II KR 117/66
WyrokIzba Cywilna1966-08-16
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy czyn oskarżonego, polegający na pobiciu, porzuceniu w stanie zagrażającym życiu i kradzieży pieniędzy, powinien być kwalifikowany z art. 225 § 1 k.k. (zabójstwo z zamiarem ewentualnym) czy z art. 247 k.k. (nieudzielenie pomocy) lub art. 243 § 1 k.k. (porzucenie osoby pod nadzorem)?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że czyn oskarżonego, polegający na biciu, kopaniu, spowodowaniu upadku do rzeki, a następnie porzuceniu pokrzywdzonego w stanie zagrażającym życiu w mroźny wieczór w zamieci śnieżnej, oraz kradzieży pieniędzy, wykracza poza ramy art. 247 k.k. i art. 243 § 1 k.k. Oskarżony, przyczyniając się do stanu pokrzywdzonego i następnie go porzucając, naraził jego życie na bezpośrednie niebezpieczeństwo, a śmierć pokrzywdzonego była wynikiem jego działania z zamiarem ewentualnym, co uzasadnia kwalifikację z art. 225 § 1 k.k.Stan faktyczny
Oskarżony Józef M. pobił Michała N., spowodował jego upadek z mostu do rzeki, a następnie porzucił go w rowie w mroźny, zimowy wieczór podczas zamieci śnieżnej. Wcześniej lub w trakcie zdarzenia oskarżony ograbił pokrzywdzonego z pieniędzy. Pokrzywdzony zmarł w wyniku wychłodzenia, utonięcia lub urazów. Oskarżony został skazany za zabójstwo z art. 225 § 1 k.k. i kradzież.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że wymierzoną karę pozbawienia wolności złagodził do 10 lat więzienia.Pełny tekst orzeczenia
SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Józefa M. oskarżonego z art. 225 § 1 k.k., po rozpoznaniu założonej przez oskarżonego rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 18 listopada 1965 r. na podstawie art. 375, 384 k.p.k. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że wymierzoną karę pozbawienia wolności złagodził do 10 lat więzienia.Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 18 listopada 1965 r. Józef B. został skazany na podstawie art. 225 § 1 k.k. oraz art. 42 § 2 i 47 § 1 lit. c k.k. na karę 15 lat więzienia, 2000 zł grzywny i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat 5 za to, że "30 grudnia 1964 r. w N. przewidując i godząc się z możliwością pozbawienia życia Michała N. bił go i kopał po całym ciele, powodując jednym z uderzeń jego upadek z mostu do rzeki, gdzie leżał około 20 minut, a następnie pobitego, zmoczonego i będącego pod wpływem silnego upojenia alkoholowego pozostawił w warunkach mrozu i zawiei śnieżnej w przydrożnym wypełnionym wodą rowie, zabierając mu uprzednio w celu przywłaszczenia pieniądze w kwocie nie mniejszej od 600 zł - czym spowodował jego śmierć."Rewizję od tego wyroku założył obrońca oskarżonego Józefa M. wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i1) uniewinnienie oskarżonego lub2) po zakwalifikowaniu czynu oskarżonego z art. 247 k.k. wymierzenie mu kary w granicach odbytego tymczasowego aresztowania zarzucając1) obrazę art. 339 § 1 lit. a k.p.k. przez sprzeczność sentencji i uzasadnienia wyroku, polegającą na tym, że Sąd Wojewódzki w sentencji wyroku stwierdził, iż oskarżony "pozostawił" Michała N. w rowie, a w uzasadnieniu wyroku Sąd ustala, iż oskarżony wrzucił go do rowu,2) błędną ocenę okoliczności faktycznych, stanowiących podstawę wyroku, przeza) niesłuszne uznanie oskarżonego za winnego spowodowania śmierci Michała N., aczkolwiek biegły lekarz nie stwierdził w sposób kategoryczny przyczyny śmierci, wysuwając jako możliwe powody zgonu - utopienie, zamarznięcie lub upojenie alkoholowe, a przy tym przyjmuje, że śmierć przez utopienie mogła nastąpić na skutek upojenia alkoholowego lub na skutek wstrząsu mózgu, spowodowanego urazem głowy, owe urazy głowy, zdaniem biegłego lekarza, mogły być zarówno zadane przez inną osobę, jak też mogły powstać od uderzenia się o narzędzie tępe lub tępo-krawędziste, przy tym lekarz ten nie znalazł na ciele Michała N. żadnych znaków uderzeń lub upadków.b) bezzasadne uznanie, że N. był przez oskarżonego bity, zrzucony z mostu do rzeki i że oskarżony znęcał się nad N. zwłaszcza nie mógł on być - jak ustala błędnie Sąd Wojewódzki - uderzony w kark przed upadkiem do rzeki, gdyż padając, uległby ciężkiemu potłuczeniu, czemu przeczy okoliczność, że N. szedł później około 1 km,c) niesłuszne oparcie ustaleń na zeznaniach świadków Michaliny S. i Anieli K., aczkolwiek nie miały one możności dokonać dokładnej obserwacji, ponieważ były oddalone od miejsca zajścia o około 50 m przy silnej panującej wówczas zawiei śnieżnej w czasie nocy.d) niesłuszne przyjęcie, że N. nie mógł się sam ułożyć w rowie w takiej pozycji, w jakiej znaleziono jego zwłoki, aczkolwiek było to możliwe wobec silnego jego upojenia alkoholowego,e) niesłuszne niedanie wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że pożyczył on przed dniem 30 grudnia 1964 r. kwotę 400-500 zł od świadka K., która chętnie udzieliła mu tej pożyczki, mając nadzieję, iż oskarżony zawrze z nią związek małżeński,f) niesłuszne uznanie, iż oskarżony zabrał pieniądze N., aczkolwiek N. w czasie pozostawania razem z oskarżonym mógł nie posiadać pieniędzy wskutek wydania ich na libację, zagubienia lub okradzenie go przez inne osoby,g) bezzasadne danie wiary zeznaniom świadka G. co do tego, iż oskarżony jakoby posiadał większą sumę pieniędzy, aczkolwiek w zeznaniach tych zachodzą sprzeczności,h) niesłuszne ustalenie, iż oskarżony umyślnie prowadził N. od mostku do wsi w celu obrabowania go w nieobecności przechodniów,i) bezzasadne wysnucie wniosku z zeznania świadka R., iż oskarżony nie chciał zgodzić się na udzielenie przez R. pomocy N.,j) niesłuszne przyjęcie, iż brak zainteresowania się oskarżonego losem N. po powrocie oskarżonego do K. i nieokazanie pomocy w jego poszukiwaniach, świadczy o tym, iż oskarżony poczuwał się do winy.Zdaniem autora rewizji, w zachowaniu się oskarżonego można co najwyżej dopatrzeć się znamion przestępstwa z art. 247 k.k.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Wywody, zawarte w rewizji oraz przytoczone na rozprawie rewizyjnej przez obrońcę oskarżonego, sprowadzają się w gruncie rzeczy do kwestionowania - jeżeli chodzi o stan faktyczny - ustaleń, jakoby oskarżony bił i kopał Michała N., wrzucił go z mostu do rzeki a następnie do rowu wypełnionego wodą i wreszcie ograbił go z pieniędzy. Nie kwestionują natomiast faktu porzucenia N. na drodze.Jeżeli zaś chodzi o kwalifikację prawną, wspomniane wywody sprowadzają się do kwestionowania kwalifikacji z art. 225 § 1 k.k. i do sugerowania w rewizji kwalifikacji z art. 247 k.k., a na rozprawie rewizyjnej - z art. 243 § 1 k.k.Zdaniem Sądu Najwyższego ustalenia faktyczne zawarte w zaskarżonym wyroku są w zasadzie prawidłowe, znajdują bowiem oparcie w materiale dowodowym.Ograniczając się na razie jedynie do kwestii pozbawienia życia Michała N. z wyłączeniem kwestii ograbienia go z pieniędzy należy zauważyć, że zarzuty rewizji oskarżonego w zasadzie nie są słuszne.Jak prawidłowo ustalił Sąd Wojewódzki oskarżony Józef M. oraz Michał N. otrzymali z Powiatowej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska", w której byli zatrudnieni, polecenie przeprowadzenia remanentu w sklepie w M. W tym celu 30 grudnia 1964 r. około godziny 12 udali się oni z K. pociągiem do L., gdzie w gospodzie wypili po 100 gramów wódki, a następnie taksówką do M., gdzie również w gospodzie wypili po 100 gramów wódki i dopiero wówczas udali się do sklepu. Remanentu jednak nie dokonali, ponieważ spieszyli się bardzo i tylko zdążyli zaplombować sklep i zabrać klucze, remanentu zaś mieli dokonać nazajutrz. Spóźniwszy się na autobus, wstąpili do gospody w M. gdzie znów wypili po 50 gr koniaku i po 100 gr wódki, po czym - wobec niezatrzymania się następnego autobusu - ruszyli pieszo w stronę L.Te ustalenia oparte zostały przede wszystkim na wyjaśnieniach oskarżonego, częściowo zaś również na zeznaniach świadka W., kierownika sklepu w M.Oskarżony i N. w drodze do L. byli widziani w pobliżu zabudowań PGR przez jego pracownice świadka Michalinę S. i jej matkę Anielę K., co zresztą przyznaje i oskarżony.Z zeznań tych świadków wynika, że oskarżony nie robił wrażenia pijanego, natomiast N. był bardzo pijany i na nogach nie mógł się utrzymać. Świadek S. radziła oskarżonemu, aby z tym pijanym nie szedł pieszo, lecz udał się na przystanek PKS. Oskarżony mimo tej rady wlókł N. dalej, ciągnął go w stronę mostku bijąc go i kopiąc po drodze, a gdy N. oparł się piersiami o barierę mostku, oskarżony uderzył go w kark na skutek czego N. wpadł do wody. Oskarżony wyciągnął go z wody i prowadził dalej. Nie ma żadnych podstaw, by tym świadkom, obcym i niezainteresowanym w sprawie odmówić wiary. Zresztą oskarżony zasłania się niepamięcią, mówiąc między innymi "nie przypominam sobie, abym bił N.".Następnie oskarżonego i N. widzieli na drodze prowadzącej do L. świadkowie Ryszard K. i Marian J. Zeznali oni, że oskarżony prowadził tego małego (N. miał 155 cm wzrostu).Wreszcie ostatnim świadkiem, który widział oskarżonego z N. był Edward R. Zeznania jego są niezmiernie ważne. Świadek ten zeznał, że jadąc na motorze, zobaczył około 20 m od zabudowań w M. mężczyznę leżącego na jezdni w poprzek drogi, twarzą w dół w koleinie wyżłobionej w śniegu przez samochody. Gdy zwolnił, wyszedł z za drzewa w odległości około 20 m od leżącego nieruchomo na szosie mężczyzny oskarżony, który odezwał się do świadka "jedź pan, jedź pan, ja się zaopiekuję tym pijanym". Wobec tego świadek odjechał. Również i co do tego świadka brak jakichkolwiek podstaw, by kwestionować jego prawdomówność.W tych warunkach wykluczyć należy, by N. - jak to utrzymuje oskarżony - mógł kilka kilometrów biec wraz z nim za autobusem. Od miejsca bowiem, w którym świadek R. widział leżącego N. do L. jest 6 km, a oskarżony twierdził, że właśnie od tego miejsca biegli za autobusem, że zorientował się, iż N. nie ma, dopiero w L, gdy rozmawiał z milicjantem i że sądził, iż N. zaraz dobiegnie.Zgodzić się trzeba z autorem rewizji, że między sentencją zaskarżonego wyroku, a jego uzasadnieniem je;: sprzeczność polegająca na tym, że w sentencji przypisań: oskarżonemu, że "pozostawił" N. w wypełnionym wodą rowie, w uzasadnieniu zaś, że go "wrzucił" do tego rowku.Również trzeba się zgodzić z autorem rewizji, że brak jest dostatecznych podstaw do przyjęcia, iż oskarżony "wrzucił" N. do tego rowu, choć jest to prawdopodobne.W związku z zarzutami rewizji oskarżonego należy zauważyć, że wprawdzie biegły lekarz przyjął możliwe, doznania przez N. podbiegnięć krwawych powłok miękki; głowy również wskutek uderzenia się o jakiś przedmiot, lecz Sąd Wojewódzki zasadnie poczynił ustalenia, iż te obrażenia pochodziły od uderzenia ze strony oskarżone: wobec tego, że świadkowie S. i K. zeznały, iż oskarżony bił N. po głowie i kopał.Zauważyć też trzeba, że śladów uderzeń na ciele mogło być więcej, lecz biegły lekarz stwierdził podbiegnięcia krwawe tylko "tam, gdzie skóra na zwłokach była zachowana".Gdy chodzi o stan faktyczny, rozważenia wymaga jeszcze kwestia w jaki sposób N. przebył przestrzeń 900 m dzielącą miejsce, w którym był widziany przez motocyklistę od miejsca, gdzie odnaleziono jego zwłoki po przeszło 2 miesiącach.Mogą tu wchodzić w rachubę 3 możliwości; bądź to oskarżony porzucił leżącego na szosie N. zaraz po przejeździe motocyklisty, a N. o własnych siłach dowlókł s 900 m i położył się w rowie, bądź to oskarżony ciągnął jeszcze 900 m i tam go dopiero porzucił, gdy ten położył się w rowie, bądź wreszcie oskarżony wrzucił N. do rowu.Wobec zachodzących wątpliwości tę ostatnią wersję jako najbardziej dla oskarżonego niekorzystną należ odrzucić, mimo że w świetle późniejszego zachowania s: oskarżonego, o czym szczegółowo mowa w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, jest ona bardzo prawdopodobna.Ze względu na stan w jakim znajdował się N. najmniej prawdopodobne jest, by mógł on sam o własnych siłach przejść jeszcze 900 m, dlatego należy przyjąć, że i te 900 m przeszedł on z pomocą oskarżonego i dopiero gdy położył się w rowie, lub upadł do rowu, oskarżony zdecydował się porzucić go, co zresztą dla kwalifikacji prawnej zachowania się oskarżonego nie ma istotne znaczenia.Materiał dowodowy dawał pełną podstawę do przyjęcia, czego zresztą obrońca oskarżonego w rewizji, a zwłaszcza na rozprawie rewizyjnej nie kwestionował, że tempore oriminis, N. znajdował się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia, obojętne czy przyjmiemy, że w momencie porzucenia leżał na szosie w poprzek drogi, czy też o 900 m dalej twarzą w wypełnionym wodą rowie.N. był pijany do takiego stopnia, że nie mógł utrzymać się na nogach, był zbity i skopany oraz potłuczony i przemoczony na skutek upadku do kamienistej rzeki, a na dworze była zadymka, śnieg i - jak wyjaśnia oskarżony - cały dzień było mroźno. W takiej sytuacji bezwładnie leżący N., czy to w poprzek drogi, gdzie każdej chwili mógł być przejechany, czy też w rowie, (gdyby nawet przyjąć, że wówczas woda była zamarznięta) gdzie przysypany śniegiem był niewidoczny - znajdował się w położeniu grożącym bezpośredniem niebezpieczeństwem dla jego życia.Przechodząc do oceny prawnej tak ustalonego czynu oskarżonego należy stwierdzić, że wbrew sugestii obrońcy oskarżonego nie może tu wchodzić w rachubę ani kwalifikacja prawna z art. 247 k.k., ani też z art. 243 § 1 k.k., ponieważ czyn oskarżonego wykracza poza ramy zakreślone tymi przepisami.Z art. 247 k.k. odpowiada tylko ten, kto nie udziela pomocy człowiekowi, znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia, mogąc to uczynić bez narażenia siebie lub osób bliskich na niebezpieczeństwo osobiste, nie zaś ten, kto nie udziela pomocy człowiekowi, którego sam uprzednio doprowadził do takiego położenia lub choćby przyczynił się do tego, bo to przekracza ramy tego przepisu.Z tych samych powodów nie wchodzi w rachubę art. 243 § 1 k.k., pomijając już kwestię, czy oskarżony mógłby z tego przepisu odpowiadać, skoro nie ciążył na nim prawny obowiązek troszczenia się lub nadzoru nad N.Z art. 243 § 1 k.k. odpowiada tylko ten, kto porzuca w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia osobę, względem której ma obowiązek troszczenia się lub nadzoru, nie zaś ten, kto porzuca osobę, którą sam do takiego stanu doprowadził lub choćby do takiego stanu przyczynił się.A przecież oskarżony - o czym była już mowa - w poważnym stopniu do tego stanu przyczynił się. N. na skutek nadużycia alkoholu z trudem trzymał się na nogach, jednakże przy pomocy oskarżonego jeszcze posuwał się drogą (świadek S. i in.). Natomiast zbity i skopany przez oskarżonego oraz potłuczony i przemoczony na skutek spowodowanego przez oskarżonego upadku z mostku do rzeki, kilkaset metrów dalej leżał już bezwładny na drodze (świadek B.).Oskarżony, doprowadzając N. do takiego stanu i porzucając go, naraził jego życie na bezpośrednie niebezpieczeństwo, a skoro w wyniku tego skutek śmiertelny nastąpił, to - w zależności od zamiaru - wchodzić będzie w rachubę kwalifikacja z art. 230 lub 225 k.k.Sprawca bowiem, który naraził życie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo, odpowiada - gdy śmierć nastąpiła - za zabójstwo z art. 225 § 1 k.k., jeżeli działał z zamiarem - choćby ewentualnym - spowodowania śmierci, jeżeli zaś działał bez takiego zamiaru, odpowiada za nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 230 k.k.W okolicznościach niniejszej sprawy jest oczywiste, ze oskarżony, porzucając pijanego, pobitego i przemoczonego N. leżącego bezwładnie, obojętne czy na szosie, czy w rowie, w mroźny zimowy wieczór w czasie zamieci śnieżnej, godził się na jego śmierć.W tych warunkach Sąd Wojewódzki słusznie zakwalifikował czyn oskarżonego z art. 225 § 1 k.k.Zauważyć jeszcze należy, że czyn oskarżonego - wbrew wywodom obrony - nie polegał tylko na zaniechaniu (porzucenie N. w stanie, o którym już była mowa). Samo zaniechanie nie dałoby jeszcze podstawy do odpowiedzialności za zabójstwo określone w art. 225 § 1 k.k., ponieważ zabójstwa przez zaniechanie może dopuścić się tylko ten, na kim ciąży prawny obowiązek działania zmierzającego do powstania skutku śmiertelnego (np. matka w stosunku do swego niemowlęcia), na oskarżonym zaś ciążył tylko moralny obowiązek.Ale czyn oskarżonego polegał nie tylko na zaniechaniu, lecz również i na działaniu, oskarżony bowiem - o czym była już mowa - swoim działaniem, polegającym na biciu, kopaniu i spowodowaniu upadku N. do rzeki przyczynił się do powstania sytuacji grożącej bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia N., a następnie przeszkodził w udzieleniu jemu pomocy przez przejeżdżającego motocyklem Edwarda S., do którego odezwał się (a więc działanie)"jedź pan, jedź pan, ja się zaopiekuję tym pijanym". Wprawdzie obrona podnosiła, że motocyklista i tak nie mógłby zabrać z sobą nieprzytomnego N., ale przecież mógł zawiadomić Pogotowie Ratunkowe lub MO.Co się tyczy przypisania oskarżonemu zaboru w celu przywłaszczenia kwoty nie mniejszej niż 600 zł to w świetle materiału dowodowego należało je uznać za prawidłowe. Jednakże brak było podstaw do przyjęcia - jak to czyni Sąd Wojewódzki w uzasadnieniu wyroku, która i w tej części pozostaje w sprzeczności z sentencją - że oskarżony, działając w zamiarze zaboru pieniędzy N. i w zamiarze utrzymania się w ich posiadaniu, dopuścił się zabójstwa z zamiarem bezpośrednim.Z niekwestionowanych przez rewizję ustaleń Sądu Wojewódzkiego wynika, że oskarżony 12 listopada 1964 r. pobrał 1 200 zł zaliczki, wobec czego w listopadzie otrzymał tytułem poborów tylko 456 zł 40 gr, a 30 grudnia 401 zł 70 gr, gdy tymczasem N. w tymże dniu otrzymał 1 063 zł 80 gr.Z wyjaśnień oskarżonego wynika, że on płacił za taksówkę, natomiast N. płacił rachunki w gospodach, przy czym w sumie "stracił" około 400 zł.Świadek N. zeznał, że rachunek w gospodzie w M. wyniósł około 102 zł, że N. regulując ten rachunek banknotem 500 zł, miał jeszcze drugi banknot 500 zł N. musiał więc mieć przy sobie jeszcze ponad 600 zł. Tymczasem po ujawnieniu jego zwłok, portfel okazał się pusty. Przeciwko możliwości okradzenia porzuconego w rowie N. przez inne osoby przemawia to, że zabrano by wówczas zegarek i pieniądze, drobne znajdujące się w lewej kieszeni spodni, a przede wszystkim to, że zwłoki były zasypane śniegiem, co było powodem, że odnaleziono je dopiero po upływie przeszło 2 miesięcy.Tymczasem u oskarżonego, który miał trudności finansowe i który w dniu krytycznym pobrał tylko 401 zł widziano wkrótce po rozstaniu się z N. większą gotówkę (świadek G.). Poza tym tegoż dnia zaraz po powrocie oskarżony pospiesznie wręczył gospodyni, u której mieszkał, 740 zł na poczet zaległości. Wprawdzie oskarżony tłumaczył się, nota bene dopiero przy dalszych przesłuchaniach, że już poprzedniego dnia dostał od narzeczonej 500 zł, jednakże wobec sprzeczności, szczegółowo omówionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, między jego zmienionymi wyjaśnieniami a również zmienionymi zeznaniami świadka K., która sama zarabiając b. mało, nie była w stanie udzielania takich pożyczek. Sąd Wojewódzki słusznie tym wyjaśnieniom nie dał wiary. Zresztą gdyby oskarżony już poprzedniego dnia miał te pieniądze to na pewno wpłaciłby je zaraz gospodyni i nie brałby ich z sobą na wyjazd do M.W tych warunkach należało dojść do wniosku, że oskarżony, wykorzystując stan nieprzytomności N. okradł go z pieniędzy, które były mu tak bardzo wówczas potrzebne.Przechodząc do wymiaru kary Sąd Najwyższy uznał karę 15 lat więzienia, wymierzoną oskarżonemu z art. 225 § 1 k.k., za rażąco surową i złagodził ją do 10 lat, kierując się następującymi względami: oskarżony dopuścił się tego przestępstwa nie - jak to przyjmuje w uzasadnieniu - wbrew temu co w uzasadnieniu przyjmuje Sąd Wojewódzki - z zamiarem bezpośrednim, - nie dopuścił się zabójstwa w celu rabunkowym, co również nie mogło pozostać bez wpływu na wymiar kary. Zarówno samo zabójstwo, jak też okradzenie, lecz z zamiarem ewentualnym, co nie mogło pozostać bez istotnego wpływu na wymiar kary. Poza tym oskarżony - N. nie było planowane ani przemyślane, lecz w dużej mierze miało charakter przypadkowy i było wynikiem szczególnych okoliczności, jakie zaistniały w czasie uciążliwej podróży odbywanej w znacznej części pieszo i w trudnych warunkach, przy czym czyn oskarżonego w dużej mierze polegał na zaniechaniu, co w związku z wyżej przytoczonymi rozważaniami również nie mogło pozostać bez wpływu na wymiar kary. Wreszcie oskarżony jest człowiekiem młodym, w chwili przestępstwa ukończył 21 lat, a w miejscach pracy na ogół cieszył się dobrą opinią, co wynika ze znajdujących się w aktach zaświadczeń poszczególnych instytucji, w których był zatrudniony.
Powiązane orzeczenia
- II KR 60/89 1989-04-20Czy oskarżony, który zadał pokrzywdzonemu śmiertelne rany, popełnił przestępstwo zabójstwa w zamiarze ewentualnym, czy też jego działanie powinno być zakwalifikowane jako udział w bójce ze skutkiem śmiertelnym lub spowod…
- III KR 11/73 1973-03-14Czy oskarżony, który spowodował u pokrzywdzonej obrażenia zagrażające życiu, ale nie doprowadził do jej śmierci, może być skazany za usiłowanie zabójstwa na podstawie art. 148 § 1 k.k. w związku z art. 11 § 1 k.k., czy t…
- IV KK 370/21 2022-05-09Czy w sytuacji, gdy sprawca zadał pokrzywdzonemu cios nożem w brzuch, powodując obrażenia zagrażające życiu, ale zamierzonego celu pozbawienia życia nie osiągnął z powodu szybkiej pomocy medycznej, można przypisać mu usi…
- IV KR 153/72 1972-08-10Czy oskarżeni, którzy zadali ofierze szereg ran, a następnie pozostawili ją w stanie wykrwawienia i nieprzytomności w niskiej temperaturze, co doprowadziło do jej śmierci, ponoszą odpowiedzialność za zabójstwo z zamiarem…
- III KR 303/73 1973-12-14Czy oskarżony, który zadał ofierze cios nożem w miejsce, gdzie znajdują się organy istotne dla życia, działając z zamiarem bezpośrednim zabójstwa, może być skazany za zabójstwo z art. 148 § 1 k.k. w związku z art. 60 § 1…
Powołane przepisy
art. 225 § 1 KKart. 375art. 42 § 2art. 247 KKart. 339 § 1art. 243 § 1 KKart. 230art. 230 KK§ 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.