III CR 102/62

WyrokIzba Cywilna1963-02-15

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca może dochodzić od swoich pracowników zwrotu części odszkodowania wypłaconego pracownikowi poszkodowanemu w wypadku przy pracy, jeśli pracownik sam przyczynił się do powstania szkody w 60%?
Ratio decidendi
Pracodawca może dochodzić od winnych pracowników zwrotu części odszkodowania wypłaconego poszkodowanemu pracownikowi, ale tylko w zakresie, w jakim pracownicy zawinili powstanie szkody. W przypadku, gdy poszkodowany pracownik sam przyczynił się do wypadku w 60%, pracodawca może żądać od winnych pracowników zwrotu jedynie 40% wypłaconych świadczeń. Odpowiedzialność regresowa pracowników wobec pracodawcy jest ograniczona stopniem ich winy i nie jest solidarna.
Stan faktyczny
Przedsiębiorstwo budowlane dochodziło od swoich pracowników zwrotu kwoty wypłaconej pracownikowi S. jako odszkodowanie za wypadek przy pracy oraz zwrotu renty inwalidzkiej i innych kosztów związanych z wypadkiem. Pracownik S. uległ wypadkowi przy pracy z winy pozwanych pracowników, którzy byli kierownikiem budowy, mistrzem budowy i starszym technikiem. Sąd Wojewódzki zasądził od jednego z pozwanych (mistrza budowy) niewielką kwotę, oddalając pozostałe roszczenia. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części dotyczącej jednego z pozwanych (starszego technika) i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, a w pozostałej części oddalił rewizje.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej Kazimierza W. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W pozostałym zakresie rewizje oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia W. Glabisz (sprawozdawca). Sędziowie: S. Graban, S. Rejman.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Przedsiębiorstwa Budowlanego Przemysłu Węglowego w K. przeciwko Piotrowi Sz., Konradowi R. i Kazimierzowi W. o zapłatę, na skutek rewizji powoda i pozwanego R. od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 14 listopada 1960 r.,1)uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo w stosunku do Kazimierza W., o ile nie przekracza ono kwoty 13.145 zł (trzynaście tysięcy sto czterdzieści pięć zł), oraz w części orzekającej o kosztach procesu i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach do ponownego rozpoznania;2)poza tym rewizję strony powodowej i rewizję pozwanego R. w całości oddalił.Uzasadnienie faktycznePowodowe Przedsiębiorstwo wniosło o zasądzenie solidarnie od Piotra Sz., Konrada R. i Kazimierza W. kwoty 41.917,62 zł, która składa się z następujących pozycji: a) 10.000 zł wypłaconych przez powodowe Przedsiębiorstwo Franciszkowi S. tytułem odszkodowania na podstawie prawomocnego w tej części wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dn. 1.VIII.1958 r., b) zasądzonych odsetek od powyższego odszkodowania w kwocie 926,10 zł, c) 26.343 zł zapłaconych Prez. Woj. Rady Narodowej, Wydziałowi zatrudnienia i spraw socjalnych w O. na podstawie orzeczenia Komisji Arbitrażowej z dn. 6.XII.1958 r. z tytułu zwrotu renty inwalidzkiej wypłaconej przez to Prezydium Franciszkowi S. do października 1958 r., d) kosztów sporu przed komisją Arbitrażową w kwocie 527 zł, e) 4.020 zł tytułem zwrotu renty inwalidzkiej Franciszka S. za miesiące listopad i grudzień 1958 r. i styczeń 1959 r.Powodowe Przedsiębiorstwo wywodzi, że jego pracownik S. uległ wypadkowi przy pracy z winy pozwanych, w szczególności pozwanego Sz., kierownika budowy, i pozwanego R., mistrza budowy, których współwinę za ten wypadek uznał Sąd Wojewódzki wyrokiem z dn. 1.VIII.1958 r. oraz pozwanego W., st. technika, który nadzorując wyładunek belek strunobetonowych zaniedbał tego, by zapewnić im takie warunki statyczne, w jakich miały one być użyte, tj. na podkładach drewnianych.Pozwani wnieśli o oddalenie powództwa, przy czym pozwany Sz. zarzucił, że w czasie tym dozorował 40 budów, a w dniu wypadku znajdował się na budowie w B. Pozwany R., jako mistrz budowy, dał odpowiednie pouczenie poszkodowanemu, a kiedy drugi raz był na miejscu, poszkodowanego tam nie było (podobno przebywał w kiosku). Ponieważ R. miał więcej stanowisk do kontroli, nie mógł więcej czasu poświęcić tej pracy. Wreszcie pozwany W. podał, że nie do niego należał wyładunek belek, jak również nie podlegała jego dozorowi praca poszkodowanego.Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powodowego Przedsiębiorstwa od pozwanego Konrada R. 3.000 zł z odsetkami, oddalając powództwo w pozostałej części.Sąd Wojewódzki ustalił na podstawie zeznań świadków S. Sz. i S. K., że praca wykonywana przez pozwanego nie podlegała bezpośrednio nadzorowi pozwanego Sz., a w ogóle nie podlegała pozwanemu W. Bezpośredni nadzór nad pracą poszkodowanego miał pozwany R., jako mistrz budowy.Okoliczność tę potwierdził również biegły W., który stwierdził ponadto, że pozwany R. naruszył przepisy § 7 zarządzenia Przewodniczącego PKPG do uchwały Prez. Rządu Nr 592 z 1.VIII.1953 r. (Mon. Pol. Nr 3, poz. 380) ze względu na to, iż nie dał dokładniejszych pouczeń poszkodowanemu co do usunięcia zestrzałów oraz ich wpływu na materiał budowlany. Biegły stwierdził, że większą winę w powstaniu wypadku ponosi poszkodowany. Pozwany R. podał, że zarobek jego wynosi 1.400 zł miesięcznie oraz że ma on na utrzymaniu żonę i dziecko.Biorąc pod uwagę wszystkie wyżej przytoczone okoliczności, Sąd, opierając się na przepisach art. 158 k.z., przyjął, że kwota 3.000 zł jest odpowiednia w stosunku do winy pozwanego R. Uwzględniono przy tym fakt jego niskich zarobków i obowiązek utrzymania rodziny oraz nieznaczny stopień jego winy.Dalsze żądania oddalono, szczególnie w stosunku do pozwanych Sz. i W., jako nieuzasadnione.Od tego wyroku wnieśli rewizje: powodowe Przedsiębiorstwo oraz pozwany R.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Pogląd powodowego Przedsiębiorstwa, że do każdego z trzech pozwanych ma ono roszczenie o zwrot wszelkich kwot, wypłaconych Franciszkowi S. tytułem odszkodowania za wypadek oraz w związku z wypadkiem S. z dn. 7.VI.1956 r. Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych na podstawie art. 24 ust. 1 dekretu o p.z.e., jest nieuzasadniony. Wprawdzie powodowe Przedsiębiorstwo nie powołało się na żaden przepis prawny, na którym opiera swoje powództwo, jednakże jest oczywiste, że powództwo oparte jest na przepisach kodeksu zobowiązań, w szczególności na art. 147.Przesłanką odpowiedzialności regresowej według art. 147 k.z. jest wykazanie winy sprawcy, zaś w związku z tym stopień jego zawinienia nie może być pominięty przy ocenie zakresu jego odpowiedzialności i w granicach art. 158 § 1 k.z. musi wywrzeć wpływ na wysokość przypadającego od niego odszkodowania. Sąd Wojewódzki zatem prawidłowo uwzględnił - ustalając odpowiedzialność pozwanego R. - przepis art. 158 k.z. i na ten przepis się powołał.Sąd Wojewódzki prawidłowo też - na podstawie opinii biegłego - ustalił, że większą część winy za wypadek ponosi sam poszkodowany S., przy czym, jak to wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego z dn. 15.II.1963 r. wydanego w sprawie z powództwa S. przeciwko powodowemu Przedsiębiorstwu, stopień przyczynienia się poszkodowanego do powstania wypadku wynosi 60%. Szkoda powstała z winy pracowników dozoru i kierownictwa powodowego Przedsiębiorstwa nie może zatem przekraczać 40% całej szkody poniesionej przez poszkodowanego S. Odpowiedzialność tych pracowników oparta jest na przepisach prawa cywilnego, zgodnie zaś z przepisami art. 26 dekretu o p.z.e., który odwołuje się do przepisów prawa cywilnego, pracownicy ci byliby obowiązani do zwrotu organowi rentowemu nie więcej niż 40% renty wypłacanej poszkodowanemu przez organ rentowy. Nieuzasadnione zatem i sprzeczne z dyspozycją przepisów art. 134, 147 i 158 k.z. jest żądanie powodowego Przedsiębiorstwa zasądzenia na jego rzecz od pozwanych pracowników całej wypłaconej S. przez ZUS renty inwalidzkiej, do której zwrotu na rzecz ZUS zostało powodowe Przedsiębiorstwo zobowiązane orzeczeniem Komisji Arbitrażowej w Katowicach z dnia 6.XII.1958 r. Zgodnie natomiast z wyżej wymienionymi przepisami k.z., powodowe Przedsiębiorstwo może się domagać od pracowników winnych w 40% tego, że spowodowali u S. szkodę, zwrotu w drodze regresu tylko 40% wypłaconej S. przez ZUS renty. Przepis art. 24 ust. 1 dekretu o p.z.e., nie powołujący się na przepisy prawa cywilnego, normuje jedynie kwestię obowiązku zakładu pracy zwrotu organowi rentowemu wypłaconych przez ten organ świadczeń poszkodowanemu pracownikowi, natomiast przepis ten nie normuje kwestii odpowiedzialności regresowej pracowników wobec zakładu pracy, kwestię tę bowiem normują przepisy prawa cywilnego, w szczególności art. 147 k.z. Powodowe Przedsiębiorstwo może zatem domagać się od pozwanych pracowników jedynie 40% kwoty 26.343 zł wypłaconej Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych za czas do 9.X.1958 r. oraz 40% kwoty 4.020 zł wypłaconej za czas od listopada 1958 r. do stycznia 1959 r. Nieuzasadnione jest również żądanie powodowego Przedsiębiorstwa zwrotu przez pozwanych pracowników wypłaconych przez Przedsiębiorstwo w kwocie 92.610 zł odsetek zwłoki od zasądzonego przez Sąd Wojewódzki na rzecz S. zadośćuczynienia w kwocie 10.000 zł. Pozwani bowiem nie zawinili tu zwłoki, zawiniło ją natomiast powodowe Przedsiębiorstwo, które - pomimo treści sporządzonego po wypadku w dniu 18.VI.1956 r. z udziałem inspektora bhp protokołu stwierdzającego współwinę Przedsiębiorstwa w spowodowaniu wypadku S. - nie wypłaciło mu do 1960 r. żadnego zadośćuczynienia.Nieuzasadniony jest też pogląd powodowego Przedsiębiorstwa, że pozwani odpowiadają w drodze regresu wobec powodowego Przedsiębiorstwa solidarnie oraz że tylko trzej pozwani, a nie inni jeszcze pracownicy, mieli obowiązek wykonywania nadzoru nad przestrzeganiem przy budowie hali przepisów bhp. Jak to bowiem już wyżej wyjaśniono, pracodawca może żądać od każdego z winnych pracowników zwrotu części, jaką oznaczy sąd z uwzględnieniem wszelkich zachodzących okoliczności, a zwłaszcza winy każdego z nich.Nieuzasadniony jest zarzut pozwanego Przedsiębiorstwa, że Sąd Wojewódzki nie miał dostatecznych podstaw do uznania, iż pozwany Sz. nie zawinił wypadku i do oddalenia w stosunku do niego powództwa. Jak wynika z niewadliwych ustaleń opartych na zeznaniach świadków i opinii biegłego, pozwany Sz. nadzorował 40 budów, a w dniu wypadku znajdował się na innej budowie. Skoro pozwany Sz. dozorował 40 budów, to jest oczywiste, że na każdej z nich nie mógł być obecny przeciętnie częściej niż raz na kilka tygodni i wobec tego nie mógł wykonywać bezpośredniego dozoru poszczególnych robót, lecz mógł sprawować jedynie ogólny nadzór nad całokształtem robót. Pozwany Sz. miał - jak to wynika z zeznań świadka Z. - zastępców, którzy mieli bezpośredni nadzór nad pracą przy każdej z 40 budów bądź obiektów; ponadto na budowie, na której nastąpił wypadek, było kilku techników i majstrów, którzy powinni byli dopilnować poszczególnych robót i bezpieczeństwa przy ich wykonywaniu, jak np. wymieniony w protokole powypadkowym technik K. Dyrekcja powodowego Przedsiębiorstwa zaniedbała wyznaczyć tylu odpowiedzialnych kierowników budów, żeby mogli oni faktycznie wykonywać kierownictwo, lecz wyznaczyła tylko jednego kierownika na 40 budów, dla którego faktycznie bezpośrednie kierownictwo było fizyczną niemożliwością. Przedsiębiorstwo nie może zatem domagać się w drodze regresu od kierownika Sz. zwrotu odszkodowania za wypadek na jednej z budów, której toku pracy pozwany Sz. nie był w stanie należycie dopilnować.Prawidłowo też Sąd Wojewódzki ustalił, że majster R. odpowiada częściowo za wypadek S., albowiem nadzorując bezpośrednio roboty, nie dopilnował dostatecznie pracy tegoż S. Współwinę R. stwierdza zarówno protokół komisji bhp, sporządzony po wypadku, jak i biegły sądowy Z. W., który zaopiniował, że R. nienależycie przygotował pracę wykonywaną przez poszkodowanego brygadzistę S. Zarzuty pozwanego R., że nie zawinił on nawet częściowo wypadku, są zatem nieuzasadnione. Prawidłowo również ustalił Sąd Wojewódzki, że wina R. jest jedynie częściowa i stosunkowo nieznaczna. Wypadek bowiem nastąpił nie tylko wskutek wadliwego wykonywania pracy przy odszalowaniu dźwigarów w dniu wypadku, lecz także wskutek wadliwego ich ustawiania po wyładowaniu na kilkanaście dni przed wypadkiem. Z akt sprawy nie wynika (ani też powód tego nie twierdzi), że R. dozorował lub miał dozorować wyładunek i ustawanie dźwigarów. Ponadto pozwanego R. tłumaczy częściowo fakt, że uważając S. za doświadczonego pracownika, dozorował w dniu wypadku przede wszystkim innych, mniej doświadczonych pracowników. Poza tym sam poszkodowany S. utrudnił majstrowi R. porozumienie się z nim, gdyż odszedł na chwilę od roboty do kiosku na piwo, a w tym właśnie momencie R. zbliżył się do miejsca, gdzie rozszelowano dźwigary, lecz S. tam nie zastał. Prawidłowo zatem Sąd Wojewódzki ustalił, że kwota 3.000 zł odpowiada stopniowi winy pozwanego R., i kwotę tę na podstawie art. 147 k.z. na rzecz powodowego Przedsiębiorstwa słusznie zasądził.Natomiast uzasadniony jest zarzut pozwanego Przedsiębiorstwa, że Sąd Wojewódzki nie miał dostatecznych podstaw do uznania, że pozwany W. nie ponosi w ogóle winy za wypadek S. i do oddalenia w całości powództwa w stosunku do tego pozwanego.Oddalenie powództwa w stosunku do pozwanego W. Sąd Wojewódzki uzasadnił tym, że do obowiązków tego pozwanego nie należało kontrolowanie wyładunku dźwigarów. Sąd Wojewódzki oparł przy tym swoje ustalenie na zeznaniach zastępcy kierownika robót S., który stwierdził, że według schematu zajęć nadzorowanie wyładunku i składowania dźwigarów nie należało do obowiązków W. Sąd Wojewódzki przeoczył jednak, że protokół z dn. 18.VI.1956 r. w sprawie wypadku S. odnotowuje, iż starszy technik Kazimierz W. był obecny przy wyładunku dźwigarów. Gdyby się nawet okazało, że nadzorowania tej pracy podjął się pozwany W. jako technik powodowego Przedsiębiorstwa samorzutnie, bez specjalnego polecenia ze strony kierownictwa, to i tak odpowiadałby za prawidłowe jej wykonanie i ustawianie dźwigarów w sposób nie zagrażający bezpieczeństwu pracowników. Gdyby nawet po godz. 18, kiedy dokonywano wyładunku, W. nie dysponował dostatecznym czasem i liczbą pracowników, aby prawidłowo ustawić i podeprzeć dźwigary, to powinien złożyć kierownictwu odpowiedni meldunek (o wadliwym ustawieniu dźwigarów), żeby zapobiec wypadkom. Jest oczywiste, że również pozwany W. odpowiada tylko w części, w jakiej zawinił on powstanie szkody, wadliwe zaś - jak to już wyżej zaznaczono - ustawienie dźwigarów po wyładunku nie było jedyną przyczyną wypadku, lecz tylko jedną z przyczyn, obok wadliwego wykonywania pracy przy rozładunku w dniu wypadku.Sąd Wojewódzki nie przeprowadził odpowiednich dowodów w celu ustalenia, czy istotnie - jako to odnotowuje protokół z dnia 18.VI.1956 r. - Kazimierz W. nadzorował grupę robotników wyładujących dźwigary, czy i jakich doznał przeszkód w wykonaniu w sposób należyty tej pracy w dniu wyładunku, czy zawiadomił następnie kierownictwo robót o wadliwym ustawianiu dźwigarów. Biorąc więc pod uwagę, że - jak to wyżej wyjaśniono - sam poszkodowany w 60% przyczynił się do wypadku, że pozwani pracownicy nie są obowiązani do zwrotu odsetek zwłoki zapłaconych poszkodowanemu przez powodowe Przedsiębiorstwo oraz że zasądzono już kwotę 3.000 zł od pozwanego R., z którym pozwany W. zgodnie z art. 147 k.z. nie odpowiada wobec powodowego Przedsiębiorstwa solidarnie - należało uznać, że odpowiedzialność pozwanego W. nie może przekraczać kwoty 13.145 zł. W tym więc zakresie zaskarżony wyrok w stosunku do pozwanego W. należało na podstawie art. 384 k.p.c. uchylić, a rewizję powodowego Przedsiębiorstwa oraz rewizję pozwanego R. na podstawie art. 383 k.p.c. w całości oddalić.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 158art. 24 ust. 1art. 147art. 158 § 1art. 26art. 134art. 384 KPCart. 383 KPC§ 7§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 23.07.2026.