Rw 1215/72
WyrokIzba Cywilna1972-12-08
Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk H. Kmieciak (sprawozdawca). Sędziowie: ppłk J. Górski, płk J. Gawrysiak. Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej: ppłk J. Szpilski.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 6 grudnia 1972 r. sprawy Ryszarda G., skazanego nieprawomocnie za przestępstwo określone w art. 145 § 1 i 2 k.k. na karę 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, z powodu rewizji wniesionej przez obroncę oskarżonego od wyroku Wojskowego Sądu Okręgowego w N. z dnia 26 października 1972 r.1) częściowo uwzględniając rewizję obrońcy oraz z urzędu zaskarżony wyrok zmienił przez:a) przyjęcie, że Ryszard G. dopuścił się przestępstwa określonego w art. 145 § 1 i 2 k.k. w ten sposób, iż w dniu 24 czerwca 1972 r. - w czasie odbywania zasadniczej służy wojskowej - prowadząc w N. powierzony mu służbowo samochód wojskowy około godz. 16.00 nieumyślnie naruszył zasady określone w art. 18 ust. 2 ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych (Dz.U. Nr 53, poz. 295; zm. Dz.U. z 1971 r., nr 12, poz. 115) i w § 24 pkt 1 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz.U. Nr 27, poz. 183), gdyż widząc z odległości kilkudziesięciu metrów, że przechodząca przez jezdnię od lewej ku prawej stronie, poza wyznaczonym przejściem dla pieszych, 81-letnia Franciszka K. zatrzymała się na środku jezdni, i w związku z tym nie przewidując, że pójdzie ona dalej i wkroczy przed nim na jego pas ruchu, kontynuował jazdę bez zmniejszenia szybkości wynoszącej około 40 km/godz., mimo iż na podstawie wyglądu tej pieszej oraz jej sposobu przechodzenia przez jezdnię mógł i powinien taką możliwość przewidzieć, i w następstwie tego także albo zatrzymać się dla przepuszczenia pieszej, albo wydatnie ograniczyć szybkość do takiej, która w razie ponownego ruszenia owej starszej kobiety do przodu umożliwiłaby mu bezpieczne zatrzymanie się, co miało ten skutek, że kiedy Franciszka K. rzeczywiście weszła na jego pas ruchu, nie zdołał już - chociaż gwałtownie zahamował - zatrzymać przed nią samochodu i lewą przednią częścią pojazdu uderzył tę kobietę, nieumyślnie powodując jej śmierć;b) złagodzenie wymierzonej oskarżonemu na podstawie art. 145 § 2 k.k. kary pozbawienia wolności do 1 roku i 6 miesięcy;2) kosztami postępowania rewizyjnego obciążył Skarb Państwa.Uzasadnienie faktyczne(...) Ryszard G. skazany został za to, że w dniu 24 czerwca 1972 r. około godziny 16.00 w N., prowadząc powierzony mu samochód służbowy marki "Warszawa", naruszył przepisy § 24 ust. 1 i § 26 ust. 1 i 2 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz.U. Nr 27, poz. 183) w ten sposób, że dojeżdżając do skrzyżowania nie zachował bezpiecznej szybkości i szczególnej ostrożności, w wyniku czego lewą przednią częścią samochodu potrącił przechodzącą przez to skrzyżowanie 81-letnią Franciszkę K., która na skutek doznanych w wypadku obrażeń zmarła.Obrońca w rewizji wnosi o: 1) uniewinnienie oskarżonego lub 2) uchylenie wyroku i przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania, a co najmniej 3) o zmianę wyroku przez uznanie, że oskarżony naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym nieumyślnie, i złagodzenie wymierzonej mu kary oraz warunkowe zawieszenie jej wykonania.I. Należy się zgodzić z zawartym w rewizji twierdzeniem, że sąd pierwszej instancji dopuścił się błędu w ustaleniach faktycznych, jak również z tym, że orzekając o winie oskarżonego - wbrew wyrażonemu wskazaniu sądu rewizyjnego, który uchylił poprzedni wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania - nie sprecyzował rodzaju tej winy. Uchybienia te jednak dają się naprawić w postępowaniu rewizyjnym, i dlatego wniosek o ponowne uchylenie wyroku i przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do kolejnego (trzeciego z rzędu) rozpoznania nie zasługuje na uwzględnienie.II. Nie zasługuje również na uwzględnienie wniosek o uniewinnienie oskarżonego. Dla wykazania winy oskarżonego nie trzeba wcale wdawać się w rozważania na temat wielce wątpliwej kwestii, czy miejsce, w którym doszło do wypadku, było "skrzyżowaniem dróg".Wina bowiem oskarżonego co do naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i przez to spowodowanie śmierci Franciszki K. wynika jednoznacznie z jego własnych wyjaśnień. Oskarżony wyjaśnił przecież, że już z odległości co najmniej około 60 m zobaczył ową starszą kobietę wkraczającą na jezdnię. Wówczas "zdjął nogę z pedału przyśpiesznika gazu". Kiedy znalazł się w odległości około 30 m, kobieta doszła do środka jezdni i zatrzymała się, patrząc w jego stronę. Wówczas sądząc, że go przepuszcza, ponownie przyśpieszył i z szybkością około 40 km/godz. miał zamiar przejechać obok tej kobiety. Tymczasem kobieta ta zaledwie kilka metrów przed samochodem ponownie ruszyła przed siebie, zagradzając mu drogę tak, iż mimo gwałtownego zahamowania nie zdołał już uniknąć jej potrącenia, do którego doszło lewą przednią częścią pojazdu. Jak więc z tego widać, oskarżony naruszył zasady ostrożnej i rozważnej jazdy wynikające z art. 18 ust. 2 ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych (Dz.U. Nr 53, poz. 295; zm.; Dz.U. z 1971 r. Nr 12, poz. 115) oraz § 24 pkt 1 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz.U. Nr 27, poz. 183), widząc bowiem, że ma do czynienia ze starszą kobietą, przechodzącą na dodatek przez jezdnię poza wyznaczonym przejściem dla pieszych (ten fakt pozostaje poza wszelkim sporem), a zatem z osobą, co do której nie mógł mieć pełnego zaufania, powinien w opisanej sytuacji albo zatrzymać pojazd i przepuścić pieszą przez jezdnię przed sobą, albo ograniczyć szybkość do takiej, przy której na wypadek wkroczenia pieszej na jego pas ruchu byłby w stanie bezpiecznie pojazd zatrzymać. Możliwość bowiem niezastosowania się przez Franciszkę K. do zasad bezpieczeństwa ruchu leżała w sferze możliwości i powinności przewidywania oskarżonego, a to zarówno na podtawie jej zewnętrznego wyglądu, jak i faktu, że już naruszyła wspomniane zasady, przechodząc przez jezdnię poza wyznaczonym miejscem (por. wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej w sprawach przestępstw drogowych pkt II ust. 6 - Zbiór orzeczeń IWSN za lata 1962-1967).Odmienne wywody biegłego z zakresu techniki samochodowej i ruchu drogowego Januarego G. sąd pierwszej instancji słusznie przeto odrzucił, jako że biegły ten wdając się w rozważania na temat możliwości i powinności przewidywania oskarżonego, a zatem w rozważania dotyczące kwestii winy oskarżonego, wyraźnie przekroczył swoje kompetencje.III. W tych warunkach przyznać trzeba, że rewizja trafnie domaga się ustalenia, iż oskarżony nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i zasługuje na łagodniejsze potraktowanie przy wymiarze kary, niż to wynika z zaskarżonego wyroku.Sąd pierwszej instancji słusznie stwierdził, że na temat przebiegu zdarzenia "nie zebrano dowodów przeciwnych" oskarżonemu. W związku z tym jednak powinien wyraźnie ustalić, tak jak wyjaśniał oskarżony, że Franciszka K. po dojściu do środka jezdni zatrzymała się i patrzyła w stronę oskarżonego, a nie tylko "lekko zawahała się".Ustalenie, że było tak, jak wyjaśnił oskarżony, doprowadziłoby z kolei do trafnego przyjęcia, iż naruszył on zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym nieumyślnie. Jeżeli bowiem oskarżony nie przewidywał, że owa kobieta, która zatrzymała się na środku jezdni i patrzyła w jego stronę, wejdzie na jego pas ruchu przed nadjeżdżającym samochodem, a jedynie - jak to podniesiono już w pkt II niniejszych rozważań - mógł oraz powinien to przewidzieć i odpowiednio do tej powinności przystosować własne zachowanie, to jest oczywiste, iż o winie umyślnej po jego stronie nie może być mowy (art. 7 § 2 k.k.).Poczynienie ustaleń zgodnie z wyjaśnieniami oskarżonego nie pozwalałoby też na stwierdzenie w wyroku, że "w sprawie nie można mówić nawet o przyczynieniu się denatki do zaistnienia wypadku". Skoro bowiem prawdą jest, że Franciszka K. po dojściu do środka jezdni zatrzymała się i patrzyła na zbliżający się samochód oskarżonego, czyniąc wrażenie, że go przepuszcza, a następnie ruszyła do przodu, to kategoryczne twierdzenie, iż w niczym nawet nie przyczyniła się do wypadku, trudno uznać za przekonujące. Powołanie się sądu pierwszej instancji w wyroku na opinię biegłego Jerzego K., jako na uzasadnienie tego twierdzenia, jest zaś chybione. Biegły ten bowiem stwierdził jedynie, że gdyby oskarżony postąpił zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania, "to nawet w wypadku niewłaściwego zachowania się pieszej (zatrzymania na środku jezdni, a następnie ruszenia do przodu)", miałby możliwość uniknięcia wypadku. Mało natomiast ważne jest - z punktu widzenia przyczynienia się do wypadku - właściwie tylko to, że Franciszka K. nie przechodziła jezdni po wyznaczonych pasach, skoro oskarżony jej wejście na jezdnię widział z daleka.Jeżeli w tych warunkach uwzględni się, że oskarżony przed opisanym wypadkiem był doskonałym żołnierzem i kierowcą (co ustalił już sąd pierwszej instancji), a ponadto że dopuścił się naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym nieumyślnie, jak również że wypadek nastąpił nie bez związku z zachowaniem pokrzywdzonej, to należy dojść do wniosku, iż wymierzona oskarżonemu przez sąd pierwszej instancji kara jest rażąco surowa, co pociąga za sobą konieczność jej złagodzenia.Do warunkowego zawieszenia jej wykonania, o które wnosił obrońca, brak jednak dostatecznych podstaw. Kara bowiem ma na względzie nie tylko cele reedukacyjne samego sprawcy, ale również cele w zakresie społecznego oddziaływania (art. 50 § 1 k.k.). Właśnie wzgląd na jej społeczne oddziaływanie przemawia w tej sprawie przeciwko stosowaniu warunkowego zawieszenia (art. 73 § 2 k.k.), jako że - jak to słusznie podkreślił sąd pierwszej instancji - tzw. przestępstwa drogowe szerzą się "nagminnie", a ich przyczyną są nie tylko rażące naruszenia zasad bezpieczeństwa, lecz także brak należytej staranności w zakresie przewidywania możliwego przebiegu zdarzeń w niejasnych sytuacjach na jezdni.IV. Z urzędu należy zmienić jeszcze orzeczenie sądu pierwszej instancji o kosztach postępowania, w którym błędnie obciążono nimi oskarżonego (art. 547 § 1 k.p.k.) zamiast Skarb Państwa (art. 547 § 3 k.p.k.).To prawda, że oskarżony w chwili wydania zaskarżonego wyroku, czyli w dniu 26 października 1972 r. nie był już żołnierzem odbywającym zasadniczą służbę wojskową, gdyż kilka dni wcześniej został zwolniony do rezerwy. Sąd pierwszej instancji jednak przeoczył, że tenże wyrok nie był pierwszym wyrokiem wydanym w tej sprawie. Pierwszy wyrok skazujący oskarżonego zapadł bowiem w dniu 11 sierpnia 1972 r., tj. wówczas, kiedy oskarżony odbywał jeszcze zasadniczą służbę wojskową. Wyrok ten kosztami postępowania obciążał też Skarb Państwa. Do uprawomocnienia tego wyroku nie doszło, gdyż został on w wyniku rewizji obrońcy uchylony przez Sąd Najwyższy, a sprawa przekazana sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. W orzecznictwie zaś ustalił się pogląd, że status, jaki ma sprawca w chwili wydania pierwszego wyroku, zachowuje on aż do prawomocnego rozstrzygnięcia jego sprawy, chociażby w toku postępowania go utracił (por. uchwałę połączonych Izb Karnej i Wojskowej SN z dnia 24 marca 1972 r. - VI KZP 47/70, OSNKW 1972, z. 6, poz. 94). Nie widać więc żadnego uzasadnionego powodu, dla którego w kwestiach dotyczących orzeczenia o kosztach postępowania należałoby od tej zasady odstąpić.W związku z tym można i należy stwierdzić, że jeżeli sprawca w chwili wydania pierwszego wyroku był żołnierzem odbywającym zasadniczą służbę wojskową lub pełniącym służę wojskową w charakterze kandydata na żołnierza zawodowego, to chociażby przestał nim być przed prawomocnym rozstrzygnięciem jego sprawy - w razie skazania go lub warunkowego umorzenia postępowania karnego - koszty postępowania ponosi za niego Skarb Państwa (art. 547 § 3 i 4 k.p.k.).V. Konsekwentnie też - mimo że oskarżony nie jest już żołnierzem odbywającym zasadniczą służbę wojskową - kosztami postępowania rewizyjnego należy obciążyć Skarb Państwa (art. 547 § 3 k.p.k.), a nie oskarżonego (art. 547 § 1 k.p.k.).
Powiązane orzeczenia
- VI KZP 47/70 1972-03-24Czy sprawca, który w chwili orzekania nie ukończył 21 lat, utrzymuje status młodocianego w toku całego toczącego się przeciwko niemu procesu, nawet mimo ukończenia 21 lat, oraz czy zachowuje ten status aż do zakończenia…
Powołane przepisy
art. 145 § 1art. 18 ust. 2art. 145 § 2 KKart. 7 § 2 KKart. 50 § 1 KKart. 73 § 2 KKart. 547 § 1 KPKart. 547 § 3 KPKart. 547 § 3§ 1§ 24 pkt 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 24.07.2026.