Rw 53/74

WyrokIzba Cywilna1974-02-19

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kierowca prowadzący pojazd w stanie nietrzeźwości, który potrącił pieszego przechodzącego przez jezdnię w pobliżu przystanku autobusowego, może zostać uznany za niewinnego, jeśli sąd pierwszej instancji nie wyjaśnił wszystkich istotnych okoliczności wypadku, w tym kwestii olśnienia przez światła pojazdu, prędkości jazdy i reakcji na niebezpieczeństwo?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu pierwszej instancji, uznając, że nie wyjaśniono należycie wszystkich spornych kwestii dotyczących wywiązania się przez oskarżonego z obowiązków kierowcy. Sąd pierwszej instancji bezkrytycznie przyjął wyjaśnienia oskarżonego o olśnieniu, mimo sprzeczności z innymi jego wyjaśnieniami i braku potwierdzenia przez świadków. Nie ustalono wystarczająco dokładnie prędkości jazdy oskarżonego i pokrzywdzonego, ani okoliczności, w jakich doszło do potrącenia w kontekście postoju autobusu. Brak należytego wyjaśnienia tych kwestii skutkował przedwczesnym uniewinnieniem oskarżonego.
Stan faktyczny
Oskarżony Wiesław Ł. prowadził samochód w stanie nietrzeźwości i potrącił pieszego Kazimierza G. w pobliżu przystanku autobusowego. Sąd pierwszej instancji umorzył postępowanie karne, uznając brak związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a wypadkiem i przypisując mu jedynie naruszenie art. 87 § 1 k.w. Prokurator wniósł rewizję, zarzucając obrazę prawa materialnego (art. 145 § 1 i 3 k.k.) i domagając się uchylenia wyroku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk S. Mendyka. Sędziowie: płk E. Olczak (sprawozdawca), płk C. Lipski. Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej: ppłk Z. Stefaniak.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 19 lutego 1974 r. na rozprawie sprawy Wiesława Ł., wobec którego nieprawomocnie umorzono - na podstawie art. 11 pkt 3 k.p.k. - postępowanie karne o czyn określony w art. 87 k.w., z powodu rewizji wniesionej przez prokuratora na niekorzyść oskarżonego od wyroku Wojskowego Sądu Garnizonowego w N. z dnia 3 stycznia 1974 r. uchylił zaskarżony wyrok uwzględniając rewizję prokuratora i sprawę Wiesława Ł. przekazał sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Uzasadnienie faktyczne(...) Prokurator zarzucił oskarżonemu Wiesławowi Ł. popełnienie przestępstwa określonego w art. 145 § 1 i 3 k.k., a polegającego na tym, że w dniu 8 września 1973 r. około godz 2000 będąc w stanie nietrzeźwości (1,08 ‰ alkoholu we krwi) prowadził własny samochód "Syrena-102" trasą E-7 z N. do N1 i nie zachowując szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przystanku autobusowego usytuowanego przy szosie spowodował nieumyślnie wypadek drogowy w postaci potrącenia przednią prawą częścią samochodu przechodzącego w tym miejscu z lewej strony kierunku jazdy samochodu na prawą jezdnię Kazimierza G., na skutek czego pieszy doznał złamania łopatki po prawej stronie i ogólnych potłuczeń ciała, przez co naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym określone w § 32 ust. 9 i 10 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 27, poz. 183; zm.: Dz. U. z 1972 r. Nr 55, poz. 382).Sąd pierwszej instancji po rozpoznaniu sprawy oskarżonego nie dopatrzył się istnienia związku przyczynowego między działaniem oskarżonego (sposobem prowadzenia przezeń samochodu i jego nietrzeźwością) a zaistnieniem omawianego skutku w opisanym wyżej wypadku drogowym, dopatrzył się jedynie naruszenia przez oskarżonego postanowień zawartych w przepisie art. 87 § 1 k.w. i dlatego o czyn ten umorzył postępowanie karne przeciwko oskarżonemu - na podstawie art. 11 pkt 3 k.p.k. - stwierdzając, że oskarżony, jakkolwiek popełnił czyn ustawą zabroniony, nie podlega za jego popełnienie orzecznictwu sądów karnych. Prokurator w rewizji swej zarzuca sądowi pierwszej instancji obrazę przepisów prawa materialnego - art. 145 § 1 i 3 k.k. - i w związku z tym domaga się uchylenia zaskarżonego wyroku oraz przekazania sprawy oskarżonego do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji. Na rozprawie rewizyjnej przedstawiciel Naczelnej Prokuratury Wojskowej wniósł o uwzględnienie rewizji prokuratora, obrońca zaś - o nieuwzględnienie tej rewizji i utrzymanie zaskarżonego wyroku w mocy. Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Przez szczególną ostrożność o której traktują odpowiednie przepisy zawarte w rozporządzeniu Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 20 lipca 1968 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 27, poz. 183; zm.: Dz. z 1972 r. Nr 55, poz. 382), należy rozumieć rozważne prowadzenie pojazdu mechanicznego, polegające na przedsiębraniu (ze strony kierującego pojazdem) takich czynności, które zgodnie ze sztuką i techniką prowadzenia pojazdów mechanicznych są obiektywnie niezbędne do zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także na powstrzymaniu się od czynności, które mogłyby to bezpieczeństwo zmniejszyć. Z tym wiąże się obowiązek - dla kierującego pojazdem - bacznego i ciągłego obserwowania całej jezdni, zmniejszenia szybkości jazdy - do bezpiecznej w warunkach ograniczonej widoczności (włącznie z całkowitym zaprzestaniem kontynuacji jazdy w razie utraty możliwości obserwacji jezdni), rezygnacji z wyprzedzania, omijania i wymijania innych uczestników ruchu drogowego w nie sprzyjających takim manewrom warunkach drogowych oraz powstrzymania się od używania napojów o zawartości alkoholu który ma, jak wiadomo wpływ na ograniczenie postrzegania, szybkość reakcji oraz przewidywanie wystąpienia dających się przewidzieć skomplikowanych sytuacji drogowych. W konkretnej - oskarżonego Wiesława Ł. - sprawie nie zostały, zdaniem Sądu Najwyższego, wyjaśnione i rozważone należycie (przez sąd wyrokujący) wszystkie sporne kwestie - w zakresie prawidłowego wywiązania się przez tegoż oskarżonego z ciążących na nim obowiązków - jako kierowcy prowadzonego przezeń w dniu krytycznym pojazdu samochodowego. Oskarżony do protokołu ustnego zawiadomienia - sporządzonego zaraz po wypadku - podał, że przed wypadkiem został tylko "oświetlony", a nie "olśniony" przez samochód jadący z przeciwnego kierunku. Do protokołu tego oskarżony nie podał, że samochód ten, którego kierowca "oświetlił" go to autobus MPK lub PKS. W dochodzeniu natomiast do protokołu z dnia 6 października 1973 r. oskarżony w tym względzie złożył między innymi następujące wyjaśnienie: "Cały czas patrzyłem przed siebie, żaden pojazd mnie nie olśnił, wydaje mi się tylko, że jechał jakiś pojazd w tym czasie z przeciwnego kierunku, ale był jeszcze dość daleko (...)". Oskarżony więc wyłączył podaną uprzednio wersją "oświetlenia" lub "olśnienia" go. Do protokołu tego oskarżony wyjaśnił też, że kontynuował wówczas jazdę na światłach długich. Na rozprawie oskarżony w omawianej materii wyjaśnił m.in.: "Patrzyłem na światła autobusu - obserwowałem drogę i nikogo nie było. Widziałem, że autobus jest w ruchu, potem zatrzymał się. Jak go mijałem to ruszał. Padł na mnie snop światła i zostałem olśniony". Mimo tak oczywistych sprzeczności zachodzących sprzeczności zachodzących między powołanymi wyżej wyjaśnieniami oskarżonego, sąd bezkrytycznie przyjął w zaskarżonym wyroku - opierając się na wyjaśnieniach oskarżonego złożonych na rozprawie oraz opinii biegłych - że oskarżony w ogóle nie może ponosić winy za opisany wypadek, bo został olśniony, a gdyby tak nawet nie było, to i tak winy w omawianym względzie przypisać by mu nie było można, gdyż pokrzywdzony wtargnął na jezdnię przed jego samochodem tak nagle, że wypadek stał się nieuchronny. To hipotetyczne stanowisko sądu pierwszej instancji w omawianym względzie należy, w obecnym dowodowym stanie sprawy stanowczo zakwestionować, co też i czyni zasadnie rewizja prokuratora. Po pierwsze, trzeba stwierdzić, że nikt ze świadków nie potwierdził tego faktu, by oskarżony faktycznie został olśniony. Po wtóre, sam oskarżony wyjaśnił, że został olśniony wówczas, gdy znajdował się od jego przedniej części 25-30 m. Musiał więc tę odległość (+ 11 m. - taka jest długość autobusu) przebyć do chwili uderzenia w pokrzywdzonego, który wyszedł na jezdnię z tyłu autobusu. Powstaje więc pytanie, czy wolno było oskarżonemu jechać "na oślep" na takiej przestrzeni (co najmniej 40 m) bez hamowania kierowanego pojazdu i czy faktycznie nie stanowi to naruszenia przepisów traktujących o ostrożnym i bezpiecznym prowadzeniu pojazdów mechanicznych na drogach publicznych. Wyłania się też pytanie, czy gdyby oskarżony natychmiast rozpoczął hamowanie swojego pojazdu (czego nie uczynił jak sam wyjaśnia), to skutki wypadku dla pokrzywdzonego byłyby takie same, jakie są obecnie, czy też mogły one być mniejsze, czy niepodjęcie przez oskarżonego czynności hamowania było niezachowaniem przezeń ostrożności, czy też nie. W omawianej materii w sposób zadowalający i przekonujący nie wypowiedzieli się ani biegli - w swej opinii, ani nie wypowiedział się sąd - w zaskarżonym wyroku. Sąd wyrokujący w tej sprawie powinien był, przy pomocy biegłych, dokonać odpowiednich wyliczeń i na podstawie zeznań świadków ustalić z możliwą dokładnością nie tylko to, z jaką szybkością jechał oskarżony, ale i to, z jaką szybkością poruszał się pieszy - pokrzywdzony przy przekroczeniu jezdni drogi. Należało ponadto wyjaśnić, czy autobus, z którego wysiadł pokrzywdzony, stał w tak zwanej "zatoce postojowej", czy też na jezdni. Sąd powinien był ustalić także i tę okoliczność, czy pokrzywdzony został "najechany" przez samochód oskarżonego wówczas, gdy autobus PKS stał na przystanku, czy wówczas, gdy autobus ten odjechał. Do szczególnie bacznej obserwacji drogi i zachowania ostrożności oskarżony był zobowiązany tym bardziej, jak słusznie zauważa to w rewizji prokurator, że wiedział o tym, iż zbliża się do przystanku autobusowego, na którym zatrzymał się autobus, że zbliża się do skrzyżowania dróg, powinien więc był i mógł przewidzieć taką sytuację, iż ktoś z pasażerów autobusu może - po jego opuszczeniu - usiłować przekroczyć jezdnię w sposób sprzeczny z zasadami ruchu drogowego, co też ze strony poszkodowanego nastąpiło. W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy nie negując faktu, że naruszenie zasad ruchu drogowego ze strony pieszego - pokrzywdzonego było oczywiście rażące i w sposób istotny wpłynęło na zaistnienie opisanego na wstępie wypadku w ruchu drogowym dochodzi jednak do przekonania, że uniewinnienie oskarżonego zaskarżonym wyrokiem od naruszenia przezeń przepisów dotyczących zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a w konsekwencji tego i od zarzutu popełnienia przestępstwa określonego w art. 145 § 1 i 3 k.k. nastąpiło bez należytego wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy przedwcześnie. Dlatego Sąd Najwyższy uwzględniając rewizję prokuratora uznał za konieczne zaskarżony wyrok uchylić i sprawę oskarżonego przekazać Wojskowemu Sądowi Garnizonowemu w N. do ponownego jej rozpoznania.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 11 pkt 3 KPKart. 87art. 145 § 1art. 87 § 1§ 1§ 32 ust. 9

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.