Rw 892/62

PostanowienieIzba Cywilna1962-10-09

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kierowca prowadzący pojazd mechaniczny w stanie nietrzeźwości, który spowodował wypadek drogowy wskutek nieostrożnej jazdy, odpowiada z przepisu dotyczącego spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości, a nie z przepisu dotyczącego nieumyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że kierowca świadomie prowadzący pojazd mechaniczny w stanie nietrzeźwości i powodujący wskutek nieostrożnej jazdy wypadek, o którym mowa w art. 144 § 1 k.k.W.P., odpowiada z tego przepisu, a nie z art. 144 § 3 k.k.W.P., nawet jeśli sama nieostrożność jazdy nie miała charakteru umyślnego. Stan nietrzeźwości kierowcy jest decydujący dla kwalifikacji czynu i wymiaru kary, ponieważ prowadzi do nieprawidłowości w prowadzeniu pojazdu, które z kolei stają się bezpośrednią przyczyną wypadku.
Stan faktyczny
Antoni G. został skazany za spowodowanie wypadku drogowego podczas prowadzenia wojskowego samochodu w stanie nietrzeźwości. W wyniku wypadku pojazd spłonął, a trzy osoby doznały lekkich obrażeń. Obrońca oskarżonego kwestionował kwalifikację czynu, zarzut nietrzeźwości oraz orzeczoną karę dodatkową. Sąd Najwyższy rozpoznał skargę rewizyjną obrońcy.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy postanowił nie uwzględnić skargi rewizyjnej obrońcy oskarżonego Antoniego G. i utrzymać w mocy wyrok Sądu I instancji.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk W. Sieracki.Sędziowie: płk W. Winawer (sprawozdawca), mjr H. Kostrzewa.Prokurator: kpt. J. Mielczarek.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skarg rewizyjnych obrońców, sprawą Antoniego G., skazanego wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie z dnia 31 lipca 1962 r. za przestępstwo z art. 144 § 1 k.k.W.P. na karę 1 roku i 3 miesięcy więzienia z utratą prawa prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 3 lat za to, że w dniu 14 maja 1962 r. około godz. 1.30, prowadząc jako kierowca samochód wojskowy marki "Gaz-69" do N., naruszył przepisy rozporządzenia Ministrów Komunikacji, Spraw Wewnętrznych i Spraw Wojskowych z dnia 27 października 1937 r. o ruchu pojazdów mechanicznych na drogach publicznych, a mianowicie § 53 ust. 1, § 53 ust. 2 lit. a) i § 54 przez to, że prowadząc w stanie nietrzeźwości samochód z nadmierną szybkością oraz nie zachowując należytej ostrożności, uderzył lewą stroną samochodu o dwa przydrożne lewe słupki betonowe, w wyniku czego samochód wywrócił się do przydrożnego rowu do góry kołami i spłonął, a 3 osoby jadące w samochodzie doznały lekkich obrażeń ciała.Obrońca oskarżonego Antoniego G. wniósł w rewizji o zmianę kwalifikacji czynu z art. 144 § 1 k.k.W.P. na art. 144 § 3 k.k. W.P., o złagodzenie kary pozbawienia wolności i warunkowe zawieszenie jej wykonania, jak również o uchylenie orzeczonej dodatkowej kary utraty prawa prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres lat 3. Obrońca jest zdania, że oskarżony nie przekroczył dozwolonej szybkości jazdy, lecz jedynie w konkretnych trudnych warunkach atmosferycznych nie wykazał należytej ostrożności.Obrońca uważa również, że Antoniemu G. nie można zarzucić prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Sąd Najwyższy postanowiłnie uwzględnić skargi rewizyjnej obrońcy oskarżonego Antoniego G. i utrzymać w mocy wyrok Sądu I instancji.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny:Obrońca ma rację, gdy twierdzi, że oskarżony Antoni G. nie przekroczył jakiejś cyfrowo określonej w przepisach granicy szybkości. Takiego stwierdzenia zresztą nie zawiera również wyrok Sądu I instancji. Sąd uznał, że oskarżony prowadził samochód z szybkością 40 km na godzinę, przy czym ta szybkość w konkretnych warunkach nocy, mgły, wilgotnej jezdni i górskiej drogi była za duża i nie była szybkością bezpieczną.Jest to jednak zarzut w stosunku do Antoniego G. o mniejszym ciężarze gatunkowym, gdyż uzasadniałby co najwyżej zakwalifikowanie czynu oskarżonego z art. 144 § 3 k.k.W.P. Jeżeli bowiem kierowca nie ocenia należycie specyficznych trudności ruchu wywołanych nienormalną sytuacją na drodze i w związku z tym nie przystosowuje swojej jazdy do tej sytuacji (będąc jednak przekonany, że zachowuje należytą ostrożność), to nie zachodzi umyślność w zakresie naruszenia zasad lub przepisów ruchu, lecz czyn jego może być rozpatrywany jedynie na gruncie winy nieumyślnej.Tak samo należy również ustosunkować się do kwestii niedostrzeżenia w porę stojącego na skraju szosy samochodu. Okoliczność, że stojący samochód nie był należycie oświetlony i że wpłynęło to w pewnym stopniu na powstanie wypadku, została przez sąd I instancji uwzględniona w wyroku. Supozycje obrońcy, że oskarżony mógł przypuszczać, iż przed nim stoi motocykl, nie znajdują oparcia nawet w świetle wyjaśnień samego oskarżonego, który w ten sposób się nie bronił.Głównym zarzutem w stosunku do oskarżonego Antoniego G., który to zarzut w sposób decydujący zaważył i na kwalifikacji jego czynu, i na wymiarze kary, jest to, że oskarżony prowadził samochód w stanie nietrzeźwości. Oskarżony wyjaśnił w śledztwie, że wypił dwa duże kufle piwa, przy czym sam przypuszczał, że dolano do nich także wódki, gdyż po wypiciu piwa "czuł się podpity i kręciło mu się w głowie". W tych warunkach oskarżony nie miał prawa zasiąść za kierownicą, zwłaszcza że miał przewozić w trudnych warunkach nocnej jazdy kilka osób.Obowiązkiem oskarżonego było zameldować dysponentowi wozu, że pił alkohol i że nie może prowadzić wozu.Odwołanie przez oskarżonego na rozprawie swych wyjaśnień ze śledztwa nie podważa ich wiarygodności, gdyż argument o nacisku ze strony prokuratora nie jest przekonywający. Każdy kierowca wie, że zarzut nietrzeźwości jest zarzutem najcięższym. Niewiarygodne więc jest, by oskarżony przyznał się do picia alkoholu i podał okoliczności, w których to nastąpiło wbrew rzeczywistości.Zresztą dalsze zachowanie się oskarżonego zmierzające do uniknięcia zbadania krwi na zawartość alkoholu potwierdza jego wyjaśnienia ze śledztwa, że pił alkohol. Gdyby oskarżony nie pił alkoholu, nie starałby się uniknąć badania krwi i nie poszedłby na popełnienie jeszcze jednego czynu kolidującego z prawem. W tych warunkach negatywny wynik badania krwi, dokonany z wielkim opóźnieniem, jest bez znaczenia, skoro istnieją inne dowody na to, że oskarżony pił alkohol i w wyniku tego czuł się podpity. To, że sam oskarżony czuł się podpity i kręciło mu się w głowie, jest najlepszym sprawdzianem stanu nietrzeźwości, który przecież właśnie polega na tym, że sprawca pod wpływem alkoholu ma ograniczoną sprawność psychiczną i fizyczną.Niewątpliwie między stanem nietrzeźwości kierowcy a wypadkiem spowodowanym przez niego w tym stanie nigdy nie zachodzi bezpośredni związek przyczynowy. Stan nietrzeźwości bowiem powoduje nieprawidłowości w prowadzeniu pojazdu mechanicznego, które to nieprawidłowości stają się z kolei bezpośrednią przyczyną wypadku. Gdy nieprawidłowości te polegają na zbyt szybkiej jeździe, na niedocenianiu specyficznych trudności jazdy, na braku dostatecznej uwagi, na zbyt późnym postrzeganiu zjawisk zachodzących dookoła, zbyt późnej reakcji na nie itp., a kierowca znajduje się w stanie nietrzeźwości - to istnieją dostateczne dowody do przyjęcia, że wypadek spowodowany przez kierowcę wskutek tych nieprawidłowości w kierowaniu pojazdem pozostaje w związku przyczynowym ze stanem nietrzeźwości.Dlatego też uznać należy, że kierowca, który świadomie prowadzi pojazd mechaniczny w stanie nietrzeźwości i powoduje wskutek nieostrożnej jazdy wypadek (lub możliwość wypadku), o którym mowa w art. 144 § 1 k.k.W.P., odpowiada z reguły z tego przepisu, a nie z art. 144 § 3 k.k.W.P., chociażby sama nieostrożność jazdy nie miała charakteru umyślnego.W konkretnym wypadku właśnie stan nietrzeźwości Antoniego G. musi w sposób decydujący zaważyć na wymiarze kary. Walka z nietrzeźwością kierowców prowadzona jest od dawna przy użyciu wszelkich środków. Dziś dla każdego kierowcy abecadłem jest zakaz spożywania alkoholu w czasie poprzedzającym tą jazdę. Oskarżony wiedział, że w każdej chwili będzie musiał zasiąść za kierownicą. Jeśli pomimo to wypił dwa duże piwa, to stanowi to poważne zlekceważenie zasad bezpieczeństwa ruchu. Jeśli zaś w dodatku wziąć pod uwagę, że po wypiciu piwa czuł się podpity i kręciło mu się w głowie, że sam przypuszczał, iż do piwa dolano mu alkoholu, to nie miał prawa zasiąść za kierownicą, czyn więc jego stanowi wypadek, który nie zasługuje na pobłażliwość.Na niekorzyść oskarżonego przemawia wreszcie i to, że nie poddał się badaniu krwi na zawartość alkoholu, lecz spowodował "podstawienie" zamiast siebie świadka S. Jakkolwiek sprawca przestępstwa nie odpowiada za czyny zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności karnej, a polegające na zacieraniu śladów przestępstwa, fałszowaniu środków dowodowych itp., gdyż art. 148 k.k. dotyczy jedynie czynów stanowiących pomoc dla innej osoby w uniknięciu odpowiedzialności karnej, to jednak nie wyłącza to odpowiedzialności karnej sprawcy za działanie, które choć podjęte w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej i odpowiadające opisowi zawartemu w art. 148 k.k., koliduje z innym przepisem ustawy karnej. Stanowi więc przestępstwo czyn oskarżonego polegający na nakłanianiu świadka do fałszywego zeznania (art. 140 k.k.), fałszywe oskarżenie innej osoby (art. 143 k.k.) czy też sfałszowanie dokumentu (art. 187 k.k.) stanowiącego dowód w sprawie oskarżonego, jakkolwiek celem działania oskarżonego było jedynie uniknięcie odpowiedzialności karnej.Nie uchyla karalności tego rodzaju czynu także przepis o stanie wyższej konieczności, gdyż żadna prawna działalność, nawet jeżeli grozi poważną dolegliwością sprawcy, nie może być utożsamiona z "niebezpieczeństwem", o którym mówi przepis o stanie wyższej konieczności.Brak odrębnej odpowiedzialności sprawcy za działanie wyczerpujące znamiona przestępstwa, lecz polegające na zacieraniu śladów innego przestępstwa, może zachodzić tylko wówczas, gdy oba "czyny" łączą się o tyle w jedną całość, że stanowią w istocie jeden tylko czyn i tym samym jedno tylko przestępstwo. Sytuacja taka będzie zachodziła w szczególności wówczas, gdy przestępne zacieranie śladów przestępstwa (stanowiące np. fałszowanie księgowości przy sprzeniewierzeniu) następuje w toku popełnienia przestępstwa i stanowi niejako środek do jego realizacji.W konkretnej sprawie sytuacja taka nie zachodziła, gdyż koncepcja i realizacja "podstawienia" świadka S. przy badaniu krwi zrodziły się po popełnieniu przestępstwa i nie wiązały się z jego realizacją. Były one jedynie konsekwencją zarządzeń przełożonego zmierzających do ustalenia stanu nietrzeźwości oskarżonego. Dlatego też czyn oskarżonego polegający na "podstawieniu" innej osoby zamiast siebie do badania krwi i uzyskanie w ten sposób fałszywego w swej treści dokumentu o wynikach tego badania stanowi odrębne przestępstwo określone w art. 193 k.k. Jakkolwiek czynu tego nie potraktowano w akcie oskarżenia jako odrębnego przestępstwa, to jednak należy go uznać za okoliczność dotyczącą zachowania się oskarżanego po popełnieniu przestępstwa, która musi być brana pod uwagą przy wymiarze kary w sposób dla oskarżonego niekorzystny.Powyższe wskazuje na niesłuszność skargi rewizyjnej obrońcy oskarżonego Antoniego G.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 144 § 1 KKart. 144 § 3 KKart. 148 KKart. 140 KKart. 143 KKart. 187 KKart. 193 KK§ 1§ 53 ust. 1§ 53 ust. 2§ 54§ 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 22.07.2026.