II K 261/63

WyrokIzba Karna1963-11-26

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy znieważenie kierowniczki szkoły i wyszydzanie ateistów w czasie przemówienia pogrzebowego stanowi przestępstwo znieważenia lub naruszenia wolności sumienia i wyznania?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że znieważenie kierowniczki szkoły przez nazwanie jej "bezbożnicą" i grożenie karą boską, a także umyślne trzaśnięcie drzwiami, stanowi przestępstwo znieważenia z art. 132 § 1 k.k. Ponadto, wyszydzanie i poniżanie ateistów w czasie przemówienia pogrzebowego stanowi przestępstwo z art. 7 § 1 dekretu o ochronie wolności sumienia i wyznania.
Stan faktyczny
Oskarżony, ksiądz, wszedł do klasy szkolnej i znieważył kierowniczkę szkoły, nazywając ją "bezbożnicą" i grożąc karą boską, a następnie trzasnął drzwiami. Oskarżony został również oskarżony o wyszydzanie ateistów podczas przemówienia pogrzebowego. Sąd Wojewódzki skazał go za oba czyny.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części dotyczącej kary łącznej i zawieszenia jej wykonania, zmienił kwalifikację prawną czynu znieważenia kierowniczki szkoły na art. 132 § 1 k.k., utrzymał w mocy wyrok w części dotyczącej przestępstwa z art. 7 § 1 dekretu o ochronie wolności sumienia i wyznania oraz wymierzył nową karę łączną 6 miesięcy aresztu.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Zembaty (sprawozdawca).Sędziowie: M. Budzianowski, J. Pauli.Prokurator Generalnej Prokuratury: M. Wiśniowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Henryka K. oskarżonego z art. 128 k.k. i z art. 7 § 1 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania (Dz. U. Nr 45, poz. 334), po rozpoznaniu założonych przez oskarżonego i prokuratora rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach, Wydział VIII Karny w Częstochowie z dnia 31 maja 1963 r., na podstawie art. 383 pkt 2 i 3, 388 § 1 k.p.k.1) uchylił zaskarżony wyrok co do kary łącznej i warunkowego zawieszenia jej wykonania oraz w części skazującej oskarżonego Henryka K. z art. 128 k.k., 2) tegoż oskarżonego Henryka K. uznał za winnego, że w jednej z klas szkolnych Państwowej Szkoły Podstawowej w O. znieważył kierowniczkę tejże szkoły Halinę B. podczas prowadzenia przez nią lekcji języka polskiego w ten sposób, że w obecności kilkudziesięciu uczniów wyraził się do niej: "ty bezbożnico - Pan Bóg cię ukaże" oraz umyślnie trzasnął drzwiami przed opuszczeniem klasy - i skazał go za to z mocy art. 132 § 1 k.k. na 1 miesiąc aresztu; 3) utrzymał w mocy tenże wyrok w części dotyczącej przypisanego oskarżonemu przestępstwa z art. 7 § 1 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania (Dz. U. Nr 45, poz. 334); 4) wymierzył oskarżonemu Henrykowi K. nową karę łączną 6 miesięcy aresztu (...).Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Katowicach Wydział VIII Karny w Częstochowie z dnia 31 maja 1963 r. oskarżony Henryk K. został skazany:1) z art. 128 k.k. na 1 miesiąc aresztu za to, że w lokalu szkoły podstawowej w O. podczas zajęć szkolnych prowadzonych przez kierowniczkę szkoły Halinę B. zachował się w sposób nieprzyzwoity, krzycząc i trzaskając drzwiami,2) z art. 7 § 1 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania (Dz. U. Nr 45, poz. 334) na 6 miesięcy aresztu za to, że publicznie w czasie przemówienia pogrzebowego wyszydzał i poniżał ateistów z powodu ich bezwyznaniowości,i łącznie na 6 miesięcy aresztu z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary na okres lat 2.Od tego wyroku wnieśli rewizje: oskarżony za pośrednictwem swego obrońcy i prokurator.I. Rewizja oskarżonego - która domaga się uchylenia wyroku i uniewinnienia - zarzuca:1) błędną ocenę okoliczności faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku, przez skazanie oskarżonego pomimo braku obiektywnych danych do przyjęcia, że chciał nieprzyzwoicie zachować się w lokalu szkolnym oraz że wygłaszając mowę pogrzebową, działał w zamiarze lżenia, wyszydzania lub poniżania grupy ludności o innych poglądach religijnych;2) obrazę art. 128 k.k. przez skazanie oskarżonego z tego przepisu, mimo że lokal szkolny (sala nauczania) nie jest siedzibą urzędu w rozumieniu tegoż przepisu;3) obrazę art. 7 § 1 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania (Dz. U. Nr 45, poz. 334) przez skazanie oskarżonego z tego przepisu, mimo że jego słów wygłoszonych w czasie mowy pogrzebowej, jako ściśle związanych z obrządkiem pogrzebowym przyjętym wśród katolików, nie można uważać za wyszydzanie lub poniżanie grupy ludności o innych poglądach religijnych.II. Rewizja prokuratora - która zawiera wniosek o wymierzenie oskarżonemu znacznie surowszych kar poszczególnych i kary łącznej bez stosowania warunkowego zawieszenia wykonania kary - zarzuca wyrokowi rażącą niewspółmierność kary w stosunku do szkodliwości społecznej przypisanych czynów oraz bezzasadne zawieszenie wykonania kary.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:I. Według zeznań świadka Haliny B. oskarżony, który jako ksiądz rzymskokatolicki prowadził naukę religii w punkcie katechetycznym w O., wszedł dnia 18 października 1962 r. w godzinach popołudniowych do klasy II państwowej szkoły podstawowej w tej miejscowości i podniesionym głosem zażądał od kierowniczki tej szkoły Haliny B., prowadzącej w tej klasie godzinę lekcyjną języka polskiego, zwolnienia na naukę religii 4 uczniów klasy IV tej szkoły, których Halina B. zatrzymała w klasie II celem odrobienia przez nich zaległych lekcji. Na to żądanie oskarżonego Halina B. nie zgodziła się i poleciła oskarżonemu opuścić klasę. To polecenie Haliny B. zdenerwowało oskarżonego do tego stopnia, że przed opuszczeniem klasy wyraził się do Haliny B. w obecności uczniów: "ty bezbożnico, Pan Bóg cię ukarze", a opuszczając klasę, "trzasnął drzwiami".Te zeznania Haliny B., wbrew zarzutom rewizji, zasługują na wiarę (w przeciwieństwie do wyjaśnień oskarżonego, który zaprzeczył gołosłownie, by wyraził się w wyżej wymieniony sposób i by opuszczając klasę trzasnął drzwiami), jeśli się zważy, że nie miała ona przedtem z oskarżonym żadnego nieporozumienia oraz że wyjaśnienia te zostały poparte w dużej mierze pisemnym oświadczeniem dwóch uczniów 4 klasy, jak również pismem Haliny B. z dnia 20 października 1962 r. skierowanym do Inspektoratu Oświaty Prez. PRN w C., w którym to piśmie przebieg zajścia identycznie przedstawia. Nie można również przyjąć - jak to sugeruje rewizja - by trzaśniecie drzwiami nastąpiło wskutek przeciągu, skoro nikt nie stwierdził, by w czasie zajścia okna II klasy były otwarte; zresztą nawet oskarżony w ten sposób się nie tłumaczył, a tylko zaprzeczył, by użył zwrotu: "bezbożnico - Pan Bóg cię ukarze" i by trzaskał drzwiami, wchodząc lub wychodząc z klasy.Mając to wszystko na uwadze, Sąd Najwyższy ustalił, że oskarżony dnia 18 października 1962 r. w czasie godziny lekcyjnej języka polskiego prowadzonej w II klasie Państwowej Szkoły Podstawowej w O. przez Halinę B. kierowniczkę tejże szkoły wyraził się do niej w tej klasie w obecności kilkudziesięciu uczniów: "Ty bezbożnico - Pan Bóg cię ukarze" oraz że po wypowiedzeniu tych słów umyślnie trzasnął drzwiami, opuszczając klasę.W tym czynie oskarżonego mieszczą się wszelkie znamiona przestępstwa z art. 132 § 1 k.k. Pod pojęcie znieważenia, o którym mowa w przepisie art. 132 § 1 k.k., podpada nie tylko zniesławienie (art. 255 § 1 k.k.), lecz również obraza godności osobistej pokrzywdzonego (art. 256 § 1 k.k.), która może się przejawiać również w jego lekceważeniu. Przejawem co najmniej lekceważenia pokrzywdzonej przez oskarżonego było bez wątpienia nazwanie jej przez niego "bezbożnicą" i grożenie jej karą boską, oraz zwracanie się do niej przez "ty" i umyślne trzaskanie drzwiami. Oskarżony bowiem nie był w żadnym wypadku uprawniony do wypowiedzenia tych słów na terenie szkoły, jak również do zwracania się przez "ty" do pokrzywdzonej, gdyż nie znał jej przedtem i była ona od niego starsza, a jako człowiek z wyższym wykształceniem dobrze wiedział o tym, że umyślne trzaskanie drzwiami w pomieszczeniu, w którym przebywa człowiek dorosły, jest przejawem lekceważenia dla niego, podobnie jak nieuprawnione zwracanie się do niego przez "ty" i wszelkie pogróżki.Niezależnie od tego należy nadmienić, że stosownie do art. 30 ustawy z dnia 27 kwietnia 1956 r. o prawach i obowiązkach nauczycieli (Dz. U. Nr 12, poz. 63) nauczycielowi przysługuje w związku z pełnieniem obowiązków służbowych prawo do ochrony przyznanej pracownikom państwowym w przepisach karnych.W tym stanie rzeczy, gdy nadto oskarżony został uprzedzony na rozprawie rewizyjnej przed Sądem Najwyższym w myśl art. 324 § 2 i 382 k.p.k. o możliwości zakwalifikowania zarzuconego mu czynu pod przepis surowszy od art. 128 k.k. (przepis art. 132 § 1 k.k.) - Sąd Najwyższy uchylił tę część wyroku i uznał oskarżonego za winnego popełnienia czynu o znamionach określonych w art. 132 § 1 k.k. oraz uznał wobec tego za zbędne ustosunkowanie się do tego zarzutu rewizji oskarżonego, który dotyczy obrazy art. 128 k.k.2. Zarzuty rewizji oskarżonego dotyczące przypisanego mu przestępstwa z art. 7 § 1 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania (Dz. U. Nr 45, poz. 334) są chybione. Zeznania bowiem świadków Wiktora F., Mariana R., Krystyny M., Stanisława G., Piotra Z. i Mariana Z. dają dostatecznie pewną podstawę do ustalenia, że oskarżony w czasie swego przemówienia pogrzebowego, wygłoszonego publicznie w charakterze księdza rzymskokatolickiego odprawiającego obrządki pogrzebowe, wyszydzał i poniżał niewierzących, wyrażając się o nich w sposób opisany w tych zeznaniach i w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.W związku z tymi zeznaniami należy podkreślić, że o złym zrozumieniu przez tych świadków treści tego przemówienia i jego tendencji (wyszydzenia i poniżenia niewierzących) nie może być mowy. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że ci wszyscy świadkowie byli oburzeni treścią tego przemówienia oraz że sam oskarżony - który gołosłownie wyparł się winy i nie zaofiarował żadnego dowodu na rzekomo nieprzestępną treść swego przemówienia, pomimo że słyszeli je również dwaj inni księża - zdawał sobie dobrze sprawę z tego, że poniesie za nie konsekwencje. Powiedział to bowiem wyraźnie w czasie swego przemówienia, zaznaczając nadto, że się nie boi, choćby miał za to być pochowany obok grobu A. (nad którym wygłaszał przemówienie) a więc ponieść śmierć.W tym stanie rzeczy nie można mówić o wiarygodności wyjaśnień oskarżonego, a w szczególności o tym, by wygłaszając mowę pogrzebową, nie działał w zamiarze wyszydzenia i poniżenia grupy ludności o innych poglądach religijnych oraz by treść jego mowy była ściśle związana z obrzędem pogrzebowym przyjętym wśród katolików.W czynie oskarżonego mieszczą się zatem wszelkie znamiona przestępstwa z art. 7 § 1 wymienionego wyżej dekretu.3. a) Zarzuty rewizji prokuratora w części dotyczącej wysokości wymierzonych oskarżonemu kar poszczególnych i kary łącznej nie są słuszne, mimo że Sąd Najwyższy jeden z czynów oskarżonego zakwalifikował z surowszego przepisu ustawy. Szkodliwość społeczna obu czynów przypisanych oskarżonemu jest wprawdzie duża, gdy się zważy, że oskarżony znieważył kierowniczkę szkoły w obecności kilkudziesięciu uczniów, podrywając przez to jej autorytet, oraz że mowę wyszydzającą i poniżającą niewierzących wygłosił do kilkuset słuchaczy. Nie można jednak podzielić poglądu rewizji prokuratora, jakoby młody wiek oskarżonego (ur. 6 czerwca 1939 r.) nie tylko nie stanowił okoliczności łagodzącej, lecz przeciwnie, był okolicznością obciążającą ze względu na to, że oskarżony został wychowany już w obecnych warunkach społecznych i dzięki temu zdawał sobie w pełni sprawę ze szkodliwości społecznej przypisanych mu czynów. Rewizja prokuratora pomija bowiem fakt, że oskarżony dojrzał właściwie w izolacji od obecnych warunków społecznych, skoro do B. przybył dopiero we wrześniu 1962 r. bezpośrednio po ukończeniu seminarium duchownego w K. bądź nawet jeszcze przed jego ukończeniem, skoro w B. odbywał jednocześnie praktykę 6 roku tegoż seminarium - a jest przecież rzeczą powszechnie znaną, że wychowankowie kościelnych seminariów duchownych mogą w zasadzie utrzymywać kontakty tylko z sobą i ze swoimi wychowawcami, którzy najwidoczniej nie potrafili wychować oskarżonego w zasadach tolerancji religijnej i poszanowania dla niewierzących oraz dla nauczycieli szkół państwowych.Mając to na uwadze, należy stwierdzić, że Sąd I instancji zasadnie uznał za okoliczność łagodzącą młody wiek oskarżonego oraz to, że przypisanych mu przestępstw dopuścił się podczas swej pierwszej pracy, jak również że udzielał pomocy rannym w czasie katastrofy kolejowej pod M. Rewizja prokuratora nie kwestionuje zresztą uznania tej ostatniej okoliczności za łagodzącą, a tylko ją pomija, wobec czego należało o niej przypomnieć, skoro stosownie do art. 54 k.k. przy wymiarze kary uwzględnia się również charakter sprawcy, a niesienie pomocy ludziom rannym w katastrofie, zwłaszcza przez człowieka, który - tak jak oskarżony - sam ją przeżył, jest bez wątpienia okolicznością łagodzącą, gdyż wskazuje na dobre cechy charakteru.Na korzyść oskarżonego - jeśli chodzi o przypisane mu przestępstwo z art. 132 § 1 k.k. - należało nadto uwzględnić, że zachowanie się kierowniczki szkoły Haliny B. w stosunku do niego nie było poprawne. Skoro bowiem oskarżony w dniu 18 października 1962 r. był jeszcze uprawniony do prowadzenia nauki religii z uczniami szkoły podstawowej w O., to kierowniczka tej szkoły nie powinna była zatrzymywać w szkole czterech uczniów IV klasy dla odrobienia lekcji właśnie w tej samej porze, która została przewidziana na naukę religii w punkcie katechetycznym. Jeżeli zaś zrobiła to przez przeoczenie lub z jakiejś ważnej przyczyny, to na prośbę oskarżonego, który przysłał do niej w tej sprawie jedną z uczennic, powinna była albo zwolnić te uczennice z zająć, albo zawiadomić oskarżonego o powodach odmowy zwolnienia. Halina B. jednak nie postąpiła w ten sposób i wprawiła przez to oskarżonego w stan zdenerwowania, co należy poczytać na jego korzyść.b) Rewizja prokuratora zarzuca natomiast trafnie bezzasadne zastosowanie do oskarżonego warunkowego zawieszenia wykonania kary. Materiał dowodowy bowiem zebrany na przewodzie sądowym I instancji nie daje istotnie podstawy do zasadnego przyjęcia, że oskarżony pomimo niewykonania kary nie popełni nowego przestępstwa. Wynika to z tego, że oskarżony w ciągu stosunkowo krótkiego czasu popełnił dwa przestępstwa rodzajowe do siebie zbliżone. Czyn bowiem oskarżonego zakwalifikowany przez Sąd Najwyższy z art. 132 § 1 k.k. nie zawierał znamion przestępstwa z art. 7 § 1 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania (Dz. U. Nr 45, poz. 334) tylko dlatego, że nie został popełniony publicznie, skoro klasy szkolnej, do której mogą wchodzić tylko ściśle określone osoby, nie można uważać za miejsce publiczne, podobnie jak za wypowiedź publiczną nie mogą uchodzić słowa wypowiedziane w obecności ściśle określonej liczby osób. Słowa bowiem oskarżonego, skierowane przez niego do Haliny B.: "Ty bezbożnico - Pan Bóg cię skarze" przedstawiają się w swej istocie jako jej lżenie z tego powodu, że w jego przekonaniu była ona bezwyznaniową, skoro pomimo jego prośby nie zwolniła na naukę religii 4 uczniów IV klasy.Na niekorzystną prognozę poprawy oskarżonego w razie niewykonania kary wskazuje również jego wyżej wspomniana wypowiedź w czasie mowy pogrzebowej, mianowicie co do tego, że się nie boi odpowiedzialności, choćby miał ponieść śmierć za to, co powiedział. Ta bowiem wypowiedź nasuwa podejrzenie, że oskarżony zamierza i w przyszłości popełniać czyny zabronione przez przepis art. 7 § 1 wyżej wymienionego dekretu.Z tych powodów orzeczono jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 128 KKart. 7 § 1art. 383 pkt 2art. 132 § 1 KKart. 255 § 1 KKart. 256 § 1 KKart. 30art. 324 § 2art. 54 KK§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.