II KR 104/67
WyrokIzba Karna1967-10-24
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy Sąd Najwyższy może uchylić wyrok skazujący, jeśli istnieją uzasadnione wątpliwości co do kradzieży dokumentów stanowiących podstawę wyłudzenia, a także co do faktycznego udziału wszystkich oskarżonych w przestępstwie?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, uznając, że istnieją uzasadnione wątpliwości co do kradzieży dokumentów (książeczki oszczędnościowej i dowodu osobistego) przez jednego z oskarżonych, a także co do faktycznego udziału wszystkich oskarżonych w wyłudzeniu pieniędzy. W przypadku wątpliwości, które nie dają się usunąć, należy stosować zasadę tłumaczenia na korzyść oskarżonego.Stan faktyczny
Oskarżeni zostali skazani za wyłudzenie 190 000 zł z PKO na podstawie skradzionej książeczki oszczędnościowej i dowodu osobistego. Sąd Najwyższy rozpatrywał rewizje od wyroku skazującego, podnosząc wątpliwości co do kradzieży dokumentów przez jednego z oskarżonych oraz co do faktycznego udziału wszystkich oskarżonych w przestępstwie. Analizowano zeznania świadków, wyjaśnienia oskarżonych oraz dokumenty bankowe.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i skazał oskarżonych Adama M., Annę J. i Andrzeja R. za wyłudzenie kwoty 190 000 zł, a oskarżonego Jerzego O. za przyjęcie części tej kwoty z wiedzą o jej pochodzeniu.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Zembaty (sprawozdawca).Sędziowie: S. Dąbrowski, K. Wagner.Prokurator Prokuratury Generalnej: H. Furmankiewicz.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Adama M., Anny J., Andrzeja R. i Jerzego O., oskarżonych z art. 2 § 2 lit. a) i art. 6 lit. b) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. b) i art. 2 § 1 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11), po rozpoznaniu rewizji założonej przez oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 29 grudnia 1966 r., na podstawie art. 383 pkt 3, 388 § 1 k.p.k.1. uchylił zaskarżony wyrok;2 oskarżonych: Adama M., urodzonego 3 maja 1939 r. w K., syna Wacława i Magdaleny, Annę J., urodzoną 1 stycznia 1925 r. w Ł. córkę Romana i Łucji, oraz Andrzeja R., urodzonego 25 sierpnia 1940 r. w R., syna Bronisława i Marii, uznał za winnych, że dnia 13 września 1963 r. w K., działając w zorganizowanej grupie przestępczej, a Adam M. i Anna J. ponadto w warunkach recydywy określonej w art. 6 lit. b) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228), wyłudzili na podstawie dowodu osobistego i książeczki oszczędnościowej PKO Jana K. - kwotę 190.000 zł na szkodę PKO Oddział w K. w ten sposób, że Adam M. i Anna J. weszli do biura wymienionego Oddziału PKO, gdzie Adam M., legitymując się dowodem osobistym i książeczką oszczędnościową Jana K., otrzymał kwotę 190.000 zł i pokwitował jej odbiór, podpisując na dowodzie wypłaty imię i nazwisko Jana K., Anna J. wyniosła tę kwotę z biura PKO, a Andrzej R. ubezpieczał Adama M. i Annę J., stojąc w pobliżu budynku PKO, i za to oskarżonych Adama M. i Annę J. z mocy art. 6 lit. b) w związku z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) oraz art. 1 § 1 lit. b) i art. 2 § 1 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) i art. 47 § 1 lit. c) k.k., a oskarżonego Andrzeja R. na zasadzie art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. b) i art. 2 § 1 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) i art. 47 § 1 lit. c) k.k. skazał:a)oskarżonego Adama M. - na 10 lat więzienia i 40.000 złotych grzywny, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat i przepadek majątku w całości,b)oskarżoną Annę J. - na 9 lat więzienia i 40.000 złotych grzywny, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat i przepadek majątku w całości,c)oskarżonego Andrzeja R. - na 8 lat więzienia, 40.000 złotych grzywny, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat i przepadek majątku w całości;3. oskarżonego Jerzego O., urodzonego 5 sierpnia 1925 r. w W., syna Pawła i Marii, uznał za winnego, że w czasie od 14 września do października 1963 r. w W. i S. przyjął od Anny J. około 5.000 złotych, wiedząc o tym, że pieniądze te stanowią część kwoty 190.000 złotych wyłudzonej z Oddziału PKO w K., i będąc już prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Powiatowego w Katowicach z dnia 17 września 1958 r. za przestępstwo z art. 257 § 1 k.k., i za ten czyn z mocy art. 7 § 1 w związku z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) oraz art 47 § 1 lit. c) k.k. skazał go na 5 lat więzienia i 5 000 złotych grzywny z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat;4. wymierzone każdemu z oskarżonych grzywny zamienił - w razie nieuiszczenia ich w terminie - na więzienie zastępcze, licząc po 100 złotych grzywny za 1 dzień więzienia (...).Uzasadnienie faktyczneA. Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 29 grudnia 1966 r. zostali skazani Adam M., Anna J. i Jerzy O. z mocy art. 6 lit. b) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228), a Andrzej R. z art. 2 § 2 lit. a) tejże ustawy - wszyscy w związku z art. 1 § 1 lit b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) oraz przy zastosowaniu art. 2 § 1 cytowanej ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. i art. 47 § 1 lit. c) k.k.: Adam M. i Jerzy O. po 10 lat więzienia, Anna J. na 9 lat więzienia, Andrzej R. zaś na 8 lat więzienia, a ponadto wszyscy na grzywny po 40.000 zł, z zamianą w razie nieuiszczenia na 400 dni więzienia zastępczego, na utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres po 5 lat oraz na przepadek całego majątku na rzecz Skarbu Państwa, wszyscy za to, że w dniach 12 i 13 września 1963 r. w W. i K., działając w zorganizowanej grupie przestępczej, przy czym Adam M., Anna J. i Jerzy O. będąc już karani za przywłaszczenie mienia społecznego i indywidualnego, na podstawie zabranego Janowi K., dowodu osobistego i książeczki oszczędnościowej PKO wyłudzili kwotę 190.000 zł na szkodę Powszechnej Kasy Oszczędności.Tymże wyrokiem Sąd Wojewódzki zaliczył każdemu z oskarżonych na poczet wymierzonej mu kary pozbawienia wolności okresy tymczasowego aresztowania: Adamowi M. od dnia 21 października 1963 r., Annie J. i Jerzemu O. od dnia 24 października 1963 r., a Andrzejowi R. od dnia 14 listopada 1963 r. do 14 maja 1965 r. i od 10 marca 1966 r. - wszystkim do dnia wyroku oraz zasądził od każdego z nich opłaty sądowe w sprawach karnych i obciążył ich solidarnie kosztami postępowania karnego.Niezależnie od tego Sąd Wojewódzki na podstawie art. 3311 § 1 i 6 k.p.k. zasądził od wszystkich oskarżonych solidarnie na rzecz Powszechnej Kasy Oszczędności w K. kwotę 190.000 zł z 8% od dnia 13 września 1963 r., a na rzecz Skarbu Państwa opłatę sadową od tej sumy w kwocie 10.450 złotych.B. Od tego wyroku wnieśli rewizje wszyscy wyżej wymienieni oskarżeni za pośrednictwem swoich obrońców.I. i II. Rewizje złożone przez obrońcę oskarżonych Adama M. i Anny J., wnosząc o uchylenie wyroku i uniewinnienie oskarżonego Adama M. oraz o uznanie oskarżonej Anny J. za winną dokonania kradzieży kwoty 60.000 zł na szkodę Jana K. i o skazanie jej za to na zasadzie art. 257 § 1 k.k. na stosowną karę, zarzuca:1)Co do oskarżonego Adama M. - błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez niesłuszne uznanie oskarżonego za winnego przypisanego mu czynu, mimo że nigdy się do tego czynu nie przyznawał, nie można zaś wyłączyć, że pozostali współoskarżeni obciążają oskarżonego Adama M. tylko dlatego, żeby swoją odpowiedzialność rozłożyć na większą liczbę osób;2)Co do oskarżonej Anny J.:a)obrazę prawa materialnego przez skazanie oskarżonej na zasadzie art. 6 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) za przywłaszczenie sobie wraz z innymi sprawcami kwoty 190.000 zł, podjętej na podstawie skradzionej Janowi K. książeczki oszczędnościowej PKO i dowodu osobistego, chociaż wobec niezgłoszenia przez Jana K. w ciągu 2 dni faktu kradzieży jego książeczki i dowodu osobistego w myśl przepisów obowiązujących w stosunkach PKO z jej kontrahentami utracił on prawo dochodzenia jakichkolwiek roszczeń od PKO i dlatego ponosi skutki kradzieży kwoty 190.000 zł wyłącznie sam, co uzasadnia zakwalifikowanie czynu popełnionego przez oskarżoną z art. 257 § 1 k.k.,b)obrazę art. 3311 k.p.k. przez zasądzenie z urzędu na rzecz PKO odszkodowania w kwocie 190.000 zł, mimo że instytucja ta nie poniosła żadnej szkody,c)błędną ocenę okoliczności faktycznych sprawy przyjętych za podstawę wyroku przez niesłuszne przypisanie oskarżonej kradzieży kwoty 190.000 zł, chociaż przyznała się ona do przyjęcia tylko 60.000 zł, przy czym wyjaśnienia jej zasługują na całkowite zaufanie ze względu na fakt dobrowolnego zgłoszenia się oskarżonej do organów ścigania i ujawnienia całej prawdy.III. Rewizja oskarżonego Andrzeja R., wnosząc o uchylenie wyroku i uniewinnienie oskarżonego lub przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, zarzuca obrazę art. 8, 9 i 320 k.p.k. oraz błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez:1)niesłuszne oparcie przekonania o winie oskarżonego przede wszystkim na obciążających go wyjaśnieniach złożonych w toku śledztwa przez współoskarżoną Annę J., mimo że pomówienia te na wiarę nie zasługują, jeśli się zważy, że:a)oskarżona Anna J. - wbrew stanowisku Sądu - nie zeznawała konsekwentnie, lecz zmieniała swe wyjaśnienia już podczas śledztwa, a następnie w postępowaniu sądowym, odwołując w końcu wyjaśnienia obciążające oskarżonego Andrzeja R., a jej kolejny powrót na rozprawie do tego pomówienia nastąpił z widocznych pobudek emocjonalnych, mianowicie pod wpływem wrażenia, że wszyscy współoskarżeni są do niej wrogo nastawieni,b)prawdomówność oskarżonej Anny J. podważają nie rozważone przez Sąd cechy jej osobowości, które można było określić tak na podstawie bezpośredniego kontaktu z oskarżoną na rozprawie, jak i na podstawie opinii biegłych psychiatrów, wydanej jeszcze w toku śledztwa,c)Anna J. - co Sąd pominął - pod koniec przewodu sądowego w sposób stanowczy, w nastroju widocznego spokoju, równowagi i psychicznego odprężenia odwołała swe poprzednie wyjaśnienia obciążające Andrzeja R. i przyznała otwarcie, że potrafi pod wpływem nastroju zmyślać i kłamać,d)jest rzeczą nieprawdopodobną, aby oskarżona Anna J. wypłaciła Andrzejowi R. bezpośrednio po podjęciu pieniędzy z Oddziału PKO kwotę 50.000 złotych - a więc więcej niż 1/4 całego łupu, w podziale którego miały uczestniczyć 4 osoby, oraz więcej, niż przypadało na nią i na Jerzego O., z którego sytuacją materialną Anna J. łączyła swe plany na przyszłość - chociaż w wykonaniu całego przestępczego przedsięwzięcia oskarżony Andrzej R. nie włożył żadnego wysiłku i nie naraził się w związku z tym na żadne niebezpieczeństwo, a ponadto żaden ze świadków dalszych wydarzeń, w tym również funkcjonariusze MO, którzy przeprowadzili rewizje osobiste oskarżonego, nie zauważyli u niego tak znacznej ilości pieniędzy;2)nietrafne uznanie za dowód popierający pomówienia Anny J. faktu, że z budki telefonicznej, obok stacji PKS, była możliwa obserwacja budynku PKO oraz że można było blokować linię telefoniczną do PKO, co rzekomo mieli zlecić Andrzejowi R. współoskarżeni Adam M. i Anna J. jeszcze przed wyjazdem z W. do K., chociaż wszystko wskazuje na to, że wówczas nie mogli jeszcze o tym wiedzieć;3)błędne ustalenie, że na winę oskarżonego Andrzeja R. wskazują zeznania Hieronima P., jakkolwiek stwierdzone przez tego świadka fakty zdenerwowania okazywanego przez Andrzeja R. i zaofiarowania przez niego znacznej zapłaty za szybką jazdę taksówką nie oznaczają jeszcze, że Andrzej R. wziął udział w podziale pieniędzy uzyskanych z przestępstwa, a to tym bardziej, że świadek Hieronim P., jak to wynika z jego zachowania się, jest człowiekiem lękliwym i podejrzliwym, wobec czego należało zeznania jego ocenić krytycznie, zwłaszcza jeśli dotyczą one szczegółów wskazujących na grożące mu niebezpieczeństwo ze strony przewożonych przez niego pasażerów;4)nieuwzględnienie, że wyjazd oskarżonego w towarzystwie Tadeusza K. i Zofii J. nad morze i pokrywanie przez niego związanych z tym wydatków nie może służyć za dowód, że pieniądze na ten cel zdobył on za pomocą przestępstwa, skoro Zofia J. stwierdziła, że Andrzej R. miał pieniądze, ponieważ handlował zegarkami, a wydatki, jakie poniósł w związku z wycieczką nad morze, w żadnym razie nie mogły sięgać kwoty 50.000 zł.IV. Rewizja oskarżonego Jerzego O., wnosząc o uchylenie wyroku, o uznanie oskarżonego za winnego przestępstwa z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) i o wymierzenie mu za to kary w granicach czasu spędzonego przez niego w areszcie tymczasowym, zarzuca błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez niesłuszne odmówienie wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że przyjął on jedynie od współoskarżonej Anny J. pieniądze i różne przedmioty łącznej wartości około 3.500 zł, wiedząc o ich pochodzeniu z przestępstwa na szkodę mienia społecznego, chociaż odmienne wyjaśnienia współoskarżonej Anny J., uznane przez Sąd za prawdziwe, nie mogą służyć za dostateczny dowód współuczestnictwa oskarżonego w zagarnięciu na szkodę PKO kwoty 190.000 zł, jeśli się zważy, że:a)Anna J. jest nieprzyjaźnie ustosunkowana do oskarżonego z powodu porzucenia jej przez niego, a ponadto - co stwierdzili lekarze psychiatrzy - ma ona szczególną skłonność do obciążania osób niewinnych,b)wszyscy świadkowie przesłuchani na okoliczność wspólnej podróży Anny J. i Jerzego O. zgodnie stwierdzili, że wydatki związane z tą podróżą pokrywała wyłącznie Anna J.,c)Anna J. starała się o mieszkanie w S. dla siebie i Jerzego O. i zakupiła meble do tego- mieszkania,d)kupowała ona oskarżonemu różne rzeczy i bilety kolejowe, czego nie robiłaby, gdyby podzieliła się z nim pieniędzmi,e)treść "grypsów" pisanych przez oskarżonego do Anny J. jednoznacznie wskazuje na to, iż chciał on uniknąć odpowiedzialności za paserstwo, a nie za współsprawstwo.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:I. Według ustaleń zaskarżonego wyroku Jan K. zasnął dnia 12 września 1963 r. nad rzeką Odrą w W. po wypiciu większej ilości alkoholu. Tego samego popołudnia zauważyli go tam oskarżeni Jerzy O. i Anna. J., a następnie Jerzy O. zabrał mu z kieszeni portfel. W tym portfelu - jak to stwierdzili po odejściu kilku kroków - znajdowała się m.in. gotówka w kwocie około 700 zł, dowód osobisty Jana K. i jego książeczka oszczędnościowa wystawiona przez Oddział PKO w K., w której stan oszczędnościowy z dnia 12 września 1963 r. wynosił sumę 198 000 zł. Po tym stwierdzeniu oskarżony Jerzy O. wyrzucił portfel do Odry, a gotówkę w kwocie około 700 zł schował do kieszeni. Następnie Jerzy O. i Anna J. zdecydowali zrealizować tę książeczkę w Oddziale PKO w K., posługując się w tym celu dowodem osobistym i książeczką oszczędnościową Jana K. Do realizacji tej książeczki nie nadawał się jednak oskarżony Jerzy O., gdyż nie był podobny do Jana K., a ponadto był od niego znacznie starszy (Jan K. urodził się w 1941 r., a Jerzy O. w 1925 r.). Wtedy oboje oskarżeni zdecydowali się zwrócić do oskarżonego Adama M. z propozycją zrealizowania tej książeczki, Adam M. bowiem był podobny do Jana K., a ponadto obaj niewiele różnili się wiekiem (Adam M. urodził się w 1939 r., a Jan K. w 1941 r.).Stosownie do tej decyzji oskarżona Anna J. udała się zaraz do oskarżonego Adama M. i zaproponowała mu, by wraz z nią pojechał do K. i zrealizował tam wkład oszczędnościowy Jana K., legitymując się dowodem osobistym i książeczką oszczędnościową Jana K. Na tę propozycję oskarżonej Anny J. oskarżony Adam M. wyraził zgodę, lecz ze swej strony zaproponował, by wraz z nim i Anną J. pojechał do K. Andrzej R. w celu ubezpieczenia go i Anny J. w czasie podejmowania przez nich gotówki w Oddziale PKO w K. Oskarżony Jerzy O. natomiast miał pilnować w tym czasie Jana K., by nie zgłosił w PKO lub w MO zameldowania o skradzeniu mu dowodu osobistego i książeczki oszczędnościowej.W wykonaniu tego porozumienia oskarżony Adam M., Anna J. i Andrzej R., który wyraził zgodę na propozycję Adama M., pojechali do K. w nocy z 12 na 13 września 1963 r. pociągiem, który odjeżdża z W. około godziny 24. Do K. przyjechali razem 13 września 1963 r. około godziny 8 rano. Tutaj oskarżony Adam M. udał się do fryzjerni, gdzie zgolono mu wąsy i uczesano do góry, musiał on bowiem upodobnić się do Jana K., gdyż Jan K. nie miał wąsów i czesał się do góry. Natomiast oskarżona Anna J. przypudrowała sobie włosy i włożyła ciemne okulary. W czasie bowiem pobierania pieniędzy przez Adama M. miała występować - w celu uśpienia czujności urzędników PKO - jako ciotka Jana K. i dlatego chciała wyglądać starzej (oskarżona Anna J. urodziła się w 1925 r.).Po dokonaniu tych czynności oskarżeni Adam M. i Anna J. udali się do budynku, w którym mieścił się Oddział PKO w K., a oskarżony Andrzej R. pozostał na zewnątrz tego budynku, w odległości około 25 m od niego, w celu pilnowania, żeby Adam M. i Anna J. nie zostali zaskoczeni w czasie wyłudzania kwoty 190.000 zł przez osobę, która mogłaby ich zdemaskować jako oszustów. Po wejściu do biura Oddziału, które mieściło się na parterze, oskarżony Adam M. okazał dowód osobisty i książeczkę oszczędnościową Jana K. i zapytał jedną z urzędniczek (Marię D., obecnie Marię O.), czy może podjąć z tej książeczki kwotę 190.000 zł (oskarżeni zdecydowali przedtem, by wzbudzić zaufanie urzędników PKO, pozostawić na książeczce kwotę 8.000 zł), a gdy ona to potwierdziła mówiąc, że kwota 190.000 zł może mu być wypłacona za jakąś godzinę, gdyż mniej więcej tyle czasu potrwa przekazanie tej sumy PKO przez bank, poprosił o wypłacenie mu tej kwoty. Wówczas urzędniczka owa przystąpiła do załatwiania formalności związanych z wypłatą, a między innymi zażądała od oskarżonego Adama M. potwierdzenia dowodu wypłaty. Adam M. podał wtedy dowód wypłaty kwoty 190.000 zł podpisany przezeń w niewłaściwym miejscu (w miejscu przeznaczonym na podpis urzędnika PKO) imieniem i nazwiskiem Jana K., ona zaś zażądała od niego podpisania tego dowodu we właściwym miejscu, do czego Adam M. zastosował się, podpisując ten dowód w jej oczach imieniem i nazwiskiem Jana K.Po załatwieniu formalności związanych z tą wypłatą oskarżeni czekali na nadejście pieniędzy z banku i w tym czasie wychodzili od czasu do czasu z biura PKO. W szczególności robiła to oskarżona Anna J., która zauważyła, że oskarżony Andrzej R. siedział wtedy na jednej z ławek stojących w pobliżu budki telefonicznej, położonej w odległości około 25 m od budynku PKO, i jadł jabłka.Po nadejściu z banku pieniędzy oskarżony Adam M. otrzymał z rąk kasjerki kwotą 190.000 zł w banknotach po 500 zł, włożył je do torby Anny J. i wraz z nią opuścił budynek PKO. Następnie udali się oni wraz z Andrzejem R., który się do nich przyłączył, w boczną ulicę, gdzie nastąpił podział wyłudzonych pieniędzy w ten sposób, że Adam M. i Andrzej R. otrzymali po 50.000 zł, a Anna J. kwotę 90.000 zł do podziału z oskarżonym Jerzym O.II. 1. Streszczone wyżej ustalenia nie nasuwają zastrzeżeń co do tego, że oskarżeni Adam M., Anna J. i Jerzy R. przyjechali z W. do K. w dniu 13 września 1963 r. oraz że tego samego dnia w godzinach przedpołudniowych Adam M. i Anna J. udali się do Oddziału PKO w tej miejscowości i wyłudzili z tego Oddziału kwotę 190 000 zł w sposób opisany wyżej w tym streszczeniu, jak również że oskarżony Andrzej R. ubezpieczał w tym czasie Adama M. i Annę J., pilnując w odległości około 25 m od budynku PKO, by nie zostali zaskoczeni przez osobę, która mogłaby ich zdemaskować jako oszustów.2. Ustalenia te, jeśli chodzi o samą oskarżoną Annę J., znajdują oparcie w dowodach wskazanych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku i były przez nią zawsze przyznawane. Nie można ich więc kwestionować.3. Wymienione wyżej ustalenia, jeśli chodzi o oskarżonego Adama M., też znajdują oparcie w dowodach powołanych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, a zwłaszcza w ekspertyzie biegłego pismoznawcy mgra Zdzisława K. oraz w zeznaniach świadków Marii D. i Zofii Ł., urzędniczek oddziału PKO w K., a nawet w wyjaśnieniach oskarżonego Adama M., jakie złożył na drugiej rozprawie pod koniec przewodu sądowego, przyznając tam nie tylko to, że dnia 13 września 1963 r. był w K. z Anną J. i Andrzejem R., ale również i to, że razem z Anną J. był w biurze Oddziału PKO w K. i wyłudził tam wypłacenie mu kwoty 190.000 zł na podstawie książeczki oszczędnościowej i dowodu osobistego Jana K. oraz że dowód wypłacenia mu tej sumy potwierdził osobiście, podpisując go w tym biurze, a nie gdzie indziej, imieniem i nazwiskiem Jana K. Także bowiem i ten oskarżony - który poprzednio odmawiał składania bądź wszelkich wyjaśnień, bądź też odpowiedzi na niektóre z zadawanych mu pytań - zrozumiał w końcu, że wobec udowodnienia mu tego wszystkiego na podstawie ekspertyzy biegłego Zdzisława K. oraz z zeznaniami świadków Marii D. i Jerzego P., dalsze nieprzyznawanie przez niego tych wszystkich okoliczności lub niektórych z nich, a w szczególności faktu, że dowód wypłacenia mu kwoty 190.000 zł podpisał osobiście imieniem i nazwiskiem Jana K. w biurze Oddziału PKO w K., jest niecelowe.4. Oskarżony Andrzej R. również przyznawał stale, że dnia 13 września 1963 r. był w K. i że przyjechał do tej miejscowości pociągiem razem z oskarżonym Adamem M. Twierdził jednak wciąż, że nie wiedział, iż Adam M. i Anna J. przyjechali do K. w celu popełnienia tam przestępstwa, a nawet że nie wiedział o tym, iż Anna J. przyjechała także do K. Oskarżony Adam M. bowiem - jak również stale twierdził Andrzej R. - zabrał go ze sobą do K. po to, by mu pomagał w zbieraniu zamówień na szyldy (które wytwarzał Adam M.). Nie wiedział również o tym, że Adam M. poszedł do tego Oddziału. Po przyjeździe bowiem do K. Adam M. powiedział mu jedynie, że ma tutaj załatwić jakiś interes, i prosił go, żeby czekał na niego przez 1-2 godziny w hallu stacji kolejowej, dodając przy tym, że przyjdzie potem po niego na stację kolejową. Do tej prośby Adama M. oskarżony Andrzej R. zastosował się i czekał na niego w tym hallu, a po powrocie Adama M., który oświadczył mu, że zmienił plany, gdyż musi jechać do W., zamówił taksówkę i pojechał nią wraz z nim w stronę W. Do W. jednak nie dojechali, gdyż w odległości kilku kilometrów od K. zostali wylegitymowani przez funkcjonariuszy MO, co spowodowało, że także i on zmienił swoje plany i powrócił sam do K. Andrzej R. wyjaśnił również, że o zarzucanym mu przestępstwie wyłudzenia kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. dowiedział się dopiero później oraz że oskarżonych Anny J. i Adama M. nie ubezpieczał i nie otrzymał od nich żadnych pieniędzy pochodzących z tego przestępstwa.Powyższe wyjaśnienia oskarżonego Andrzeja R. - z wyjątkiem tych części, która dotyczy pobytu tegoż oskarżonego w K. w dniu 13 września 1963 r. i wylegitymowania jego oraz Adama M. przez funkcjonariuszy posterunku MO w S. - Sąd Wojewódzki uznał za nieprawdziwe na podstawie dowodów wskazanych i omówionych szczegółowo w obszernym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.W uzasadnieniu tego samego wyroku Sąd Wojewódzki podał również i umotywował, dlaczego nie uznał za prawdziwe dowodów wspierających przytoczone wyżej wyjaśnienia oskarżonego Andrzeja R.Ustalenia dotyczące części tego uzasadnienia - z wyjątkiem ustaleń, które odnoszą się do nieistotnych szczegółów (jak np. tego, że oskarżony Andrzej R. pracował w "E.") - są prawidłowe. Nie ma więc potrzeby powtarzać ich, wystarczy zaś - podzielając ich trafność - powołać się na nie i stwierdzić, że argumenty wysuwane w rewizji oskarżonego Andrzeja R. i przez niego samego dla wykazania, że nie brał żadnego udziału w przypisanym mu przestępstwie, nie mogą podważyć trafności omawianych ustaleń Sądu Wojewódzkiego. Ustalenia te bowiem, jako nie wykazujące błędu logicznego w rozumowaniu lub istotnego błędu faktycznego, pozostają pod ochroną art. 9 k.p.k.Do tych trafnych ustaleń zaskarżonego wyroku należy jeszcze dodać i to, że dowodem przemawiającym za wiarygodnością tych wyjaśnień oskarżonej Anny J., w których stwierdziła, że oskarżony Andrzej R. był wtajemniczony w plan wyłudzenia kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. oraz że jego zadaniem było ubezpieczenie jej i Adama M. w czasie podejmowania przez nich tych pieniędzy, są także wyjaśnienia oskarżonego Jerzego O., w których stwierdził, że oskarżona Anna J. opowiadała mu po wyłudzeniu tych pieniędzy, iż Andrzej R. był we wszystko wtajemniczony i że jego zadanie polegało na ubezpieczeniu jej i Adama M.Niezależnie od tego należy zauważyć, że twierdzenie oskarżonego Andrzeja R. i rewizji jego obrońcy, jakoby zeznania świadka Hieronima P. były niewiarygodne z powodu jego lękliwości i podejrzliwości, nie zasługują wcale na uwzględnienie, skoro świadek ten okazał się świetnym obserwatorem i niepoślednim znawcą ludzi. Wioząc bowiem Adama M. i Andrzeja R. w swojej taksówce, zauważył (przez lusterko), że porozumiewają się ze sobą, a poza tym zwrócił uwagę na to, że zależy im bardzo na uniknięciu zetknięcia się z MO (oskarżeni pytali go, czy na drodze spotyka się często milicjantów oraz ofiarowali mu dodatkowe wynagrodzenie w kwocie 1.000 zł, gdy nie zatrzyma się na wezwanie "lotnej") oraz zorientował się szybko i trafnie, że wiezie niebezpiecznych przestępców. Zawiózł więc ich na posterunek i spowodował ich wylegitymowanie na tym posterunku, a w konsekwencji - wylegitymowanie Andrzeja R. również w Komendzie Powiatowej MO w K., w dalszej zaś kolejności ujawnienie wyłudzenia kwoty 190.000 zł w Oddziale PKO w K. Niestety, ujawnienie to nastąpiło dopiero dnia 10 października 1963 r. Funkcjonariusze bowiem MO z posterunku w C. i z Komendy Powiatowej w K. nie mieli tej orientacji i wyczucia co świadek Hieronim P. i zwolnili Andrzeja R. i Adama M. po wylegitymowaniu ich oraz dopuścili do tego, że obaj, w każdym razie Adam M., ukrył znaczną część pieniędzy wyłudzonych w Oddziale PKO w K. Zeznania świadka Hieronima P. mają więc - wbrew zarzutom rewizji - duże znaczenie dla trafnego rozstrzygnięcia tej sprawy, z zeznań tych wynika bowiem, że Adam M. nie miał żadnych tajemnic przed Andrzejem R. i nie krępował się nim zupełnie, co wskazuje na to, że działali oni w porozumieniu. Okoliczność natomiast, że świadek Hieronim P. różnie określał wysokość kwoty ofiarowanej mu za szybszą jazdę do W., nie ma znaczenia dla trafnego rozstrzygnięcia sprawy Andrzeja R. Można to bowiem tłumaczyć upływem czasu między poszczególnymi przesłuchaniami tego świadka.Anna J. w swoich wyjaśnieniach, w których obciążała oskarżonego Andrzeja R., stwierdziła m.in., że jego rola w przestępstwie miała polegać na blokowaniu linii telefonicznej do Oddziału PKO w K.W związku z tym należy zauważyć, że istotnie linia telefoniczna do Oddziału PKO w K. dała się zablokować przez wykręcenie numeru telefonu tego oddziału z jakiegokolwiek aparatu telefonicznego, a następnie przez powieszenie słuchawki na przełączniku. Okoliczność tę ustalił w sprawie biegły Kazimierz A.Jest rzeczą charakterystyczną, że Anna J. wiedziała o możliwości zablokowania tej linii, choć nie była fachowcem. Dowodzi to, że przed wejściem Anny J. i Adama M. do budynku w PKO w K. teren tego budynku musiał być zbadany przez fachowca. Takim fachowcem wśród oskarżonych był bez wątpienia Andrzej R., w latach bowiem 1958-1961 pracował on w Urzędzie Pocztowym Nr 2 w W. jako sortowacz przesyłek, a następnie był on do 1962 r. pomocnikiem elektryka w "Elektromontażu". Okoliczność ta wspiera więc w sposób istotny wiarygodność wyjaśnień Anny J. co do roli Andrzeja R. w przestępstwie. Trzeba również dodać, że K. nie jest dużym miastem i że Andrzej R. miał około godziny czasu na przeprowadzenie stosownego badania terenu przestępstwa oraz ustalenie innych potrzebnych mu wiadomości, jak np. tego, gdzie znajduje się posterunek MO w tej miejscowości.Trzeba także zauważyć, że Adam M. i Anna J. są rutynowanymi przestępcami i że jako tacy nie zdecydowaliby się nigdy na popełnienie przypisanej im zbrodni, za którą grozi w ustawie kara co najmniej 8-letniego więzienia oraz grzywny i przepadku mienia, bez zapewnienia sobie zabezpieczenia na zewnątrz ze strony zaufanego i zdecydowanego na wszystko mężczyzny. Brak bowiem takiego zabezpieczenia mógłby spowodować ich aresztowanie. Nie ulega wątpliwości, że oskarżony Andrzej R. należy właśnie do tego rodzaju mężczyzn. Jak bowiem sam przyznał, mieszkał on od dłuższego czasu u Adama M., nigdzie nie pracował i był już karany z art. 4 § 2 m.k.k. za niedozwolone przechowywanie broni, a w czasie jednej z rozpraw przeprowadzonych w tej sprawie miał odwagę w obecności Sądu, prokuratora i konwojentów rzucić się na Annę J. w zamiarze skaleczenia jej zakrzywionym drutem.Jest również rzeczą nieprawdopodobną, by przestępcy w rodzaju Adama M. i Anny J. zdecydowali się jechać do K. razem z Andrzejem R., gdyby nie miał on brać udziału w wyłudzeniu kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. Musieli bowiem liczyć się z tym, że przestępstwo to może być ujawnione i że wówczas Andrzej R., który wiedział, iż byli oni dnia 13 września 1963 r. w K., może ich szantażować, a gdyby mu się nie podporządkowali, może donieść o nich władzom powołanym do ścigania przestępstw.Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy uznał, że wina oskarżonego Andrzeja R. w wymienionym wyżej zakresie nie ulega wątpliwości.III. 1. Spośród ustaleń Sądu Wojewódzkiego streszczonych w ustępie I niniejszego uzasadnienia budzą natomiast zastrzeżenia te ustalenia, w których przyjęto, że oskarżony Jerzy O. skradł Janowi K. w obecności Anny J. portfel wraz z zawartością, a w szczególności z książeczką oszczędnościową na kwotę 198.000 złotych i z dowodem osobistym Jana K., jak również te ustalenia, w których uznano za udowodnione, że oskarżony Jerzy O. wziął dalszy, opisany w tym streszczeniu udział w wyłudzeniu kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. Spośród powyższych ustaleń budzą nadto zastrzeżenia te, w których przyjęto, że z wyłudzonej kwoty 190.000 zł Adam M. i Andrzej R. otrzymali po 50.000 złotych, a Anna J. 90.000 złotych do podziału z Jerzym O. W tych bowiem ustaleniach Sąd Wojewódzki pominął - z obrazą art. 8, 320 i 339 § 1 lit. a) k.p.k. - te dowody, które przemawiają za nietrafnością tych ustaleń.2. Swoje przekonanie co do tego, że oskarżony Jerzy O. skradł Janowi K. jego portfel z zawartością w obecności Anny J. w dniu 12 września 1963 r. po południu, oparł Sąd Wojewódzki na wyjaśnieniach Anny J. wymienionych i szczegółowo opisanych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Wyjaśnienia te Sąd Wojewódzki uznał za wiarygodne ze względu na to, że - jak przyjął - zostały one poparte zeznaniami świadków Jana K., Juliana W., Romana K. i Wacława Ł.Dokładna analiza zeznań tych wszystkich świadków oraz odcinków wypłat z książeczki oszczędności PKO Jana K. i jego rachunku oszczędnościowego, które to dokumenty zostały ujawnione na rozprawie, nie daje podstawy do uznania za udowodnione tego, że książeczka oszczędnościowa PKO i dowód osobisty zostały istotnie skradzione Janowi K. w dniu 12 września 1963 r. przez oskarżonego Jerzego O., a nawet do przyjęcia, że tę książeczkę i dowód osobisty istotnie skradziono Janowi K. Świadek bowiem Jan K. w protokole przyjęcia ustnego zawiadomienia o przestępstwie z dnia 18 października 1963 r., który został spisany przez posterunek MO w R., stwierdził wyraźnie, że portfel wraz z książeczką oszczędnościową PKO na kwotę 198.000 zł i dowodem osobistym skradziono mu dnia 5 lub 6 września 1963 r. oraz że dokumenty te musiał mu skraść świadek Wacław Ł. Również w protokole z dnia 11 grudnia 1963 r. spisanym w Komendzie MO w W. Jan K. zeznał to samo. Podobnie świadek Wacław Ł. zeznał, że w pierwszych dniach września 1963 r. Jan K. podjął ze swej książeczki oszczędnościowej w jego obecności kwotę 1.000 zł w Urzędzie Pocztowym, który mieścił się przy Dworcu Głównym, oraz że już następnego dnia Jan K. przyszedł do niego i posądzał go o kradzież książeczki. Tak samo świadkowie Julian W. i Roman K. stwierdzili wyraźnie w swoich zeznaniach, że opisane wyżej zdarzenia nastąpiły w pierwszych dniach września (Julian W.) albo z końcem sierpnia lub w pierwszych dniach września 1963 r. (Roman K.).Z zeznań tych wynika więc, że książeczka oszczędnościowa i dowód osobisty nie mogły być skradzione Janowi K. w dniu 12 września 1963 r. przez oskarżonego Jerzego O. Świadek Jan K. sprostował wprawdzie potem swoje podane wyżej zeznania w czasie przesłuchania go przez MO w dniu 8 stycznia 1964 r. - oświadczając mianowicie, że omylił się, gdyż portfel z książeczką oszczędnościową i dowodem osobistym został mu skradziony przez Wacława Ł. w dniu 12 września 1963 r. - lecz te jego zmienione zeznania nie są przekonywające. Sprostowanie to bowiem Jan K. uczynił dopiero po okazaniu mu przez przesłuchującego go funkcjonariusza MO dowodu wypłacenia mu w dniu 12 września 1963 r. z jego książeczki kwoty 1.000 zł przez Urząd Pocztowy Nr 32 w W., który mieści się w Rynku, a nie przy Dworcu Głównym.Podkreślić także trzeba, że Jan K. zgłosił MO w R. o skradzeniu mu portfela z dowodem osobistym i książeczką PKO w K. ze stanem oszczędności w dniu 12 września 1963 r. na kwotę 198.000 złotych, tudzież o tym, że posądza o tę kradzież Wacława Ł., dopiero dnia 18 października 1963 r. oraz że uczynił to nie z własnej inicjatywy, lecz na żądanie MO, jak również że ani o skradzeniu mu tych dokumentów, ani też o ich zgubieniu nie zgłosił także w żadnej placówce PKO i w żadnym Urzędzie Pocztowym, mimo że świadek Wacław K. domagał się od niego, aby razem z nim udał się zaraz na posterunek MO, oraz że z Wacławem Ł. nie był niczym związany. Wacław Ł. był bowiem dla niego tylko znajomym ze wspólnych hulanek. Te swoje zaniedbania Jan K. starał się wprawdzie wytłumaczyć tym, że był przekonany, iż Wacław Ł. (który wiedział o tym, że on posądza go o kradzież tych dokumentów) odda mu je lub podrzuci, natomiast nie odważy się na zrealizowanie kwoty 198.000 zł lub jej części ani sam, ani za pośrednictwem innych osób. Jednakże w te zeznania Jana K. trudno uwierzyć, jeśli się uwzględni, że chodziło tu nie o bagatelną kwotę, lecz o sumę niemal 200.000 zł, do której posiadania Jan K. mógł się przyznać bez żadnej obawy, skoro pochodziła ona z pieniędzy wygranych przez niego w "Toto-Lotka". Z drugiej strony trzeba mieć na uwadze, że niestety w życiu spotyka się często ludzi nieprawdopodobnie naiwnych i lekkomyślnych. Do ich kręgu mógł więc należeć także Jan K.Niezależnie od tego należy stwierdzić, że oskarżony Adam M. w swoich wyjaśnieniach, które złożył na ostatniej rozprawie pod koniec przewodu sądowego, oświadczył wyraźnie, że książeczkę oszczędnościową i dowód osobisty wręczył mu Jan K., który został do tego namówiony przez niego i Annę J., celem wyłudzenia przez nich na podstawie tych dokumentów kwoty 198.000 zł w Oddziale PKO w K., oraz że Jan K. miał za to otrzymać od nich część wyłudzonych pieniędzy, a następnie , wykorzystując fakt, że to nie on pokwitował odbiór wyłudzonej przez nich kwoty, oraz to, że Wacław Ł zabrał mu rzeczywiście dnia 5 września 1963 r. zegarek i spodnie i że już wtedy zarzucił mu kradzież tej książeczki i dowodu osobistego - domagać się w Oddziale PKO w K. wypłacenia mu całej wyłudzonej przez nich sumy. Do tego jednak nie doszło, gdyż Jan K. wobec wylegitymowania Adama M. i Andrzeja R. przez MO w C. i w K. i po ostrzeżeniu go przez nich, że będzie odpowiadać wraz z nimi za wyłudzenie kwoty 190.000 zł, zrezygnował z zamiaru domagania się od PKO zwrócenia mu wyłudzonej kwoty. To twierdzenie oskarżonego Adama M., które przewijało się już w mniej lub więcej wyraźnej formie w niektórych poprzednich jego wyjaśnieniach, i pismach, a zwłaszcza w (piśmie zatytułowanym "Ujawnienie", potwierdziła na ostatniej rozprawie niemal w całości oskarżona Anna J. Te wyjaśnienia oskarżonego Adama M. i Anny J. są więc wielce prawdopodobne w świetle tego, co wyżej przytoczono.Mając to wszystko na uwadze oraz zgodnie z zasadą tłumaczenia nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść oskarżonego, Sąd Najwyższy nie mógł wyłączyć tego, iż Jan K. sam dał oskarżonym Adamowi M. i Annie J. swoją książeczkę oszczędnościową i dowód osobisty w celu wyłudzenia przez nich na podstawie tych dokumentów kwoty 198.000 zł bądź 190.000 zł z Oddziału PKO w K., jak również przyjąć, że oskarżony Jerzy O. o tym wiedział, a w konsekwencji musiał uchylić zaskarżony wyrok co do wszystkich oskarżonych i uznać oskarżonych Adama M., Annę J. i Andrzeja R. za winnych popełnienia czynu opisanego w sentencji swego wyroku.3. Wspomniano już wyżej, że ustalenia zaskarżonego wyroku co do tego, jakie kwoty otrzymali oskarżeni Adam M., Anna J. i Andrzej R. z wyłudzonej sumy 190.000 zł budzą zastrzeżenia. Oskarżona bowiem Anna J. określała wysokość tych kwot różnie, twierdząc początkowo, że Adam M. i Andrzej R. otrzymali po 50.000 zł, a ona 90.000 do podziału z oskarżonym Jerzym O., później, że ona, Adam M. i Andrzej R. otrzymali po 63.000 zł, a w końcu, że nie wie, czy Andrzej R. otrzymał od Adama M. jakieś pieniądze, gdyż ona Andrzejowi R. pieniędzy nie wręczyła. Wobec tej zmienności wyjaśnień Anny J. nie można na nich ,w tej części polegać. Jednakże okoliczność ta jest obojętna, skoro Adam M., Anna J. i Andrzej R. działali w zorganizowanej grupie przestępczej, a według art. 1 § 2 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) w razie wyrządzenia szkody przez dwie lub więcej osób działających w zmowie Sąd przy wymiarze kary poszczególnym sprawcom stosuje art. 1 § 1 tej ustawy, przyjmując za podstawę ogólną wysokość szkody, oraz skoro Andrzej R. został skazany na najniższą karę więzienia przewidzianą w art. 1 § 1 lit. b) tejże ustawy.Trzeba jedynie podkreślić, że przy wymiarze grzywny uwzględnia się również wysokość korzyści majątkowej odniesionej przez sprawcę z przestępstwa (art. 56 k.k.), że oskarżony Andrzej R. nie działał bezinteresownie, skoro ubezpieczenie na zewnątrz - a na tym polegała jego rola w przypisanym mu przestępstwie - nie jest połączone z mniejszym ryzykiem niż samo wyłudzenie pieniędzy - i skoro oskarżona Anna J. twierdziła stale w tych wyjaśnieniach (które Sąd Wojewódzki uznał za wiarygodne), że oskarżony Andrzej R. otrzymał tyle pieniędzy co oskarżony Adam M. Dowodem, że oskarżony Andrzej R. otrzymał swój udział w wyłudzonych pieniądzach, jest to, że chociaż po popełnieniu przypisanego mu przestępstwa pozostało mu z jego własnej gotówki tylko około 700 zł, pojechał zaraz ze swą kochanką J. do W., a potem do G., gdzie przebywali tydzień i gdzie świadek Tadeusz K. widział u niego kwotę około 5.000 zł, oraz że następnie ukrywał się przed MO na terenie województwa k. do dnia 14 listopada 1963 r. Oskarżony Andrzej R. wyjaśnił wprawdzie, że miał tę kwotę oraz środki na utrzymanie się na terenie województwa k. z nielegalnego handlu zegarkami, ale nie można w to uwierzyć. Zarobki bowiem z nielegalnego handlu zegarkami na obcym terenie są nie do pomyślenia ze względu na brak orientacji co do tego, z kim handel można bez obawy ujawnienia prowadzić.IV. 1. Wykazano już wyżej, że kradzież przez oskarżonego Jerzego O. dowodu osobistego i książeczki oszczędnościowej Janowi K. jest bardzo mało prawdopodobna, skoro niemal wszystko wskazuje na to, iż dokumenty te wręczył Adamowi M. sam Jan K. w celu wyłudzenia przez niego oraz Annę J. i Andrzeja R. kwoty 198.000 zł lub 190.000 zł z Oddziału PKO w K. Zauważyć również należy, że oskarżona Anna J. oświadczyła na ostatniej rozprawie, że dowód osobisty i książeczkę oszczędnościową Jan K. wręczył sam Adamowi M. Te okoliczności osłabiają ogromnie wiarygodność nie tylko tych wyjaśnień oskarżonej Anny J., w których twierdziła, że dowód osobisty i książeczkę oszczędnościową skradł Janowi K. w jej obecności oskarżony Jerzy O. w dniu 12 września 1963 r., ale również stawiają pod znakiem zapytania wartość dowodową wszystkich jej wyjaśnień co do oskarżonego Jerzego O., a w szczególności tych, w których stwierdziła, że Jerzy O. był wtajemniczony w plan wyłudzenia z Oddziału PKO w K. kwoty 190.000 zł, jak również tych wyjaśnień, w których zeznała, iż Jerzy O. nie pojechał z nią i Adamem M. do K. w nocy z 12 na 13 września 1963 r. dlatego, żeby pilnować Jana K. i powstrzymać go od ewentualnego zgłoszenia MO lub PKO faktu skradzenia mu dowodu osobistego i książeczki oszczędnościowej w dniu 12 września 1963 r. Jeżeli bowiem Jan K. sam wręczył swój dowód osobisty i książeczkę oszczędnościową Adamowi M. w celu wyłudzenia przez niego, Annę J. i Andrzeja R. kwoty 198.000 zł lub 190.000 zł z Oddziału PKO w K., to - rzecz jasna - nie zachodziła potrzeba pilnowania Jana K. przez Jerzego O. i powstrzymywania go od zgłoszenia przez niego MO lub PKO zameldowania o skradzeniu mu dowodu osobistego i książeczki oszczędnościowej w dniu 12 września 1963 r. W takiej bowiem sytuacji owo zgłoszenie zameldowania byłoby dla Jana K. połączone z realnym niebezpieczeństwem ujawnienia jego czynu, polegającego na współdziałaniu w wyłudzeniu kwoty 198.000 zł lub 190.000 zł z Oddziału PKO w K.Za niewiarygodnością omawianych wyjaśnień oskarżonej Anny J. przemawia także to, że - jak to sama wyjaśniła - Jerzy O. żył w tym czasie w złych stosunkach z Adamem M., gdyż Adam M. uważał Jerzego O. za konfidenta MO. Trudno uwierzyć, żeby Adam M., mając takie mniemanie o Jerzym O., zdecydował się brać razem z nim udział w wyłudzeniu kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. Ponadto jest rzeczą nieprawdopodobną, żeby Adam M. i Anna J. brali do ubezpieczenia siebie w K. Andrzeja R., gdyby Jerzy O. pozostawał z nimi w zmowie co do wyłudzenia pieniędzy z Oddziału PKO w K. Jerzy O. bowiem, jako człowiek starszy od Andrzeja R. i więcej od niego doświadczony w popełnianiu przestępstw, nadawał się jeszcze lepiej niż Andrzej R. do ich ubezpieczenia w pobliżu budynku PKO w K.; poza tym ubezpieczenie ich przez Jerzego O. byłoby dla nich tańsze, gdyż wtedy nie musieliby się dzielić wyłudzonymi pieniędzmi jeszcze z Andrzejem R.Nie ulega wątpliwości, również że Jerzy O., który tempore criminis był kochankiem Anny J. i zaraz po popełnieniu przez nią przypisanego jej przestępstwa wyjechał z nią do W., a potem do S., zerwał z nią i wyjechał z S. po poprzednim pobiciu jej. W takiej sytuacji Anna J. mogła z zemsty za to obciążyć w niniejszej sprawie Jerzego O. niezgodnie z prawdą (tak zresztą oświadczyła na ostatniej rozprawie, w czasie której odwołała swoje wyjaśnienia, w których obciążyła Jerzego O.). Wreszcie grypsy, które Jerzy O. pisał do Anny J., a którym Sąd Wojewódzki nadał tak duże znaczenie dowodowe, nie obciążają wcale Jerzego O. co do -tego, żeby brał on udział w wyłudzeniu kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. W grypsach tych bowiem Jerzy O. prosił Annę J. o to, by nie obciążała go w tej sprawie co do przyjmowania przez niego od niej pieniędzy pochodzących z tego wyłudzenia, a ,nie o to, aby nie obciążała go co do jego udziału w wyłudzeniu tych pieniędzy z Oddziału PKO w K.Z tych wszystkich względów oraz zgodnie z zasadą tłumaczenia na korzyść oskarżonego nie dających się usunąć wątpliwości Sąd Najwyższy nie mógł uznać oskarżonego Jerzego O. za winnego wyłudzenia kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K.2. W świetle przeprowadzonych dowodów nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że oskarżony Jerzy O. w czasie od 14 września do października 1963 r. przyjął od Anny J. kwotę około 5 000 zł, wiedząc o tym, że pieniądze te stanowią część z kwoty 190.000 zł wyłudzonej przez nią i Adama M. oraz Andrzeja R. z Oddziału PKO w K. Tę bowiem okoliczność oskarżony Jerzy O. - poza początkowym okresem postępowania przygotowawczego - przyznawał, twierdząc stale, że o wyłudzeniu kwoty 190.000 zł z Oddziału PKO w K. dowiedział się od Anny J. dopiero po jej powrocie z K., tj. dnia 14 września 1963 r.Oskarżona Anna J. wyjaśniła wprawdzie, że Jerzemu O. dała wszystkie pieniądze, które sama uzyskała z przypisanego jej wyłudzenia, oraz że Jerzy O. pieniądze te wydał w całości na swoje i jej potrzeby w W. i S., jednakże wyjaśnienia te nie zasługują na wiarę. Anna J. bowiem różnie oznaczała wysokość kwoty, jaką wręczyła Jerzemu O., określając ja początkowo na 90.000 zł, a później na 63.000 zł. W świetle jednak przeprowadzonych dowodów nie może budzić wątpliwości, że Anna J. wręczyła Jerzemu O. tylko część kwoty, jaką otrzymała. ʼNajlepszym tego dowodem jest to, że po wyjeździe Jerzego O. pozostała w S., wynajęła tam sobie mieszkanie u niejakiej Stefanii K. i zapłaciła jej czynsz z góry za kilka -miesięcy, a ponadto kupiła sobie meble do tego mieszkania (zeznania świadka Stefanii K.). Poza tym należy mieć na uwadze, że Anna J. nie jest młodą, niedoświadczoną kobietą, skoro urodziła się tak samo jak Jerzy O. w 1925 r., ma dziecko i rozeszła się z mężem, oraz była już parokrotnie karana, w tym raz za zbrodnię rabunku z art. 259 k.k. Nie można więc uważać jej za tak naiwną, by oddała mężczyźnie, z którym w danej chwili żyła, wszystkie pieniądze, jakie uzyskała z przypisanego jej przestępstwa.Z tych wszystkich względów oraz zgodnie z zasadą tłumaczenia na korzyść oskarżonego nie dających się usunąć wątpliwości Sąd Najwyższy przyjął, że oskarżony Jerzy O. przyjął od Anny J. kwotę 5.000 zł, wiedząc o tym, że stanowi ona część kwoty 190.000 zł wyłudzonej z Oddziału PKO w K. przez Adama M., Annę J. i Andrzeja R.V. Przy kwalifikacji prawnej czynów każdego z oskarżonych na podstawie przepisów wymienionych w sentencji swego wyroku Sąd Najwyższy miał na uwadze wydaną w tej sprawie uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 1965 r. VI KZP 54/65 (OSNKW zesz. 1 z 1966 r., poz. 2), jak również dołączone do akt wyciągi z rejestru skazanych Ministerstwa Sprawiedliwości każdego oskarżonego, z których wynika, że oskarżeni Adam M. i Anna J. są recydywistami w rozumieniu art. 6 lit. b) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228), a oskarżony Jerzy O. recydywistą określonym w art. 7 § 1 tejże ustawy oraz w wytycznych Sądu Najwyższego do tej ustawy i ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11).VI. Przy wymiarze kary Sąd Najwyższy uwzględnił, jeśli chodzi o oskarżonych Annę J., Adama M. i Jerzego O., ich przyznanie się, a ponadto jeśli chodzi o tychże Annę J. i Adama M. oraz Andrzeja R., wysokość wyłudzonej kwoty (190.000 zł) oraz to, że korzyść jaką każde z nich odniosło z przestępstwa, była stosunkowo duża, choć nie da się ona bliżej oznaczyć wobec zmienności wyjaśnień oskarżonej Anny J. Sąd Najwyższy wziął nadto pod uwagę: poprzednią wielokrotną karalność oskarżonych Adama M. i Anny J. za różne przestępstwa, jednorazową karalność oskarżonego Andrzeja R. za przestępstwo z art. 4 § 2 m.k.k. oraz sposób działania oskarżonego Adama M., który wskazuje na jego największą rolę w przestępstwie.Jeśli chodzi o oskarżonego Jerzego O., to Sąd Najwyższy uwzględnił jeszcze i tę okoliczność, że spośród wszystkich oskarżonych był on najwięcej razy karany za różne przestępstwa (7 razy), tudzież to, że chociaż kwota, którą przyjął od oskarżonej Anny J., była stosunkowo nieduża (około 5.000 zł), to jednak wiedział dobrze, iż stanowi część sumy 190.000 zł wyłudzonej w Oddziale PKO w K., a więc że pochodzi ze zbrodni zagrożonej w ustawie karą najmniej 8 lat więzienia oraz karą grzywny, przepadku imienia (w całości lub w części) i utraty praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres od lat 2 do 10. Przy wymiarze bowiem kary za przestępstwo paserstwa należy między innymi uwzględnić nie tylko wartość przedmiotu paserstwa, ale także rodzaj oraz jakość przestępstwa, z którego przedmiot paserstwa pochodzi, gdyż ma to znaczenie dla słusznego wymiaru kary. Większa jest bowiem szkodliwość społeczna paserstwa polegającego np. na nabyciu przedmiotu niewielkiej wartości, pochodzącego ze zbrodni morderstwa rabunkowego z wiedzą o jego pochodzeniu z tej właśnie zbrodni, niż paserstwa, które polega np. na kupnie przedmiotu większej wartości, lecz pochodzącego z kradzieży określonej w art. 257 § 1 k.k.VII. Wobec tego że Oddział PKO w K. nie może odpowiadać za wyłudzoną przez oskarżonych Adama M., Annę J. i Andrzeja R. kwotę 190.000 zł ze względu na to, iż Jan K. nie zgłosił w przepisanym terminie o skradzeniu mu książeczki oszczędnościowej i dowodu osobistego - Sąd Najwyższy, stosownie do uzasadnienia powołanej wyżej a wydanej w tej sprawie uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 1965 r., nie mógł zasądzić na rzecz Oddziału PKO w K. kwoty 190.000 zł pomimo skazania tych oskarżonych za wyłudzenie kwoty z Oddziału PKO w K.Z tych wszystkich względów orzeczono jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- I KK 223/25 2025-10-08Czy sąd odwoławczy, uniewinniając oskarżonego od zarzutu przywłaszczenia mienia, prawidłowo ocenił zebrany materiał dowodowy i zastosował zasadę in dubio pro reo?
- I K 568/61 1962-12-11Czy odmowa zaprotokołowania ustnego uzasadnienia wyroku, nienależyte uzasadnienie podstawy faktycznej wyroku, błędna ocena zeznań świadków, nieobecność protokolanta, odmowa dodatkowego przesłuchania świadka, pominięcie z…
- II KR 208/65 1965-12-20Czy Sąd Najwyższy powinien utrzymać w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego w Krakowie w stosunku do oskarżonych Józefa S., Józefa D., Mariana D., Heleny L. i Józefa K., których rewizja prokuratora kwestionowała w zakresie obraz…
- IV KK 435/18 2019-09-12Czy Sąd Okręgowy, uniewinniając oskarżonego od zarzutu popełnienia przestępstwa skarbowego, prawidłowo ocenił dowody i zastosował przepisy prawa, w szczególności dotyczące umyślności działania?
- V KRN 109/75 1975-11-15Czy sąd drugiej instancji prawidłowo ocenił dowody i zastosował zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego w sprawie o wykroczenie?
Powołane przepisy
art. 2 § 2art. 6art. 1 § 1art. 2 § 1art. 383 pkt 3art. 47 § 1art. 257 § 1 KKart. 7 § 1art. 4 § 1art 47 § 1art. 3311 § 1art. 3311 KPK
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.