II KR 199/66
WyrokIzba Karna1966-12-07
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy w przypadku sprawy poszlakowej, w której istnieje kilka prawdopodobnych koncepcji co do roli oskarżonego, sąd pierwszej instancji może przedwcześnie uznać pewne okoliczności za udowodnione i odrzucić inne, nie przeprowadzając wszystkich niezbędnych dowodów?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, uznając, że Sąd pierwszej instancji przedwcześnie uznał pewne okoliczności za udowodnione i nie przeprowadził wszystkich niezbędnych dowodów w sprawie poszlakowej. Wskazano na konieczność wszechstronnego zebrania dowodów i rozważenia wszystkich realnych koncepcji dotyczących roli oskarżonego, zgodnie z zasadą rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego, gdy nie da się ich usunąć.Stan faktyczny
Oskarżony został skazany na karę śmierci za zabójstwo i kradzież. Obrońcy wnieśli rewizję, zarzucając m.in. obrazę przepisów prawa procesowego i błędną ocenę okoliczności faktycznych. Sąd Najwyższy stwierdził, że sprawa ma charakter poszlakowy i wymaga dokładnego zebrania dowodów. Wskazał na kilka prawdopodobnych koncepcji co do roli oskarżonego, ale uznał, że Sąd pierwszej instancji nie przeprowadził wszystkich niezbędnych dowodów, aby jednoznacznie rozstrzygnąć sprawę.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach do ponownego rozpoznania.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Zembaty (sprawozdawca).Sędziowie: M. Budzianowski, Z. Kubec.Prokurator Generalnej Prokuratury: S. Markowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Janusza Stanisława K., oskarżonego z art. 225 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonej przez oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 9 lipca 1966 r., na podstawie art. 383 pkt 3 i 388 § 1 k.p.k.uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach do ponownego rozpoznania.A. Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 9 lipca 1966 r. oskarżony Janusz Stanisław K. został skazany z mocy art. 225 § 1 k.k., przy zastosowaniu art. 47 § 1 lit. a) k.k., na karę śmierci oraz na utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze za to, że w dniu 1 lutego 1966 r. w W., w zamiarze pozbawienia życia nieletniej Danuty C., ogłuszył ją uderzeniem pięści w okolicy skroni, a następnie zacisnął na jej szyi pętlę sporządzoną z podwójnie złożonego sznurka, przez co spowodował jej śmierć przez uduszenie, po czym zabrał w celu przywłaszczenia na szkodę rodziny C. różnego rodzaju przedmioty, jak adapter, dwa zegarki, kupon materiału, garnitur męski i inne, łącznej wartości około 7.000 złotych.B. Od tego wyroku wnieśli w imieniu oskarżonego jedną wspólną rewizję dwaj jego obrońcy. Ich rewizja, wnosząc o uchylenie wyroku i uniewinnienie, a ewentualnie o przekazanie sprawy innemu Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania, zarzuciła wyrokowi:1) obrazę przepisów prawa procesowego, tj. art. 8 i 320 k.p.k. w związku z art. 339 § 1 lit. a) k.p.k., mającą istotny wpływ na treść wyroku a polegającą na tym, że Sąd I instancji, przyjmując winę oskarżonego za udowodnioną, nie uwzględnił bądź nie rozważył dokładnie:a) że żaden przeprowadzony przez Sąd dowód w sprawie nie wskazuje na to, iż oskarżony dnia 1 lutego 1966 r. wszedł do wewnątrz budynku nr 36, przy ul. P. w ogóle oraz że wszedł do wnętrza mieszkania rodziny C. w szczególności,b) że bezpośrednio przed dokonaniem zabójstwa Danuty C. na klatce schodowej domu nr 36, przy ul. P. znajdował się nie ustalony w postępowaniu przygotowawczym i w postępowaniu przed sądem podejrzany osobnik, którym nie był oskarżony Janusz Stanisław K.,c) że denatka Danuta C. dnia 1 lutego 1966 r., przed godziną 7 rano, tj. przed wyjściem do pracy jej ojca, już nie spała i że około godziny 7.50 powinna była wyjść z mieszkania do szkoły, co systematycznie codziennie przez długi czas w tych samych warunkach czyniła, nie spóźniając się nigdy na lekcje,d) że pomiędzy godziną 8 a 9 dnia 1 lutego 1966 r. oskarżony Janusz Stanisław K. znajdował się na ulicy i że odchodząc z ulicy P. nie miał przy sobie żadnego bagażu ani żadnych pakunków,e) że oskarżony Janusz Stanisław K. nie był w posiadaniu wszystkich zrabowanych w mieszkaniu C. przedmiotów, a w szczególności dwóch zegarków, korali, 1 apaszki (chustki) oraz walizki, i że przed udaniem się z częścią nabytych rzeczy do świadka R. nic po drodze nie sprzedawał;2) błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, polegającą na ustaleniu przez Sąd:a) że Danuta C. spała w chwili, kiedy ojciec jej wychodził do pracy w dniu 1 lutego 1966 r. około godziny 6.45,b) że oskarżony w nie ustalony bliżej sposób dostał się do mieszkania C., ogłuszył Danutę C. uderzeniem w głowę i udusił ją pętlą zrobioną ze sznurka oraz że po przykryciu zwłok obrabował mieszkanie,c) że przed przybyciem do świadka R. oskarżony opakował w papier adapter zabrany z mieszkania C. i oddał na przechowanie do kiosku "Ruch" przy ul. K.,d) że w dniu 31 stycznia 1966 r. oskarżony ustalił, iż niejaki S. nie zamieszkuje w blokach przy ul. P. i zaprzestał jego poszukiwań,e) że dowiedziawszy się w bloku nr 39 przy ul. S., iż tam nie mieszkają osoby wojskowe, natomiast zamieszkują w bloku sąsiednim, oskarżony zaniechał poszukiwań S., co wskazuje na to, że rzekome poszukiwanie S. miało mu stworzyć alibi,f) że oskarżony nie mieścił się w czasie niezbędnym do udania się z ul. S. do Dworca Gł., a następnie - z nie ustalonym osobnikiem o imieniu Władek - na ul. K., gdzie miał nabyć rzeczy, skoro z ul. S. odszedł około godz. 10, a do mieszkania świadka R. przyszedł "znacznie wcześniej jak po godzinie 11",g) że świadek K. "wykluczył obronę oskarżonego", zaprzeczając okolicznościom podanym przez oskarżonego co do planowanego spotkania z Władkiem,h) że skoro ani oskarżony, ani też świadek K. nie dysponowali mieszkaniem, to oskarżony nie zamierzał dokonać zakupu tapczanu, oraz że w sytuacji, w jakiej był nie mógł ryzykować zaciągnięcia małej pożyczki pieniężnej,i) że oskarżony doznał obrażenia części prawej ręki przy zrywaniu tabliczki umocowanej drutem do walizki, w której umieścił zrabowane rzeczy;3) obrazę przepisu art. 260, 292 i 110 k.p.k., polegającą na tym, że Sąd I instancji nie dopuścił dowodu z zeznań funkcjonariuszy MO na okoliczność zachowania się oskarżonego w mieszkaniu świadka K. w chwili zatrzymania go, nie przesłuchał jako świadka wskazanej przez niego osoby, zamieszkałej, jak ustalono na wizji lokalnej, przy ul. S., na okoliczność czasu i treści rozmowy przeprowadzonej z oskarżonym w dniu 1 lutego 1966 r., oraz na tym, że Sąd ten nie przeprowadził wizji lokalnej na ul. K. w celu umożliwienia oskarżonemu przedstawienia okoliczności nabycia rzeczy, i wreszcie na tym, że nie dopuszczono dowodu z innych biegłych lekarzy psychiatrów dla ustalenia nie budzącego wątpliwości stanu psychicznego oskarżonego (art. 371 pkt 2 k.p.k.);4) rażącą niewspółmierność kary w stosunku do przypisanej oskarżonemu zbrodni na skutek nieuwzględnienia wszystkich okoliczności łagodzących w sprawie, a przede wszystkim ciężkich warunków jego rozwoju w wieku dziecięcym (okupacja hitlerowska, strata rodziców), co niewątpliwie zaważyło na jego stanie psychicznym i na stosunku do otoczenia, oraz na skutek nieuwzględnienia uczciwego okresu życia w latach pracy w organach MO.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:I. Sprawa niniejsza jest typową sprawą poszlakową.Tego rodzaju sprawy wymagają do ich trafnego rozstrzygnięcia dokładnego przeprowadzenia wszystkich dowodów w celu ustalenia, kto popełnił dane przestępstwo i jaką w nim odegrał rolę, a z drugiej strony nie mogą one być prowadzone w jednym, z góry założonym kierunku, lecz we wszystkich, które w konkretnej sprawie wchodzą realnie w rachubę. W tej sprawie postąpiono jednak inaczej. Śledztwo bowiem i rozprawę przeprowadzono w zasadzie w jednym kierunku, niektórych świadków przesłuchano niedokładnie, a niektórych nie przesłuchano w ogóle, choć było to potrzebne do sprawdzenia prawdziwości obrony oskarżonegoW sprawie nie ulega wątpliwości:1) że dnia 1 lutego 1966 r. między godziną około 8 a 8.30 rano została zamordowana przez uduszenie pętlą 13-letnia Danuta C. (ur. 11 czerwca 1952 r.) w mieszkaniu swych rodziców, położonym w W. przy ul. P., w czasie, gdy w tym mieszkaniu przebywała sama i była ubrana tylko w bieliznę;2) że sprawca tego morderstwa zrabował wtedy z tego mieszkania futro damskie (miś), garnitur męski, płaszcz ortalionowy damski, 2,40 m materiału na ubranie, dwie firanki nylonowe na okno, trzy bluzki damskie, halkę, dwie chusteczki (apaszki), adapter, dwa zegarki na rękę, korale, 200 zł (w banknotach po 100 zł), szalik oraz walizkę tekturową - łącznej wartości około 7.000 zł;3) że jeszcze tego samego dnia, przed godziną 11 przed południem, oskarżony miał już w swoim posiadaniu spośród wyżej wymienionych przedmiotów: futro damskie (miś), garnitur męski, płaszcz ortalionowy damski, 2,40 m materiału na ubranie, dwie firanki nylonowe na okno, trzy bluzki damskie, halkę, dwie chusteczki (apaszki) i adapter, a więc niemal wszystkie zrabowane przedmioty, gdyż oskarżonemu nie udowodniono, by miał jeszcze w swoim posiadaniu dwa zegarki, korale, dwa banknoty po 100 zł, szalik i walizkę tekturową;4) że oskarżony dnia 1 lutego 1966 r. był widziany przy ulicy P. w W. między godziną około 8 a około 9 przed południem bez walizki, a w szczególności, że widziano go w tym czasie, lecz z krótkimi przerwami w bramie położonego przy tej ulicy budynku nr 42 oraz w pobliżu tej bramy przez około 45 minut;5) że oskarżony również dnia 31 stycznia 1966 r. był widziany na schodach drugiego piętra budynku nr 42 (przy ul. P.), gdzie między godziną 11 a 11.30 przed południem pytał świadka Marię R., czy w tym budynku mieszkają jacyś starsi ludzie z dziewczynką od 15 do 16 lat;6) że oskarżonego w dniu 1 lutego 1966 r. (ani poprzednio) nikt nie widział w budynku nr 36 położonym przy ulicy P., tj. w tym, w którym mieszkają C.;7) że rodzice denatki ani jej brat nie znali oskarżonego;8) że ekspertyza daktyloskopijna nie wykazała na miejscu przestępstwa odcisków linii papilarnych oskarżonego, a badania mechanoskopijne zamka drzwi prowadzących do mieszkania C. - śladów wskazujących na to, że był on otwierany nieodpowiednim kluczem lub innym narzędziem, a co wskazuje na to, że ubrana tylko w bieliznę Danuta C. musiała sama wpuścić do mieszkania sprawcę przestępstwa;9) że oskarżony tak w czasie postępowania przygotowawczego, jak i na rozprawie w ogóle nie przyznał się ani do zamordowania Danuty C. i do zabrania z mieszkania C. przedmiotów wymienionych wyżej pod pkt 2), ani też do stania na tzw. "obstawie" w czasie tego morderstwa i zabierania tych przedmiotów, lecz twierdził zarówno w śledztwie, jak na rozprawie, że przedmioty wyliczone wyżej pod pkt 3) nabył od niejakiego "Władka" lub "Włodka", którego nazwiska i adresu nie zna, a który mówił mu, że te przedmioty pochodzą z jakiegoś biura rzeczy znalezionych, a ponadto twierdził, iż dnia 31 stycznia i 1 lutego 1966 r. znalazł się przy ulicy P. dlatego, że dopytywał się tam i w okolicy o niejakiego Henryka S., który miał być kochankiem jego żony, a którego chciał podać w charakterze świadka w swej sprawie rozwodowej, jaką zamierzał wszcząć:10) że oskarżony w toku śledztwa złożył w tej sprawie wyjaśnienia tylko dwa razy, i to raz w formie protokolarnej, a raz w rozmowie z prokuratorem, przy czym oba te jego zeznania były tak ogólnikowe, iż nie można było sprawdzić ich prawdziwości, a poza tym odmówił składania wszelkich wyjaśnień, pomimo że prokurator chciał go kilka razy przesłuchać.Wszystkie wyżej wymienione okoliczności faktyczne nie budzą wątpliwości, gdyż znajdują oparcie w zeznaniach świadków, dokumentach i dowodach rzeczowych wymienionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku oraz w wyjaśnieniach oskarżonego w śledztwie i na rozprawie, tudzież w opinii na rozprawie biegłego lekarza drą Bolesława D. z Zakładu Medycyny Sądowej w W. Biegły ten przeprowadził sekcję zwłok Danuty C. i stwierdził stanowczo, że jej zgon nastąpił "przed upływem 2,5-3 godzin od momentu przybycia pierwszych ludzi do mieszkania C." oraz że "granic czasowych śmierci Danuty C. nie można zawęzić", a co daje podstawę do nie budzącego wątpliwości ustalenia, że zgon Danuty C. nastąpił między godziną 8 a 8.30 rano. Pierwsze bowiem osoby, tj. świadkowie Teresa D. i Maria K., nie mogły wejść do mieszkania C. przed godziną 11 przed południem, skoro pogotowie ratunkowe wyjechało na miejsce przestępstwa dopiero o godzinie 11.26. Świadkowie Teresa D. i Maria K. po wejściu do mieszkania C., które znajdowało się na IV piętrze, nie wezwały pogotowia ratunkowego, lecz malarzy Kazimierza K., Wacława A. i Jerzego F., którzy byli w tym czasie zajęci malowaniem piwnicy, po czym dopiero ci malarze udali się na IV piętro i dwóch z nich próbowało ratować nieżyjącą już zresztą Danutę C., a jeden z nich zadzwonił z innego mieszkania po pogotowie. Nie ulega też wątpliwości, to wszystko to, tj. łącznie z przygotowaniem się lekarza pogotowia do wyjazdu, uruchomieniem i jazdą karetki pogotowia na miejsce przestępstwa, musiało trwać co najmniej 26 minut. Ustalenie zatem zaskarżonego wyroku, że sprawca zamordował Danutę C. "około godz. 9" jest oczywiście błędne.Mało prawdopodobne jest natomiast ustalenie zaskarżonego wyroku, że stwierdzone - w czasie oględzin lekarskich rąk oskarżonego - przecięcie naskórka palca prawej ręki po stronie boczno-wewnętrznej w okolicy zgięcia członowego mogło powstać przy zrywaniu przez oskarżonego "metki" przywiązanej do uchwytu walizki C. cienkim drucikiem, a ściślej mówiąc od tego drucika. Ekspertyza daktyloskopijna bowiem tej "metki", a właściwie mówiąc kawałka skóry, na ʼktórym było napisane nazwisko i imię "Danuta C.", dała wynik negatywny. Nadto wymieniony już wyżej biegły lekarz dr Bolesław D., który dokonał oględzin obu rąk oskarżonego w dniu 5 lutego 1966 r., stwierdził na rozprawie, że "przecięcie to było wynikiem działania przedmiotu wąskiego na 4-6 dni przed oględzinami", a więc że powstało w dniach 30 lub 31 stycznia albo 1 lutego 1966 r. W tej sytuacji jest więc bardziej prawdopodobne, że to przecięcie naskórka powstało w dniu 30 lub 31 stycznia 1966 r.Niezależnie od tego należy stwierdzić, że niektóre z ustaleń zaskarżonego wyroku, a w szczególności to,a) że osoba "Włodka" lub "Władka" "jest fikcyjna" i została wprowadzona przez oskarżonego "dla zatarcia śladów przestępstwa",b) że oskarżony "na pewno" nie dysponował kwotą pozwalającą mu na zakupienie od "Włodka" lub "Władka" wyżej wymienionych przedmiotów, nawet za cenę przez niego podaną,c) że należy "wykluczyć" możliwość, współdziałania oskarżonego z inną osobą operującą w mieszkaniu C.,d) że oskarżonemu chodziło nie o odszukanie S., lecz o stworzenie sobie alibi są przedwczesne z powodów, o których będzie mowa niżej.II. Wymienione wyżej niewątpliwie okoliczności faktyczne dają podstawę do przyjęcia w zasadzie tylko trzech realnych koncepcji co do roli oskarżonego w popełnieniu czynu opisanego w akcie oskarżenia, a mianowicie:1) że oskarżony zabił Danutę C. w celach rabunkowych i zabrał z mieszkania jej rodziców wyżej wymienione przedmioty;2) że oskarżony udzielił pomocy nie ujawnionemu dotychczas sprawcy w dokonaniu rabunku tychże przedmiotów w ten sposób, iż obserwował mieszkanie C. w celu ustalenia, czy rodzice, brat i ciotka Danuty C. wyszli z tego mieszkania, oraz zawiadomienia o tym sprawcy, tudzież dopomożenia mu w ukryciu łupu i w jego sprzedaży;3) że oskarżony nabył od niejakiego "Władka" lub "Włodka" wymienione wyżej ruchomości C., mimo że przewidywał i godził się na to, iż pochodzą one z przestępstwa.W świetle przeprowadzonych dotychczas dowodów nie można natomiast przyjąć koncepcji, że oskarżony udzielił pomocy nieznanemu sprawcy w zabiciu Danuty C. w celach rabunkowych, skoro jej zabójstwo mogło być ekscesem ze strony sprawcy. W świetle tych dowodów nie można również przyjąć, że oskarżony udzielił nieznanemu sprawcy pomocy jedynie w dokonaniu kradzieży mieszkaniowej u C. Jeżeli bowiem pomoc oskarżonego polegała na obserwowaniu domu, w którym mieszkali C., w celu ustalenia, czy wszystkie osoby dorosłe wyszły z tego domu, to musiał on wiedzieć, że w mieszkaniu tym pozostała Danuta C., wobec czego zabór ruchomości z tego mieszkania przez sprawcę nastąpił przy użyciu przemocy lub groźby użycia natychmiastowego gwałtu na jej osobie.III. Spośród wyżej wymienionych trzech koncepcji, które przy rozpoznaniu tej sprawy mogą realnie wchodzić w rachubę, najmniej prawdopodobną - w świetle dotychczas przeprowadzonych dowodów - jest koncepcja pierwsza. Jeżeli bowiem - jak wyżej wykazano - Danuta C. została pozbawiona życia między godziną 8 a 8.30 rano, a oskarżony był w tym czasie widziany bez walizki przy ulicy P. obok bramy nr 42 (zeznania świadków Z.F., J.B., T.P., Z.R., M.W.), to jest rzeczą niemal niemożliwą, by mógł on zabić Danutę C. i zabrać wyżej wymienione ruchomości z mieszkania C. Żaden z tych świadków nie obserwował wprawdzie oskarżonego z zegarkiem w ręku i bez przerwy, tak by nie mogli się oni pomylić w określeniu godziny o kilka minut. Jednakże okoliczność ta jest obojętna dla trafnego określenia godziny i liczby minut, w ciągu których wymienieni wyżej świadkowie nie obserwowali oskarżonego, jeśli się zważy, że na dojście od bramy nr 42 (gdzie oskarżony był widziany) do bramy nr 36 (która prowadziła do mieszkania C) wejście na IV piętro, zabicie Danuty C., rozejrzenie się po mieszkaniu, oderwanie od uchwytu walizki kawałka skóry, umieszczenie w tej walizce wszystkich wyżej wymienionych przedmiotów i zejście z IV piętra na podwórze, a następnie na ulicę P., gdzie oskarżonego widziano bez walizki, oskarżony musiałby zużyć co najmniej kilkanaście minut, żaden zaś z tych świadków nie stwierdził, aby w tym czasie (między 8 a 9.30) tak długo nie było oskarżonego przy ulicy P.IV. W świetle przeprowadzonych dotychczas dowodów więcej prawdopodobna jest natomiast koncepcja druga. Przemawia bowiem za nią szereg okoliczności ustalonych prawidłowo w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, a w szczególności:1) zła sytuacja finansowa oskarżonego, w jakiej się znalazł wskutek zwolnienia go z pracy w PKS z końcem grudnia 1965 r., i konieczność alimentowania trojga własnych nieletnich dzieci oraz finansowania niepracującej kochanki Ireny K.;2) przeprowadzenie przez oskarżonego w dniu 31 stycznia 1966 r. wywiadu ze świadkiem Zofią R., zamieszkałą przy ulicy P., co do tego, gdzie mieszka dwoje starszych ludzi z dziewczynką 15-16-letnią, a w związku z tym nieprawdziwość tego wyjaśnienia oskarżonego, w którym stwierdził, że celem tego wywiadu było odszukanie Henryka S., który swego czasu miał być kochankiem żony oskarżonego.Za nieprawdziwością tego wyjaśnienia oskarżonego przemawia również to, że nie pytał on świadka Zofii R., tak jak należało, o Henryka S., lecz - jak to już wspomniano - o dwoje starszych ludzi z dziewczynką 15-16-letnią, rodzice zaś Danuty C, mogli być uważani za ludzi starszych, skoro ojciec (Władysław) urodził się w 1912 r., a matka (Otylia) w 1924 r., Danuta C. zaś, chociaż liczyła dopiero 14 rok życia (ur. 16 lipca 1952 r.), mogła uchodzić za dziewczynkę 15-16-letnią, ponieważ była stosunkowo dobrze rozwinięta.Za nieprawdziwością omawianego wyjaśnienia oskarżonego przemawia nadto jego podejrzane zachowanie się w dniu 1 lutego 1966 r. między godz. 8 a 9 przy ul. P. Pomimo bowiem tego, że miał tam dowiadywać się o Henryka S., nie pytał nikogo o niego, lecz stał bezczynnie w bramie nr 42, wchodził do tej bramy i wychodził na podwórze rzekomo za naturalną potrzebą oraz przechadzał się po ulicy (zeznania świadków Z.F., J.B., T.P., Z.R. i M.W.) i nie udzielił pomocy, nawet w postaci rady, świadkom Z.F., J.B i T.P., którzy przez przeszło pół godziny trudzili się wtedy nad uruchomieniem samochodu, chociaż oskarżony pracował w PKS i do niedawna miał prawo jazdy. Najwidoczniej więc oskarżony przyszedł w tym dniu na ulicę P. nie w celu dowiadywania się o Henryka S., lecz celem udzielenia nie ujawnionemu dotychczas sprawcy wyżej opisanej pomocy do rabunku. Stosownie do przeprowadzonych dowodów wniosek ten nie jest jednak pewny, a tylko bardziej prawdopodobny od koncepcji pierwszej.V. W świetle przeprowadzonych w sprawie dowodów koncepcją więcej prawdopodobną od koncepcji pierwszej, jak również najkorzystniejsza dla oskarżonego jest koncepcja trzecia. Mimo to jednak - chociaż nie ulega wątpliwości, że oskarżony (były oficer dochodzeniowy), nabywając wyżej wymienione przedmioty za cenę odpowiadającą 1/3 części ich rzeczywistej wartości od mężczyzny, którego nie znał dobrze nawet z imienia i o którym nic bliższego nie wiedział, a który oświadczył mu, że te przedmioty pochodzą z jakiegoś biura rzeczy znalezionych, a co uzasadniałoby odpowiedzialność oskarżonego za przestępstwo z art. 160 k.k., popełnione w warunkach recydywy określonej w art. 60 § 1 k.k. (recydywa oskarżonego z art. 60 § 1 k.k. zdaje się wynikać z akt jego innej sprawy karnej) - Sąd Najwyższy nie mógł sam rozpoznać sprawy w ramach tej trzeciej koncepcji. Obowiązującą bowiem w polskim procesie karnym zasadę tłumaczenia wątpliwości na korzyść oskarżonego można stosować dopiero wtedy, gdy istniejące wątpliwości nie dadzą się usunąć, a to w tej sprawie nie zachodzi, gdyż w dotychczasowym postępowaniu nie przeprowadzono szeregu dowodów potrzebnych do należytego wyjaśnienia sprawy i ustalenia, jakie przestępstwo oskarżony faktycznie popełnił.VI. W szczególności - jak to wynika z akt sprawy - w dotychczasowym postępowaniu:1) Nie przesłuchano w ogóle świadka Stefana O., ppor. MO w W., który sporządził notatkę urzędową na podstawie udzielonej mu poufnej informacji, że oskarżony dnia 1 lutego 1966 r. już o godzinie 7.45 był widziany przy ulicy P. obok bramy nr 36.Treść tej notatki jest bardzo charakterystyczna, jeśli się zważy, że brama nr 36 prowadzi do mieszkania C. oraz że żaden z przesłuchanych świadków nie stwierdził, by widział oskarżonego obok tej bramy (inni świadkowie widzieli go w bramie i obok bramy nr 42), i to już o godzinie 7.45 (jeszcze inni świadkowie widzieli oskarżonego przy ulicy P. dopiero po godz. 8). Z tego względu nie jest więc wyłączone, że informator świadka Stefana O. miał w tej sprawie więcej wiadomości. Przemawia za tym również to, że ta informacja okazała się przydatna, gdyż tylko na jej podstawie już dnia 1 lutego 1966 r. aresztowano oskarżonego i znaleziono u niego szereg przedmiotów zrabowanych u C. Świadka Stefana O. należy w szczególności zapytać, czy i dlaczego jego informator zasługuje na zaufanie oraz jak się nazywa i jaki jest jego adres, a następnie przesłuchać szczegółowo tego informatora jako świadka. Gdyby zaś świadek Stefan O. twierdził, że na te okoliczności rozciąga się jego obowiązek zachowania tajemnicy urzędowej, należy wówczas postąpić w sposób wskazany w art. 93 § 1, a ewentualnie w art. 93 § 3 k.p.k.2) Nie przesłuchano świadka Otylii C. na okoliczność, czy i od jak dawna znała świadka Janinę B., z którą razem pracowała w charakterze szwaczki w ZOP w W., czy Janina B. była kiedyś w jej mieszkaniu oraz czy rozmawiała z nią na temat swoich stosunków rodzinnych, wysokości zarobków swoich, męża i syna. U Janiny B. bowiem mieszkała Irena K., kochanka oskarżonego Janusza Stanisława K., który również zamieszkał u tej kochanki w styczniu 1966 r., a Janina B. zeznała, że nie znała w ogóle Otylii C. O tym zaś, że razem pracują, dowiedziała się od koleżanek dopiero po 1 lutym 1966 r. Należy więc sprawdzić to przez szczegółowe przesłuchanie Otylii C., gdyż nie można wyłączyć, że Janina B. była informatorem oskarżonego bądź jego kochanki. Dotychczas bowiem przeprowadzone dowody zdają się przemawiać za tym, że obrabowanie C. było uplanowane i że zostało dokonane przez sprawcę, który znał ich stosunki majątkowe, zarobkowe i rodzinne oraz wiedział o tym, że Danuta C., po odejściu z mieszkania jej rodziców i brata, pozostaje przez pewien czas sama w mieszkaniu, w którym znajdują się stosunkowo drogie ruchomości, jak np. telewizor marki "Szmaragd", lodówka, pralka, radio, dość duże ilości garderoby i bielizny, "ładne meble, oraz w gotówce kwota 1.500 zł, nie licząc 200 zł zrabowanych przez sprawcę. W tej sytuacji C. musieli uchodzić za ludzi stosunkowo zamożnych. Niezależnie od tego należy podkreślić, iż oskarżony wyjaśnił na rozprawie, iż "Władek" lub "Włodek" już w dniu 30 stycznia 1966 r. powiedział mu, że będzie mieć do sprzedania nie tylko garnitur, futro i adapter, lecz może i telewizor. Wskazywałoby to na to, że ów "Władek" lub "Włodek" jeszcze przed zamordowaniem Danuty C. wiedział o tym, jakie ruchomości znajdują się w mieszkaniu C. a więc że sprawca miał dobre informacje.3) Nie przesłuchano również tejże Otylii C. oraz Władysława C. i Zenona C. na okoliczność, czy Danuta C. krępowała się wobec mężczyzn i czy była dzieckiem nieśmiałym i ostrożnym, czy też łatwowiernym i śmiałym, oraz czy jest rzeczą możliwą, by będąc ubrana tylko w bieliznę otworzyła drzwi mieszkania, gdy przebywała w nim sama, na żądanie obcego mężczyzny, który wprowadziłby ją w błąd twierdząc, że przychodzi np. z polecenia ojca, matki, czy brata lub że jest listonoszem. Gdyby bowiem dało się ustalić, że Danuta C. w takiej sytuacji nie wpuściłaby do mieszkania obcego mężczyzny, to przemawiałoby to za tym, że sprawcą jej śmierci i zaboru ruchomości C. był człowiek, którego znała, a więc nie oskarżony.4) Nie przesłuchano dotychczas w ogóle świadka Wacława N., przewodniczącego Rady Zakładowej PKS w W., mimo że oskarżony wnosił o dopuszczenie tego dowodu na okoliczność, iż w grudniu 1965 r. sprzedał temu świadkowi swój motocykl marki Junak-Rj XX 83-76, Sąd I instancji zaś ustalił, że oskarżony nie dysponował gotówką potrzebną na kupno ruchomości C. od "Władka" lub "Włodka". W tej sytuacji przeprowadzenie tego dowodu mogło mieć wpływ na treść wyroku, wobec czego tego świadka należy przesłuchać na okoliczność, czy rzeczywiście kupił od oskarżonego ten motocykl i za jaką kwotę oraz ile i kiedy mu wypłacił na poczet umówionej ceny kupna, a ile jest mu jeszcze winien, jak również czy oskarżony, który miał kupić ten motocykl na raty, zalegał jeszcze w chwili sprzedaży motocykla z jakimiś ratami, a jeśli tak, to w jakiej wysokości, oraz czy je oskarżony lub świadek spłacił, tudzież kiedy to zrobił i z jakich pieniędzy, tj. czy z pieniędzy za motocykl, czy też z innych.Dla ustalenia możliwości płatniczych oskarżonego w dniu 1 grudnia 1965 r. należy również przeprowadzić dowód z kwitu PKS w W., dołączonego do pisma oskarżonego do Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1966 r., według którego oskarżony otrzymał od tego Przedsiębiorstwa uposażenie za grudzień 1965 r. w łącznej kwocie 2.610 zł, a nadto dowód z akt Sądu Powiatowego w W. W tym bowiem piśmie oskarżony wystąpił z twierdzeniem, iż w tej sprawie karnej zarzuca mu się, że nie rozliczył się z kwoty 6.000 zł, a z czego można ewentualnie wnosić, że i tą kwotą oskarżony w tym czasie dysponował.5) Świadków Władysława, Otylię i Zenona C., Zofię C., Teresę D., Teresę Z., Marię K. i Gertrudę S., zamieszkałych w W. przy ulicy P. 36, oraz świadków Zofię R., Marię W., Stefana K. i Jana A., zamieszkałych w W. przy ulicy P. 42, nie przesłuchano na okoliczność, czy budynki, w których mieszkają, mają również bramy od tyłu, czy bramy te są w dzień otwarte i czy wychodzi się nimi na ogrodzone podwórze lub na osobno ogrodzone podwórza, czy też na ulicę (jaką) lub na wolną przestrzeń, czy człowiek stojący na ulicy lub podwórzu obok jednej z tych bram: frontowej lub tylnej może widzieć ludzi wychodzących i wchodzących do drugiej bramy oraz ile metrów wynosi odległość między tymi bramami. Znajomość bowiem tych okoliczności jest potrzebna do ustalenia, czy oskarżony, który dnia 1 lutego 1986 r. między godz. 7.45 a 9 rano, był widziany na ulicy P. obok bram 36 i 42 i na podwórzu, na które przeszedł bramą nr 42, mógł widzieć z miejsc, na których przebywał, C. wychodzących do pracy oraz czy sprawca mógł dostać się do mieszkania C. od strony podwórza i wyjść przez podwórze z walizką, tudzież czy oskarżony mógł mu dać znać od strony podwórza, że C. wyszli już ze swego mieszkania, oraz zauważyć (od strony podwórza) sprawcę odchodzącego z walizką.6) W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku zakwestionowano wiarygodność zeznań świadka Zofii C. co do tego, że dnia 1 lutego 1966 r. około godz. 8.15 rano słyszała w przedpokoju swego mieszkania, które graniczy z mieszkaniem C., trzask zamka drzwi prowadzących do mieszkania C. i bezpośrednio potem rozmowę Danuty C. z jakimś mężczyzną - na tej podstawie, że nawet w blokach nowo budowanych, o cienkich ścianach działowych jest dość trudno usłyszeć normalną rozmowę w sąsiednim mieszkaniu, szczególnie gdy są w nim małe dzieci i gra radio, które mogło wtedy nadawać naukę języków obcych metodą konwersacyjną. Ponieważ te zeznania mają znaczenie dla trafnego rozstrzygnięcia sprawy, gdyż w razie ich prawdziwości można stosunkowo dokładnie ustalić czas wejścia sprawcy do mieszkania C., przeto wymienione wyżej wątpliwości należy usunąć przez więcej szczegółowe przesłuchanie tego świadka (czy ma dzieci, w jakim wieku, czy wtedy rozmawiały lub hałasowały i gdzie były, w przedpokoju, w kuchni, czy w pokoju itp.), a gdyby to nie wystarczyło - przez przeprowadzenie naoczni połączonej z odpowiednim eksperymentem.7) W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku przyjęto, że osoba "Władka" lub "Włodka", od którego oskarżony miał nabyć ruchomości C., jest osobą "fikcyjną", wprowadzoną przez oskarżonego dla zatarcia śladów swego czynu, mimo że oskarżony w swoim wniosku z dnia 23 czerwca 1966 r. wnosił o doprowadzenie go do jego mieszkania w celu umożliwienia mu poszukania i znalezienia oryginału pisma z dnia 30 stycznia 1966 r., które otrzymał od tegoż "Włodka", a ewentualnie i notatek z numerem telefonu "Włodka", oraz dołączył do tego swego wniosku kartkę zawierającą przybliżoną treść tego pisma "Włodka". Ponieważ ewentualne znalezienie przez oskarżonego oryginału tego pisma "Włodka" a zwłaszcza notatnika z numerem jego telefonu, mogłoby przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, więc należy zarządzić doprowadzenie oskarżonego do jego dawnego mieszkania w W. w celu umożliwienia mu odszukania wyżej wymienionego pisma i notatnika.8) W czasie poprzedniej rozprawy nie odebrano od oskarżonego niemal żadnych wyjaśnień dotyczących osoby Henryka S., o którego oskarżony w dniach 31 stycznia i 1 lutego 1966 r. miał dowiadywać się przy ul. P. i okolicy. Danych tych nie ma również w aktach śledztwa. Należy je więc zebrać dodatkowo w drodze szczegółowego przesłuchania oskarżonego na okoliczności dotyczące danych osobistych tegoż S., jak np. wieku, dotychczasowych miejsc zamieszkania, stanu cywilnego, zawodu, służby wojskowej, zatrudnienia, stanu cywilnego, liczby dzieci i ich wieku itp. Dokładne bowiem zebranie tych danych mogłoby ewentualnie dać podstawę do ustalenia adresu Henryka S. i do jego przesłuchania, tak potrzebnego do należytego wyjaśnienia sprawy.9) Oskarżony dnia 27 grudnia 1965 r. złożył w PZU w W. wniosek o ubezpieczenie na życie na kwotę 90.000 zł. Na stronie 37 swego pisma do Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1966 r. oskarżony wystąpił ponadto z twierdzeniem, że z końcem grudnia 1965 r. złożył swój testament w Państwowym Biurze Notarialnym w W. Ta ostatnia okoliczność nie została do tej pory sprawdzona. Należy to więc zrobić dodatkowo. Sporządzenie bowiem testamentu i ubezpieczenie się na życie przez człowieka młodego (sam oskarżony urodził się w 1931 r.) i znajdującego się w trudnej sytuacji finansowej (oskarżony w grudniu 1965 r. utracił pracę i nie ma majątku) może ewentualnie przemawiać za tym, że oskarżony już z końcem grudnia 1965 r. nosił się z zamiarem popełnienia samobójstwa. Te okoliczności nie były jednak znane biegłym lekarzom - psychiatrom, którzy wydali opinię w tej sprawie. Powoduje to więc potrzebę ponownego zbadania stanu psychicznego oskarżonego przez dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, którzy powinni również rozważyć, czy nie zachodzi konieczność oddania oskarżonego pod obserwację w zamkniętym zakładzie leczniczym (art. 117 § 2 k.p.k.).VII. Trafne rozstrzygnięcie tak poważnych i skomplikowanych spraw jak niniejsza wymaga rozpoznawania ich w spokojnej atmosferze. Utrzymanie tej atmosfery w Sądzie Wojewódzkim we Wrocławiu może być trudne. Mając to na uwadze Sąd Najwyższy uznał za wskazane przekazać tę sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach (art. 388 § 1 k.p.k.), który w razie potrzeby powinien przeprowadzić również inne dowody potrzebne do należytego wyjaśnienia sprawy. W obecnej bowiem fazie postępowania Sąd Najwyższy nie ma możności zajęcia stanowiska, czy dla należytego wyjaśnienia tej sprawy zachodzi potrzeba przeprowadzenia jeszcze innych dowodów wskazanych w rewizji obrońców i w piśmie oskarżonego do Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1966 r.
Powiązane orzeczenia
- III KK 317/19 2020-10-13Czy sąd odwoławczy, uniewinniając oskarżonych na podstawie dowodów pośrednich (poszlak), dokonał kompleksowej oceny tych dowodów w kontekście zasady swobodnej oceny dowodów, domniemania niewinności i zasady in dubio pro…
- II KK 103/19 2019-12-02Czy Sąd Okręgowy, uniewinniając oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu, prawidłowo ocenił dowody, w szczególności zeznania pokrzywdzonej, uwzględniając całokształt okoliczności sprawy?
- II KK 218/23 2024-05-22Czy Sąd Apelacyjny, uniewinniając oskarżonego w sprawie o zabójstwo opartej na procesie poszlakowym, prawidłowo ocenił zebrany materiał dowodowy i uzasadnił swoje rozstrzygnięcie, czy też dopuścił się rażącej obrazy prze…
- Rw 420/83 1983-04-06Czy sąd pierwszej instancji prawidłowo uniewinnił oskarżonego od zarzutów popełnienia przestępstw, jeśli dowody stanowią jedynie poszlaki, a istnieje możliwość innej interpretacji zdarzenia?
- II KK 127/12 2013-02-14Czy Sąd Okręgowy, utrzymując w mocy wyrok skazujący, naruszył zasady oceny dowodów i prawidłowego ustosunkowania się do zarzutów apelacji, w szczególności poprzez dowolne przyjęcie, że oskarżony miał na sobie czapkę podc…
Powołane przepisy
art. 225 § 1 KKart. 383 pkt 3art. 47 § 1art. 8art. 339 § 1art. 260art. 371 pkt 2 KPKart. 160 KKart. 60 § 1 KKart. 93 § 1art. 93 § 3 KPKart. 117 § 2 KPK
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 21.07.2026.