IV K 586/55

WyrokIzba Karna1955-09-08

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy lekarz pełniący dyżur "pod telefonem" ponosi odpowiedzialność karną z art. 286 § 1 k.k. za nieudzielenie natychmiastowej pomocy w sytuacji, gdy udał się poza miejsce zamieszkania, ale zapewnił zastępstwo i możliwość szybkiego powrotu?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że lekarz pełniący dyżur "pod telefonem" nie ponosi odpowiedzialności karnej z art. 286 § 1 k.k., jeśli zapewnił zastępstwo i możliwość szybkiego powrotu na wezwanie. Sąd podkreślił, że ocena dowodów, w tym opinii biegłych, podlega swobodnej ocenie sądu na podstawie art. 9 k.p.k., a nie można z góry przypisywać większej wartości dowodowej opinii kolegialnej nad opinią indywidualną. W analizowanej sytuacji lekarz powiadomił personel o swoim wyjeździe, zapewnił zastępstwo i możliwość szybkiego powrotu, co wyłączało jego odpowiedzialność za narażenie interesu publicznego lub prywatnego na szkodę.
Stan faktyczny
Prokurator zaskarżył wyrok uniewinniający lekarza Jana G., który pełniąc dyżur "pod telefonem", udał się do innego ośrodka zdrowia, co uniemożliwiło mu natychmiastowe udzielenie pomocy pacjentowi, który następnie zmarł. Prokurator zarzucił sądowi błędną ocenę dowodów, preferując opinię kolegialnego organu fachowego nad opinią dwóch biegłych. Sąd Najwyższy rozpatrywał, czy lekarz ponosi odpowiedzialność za narażenie interesu publicznego lub prywatnego na szkodę.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok uniewinniający Jana G.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Jana G., osk. z art. 286 § 1 k.k., po rozpoznaniu założonej przez Prokuratora Wojewódzkiego w Bydgoszczy rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy z dnia 2 maja 1955 r. na podstawie art. 375 i 444 k.p.k. zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy z dnia 2 maja 1955 r. oskarżony Jan G. został uniewinniony z zarzutu dokonania przestępstwa przewidzianego w art. 286 § 1 k.k., a mianowicie, że pełniąc jako lekarz Szpitala Powiatowego tzw. dyżur "pod telefonem", a w związku z tym, mając obowiązek pozostawania w stałym pogotowiu celem natychmiastowego przybycia w miarę potrzeby do szpitala, udał się bez pozostawienia zastępstwa do odległego o około 10 km Ośrodka Zdrowia w S., na skutek czego nie był w stanie wykonywać należących do niego czynności lekarza dyżurnego, a w szczególności przyczynił się do nieudzielenia natychmiastowej pomocy lekarskiej przywiezionemu karetką pogotowia z oderwanym prawym przedramieniem Zbigniewowi W., który przywieziony następnie do Szpitala Powiatowego w W., po upływie kilku minut po przybyciu zmarł.Wyrok ten zaskarżył Prokurator Wojewódzki w Bydgoszczy, zarzucając błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez niesłuszne uznanie przez Sąd, iż opinia biegłych lekarzy prof. dra Henryka K. i kierownika Wojewódzkiego Wydziału Zdrowia Jerzego W. w kwestii dotyczącej obowiązku pozostawienia zastępstwa w razie wyjazdu lekarza dyżurnego przy telefonie poza siedzibę szpitala posiada większe znaczenie dowodowe, aniżeli opinia Rady Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Gdańsku, która to zdaniem prokuratora opinię jako pochodzącą od kolegialnego organu fachowego należało uznać właśnie za miarodajną i obiektywną wykładnię obowiązujących powszechnie zasad etyki lekarskiej.W konkluzji rewizja prokuratora wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i uznanie oskarżonego Jana G. za winnego popełnienia zarzuconego mu przestępstwa przewidzianego w art. 286 § 1 k.k. i wymierzenie mu za nie odpowiedniej kary.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny:Art. 111 k.p.k. nakłada na Sąd obowiązek wezwania biegłych w wypadkach, wymagających wiadomości specjalnych, a art. 125 k.p.k. zezwala Sądowi zasięgnąć opinii odpowiedniego urzędu lub zakładu zamiast wzywania biegłych lub niezależnie od ich wezwania.Art. 9 k.p.k. stanowi, że sędziowie orzekają na mocy przekonania opartego na swobodnej ocenie dowodów, a zatem przepis ten nie stwarza podstaw do możności klasyfikowania dowodów według przyjętych z góry kryteriów na dowody posiadające większą i mniejszą wartość dowodową. Takiej też tylko ocenie w ramach art. 9 k.p.k. ulegają na równi ze wszystkimi innymi środkami dowodowymi opinie biegłych wydane zarówno przez jedną osobę jak i przez kilka osób, choćby nawet najwybitniejszych fachowców, przy czym stopień posiadanej przez biegłego wiedzy może być w ramach swobodnej oceny dowodów uznany za okoliczność przemawiającą w połączeniu z innymi momentami za przyjęciem danej opinii jako miarodajnej.Z uwagi na powyższe pogląd skargi rewizyjnej, że opinia kolegialna, jako wydana przez większe grono fachowców, ma większą moc dowodową od opinii wydanej przez dwóch biegłych - jest błędny.Oparcie ustaleń zaskarżonego wyroku na opiniach biegłych prof. Henryka K. i dr Jerzego W. należało uznać za trafne, gdyż opinie te zostały wydane przy uwzględnieniu miejscowych warunków i w sposób przekonywający uzasadnione, natomiast opinie Rady Wydziałowej niezależnie od okoliczności wskazanych w punkcie I nie mogły być ocenione przez Sąd również z tego względu, że wyrażony w nich pogląd nie został niczym uzasadniony.Rozstrzygnięcie Sądu Wojewódzkiego należy uznać za trafne z przyczyn następujących:Oskarżony Jan G. wyjeżdżając do S., gdzie pełnił na zlecenie kierownika Wydziału Zdrowia PRN funkcje lekarza, powiadomił o tym kierowniczkę kancelarii szpitala O., pielęgniarkę D. i siostrę szpitalną W., podając numer telefonu, którym można go było wezwać z S. oraz wskazując, że w razie nagłego wypadku w szpitalu zastąpi go, jako dyżurnego pod telefonem, dr R. Niepowiadomienie o tych informacjach otrzymanych od oskarżonego Jana G. pełniącej wówczas dyżur w szpitalu współoskarżonej P. nie może zatem obciążać oskarżonego.Oskarżony Jan G. miał umowę z dr R. i pozostałymi lekarzami z N., których było w tym czasie jeszcze trzech, że w czasie gdy ma dyżur pod telefonem zastąpią go ci lekarze na wezwanie szpitala, o czym personel szpitalny wiedział. W tych warunkach odpowiedzialność dr Jana G. byłaby jedynie wynikiem niepowiadomienia dr R., że wyjeżdża do S. i że na wezwanie szpitala dr R. powinien go zastąpić. Skoro oskarżony miał tego rodzaju stałą umowę z lekarzami i o niej wiedział personel szpitalny oskarżony swoim działaniem nie naraził interesu publicznego ani prywatnego na szkodę, ani nie miał świadomości, że takim działaniem interes ten może narazić na szkodę, a zatem nie można mu przypisać winy popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 lub 3 k.k.Ponadto oskarżony Jan G. przebywając w S. i dysponując w tym czasie samochodem mógł przybyć na wezwanie do szpitala w ciągu 6-10 minut, a więc wcześniej, niż gdyby przebywał w swoim mieszkaniu w N., do czego był uprawniony, a zatem i ten moment wyłącza jego odpowiedzialność.Z tych przeto względów Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 286 § 1 KKart. 375Art. 111 KPKart. 125 KPKArt. 9 KPKart. 286 § 1§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.