IV KR 217/70

WyrokIzba Karna1970-12-21

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił całokształt materiału dowodowego w sprawie o zabójstwo, opierając się na poszlakach, czy też naruszył zasady procesowe poprzez nierozważenie wszystkich okoliczności i dowodów?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok skazujący z powodu naruszenia przez sąd pierwszej instancji art. 3 § 1 k.p.k. i art. 85 k.p.k. poprzez nierozważenie całokształtu materiału dowodowego. W procesie poszlakowym każda poszlaka musi być ustalona w sposób niewątpliwy, a sąd pierwszej instancji nie ocenił wszystkich dowodów, w tym wyjaśnień oskarżonego, w sposób wszechstronny i logiczny, co uniemożliwiło kontrolę rewizyjną.
Stan faktyczny
Sąd Wojewódzki skazał Feliksa N. za dwa zabójstwa rodziców, opierając się na poszlakach. Obrońcy oskarżonego wnieśli rewizję, zarzucając m.in. nierozważenie całokształtu dowodów i błędy w ustaleniach faktycznych. Prokurator wniósł rewizję co do części uniewinniającej. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części skazującej i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części skazującej oskarżonego Feliksa N. i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Kielcach do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia T. Majewski (sprawozdawca). Sędziowie: W. Dąbrowski, L. Chmielewski.Prokurator Prokuratury Generalnej: R. Wnękowski.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 21 grudnia 1970 r. sprawy Feliksa N., oskarżonego z art. 225 § 1 d.k.k., z powodu rewizji założonych przez prokuratora i oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 3 sierpnia 1970 r.uchylił zaskarżony wyrok w części skazującej oskarżonego Feliksa N. za przestępstwa opisane w punktach I i II aktu oskarżenia i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Kielcach do ponownego rozpoznania; utrzymał w mocy tenże wyrok w części uniewinniającej oskarżonego Feliksa N. od zarzutu z pkt III aktu oskarżenia, a koszty postępowania wynikłe z nieuwzględnionej rewizji prokuratora zaliczył na rachunek Skarbu Państwa.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w Kielcach rozpoznał sprawę Feliksa N., oskarżonego o to, że: I. w dniu 18 października 1968 r. w W., w zamiarze pozbawienia życia Florentyny N., zadał jej rozległe obrażenia głowy, połączone ze złamaniem kości czaszki i uszkodzeniem opon mózgu, co spowodowało zgon Florentyny N., tj. o przestępstwo przewidziane w art. 225 § 1 d.k.k. w związku z art. 2 § 1 k.k.; II. w tym samym czasie i miejscu jak w pkt I, w zamiarze pozbawienia życia Stanisława N., zadał mu rozległe obrażenia głowy, połączone ze złamaniem kości czaszki i krwotokiem śródoponowym oraz uszkodzeniem mózgu, w następstwie czego Stanisław N. zmarł w dniu 20 października 1968 r., tj. o przestępstwo przewidziane w art. 225 § 1 d.k.k. w związku z art. 2 § 1 k.k.; III. w dniu 2 sierpnia 1956 r. w W., w zamiarze pozbawienia życia 71-letniego wówczas Feliksa R., obezwładnił go rękami i wniósł jego ciało na wysokość naziemnej obudowy studni, po czym wpychał jego głowę oraz górną część tułowia w światło studni o głębokości przeszło 13,5 m, lecz zamierzonego skutku nie osiągnął wobec udzielenia Feliksowi R. pomocy przez inne osoby przywołane jego krzykiem o ratunek, tj. o przestępstwo przewidziane w art. 23 § 1 d.k.k. w związku z art. 225 § 1 d.k.k. oraz w związku z art. 2 § 1 k.k.Po rozpoznaniu tej sprawy, wyrokiem z dnia 3 sierpnia 1970 r. Sąd Wojewódzki uznał oskarżonego Feliksa N. za winnego popełnienia przestępstw zarzuconych mu w pkt I i II aktu oskarżenia z użyciem bliżej nie ustalonego tępego narzędzia i za każde z tych przestępstw z mocy art. 225 § 1 d.k.k. w związku z art. 2 § 1 k.k. skazał go na karę po 25 lat pozbawienia wolności, wymierzając jednocześnie karę łączną w tej samej wysokości oraz orzekając na mocy art. 47 § 1 d.k.k. w stosunku do oskarżonego utratę praw publicznych na okres 10 lat.Tym samym wyrokiem Sąd Wojewódzki uniewinnił oskarżonego Feliksa N. od zarzutu opisanego w pkt III aktu oskarżenia.Od wyroku Sądu Wojewódzkiego wnieśli rewizje obrońcy oskarżonego, a także wniósł rewizję prokurator co do części uniewinniającej wyroku.Rewizje obrońców oskarżonego sprowadzają się do następujących zarzutów:1. obrazy art. 3 § 1, 357 i 372 § 1 pkt 1 k.p.k. - przez nierozważenie "całokształtu dowodów" i okoliczności ujawnionych na rozprawie, a mianowicie treści notatki prokuratora Ryszarda P. i zeznań świadka Mieczysława J., z których wynika "wersja" że "sprawców musiało być co najmniej dwóch", oraz okoliczności, że żadna z ekspertyz przeprowadzonych w toku śledztwa nie dostarczyła dowodów winy oskarżonego;2. obrazy art. 165 § 1 k.p.k. przez "zwolnienie" od obowiązku składania zeznań Marianny N. (bratowej oskarżonego) i Anny N. (bratowej oskarżonego);3. błędu w ustaleniach faktycznych wziętych za podstawę wyroku przez niesłuszne i sprzeczne ze wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego przyjęcie, że materiał dowodowy dawał podstawę do uznania, iż sprawcą zabójstwa Florentyny N. i Stanisława N. był oskarżony, jakkolwiek w szczególności:a) z notatki służbowej prokuratora Ryszarda P. i z zeznań świadka Mieczysława J. "wynikać zdaje się wersja", że sprawców zabójstwa "musiało być co najmniej dwóch",b) zeznania świadków Stefana B., Jadwigi G. i Anny P., na których przede wszystkim oparto powyższe ustalenie, nie są wiarygodne,c) przybycie oskarżonego do domu rodziców w dniu 18 października 1968 r. w godzinach rannych jest "chyba najlepszym dowodem" tego, że nie wiedział on o ich zabójstwie,d) zachowanie się oskarżonego w mieszkaniu rodziców w dniu 18 października 1968 r. nie stanowi poszlaki przeciwko niemu, zwłaszcza że zeznania "pracowników Pogotowia" mogą być "próbą usprawiedliwienia własnego zaniedbania", polegającego na ich przybyciu o godz. 13, chociaż Pogotowie Ratunkowe wezwano o godz. 10,05, oraz że "nie można chyba" stawiać oskarżonemu zarzutu, iż "nie orientował się, że jego ojciec padł ofiarą zbrodni", jeżeli lekarz Pogotowia Ratunkowego Jerzy M. zeznał, że "również jemu na chwilę taka myśl do głowy nie przyszła",e) świadkowie Janina G. i Jan S. zeznali, że Stanisław N. w pewnym momencie, odzyskawszy przytomność, zawołał: "Felek wody! Janka wody!",f) "zarówno wszyscy bracia oskarżonego (Marian, Stefan, Tadeusz oraz - co ma szczególną wymowę - Bogusław) jak i jego siostra, Janina G., od pierwszych chwil toczącego się śledztwa dają wyraz przekonaniu (...), że mordercą rodziców nie był ich brat Feliks" (oskarżony).Podnoszą też rewizje, że w toku śledztwa przyjęto niesłusznie "z góry wersję", iż sprawcą zabójstwa był oskarżony, pomijając inne wersje, i tę jedną wersję ogłoszono publicznie, przez co zasugerowano ją "środowisku, z którego mogą pochodzić potencjalni świadkowie", w następstwie czego "zaczęło się zbiorowe fantazjowanie i konfabulacja", co znalazło wyraz w zeznaniach świadków Bogusława N., Zofii S., Danuty N. i Piotra D.Rewizje zawierają wniosek o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie oskarżonego bądź też - jak wnosi jedna z rewizji - o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.Rewizja prokuratora zarzuca:1. obrazę art. 3, 313 § 1, 337 § 1, 357 i 372 § 1 pkt 1 k.p.k.,2. niesłuszne ustalenie, że oskarżony nie działał w zamiarze pozbawienia życia Feliksa R., jakkolwiek ujawnione na rozprawie zeznania świadków Michaliny H., pokrzywdzonego i innych nie dają podstawy do takiego ustalenia.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:1. Co do rewizji obrońców oskarżonego.Uznając poszlakowy charakter rozpoznawanej sprawy, Sąd Wojewódzki stanął na stanowisku, że zebrane poszlaki wiążą się w logiczną całość i dają pełne podstawy do przypisania oskarżonemu Feliksowi N. zabójstwa rodziców.Jako motyw zbrodni Sąd Wojewódzki przyjął chęć posiadania majątku w połączeniu z poczuciem krzywdy, jakie żywił oskarżony z powodu decyzji rodziców, w myśl której majątek ich miał przypaść w udziale niewidomemu synowi Bogusławowi.Moment krytyczny miała stanowić - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - narada rodzinna, w toku której ustalono, że majątek rodziców otrzyma Bogusław. Narada miała się odbyć w połowie października 1968 r., najprawdopodobniej 16 października. Udział w niej oprócz rodziców miały wziąć dzieci z wyjątkiem Bogusława.Wśród poszlak, na których Sąd Wojewódzki oparł swe ustalenia, uzasadnienie zaskarżonego wyroku przytacza w szczególności: zeznanie świadka Stefana B., który krytycznej nocy słyszał słowa Stanisława N.: "Felek, coś ty zrobił, zabiłeś matkę"; zeznania sąsiadów, którzy słyszeli przy zabudowaniach odgłos ciężkich kroków, jakby konia; zeznanie świadka Jana K., sąsiada oskarżonego, który krytycznej nocy zbudził się z powodu zaciekłego ujadania psa, szczególnie głośno szczekającego w wypadkach wprowadzania konia do stajni lub wyprowadzania go ze stajni; dziwne zachowanie się oskarżonego w domu rodziców w dniu 18 października 1968 r. przed i po ujawnieniu faktu zabójstwa.Uznając zebrane poszlaki za wystarczające do przypisania winy oskarżonemu, Sąd Wojewódzki nie ocenił jednak całokształtu materiału dowodowego w sposób zgodny z zasadami procesowymi zawartymi w art. 3 § 1 k.p.k. i w art. 85 k.p.k.Przyjmując jako motyw zbrodni chęć zawładnięcia majątkiem rodziców, Sąd Wojewódzki nie rozpatrzył tej kwestii w zestawieniu z unormowaniami prawa obowiązującego w zakresie dziedziczenia gospodarstw rolnych (kodeks cywilny, tytuł X). Z racji prowadzenia gospodarstwa rolnego oskarżony byłby przypuszczalnie jedynym spośród rodzeństwa uprawnionym do dziedziczenia gospodarstwa rodziców, będących już w bardzo podeszłym wieku. Brat oskarżonego Bogusław N., z zawodu masażysta, nie miał raczej kwalifikacji do objęcia tego gospodarstwa. Należało zatem rozważyć, czy i jak dalece oskarżony orientował się w tych zagadnieniach i jaki to mogło mieć wpływ na jego działanie.W związku z rozpatrywaniem kwestii motywu zbrodni Sąd Wojewódzki powinien był ponadto wskazać argumenty przemawiające za wyłączeniem działania przestępczego innej osoby, zwłaszcza że w opinii miejscowego środowiska N. uchodzili za ludzi, którzy w czasie okupacji dorobili się majątku na handlu z Żydami.Jednostronnie została rozpatrzona kwestia narady rodzinnej, Sąd Wojewódzki przywiązuje duże znaczenie do tego, co zaszło podczas tej narady, ale dość powierzchownie rozprawia się z zaprzeczeniem domniemanych jej uczestników, którzy twierdzą, że narada taka w ogóle się nie odbyła. W związku z tym nie jest bez znaczenia data narady. Sąd Wojewódzki pominął fakt, że wieczorem 16 października Marian N. nie zastał matki w domu, a nazajutrz udał się w drogę powrotną do miejsca swego zamieszkania. Narada rodzinna nie mogła więc odbyć się 16 i 17 października. Jeżeli zatem miało miejsce jakieś spotkanie rodzinne, na którym omawiane były sprawy majątkowe, to musiało ono nastąpić nieco wcześniej. W związku z tym należało się zastanowić, czy i jaki to mogło mieć wpływ na dalsze zachowanie się oskarżonego. Sąd Wojewódzki przyjmuje, że oskarżony udał się w nocy z 17 na 18 października do rodziców "bez sprecyzowanego zamiaru pozbawienia ich życia". Wybór nocnej pory dla samego tylko kontynuowania dyskusji z rodzicami wydaje się w tych warunkach mało prawdopodobny.Dając wiarę zeznaniom świadka Stefana B., Sąd Wojewódzki przechodzi do porządku nad jego nieszczególną opinią spowodowaną nadużywaniem alkoholu i wyraża przy tym pogląd, że świadek ten obawiał się zemsty ze strony rodziny N. Dlatego też zdecydował się on na zeznanie całej prawdy dopiero w chwili dowiedzenia się, że o popełnione zabójstwa podejrzany jest sąsiad zamordowanych, Henryk N.Ocena prawidłowości rozumowania Sądu Wojewódzkiego w tej kwestii nie jest możliwa z powodu pominięcia bardzo istotnego fragmentu zeznań świadka Stefana B. złożonych na rozprawie. Świadek ten zeznał między innymi: "Następnego dnia w piątek do W. przyszło 2 śledczych. Stałem pod swoim domem ze Zbigniewem S. Pytali mnie się, czy słyszałem o zabójstwie N. i czy mogę coś na ten temat powiedzieć. Odpowiedziałem, że nie trzeba szukać obcych ani sąsiadów, że to zrobili synowie. Dodałem, że Stefan ani Tadek tego nie zrobili, ale Felek, ten «pieron», to mógł to zrobić".Treść powyższych zeznań świadka Stefana B. wyraźnie przeczy tezie, że świadek ten pragnął zachować milczenie w obawie przed zemstą rodziny N., a zdobył się na odwagę dopiero znacznie później, chcąc ratować niewinnie posądzonego człowieka. Gdyby stanąć na stanowisku, że udzielenie wskazówek funkcjonariuszom MO nie miało na celu dania świadectwa prawdzie, to należałoby rozważyć, jakie intencje skłoniły świadka Stefana B. do wskazania na oskarżonego Feliksa N. jako na przypuszczalnego sprawcę zbrodni.Jednostronnością razi ocena dalszych dowodów, którym Sąd Wojewódzki nadaje znaczenie w tej sprawie. Odgłos kroków konia, nawet w nocy, podobnie jak i zaciekłe ujadanie psów nie są w warunkach wiejskich czymś niezwykłym i przedstawiają wątpliwą wartość, jeśli chodzi o określenie osoby, której zachowanie się było przyczyną zakłócenia spoczynku nocnego. Należało to mieć na uwadze przy ocenie zeznań świadka Jana K., zwłaszcza że z zeznań jego zdaje się wynikać, że szczekanie psa przebudziło go w nocy tylko jeden raz, a przecież nocna wyprawa oskarżonego Feliksa N. wymagała zarówno wyprowadzenia konia ze stajni, jak i następnie wprowadzenia go do stajni.Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie sposób również zorientować się, jakie względy przemawiają za wysnuciem niekorzystnych dla oskarżonego wniosków z faktu zaginięcia pługa rodziców w czasie trwania śledztwa.Przystępując do oceny tej części materiału dowodowego, która odnosi się do zachowania się oskarżonego w dniu 18 października 1968 r. przed i po ujawnieniu faktu zabójstwa, Sąd Wojewódzki powinien był ustosunkować się do tego bez założenia z góry, że oskarżony Feliks N. jest sprawcą zabójstwa. Przy takim bowiem założeniu każdy przejaw zachowania się oskarżonego można ocenić w sposób dla niego niekorzystny.Przyjazd oskarżonego do rodziców dla dokończenia prac polnych, mimo wcześniejszego umówienia się z Anną K. i Janem S., może być łatwo wytłumaczony tym, że chodziło tylko o dokończenie zaczętej wcześniej pracy. Fakt ten trudno więc traktować jako poszlakę w procesie o zabójstwo.Szczególną wagę przywiązuje Sąd Wojewódzki do twierdzenia oskarżonego, że ojciec spadł z drabiny (wypowiedzianego do dr Anny P. i do pracowników pogotowia). Przy założeniu, że oskarżony jest sprawcą zabójstwa, twierdzenie to mogłoby być rzeczywiście ocenione jako próba (co prawda nieudolna) odwrócenia uwagi od istotnej przyczyny obrażeń ciała ojca. Bez tego apriorycznego założenia można wszakże traktować to twierdzenie oskarżonego jako wyraz jego własnych przypuszczeń co do przyczyn wypadku ojca.To samo odnosi się do całego przebiegu rozmowy oskarżonego z pracownikami pogotowia.Sąd Wojewódzki traktuje jako istotną poszlakę to, że oskarżony, zanim pozwolił wejść Annie P. do mieszkania rodziców, sam przedtem wszedł do kuchni przez okno, by zorientować się, w jakim stanie jest ojciec i "czy Annę P. można ewentualnie wpuścić do mieszkania". Kwestia ta została jednak oceniona przez Sąd Wojewódzki w sposób uproszczony. Nie wiadomo w istocie, w jakim wypadku oskarżony miałby nie wpuścić świadka Anny P. do mieszkania, skoro uczynił to mimo stwierdzenia, że ojciec jeszcze żyje.Osobny fragment zachowania się oskarżonego, oceniony przez Sąd Wojewódzki jako bardzo go obciążający, wiąże się ze stwierdzeniem nieobecności matki, a następnie z tłumaczeniem przyczyn jej śmierci. Należało zastanowić się nad tym, czy nieobecność matki rzeczywiście nie mogła w przekonaniu oskarżonego wiązać się z jej wyjazdem do córki, a obawa wejścia oskarżonego do pokoju matki nie była spowodowana tym, że matka przejawiała znaczną wrażliwość, gdy chodziło o jej stan posiadania.Wypowiedzi oskarżonego na temat przyczyn urazów cielesnych i śmierci matki należałoby ocenić w sposób wszechstronny, uwzględniając i taką możliwość, że były one jedynie wyrażoną głośno próbą wyjaśnienia nie znanych przyczyn tragicznego wypadku.Potraktowanie tych wypowiedzi jako poszlaki przeciwko oskarżonemu wymagałoby w każdym razie stanowczego wyłączenia każdej innej możliwości wytłumaczenia ich sensu.Rażąco jednostronnie oceniony został w zaskarżonym wyroku sens słów wypowiedzianych przez półprzytomnego Stanisława N. w karetce, a następnie w szpitalu: "To się i tak nie wyda". Gdyby przyjąć, że Stanisław N. zdawał sobie sprawę ze znaczenia tych słów, to mogłyby one oznaczać, że Stanisław N. zna sprawcę zbrodni, ale nie zamierza go ujawnić. Nic nie usprawiedliwia jednak wniosku, że słowa te odnosiły się do oskarżonego Feliksa N. i że w zestawieniu z wcześniejszym odezwaniem się Stanisława N.: "Felek - wody" - oznaczają one przebaczenie w imię miłości ojcowskiej.Powyższy wniosek może być uważany jedynie za hipotezę, której udowodnienie nie jest obecnie możliwe.Szereg dalszych stwierdzeń zawartych w uzasadnieniu wyroku ma równie hipotetyczny charakter i razi jednostronnością w ujęciu materiału dowodowego. Chodzi tu zwłaszcza o następujące stwierdzenie: "Nie można pominąć milczeniem", że przy wozie zabranym z podwórka oskarżonego przez świadka Jana S. brak było jednej kłonicy. "Nie można również pominąć okoliczności, iż w czasie rewizji (zresztą bardzo niedokładnej) przeprowadzonej w dniu 19 października 1968 r. w mieszkaniu oskarżonego odnaleziono 20.000 zł". "Poważne zastrzeżenia budzi również problem biżuterii, jaka została odnaleziona w mieszkaniu oskarżonego niestety dopiero w późniejszym czasie"; rodzina broni oskarżonego przez solidarność i obawę kompromitacji.Tego rodzaju hipotetyczne stwierdzenia nadają się do zamieszczenia np. w planie śledztwa jako punkty wyjścia do dalszych czynności śledczych, nie są one natomiast przydatne jako argument przemawiający za winą oskarżonego w poszlakowym procesie o zabójstwo ojca i matki.Niektóre z tych stwierdzeń nie mogłyby się ostać w świetle wyników przewodu sądowego całkowicie pominiętych przez Sąd Wojewódzki.Tak więc znalezienie kwoty 20.000 zł w mieszkaniu oskarżonego znajduje, jak się zdaje, wytłumaczenie w świetle zeznań świadka Kazimiery N. o pochodzeniu tych pieniędzy od brata oskarżonego, Mariana N. Przyjęcie tezy przeciwnej wymagałoby należytego przeprowadzenia analizy materiału dowodowego w tym względzie, ale Sąd Wojewódzki analizy takiej nie dokonał.Znaleziona zaś biżuteria stanowiła przypuszczalnie własność żony oskarżonego od daty ślubu. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy został jednak przez Sąd Wojewódzki zupełnie pominięty (łącznie z ekspertyzą), a równocześnie operuje się gołosłownym i dwuznacznym stwierdzeniem, że "poważne zastrzeżenia budzi również problem biżuterii (...)".W świetle przytoczonych wyżej zastrzeżeń co do sposobu ustosunkowania się Sądu Wojewódzkiego do wyników przewodu sądowego należy uznać za zasadny podstawowy zarzut rewizji oskarżonego, że wyrok skazujący oskarżonego Feliksa N. nie został oparty na całokształcie należycie rozważonych okoliczności ujawnionych w toku postępowania, mających znaczenie dla rozstrzygnięcia tej sprawy.Pominięcie w rozważaniach Sądu Wojewódzkiego okoliczności, które mogłyby doprowadzić do dokonania odmiennych ustaleń faktycznych, uniemożliwia kontrolę rewizyjną. Ocena bowiem prawidłowości ustaleń faktycznych sądu wyrokującego w pierwszej instancji uzależniona jest od rozważenia przez ten sąd całokształtu okoliczności, mogących mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia o winie oskarżonego. Jest to szczególnie ważne w procesie poszlakowym, w którym łańcuch wiążących się ze sobą poszlak może być uznany za zamknięty tylko wówczas, gdy każda z poszlak, stanowiąca ogniwo tego łańcucha, ustalona jest w sposób niewątpliwy, z wyłączeniem odmiennego jej rozumienia.Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Wojewódzki powinien się kierować powyższymi względami, dążąc do ustalenia, które poszlaki można uznać za obciążające oskarżonego w sposób jednoznaczny, a które z nich nie będą mogły się utrzymać z powodu niedostatecznej ich jednoznaczności. Sąd I instancji powinien się ustosunkować do wyjaśnień oskarżonego co do każdej z poszlak. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku nie dokonano bowiem żadnej oceny materiału dowodowego zawartego w wyjaśnieniach oskarżonego mimo ujawnienia na rozprawie protokołów 18-krotnego przesłuchania oskarżonego w postępowaniu przygotowawczym oraz mimo tego, że oskarżony, nie przyznając się do winy, składał obszerne wyjaśnienia co do każdej z poszlak.Potrzeba należytego ustosunkowania się do materiału zebranego w postępowaniu przygotowawczym (ujawnionego na rozprawie) jest tym większa, że postępowanie to przeprowadzone zostało w sposób dość prymitywny, przy użyciu środków działających sugestywnie na świadków w postaci opublikowanego w prasie apelu do świadków (na temat stosunków rodzinnych) i spotkania z miejscową ludnością na temat pomocy w wykryciu mordercy.Należało uznać również za trafny zarzut rewizji oskarżonego obrazy art. 165 § 1 k.p.k. przez zwolnienie od zeznań świadków: Marianny N. (bratowej oskarżonego) i Anny N. (bratowej oskarżonego).2. Co do rewizji prokuratora.Przeciwstawiając się stanowisku zaskarżonego wyroku w części uniewinniającej oskarżonego od zarzutu usiłowanego zabójstwa Feliksa R., rewizja prokuratora prezentuje własną ocenę zebranego materiału dowodowego i dowodzi, że materiał ten wystarcza do przypisania oskarżonemu Feliksowi N. tego przestępstwa.Dokonana przez Sąd Wojewódzki ocena dowodów w tej części nie wykazuje cech dowolności ani nielogiczności i dlatego rewizja prokuratora nie może być uznana za zasadną.Z tych powodów Sąd Najwyższy orzekł jak w wyroku.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 225 § 1art. 2 § 1 KKart. 23 § 1art. 47 § 1art. 3 § 1art. 165 § 1 KPKart. 3art. 3 § 1 KPKart. 85 KPK§ 1§ 1 pkt 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.