V KRN 818/67

WyrokIzba Karna1967-10-14

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy brak ustalenia przez sąd świadomości lekarza o bezpośrednim zagrożeniu życia pacjenta stanowi obrazę przepisów postępowania karnego, skutkującą uchyleniem wyroku skazującego z art. 247 k.k.?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że dla bytu przestępstwa z art. 247 k.k. konieczne jest nie tylko istnienie bezpośredniego zagrożenia życia i możliwość udzielenia pomocy, ale także świadomość sprawcy co do tego zagrożenia. Brak dokładnego ustalenia tej świadomości przez sądy obu instancji, zwłaszcza w kontekście sprzecznych zeznań świadków i wyjaśnień oskarżonego, stanowi obrazę przepisów postępowania, w tym art. 8, 299 § 1, 320, 339 § 1 i 391 k.p.k. W związku z tym, zaskarżone wyroki zostały uchylone.
Stan faktyczny
Oskarżony, lekarz pogotowia, odmówił dalszej jazdy do chorego Stanisława K., twierdząc, że nie zastawszy go na miejscu i uzyskawszy informację o jego nietrzeźwości, nie udzielił mu pomocy. Sądy obu instancji uznały go za winnego z art. 247 k.k., jednak Sąd Najwyższy dostrzegł braki w ustaleniu stanu faktycznego, zwłaszcza w zakresie świadomości oskarżonego co do zagrożenia życia pacjenta. Istotne były sprzeczne zeznania świadków dotyczące stanu chorego i atmosfery panującej na miejscu zdarzenia.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone wyroki i przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu w Opatowie do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Franciszka B., oskarżonego z art. 247 k.k., po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej, założonej przez Ministra Sprawiedliwości na korzyść oskarżonego od wyroku Sądu Powiatowego w Opatowie z dnia 6 października 1967 r. i od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach, Wydział Zamiejscowy w Radomiu z dnia 5 kwietnia 1967 r. na podstawie art. 394-396, 400, 383 pkt 3 i 388 § 1 k.p.k. uchylił zaskarżone wyroki i przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu w Opatowie do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneRewizja nadzwyczajna Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Powiatowego w Opatowie z dnia 6 października 1966 r. i wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach - Ośrodek Zamiejscowy w Radomiu z dnia 5 kwietnia 1967 r. założona na korzyść Franciszka B. zarzuciła tym wyrokom na podstawie art. 371 pkt 2 obrazę art. 8, 299 § 1, 320, 339 § 1 i 391 k.p.k. polegającą na:1) nierozważeniu i niewyjaśnieniu istotnych w sprawie okoliczności, wynikających szczególnie z zeznań świadków: Stanisława R., Juliana B., Leokadii K., Kazimiery C. i Adama P.;2) nieodczytaniu zeznań złożonych przez świadków w śledztwie, mimo, że były one sprzeczne ze złożonymi na rozprawie;3) niedostatecznym wyjaśnieniu podstawy faktycznej i prawnej wyroku, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia w tej sprawie, i wniosła o uchylenie zaskarżonych wyroków i przekazanie sprawy Sądowi Powiatowemu w Opatowie do ponownego rozpoznania.Rewizja nadzwyczajna jest zasadna.Sąd Powiatowy w Opatowie wyrokiem z dnia 6 października 1966 r. skazał Franciszka B. z mocy art. 247 k.k. na karę 7 miesięcy aresztu z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 4 lat za to, że dnia 3 października 1965 r., w R., jako lekarz Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w O., podczas wyjazdu do chorego Stanisława K. w ramach pełnionego dyżuru w Pogotowiu, nie zastawszy go na miejscu zgłoszenia, wbrew prośbom ludzi bezzasadnie odmówił dalszej jazdy doń do mieszkania w celu udzielenia mu doraźnej pomocy lekarskiej, mogąc to uczynić bez narażenia się na niebezpieczeństwo, czym działał na jego szkodę.Sąd Wojewódzki w Kielcach - Ośrodek Zamiejscowy z siedzibą w Radomiu po rozpoznaniu sprawy z powodu rewizji prokuratora i oskarżonego, wyrokiem z dnia 5 kwietnia 1967 r. zmienił wyrok Sądu Powiatowego w ten sposób, że uchylił orzeczenie o warunkowym zawieszeniu wykonania kary pozbawienia wolności.Powyższe wyroki nie są trafne.Dla bytu przestępstwa z art. 247 k.k. potrzebne jest nie tylko aby życiu zagrażało bezpośrednio niebezpieczeństwo i aby sprawca miał możność udzielenia pomocy bez narażenia siebie lub bliskich na niebezpieczeństwo osobiste, ale konieczna jest również świadomość sprawcy, że życiu innej osoby to bezpośrednie niebezpieczeństwo grozi.W wyrokach sądów obu instancji nie ma dokładnego ustalenia, jakie fakty i dowody wskazują na istnienie tej świadomości u oskarżonego, której brak wynika z jego wyjaśnień, a co oskarżony podnosił w rewizji do Sądu Wojewódzkiego.Sąd Powiatowy czyniąc ustalenia na podstawie zeznań świadków, między innymi Stanisława K., Adama P., Józefa B. i Kazimiery C., którzy byli na miejscu zajścia w czasie przybycia oskarżonego z ekipą Pogotowia Ratunkowego, stwierdził m.in., że ani Kazimiera C., ani inni ludzie zebrani koło karetki pogotowia nie mówili lekarzowi, że Stanisław K. jest pijany i nic mu nie będzie, że zbędna jest mu pomoc lekarza.Ustalenie to pozostaje niewątpliwie w związku z wyjaśnieniami oskarżonego, że nie przeprowadził wywiadu co do miejsca pobytu Stanisława K., wobec uzyskania informacji, iż Stanisław K. jest pijany, oraz zeznaniami świadków: Józefa T. i Wacława K., że ekipa otrzymała tę wiadomość bez wskazania miejsca, gdzie znajduje się Stanisław K., względnie, że zainteresowała się nim rodzina, bo był nietrzeźwy.Jednakże świadkowie: Stanisław K. i Józef B. nie zostali przesłuchani na tę okoliczność. Józef B. zresztą sam podał, iż przyszedł dopiero wtedy, gdy karetka miała odjeżdżać. Zatem tylko świadkowie Adam P. i Kazimiera C. podali, że nie słyszeli, by ludzie mówili o nietrzeźwości Stanisława K., a Adam P. dodał przy tym, że gdyby ludzie tak mówili, to by słyszał.Dla prawidłowej jednak oceny z jednej strony zeznań Adama P., który w czasie zajścia miał 13 lat i Kazimiery C, powinowatej żony Stanisława K., a z drugiej strony wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań świadków Józefa T. i Wacława K., konieczne było wnikliwe ich rozważenie. Dotyczy to także zeznań innych świadków, a szczególnie Leokadii K. Również konieczne było wyjaśnienie i rozważenie okoliczności charakteryzujących nastrój panujący na miejscu pobicia pokrzywdzonego w czasie przyjazdu ekipy Pogotowia Ratunkowego.Leokadia K. przyznała, że ludzie mówili jej, iż mąż jest pijany, pił wino i może mu to zaszkodziło. Żadnych śladów pobicia poza pobrudzeniem krwią warg, świadek nie widziała. W śledztwie jednak poza tym zeznała, co nie zostało przez sąd ujawnione, z obrazą art. 299 § 1 k.p.k., iż kobiety będące na zabawie powiedziały, że awantury żadnej nie było.Świadek Stanisław K. podał natomiast, że dużo ludzi było w stanie nietrzeźwym, że on też był w takim stanie.Zauważyć jeszcze należy, że z zeznań Adama P. i Kazimiery C. nie wynika wyraźnie, iż przez cały czas byli na miejscu i tuż przy oskarżonym, co umożliwiałoby im zaobserwowanie całego zdarzenia.Nie bez znaczenia dla oceny panującej atmosfery na miejscu zdarzenia mogły być również zeznania świadka Wiesława C., którego przesłuchanie Sąd Powiatowy pominął, gdyż zeznał on w śledztwie m.in., że później w trakcie zabawy bez przerwy miały miejsce różne awantury na sali.Oskarżony w toku śledztwa powołał się na to, że po przyjeździe na miejsce wypadku zastał nietrzeźwych i podochoconych zabawą ludzi i że informacji udzielali mu najpierw mężczyzna mianujący się przewodniczącym zabawy, który był również pijany. Na rozprawie tę ostatnią okoliczność potwierdził świadek Józef T.Według zeznań świadka Stanisława R., przewodniczącym zabawy był Józef P. i on powiadomił Stanisława R., aby pojechał wezwać pogotowie (vide zeznania świadka Adama P.).W tych warunkach konieczne było przesłuchanie w charakterze świadka także Józefa P. Nie można bowiem wykluczyć, iż treść i sposób udzielonej oskarżonemu o Stanisławie K. informacji mogły u oskarżonego wytworzyć przeświadczenie o braku potrzeby udzielenia wyżej wymienionemu pomocy lekarskiej, gdyż życiu jego nie grozi bezpośrednio niebezpieczeństwo.Dla ustalenia winy oskarżonego z art. 247 k.k. nie może mieć istotnego znaczenia okoliczność uznana przez orzekające Sądy za udowodnioną, że oskarżony mógł dostać się do Stanisława K., bo Stanisław R. proponował, aby Kazimiera C. wskazała mu miejsce zamieszkania pobitego.Pogląd Sądu Powiatowego, iż zeznania powołanych na wstępie uzasadnienia wyroku świadków są wiarygodne, bo są ze sobą zgodne odnośnie zachowania się lekarza po przyjeździe do chorego, nie może być uznany za prawidłowy. W zeznaniach tych są bowiem nieścisłości i dość istotne różnice, w szczególności pomiędzy zeznaniami świadków Stanisława R. i Kazimiery C.Orzekające Sądy sprzeczności tych, choć mają one istotne znaczenie, nie wyjaśniły, ani nie omówiły w Wyrokach, przy czym nie zwróciły też uwagi na przekonanie uczestników libacji i rodziny pobitego, iż nic mu nie dolega.Gdyby w myśl obowiązujących lekarzy Pogotowia Ratunkowego przepisów oskarżony miał obowiązek - bez względu na świadomość co do stopnia potrzeby udzielenia pomocy lekarskiej - przeprowadzić wywiad o miejscu pobytu chorego i udać się tam w celu udzielenia pomocy, to do rozważenia byłaby kwestia odpowiedzialności oskarżonego z art. 286 k.k.Znajdujące się jednak w aktach dowody nie wystarczają do oceny tej kwestii.Regulamin pracy lekarza stacji Pogotowia Ratunkowego wyraźnie o takim wypadku nie mówi. Biegły lekarz Andrzej B. podał wprawdzie na rozprawie głównej, że lekarz Pogotowia zobowiązany jest wszelkimi środkami mu dostępnymi starać się ustalić adres chorego i rodzaj udzielonej mu pomocy, ale w zestawieniu z jego wcześniejszym stwierdzeniem, że lekarz Pogotowia przede wszystkim jest zobowiązany do zapobieżenia pierwszemu niebezpieczeństwu, należałoby wnioskować, że lekarz musi być przeświadczony o istnieniu takiego niebezpieczeństwa. Zresztą biegły Andrzej B. w piśmie skierowanym do Sądu Wojewódzkiego, które Sąd Najwyższy ujawnił w trybie art. 389 § 3 k.p.k., prosił o powtórne przesłuchanie go, uzasadniając to tym, że zeznając w Sądzie Powiatowym jako biegły w sprawie przyczyn zgonu Stanisława K. wypowiadał się błędnie co do regulaminu pracy lekarza Pogotowia, gdyż nie znał tego regulaminu. Tego jednak pisma Sąd Wojewódzki nie odczytał na rozprawie i nie ustosunkował się do niego.Zeznania świadka Juliana B., kierownika Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w O., zawierają natomiast sprzeczne ze sobą stwierdzenia, co do obowiązku przeprowadzenia skrupulatnego wywiadu przez lekarza Pogotowia. W toku śledztwa, bowiem świadek ten zeznał inaczej, że w miejscu zgłoszenia lekarz obowiązany jest w drodze wywiadu ustalić wagę sprawy, następnie dowiedzieć się o miejscu pobytu pacjenta i tam dotrzeć.Ponadto świadek podał bardzo istotną dla oceny zachowania się oskarżonego okoliczność, że wypadki niezastania chorego na miejscu zgłoszenia są na porządku dziennym, że w ciągu dnia bywa po kilka takich wydarzeń i gdy wcześniej ktoś się chorym zajął, nie czyni się za nim poszukiwań. Te jednak jego zeznania nie zostały odczytane na rozprawie z obrazą art. 299 § 1 k.p.k.Z powyższego wynika więc, że merytoryczne orzeczenie w tej sprawie było przedwczesne i że zachodzi potrzeba uzupełnienia i pełniejszej oceny materiału dowodowego.Wniosek rewizji nadzwyczajnej jest zatem zasadny - wobec czego orzeczono jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 247 KKart. 394art. 371 pkt 2art. 8art. 299 § 1 KPKart. 286 KKart. 389 § 3 KPK§ 1§ 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.