V KRN 87/69

WyrokIzba Karna1969-04-16

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sądy obu instancji prawidłowo oceniły okoliczności faktyczne i prawne związane z zajściem pomiędzy myśliwymi a rolnikami, w szczególności w kontekście obrony koniecznej i przekroczenia jej granic?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że sądy obu instancji dopuściły się obrazy przepisów prawa procesowego i materialnego, pomijając istotne okoliczności faktyczne i nie rozważając ich należycie. W szczególności, sądy nie uwzględniły faktu, że myśliwi polowali na uprawnych gruntach rolników, naruszając tym samym regulamin polowań i prawo rolników do ochrony własnego mienia. W konsekwencji, działania oskarżonych rolników należy ocenić jako obronę konieczną, której granice zostały przekroczone przez użycie nadmiernych środków, co powinno skutkować zastosowaniem art. 241 k.k. w związku z art. 21 § 2 k.k.
Stan faktyczny
Oskarżeni rolnicy zostali oskarżeni o pobicie myśliwych i funkcjonariusza MO podczas polowania na ich gruntach uprawnych. Sądy obu instancji uznały ich winnymi, jednak Prokurator Generalny wniósł rewizję nadzwyczajną, wskazując na pominięcie istotnych okoliczności faktycznych i prawnych. Sąd Najwyższy ustalił, że myśliwi naruszyli regulamin polowań, polując na uprawnych gruntach, co sprowokowało działania obronne rolników. W ocenie SN, rolnicy działali w obronie koniecznej, przekraczając jej granice przez użycie nadmiernych środków.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone wyroki w częściach dotyczących orzeczeń o karach łącznych oraz w częściach skazujących oskarżonych, a następnie uznał ich za winnych czynu z art. 241 k.k. w związku z art. 21 § 2 k.k. i art. 61 § 1 k.k., wymierzając im odpowiednie kary aresztu z warunkowym zawieszeniem wykonania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Neumann.Sędziowie: H. Kempisty (sprawozdawca), J. Zembaty.Prokurator Prokuratury Generalnej: M. Tuszyńska.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Piotra W., Wincentego W., Wacława W. i Aleksandra W., oskarżonych z art. 241 k.k. i z art. 132 § 1 k.k. w związku z art. 1 ustawy z dnia 22 maja 1958 r. (Dz. U. Nr 34, poz. 152) oraz art. 133 § 1 k.k. w związku z art. 4 ustawy z dnia 22 maja 1958 r. (Dz. U. Nr 34, poz. 152), przy czym w tym ostatnim zakresie w stosunku do trzech pierwszych oskarżonych, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej założonej przez Prokuratora Generalnego PRL od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku jako rewizyjnego z dnia 3 września 1968 r. i od wyroku Sądu Powiatowego w Białymstoku z dnia 5 kwietnia 1968 r., na podstawie art. 394-396, 400 § 1, 383 pkt 2-4, 388 § 1 k.p.k.1. uchylił zaskarżone wyroki obydwu instancji w częściach dotyczących orzeczeń o karach łącznych oraz w częściach skazujących oskarżonych: Piotra W., Wincentego W., Wacława W. i Aleksandra W.;2. Piotra W., urodzonego 9 lutego 1929 r., syna Wincentego i Marianny z domu S., Wincentego W., urodzonego 30 lipca 1904 r. syna Antoniego i Antoniny z domu G., Wacława W., urodzonego 2 października 1939 r., syna Wincentego i Marianny z domu S., oraz Aleksandra W., urodzonego 24 stycznia 1936 r., syna Wincentego i Marianny z domu S., uznał za winnych tego, że w dniu 12 listopada 1967 r. w W. wzięli wspólnie udział w pobiciu Stanisława S., Konstantego K., Anatola I. i Włodzimierza Z., używając niebezpiecznych narzędzi w postaci kołków, sztachet i kamieni, z tym jednak zastrzeżeniem, że działali oni w obronie koniecznej, przekraczając jej granice przez użycie nadmiernych środków, i za ten czyn na podstawie art. 241 k.k. w związku z art. 21 § 2 i art. 59 § 1 lit. c) k.k. skazał: Piotra W. - na 8 miesięcy aresztu z zaliczeniem na poczet tej kary okresu jego tymczasowego aresztowania od dnia 12 listopada 1967 r. do dnia 19 marca 1968 r.; Wincentego W. - na 6 miesięcy aresztu; Wacława W. - na 6 miesięcy aresztu z zaliczeniem na poczet tej kary okresu jego tymczasowego aresztowania od dnia 12 listopada 1967 r. do dnia 19 marca 1968 r.; Aleksandra W. - na 6 miesięcy aresztu; na podstawie art. 61 § 1 i § 2 k.k. wszystkim oskarżonym zawiesił warunkowo wykonanie wymierzonych im kar aresztu na okres 2 lat;3. uznając, że czyn przypisany oskarżonemu Wincentemu W., jako przestępstwo z art. 132 § 1 k.k. opisany w pkt III aktu oskarżenia, zawiera w istocie znamiona występku z art. 256 § 1 k.k., ściganego w trybie prywatnoskargowym, postępowanie z oskarżenia publicznego w tej części umorzył (...).Uzasadnienie faktyczneProkurator Powiatowy w Wysokiem Mazowieckiem oskarżył: 1. Piotra W., 2. Wincentego W., 3. Aleksandra W. i 4. Wacława W. o to, żeI. w dniu 12 listopada 1967 r. w W., działając wspólnie i bez uzasadnionej przyczyny, wzięli udział w pobiciu Stanisława S., Konstantego K. i Anatola I., używając niebezpiecznych narzędzi w postaci kołków i kamieni, tj. o czyn z art. 241 k.k. w związku z art. 1 ustawy z dnia 22 maja 1958 r. (Dz. U. Nr 34, poz. 152), a nadto:Piotra W., Wincentego W. i Wacława W. o to, żeII. w miejscu, czasie i okolicznościach jak w pkt I, działając wspólnie i bez uzasadnionej przyczyny, dopuścili się czynnej napaści na wykonującego czynności służbowe funkcjonariusza MO Włodzimierza Z., rzucając w niego kamieniami i goniąc go ze sztachetami z zamiarem pobicia, tj. o czyn z art. 133 § 1 k.k. w związku z art. 4 ustawy z dnia 22 maja 1958 r. (Dz. U. Nr 34, poz. 152), oraz Aleksandra W. o to, że:III. w miejscu, czasie i okolicznościach jak w pkt I, działając wspólnie i bez uzasadnionej przyczyny, znieważył pełniącego obowiązki służbowe funkcjonariusza MO Włodzimierza Z., używając pod jego adresem słów powszechnie uznanych za obelżywe, tj. o czyn z art. 132 § 1 k.k. w związku z art. 1 ustawy z dnia 22 maja 1958 r. (Dz. U. Nr 34, poz. 152).Na rozprawie tym ostatnim zarzutem prokurator objął w trybie art. 313 k.p.k. również pozostałych oskarżonych.Wyrokiem Sądu Powiatowego w Białymstoku z dnia 5 kwietnia 1968 r. uznani zostali za winnych:Piotr W. - czynu zarzuconego mu w pkt I aktu oskarżenia, z tą zmianą, że "nie działał on z pobudek chuligańskich", i za to na zasadzie art. 241 k.k. skazany został na karę 2 lat więzienia;Piotr W., Wincenty W. i Wacław W. - czynu zarzuconego im w pkt II aktu oskarżenia, z tą zmianą, że "nie działali z pobudek chuligańskich", i za to na mocy art. 133 § 1 k.k. każdy z nich skazany został na karę po 1 roku więzienia;Wincenty W. - czynu zarzuconego w pkt III aktu oskarżenia, z tą zmianą, że "nie działał z pobudek chuligańskich", i za to na podstawie art. 132 § 1 k.k. skazany został na 9 miesięcy aresztu;Wincenty W., Wacław W. i Aleksander W. - tego, że w dniu 12 listopada 1967 r. w W., działając wspólnie, pobili Stanisława S., zadając mu lekkie obrażenia ciała w postaci otarć naskórka i wybroczyn krwawych na głowie i sińca na skórze uda lewego, za co na zasadzie art. 237 § 1 k.k. wymierzono każdemu z nich po 1 roku aresztu.Sąd orzekł kary łączne:-Piotrowi W. - 2 lata więzienia z zaliczeniem na jej poczet okresu tymczasowego aresztowania od dnia 12 listopada 1967 r. do dnia 19 marca 1968 r.;-Wincentemu W. - 1 rok i 6 miesięcy więzienia,-Wacławowi W. - 1 rok więzienia z zaliczeniem na poczet tej kary okresu tymczasowego aresztowania od dnia 12 listopada 1967 r. do dnia 19 marca 1968 r.Oskarżonym Wincentemu W. i Aleksandrowi W. sąd zawiesił warunkowo wykonanie orzeczonych im kar pozbawienia wolności każdemu z nich na okres 3 lat z oddaniem ich na ten czas pod dozór ochronny.Natomiast oskarżeni Piotr W., Wacław W. i Aleksander W. zostali uniewinnieni od zarzutu określonego w pkt III aktu oskarżenia.Od wyroku tego założył rewizję obrońca oskarżonych.Po rozpoznaniu rewizji Sąd Wojewódzki w Białymstoku wyrokiem z dnia 3 września 1968 r. zmienił wyrok Sądu I instancji przez uchylenie orzeczenia o dozorze ochronnym w stosunku do oskarżonego Wincentego W. oraz przez warunkowe zawieszenie wykonania kary łącznej 1 roku więzienia orzeczonej oskarżonemu Wacławowi W. na 3 lata z oddaniem go na ten okres pod dozór ochronny, utrzymując poza tym ten wyrok w pozostałych częściach w mocy.Od powyższych wyroków założył rewizję nadzwyczajną na korzyść skazanych Prokurator Generalny PRL, zarzucając obrazę przepisów art. 8, 320 i odpowiednio art. 339 § 1 i 391 § 1 k.p.k., polegającą na tym, że sądy obydwu instancji, wydając wyroki, pominęły w ogóle pewne okoliczności mające znaczenie dla kwestii winy oskarżonych, nie rozważyły należycie innych oraz dokonały w uzasadnieniach wyroków ustaleń odmiennych niż w sentencjach tych wyroków.W konkluzji Prokurator Generalny PRL wnosił; 1) o uchylenie zaskarżonych wyroków Sądów obydwu instancji w częściach dotyczących orzeczenia o karach łącznych oraz w częściach skazujących oskarżonych Piotra W. z art. 241 k.k. i z art. 133 § 1 k.k., Wincentego W. i Wacława W. z art. 133 § 1 k.k. Wincentego W. i Wacława W. z art. 133 § 1 k.k. i art. 237 § 1 k.k. oraz Aleksandra W. z art. 237 § 1 k.k.; 2) o uznanie wszystkich oskarżonych za winnych czynu zarzuconego im w pkt I aktu oskarżenia, z tym jednak zastrzeżeniem, że działali w obronie koniecznej, której granice przekroczyli przez użycie nadmiernych środków, a nadto że działanie ich nie miało charakteru chuligańskiego i skierowane było również przeciwko Włodzimierzowi Z., oraz o skazanie ich za ten czyn na zasadzie art. 241 k.k. w związku z art. 21 § 2 k.k. na stosowne kary z zastosowaniem względem oskarżonych Piotra W., Wincentego W., Aleksandra W. i Wacława W. przepisu art. 61 § 1 k.k., lecz bez stosowania wobec oskarżonego Wacława W. art. 62 § 1 k.k.; 3) o uznanie, że czyn przypisany oskarżonemu Wincentemu W., jako przestępstwo z art. 132 § 1 k.k. (pkt III aktu oskarżenia), zawiera w istocie znamiona występku z art. 256 § 1 k.k. ściganego w trybie prywatnoskargowym i o umorzenie w tej części postępowania karnego przeciwko temu oskarżonemu na zasadzie art. 3 lit. c) k.p.k.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizja nadzwyczajna jest zasadna.Wyroki sądów obydwu instancji, jako wydane z obrazą powołanych wyżej przepisów prawa procesowego, nie mogą się utrzymać z następujących powodów.W świetle przeprowadzonych w toku przewodu sądowego dowodów bezsporna jest okoliczność, że myśliwi koła łowieckiego "L." w B. polowali w dniu 12 listopada 1967 r. na zające na rozmokłych, obsianych gruntach mieszkańca wsi W. oskarżonego Wincentego W. (vide wyjaśnienia oskarżonych Piotra i Wincentego W. oraz wyniki oględzin miejsca polowania).Powyższa okoliczność znalazła swój wyraz w wyroku Sądu I instancji. Pominięto ją natomiast przy wyrokowaniu w instancji rewizyjnej (naruszenie art. 8 i 320 k.p.k.).Sąd rewizyjny nie uwzględnił też innych istotnych okoliczności, których nie rozważono w dostatecznym stopniu (nie rozważono ich również w wyroku sądu I instancji). Chodzi tu przede wszystkim o tę część zeznań świadka Stanisława S., z której wynika, że mimo zasadnej interwencji starszego wiekiem rolnika (oskarżonego Wincentego W.), aby zaniechano polowania na jego uprawnym polu, świadek ten jako tzw. starszy naganiacz, "nie wdając się (...) w dyskusję" z owym rolnikiem, skierował go do myśliwych, a sam "przystąpił do rozstawiania nagonki" zamiast powstrzymać się od tej czynności i niezwłocznie porozumieć się z prowadzącym polowanie świadkiem Kazimierzem W.Taka właśnie reakcja była w konkretnym wypadku obiektywnie nieodzowna na bezspornie słuszne żądanie rolnika.Następnie sądy pominęły § 41 pkt 2 regulaminu polowań z dnia 11 września 1963 r., który wkłada, zwłaszcza na prowadzącego polowanie, "obowiązek przeprowadzenia go w sposób nie powodujący szkód w uprawach".Przy uwzględnieniu zatem podniesionych wyżej okoliczności przepis ten wymagał w konkretnym wypadku od myśliwych, a zwłaszcza od prowadzącego polowanie, wyłączenia w dniu 12 listopada 1967 r. z obszaru polowania rozmiękłych - w wyniku opadów - gruntów uprawnych oskarżonego Wincentego W. Było to konieczne nie tylko ze względu na poszanowanie prawa oskarżonych do zapobiegania powstaniu szkód w zasiewach na ich własnych gruntach, ale także ze względu na interes społeczny.Tymczasem myśliwi postąpili wbrew wskazanemu powyżej obowiązkowi, a świadek Stanisław S. jako tzw. starszy naganiacz, zamiast pozytywnie odnieść się do słusznych perswazji oskarżonych, zdecydował się przez rozstawianie "nagonki" na krok będący kontynuacją niszczenia cudzego mienia (art. 263 § 1 k.k.), a więc na bezprawny atak na dobro oskarżonych oraz ich sąsiadów (art. 21 § 1 k.k.).Oskarżeni zostali więc postawieni w sytuacji wymagającej odparcia bezprawnego działania myśliwych i współdziałającej z nimi nagonki.Trudno wyobrazić sobie, aby myśliwi nie byli świadomi wagi swojego bezprawnego postępowania, zwłaszcza wtedy, gdy zauważyli zajście pomiędzy oskarżonymi a tzw. nagonką.Jeśli wyjdzie się z tego bez wątpienia słusznego założenia, to wówczas zeznania myśliwych muszą się wydać jako pozbawione racjonalnych przesłanek, szczególnie zaś zeznania prowadzącego polowanie świadka Kazimierza W. oraz funkcjonariusza MO Włodzimierza Z., z których pierwszy stwierdził, że gdyby "zrobili szkodę w polu, to Prezydium PRN wyrównałoby straty rolnikom", a drugi utrzymywał, że "(...) wolno polować i po uprawach, my polujemy tak, że nie depczemy (...)".Jeżeli natomiast uwzględni się fakt, że myśliwi mieli możność przekonać się naocznie na podstawie licznych śladów stóp ludzkich na uprawnym polu oskarżonych (vide protokół oględzin miejsca zajścia) o dokonanych przez nagonkę zniszczeniach, to w tych warunkach trudno powstrzymać się od oceny przytoczonych wyżej zeznań świadków Kazimierza W. i Włodzimierza Z. a także podobnych zeznań innych świadków jako wykrętnych. Myśliwi bowiem nie mogli mieć wątpliwości co do tego, że zniszczenia te spowodowali naganiający zwierzynę, skoro ślady zajścia znajdowały się - jak stwierdził świadek Włodzimierz Z. - tylko na łące położonej w pobliżu uprawnego gruntu. Ślady na polu uprawnym mogli więc pozostawić tylko uczestnicy nagonki.Przytoczone zeznania myśliwych dowodzą w istocie zupełnego zignorowania przez nich nie tylko w dniu zajścia, ale również w zeznaniach składanych na rozprawie sądowej "obowiązku przeprowadzenia polowania w sposób nie powodujący szkód w uprawach".W tej postawie myśliwych, a zwłaszcza świadka Włodzimierza Z., który jako funkcjonariusz MO powinien był wykazać zrozumienie dla uzasadnionego protestu oskarżonych rolników, należy dopatrzyć się przyczyny zaostrzenia się zajścia po zjawieniu się tego świadka na wspomnianej przez niego łące, na której rozegrało się omawiane zajście. Nieprawdopodobną bowiem musi się wydać okoliczność, żeby zajście mogło ulec zaostrzeniu, gdyby myśliwi - a przede wszystkim świadek Włodzimierz Z., który pierwszy z nich znalazł się na miejscu zajścia (vide zeznania świadka Mateusza K.) - uznali, że obiektywne warunki nakazywały uczynić zadość obowiązkowi regulaminowemu i powstrzymać się od polowania w tym dniu na gruntach uprawnych, a następnie przyznać rację oskarżonym, gdy ci z powodu niewłaściwej organizacji polowania byli zmuszeni upomnieć się o poszanowanie ich słusznego prawa.Tylko uznanie przez myśliwych zasadności stanowiska oskarżonych jako jedynie właściwego z obiektywnego punktu widzenia mogło położyć kres zajściu.Słuszność tego rozumowania potwierdzają zeznania wspomnianego już świadka Mateusza K., który po przybyciu na miejsce zajścia w tym czasie, kiedy "oskarżeni gonili Włodzimierza Z. z kamieniami", zdołał nakłonić oskarżonego Wincentego W. do zaniechania dalszego zajścia i udania się do sołtysa.Z zeznaniami tymi pokrywa się odpowiedni fragment wyjaśnień oskarżonego Wincentego W.Niestety, w toku przewodu sądowego nie przesłuchano, z uszczerbkiem dla prawdy obiektywnej (naruszenie przepisów art. 8 i 260 k.p.k.), wspomnianego wyżej sołtysa, chociaż zeznania jego jako tego, który pierwszy uzyskał relację obydwu stron o zajściu, mogły ułatwić sądowi ocenę całokształtu zebranych w tej sprawie dowodów oraz przyczynić się do wyjaśnienia tego, jakie rzeczywiście szkody zostały wyrządzone zasiewom oskarżonych i ich sąsiadom.Z obrazą tych samych przepisów prawa Sąd I instancji ograniczył się do przesłuchania tylko 3 członków (spośród 14) nagonki: wspomnianego już Stanisława S. oraz Lecha W. (syna prowadzącego polowanie świadka Kazimierza W.) i Romualda S., zamieszkałych stale w Białymstoku. Sąd nie dociekał, skąd pochodzili pozostali "naganiacze", chociaż gdyby się okazało, że przybyli oni również spoza miejscowości, w której odbywało się polowanie, to wówczas byłoby rzeczą jasną, że ludzie ci nie uszanowaliby obcych gruntów uprawnych w takim stopniu, jak by to można się było spodziewać w wypadku, gdyby nagonkę tworzyli miejscowi mieszkańcy.Mimo tych braków postępowania sąd rewizyjny nie spowodował jego uzupełnienia w trybie art. 389 § 1 k.p.k. ani też sam go nie uzupełnił na podstawie przepisu art. 389 § 2 k.p.k.Ze względu na upływ przeszło roku od zajścia oraz na niewątpliwe trudności w ustaleniu nazwisk członków nagonki uzupełnienie postępowania w chwili obecnej raczej nie przyczyniłoby się do szczegółowego wyjaśnienia okoliczności zajścia, a zwłaszcza tych okoliczności, które towarzyszyły "interwencji" funkcjonariusza MO Włodzimierza Z.W każdym razie na podstawie przeprowadzonych dowodów nie można wyłączyć, że owa "interwencja" nie była - jak to już poprzednio stwierdzono - właściwa, skoro wraz z pojawieniem się świadka Włodzimierza Z. zajście się spotęgowało. Taki wniosek uzasadniają bowiem zeznania niemal wszystkich świadków myśliwych.Skoro jednak wykazana już została konieczność obrony własnego dobra przez oskarżonych (art. 21 § 1 k.k.) przed bezprawnym zamachem ze strony myśliwych oraz skoro przyjąć należy, że myśliwi trwali do końca na stanowisku niezgodnym z ich regulaminowym obowiązkiem, to w tych warunkach nie można podzielić poglądu prawnego sądów obydwu instancji, że funkcjonariusz MO Włodzimierz Z., jako jeden z bezprawnie działających, powinien korzystać z ochrony prawnej przewidzianej w art. 133 § 1 k.k. i art. 132 § 1 k.k.Zadośćuczynienia z powodu poniżenia godności świadek Włodzimierz Z. mógłby dochodzić w konkretnym wypadku jedynie w trybie prywatnoskargowym (art. 256 § 1 k.k.), postępowanie zaś w tej sprawie w części objętej zarzutem z art. 132 § 1 k.k. podlega umorzeniu (art. 3 lit. c) k.p.k.).Przesłuchani w toku przewodu sądowego świadkowie stwierdzili natomiast, że nie tylko oskarżony Piotr W. używał w czasie zajścia niebezpiecznych narzędzi (kołka, kamieni, noża i innych), ale również pozostali oskarżeni posługiwali się takimi narzędziami (kamieniami oraz innymi). Potraktowanie zatem przez Sąd I instancji czynu z art. 133 § 1 k.k., zarzuconego oskarżonym: Piotrowi W., Wincentemu W. i Wacławowi W. w pkt II aktu oskarżenia, jako samoistnego przestępstwa nie było w konkretnym wypadku uzasadnione.Błędne też było odrzucenie przez Sąd I instancji tezy zawartej w pkt I aktu oskarżenia w stosunku do oskarżonych Wincentego, Wacława i Aleksandra W. i wyodrębnienie ich działania w pkt IV sentencji wyroku jako czynu z art. 237 § 1 k.k. W istocie bowiem całe zajście stanowiło jedno zdarzenie faktyczne i wszyscy oskarżeni używali podczas tego zajścia niebezpiecznych narzędzi, dopuszczając się jedynie przestępstwa z art. 241 k.k. również w stosunku do świadka Włodzimierza Z.W omawianej kwestii wyrok Sądu I instancji zawiera zresztą sprzeczność w rozumieniu art. 339 § 1 k.p.k., ponieważ w uzasadnieniu jest mowa o używaniu podczas zajścia kamieni przez wszystkich oskarżonych, a w sentencji przypisano takie działanie tylko oskarżonemu Piotrowi W.Być może, tylko z braku rewizji prokuratora wniesionej na niekorzyść oskarżonych Wincentego, Wacława i Aleksandra W. Sąd rewizyjny nie czuł się władny poprawić wspomnianego wyżej uchybienia zawartego w wyroku pierwszej instancji (choć stanowisko takie uznać by należało co najmniej za wątpliwe - por. uchwałę Całej Izby Karnej Sądu Najwyższego z 26 lutego 1965 r. VI KO 7/64, DSNKW z 1965 r. zesz. 4, poz. 35, teza 3) niemniej jednak powinien był dać temu w każdym razie odpowiedni wyraz w uzasadnieniu swojego wyroku.Niezwrócenie przez Sąd rewizyjny w uzasadnieniu swego wyroku uwagi na dostrzeżone uchybienia, jakich dopuścił się Sąd pierwszej instancji, a mające istotne znaczenie z punktu widzenia prawidłowości osądzenia sprawy, w szczególności zaś polegające na poważnej obrazie przepisów prawa procesowego lub prawa materialnego - stanowi zawsze niedopełnienie przez sąd rewizyjny obowiązku wynikającego z art. 391 § 1 k.p.k.Obowiązek zwrócenia przez sąd rewizyjny uwagi na istotne uchybienia wyroku pierwszej instancji nie jest uwarunkowany ani określonym kierunkiem rewizji, ani w szczególności faktem wniesienia rewizji na niekorzyść oskarżonego. Powyższy obowiązek oznacza w rezultacie jedynie sporządzenie uzasadnienia wyroku rewizyjnego "w granicach koniecznych dla wyjaśnienia podstaw orzeczenia". Trudno by zaś było zgodzić się ze stanowiskiem, że brak określonej rewizji bądź określony tylko kierunek rewizji zmusza sąd rewizyjny do przemilczenia (a pośrednio również i akceptowania) najbardziej nawet istotnych spośród dostrzeżonych uchybień, zwłaszcza wobec znanych możliwości ustawowych ich usuwania w innym trybie i na skutek właściwego już środka zaskarżenia.Zaznaczyć jeszcze trzeba, że przy korygowaniu wspomnianego wyżej uchybienia należało uwzględnić całokształt dowodów zebranych w toku przewodu sądowego, gdyż w świetle tych dowodów brak jest w istocie przesłanek do uznania, żeby odparcie zamachu ze strony myśliwych i nagonki na mienie oskarżonych wymagało użycia takich niebezpiecznych narzędzi i drastycznych środków, do jakich się oskarżeni uciekli. Uznać więc należy, że przez użycie nadmiernych środków obrony wszyscy oskarżeni przekroczyli w konkretnym wypadku jej konieczne granice (art. 21 § 2 k.k.).Z przedstawionych względów uzasadniona była w sprawie niniejszej odpowiedzialność oskarżonych tylko za czyn z art. 241 k.k. z jednoczesnym zastosowaniem przepisu art. 21 § 2 k.k. i art. 61 § 1 k.k. w stosunku do wszystkich oskarżonych.Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji wyroku.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 241 KKart. 132 § 1 KKart. 1art. 133 § 1 KKart. 4art. 394art. 21 § 2art. 59 § 1art. 61 § 1art. 256 § 1 KKart. 313 KPKart. 237 § 1 KK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.