IV KR 60/81

WyrokIzba Karna1981-04-15

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił materiał dowodowy i zastosował przepisy postępowania karnego, uniewinniając oskarżonego od zarzutu podpalenia ze skutkiem śmiertelnym?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, uznając zasadność zarzutów rewizji dotyczących istotnych uchybień procesowych i błędów w ustaleniach faktycznych. Sąd pierwszej instancji nieprawidłowo ocenił materiał dowodowy, pominął istotne okoliczności, dokonał dowolnych ustaleń i nadmiernie stosował zasadę tłumaczenia wątpliwości na korzyść oskarżonego. W szczególności, wadliwie oddalono wniosek dowodowy o przeprowadzenie wizji lokalnej, a ocena dowodów rzeczowych i zeznań świadków była niewystarczająca.
Stan faktyczny
Oskarżony S. O. został oskarżony o podpalenie domu, w wyniku czego zginęło sześć osób. Sąd Wojewódzki uniewinnił oskarżonego, uznając brak wystarczających dowodów winy. Prokurator i oskarżyciel posiłkowy wnieśli rewizje, zarzucając sądowi pierwszej instancji błędy procesowe i wadliwą ocenę dowodów. Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę po wniesieniu rewizji.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w K.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: Sędzia SN R. Góral (sprawozd.).Sędziowie SN: J. Polony, R. Młynkiewicz.przy udziale prokuratora Prokuratury Wojewódzkiej: Marka Eilmesa.SentencjaSąd Najwyższy w Warszawie Izba Karna po rozpoznaniu w dniu 15 kwietnia 1981 r. sprawy S. O. oskarżonego z art. 148 § 1 i art. 138 § 1 i in. k.k. z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i oskarżyciela posiłkowego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w K. z dnia 14 października 1980 r., sygn. akt (...):uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu K.Uzasadnienie faktyczneS. O. został oskarżony o to, że:w dniu 9 września 1978 r. w O. woj. n., działając w zamiarze pozbawienia życia J. P., M. P., A. O., J. O., M. K., I. K. i A. K. poprzez spalenie domu J. P., w którym spały w tym czasie ww. osoby, wlał przez okno do wnętrza pokoju - sypialni łatwopalną substancję i wzniecił ogień, powodując gwałtowny pożar, w następstwie czego M. P., A. O., J. O., M. K., I. K. i A. K. ponieśli śmierć, J. P. śmierci uniknął z uwagi na fakt przebywania w tym czasie w kuchni i natychmiastową ucieczkę z budynku, a nadto całkowitemu spaleniu uległ budynek mieszkalny J. P. wraz ze znajdującymi się w nim przedmiotami łącznej wartości około 192.000 zł, tj. o przestępstwo z art. 148 § 1 k.k. i art. 138 § 1 oraz art. 11 § 1 k.k. w związku z art. 148 § 1 k.k. w związku z art. 10 § 2 k.k.Po rozpoznaniu sprawy Sąd Wojewódzki w K., wyrokiem z dnia 14 października 1980 r., sygn. akt (...), uniewinnił osk. S. O. od zarzutu popełnienia przestępstwa.Od wyroku tego wnieśli rewizję Prokurator Wojewódzki w N. i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego.Rewizja prokuratora zarzuciła wyrokowi mającą istotny wpływ na treść wyroku obrazę przepisów postępowania w szczególności:1)art. 155 § 1 pkt 2 w zw. z art. 185 § 1 k.p.k. polegającą na niesłusznym oddaleniu wniosku prokuratora o przeprowadzenie oględzin miejsca przestępstwa przez Sąd, co by umożliwiło ustalenie:a)wzajemnego usytuowania i odległości pomiędzy budynkami S. O. i rodziny P. oraz sprawdzenie prawidłowości ustaleń poczynionych w śledztwie w toku oględzin miejsca pożaru, które Sąd pominął,b) stwierdzenie, jakie pomiędzy tymi domami rosły drzewa, jak gęsto i w jaki sposób były usytuowane i czy istotnie uniemożliwiały lub utrudniały one J. P obserwowanie oddalającego się z miejsca pożaru mężczyzny i kierunku w którym się udał, czy zasłaniały mu widok na drzwi do suteryny oraz utrudniały możliwość obserwacji pożaru domu P. z okna łazienki domu O.;2) art. 357 k.p.k. polegającą na pominięciu w rozważaniach Sądu tych wszystkich ujawnionych na przewodzie sądowym okoliczności, które we wzajemnym logicznym powiązaniu wskazywały na S. O. jako sprawcę podpalenia domu P., a zwłaszcza:a)nienależytym rozważeniu wszystkich okoliczności składania zeznań przez J. P., który przesłuchiwany kilkakrotnie w śledztwie i na rozprawie, a także konfrontowany z oskarżonym konsekwentnie i stanowczo twierdził, że rozpoznał w mężczyźnie oddalającym się od płonącego budynku P. swego zięcia S. O., lecz równocześnie co do szczegółów zeznawał w różny sposób,b) poczynieniu szeregu ustaleń hipotetycznych, które w ogóle nie znajdują potwierdzenia w ujawnionych na rozprawie dowodach i rażą swą dowolnością,c) niewyjaśnieniu w kontekście zeznań świadka J. P. skąd się wzięły na świeżo upranej pidżamie oskarżonego ślady rdzy, na jego włosach pobranych z nadgarstków obu rąk oraz na obrzeżach rękawów marynarki i koszulki polo ślady działania płomienia,d)pominięciu w rozważaniach Sądu zbieżności daty podpalenia budynku B. z niekorzystnymi dla oskarżonego rozstrzygnięciami Kolegium ds. Wykroczeń oraz Sądowymi dotyczącymi jego zobowiązań materialnych wobec swych dzieci P. i K., o których powziął on wiadomość na dzień przez pożarem,e) nierozważeniu, kto inny poza S. O. mógł mieć motyw zbrodni, tj. pozbawienia życia P., młodych K. i własnych dzieci,f) nieuwzględnieniu przez Sąd wyniku eksperymentu przeprowadzonego w śledztwie, a dotyczącego ustalenia czasu potrzebnego na przebycie odległości z łazienki domu S. O. pod dom P. i z powrotem do łazienki i pokoju przy drobiazgowym rozliczaniu czasu nieobecności oskarżonego w pokoju.Stawiając powyższe zarzuty, na podstawie art. 386 § 2 (część 2) k.p.k. rewizja wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Wojewódzkiego w K. i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania.Rewizja pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego zarzuciła:I.obrazę przepisów postępowania, która wpłynęła na treść wyroku, a to:1)naruszenie przepisów art. 2 § 1 ust. 2 i art. 4 § 1 k.p.k. przez to, że w szczególności przy ocenie zeznań świadka J. P. nie uwzględnił całokształtu okoliczności sprawy na tle wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego,2) przepisów art. 357, art. 85 i art. 372 k.p.k. przez to, że za podstawę wyroku, mimo jego obszerności, nie przyjął całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. W szczególności pominął:a) całe akta Sądu Rejonowego w N., nr (...),b)wyniki badań Zakładu Kryminalistyki (...), który odkrył na przodzie marynarki oskarżonego ślady rdzy,c)z zeznań świadków A. W., H. K. i W. K. te ich wypowiedzi, że oskarżony groził P. wprost spaleniem,d) z zeznań świadka E. K. dokładne określenie, kiedy posłyszał stukanie pod domem oskarżonego,e) z zeznali świadka W. M., kiedy został zbudzony przez J. P.;3) przepisu art. 3 § 3 przez to, że rzekome wątpliwości rozstrzyga na korzyść oskarżonego;II.Błędy w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku, które wpłynęły na jego treść. W szczególności:1)ustalenie, że zabrudzenie spodni pidżamy nastąpiło od palców oskarżonego, które z kolei nastąpiło przy pożarze, jest sprzeczne z zeznaniami świadków L. P., Z. P. i H. S., którzy zeznali, że oskarżony nie zbliżał się do płonącego domu,2)ustalenie, że 5 minut czasu nie wystarczało sprawcy do wyjścia z domu oskarżonego, podpalenia i powrotu do domu jest sprzeczne z wynikami eksperymentu śledczego z dnia 15 grudnia 1978 r.Podnosząc powyższe zarzuty, rewizja wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w K.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Nie można odmówić zasadności zarzutom rewizji.Obie rewizje podnoszą szereg istotnych uchybień procesowych, jakich dopuścił się w toku postępowania i wyrokowania Sąd Wojewódzki. Nie można również nie podzielić zarzutów tychże rewizji, gdy kwestionują trafność oceny ujawnionego w sprawie materiału dowodowego i przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia ustaleń faktycznych.Dokładna analiza toku postępowania, materiałów sprawy i konfrontacja ich z treścią wyroku, a w szczególności z jego motywami wyjaśniającymi powody rozstrzygnięcia, może uzasadniać wątpliwości, co do słuszności tego rozstrzygnięcia i prowadzić do innych wniosków niż te, do których doszedł Sąd Wojewódzki.Zgodzić się należy z zarzutami rewizji, iż Sąd Wojewódzki dopuścił się obrazy przepisów procesowych, które mogły mieć wpływ na treść wyroku, nie wyjaśnił wszystkich mogących mieć znaczenie dla istoty sprawy okoliczności, pominął w toku oceny materiału w ogóle niektóre okoliczności, dokonał oceny poszczególnych dowodów bez uwzględnienia całokształtu materiału sprawy, a ponadto niektórych ustaleń dokonał w sposób dowolny i nieuwzględniający obowiązujących w postępowaniu karnym zasad.Istotnym błędem Sądu Wojewódzkiego jest to, iż w zasadzie uznał, że jedynym dowodem mogącym świadczyć o tym, że sprawcą będącej przedmiotem postępowania zbrodni jest oskarżony S. O., mają być zeznania świadka J. P. (...). Tego rodzaju stanowisko jest istotnie sprzeczne z całokształtem materiału dowodowego ujawnionego w sprawie i obraża przepisy procesowe normujące zasady orzekania w postępowaniu karnym. Nie przesądzając ostatecznego wyniku postępowania, nie można nie podzielić stanowiska wyrażonego w rewizjach, iż całokształt zebranego w sprawie materiału dowodowego, liczba dowodów, ich charakter i rodzaj, w ich wzajemnym powiązaniu, w poważnym stopniu obciążają oskarżonego. Nie można więc wykluczyć, że na ostatecznej ocenie materiału dowodowego zaciążył sposób dokonywania oceny poszczególnych dowodów. W szczególności nie można pozbyć się wrażenia, iż dokonana przez Sąd Wojewódzki analiza materiałów sprawy sprowadza się do oceny poszczególnych dowodów, w ich oderwaniu, bez dostatecznego uwzględnienia sumy tych dowodów i ich wzajemnego powiązania, słowem bez uwzględnienia całokształtu materiałów sprawy. Nie można zatem wykluczyć, że przy przyjęciu ich sumy za podstawę ustaleń faktycznych i prawidłowego wnioskowania o winie, końcowy wynik - jak to już wyżej stwierdzono - mógłby być odmienny.Nie można również odmówić słuszności twierdzeniom rewizji, że Sąd Wojewódzki, eksponując naczelną zasadę procesu karnego tłumaczenia wątpliwości na korzyść oskarżonego, posunął się zbyt daleko. Przepis art. 3 § 3 k.p.k. mówi bowiem o tłumaczeniu na korzyść oskarżonego wyłącznie wątpliwości niedających się usunąć. Tymczasem Sąd Wojewódzki stwarza wątpliwości w sytuacjach, w których materiał dowodowy sprawy nie daje ku temu podstaw. Bezpodstawnie na przykład przyjmuje, że oddalający się spod płonącego domu mężczyzna, w którym świadek J. P. rozpoznał oskarżonego i któremu towarzyszył aż do chwili wejścia do domu oskarżonego, ominął dom i udał się dalej. Zbyt łatwo również odrzucił Sąd Wojewódzki istniejące w sprawie dowody rzeczowe w postaci: opalenia owłosienia na nadgarstkach oskarżonego, obrzeży rękawów marynarki i koszuli, zabrudzenia rdzą marynarki oraz spodni piżamy. Podobnie odrzucił - bez należytej analizy - wyniki eksperymentu śledczego, nie przypisał odpowiedniego znaczenia do nieobecności oskarżonego w pokoju w czasie powstania pożaru, uznał za obojętne dla wyniku sprawy fakt, iż benzyna zużyta do wzniecenia pożaru została przeniesiona w kanistrze i bańce stanowiących własność oskarżonego.Do rzędu istotnych uchybień procesowych zaliczyć należy podniesione w rewizji prokuratora oddalenie jego wniosku o przeprowadzenie bezpośrednio przez Sąd wyrokujący wizji na miejscu przestępstwa. Normujący kwestię dopuszczenia lub oddalenia wniosku dowodowego przepis art. 155 § 1 k.p.k., ściśle ograniczając powody uzasadniające oddalenie wniosku dowodowego, nie dopuszcza interpretacji rozszerzającej. Nie zaistniał żaden z powodów wyliczonych wyczerpująco w powołanym przepisie, który pozwalałby wniosek prokuratora oddalić.Oddalenie wniosku dowodowego zmierzającego do stwierdzenia określonej w nim okoliczności, której wyrokujący sąd nie uznał za udowodnioną, w sytuacji gdy nie ma zakazu lub niemożliwości przeprowadzenia dowodu, względnie brak jest podstaw do uznania jego nieprzydatności do stwierdzenia określonej okoliczności, stanowi obrazę przepisu art. 155 § 1 k.p.k., skutkującą z reguły uchyleniem wyroku.Zgłoszony przez prokuratora w toku rozprawy głównej wniosek dowodowy (...) zmierzał do udowodnienia tezy oskarżenia i Sąd Wojewódzki w sytuacji, w której tezy tej nie podzielił, co znalazło wyraz w uniewinnieniu oskarżonego, nie mógł wniosku tego nie uwzględnić.Niezależnie od formalnego zakazu, przeciwko oddalaniu wniosku przemawiały również względy merytoryczne. Oddalając wniosek, Sąd pozbawił nie tylko prokuratora jego prawa do wpływania na rodzaj materiału dowodowego, niezbędnego jego zdaniem do prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy, lecz także w istotny sposób ograniczył własne możliwości w zakresie skompletowania dowodów i trafnej ich oceny. Zasada ta ma od dawna ugruntowaną pozycję zarówno w doktrynie, jak i w judykaturze. W szczególności Sąd Najwyższy wielokrotnie wyjaśniał (np. sygn. akt Rw 141/75, OSNKW 101/75), że odmowa przeprowadzenia dowodu powinna być dokonywana, zwłaszcza w sprawach zawiłych, a bez wątpienia sprawa niniejsza do takich należy, z dużą rozwagą. Każdy bowiem dowód może wnieść dodatkowe elementy przybliżające wyjaśnienie istoty sprawy. Dlatego zaniechanie przeprowadzenia dopuszczalnego, dostępnego i dającego się przeprowadzić dowodu stanowi naruszenie przepisów postępowania (m.in. art. 152, art. 313 § 1 k.p.k.), które mogą mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia i uzasadnia konieczność uchylenia wyroku.Nie można więc odmówić racji twierdzeniom rewizji prokuratora, że przeprowadzenie wizji lokalnej uzasadnione było - jak to już stwierdzono wyżej - względami merytorycznymi. Bez wątpienia jej przeprowadzenie ułatwiłoby Sądowi prawidłowe dokonanie oceny materiału dowodowego. Pozwoliłoby zwłaszcza na skontrolowanie prawidłowości zapisów zamieszczonych w protokole oględzin sporządzonym bezpośrednio po pożarze i zapewniłoby Sądowi bezpośrednią orientację co do przebiegu zdarzenia i co do możliwości czynienia spostrzeżeń przez obecne w miejscu pożaru osoby, co nie jest bez znaczenia w świetle wyjaśnień oskarżonego i przyjętych następnie przez Sąd twierdzeń o trudnościach w poruszaniu się w terenie, o trudnościach obserwacji, przy uwzględnieniu ukształtowania terenu, rozmieszczenia poszczególnych obiektów budowlanych, gęstości i wielkości rosnących drzew mających utrudniać widoczność itp. Bezpośrednie wyjaśnienie tych i innych okoliczności ma o tyle znaczenie, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku wydaje się nie uwzględniać wniosków wynikających z zeznań przesłuchanych świadków i zapisów dokonanych w protokole oględzin miejsca pożaru i przyległego terenu. Z dowodów tych wynika bowiem, iż drzewa rosnące w sadzie znajdującym się pomiędzy domem oskarżonego i spalonym domem jego b. teściów rozmieszczone są w odległości 12 metrów, rosną rzędami, a najniższe gałęzie tych drzew znajdują się na wysokości nie niższej niż dwa metry od ziemi. W tych warunkach może budzić wątpliwości trafność ustaleń Sądu Wojewódzkiego o przesłanianiu przez nie widoczności.Nieprzeprowadzenie wizji lokalnej bezpośrednio przez Sąd doprowadziło do innego, wydaje się również niesłusznego wniosku, o istniejących trudnościach w poruszaniu się na przestrzeni dzielącej dom oskarżonego od domu jego teściów. Stanowisko Sądu jest tu zresztą dowolne i w rażący sposób - jeśli chodzi o podstawę jego przyjęcia - odbiega od obowiązujących w postępowaniu karnym zasad.Sąd Wojewódzki przyjął mianowicie, iż św. J. P. nie mógł dotrzymać kroku oddalającemu się z miejsca pożaru mężczyźnie, gdyż musiał bez wątpienia przewracać się, podobnie jak to miało miejsce w drodze do domu św. M. Stanowisko Sądu nie uwzględnia jednak wynikających z protokołu oględzin różnic w terenie. Z protokołu tego wynika bowiem, iż na drodze do domu oskarżonego do zabudowań św. M. znajduje się na zaoranym polu plantacja porzeczek i nie ulega wątpliwości, że krzewy tych porzeczek musiały, zwłaszcza w porze nocnej utrudniać poruszanie się w tym terenie, podczas gdy od płonącego domu P. do domu oskarżonego prowadził trawnik, pozbawiony podobnych przeszkód. Skoro więc św. J. P. zeznał, że spiesząc do domu M., przewrócił się, a nie zeznał, iż miało to również miejsce na znacznie wygodniejszej drodze, gdy podążał za oddalającym się mężczyzną, jego przyjęcie przez Sąd czegoś przeciwnego jest zupełną dowolnością. Nie wymaga dowodzenia, iż tego rodzaju domniemanie faktyczne jest procesowo niedopuszczalne.Zupełną dowolnością jest również hipoteza przyjęta w wyroku, w myśl której sprawca mógł przejść w sposób niezauważony przez św. J. P. bokiem i udać się w nieustalonym kierunku, w sytuacji, gdy św. J. P. zeznał coś wręcz przeciwnego, mianowicie iż mężczyzna, w osobie którego rozpoznał oskarżonego, wszedł do środka domu oskarżonego i zamknął za sobą. drzwi.Nie jest przekonującą również koncepcja Sądu, iż sprawca po odejściu świadka J. P. w kierunku domu M., a przed przybyciem na miejsce pożaru pierwszych świadków, powrócił pod palący się dom P. w celu zabrania pozostawionych tam naczyń po benzynie. Zgodzić się trzeba ze stanowiskiem wyrażonym w obu rewizjach, iż tego rodzaju zachowanie sprawcy nie uwzględniałoby zasad logicznego rozumowania. Gdyby stanąć na stanowisku - jak to czyni Sąd Wojewódzki - iż sprawcą pożaru nie był oskarżony O., to nie sposób wytłumaczyć, dlaczego sprawca ten miałby najpierw kraść naczynia oskarżonemu, w dodatku z tak dużym wyprzedzeniem czasowym, następnie używać ich do przenoszenia benzyny, a więc postępować tak, jakby chciał z góry skierować podejrzenia na osobę oskarżonego, a potem kiedy św. J. P. upewnił go, że rozpoznał w nim oskarżonego, bo głośno wzywał go po imieniu do ratowania dzieci, miałby wracać na miejsce zbrodni, zabierać naczynia spod płonącego domu i przenosić je oraz ukrywać w krzakach porzeczek w pobliżu zabudowań M., a więc postępować tak, aby odwrócić podejrzenia od oskarżonego. Postępowanie tego rodzaju, niezależnie zresztą od braku do jego przyjęcia jakichkolwiek dowodów, zawierałoby dodatkowy element zbędnego ryzyka, narażającego na niebezpieczeństwo rozpoznania przez przybywające do pożaru osoby, a zwłaszcza przebywającego w ogrodzie św. J. P.Jak to już wyżej stwierdzono, Sąd Wojewódzki odrzucił istniejące w sprawie dowody rzeczowe, traktując je w swych rozważaniach marginesowo i w oderwaniu od całokształtu materiału dowodowego. Nie uwzględnił przy tym ich wzajemnego powiązania. Skomentowanie wyników ekspertyz wyłącznie na tle wyjaśnień oskarżonego nie może być uznane za wystarczające, zwłaszcza że nie w pełni uwzględnia wyniki tych ekspertyz, a ponadto pozostaje w sprzeczności z innymi dowodami.Przykładowo, Sąd Wojewódzki uznał możliwość nadpalenia końcówek włosów na nadgarstkach obu rąk oskarżonego nie przy zapalaniu trzymanego w rękach tworzywa nasyconego benzyną, które po zapaleniu i wrzuceniu przez okno spowodowało zapłon wlanej uprzednio do mieszkania benzyny lecz przy paleniu w piecu centralnego ogrzewania. Możliwości takiej bowiem nie wykluczyli biegli. Sąd Wojewódzki, oceniając ten dowód w oderwaniu niezależnie od nasuwających się wątpliwości, co do tego czy w ogóle tej porze roku, przy dość wysokiej temperaturze, miała miejsce praktyka palenia w piecach centralnego ogrzewania, nie uwzględnił techniki palenia w tego rodzaju piecu, jaki znajdował się w domu oskarżonego. Nie uwzględnił również treści wypowiedzi biegłego dr S., z której wynika, iż nadpalenie zwłaszcza na nadgarstkach pochodziło z "tego samego czasu, powstało bezpośrednio przed pożarem, że wystąpiło w sposób identyczny na nadgarstkach obu rąk.Stanowisko Sądu I instancji dające wiarę wyjaśnieniom oskarżonego tłumaczącego powstanie tych nadpaleń, podobnie jak i nadpaleń obu rękawów marynarki koszulki polo, paleniem w piecu centralnego ogrzewania, paleniem zresztą nietypowym, nie jest wystarczające i przekonujące. Tego rodzaju opalenie owłosienia musiało powstać w chwili, gdy obie ręce znajdowały się na tej samej wysokości, zbliżone do siebie. Nie jest przekonujące twierdzenie, że płomień zadziałał na ręce oskarżonego w chwili nakładania paliwa do pieca. Nakładanie do pieca nie odbywa się z góry, lecz bocznymi drzwiczkami, a ponadto nie obu rękoma jednocześnie lecz jedną.Nie można w tych warunkach przejść do porządku nad twierdzeniami rewizji, iż nadpalenia tego rodzaju mogły powstać w czasie zapalenia nasączonego łatwopalną substancją podpału, wytwarzającego tzw. płaszcz gazowy, w chwili gdy obie ręce przy takich czynnościach znajdują się obok siebie.Nie zostało zresztą wyjaśnione do końca to, czy podgrzewanie wody do kąpieli wymagało palenia w piecu także w okresie, gdy centralne ogrzewanie, z uwagi na wysoką temperaturę, było wyłączone. W szczególności nie ustalono, czy w mieszkaniu oskarżonego nie była zainstalowana terma elektryczna, której prawidłowe funkcjonowanie mogło wykluczyć palenie w piecu centralnego ogrzewania, a tym samym obalić twierdzenie oskarżonego o źródle powstałych nadpaleń.Pominął Sąd Wojewódzki niezwykle istotną okoliczność, mianowicie stwierdzone przez zakład kryminalistyki zabrudzenie marynarki oskarżonego, zawierające znaczną ilość żelaza (...), Nie zostało wyjaśnione, czy zabrudzenie to nie powstało w czasie odnoszenia z miejsca zbrodni kanistra po benzynie lub wlewania jej przez okno do pokoju.Zupełnie dowolne, nie poparte żadnymi dowodami, a nawet sprzeczne z szeregiem dowodów jest stwierdzenie, iż zabrudzenie piżamy oskarżonego (opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych (...)) nastąpiło w wyniku zabrudzenia przez niego rąk w czasie znajdowania się w pobliżu miejsca pożaru. Zostało bowiem stwierdzone w sposób niewątpliwy, że oskarżony nie uczestniczył w akcji ratowniczej, a nawet nie zbliżał się do płonącego domu. Nie można więc nie brać pod uwagę tezy oskarżenia oraz twierdzeń rewizji, iż zabrudzenie to mogło pochodzić od rąk pobrudzonych naczyniem z benzyną, a powstało w czasie zakładania piżamy bezpośrednio po powrocie oskarżonego do łazienki.Nie jest również przekonujące stanowisko Sądu Wojewódzkiego, iż oskarżony, mający przebywać w łazience swego domu w czasie pożaru nie mógł widzieć tego pożaru przez okno łazienki. Przyjęcie, iż widoczność tę przesłaniała wisząca w oknie łazienki ciężka, wykonana ze zwartego materiału kotara, pozostaje w oczywistej sprzeczności z obiektywnymi materiałami sprawy. W szczególności z protokołu oględzin łazienki (...) wynika w sposób nienasuwający wątpliwości, że w oknie łazienki wisiała zasłona z perkalu, a więc z materiału cienkiego i przezroczystego, przez który łatwo przechodzi światło, w tym także blask płonącego domu. Stanowisko Sądu Wojewódzkiego nie uwzględnia również faktu, iż okno łazienki wychodziło wprost na front płonącego domu P., a bliska odległość, wynosząca około 40 metrów i nieużywanie światła w łazience, w porze nocnej, widoczność tę mogło w istotnym stopniu ułatwić.Nie trzeba dowodzić, jak istotne dla oceny sprawy znaczenie może mieć ustalenie, iż oskarżony, widząc pożar, nie poinformował o tym domowników i jaki to może mieć związek oskarżonego z pożarem.Sąd Wojewódzki nie ustosunkował się również do nietypowego zachowania się oskarżonego w momencie powiadomienia go przez św. R. K. o pożarze. Naturalnym ludzkim odruchem w takiej sytuacji jest natychmiastowe podjęcie akcji ratowniczej, zwłaszcza w sytuacji, gdy w płonącym domu znajdowało się dwoje nieletnich dzieci oskarżonego. Tymczasem oskarżony, powziąwszy o pożarze wiadomość w pierwszej kolejności przebierał się, prosząc w dodatku znajdujących się w jego mieszkaniu mężczyzn o zaczekanie na niego w celu wspólnego udania się do pożaru, a następnie, po wyjściu na zewnątrz, nie włączył się w ogóle do akcji ratowniczej, lecz powrócił do mieszkania, a następnie udał się na spoczynek. W związku z tym nie można przejść do porządku nad twierdzeniem rewizji oskarżyciela posiłkowego, iż tego rodzaju zachowanie oskarżonego może dowodzić braku interesu z jego strony w przeciwdziałaniu skutkom własnego czynu.Dużo uwagi w swych rozważaniach poświęcił Sąd Wojewódzki sprawie nieobecności oskarżonego w pokoju, w okresie bezpośrednio poprzedzającym dostrzeżenie przez domowników pożaru domu P., określając na tej podstawie czas, w którym oskarżony miał przebywać w łazience w sposób niekontrolowany.Zgodzić się trzeba z twierdzeniami rewizji, iż obszerność wywodów w tym zakresie, zwłaszcza posługiwanie się liczbami, tworzy jedynie pozory sekundowych dokładności, a w istocie czas uznany za niekontrolowany, mający wynosić 4 około minut, uznać należy za zupełnie dowolny, skoro uwzględni się to, że żadna z osób określająca czas nieobecności oskarżonego w pokoju nie posługiwała się zegarkiem, lecz podawała go jedynie w przybliżeniu. W dodatku uwzględnić również należy to, że nieobecność oskarżonego oceniano dopiero w czasie przesłuchań przeprowadzanych po pożarze. Domownicy mogli mieć przy tym utrudnioną ocenę z uwagi na oglądanie filmu telewizyjnego i prowadzenie rozmowy towarzyskiej, połączonej ze spożywaniem napojów alkoholowych.Nie lekceważąc w najmniejszym stopniu wagi prawidłowego określenia czasu nieobecności oskarżonego w pokoju, trzeba stwierdzić, iż te hipotetyczne rozważania Sądu mają niewielką wartość dla rozstrzygnięcia istoty sprawy, w sytuacji gdy Sąd ten nie uwzględnił w swych rozważaniach wyników eksperymentu śledczego (...), stwierdzając jedynie, że "cztery do pięciu minut w żadnym wypadku nie stanowiły dla oskarżonego czasu wystarczającego do popełnienia zbrodni" (...). Wspomniany eksperyment, powtarzany zresztą trzykrotnie wykazywał, iż czas niezbędny do przejścia z łazienki domu oskarżonego do domu P., zatrzymanie się tam i powrót do łazienki, zamoczenie włosów, wytarcie się, przebranie w piżamę i wejście do pokoju wynosił kolejno: 4,05, 5 i 4,30 minut. Nie uwzględnił również Sąd Wojewódzki innych wyników eksperymentu, mianowicie tego, że w pokoju słychać szum wody wpuszczanej do wanny. Tymczasem goście oskarżonego szumu wody nie słyszeli.Dowolne są również dokonane przez Sąd Wojewódzki inne wyliczenia czasu, m.in. "miganie światła", czasu przybycia J. P. do domu M.Nie można nie podzielić twierdzeń rewizji, że w istocie niekontrolowany czas nieobecności oskarżonego mógł być dłuższy, a wykonanie czynności mogło być ułatwione uprzednimi przygotowaniami, w wypadku przyjęcia, iż sprawcą pożaru był oskarżony, czego według rewizji pełnomocnika oskarżyciela prywatnego mogą dowodzić zeznania św. A. W., przytaczającej wypowiedź oskarżonego przy płonącym ognisku, że "tak jak te gałęzie palić się będzie jego teściowa", a co zupełnie pominął w swych rozważaniach Sąd Wojewódzki.Wyrok pomija szereg innych dowodów, np. zeznania świadka H. K. Opisała ona moment wypłacania przez nią, jako kasjerkę banku, A. K. kwoty 30.000 zł i zachowanie towarzyszącego przy tej czynności oskarżonego O., z którego to zachowania wynikało, iż podejmowanie tej kwoty odbywało się pod jego wpływem. Spostrzeżenie to potwierdziła w rozmowie ze świadkiem w dniu następnym M. P., stwierdzając z płaczem, iż oskarżony zażądał w domu wydania mu tych 30 tys. zł, grożąc jednocześnie A. K. śmiercią. Groźby te powtarzane wielokrotnie wzbudziły obawę wśród członków rodziny byłej żony oskarżonego do tego stopnia, iż zamykały dom na specjalne sztaby. Bały się również spalenia. W obawie przed oskarżonym trzymały w mieszkaniu motykę i siekierę. Pominął również Sąd Wojewódzki potwierdzające fakt obawy ze strony oskarżonego zeznania świadka S. M. Świadek ta podała zresztą charakterystyczny szczegół, iż w rozmowie ze świadkiem, mającej miejsce na tydzień przed pożarem, I. K. podzieliła się swą obawą o dalszy jej los, stwierdzając, iż S. tzn. oskarżony O. grozi im, iż ich wykończy i że ona z pewnością nie ukończy rozpoczętej aplikacji sądowej.Pominął również w swych rozważaniach Sąd Wojewódzki istotny materiał znajdujący się w aktach spraw toczących się między oskarżonym a rodziną jego b. żony, charakteryzujących istniejące między nimi stosunki i stan ich napięcia. Świadczą one o wyjątkowo niekorzystnym zbiegu wielu okoliczności dla oskarżonego w okresie pożaru. Warto choćby wspomnieć o karze orzeczonej wobec oskarżonego przez kolegium do spraw wykroczeń, wyroku zaocznym zapadłym w tym czasie, a zasądzającym alimenty, o nieco wcześniejszym wyroku zasądzającym od niego zwrot 30. tys. zł na rzecz A. K., o ciążącym nad nim zarzucie gróźb karalnych i pobicia b. teściowej P. Pominął również zupełnie Sąd Wojewódzki zbiegający się z tym fakt likwidacji przez oskarżonego w dniu 28 sierpnia 1978 r. wszystkich książeczek oszczędnościowych swych dzieci w Banku w O.Konsekwencją tego było również nieustosunkowanie się przez Sąd Wojewódzki do zagadnienia, komu poza oskarżonym, przyświecały motywy dokonania tego rodzaju zbrodni. Nie można przy tym zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Wojewódzkiego, że postępowanie przygotowawcze było nakierowane na osobę oskarżonego, gdyż świadczy ono, że podejmowano także próby wyjaśnienia ewentualnych innych przyczyn powstania pożaru, m.in. od telewizora, instalacji elektrycznej, osób psychicznie chorych zamieszkujących w pobliżu czy choćby wrogo ustosunkowanych do rodziny P. Wszystkie te starania dały jednak wynik negatywny, a osobą najbardziej zainteresowaną popełnieniem zbrodni pozostał osk. O. Uszło to jednak niemal zupełnie uwadze Sądu I instancji, który nie rozważył tej kwestii w motywach swego wyroku.Nasuwa również zastrzeżenia dokonana przez Sąd Wojewódzki ocena zeznań świadka J. P. Wprawdzie Sąd Najwyższy, jako Sąd II instancji, w przeciwieństwie do Sądu Wojewódzkiego przeprowadzającego dowody bezpośrednio, ma bez wątpienia utrudnione możliwości oceny dowodów, zwłaszcza dowodów osobowych, jednakże z uwagi na to, że Sąd Wojewódzki, oceniając zeznania świadka J. P. ocenił je jako złożone w najlepszej wierze, jako subiektywnie prawdziwe, Sąd Najwyższy nie jest pozbawiony możliwości merytorycznej oceny tego dowodu na podstawie zapisów w protokołach. Nie narusza to w tym wypadku zasady bezpośredniości. Szczegółowa analiza zeznań świadka J. P. i konfrontacja ich z pozostałymi dowodami utrwalonymi w aktach sprawy, pozwala na stwierdzenie, że zdyskwalifikowanie zeznań tego świadka jedynie dlatego, iż w jego kolejnych zeznaniach pojawiły się pewne nieścisłości, nie wydaje się uzasadnione. Uwzględnienie wieku świadka J. P., nietypowość jego sytuacji życiowej, zwłaszcza grozy zdarzenia, której był świadkiem i w którym ginęli jego najbliżsi, a sam z trudem uniknął śmierci, może usprawiedliwiać pewne drobne w istocie, nieścisłości występujące w jego zeznaniach. Nieścisłości te zostały zresztą przez Sąd Wojewódzki wyolbrzymione. Dotyczą one drugorzędnych, nieistotnych dla meritum sprawy okoliczności, przy czym niektóre z nich, podniesione w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, są pozorne, bądź wynikają z nieporozumienia. Niekiedy wiążą się one bowiem z odmiennym rozumieniem przez Sąd i świadka używanych określeń. Sąd Wojewódzki pominął to, że rozpoznanie przez świadka oskarżonego O. jest stałym elementem zeznań świadka J. P. W tym przedmiocie nie stwierdzono rozbieżności w jego zeznaniach.Pominął również Sąd Wojewódzki to, iż z zeznaniami św. J. P. korespondują inne dowody. Częściowo potwierdzają je zeznania osób przebywających w mieszkaniu oskarżonego w czasie pożaru. Jedna z nich słyszała nawet jakiś łoskot na zewnątrz budynku. Pytała nawet o to żonę oskarżonego, na co ta odpowiedziała, iż to ona uderzyła krzesłem, podczas gdy stuki te pochodziły z zewnątrz. Mianowicie, św. J, P. - jak zeznał - uderzył kijem o blachę okrywającą złożone pod ścianą domu oskarżonego drzewo, gdy bezsilny, w obliczu tragedii, nie mógł uzyskać pomocy od odchodzącego mężczyzny, o którym twierdził, że rozpoznał w nim oskarżonego i który według jego zeznań wszedł do domu oskarżonego, zamykając za sobą drzwi sutereny.Przy ocenie zeznań świadka J. P. Sąd Wojewódzki nie uwzględnił tego, iż świadek ten znał oskarżonego od kilkunastu lat. Widział go w różnych sytuacjach, i o różnych porach dnia i nocy. Znał dokładnie jego wygląd, sylwetkę, sposób poruszania się, jego ubranie i inne podobne szczegóły. Nie można mu odmówić wiary, że po tych cechach go rozpoznał. Nie wziął zresztą Sąd Wojewódzki pod uwagę wszystkich zeznań tego świadka. Wbrew twierdzeniom zawartym w motywach zaskarżonego wyroku nie można doszukać się większych rozbieżności, co do odległości, z której widział on oskarżonego. Nigdy tej odległości nie określał z wyjątkową precyzją. Podawał ją w przybliżeniu, przy czym mówił, że widział go z odległości 10 metrów, może bliżej, może 3 lub kilka metrów lecz zawsze konsekwentnie, że zauważył go tuż za studnią, która znajduje się w odległości 3 metrów od płonącego domu P., na wysokości płonącego pokoju. Wszystko zależy więc od miejsca odniesienia, od miejsca, z którego liczono odległość, w szczególności czy liczono ją w linii prostej czy po przekątnej.W rozważaniach swych Sąd Wojewódzki nie uwzględnił warunków widoczności, która mimo pory nocnej była dobra, bo jak stwierdzili przybywający na miejsce pierwsi świadkowie, płomienie należycie oświetlały teren. Pominął również Sąd Wojewódzki to, że św. P. towarzyszył oddalającemu się mężczyźnie w jego drodze do domu oskarżonego na przestrzeni około 40 metrów, bo aż do chwili, gdy wszedł do wewnątrz i zamknął za sobą drzwi. Wzywał go przy tym o podjęcie działań zmierzających do ratowania swych dzieci, na co - jak stwierdził - oskarżony, nie reagował. Dowolne są wyżej już przytoczone stwierdzenia Sądu I instancji o drzewach utrudniających widoczność i rosnących krzewach porzeczkowych utrudniających poruszanie się w tym miejscu, a także to, iż świadek P. nie mógł za oskarżonym nadążyć, gdyż bez wątpienia potykał się i upadał na ziemię. Nie jest zrozumiałe stanowisko Sądu Wojewódzkiego rozciągające wątpliwości dotyczące osoby sprawcy na inne okoliczności, w tym na wejście do wewnątrz domu oskarżonego. Wątpliwości te, jeśli istniały, winien był Sąd Wojewódzki próbować wyjaśnić, czego jednak nie dopełnił.Kolejna sprzeczność w zeznaniach św. J. P. mająca zdaniem Sądu Wojewódzkiego dyskwalifikować w ogóle zeznania tego świadka, dotyczące tego czy drzwi prowadzące do sutereny domu oskarżonego były zamknięte, może wynikać z odmiennego rozumienia tego określenia, w szczególności czy chodzi tu o zamknięcie drzwi na klucz czy też zwykłe zamknięcie na wmontowany w drzwiach zamek, bez użycia klucza. Mimo pozorów dokładności postępowania sprawa ta do końca nie została przez Sąd I instancji wyjaśniona. Sąd natomiast wyciągnął z tego faktu wniosek podważający zaufanie do zeznań świadka, co nie wydaje się uzasadnione. Stwierdzając, iż drzwi nie były zamknięte w chwili wchodzenia oskarżonego do wewnątrz domu świadek J. P. mógł mieć na myśli to, iż nie były zamknięte na klucz, choć z reguły były nań zamykane.Zgodzić się trzeba z rewizją oskarżyciela posiłkowego, iż zupełnie niezrozumiałe są wywody Sądu Wojewódzkiego dotyczące "oszczędzania" przez oskarżonego św. J. P. (...). Sąd Wojewódzki pomija przy tym możliwe zupełne zaskoczenie oskarżonego pojawieniem się J. P. i szybkość następujących po sobie wypadków oraz związany z tym pośpiech, a także niedocenianie przez oskarżonego wagi zeznań świadka J. P., na co z kolei zwraca uwagę rewizja prokuratora. Dowodem zaskoczenia oskarżonego pojawieniem się świadka J. P. w zaistniałej sytuacji, jest jego wypowiedź skierowania do biegłych w postaci "...ciekawe, taki ogień powstał, a on największa niedołęga potrafił się wydostać" (...).Przy ocenie zeznań św. J. P. należało uwzględnić, a czego Sąd Wojewódzki nie uczynił, jego wiek i związany z tym stan zdrowia oraz upływ czasu, powodujący zacieranie się w jego pamięci pewnych szczegółów. Nie należało jednakże pomijać utrwalonego na taśmie magnetowidu przebiegu konfrontacji świadka z oskarżonym, charakteryzującym dobry w tym okresie stan zdrowia świadka oraz dowodu z opinii biegłych psychologów prof. P. i mgr M., oceniających zeznania świadka w ich zasadniczej treści, jako zasługujące na wiarę.Nasuwają się więc istotne wątpliwości również co do trafności oceny dowodu z zeznań świadka J. P.Nie przesądzając końcowego wyniku sprawy, można mieć poważne wątpliwości, czy Sąd Wojewódzki nie poszedł zbyt daleko w tłumaczeniu właściwie wszystkiego na korzyść oskarżonego, w sytuacji gdy występuje przeciwko niemu cały splot tak poważnie obciążających go okoliczności.Ten fakt, łącznie z istotnymi omówionymi wyżej uchybieniami natury procesowej oraz innymi uchybieniami stwierdzonymi w rewizjach, uzasadnia konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania w celu dodatkowego przeanalizowania materiału dowodowego sprawy, uzupełnienia go w kierunku wyżej wskazanym i ocenienia w sposób uwzględniający obowiązujące w postępowaniu karnym zasady.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 148 § 1art. 138 § 1art. 148 § 1 KKart. 11 § 1 KKart. 10 § 2 KKart. 155 § 1 pkt 2art. 185 § 1 KPKart. 357 KPKart. 386 § 2art. 2 § 1 ust. 2art. 4 § 1 KPKart. 357

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.