V KRN 79/75

WyrokIzba Karna1975-07-16

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kierowca, który potrącił pijanego pieszego, naruszył zasadę ograniczonego zaufania, jeśli stan nietrzeźwości pieszego był jawny i dostrzegalny?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że jeśli stan nietrzeźwości pieszego jest jawny i dostrzegalny dla kierowcy, zobowiązuje to kierowcę do postępowania zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania. Oznacza to konieczność liczenia się z możliwością nieprzewidywalnego zachowania pieszego i dostosowania prędkości pojazdu do warunków drogowych, aby umożliwić bezpieczne wyprzedzenie. Niewłaściwe rozważenie tych okoliczności przez sądy niższych instancji skutkowało uchyleniem wyroków.
Stan faktyczny
Oskarżony Henryk K. kierował taksówką w stanie nietrzeźwości, potrącając pieszego Grzegorza G., który zmarł w wyniku obrażeń. Pieszy był w stanie znacznego upojenia alkoholowego, co potwierdziła analiza krwi i zeznania świadków. Oskarżony twierdził, że zauważył pieszego z pewnej odległości, ale nie zachował odpowiedniego odstępu. Sądy niższych instancji wydały wyroki, które zostały zakwestionowane w rewizji nadzwyczajnej.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok Sądu Wojewódzkiego oraz wyrok Sądu Powiatowego i przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: Sędzia SN A. Kafarski.Sędziowie SN: M. Budzianowski (spr.), K. Wagner.Protokolant: O. Lichomska.Prokurator Prokuratury Generalnej: E. Lewandowska.SentencjaSąd Najwyższy w Warszawie - Izba Karna po rozpoznaniu sprawy Henryka K., oskarżonego z art. 145 § 3 w zw. z § 2 i art. 147 § 2 k.k. z powodu rewizji nadzwyczajnej założonej przez Prokuratora Generalnego PRL od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi - Ośrodek w Piotrkowie Trybunalskim z dnia 10 grudnia 1974 r., sygn. akt Kr 673/74:uchyla zaskarżony wyrok oraz wyrok Sądu Powiatowego z dnia 24 września 1974 r. i sprawę przekazuje Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneHenryk K. oskarżony został o to, że "w nocy z 25 na 26 grudnia 1973 r. w S., kierował taksówką zarobkową - samochodem osobowym - będąc w takim stanie nietrzeźwości, że prowadzenie przez niego pojazdu mogło narazić na bezpośrednie niebezpieczeństwo życia idących drogą ludzi, przy czym przystępując do ominięcia znajdujących się na lewej części tej drogi dwóch osób, zjechał na jej prawą stronę, po której szedł Grzegorz G., a wyprzedzając idącego, nie zachował od niego właściwego odstępu, w wyniku, czego potrącił go, powodując u niego między innymi złamanie kości podstawy i pokrywy czaszki z wylewami krwawymi śródczaszkowymi, w następstwie których Grzegorz G. zmarł", tj. o czyn z art. 145 § 2 i 3 k.k. w zbiegu z art. 147 § 2 k.k.Na rozprawie sądowej prokurator zmodyfikował częściowo zarzut aktu oskarżenia w ten sposób, że oskarżony naruszył zasadę ograniczonego zaufania, ponieważ - mimo zauważenia, iż pokrzywdzony zataczał się na jezdni - nie zmniejszył szybkości w stopniu umożliwiającym zatrzymanie pojazdu przed pokrzywdzonym.Wyrokiem Sądu Powiatowego z dnia 24 września 1974 r., sygn. akt Kp 175/74, Henryk K. skazany został na podstawie art. 147 § 2 k.k. na karę jednego roku pozbawienia wolności, darowaną na mocy art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 18 lipca 1974 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 159) za to, że "w nocy z 25 na 26 grudnia 1973 r. w S., kierował zawodowo taksówką zarobkową - samochodem osobowym - będąc w takim stanie nietrzeźwości, że prowadzenie przez niego pojazdu mogło narazić na bezpośrednie niebezpieczeństwo życia idących drogą ludzi".Z powodu rewizji wniesionej od tego wyroku przez prokuratora (podstawę rewizji stanowił art. 387 pkt 3 k.p.k.) sprawę osk. Henryka K. rozpoznał Sąd Wojewódzki w Łodzi - Ośrodek Zamiejscowy w Piotrkowie Tryunalskim, który wyrokiem z dnia 10 grudnia 1974 r., sygn. akt Kr 673/74, umorzył na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 18 lipca 1974 r. o amnestii postępowanie karne w stosunku do oskarżonego.Od tego wyroku rewizję nadzwyczajną na niekorzyść osk. K. założył Prokurator Generalny PRL, zarzucając w niej temu wyrokowi, mogącą mieć wpływ na jego treść, obrazę art. 3 § 1, art. 313 § 1, art. 334 § 1 i 2 oraz art. 357 k.p.k., polegającą na nieodczytaniu na rozprawie sądowej powołanych w wyroku wyjaśnień oskarżonego Henryka K. złożonych w toku eksperymentu procesowego, pomimo że zachodzi rozbieżność między tymi wyjaśnieniami i wyjaśnieniami złożonymi przez oskarżonego w toku postępowania przygotowawczego i sądowego, co wymagało stosownego wypowiedzenia się oskarżonego, co do przyczyn rozbieżności oraz na pominięciu jednych i nienależytym rozważeniu innych okoliczności przy wyrokowaniu, pomimo że okoliczności te posiadały istotne znaczenie dla kwestii winy oskarżonego oraz wymiaru kary i wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy osk. Henryka K. Sądowi Wojewódzkiemu w Łodzi - Ośrodek Zamiejscowy w Piotrkowie Trybunalskim do ponownego rozpoznania w instancji rewizyjnej.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizji nadzwyczajnej nie można odmówić słuszności, istotnie bowiem sprawa nie została należycie wyjaśniona i stąd też zaskarżony wyrok, podobnie zresztą jak i wyrok Sądu I instancji, nasuwają poważne, co do ich trafności, zastrzeżenia. Wadliwość obu wyroków polega jednak nie tyle na nieodczytaniu na rozprawie wyjaśnień oskarżonego, złożonych w toku eksperymentu procesowego, jako że protokół z odtworzenia wypadku drogowego został przez Sąd zaliczony do materiału dowodowego i był przedmiotem oceny obu Sądów, co więcej przyjęty został za podstawę wyroku I instancji, a złożone wówczas przez oskarżonego wyjaśnienia nie zostały ujęte w formie odrębnego protokołu - ile na nierozważeniu całokształtu okoliczności ujawnionych na rozprawie, dokonaniu oceny wyjaśnień oskarżonego w oderwaniu od innych dowodów, w szczególności zeznań świadków na temat zachowania się pokrzywdzonego na drodze, niewyjaśnieniu wreszcie, czy i z jakiej odległości można było zauważyć, że G. jest nietrzeźwy i nie panuje nad swymi ruchami. Istota bowiem sprawy sprowadza się nie do tego, czy K. z odległości 80 czy 38 metrów zauważył, że G. jest pijany i zatacza się, lecz do tego, z jakiej odległości w konkretnych warunkach drogowych, przy rozważnym i ostrożnym prowadzeniu samochodu powinien był go spostrzec. Od tego bowiem zależy ocena, czy K., czy też wyłącznie sam pokrzywdzony, ponosi winę za wypadek. Odpowiedź na to pytanie, a takiej odpowiedzi ani Sąd I instancji, ani Sąd rewizyjny nie udzieliły, pozwoli dopiero na prawidłową ocenę wyjaśnień oskarżonego i na prawidłowe rozstrzygnięcie sprawy.Faktem jest, że pokrzywdzony G., wracając w dniu krytycznym z zabawy, znajdował się w stanie znacznego upojenia alkoholowego, wykazała to bowiem analiza jego krwi, w której stwierdzono 2,6 promila alkoholu. O wysokim stopniu nietrzeźwości pokrzywdzonego świadczą również zeznania świadków, którzy widzieli go tuż przed wypadkiem i według których G. "szedł prawie po całej jezdni, zataczał się" (św. Danuta K.), "szedł prawą stroną jezdni (...) trochę środkiem (...) trochę poboczem (...) widać było, że był pijany (...) widziałam jak się zataczał" (św. Genowefa K.), "chwiał się i zataczał" (św. Czesław S.), "widać było, że G. zataczał się i mocno chwiał" (św. Stefan B.).Z cytowanych fragmentów zeznań wynikałoby, że stan nietrzeźwości G. nie tylko był znaczny, ale i widoczny, rzucał się w oczy.Faktem również jest, że droga na odcinku w obrębie którego doszło do wypadku jest prosta, bez żadnych wzniesień i spadków. W tych warunkach, jeżeli oskarżony K. jechał - jak sam twierdzi - na światłach długich, które oświetlają drogę na odległość 100 metrów, to już z tej odległości mógł i powinien był zauważyć nie tylko idącego G., ale i jego niepewny krok, wskazujący na stan jego nietrzeźwości. Prawidłową reakcją na to spostrzeżenie winno być zachowanie przez oskarżonego, zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania, szczególnej ostrożności, ograniczenie szybkości tak, by w każdej chwili można było zatrzymać pojazd.Zgodzić się należy z wyrażonym przez Sąd I instancji poglądem, że "zasady ograniczonego zaufania nie można interpretować tak rozszerzająco, aby kierowców obarczać odpowiedzialnością za każdą sytuację wytworzoną na drodze". Błędne jest jednakże zajęte przez tenże Sąd stanowisko, "że fakt kontynuowania jazdy przez oskarżonego, gdy widział chwiejącego się pieszego na drodze nie stanowi samo w sobie naruszenia zasady ograniczonego zaufania. Właśnie na tym polega obowiązek kierowania się przez osobę prowadzącą pojazd mechaniczny zasadą ograniczonego zaufania, że "prowadzący pojazd ma prawo liczyć na respektowanie zasad bezpieczeństwa ruchu przez współuczestników ruchu dopóty, dopóki ich cechy osobiste lub określone zachowanie się (...) nie każą oczekiwać, że mogą się oni nie dostosować do tych zasad" (vide: wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej w sprawach o przestępstwa drogowe - OSMW 1975,, z. nr 3-4, poz. 33, teza 6). Wskazówką w tym kierunku, według tych wytycznych "jest zwłaszcza jawna i dostrzegalna dla prowadzącego pojazd ich niezdolności przestrzegania zasad ruchu (np. dzieci, starcy, pewna kategoria inwalidów, osoby, których ruchy mogą świadczyć o nietrzeźwości)".Jeżeli zatem przyjąć, w oparciu o zeznania cytowanych wyżej świadków, że G., będąc w stanie znacznego upojenia alkoholowego, szedł niepewnie, chwiał się i zataczał, to takie zachowanie się wskazywało niedwuznacznie na możliwość nieprzestrzegania przez niego zasad ruchu, a to zobowiązywało osk. K., przy przyjęciu oczywiście, iż miał on możność zauważenia tego w odpowiednim momencie, do postępowania zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania, a więc liczenia się z możliwością zatoczenia się G. pod samochód, co też się stało, i ograniczenia szybkości do takiej, która w danych warunkach drogowych (oblodzona jezdnia) pozwalała na bezpieczne wyprzedzenie nietrzeźwego G.Okoliczności te uszły, jak się wydaje, uwadze obu sądów, a rozważenie ich mogło doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia sprawy. Dlatego też wniosek rewizji nadzwyczajnej o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania należało uznać za słuszny. Ponieważ jednak dla poczynienia prawidłowych ustaleń, dotyczących zwłaszcza odległości, z jakiej zachowanie się G. było dostrzegalne, może się okazać potrzebne ponowienie przewodu w znacznej części, sprawę więc należało zwrócić do Sądu I instancji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 145 § 3art. 147 § 2 KKart. 145 § 2art. 1 ust. 1art. 387 pkt 3 KPKart. 2 ust. 1art. 3 § 1art. 313 § 1art. 334 § 1art. 357 KPK§ 3§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.