Rw 1053/68

PostanowienieIzba Cywilna1968-09-27

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy żołnierze formalnie wchodzący w skład warty, ale znajdujący się poza miejscem pełnienia służby wartowniczej i postępujący w sposób naruszający ogólne normy żołnierskiego zachowania, mogą powoływać się na ochronę przepisów regulaminu służby garnizonowej i wartowniczej w sytuacji interwencji starszych oficerów?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że formalna przynależność do składu warty nie stanowi "tarczy ochronnej" dla naruszycieli porządku wojskowego, gdy żołnierz znajduje się poza miejscem pełnienia służby i postępuje w sposób naruszający ogólne normy. Interweniujący oficerowie, wykonujący obowiązek służbowy, mieli prawo wymagać podporządkowania od żołnierzy naruszających porządek wojskowy w miejscu publicznym, nawet jeśli ci formalnie byli jeszcze wartownikami.
Stan faktyczny
Dwóch żołnierzy, Andrzej Jerzy Ł. i Stanisław Grzegorz C., pełniło służbę wartowniczą. Po jej zakończeniu, w drodze powrotnej do jednostki, spotkali starszych oficerów, Stanisława S. i Floriana M., którzy zauważyli ich nieprawidłowe zachowanie (rozpięte kurtki, noszenie hełmów w rękach). Oficerowie postanowili ich wylegitymować. Andrzej Jerzy Ł. odmówił wykonania rozkazu zajęcia miejsca w samochodzie, a Stanisław Grzegorz C. zagroził oficerom użyciem broni służbowej.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie z dnia 5 sierpnia 1968 r. w sprawie Andrzeja Jerzego Ł. i Stanisława Grzegorza C., umorzył postępowanie wobec Andrzeja Jerzego Ł. i skierował sprawę Stanisława Grzegorza C. do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk J. Drohomirecki.Sędziowie: ppłk H. Kostrzewa (sprawozdawca), płk C. Lipski.Prokurator: ppłk J. Bilicki.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej prokuratora, sprawę Andrzeja Jerzego Ł. i Stanisława Grzegorza C., uniewinnionych wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie z dnia 5 sierpnia 1968 r. od zarzutu popełnienia przestępstw z art. 135 § 1 k.k.W.P. oraz z art. 120 § 1 w związku z art. 124 § 1 k.k.W.P., tj. od tego, że 1) w dniu 2 czerwca 1968 r., pełniąc służbę wartowniczą na warcie nr 3 w N., naruszyli regulamin służby garnizonowej i wartowniczej Sił Zbrojnych PRL w ten sposób, iż w bliżej nie ustalonych okolicznościach wypili pewną ilość alkoholu, przez co wprawili się w stan nietrzeźwości, i że 2) w dniu 2 czerwca 1968 r. około godziny 2130 w N., działając w skupieniu, nie wykonali rozkazu w sprawach służbowych, wydanego im przez Stanisława S., w ten sposób, że odmówili udania się z nim do jednostki, a następnie - w celu przeszkodzenia mu w wykonaniu obowiązku służbowego - użyli w stosunku do niego i Floriana M. groźby w postaci zagrożenia użyciem broni.Prokurator Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Rzeszowie wniósł w skardze rewizyjnej o uchylenie wyroku w części dotyczącej uniewinnienia obu oskarżonych od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 120 § 1 k.k.W.P. w związku z art. 124 § 1 k.k.W.P. i o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu rewizji prokurator podkreśla, że uniewinnienie oskarżonych od tego zarzutu "nastąpiło w całkowitej sprzeczności z poczynionymi na rozprawie i przyjętymi w wyroku ustaleniami faktycznymi".Sąd Najwyższy, w uwzględnieniu skargi rewizyjnej prokuratora, postanowił uchylić wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie z dnia 5 sierpnia 1968 r. w sprawie Andrzeja Jerzego Ł. i Stanisława Grzegorza C., przy czym: a) w stosunku do Andrzeja Jerzego Ł. na zasadzie art. 7 k.k.W.P. i 10 k.w.p.k. - umorzyć postępowanie o czyn z art. 119 § 1 i 2 k.k.W.P., tj. o to, że w dniu 2 czerwca 1968 r. około godziny 2130 w N., będąc pod bronią, odmówił wykonania rozkazu w sprawach służbowych, wydanego mu przez Stanisława S. i mimo powtórzenia mu tego rozkazu trwał w nieposłuszeństwie; b) w stosunku do Stanisława Grzegorza C. - skierować sprawę temuż Sądowi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Zawarte w zaskarżonym wyroku ustalenia faktyczne są prawidłowe i znajdują całkowite uzasadnienie w zebranym na rozprawie materiale dowodowym. Z ustaleń tych wynika co następuje:Obaj oskarżeni w dniu 2 czerwca 1968 r. pełnili służbę wartowniczą w składzie warty garnizonowej w N. i ochraniali obiekt oddalony o około 5 km od macierzystej jednostki. Około godziny 1945 oskarżeni przekazali ochraniany obiekt nowemu składowi warty, opuścili wartownię i udali się w drogę powrotną do jednostki wojskowej, gdzie oskarżony Andrzej Jerzy Ł. jako dowódca warty miał zameldować oficerowi dyżurnemu o fakcie zakończenia służby wartowniczej i przekazania posterunku pod ochronę innej warty, a ponadto miał zdać broń służbową i rozliczyć się z pobranej przez wartę amunicji. Oskarżeni nie powrócili do koszar bezpośrednio po przekazaniu ochranianego obiektu. Na przystanku autobusowym spotkali dwie znajome dziewczyny, z którymi rozmawiali około 40-45 minut, przepuszczając w tym czasie 2-3 autobusy jadące w kierunku ich jednostki wojskowej. Około godziny 21 oskarżeni przyjechali na przystanek znajdujący się w odległości kilkuset metrów od ich macierzystej jednostki wojskowej. Po wyjściu z autobusu połączyli się z grupą powracających z przepustek żołnierzy i szli ulicą, mając porozpinane kurtki mundurów polowych i niosąc hełmy w rękach. W tym czasie z przeciwnego kierunku nadjechali samochodem wojskowym Stanisław S. i Florian M. Stanisław S., widząc nie przestrzegających porządku wojskowego żołnierzy, zatrzymał samochód i postanowił wylegitymować oskarżonych, przypuszczając przy tym, że są to żołnierze z jego jednostki, która w tym czasie przeprowadzała w pobliżu ćwiczenia. Na pytanie Stanisława S. oskarżony Andrzej Jerzy Ł. oświadczył, że wraz z oskarżonym Stanisławem Grzegorzem C. stanowi wartą garnizonową i że obaj wracają do jednostki, aby złożyć meldunek o zakończeniu służby wartowniczej. Obaj oskarżeni wykonali też polecenie Stanisława S. co do pozapinania kurtek polowych. Stanisław S. nie zadowolił się oświadczeniem oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. i zażądał okazania dokumentów. Otrzymał odpowiedź, że książeczki wojskowe oskarżeni pozostawili w mundurach wyjściowych. W tej sytuacji Stanisław S. oświadczenie oskarżonych, że są wartownikami, uznał za niewiarygodne i powziął podejrzenie, że oskarżeni go okłamują. W związku z tym Stanisław S. wezwał oskarżonych, aby wsiedli do samochodu i wraz z nim udali się do oficera dyżurnego ich macierzystej jednostki w celu wyjaśnienia sprawy. Oskarżony Andrzej Jerzy Ł. odmówił wykonania rozkazu twierdząc, że jest dowódcą warty i podlega tylko rozkazom oficera dyżurnego. Mimo kilkakrotnego powtórzenia tego rozkazu oskarżony Andrzej Jerzy Ł. trwał w nieposłuszeństwie. Tymczasem oskarżony Stanisław Grzegorz C. począł oddalać się z miejsca zatrzymania. Został wówczas uchwycony za rękaw kurtki przez Floriana M. Oskarżony Stanisław Grzegorz C. zareagował wówczas w ten sposób, że odskoczył kilka kroków do tyłu, załadował pistolet służbowy amunicją (wprowadził nabój do komory nabojowej) i skierował lufę pistoletu w kierunku Floriana M., a następnie również w kierunku Stanisława S. Trzymając w ten sposób pistolet maszynowy i mówiąc "no i co", oskarżony Stanisław Grzegorz C. odszedł kilka kroków do tyłu, a następnie oświadczył: "czołem panowie", po czym obaj oskarżeni oddalili się z miejsca zdarzenia.Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd I instancji przyjął za udowodnione, że oskarżeni nie wykonali rozkazu Stanisława S., a oskarżony Stanisław Grzegorz C. "skierował lufę pistoletu w kierunku Floriana M. i Stanisława S.", przy czym uczynił to "celowo", z czego wynika, że działał z pełnym rozeznaniem. Twierdzenie to nie budzi wątpliwości. Zasadne jest również wyrażone w wyroku stanowisko Sądu I instancji, że Stanisław S. zgodnie z pkt 23 i 24 regulaminu służby wewnętrznej miał prawo i obowiązek sprawdzić, co to są za żołnierze w mundurach polowych (...)." W poważnej sprzeczności z tym stwierdzeniem pozostaje następny z kolei pogląd sądu wyrokującego, skonkretyzowany w ten sposób, że "Stanisław S. (...) powinien był jednak zaniechać zatrzymywania oskarżonych z chwilą, kiedy Florian Ł. zameldował mu, z której są jednostki i że są wartą". Skoro Stanisław S. zgodnie z przepisami regulaminów wykonywał ciążący na nim obowiązek służbowy, to jak można wymagać od niego, aby przerwał swe czynności służbowe w sytuacji, gdy nie przestrzegający w miejscu publicznym przepisów dotyczących ubioru i uzbrojeni żołnierze nie tylko nie mogą uprawdopodobnić swych słów, ale nawet nie mają żadnych dokumentów pozwalających na ustalenie ich tożsamości. Fakt pełnienia służby wartowniczej nie zwalniał oskarżonych od obowiązku posiadania przy sobie dokumentów w postaci książeczek wojskowych. Jeśli ich nie mieli, to słusznie postąpił Stanisław S. domagając się, aby sprawę tożsamości oskarżonych ustalić u oficera dyżurnego stacjonującej w pobliżu jednostki wojskowej. Było to w pełni zasadne i konsekwentne stanowisko oficera, pragnącego rozpoczętą interwencję doprowadzić do końca. W tym celu wydał on oskarżonym rozkaz zajęcia miejsc w samochodzie. Gdyby tego nie uczynił, dopuściłby się zaniechania w wykonywaniu obowiązków służbowych. Dlatego też interweniującemu służbowo Stanisławowi S. nie można czynić żadnego zarzutu, a w szczególności nie ma żadnych podstaw do przyjęcia, że dopuścił się on nadużycia lub przekroczenia swoich uprawnień.Centralnym zagadnieniem w rozpoznawanej sprawie jest kwestia, czy oskarżeni jako wartownicy pozostawali pod ochroną przepisów regulaminu służby garnizonowej i wartowniczej Sił Zbrojnych PRL i czy w związku z tym, jak to przyjął Sąd I instancji, "mieli prawo nie dać się zabrać do samochodu i mogli zagrozić oficerom, że jeżeli nie zostawią ich w spokoju, to użyją broni (...)". Ten pogląd Sądu I instancji został słusznie skrytykowany w skardze rewizyjnej prokuratora.Z zebranego w sprawie materiału dowodowego, a w szczególności z wyjaśnień oskarżonych i zeznań świadków: Stanisława I. oraz Antoniego S., wynika, że oskarżeni do chwili przybycia do jednostki i zameldowania oficerowi dyżurnemu o zdaniu służby byli jeszcze wartownikami i obowiązywał ich regulamin służby wartowniczej. Oceniając tę okoliczność, stwierdzić należy, że oskarżeni jedynie z formalnego punktu widzenia byli jeszcze wartownikami, faktycznie zaś nie pełnili już obowiązków związanych z wykonywaniem funkcji wartowniczych, gdyż ochraniany obiekt przekazali następnemu składowi warty i znajdowali się w drodze do jednostki wojskowej. Oskarżeni nie byli więc wartownikami sensu stricto i dlatego nie mogą powoływać się na to, że pozostawali pod ochroną przepisów regulaminu służby garnizonowej i wartowniczej.Zgodnie z przepisami tego regulaminu żołnierze pełniący służbę wartowniczą korzystają ze szczególnych uprawnień. Ma to swoje uzasadnienie, albowiem ratio legis tych właśnie przepisów polega na zagwarantowaniu wartownikom takich przywilejów, które są konieczne dla dobra pełnionej służby wartowniczej i dla prawidłowej, nie skrępowanej innymi wymaganiami, wynikającymi z faktu pełnienia służby wojskowej w ogóle, ochrony strzeżonego obiektu. Tym należy tłumaczyć fakt, że wartownicy są szczególnie preferowani i podporządkowani jedynie ściśle określonym osobom (dowódcy warty, jego pomocnikowi i rozprowadzającym), a dowódca warty - oficerowi inspekcyjnemu garnizonu lub oficerowi dyżurnemu jednostki. Z tego też względu regulamin służby garnizonowej i wartowniczej czyni odstępstwa od ogólnych zasad porządku wojskowego i poddaje wartowników pod rozkazy jedynie ściśle określonych osób. Tego wymaga dobro służby wartowniczej i dlatego wartownik na posterunku jest słusznie uważany za "osobę nietykalną". Pełnienie służby wartowniczej nie może jednak w żadnym razie stanowić immunitetu nietykalności wtedy, gdy żołnierz formalnie wchodzący w skład warty znajduje się poza miejscem pełnienia służby wartowniczej i postępuje w sposób naruszający ogólne normy żołnierskiego zachowania się. Formalna przynależność do składu warty nie może stanowić "tarczy ochronnej" dla naruszycieli porządku wojskowego.W rozpoznawanej sprawie oskarżeni naruszyli właśnie porządek wojskowy w miejscu publicznym, spotkali się więc z uzasadnioną interwencją starszych oficerów i powinni byli im się podporządkować. Pogląd Sądu I instancji ekskulpujący oskarżonych tylko dlatego, że stanowili oni formalnie wartę, nie jest słuszny. Wyrok uniewinniający zapadł więc wbrew okolicznościom sprawy i dlatego podlega uchyleniu.W świetle opisanych wyżej ustaleń faktycznych wina oskarżonych została im dowiedziona, jednakże nie w takim zakresie, jak to zarzuca im akt oskarżenia.Czyn oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. polegał na tym, że po zatrzymaniu go przez Stanisława S. nie wykonał rozkazu tego oficera co do zajęcia miejsca w samochodzie i mimo powtórzenia mu tego rozkazu trwał w nieposłuszeństwie. Niewykonanie rozkazu oskarżony Andrzej Jerzy Ł. dopuścił się pod bronią, co wyczerpuje dyspozycję przepisu art. 119 § 1 i 2 k.k.W.P. Odpowiedzialność karna oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. może kształtować się jedynie w ramach tego przepisu prawa. Okoliczności towarzyszące popełnieniu przez oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. tego czynu wskazują jednak na mający miejsce przypadek mniejszej wagi, zezwalający na umorzenie postępowania w trybie art. 7 k.k.W.P. Odmawiając wykonania rozkazu Stanisława S., oskarżony Andrzej Jerzy Ł. zachował się zupełnie poprawnie i w sposób taktowny tłumaczył, dlaczego tak postępuje. Niezwłocznie też wykonał polecenie dotyczące pozapinania guzików u kurtki. Zła wola oskarżonego, oceniona na podstawie jego zachowania się, była więc minimalna. Skutki czynu okazały się też nieznaczne, albowiem nie spowodowały znacznego uszczerbku dla dyscypliny wojskowej. Dodać również należy, że osobowość oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. jest również bez zarzutu, był on bowiem bardzo dobrym żołnierzem, wyróżnianym nawet listem pochwalnym. Wszystkie więc okoliczności natury przedmiotowej, jak i podmiotowej zezwalają na uznanie popełnionego przez oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. czynu za przypadek mniejszej wagi w rozumieniu przepisu art. 7 k.k.W.P.W odróżnieniu od czynu oskarżonego Andrzeja Jerzego Ł. zupełnie inaczej oceniać należy przestępne zachowanie się oskarżonego Stanisława Grzegorza C. Postępowanie jego było szczególnie drastyczne i w istocie swej zawierało poważny ładunek niebezpieczeństwa społecznego. Nie można bowiem inaczej ocenić zachowania się uzbrojonego żołnierza, który zatrzymany przez słusznie interweniujących oficerów, wykonujących notabene swój obowiązek służbowy, reaguje na to groźbą użycia broni. Zebrany w sprawie materiał dowodowy daje podstawy do przyjęcia, że oskarżony Stanisław Grzegorz C. sterroryzował bronią służbową dwu starszych oficerów. Kiedy nie udało mu się oddalić z miejsca zatrzymania załadował ("zarepetował") pistolet maszynowy i wylot lufy skierował do Floriana M. i Stanisława S. Z zeznań świadka Stanisława S. wynika, że groźba użycia broni przez oddanie strzału była realna i spowodowała u oficerów poważną obawę, tak dalece, że uciekli się do perswazji i próśb, powołując się na własne żony i dzieci. Działaniu oskarżonego Stanisława Grzegorza C. towarzyszyło dość znaczne nasilenie złej woli, wyrażające się nie tylko w zdeterminowaniu do zmuszenia oficerów, aby odstąpili od wykonywania obowiązku służbowego, ale także w ich ośmieszaniu. Wypowiedziane przez oskarżonego słowa "no i co", a następnie "czołem panowie", uznane przez Sąd I instancji za nietakt, świadczą także o tym, że oskarżony Stanisław Grzegorz C. zignorował czynności służbowe oficerów i zdecydowanie ich ośmieszył, wskazując na ich bezradność w zakresie egzekwowania przysługujących im uprawnień. W tej sytuacji Sąd I instancji dysponował dostatecznymi dowodami winy oskarżonego z art. 120 § 1 k.k.W.P. Proponowana w akcie oskarżenia kwalifikacja prawna z art. 120 § 1 w związku z art. 124 § 1 k.k.W.P. jest nie do przyjęcia, albowiem oskarżony Stanisław Grzegorz C. działał sam, a nie w skupieniu z oskarżonym Andrzejem Jerzym Ł.Oczywiście ocena prawna jego czynu wymaga jeszcze stosownej analizy.W każdym jednak razie całkowite uniewinnienie oskarżonego Stanisława Grzegorza C. od postawionego mu zarzutu nie jest zasadne. Chybiony jest również argument Sądu I instancji wyrażający się w tym, że "groźba użycia broni przez osoby pełniące służbę wartowniczą jest dopuszczalna (...)". Pomijając fakt, że oskarżony Stanisław Grzegorz C. nie może być uznany za taką osobę, stwierdzić należy, że warunki użycia broni są w regulaminie służby garnizonowej i wartowniczej bardzo ściśle sprecyzowane i mogą mieć miejsce tylko w ściśle określonych wypadkach (rozdział VII regulaminu). Żaden z tych wypadków w stosunku do oskarżonego Stanisława Grzegorza C. nie zachodził.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 135 § 1 KKart. 120 § 1art. 124 § 1 KKart. 120 § 1 KKart. 7 KKart. 119 § 1§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 14.07.2026.