Rw 168/66

PostanowienieIzba Cywilna1966-03-17

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy niedopełnienie przez przełożonego obowiązku służbowego, polegającego na niedopuszczeniu podwładnych do spożywania alkoholu i powstrzymaniu się od udziału w pijatyce z nimi, może stanowić podstawę do skazania z art. 130 § 1 k.k. W.P. w sytuacji, gdy skutkiem tego niedopełnienia jest utonięcie jednego z marynarzy?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że niedopełnienie obowiązku służbowego przez przełożonego, polegające na niedopuszczeniu podwładnych do spożywania alkoholu i powstrzymaniu się od udziału w pijatyce z nimi, może stanowić podstawę do skazania z art. 130 § 1 k.k. W.P., nawet jeśli obowiązek ten nie jest wyraźnie skodyfikowany w przepisach. Obowiązki te wynikają z ogólnych zadań służbowych żołnierza, a w szczególności przełożonego, i mogą być wywnioskowane z przepisów Regulaminu Służby Wewnętrznej i Regulaminu Dyscyplinarnego. Związek przyczynowy między niedopełnieniem obowiązku a skutkiem przestępnym (utonięciem) jest oczywisty, gdyby oskarżony wykonał swój obowiązek, zapobiegłby upiciu się marynarzy i w konsekwencji utonięciu.
Stan faktyczny
Oskarżony, będąc starszym stopniem marynarzem, nie dopełnił obowiązku służbowego, gdy wraz z podległymi mu marynarzami pił alkohol po odwiezieniu pracowników cywilnych na ląd. W wyniku upojenia alkoholowego jeden z marynarzy, Stanisław M., utonął podczas powrotu łodzią na okręt. Obrońca wnosił o uchylenie wyroku, zarzucając m.in. brak wskazania konkretnego przepisu naruszonego przez oskarżonego oraz brak związku przyczynowego między niedopełnieniem obowiązku a śmiercią.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 3 lutego 1966 r. w sprawie Józefa G.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia ppłk M. Bieniaszewski. Sędziowie: płk W. Winawer (sprawozdawca), mjr H. Kwaśny.Prokurator: ppłk W. Ciechanowicz.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej obrońcy sprawę Józefa G., skazanego wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 3 lutego 1966 r. za przestępstwo z art. 130 § 1 k.k.W.P. na karę 1 roku więzienia za to, że dnia 6 września 1965 r. w N., po odpłynięciu łodzią od okrętu dla odwiezienia pracowników cywilnych na ląd i po opuszczeniu przez nich łodzi, oskarżony - jako starszy wysługą lat w stopniu mata, a tym samym zgodnie z przepisem pkt 22 "Regulaminu służby wewnętrznej Sił Zbrojnych PRL" przełożony Władysława K., Andrzeja H. i Stanisława M. - nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku służbowego, żeby wzmiankowani marynarze po wysadzeniu na ląd osób cywilnych odpłynęli niezwłocznie z powrotem łodzią do okrętu, natomiast wspólnie z tymi marynarzami pił napoje alkoholowe i będąc nietrzeźwy razem z nietrzeźwymi marynarzami, usiadł za sterem łodzi i płynął do okrętu, co spowodowało szkodliwe następstwa, gdyż na skutek wynikłego z upojenia alkoholowego niewłaściwego zachowania się marynarzy w łodzi utonął Stanisław M.Obrońca oskarżonego w złożonej skardze rewizyjnej wnosi o uchylenie wyroku i uniewinnienie oskarżonego bądź o umorzenie postępowania na podstawie art. 7 m.k.k.Sąd Najwyższy postanowił utrzymać w mocy wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 3 lutego 1966 r. w sprawie Józefa G.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd: 1. Ustalenia Sądu I instancji dotyczące popełnionego przez oskarżonego przestępstwa są następujące:Oskarżony Józef G. pełnił służbę wojskową w jednostce wojskowej na stanowisku szefa grupy artylerii okrętu. W okresie od 25 marca 1965 r. do 10 czerwca 1965 r. oskarżony Józef G., na podstawie rozkazu dowódcy wspomnianego okrętu, pełnił dodatkową funkcję bosmana okrętowego.We wrześniu 1965 r. wspomniany okręt wraz z załogą znajdował się w stoczni w N., gdzie przechodził remont gwarancyjny. Przy remoncie tym zatrudnieni byli pracownicy cywilni, których często przewożono na okręt i z okrętu na ląd łodzią okrętową.Na okręcie tym pełnili służbę wojskową: Stanisław M., Andrzej H. i Władysław K.Dnia 5 września 1965 r. Stanisław M. przyniósł na okręt około 3/4 litra wina. Około godz. 12-13 dnia 6 września 1965 r. Stanisław M., Andrzej H. i Władysław K. wypili wspólnie owo wino na okręcie. Po wypiciu wina Władysław K. powiedział do Andrzeja H., że popłyną łodzią z okrętu napić się piwa. Po tym oświadczeniu około godz. 14 dnia 6 września 1965 r. Władysław K. powiedział Andrzejowi H., żeby zawołał Stanisława M., gdyż odwiozą łodzią z okrętu pracowników cywilnych, zatrudnionych przy remoncie okrętu. W tymże czasie Władysław K. zawiadomił oskarżonego Józefa G., że odwiozą łodzią cywilów z okrętu. Oskarżony Józef G. postanowił również popłynąć ową łodzią, zwrócił się więc do podoficera dyżurnego okrętu Stanisława N. i zawiadomił go, że odwiezie łodzią pracowników cywilnych z okrętu na ląd. Fakt odpłynięcia łodzi Stanisław N. zanotował w dzienniku okrętowym. Ani oskarżony Józef G., ani nikt z pozostałych marynarzy odpływających łodzią nie meldował dowódcy okrętu lub oficerowi dyżurnemu faktu swego odpływania.Do łodzi, w której się znajdował oskarżony Józef G., weszli: oskarżony Władysław K., Stanisław M. i Władysław K. oraz dwóch pracowników cywilnych: J. i W. Łodzią sterował w tym czasie Władysław K. Po wysadzeniu pracowników cywilnych na lad, z inicjatywy Władysława K. lub Stanisława M. wszyscy marynarze podpłynęli łodzią do miejsca, gdzie znajdował się kiosk spożywczy. W kiosku tym zostało zakupionych kilka butelek wina i kilka butelek piwa, które to napoje alkoholowe pili wszyscy marynarze, wprawiając się w stan nietrzeźwości. Zaznaczyć należy, że w trakcie pijatyki oskarżonych Józef G. i Władysław K. chorowali, a ponadto nietrzeźwy Władysław K. wpadł do wody, skąd został wyciągnięty przez oskarżonego.Tego dnia około godz. 16 nietrzeźwi marynarze weszli do łodzi, żeby wrócić na okręt. Przy wiosłach znajdowali się: Stanisław M. i Andrzej H., a przy sterze siedział oskarżony Józef G., natomiast Władysław K., będący w znacznym stopniu upojenia i mający na sobie zmoczone umundurowanie, leżał w łodzi. W czasie powrotnej jazdy Władysław K. w pewnym momencie wstał i chwycił za wiosło Andrzeja H. chcąc, żeby łódź zawróciła do brzegu. W tym czasie wpadło do wody wiosło Stanisława M. Wówczas ten ostatni skoczył do wody, chcąc wydostać pływające wiosło. Ponieważ Stanisław M. płynął nieudolnie, Andrzej H. skoczył z kolei do wody, żeby udzielić mu pomocy, jednakże nie udało mu się uratować M. i marynarz ten utonął. Andrzej H. dopłynął szczęśliwie do brzegu. W tym czasie gdy dwaj marynarze znajdowali się w wodzie, Władysław K. również chciał wyskoczyć z łodzi. Oskarżony Józef G. wiedząc, że Władysław K. nie umie pływać, powstrzymał go od wyskoczenia z łodzi i mimo że w łodzi znajdowały się środki ratunkowe (pasy ratunkowe i koło), nie mógł udzielić pomocy znajdującym się w wodzie marynarzom, gdyż zajęty był Władysławem K.Około godz. 22 dnia 6 września 1965 r. pobrano u pozostałych przy życiu marynarzy krew, w której stwierdzono następujące zawartości alkoholu: u oskarżonego Józefa G. - 1,15‰ u Władysława K. - 1,87‰ i Andrzeja H. - 0,708‰. U denata Stanisława M. krew pobrano w dniu 11 września 1965 r. i stwierdzono w niej zawartość 1,97‰ alkoholu.2. Obrońca zarzuca Sądowi I instancji, że skazując oskarżonego z art. 130 § 1 k.k.W.P. za niedopełnienie obowiązków, nie wskazał konkretnie przepisu określającego te obowiązki. Obrońca powołuje się przy tym w sposób ogólny na orzecznictwo Sądu Najwyższego, w myśl którego dla skazania z art. 130 § 1 k.k.W.P. rzekomo niezbędne jest dokładne wskazanie przepisu, który sprawca naruszył.Pogląd obrońcy jest niesłuszny. Dla bytu przestępstwa określonego w art. 130 § 1 k.k.W.P. bynajmniej nie jest konieczne, by obowiązek, którego sprawca nie dopełnił, był wyraźnie określony w przepisach. Obowiązki służbowe żołnierza, zwłaszcza pełniącego jakąś funkcję dowódcy, funkcję gospodarczą lub administracyjną, są bardzo szerokie i kazuistyczne ich skodyfikowanie nie jest w ogóle możliwe. Dlatego też niedopełnienie obowiązku służbowego, o którym mowa w art. 130 k.k.W.P., może dotyczyć nie tylko obowiązku określonego w sposób wyraźny w obowiązujących przepisach, lecz także obowiązku wynikającego z całokształtu zadań służbowych żołnierza. Co się tyczy obowiązków służbowych przełożonego względem podwładnych i starszego stopniem względem młodszych, to w sposób ogólny zostały one określone w całym szeregu przepisów Regulaminu Służby Wewnętrznej i Regulaminu Dyscyplinarnego. Żaden z tych przepisów wyraźnie nie normuje, oczywiście, obowiązku niedopuszczenia do upicia się podwładnych i powstrzymania się od udziału w pijatyce wspólnie z podwładnymi, zwłaszcza gdy dzieje się to w czasie służby. Obowiązki te jednak niewątpliwie wynikają ze wszystkich ustawowych i regulaminowych ogólnych obowiązków przełożonych i starszych. Sąd Najwyższy ogranicza się tu do wskazania pkt 6 ust. 1 Regulaminu Dyscyplinarnego, który stanowi, że "utrzymanie dyscypliny wojskowej jest podstawowym obowiązkiem przełożonych i starszych", oraz pkt 17 Regulaminu Służby Wewnętrznej, głoszącego, że "podoficer powinien być wzorem zdyscyplinowania".3. W dalszym ciągu swej skargi rewizyjnej obrońca podnosi, że Sąd nie ustalił, na czym polega związek przyczynowy między niedopełnieniem przez oskarżonego obowiązku a śmiercią Stanisława M. Również i ten zarzut jest niesłuszny. Przy przestępstwach z zaniechania związek przyczynowy ze skutkiem przestępnym polega tylko na tym, że sprawca przez niepodjęcie działania, do którego był prawnie obowiązany, nie zapobiega powstaniu skutku przestępnego, co w rozumieniu przepisów karnych normujących przestępstwa skutkowe oznacza spowodowanie skutku przestępnego. Utonięcie Stanisława M. nastąpiło wyłącznie na skutek upicia się jego i innych marynarzy. Gdyby oskarżony Józef G. wykonał swój obowiązek powstrzymania podwładnych mu marynarzy od picia wina, zapobiegłby ich upiciu się i utonięciu Stanisława M. Związek przyczynowy jest tu więc oczywisty.Rzecz jasna, oskarżony nastąpienia skutku przestępnego w postaci utonięcia Stanisława M. nie chciał i nawet nań się nie godził. Jedynie mógł on i powinien był przewidzieć, że na skutek jazdy łodzią zapełnioną skrajnie pijanymi marynarzami może dojść do utonięcia któregoś z nich. Jeśli więc chodzi o skutek, który w rzeczywistości nastąpił, to oskarżonemu można by zarzucić jedynie winę nieumyślną, tj. popełnienie przestępstwa z art. 230 § 1 k.k. w zbiegu z art. 130 § 3 k.k.W.P., czyli to pierwsze przestępstwo, a nie przestępstwo z art. 130 § 1 k.k.W.P. Jeżeli jednak wziąć pod uwagę, że oskarżony świadomie dopuścił do takiego upicia się żołnierzy, że Władysław K. wpadł do wody i następnie ponownie chciał do niej skakać, nie umiejąc pływać, a Stanisław M. skoczył do wody w butach i ubraniu, to należy dojść do wniosku, że oskarżony na skutek własnego pijaństwa co najmniej cum dolo eventuali wywołał możliwość utonięcia marynarzy. Uzasadnia to prawidłowość zastosowanej kwalifikacji z art. 130 § 1 k.k.WP.4. Niesłuszne jest także twierdzenie obrońcy, że w konkretnej sytuacji przełożonym marynarzy był nie oskarżony, lecz Władysław K., gdyż przy odjeździe łodzią od okrętu on zajął miejsce przy sterze, a w myśl przepisów służby okrętowej sternik łodzi okrętowej jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo załogi.Władysław K. nie był uprawniony do tego, by być sternikiem łodzi, gdyż nie miał niezbędnych do tego kwalifikacji. W związku z tym przez bezprawne zajęcie miejsca za sterem nie mógł się stać "dowódcą" łodzi, obowiązkiem zaś oskarżonego było do tego nie dopuścić i samemu, zgodnie z posiadanymi uprawnieniami, usiąść przy sterze. W tych warunkach fakt, że techniczną czynność sterowania wykonywał Władysław K., nie mogła wpłynąć na to, by oskarżony przestał być przełożonym marynarzy. Wbrew twierdzeniu obrońcy wyjazd łodzią na ląd miał charakter służbowy, gdyż odbywał się w czasie służby. Oficjalnym celem wyjazdu było odwiezienie pracowników stoczni. Jeśli nawet dla niektórych marynarzy odwiezienie pracowników stoczni było jedynie pretekstem, by urządzić pijatykę, to obowiązkiem oskarżonego było nie dopuścić do tego, by wykonywanie obowiązków służbowych przekształciło się w pijatykę.5. Wniosku o umorzenie postępowania na podstawie art. 7 k.k. W.P. obrońca niczym nie uzasadnił. Sąd Najwyższy nie znalazł też podstaw do zastosowania tego przepisu wobec wysokiego stopnia winy oskarżonego i niezwykle ciężkich skutków jego czynu.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 130 § 1 KKart. 7art. 130 KKart. 230 § 1 KKart. 130 § 3 KKart. 7 KK§ 1§ 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.