Rw 932/66

PostanowienieIzba Cywilna1966-07-12

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy niewłaściwe zastosowanie art. 55 § 1 i 2 k.k.W.P. uzasadnia uchylenie wyroku sądu wojskowego w przedmiocie warunkowego zawieszenia kary?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że sąd pierwszej instancji nie uwzględnił w sposób dostateczny ciężkich następstw czynu oskarżonego oraz względów prewencji szczególnej i ogólnej przy orzekaniu warunkowego zawieszenia kary. W związku z tym, Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu wojskowego, uznając zarzuty skargi rewizyjnej prokuratora za trafne w tym zakresie.
Stan faktyczny
Jerzy O., dowódca patrolu wojskowego, podczas doprowadzania zatrzymanego Zenona L. do dyżurki, postrzelił go w brzuch, co doprowadziło do jego śmierci. Oskarżony twierdził, że działał w obronie własnej, próbując zapobiec odebraniu mu broni. Sąd pierwszej instancji zawiesił wykonanie orzeczonej kary więzienia, co zostało zakwestionowane przez prokuratora.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego z dnia 14 września 1966 r. i przekazał sprawę Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk J. Badecki (sprawozdawca),Sędziowie: płk A. Kruszka, ppłk S. Gutaker.Prokurator: ppłk S. Zalewski.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej prokuratora Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Koszalinie sprawę Jerzego O., skazanego wyrokiem Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy z dnia 14 września 1966 r. za przestępstwo z art. 148 § 2 k.k.W.P. na karę 2 lat więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 3 lat, a w szczególności za to, że jako żołnierz jednostki wojskowej w N., w dniu 6 lipca 1966 r. w godzinach nocnych, będąc dowódcą patrolu, podczas doprowadzania na dyżurkę oficera dyżurnego jednostki zatrzymanego Zenona L., na skutek nieostrożnego obchodzenia się z bronią służbową pmk, postrzelił tegoż Zenona L. w okolicę brzucha, w wyniku czego doznał on ciężkich obrażeń cielesnych i po czterech godzinach zmarł w szpitalu.Rewizja zarzuca wyrokowi niewłaściwe zastosowanie art. 55 § 1 i 2 k.k.W.P., na podstawie którego zawieszono oskarżonemu warunkowo wykonanie orzeczonej kary. W związku z tym rewizja domaga się uchylenia wyroku i przekazania sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.Sąd Najwyższy, w uwzględnieniu skargi rewizyjnej prokuratora, postanowił uchylić wyrok Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego z dnia 14 września 1966 r. w sprawie Jerzego O. i przekazać sprawę Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził m.in. następujący pogląd: Jak wynika z dokonanych w wyroku ustaleń, oskarżony Jerzy O. pełnił zasadniczą służbę wojskową w jednostce wojskowej w N. na stanowisku dowódcy drużyny. W lipcu 1966 r. w pobliżu rejonu zakwaterowania jednostki zostały zorganizowane przez Dowództwo Okręgu Wojskowego kolonie letnie dla dzieci kadry zawodowej. Ponadto w tymże czasie w rejonie zakwaterowania jednostki, w tzw. "ośrodku olimpijskim", przebywała grupa żołnierzy z jednostki wojskowej w N1, a wśród nich Zenon L. i Stanisław N.W dniu 6 lipca 1966 r. po godz. 22 jedna z wychowawczyń kolonii, Krystyna R., wyprowadziła na pobliski stadion grupę dzieci, gdyż nie chciały spać. Na stadionie tym instruktor wychowania fizycznego kolonii Henryk I. przeprowadzał z tymi dziećmi ćwiczenia gimnastyczne.W tymże dniu po godz. 21 Zenon L. i Stanisław N. z jednostki wojskowej w N1 oraz Wojciech G. i Bogusław W. z jednostki wojskowej w N. opuścili samowolnie rejon zakwaterowania jednostki i udali się do klubu na piwo. Po wypiciu kilku butelek piwa, około godz. 23 udali się oni przez stadion do rejonu zakwaterowania. Przechodząc przez stadion zauważyli grupę dziewcząt oraz przebywające z nimi wychowawczynie i zatrzymali się przy nich. Wobec tego że na dworze było ciemno, dziewczynki na widok zbliżających się żołnierzy zaczęły krzyczeć.Krzyki te i hałasy usłyszał pełniący służbę oficera dyżurnego jednostki wojskowej w N. świadek B. i wysłał na stadion patrol (z warty wewnętrznej) w składzie oskarżonego Jerzego O., pełniącego służbę rozprowadzającego, oraz wartowników Henryka Z., Stanisława N., Andrzeja F. i Andrzeja S. Oskarżony i pozostali członkowie patrolu byli wyposażeni w broń służbową wraz z amunicją. Przed wysłaniem patrolu na stadion świadek B. udzielił oskarżonemu Jerzemu O., jak i członkom patrolu instruktażu tej treści, że jeśli na stadionie przebywać będą osoby cywilne, to należy zwrócić im uwagę i skierować do domów, natomiast jeśli będą tam żołnierze, to należy ich doprowadzić do dyżurki. Ponadto kategorycznie zabronił ładowania i użycia broni.Po godz. 23 oskarżony Jerzy O. wraz z wymienionymi członkami patrolu udał się na stadion. Tam oskarżony skierował się wprost do ćwiczących dzieci, natomiast członków patrolu porozstawiał wokół stadionu. Prowadzącemu z dziećmi ćwiczenia gimnastyczne Henrykowi I. oskarżony wydał polecenie udania się z nim do dyżurki oficera dyżurnego, a gdy ten powiedział, żeby lepiej zajął się żołnierzami, którzy przebywają wraz z wychowawczyniami po drugiej stronie stadionu, oskarżony udał się tam wraz z członkami patrolu. Na widok zbliżającego się patrolu Wojciech G. i Bogusław W. zbiegli, natomiast Zenon L., będący w stanie podchmielenia alkoholowego, i Stanisław N. pozostali na miejscu. W tym czasie oskarżony miał pistolet w położeniu przez pierś broń, lufą skierowaną do przodu. Po zażądaniu przez oskarżonego, by dziewczęta udały się z nim do oficera dyżurnego, Zenon L. podbiegł do oskarżonego i chwytając za lufę pistoletu, usiłował mu go odebrać. W wyniku powyższego powstała szarpanina, podczas której oskarżony żądał puszczenia broni. Ponieważ Zenon L. nie reagował na powyższe, na pomoc oskarżonemu przyszedł drugi z żołnierzy, Stanisław N., żądając puszczenia broni przez Zenona L. i odciągając go przy tym od oskarżonego. Również puszczenia broni przez Zenona L. zażądał patrolowy Henryk Z. Ponieważ Zenon L. w dalszym ciągu zachowywał się agresywnie, chwytając za pistolet, oskarżony wydał rozkaz członkom patrolu "magazynkami ładuj broń".Ze względu na to, że patrol długo nie wracał, na stadion udał się oficer dyżurny świadek B. Na widok zbliżającego się oficera Stanisław N. zbiegł, na stadionie zaś pozostał Zenon L. Ponieważ Zenon L. odnosił się niewłaściwie również do oficera dyżurnego, ten ostatni wydał polecenie patrolowi odprowadzenia go do dyżurki, sam natomiast prowadził rozmowę z administratorką kolonii Zofią R. Oskarżony usłyszawszy ten rozkaz, polecił Zenonowi L. udać się w kierunku pomieszczenia oficera dyżurnego, sam zaś, mając pistolet załadowany i odbezpieczony oraz trzymając go "na pas broń", lufą skierowaną do przodu, szedł za nim w odległości około 5 metrów. Za nimi w odległości około 15 metrów szli pozostali patrolowi. Ponieważ po przejściu kilkunastu metrów Zenon L. odwrócił się, podbiegł do oskarżonego i ponownie chwycił za lufę pistoletu, oskarżony ostrzegł go, że każdy następny ruch wskazujący na usiłowanie zabrania broni będzie uważał za napad i będzie strzelać bez ostrzeżenia. Po przejściu dalszych około 20 metrów, gdy oskarżony znajdował się w odległości około 3 metrów, Zenon L. nagle odwrócił się i przyjął postawę bokserską. Oskarżony, uważając to za następną z kolei próbę odebrania mu pistoletu, w celu dania strzału ostrzegawczego odciągnął suwadło z zamkiem do tyłu, wprowadzając nabój do komory nabojowej. Podczas powyższego nastąpił wystrzał, przy czym pocisk ugodził Zenona L. w brzuch. Słysząc to świadek B. pobiegł w tym kierunku i zapytał, kto strzelał. Wówczas oskarżony odpowiedział, że to z jego pistoletu nastąpił wystrzał. Po udzieleniu Zenonowi L. pierwszej pomocy przez lekarza jednostki i przewiezieniu do szpitala w D., zmarł on około godz. 4 dnia 7 lipca 1966 r.Jak wynika z załączonej do akt sprawy opinii biegłego anatomo-patologa i protokołu sekcji zwłok, pocisk wniknął w powłokę brzucha na linii przedniopachowej lewej, powyżej talerza biodrowego, kierując się do drugiego kręgu krzyżowego. Uderzywszy swą powierzchnią o trzon kręgu zmienił lot z kierunku tylno-dolnego strony prawej na przednio-górny. Przelot pocisku przez jamę brzuszną był przyczyną poszarpania jelit i krezki. W następstwie tych uszkodzeń doszło do wykrwawienia jamy brzusznej, wstrząsu i zejścia śmiertelnego.Ustalenia powyższe budzą w jednym ze swych fragmentów pewne zastrzeżenia, a mianowicie co do zachowania się Zenona L. tuż przed oddaniem przez oskarżonego strzału. Zenon L. miał, odwróciwszy się do oskarżonego, "przyjąć postawę bokserską", co zostało ustalone według wyjaśnień oskarżonego. Tymczasem jeden ze świadków omawianego epizodu, jedyny zresztą, który jego przebieg zaobserwował, zeznał na rozprawie: "W pewnym momencie, idąc w odległości około 5 m za oskarżonym, widziałem, jak Zenon L. odwrócił się około 450 do oskarżonego, rozkładając ręce. W tym momencie usłyszałem jeden strzał i zobaczyłem, że Zenon L. upadł na ziemię".Rozłożenie rąk przez denata, jak wskazują powyższe zeznania, oraz przyjęcie przez denata postawy bokserskiej, jak wynika z oświadczeń oskarżonego, kiedy ręce raczej czynią ruch koncentryczny - nie mogą być uważane za postawę identyczną i dlatego w toku nowego postępowania należy to zagadnienie wyjaśnić, by uzyskać prawdziwy obraz zdarzenia.Ustalenie ostateczne jednej czy drugiej wersji nie może mieć oczywiście większego wpływu na rozmiar odpowiedzialności oskarżonego. Oskarżony bronił się na rozprawie tym, że będąc przekonany w momencie krytycznym, iż ze strony Zenona L. oczekuje go ponowny atak, w celu dania strzału ostrzegawczego odsunął zamek w jego tylne położenie i kiedy podrywał lufę do góry, nastąpił wystrzał. Oskarżony sądził, że podczas podrywania lufy pistoletu do góry mógł czymś zahaczyć o język spustowy i spowodować, że wystrzał był przedwczesny. Oskarżony jest zdania, że z chwilą gdy oficer dyżurny polecił mu odprowadzić Zenona L. do dyżurki, spełniał czynności wartownika i że postępowanie jego było zgodne z przepisami regulaminu służby wartowniczej, tzn. że w razie napaści na siebie miał prawo użyć broni.Sąd wyrokujący trafnie odrzucił obronę oskarżonego, wychodząc z założenia, że nie było podstaw do użycia przez oskarżonego broni, gdyż prócz zakazu używania broni przez patrol, którego dowódcą był oskarżony, wydanego przez oficera dyżurnego, nie było ze strony Zenona L. zagrożenia usprawiedliwiającego użycie broni. Patrol składał się z oskarżonego i czterech żołnierzy, a więc można było bez korzystania z broni, co jest ostatecznością, poskromić Zenona L. przy użyciu siły fizycznej - podobnie jak to miało miejsce w poprzednich wypadkach agresywnych wystąpień Zenona L. (por. pkt 67 regulaminu służby garnizonowej i wartowniczej Sił Zbrojnych PRL oraz pkt 82 ust. 2 regulaminu służby konwojowej). Gdyby nawet oskarżony sądził błędnie, że jest zagrożony, to danie strzału ostrzegawczego powinno poprzedzić - stosownie do obowiązujących przepisów - wezwanie i ostrzeżenie "stój", a jeśli okazało się to bezskuteczne - "stój, będę strzelał". Było to tym bardziej konieczne, że zwłoka z pewnością nie zagrażała bezpieczeństwu żołnierzy wchodzących w skład patrolu czy konwoju (por. pkt 66 i 85 cytowanych regulaminów). To, że oskarżony poprzednio ostrzegał Zenona L., nie ma znaczenia, gdyż niedopuszczalne jest w takich wypadkach jakieś generalne, z góry wydane ostrzeżenie, ponieważ z istoty przepisów o użyciu tak ważnego czynnika jak broń należy w każdym wypadku agresji czy próby ucieczki osoby prowadzonej przez uzbrojonych żołnierzy w charakterze patrolu lub konwoju odrębnie stosować przepisy o użyciu broni w całym swym zakresie, wskutek czego wezwanie i ostrzeżenie powinno być z reguły stosowane za każdym razem, niezależnie od podobnych czynności dokonanych wobec tej osoby już poprzednio, w ramach jednego zdarzenia (...).Powoływanie się skargi prokuratorskiej na przepisy art. 55 § 4 k.k.W.P., które mają zakazywać stosowania instytucji warunkowego zawieszenia kary do osób wymienionych w art. 51 § 2 lit. b). k.k.W.P. (nadużycie broni i uprawnień służbowych przez sprawcę przestępstwa), sprzeczne jest z ustaloną praktyką sądową opierającą się na właściwej wykładni cytowanych przepisów (por. uchwałę Sądu Najwyższego RNw 46/63 z dnia 3 stycznia 1964 r. - OSNKW zesz. 4 z 1964 r., poz. 49). Dalsze jednak zarzuty w tej mierze skargi prokuratorskiej są trafne. Sąd wyrokujący bowiem zawieszając oskarżonemu orzeczoną karę, nie i uwzględnił w sposób dostateczny ciężkich następstw czynu oskarżonego oraz względów prewencji szczególnej i ogólnej,

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 148 § 2 KKart. 55 § 1art. 55 § 4 KKart. 51 § 2§ 2§ 1§ 4

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 14.07.2026.