Rw 1517/63

PostanowienieIzba Cywilna1964-01-17

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy żołnierz działający na polecenie przełożonego, które nie jest rozkazem w rozumieniu wojskowym, może być zwolniony od odpowiedzialności karnej za czyn będący podżeganiem do występku?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że wezwanie do pobicia pokrzywdzonego, nawet jeśli pochodzi od przełożonego, nie stanowi rozkazu w rozumieniu wojskowym, jeśli nie dotyczy spraw służbowych i nie jest wykonane bez wahania. W związku z tym żołnierze nie mogą być zwolnieni od odpowiedzialności karnej, a takie wezwanie należy traktować jako podżeganie do występku. Sąd podkreślił, że żołnierz po okresie rekruckim powinien wiedzieć, co jest rozkazem, a co nie, i że niewykonanie polecenia niezwiązanego ze służbą nie pociąga za sobą negatywnych konsekwencji.
Stan faktyczny
Dwóch żołnierzy, Jan H. i Antoni H., zostało skazanych za pobicie Juliana Piotra L. w stanie nietrzeźwości. Oskarżeni mieli pobić i kopać pokrzywdzonego, powodując u niego obrażenia ciała. Obrońcy skazanych wnieśli rewizje, zarzucając m.in. naruszenie prawa materialnego, pogwałcenie przepisów postępowania (w tym odrzucenie wniosków dowodowych) oraz działanie na rozkaz przełożonego. Sąd Najwyższy rozpoznał skargi rewizyjne.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy nie uwzględnił skarg rewizyjnych obrońców i utrzymał w mocy wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 29 listopada 1963 r.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk Z. Krasuski.Sędziowie: płk A. Porzecki (sprawozdawca), mjr K. Litwiński.Prokurator: ppłk J. Bilicki.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skarg rewizyjnych obrońców oskarżonych na wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 20 listopada 1963 r., sprawę: 1) Jana H., skazanego na podstawie art. 241 k.k. na 1 rok i 3 miesiące więzienia i degradację za to, że "w dniu 14 października 1963 r. około godziny 20 w N., będąc pod wpływem alkoholu, wziął udział wspólnie z Antonim H. w pobiciu Juliana Piotra L., bijąc go rękami oraz kopiąc wojskowym butem gumowym po ciele, wskutek czego pokrzywdzony Julian Piotr L. doznał obrażeń ciała", 2) Antoniego H., skazanego na podstawie art. 241 k.k. na 1 rok i 6 miesięcy więzienia i degradację za to, że "w dniu 14 października 1963 r. około godziny 20 w N., będąc pod wpływem alkoholu, wziął udział wspólnie z Janem H. w pobiciu Juliana Piotra L., bijąc wymienionego pasem zaopatrzonym w metalową sprzączkę oraz kopiąc go (po ciele) żołnierskim butem gumowym, wskutek czego pokrzywdzony Julian Piotr L. doznał obrażeń ciała".Obrońca skazanego Jana H. wnosił o uznanie skazanego za winnego popełnienia czynu z art. 239 k.k. i o wymierzenie mu stosownie łagodnej kary z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, ewentualnie - o złagodzenie wymierzonej kary i warunkowe zawieszenie jej wykonania.Obrońca skazanego Antoniego H. w swej rewizji zarzuca:a) naruszenie prawa materialnego z powodu niezastosowania art. 22 § 1 k.k.W.P.,b) pogwałcenie przepisów postępowania, a zwłaszcza art. 233 § 2 i art. 77 § 2 k.w.p.k. z powodu odrzucenia wniosku obrońcy o objęcie aktem oskarżenia oficera M., na rozkaz którego działał skazany Antoni H., oraz odrzucenie wniosku obrońcy o zbadanie stanu umysłowego pokrzywdzonego,c) skazanie Antoniego H. wbrew okolicznościom sprawy, a zwłaszcza wobec ustalenia, że skazany działał na rozkaz przełożonego oficera M. Podnosząc te zarzuty, obrońca wnosił o umorzenie postępowania przeciwko skazanemu z powodu niedostatecznych dowodów oraz wobec istnienia okoliczności przewidzianej w art. 22 k.k.W.P., ewentualnie - o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy Sądowi do ponownego rozpoznania po uprzednim uzupełnieniu postępowania przygotowawczego.Sąd Najwyższy postanowiłnie uwzględnić skarg rewizyjnych obrońców na wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 29 listopada 1963 r. w sprawie Jana H. i Antoniego H. i wyrok ten utrzymać w mocy.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd;W świetle wyników przewodu sądowego wina skazanych co do popełnienia przestępstwa z art. 241 k.k. nie budzi żadnych wątpliwości.Istotne w tej mierze znaczenie mają zeznania szeregu świadków wymienionych w protokole rozprawy głównej.I tali pokrzywdzony Julian Piotr L., obciążając w swych zeznaniach obydwóch skazanych, stwierdził między innymi, że w pewnym momencie podszedł doń żołnierz Antoni H. i uderzył go, że na skutek tego uderzenia stracił przytomność, że po odzyskaniu przytomności stwierdził, iż obydwaj skazani biją go i kopią, że w wyniku doznanych obrażeń odczuwa obecnie bóle w klatce piersiowej i miewa zawroty głowy.Zeznania świadka L. są logiczne i nie zawierają wewnętrznych sprzeczności. Wbrew odmiennemu poglądowi obrońcy skazanego Antoniego H. należy podkreślić, że nie było żadnej potrzeby poddania pokrzywdzonego L. badaniu psychiatrycznemu, albowiem postępowanie sądowe nie ujawniło tego rodzaju okoliczności, w świetle których poczytalność pokrzywdzonego mogłaby budzić jakieś uzasadnione wątpliwości.Zgodnie z art. 77 § 2 k.w.p.k. potrzeba zbadania przez lekarza psychiatrę stanu umysłowego pokrzywdzonego zachodzi tylko wówczas, gdy zostanie stwierdzone, że od ustalenia stanu umysłowego pokrzywdzonego zależy karalność czynu oskarżonego.Pomijając już okoliczność, o której była wyżej mowa, a mianowicie, że wyniki przewodu sądowego nie dostarczyły żadnych przekonywających dowodów, które by wskazywały na to, iż stan umysłowy pokrzywdzonego nasuwał jakieś zastrzeżenia - należy podkreślić, iż w konkretnym wypadku zeznania pokrzywdzonego nie były w sprawie jedynym dowodem winy obu skazanych. Obszerniejsze i bardziej stanowcze niż zeznania pokrzywdzonego były zeznania zupełnie nie zainteresowanego wynikiem sprawy świadka Michała H.Świadek Michał H. w swoich zeznaniach utrzymanych w kategorycznym tonie stwierdził między innymi, że w pewnej chwili, gdy pokrzywdzony oświadczył skazanemu Antoniemu H., iż nie wziął i nie ma żadnych lejców (H. zarzucił pokrzywdzonemu kradzież lejców z zaprzęgu pozostawionego przed sklepem w P.), obydwaj skazani zaczęli bić go i kopać butami, że Antoni H. skoczył pokrzywdzonemu na pierś, że ten ostatni począł wołać "panowie, ratujcie".Również obciążające obu skazanych były zeznania świadka Stanisława P.W tych warunkach, skoro przewód sądowy nie dostarczył żadnych dowodów, w świetle których stan umysłowy pokrzywdzonego mógł budzić wątpliwości, oraz skoro wyrok skazujący w sprawie obu skazanych mógł być wydany nawet z pominięciem zeznań pokrzywdzonego, które wcale nie stanowiły jedynego i wyłącznego dowodu ich winy - to należy, zgodnie ze stanowiskiem Sądu I instancji, stwierdzić, iż nie było podstaw do uwzględnienia wniosku obrony o zbadanie stanu umysłowego pokrzywdzonego L. O jakimkolwiek naruszeniu przez Sąd I instancji przepisów postępowania, a w szczególności przepisu art. 77 k.w.p.k., nie może więc być mowy.Oczywiście, niesłuszne jest twierdzenie skarg rewizyjnych, że skazani, bijąc pokrzywdzonego, działali na polecenie bądź rozkaz ich przełożonego, oficera M.Pomijając już ten moment, że nie wiadomo, z czyich ust (czy z ust oficera M., czy też z ust księgowego majątku PGR - M.) padł okrzyk: "lać go" (to znaczy pokrzywdzonego) i przyjmując nawet wersję najkorzystniejszą dla skazanych, że okrzyk ten padł właśnie z ust ich przełożonego, oficera M. - należy jednocześnie stwierdzić, że okrzyku tego czy też swego rodzaju wezwania w żadnym razie nie można uznać za rozkaz. Każdy żołnierz po przejściu okresu rekruckiego doskonale wie o tym, że wydany mu przez przełożonego czy też (w niektórych wypadkach) przez starszego w stopniu służbowym rozkaz musi być wykonany bez wahania dokładnie i w terminie oraz że niewykonanie tego rozkazu pociągnie za sobą ujemne dlań skutki. W konkretnym wypadku obydwaj skazani nie mieli najmniejszych wątpliwości, że niewykonanie przez nich wydanego im "rozkazu" bicia pokrzywdzonego, a więc rozkazu nie mieszczącego się zupełnie w sferze spraw służbowych, nie pociągnie za sobą żadnych absolutnie skutków. Wezwanie obu skazanych do bicia pokrzywdzonego nie było więc żadnym rozkazem i nie mogło być przez nich zrozumiane jako rozkaz. Wezwanie to było w istocie swego rodzaju podżeganiem do występku, co oczywiście w żadnym razie nie zwalnia sprawców od odpowiedzialności karnej. Odmienne w tej mierze zapatrywanie obrońców, a zwłaszcza obrońcy skazanego Antoniego H., jest więc oczywiście błędne i najprawdopodobniej wynika z nierozumienia instytucji "rozkazu" w wojsku.Niesłuszne jest twierdzenie obrońcy Antoniego H., że Sąd I instancji, odrzucając jego wniosek o "objęcie aktem oskarżenia oficera M., na rozkaz którego działał skazany H.", dopuścił się w ten sposób pogwałcenia przepisów postępowania, a zwłaszcza art. 233 § 2 k.w.p.k.Okoliczność, że zachowanie się oficera M. w dniu krytycznym było oczywiście karygodne (o czym zresztą bliżej mowa w wyroku), nie wyszła na jaw w toku rozprawy. Okoliczność ta została ujawniona jeszcze w toku postępowania przygotowawczego i była znana prokuratorowi. W tych warunkach Sąd nie był władny odroczyć rozprawy i zwrócić akta prokuratorowi celem "objęcia" oficera M. aktem oskarżenia, gdyż pozostawałoby to w sprzeczności z treścią przepisu art. 233 k.w.p.k.Oczywiście niesłuszny jest pogląd obrońcy Jana H., że Sąd, wymierzając skazanemu karę dodatkową - degradację, powinien był zastanowić się nad tym, iż Jan H. w chwili popełnienia przestępstwa nie miał na mundurze dystynkcji kaprala i stąd też "nie przyniósł ujmy stopniowi podoficera". Skazany dopuścił się karygodnego przestępstwa jako podoficer. Swoim czynem całkowicie siebie zdyskredytował i w zupełności zasługiwał na pozbawienie go stopnia podoficerskiego. Okoliczność, że w tym czasie nie miał na mundurze dystynkcji kaprala, jest bez znaczenia, skoro wiadomo jednocześnie, że popełnił przestępstwo jako podoficer i jako podoficer powinien był świecić dobrym przykładem współskazanemu Antoniemu H., mającemu niższy niż on stopień służbowy. O pozbawieniu sprawcy posiadanego dotychczas stopnia wojskowego w postaci wymierzenia mu kary dodatkowej - degradacji decyduje nie okoliczność, czy sprawca w chwili popełnienia przestępstwa miał na sobie mundur z właściwymi dystynkcjami, lecz sam czyn przestępny, jego pobudki i sposób jego popełnienia.Czyn przynoszący ujmę posiadanemu dotychczas stopniowi służbowemu uzasadnia wymierzenie sprawcy kary dodatkowej - degradacji nawet wówczas, gdy zostanie stwierdzone, że sprawca dopuścił się dyskredytującego go przestępstwa w ubraniu cywilnym.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 241 KKart. 239 KKart. 22 § 1 KKart. 233 § 2art. 77 § 2art. 22 KKart. 77art. 233§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.