I SA/Go 509/15

WyrokWSA w Gorzowie Wielkopolskim2016-01-21

Skład orzekający: Anna Juszczyk - Wiśniewska, Alina Rzepecka, Krystyna Skowrońska - Pastuszko

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Samorządowe Kolegium Odwoławcze zasadnie odmówiło przywrócenia terminu do wniesienia odwołania od decyzji ustalającej wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości, gdy uchybienie terminowi nastąpiło z powodu błędnego przekazania daty doręczenia decyzji przez biuro rachunkowe i rzekomej choroby strony, a następnie przez profesjonalnego pełnomocnika nie zweryfikowano tej daty?
Ratio decidendi
Sąd administracyjny oddalił skargę, uznając, że strona nie uprawdopodobniła braku winy w uchybieniu terminu do wniesienia odwołania. Nawet jeśli przyjąć, że strona udzieliła błędnej informacji z powodu problemów zdrowotnych, profesjonalny pełnomocnik miał obowiązek zweryfikować datę doręczenia decyzji, co nie wykracza poza jego kompetencje. Brak takiej weryfikacji, mimo możliwości uzyskania informacji w organie administracji, obciąża stronę.
Stan faktyczny
Skarżący J.T. złożył odwołanie od decyzji Burmistrza ustalającej wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości po terminie. Wniosek o przywrócenie terminu uzasadniał błędnym przekazaniem daty odbioru decyzji przez biuro rachunkowe oraz swoją chorobą, co uniemożliwiło nadzór nad sprawą. Samorządowe Kolegium Odwoławcze odmówiło przywrócenia terminu, uznając, że strona nie uprawdopodobniła braku winy ani niezależności przeszkody. Skarżący wniósł skargę do WSA, podtrzymując argumentację o braku winy. Na rozprawie podniesiono zarzut niedoręczenia decyzji.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Anna Juszczyk - Wiśniewska (spr.) Sędziowie Sędzia WSA Alina Rzepecka Sędzia WSA Krystyna Skowrońska - Pastuszko Protokolant sekretarz sądowy Danuta Chorabik po rozpoznaniu w dniu 21 stycznia 2016 r. na rozprawie sprawy ze skargi J.T. na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego z dnia [...] r. nr [...] w przedmiocie odmowy przywrócenia terminu do wniesienia odwołania oddala skargę. Zaskarżonym postanowieniem z [...] września 2015 r. nr [...] Samorządowe Kolegium Odwoławcze odmówiło skarżącemu J.T. przywrócenia terminu do wniesienia odwołania od decyzji Burmistrza z [...] lipca 2015 r. w przedmiocie podatku od nieruchomości za 2010r. Postanowienie wydano w następującym stanie faktycznym i prawnym: Burmistrz decyzją z dnia [...] lipca 2015r. nr [...] ustalił J.T. wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości za rok 2010 w kwocie 27.992,00zł. Decyzję doręczono stronie w dniu 3 sierpnia 2015 r. (karta 127 akt adm.). W treści decyzji zawarto pouczenie o prawie i trybie wniesienia odwołania. W dniu [...] sierpnia 2015 roku skarżący udzielił pełnomocnictwa Ł.K.-G. i M.S. do reprezentowania go przed organami podatkowymi oraz sądami administracyjnymi wszystkich instancji w postępowaniu dotyczącym ustalenia wysokości zobowiązania w podatku od nieruchomości w gminie za lata 2010 – 2012. W dniu 20 sierpnia 2015r. pełnomocnik skarżącego – doradca podatkowy - wniósł odwołanie od powyższej decyzji. Natomiast w dniu 28 września 2015 r. skarżący złożył do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania od decyzji Burmistrza z dnia [...] lipca 2015r., dołączając w załączeniu to odwołanie. W uzasadnieniu wniosku podał, że po otrzymaniu decyzji przekazał sprawę do biura rachunkowego, które prowadzi jego rozliczenia podatkowe, ponieważ nie ma zapewnionej stałej obsługi prawnej. Z uwagi na to, że biuro rachunkowe nie zajmuje się doradztwem podatkowym, skontaktowało się – w jego imieniu - z kancelarią prawną, aby przygotować i złożyć odwołanie od decyzji. Biuro rachunkowe przekazało kancelarii prawnej inny termin odbioru decyzji, niż faktycznie miało to miejsce, bowiem błędnie wskazało, że decyzja została odebrana w dniu 6 sierpnia 2015 r. Skarżący dodał, że nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego biuro rachunkowe przekazało tę właśnie datę, choć nie ulega wątpliwości, iż była ona oczywiście nieprawidłowa. Ponadto podał, że w tym czasie był poważnie chory i nie było z nim kontaktu, stąd kancelaria prawna nie była w stanie potwierdzić, czy termin odbioru decyzji przekazany przez biuro rachunkowe był prawdziwy. Okoliczności te spowodowały, że pełnomocnik wniósł odwołanie po terminie, a strona nie była w stanie nadzorować właściwej daty złożenia odwołania przez kancelarię prawną. Skarżący podkreślił, że może potwierdzić swoją chorobę oraz przedstawić korespondencję, z której jasno będzie wynikać błędna data odbioru pisma, która została przekazana przez biuro rachunkowe kancelarii prawnej. Dodał również, że została podjęta próba zweryfikowania daty odbioru pisma korzystając z opcji śledzenia przesyłek na stronie internetowej poczty Polskiej, ale udało się tylko ustalić, że przesyłka została nadana w urzędzie pocztowym w dniu 31 lipca b.r., na dowód czego strona załączył wydruk ze strony Poczty Polskiej. W związku z powyższym, w ocenie strony, wniesienie odwołania po terminie nastąpiło bez jej winy, bowiem nastąpiły w przedmiotowym stanie faktycznym przeszkody niezależne od niej samej. Pełnomocnik strony wniósł odwołanie po terminie będąc przekonanym, że termin na wniesienie pisma mija 20 sierpnia 2015 r., polegał on bowiem na jedynej dostępnej dla niego w tym czasie informacji pochodzącej od biura rachunkowego z uwagi na fakt, że kontakt z nią był wtedy niemożliwy, a strona internetowa Poczty Polskiej zawierała nierzetelne informacje. Zdaniem skarżącego w tej sytuacji trudno przypisać mu winę, skorzystał bowiem z usług profesjonalnego podmiotu, a jego stan zdrowia nie pozwolił na pełne nadzorowanie sprawy. Zdaniem strony dopiero 21 sierpnia 2015 r., w związku z pismem Burmistrza, ustały przyczyny uchybienia terminowi. Samorządowe Kolegium Odwoławcze postanowieniem z [...] września 2015 r. nr [...] odmówiło stronie przywrócenia terminu do wniesienia odwołania. W uzasadnieniu organ podkreślił, że bezspornym jest, iż strona uchybiła terminowi do wniesienia odwołania, a w odwołaniu, które zostało przekazane Kolegium przez organ podatkowy I instancji w dniu 21 września 2015 r., pełnomocnik strony nie wniósł wniosku o przywrócenie terminu. Odnosząc się do przesłanki złożenia w określonym czasie wniosku o przywrócenie terminu SKO wskazało, strona nie uprawdopodobniła w żaden sposób istnienia w jakimś konkretnym czasie jakiejś konkretnej przeszkody uniemożliwiającej zachowanie terminu do wniesienia odwołania. W ocenie organu, strona w żaden sposób nie wykazała również braku swej winy, nie uwiarygodniła swojej staranności oraz faktu, że przeszkoda do wniesienia odwołania w terminie była od niej niezależna i istniała cały czas, aż do upływu ostatniego dnia terminu do wniesienia odwołania. Zaznaczył, że [...] sierpnia 2015r. strona ustanowiła pełnomocników do reprezentowania jej w określonych w pełnomocnictwie sprawach. Tak więc ani bliżej nieokreślona przez stronę choroba, ani nieprawidłowe - jak to określa strona przekazanie daty doręczenia decyzji kancelarii prawnej przez biuro rachunkowe - nie wykluczały zdaniem Kolegium możliwości dokonania na potrzeby wniesienia odwołania koniecznych ustaleń przez ustanowionych przez stronę pełnomocników w okresie od udzielenia pełnomocnictwa tj. od [...] sierpnia 2015r. do [...] sierpnia 2015r. (dzień upływu terminu do wniesienia odwołania). Wskazał, że jeżeli do uchybienia terminu do wniesienia odwołania doszło na skutek organizacji pracy profesjonalnego pełnomocnika, to są to okoliczności od niego zależne i nie mogą być zaliczone do kategorii okoliczności nie do przezwyciężenia (por. wyr. WSA w Poznaniu z dnia 15.05.2014r. III SA/Po 1083/13). Natomiast powołując się na poważną chorobę, co spowodowało niemożność nadzorowania sprawy w żaden konkretny sposób, strona nie uprawdopodobniła tego zdarzenia. Ponadto choroba nie jest samoistną okolicznością wystarczającą do uznania, że uchybienie terminu nastąpiło bez winy zainteresowanego i nie wyklucza możliwości dokonania czynności procesowej przez stronę. Organ zauważył także, że strona reprezentowana przez pełnomocnika wniosła odwołanie trzeciego dnia po upływie terminu do jego wniesienia, natomiast wniosek o przywrócenie terminu wraz z tożsamą treścią odwołania wniosła sama strona w dniu 30 września 2015r. (data wpływu do Kolegium), a więc po 44 dniach od upływu terminu do wniesienia odwołania. Jednocześnie strona we wniosku o przywrócenie terminu stwierdziła, że "dopiero 21 sierpnia b.r., w związku z pismem Burmistrza ustały przyczyny uchybienia terminu". Tak więc tym bardziej – zdaniem organu - podważa to istnienie wiarygodnych przyczyn uzasadniających przywrócenie terminu do wniesienia odwołania. W złożonej skardze na ww. postanowienie pełnomocnik skarżącego zarzucając naruszenie art. 162 § 1 Ordynacji podatkowej poprzez odmowę przywrócenia terminu w sytuacji braku winy w uchybieniu terminowi do wniesienia odwołania wniósł o jego uchylenie. W uzasadnieniu wskazano, że uchybienie terminowi, będące skutkiem błędnego przekazania daty odebrania decyzji Burmistrza nastąpiło bez winy skarżącego, z powodów od niego niezależnych, jak również nie mogło zostać wyeliminowane przez samego skarżącego oraz przez osoby upoważnione przez skarżącego do dokonywania poszczególnych czynności technicznych i prawnych (zarówno przez biuro rachunkowe jak i pełnomocnika procesowego). W pierwszej kolejności podkreślono, że skarżący pozostawał przekonany, iż do odebrania przesyłki musiało dojść w dniu 6 sierpnia 2015 r. Co więcej, do chwili obecnej nie może sobie przypomnieć okoliczności odbioru decyzji i przekazania daty odbioru do biura rachunkowego. Skarżący – jak podkreślono - pozostawał bowiem w przekonaniu, iż nie mógł przedmiotowej decyzji odebrać 3 sierpnia 2015 r., z uwagi na niezależne od niego okoliczności natury zdrowotnej. Autor skargi zaznaczył, że skarżący jest przedsiębiorcą, podmiotem prowadzącym działalność gospodarczą od wielu lat, obeznanym z procedurą administracyjną, w tym również świadomym wagi terminów i konsekwencji ich niedochowania. Jednak w okresie, w którym nastąpiło odebranie decyzji oraz ustanowienie pełnomocników skarżący cierpiał na istotne zaburzenia pracy serca, objawiające się silnymi zawrotami głowy, kołataniem serca, trwałym uciskiem zamostkowym. Zaburzenia te miały charakter nagły i nieprzewidywalny. To nagłe pogorszenie stanu zdrowia wpłynęło również na błędne przekazanie daty otrzymania decyzji osobom prowadzącym sprawy skarżącego. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż nagłe zaburzenia pracy serca wpływają również na pamięć i koncentrację i mogą doprowadzić do sytuacji, w której skarżący pomylił daty istotnych zdarzeń. Dodano, że w okresie w którym doszło do odbioru decyzji, a następnie przekazania błędnej daty odbioru dalszym osobom (do biura rachunkowego), pozostawał pod opieką ośrodka kardiologicznego i przechodził liczne badania. Natomiast pełnomocników ustanowił po ustaniu największych dolegliwości, w dniu [...] sierpnia 2015r., będąc dalej przekonanym, iż odebranie decyzji miało miejsce 6 sierpnia 2015 r. Pełnomocnik podniósł, że brak wiążących możliwości, aby niezależnie od odbiorcy przesyłki zweryfikować datę odbioru jakiegokolwiek pisma nadanego Pocztą Polską. Niemniej jednak - jak podkreślono - podjął próbę zweryfikowania daty odbioru pisma poprzez skorzystanie z opcji śledzenia przesyłek na stronie internetowej Poczty Polskiej. Po wprowadzeniu numeru przesyłki, w systemie widniała jedynie informacja, że przesyłka została nadana w urzędzie pocztowym w dniu 31 lipca 2015 r. Stąd też, skarżący, jak i pełnomocnicy, dowiedzieli się o zaistniałym uchybieniu dopiero w momencie otrzymania pisma od organu podatkowego wskazującego na datę uwidocznioną na zwrotnym potwierdzeniu odbioru. Brak jest również jakichkolwiek podstaw, aby wymagać od pełnomocników weryfikacji daty doręczenia decyzji, w sytuacji w której strona skarżąca była przekonana o prawdziwości swoich twierdzeń co do tej daty (biuro rachunkowe otrzymało bowiem informację o dacie doręczenia 6 sierpnia 2015 r. - dalszy kontakt ze stroną skarżącą zarówno w dniu 6 jak i 7 sierpnia 2015 r. był niemożliwy z uwagi na trwające badania). Podtrzymano stanowisko, że wniosek został zatem wniesiony w ciągu tygodnia od ustania przyczyny uchybienia terminu, a twierdzenie SKO, iż wpłynął do organu po 44 dniach od upływu terminu uznano za bezzasadne. Skarżąca otrzymała bowiem pismo Burmistrza w dniu 21 września 2015 r. i w terminie 7 dni wniosła o przywrócenie terminu. W załączeniu do skargi przedłożono zaświadczenie z ośrodka kardiologicznego C o pozostawaniu skarżącego pod opieką ośrodka w dniach 31 lipca - 7 sierpnia 2015 r. oraz karty badań z 31 lipca, 6 i 7 sierpnia 2015 r. W odpowiedzi na skargę SKO wniosło o jej oddalenie. Na rozprawie w dniu 21 stycznia 2016 r. skarżący po okazaniu zwrotnego potwierdzenia odbioru decyzji Burmistrza z [...] lipca 2015 r. oświadczył, że nie podpisał się na tym dokumencie, nie jest to też podpis jego mamy, upoważnionej do obioru przesyłki. W związku z czym, pełnomocnik strony oświadczył, że skoro decyzja nie została prawidłowo doręczona, to bezprzedmiotowe jest postępowanie w przedmiocie przywrócenia terminu do wniesienia odwołania. Skarżący dodał, że nie pamięta w jaki sposób otrzymał decyzję, mogło być tak, że znalazł ją w skrzynce pocztowej. Tego dnia, kiedy w ten sposób otrzymał decyzję, zaniósł ją do biura rachunkowego. Było to 6 sierpnia 2015 r. Pełnomocnik organu wskazał, że w toku postępowania strona nie kwestionowała prawidłowości doręczenia decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Sąd administracyjny w ramach kontroli działalności administracji publicznej, przewidzianej w art. 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2012r., poz. 270 – powoływanej dalej jako "p.p.s.a."), uprawniony jest do badania, czy przy wydaniu zaskarżonego aktu nie doszło do naruszenia przepisów prawa materialnego i przepisów postępowania, nie będąc przy tym związanym granicami skargi (art.134 § 1 p.p.s.) Przeprowadzona przez Sąd kontrola zaskarżonego rozstrzygnięcia nie dała podstaw do uznania, że zostało ono wydane z naruszeniem przepisów, które skutkowałoby wyeliminowaniem go z obrotu prawnego. Spór w sprawie sprowadza się do ustalenia, czy Samorządowe Kolegium Odwoławcze zasadnie postanowieniem z dnia [...] września 2015r. odmówił skarżącemu przywrócenia terminu do wniesienia odwołania od decyzji Burmistrza z dnia [...] lipca 2015 r. określającej ww. zobowiązanie w podatku od nieruchomości za 2010 r. Normą prawną o istotnym znaczeniu dla podjętego przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze rozstrzygnięcia jest art.162 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2012, poz. 749 ze zm.). Z brzmienia tego przepisu wynika, że w razie uchybienia terminu należy przywrócić termin na wniosek zainteresowanego, jeżeli uprawdopodobni, że uchybienie nastąpiło bez jego winy (§1). Podanie o przywrócenie terminu należy wnieść w ciągu 7 dni od dnia ustania przyczyny uchybienia terminowi. Jednocześnie z wniesieniem podania należy dopełnić czynności, dla której był określony termin (§ 2). Stosownie zatem do przytoczonej wyżej regulacji - dla przywrócenia terminu konieczne jest kumulatywne spełnienie czterech przesłanek: 1. uchybienie terminowi; 2. złożenie przez zainteresowanego wniosku o przywrócenie terminu w określonym terminie; 3. uprawdopodobnienie braku winy wnioskującego w uchybieniu terminowi; 4. dokonanie czynności, dla której termin jest przewidziany. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, w ocenie Sądu, niewątpliwym jest, że w kontrolowanym postępowaniu doszło do uchybienia terminu, o czym świadczy ostateczne postanowienie SKO z [...] października 2015 r. stwierdzające uchybienie terminowi do wniesienie odwołania czy też wniosek skarżącego o jego przywrócenie. Nie budzi w sprawie również wątpliwości to, że wraz z wnioskiem z [...] września 2015 r. strona dopełniła samej czynności tj. złożyła odwołanie od decyzji. Wbrew twierdzeniu organu, zdaniem Sądu, strona dochowała również terminu do złożenia wniosku. Nie ma bowiem podstaw by kwestionować to, że wiadomość o uchybieniu terminu powzięła dopiero wraz z otrzymaniem pisma Burmistrza z [...] września 2015 r. (data doręczenia 21 września 2015 r. wynika z treści zaskarżonego postanowienia: karta 181 akt adm.). Powyższe błędne ustalenie w zakresie daty złożenia wniosku nie zmienia jednak tego, że strona – w ocenie Sądu - nie uprawdopodobniła braku winy w uchybieniu terminowi, wokół czego w zasadniczej mierze koncentrował się spór. Wskazać w tym miejscu należy, że powołana powyżej norma nie uzależnia uprawnienia do przywrócenia terminu od stopnia zawinienia. Uniknięcie negatywnych skutków dokonania czynności postępowania po upływie ustawowego terminu zakreślonego do jej wykonania wymaga uprawdopodobnienia nie tylko braku winy umyślnej (przy rozumieniu umyślności jako zamierzonego działania sprzecznego z regułą lub regułami postępowania bądź na powstrzymaniu się od działania mimo obowiązku czynnego zachowania), ale także lżejszej jej postaci – niedbalstwa - rozumianego jako niedołożenie należytej staranności, jakiej można wymagać od każdej osoby dbającej o swoje interesy. Warunek uprawdopodobnienia jest bezpośrednio związany ze wskazaniem przyczyny naruszenia terminu. W niniejszej sprawie uchybienie terminu do wniesienia odwołania wynika z jednej strony z błędnego przekazania przez skarżącego daty odbioru decyzji, a z drugiej strony, braku weryfikacji tej daty przez profesjonalnego pełnomocnika. Zainteresowany, ubiegający się o zastosowanie wobec niego przedmiotowej instytucji, powinien stosowną argumentacją uwiarygodnić swoją staranność oraz fakt, że przeszkoda była od niego niezależna i istniała cały czas, aż do wniesienia wniosku o przywrócenie terminu. Z kolei, zadaniem organu w postępowaniu o przywrócenie terminu jest ustalenie, czy zainteresowany jest winny uchybienia. Za kryterium w tym względzie przyjmuje się obiektywny miernik staranności, jakiej można wymagać od strony dbającej należycie o swoje interesy. Przy czym, dla oceny, czy uchybienie powstało z winy podatnika, nie jest istotny zamiar z jakim on działał (wyrok NSA z dnia 28 września 2010r., I FSK 1582/09, LEX nr 602625). O braku winy można mówić w sytuacjach od strony niezależnych, kiedy zainteresowany nie miał wpływu na zdarzenia, określane często jako losowe. Brak winy w uchybieniu terminu należy przyjąć wtedy, gdy zainteresowany nie był w stanie przeszkody pokonać (usunąć) przy użyciu sił i środków normalnie dostępnych. Ponieważ w sprawie w terminie otwartym do wniesienia odwołania, skarżący udzielił pełnomocnictwa do jej prowadzenia profesjonalnemu podmiotowi, należy dodać, że w odniesieniu do osób, które z racji wykonywanego zawodu występują jako pełnomocnicy stron należy przyjąć, że osoby te są zobowiązane do szczególnej staranności przy wykonywaniu powierzonego zlecenia, a zatem ocena, czy dochowali reguł starannego działania winna być dokonana w oparciu o odpowiednie kryteria (zob. wyr. NSA z 11.8.1999 r., I SA/Gd 745/98). Co istotne zaniechanie pełnomocnika obciąża w istocie samą stronę. Przechodząc do oceny zaskarżonego rozstrzygnięcia wpierw należy wskazać na różnice występujące w argumentacji przytoczonej przez stronę we wniosku o przywrócenie terminu do złożenia odwołania, a wniesionej do Sądu skardze. W ww. wniosku skarżący brak winy uzasadnia podaniem przez biuro rachunkowe kancelarii prawnej błędnej informacji w zakresie daty odbioru decyzji, wówczas jak twierdzi jedynie dostępnej, z uwagi na fakt, że kontakt z nim był niemożliwy, a strona internetowa Poczty Polskiej zawierała nierzetelne informacje. Podkreślił, że ponieważ był poważnie chory co uniemożliwiało z nim kontakt, kancelaria prawna nie była w stanie potwierdzić, czy data odbioru decyzji podana przez biuro rachunkowe była prawidłowa, a on sam nie był w stanie nadzorować sprawę. Z uzasadnienia wniosku wynika więc, że strona winę w uchybieniu terminu przypisuje podmiotowi rachunkowemu z którym współpracuje, a choroba na którą się powołuje miała jedynie uniemożliwić kontakt z nim celem weryfikacji i ustalenia prawidłowej daty doręczenia decyzji. Z kolei we wniesionej skardze, strona reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika, brak winy nie uzasadnia nierzetelnością biura rachunkowego, lecz chorobą, której nagły charakter - jak twierdzi - doprowadził ją do błędnego przekonania, że do odbioru decyzji doszło 6 sierpnia 2015 r. Co więcej, do dziś dnia nie może przypomnieć sobie daty odbioru decyzji i przekazania jej do biura rachunkowego. Jednocześnie z akt sprawy wynika, że w dniach 6 - 7 sierpnia 2015 r. skarżący był zdolny stawić się na badania w ośrodku celem wykonania badań diagnostycznych, a więc w tym przypadku choroba nie uzasadnia braku winy w podaniu prawidłowej daty odbioru decyzji. Ponadto, skoro strona wiedziała - a ten fakt mogła w prosty sposób ustalić poddając analizie karty badań - że 6 sierpnia 2015 r. była w ośrodku, to tym bardziej winna mieć świadomość, że odbiór decyzji w tym dniu, może być co najmniej wątpliwy. Już z analizy ww. pism wynika również, że strona skarżąca nie uprawdopodobniła braku winy w uchybieniu terminowi, przeczy temu bowiem sama argumentacja na którą się powołuje. Nie przemawia bowiem na korzyść strony sytuacja, w której zasadnicza z punktu widzenia sprawy przyczyna, mająca uzasadnić brak jej winy w niedotrzymaniu terminu, ulega jak wynika z ww. pism procesowych w trakcie postępowania zmianie. Z oczywistych względów takie postępowanie strony, poddaje również w wątpliwość powołane przez nią twierdzenia. W złożonej skardze, pełnomocnik strony akcentując okoliczność choroby i twierdząc że nagłe pogorszenie stanu zdrowia wpłynęło na błędne przekazanie daty otrzymania decyzji osobom prowadzącym spraw, nie bierze pod uwagę fakt, że co do zasady choroby stanowią naturalny aspekt życia człowieka i nie usprawiedliwiają zawsze dysfunkcji w zakresie wykonywania obowiązków (por. wyr. NSA z 26.02.2014r., I GSK 1381/12). Podkreśla się tez w orzecznictwie, że sam fakt choroby, nawet poświadczony zwolnieniem lekarskim, nie jest wystarczający dla uprawdopodobnienia braku winy w uchybieniu terminu (por. wyr. NSA z 25.02.2014 r., I GSK 753/12). Sąd w tym miejscu nie kwestionuje kłopotów zdrowotnych skarżącego. Jednak nie można też nie zauważyć, że choćby w okresie kiedy skarżący miał pozostawać pod opieką ośrodka kardiologicznego (31 lipca – 7 sierpnia 2015 r.), odebrał jedocześnie skierowaną do niego decyzję (fakt niesporny do momentu rozprawy) jak i udał się w dniu 6 sierpnia – jak sam twierdzi - do biura rachunkowego celem jej przekazania. I choć nie jest rolą Sądu ocena stanu zdrowia skarżącego, to z nadesłanej dokumentacji wynika, że w tym okresie był poddawany badaniom w związku z objawami choroby trwającymi od miesiąca. A więc już z tej przyczyny nie można uznać, że objawy, które skarżący podał przed badaniem, miały charakter nagły, jak twierdzi w skardze. Najważniejsze jednak to, a co strona marginalizuje, że w terminie otwartym do wniesienia odwołania tj. w dniu 12 sierpnia 2015r., skarżący udzielił pełnomocnictwa do reprezentowania go m.in. przed organami podatkowymi, profesjonalnej kancelarii prawnej. A więc jak słusznie wskazało SKO, strona od tego momentu korzystała z fachowej obsługi prawnej. Okoliczność ta nie pozostaje obojętna dla sprawy, bowiem od profesjonalnych pełnomocników wymaga się – jak powyżej wskazano - szczególnej staranności przy wykonywaniu powierzonego zlecenia. Szczególnie, że konsekwencje ewentualnych zaniedbań pełnomocnika, ponosi sama strona, gdyż to ona dokonuje wyboru osób, którym powierza prowadzenie sprawy. W sprawie, nie można przyjąć, że działanie pełnomocnika cechowało staranne działanie. Gdyby bowiem nawet przyjąć hipotetycznie, że strona udzieliła błędnej informacji odnośnie odbioru decyzji wskutek kłopotów zdrowotnych, to nie wykracza poza obowiązki fachowego pełnomocnika podjęcie starań w celu upewnienia się co do prawidłowości otrzymanej informacji o dacie doręczenia przesyłki, skoro pełnomocnik ma świadomość jakie skutki prawne niesie za sobą przekroczenie terminów ustawowych. Prawidłowe określenie daty doręczenia decyzji jest bowiem zasadniczym, wręcz elementarnym, zadaniem profesjonalnego pełnomocnika skoro staranność w dotrzymywaniu terminów jest podstawowym warunkiem dla realizacji uprawnień procesowych reprezentowanego przez niego podmiotu (vide: prawomocny wyrok WSA w Poznaniu z 15.05.2014 r. , III SA/Po 1084/13). Nic nie stało zatem na przeszkodzie, by pełnomocnik, podjął odpowiednie działania, choćby poprzez kontakt z właściwym organem administracji – w celu potwierdzenia czy też ustalenia daty doręczenia przesyłki. Nie jest bowiem tak jak twierdzi strona w skardze, że brak jest wiążących możliwości, aby niezależnie od obiorcy przesyłki zweryfikować datę odbioru jakiegokolwiek pisma nadanego Poczta Polską. Taka możliwość istnieje właśnie poprzez zasięgnięcie informacji w organie administracji publicznej, który jest dysponentem postępowania i z mocy ustawy zobowiązany jest do gromadzenia materiału dowodowego, z którym pełnomocnik na każdym etapie postępowania może się zapoznać. Tym samym – zdaniem Sądu - nie uprawdopodabnia brak winy trwanie w błędnym przekonaniu co do daty zdarzenia, na które powołuje się strona, skoro datę owego zdarzenia miał możliwość zweryfikować w organie podatkowym ustanowiony w sprawie pełnomocnik, co zresztą jest rutynową czynnością przy okazji zapoznania się z aktami sprawy, które niewątpliwe nie wykracza poza zakres obowiązków profesjonalnego pełnomocnika. Usprawiedliwieniem bierności pełnomocnika nie może być niemożność ustalenia daty doręczenia decyzji w oparciu o opcję internetową - śledzenie przesyłek Poczty Polskiej. Już bowiem z samej strony Poczty Polskiej - śledzenie przesyłek wynika, że ma ona jedynie charakter poglądowy, a zatem nie ma można przypisać tej informacji waloru przesądzającego. Co więcej, w sprawie jak podkreślała strona, data obioru nie była w systemie Poczty Polskiej uwidoczniona, co tym bardziej uzasadniało podjęcie odpowiednich działań w celu weryfikacji daty tej czynności. Nieskuteczny jest również podniesiony na rozprawie zarzut niedoręczenia stronie decyzji. Przede wszystkim - co należy podkreślić - jest to zarzut spóźniony. Nie był podnoszony na żadnym etapie postępowania przed organami administracji ani też w skardze do Sądu, tak więc wymyka się spod kontroli Sądu w niniejszym postępowaniu, który ocenia sprawę na dzień wydania zaskarżonego rozstrzygnięcia. Ww. zarzut strona może podnieść inicjując postępowanie w innym trybie. Ponadto ocenie Sądu w niniejszej sprawie poddana została kwestia odmowy przywrócenia terminu do wniesienia odwołania, którego uchybienia strona nie kwestionowała, o czym świadczy choćby wniosek o jego przywrócenie, w którym starała się dowieść brak winy w jego uchybieniu. Co więcej, funkcjonuje w obrocie prawnym ostateczne postanowienie SKO z [...] października 2015 r. przesądzające kwestię uchybienia terminu, które zostało doręczone pełnomocnikowi strony skarżącej 8 października 2015 r. i nie zostało do Sądu zaskarżone. Z tych też powodów jest oczywistym, że prawidłowość doręczenia decyzji nie może być przedmiotem rozważań w niniejszej sprawie, dotyczącej kwestii przywrócenia terminu. Niemniej, należy podkreślić, że prawidłowość doręczenia decyzji do dnia rozprawy nie była kwestionowana. Szczególnie, że z akt administracyjnych nie wynika, by w tym zakresie istniały jakieś nieścisłości. Dokumentem potwierdzającym odbiór decyzji jest bowiem potwierdzenie odbioru znajdujące się na karcie 127 akt administracyjnych. Mając powyższe na uwadze, Sąd na podstawie art. 151 P.p.s.a. skargę oddalił.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło