II GSK 294/19

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2022-06-28

Skład orzekający: Gabriela Jyż, Andrzej Skoczylas, Mirosław Trzecki

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o prowadzenie zajęć dydaktycznych, której przedmiotem jest przekazanie wiedzy teoretycznej studentom, a która wymaga przygotowania konspektu, może być zakwalifikowana jako umowa o dzieło, czy też jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, w kontekście podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowy dotyczące prowadzenia zajęć dydaktycznych, których celem jest przekazanie wiedzy teoretycznej studentom i które nie prowadzą do powstania samoistnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu podlegającego rękojmi za wady, powinny być kwalifikowane jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. W związku z tym, osoby wykonujące takie umowy podlegają obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego M. P. z tytułu wykonywania umów zlecenia zawartych ze skarżącą (uczelnią) na prowadzenie zajęć dydaktycznych. Organy administracji oraz Sąd I instancji uznały, że umowy te, mimo nazwania ich przez strony umowami o dzieło, w rzeczywistości były umowami o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Skarżąca wniosła skargę kasacyjną, kwestionując tę kwalifikację i zarzucając naruszenie przepisów prawa materialnego i procesowego.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Gabriela Jyż (spr.) Sędzia NSA Andrzej Skoczylas Sędzia NSA Mirosław Trzecki po rozpoznaniu w dniu 28 czerwca 2022 r. na posiedzeniu niejawnym w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej S. G. G. W. w W. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 7 listopada 2018 r., sygn. akt VI SA/Wa 1566/18 w sprawie ze skargi S. G. G. W. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] czerwca 2018 r., nr [...] w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego 1. oddala skargę kasacyjną; 2. zasądza od S. G. G. W. w W. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 240 (dwieście czterdzieści) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 7 listopada 2018 r., oddalił skargę S. G. G. W. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 4 czerwca 2018 r., w przedmiocie podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Sąd I instancji orzekał w następującym stanie sprawy: Zakład Ubezpieczeń Społecznych III Oddział w Warszawie wystąpił się do Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z wnioskiem o ustalenie obowiązku podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu M. P. z tytułu wykonywania umów zlecenia zawartych ze skarżącą, w okresach: od 1 lutego 2011 r. do 4 czerwca 2011 r. oraz od 26 lutego 2011 r. do 27 lutego 2011 r. Dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ decyzją z 19 czerwca 2015 r. ustalił, że M. P. podlegała w okresie od 1 lutego 2011 r. do 4 czerwca 2011 r. oraz od dnia 26 lutego 2011 r. do 27 lutego 2011 r. obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia zawartej ze Szkołą. Objętą skargą decyzją Prezes NFZ utrzymał w mocy rozstrzygnięcie organu I instancji w mocy. Organ stwierdził, że realizowane przez zainteresowaną umowy mieściły się w ramach typowych akademickich prac edukacyjnych. Wskazał, że strony nie sprecyzowały sposobu wykonywania umów, a jedynie określiły przedmiot świadczenia, poprzez wskazania, że zainteresowana zobowiązana była do prowadzenia zajęć dydaktycznych z przedmiotu "[...]" oraz "[...]" w ramach projektu Studia Podyplomowe Administracja i Finanse Publiczne. Strony nie ustaliły przy tym żadnych norm, standardów jakości, ani nie odwołały się do tematów poszczególnych wykładów i omawianych zagadnień. Prezes NFZ uznał wobec tego, że zainteresowana miała wykonać świadczenie w sposób odpowiadający celowi społeczno-gospodarczemu oraz zwyczajom. Brak zawarcia przez strony w treści umów postanowień, które precyzowałyby i indywidualizowały przedmiot wykładów, poprzez wskazanie norm jakości, określenie standardów, czy wskazanie, poprzez jakie elementy cykl wykładów ma się odróżniać od innych wykładów o podobnej tematyce, świadczyło o tym, że w rzeczywistości chodziło o przeprowadzenie konwencjonalnego cyklu wykładów z wymienionego zakresu. Sąd I instancji oddalając skargę na tą decyzję stwierdził, że kwestią sporną był charakter prawny umów zawartych przez Szkołę, jako płatnika składek z M. P., czy były to umowy o dzieło, czy też inne umowy o świadczenie usług, do których zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia i czy w zaistniałym stanie faktycznym zainteresowana podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartych umów. Analizując treść spornych umów oraz wyjaśnienia skarżącej podnoszone zarówno w postępowaniu administracyjnym, jak i w skardze, Sąd I instancji doszedł do wniosku, że organy prawidłowo zakwalifikowały sporne umowy do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, brak jest bowiem podstaw do przyjęcia, że przedmiotem spornych umów były wykłady naukowe wypełniające kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego. Wskazał, że postanowienia umów oraz wyjaśnienia skarżącej jednoznacznie wskazywały, że zawarciu umów przyświecał cel edukacyjny. Szkoła zawarła z zainteresowaną umowy, na podstawie których studentom Szkoły miała zostać przekazana wiedza teoretyczna na konkretne tematy, która następnie miała zostać zweryfikowana w formie egzaminu. W ocenie Sądu I instancji, ten właśnie edukacyjny, dydaktyczny cel zawartej umowy, determinował ich charakter prawny, jako umowy o świadczenie usług. Odnosząc się do kwestii rezultatu umów Sąd zauważył, że umowy nie zawierały żadnych postanowień świadczących o odpowiedzialności za wady dzieła. Zainteresowana w związku z tym nie podlegała jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, co jest jedną z cech odróżniających umowę rezultatu od umowy starannego działania. Sąd I instancji stwierdził, że organy prawidłowo oceniły charakter spornych umów zaliczając je do umów o świadczenie usług, co oznaczało, że nie doszło do naruszenia art. 627 k.c., w zw. z art. 1 ust 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, nawet jeżeli przyjąć, że przeprowadzone zajęcia stanowiły utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, nie stanowiły one bowiem twórczego indywidualnego dzieła naukowego lecz edukacyjne działania mające na celu nauczenie uczestników tych zajęć konkretnej wiedzy na dany temat, a następnie jej zweryfikowanie podczas egzaminu. Stwierdził również, że zaklasyfikowanie przedmiotowych umów dotyczących świadczenia usług edukacyjnych, których wykonanie wymaga dołożenia należytej staranności, a w których nie ma możliwości wskazania obiektywnie osiągalnego i pewnego oraz samoistnego względem wykonawcy – rezultatu, do umów o dzieło, sprzeciwiałoby się tego rodzaju stosunkowi prawnemu. Sąd uznał w konsekwencji, że nie doszło do naruszenia art. 750 k.c. w związku z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2017 r., poz. 1938, ze zm., dalej: ustawa o świadczeniach), gdyż słuszne zostało uznanie, że uczestnik postępowania podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu przedmiotowych umów, zawartych ze skarżącą. Sąd I instancji nie stwierdził także aby w sprawie doszło również do naruszenia przepisów postępowania, które mogłoby mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W podstawie prawnej wyroku podano art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2018 r. poz. 1302 ze zm., dalej: p.p.s.a.). S. G. G. W. w W., skargą kasacyjną zaskarżyła w całości wyrok Sądu I instancji zarzucając mu naruszenie: I. prawa materialnego: 1. art. 65 § 1 w zw. z art. 65 § 2 Kodeksu cywilnego, poprzez niewłaściwe zastosowanie i błędną wykładnię objawiające się nieuwzględnieniem zgodnej woli stron umowy, a także poprzez brak uwzględnienia ustalonych zwyczajów, praktyki uczelnianej oraz zasad współżycia społecznego, co skutkowało uznaniem, że zawarte przez Panią M. P. z SGGW umowy były umowami starannego działania, podczas gdy prawidłowa wykładnia umów winna doprowadzić do wniosku, iż zawarte umowy były umowami o dzieło; 2. art. 353 1 K.c. poprzez jego błędne niezastosowanie i pominięcie w toku dokonywania oceny spornych umów zasady swobody umów rozumianej jako prawo do wyboru rodzaju umowy, na podstawie której ma być wykonywana praca, a także prawa [pic]swobodnego ukształtowania stosunku prawnego według własnego przekonania w [pic]sytuacji, gdy wyznaczone ustawą granice swobody umów nie zostały przekroczone; 3. poprzez jego błędną wykładnię i uznanie, że opracowanie i sporządzenie konspektu wykładu naukowego, a następnie w oparciu o w/w autorski konspekt wygłoszenia cyklu wykładów na jeden określony temat stanowi wykonanie umowy starannego działania, a nie umowy rezultatu, co skutkowało niewłaściwym zastosowaniem powołanego przepisu wyrażającym się w niezakwalifikowaniu spornych umów jako umów o dzieło, czego konsekwencją był obowiązek objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym; 4. art. 83 ust. 1 pkt 1 i 3 i art. 13 pkt 2, art. 18 ust. 1 i 3, art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych, art. 81 ust. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków [pic]publicznych oraz art. 750 k.c. przez błędną wykładnię, a mianowicie poprzez to, iż zgodnie z przepisami o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy z 27 sierpnia 2004 r, o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych mając na uwadze okoliczności niniejszej sprawy należałoby stwierdzić obowiązek płatnika w zakresie zgłoszenia i obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego i rentowego, wypadkowego, zdrowotnego osób wykonujących realizację procesu [pic]dydaktycznego w oparciu o umowę o dzieło w rozumieniu art. 627 K.c.; II. naruszenie przepisów postępowania: 1. art. 145 § 1 pkt. 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 7, art. 77 § 1 art, 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez polegające na oddaleniu skargi oraz nieuchyleniu decyzji organu II instancji, pomimo braku wszechstronnego zebrania i rozpatrzenia materiału dowodowego oraz [pic]jego wybiórczą ocenę, a w szczególności poprzez niedoniesienie się do powstałego w [pic]trakcie realizacji umowy konspektu, który jako jeden z elementów składowych umowy wskazywał na ich rodzaj — jako umowy o dzieło; 2. art. 145 § 1 pkt. 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 10 k.p.a. w zw. z art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 k.p.a. poprzez oddalenie skargi oraz nieuchyleniu decyzji organu II instancji, pomimo braku wszechstronnego zebrania i rozpatrzenia materiału dowodowego oraz jego wybiórczą ocenę, i przez brak zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu a także brak umożliwienia stronie wypowiedzenia się co do zebranego materiału dowodowego, podczas gdy organ administracyjny jest zobowiązany do zapewnienia stronie czynnego udziału w sprawie w tym możliwości przedłożenia konspektu sporządzonego do umowy, który pozwoliłby na zakwalifikowanie umów jako umów o dzieło. Podnosząc te zarzuty skarżąca kasacyjnie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania WSA w Warszawie ewentualnie uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i rozpoznanie skargi oraz o zasądzenie zwrotu kosztów postępowania. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, w odpowiedzi na skargę kasacyjną wniósł o jej oddalenie w całości i zasądzenie kosztów postępowania kasacyjnego według norm przepisanych. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Skarga kasacyjnie nie zasługuje na uwzględnienie albowiem podniesione w jej ramach zarzuty oraz ich argumentacja nie podważają prawidłowości kontroli i związanej z nią oceny rozstrzygnięć organów Narodowego Funduszu Zdrowia, jakiej dokonał Sąd I instancji. Zarzuty skargi kasacyjnej, zarówno naruszenia przepisów postepowania, jak i przepisów prawa materialnego, sprowadzają kontrolę instancyjną wyroku Sądu I instancji do oceny prawidłowości przyjętego przez organy i zaakceptowanego przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zaklasyfikowania pod względem charakteru – rodzaju - umów łączących skarżącą z uczestniczką postępowania M. P.. Ocenę tą, dla pełnej klarowności wywodów odnoszących się do zarzutów skargi kasacyjnej, poprzedzić należy uwagami ogólnymi dotyczącymi umów o dzieło i umów zlecenia. W myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. W myśl art. 750 k.c. do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Przez umowę zlecenia, zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. W praktyce obrotu gospodarczego, co do zasady, przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, aby czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu. Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, a mianowicie o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie w wypadku niezrealizowania celu umowy jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por.: A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391). Umowa zlecenia jest natomiast umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. Podkreślenia również wymaga, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje nazwa umowy czy jej stylistyka, lecz rzeczywisty przedmiot umowy, okoliczności jej zawarcia oraz sposób i okoliczności jej wykonywania, w tym realizowanie przez strony, nawet wbrew postanowieniom umowy, a także cechy charakterystyczne dla danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych umów cywilnoprawnych. Wolę stron umowy należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje (art. 65 § 1 k.c.), przy czym nie może ona zmieniać ustawy, co wprost wynika z art. 58 § 1 k.c. (tak np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 12 maja 2016 r., sygn. akt III AUa 1392/15 i wyroku sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 maja 2019 r., sygn. akt III AUa 1132/17). Wobec tego niezależnie od deklaracji stron co do nazwy zawieranej przez nie umowy, postanowienia umowy, jak i okoliczności związane z jej wykonywaniem, pozwalają na ocenę, czy strony, zawierając danego rodzaju umowę, nie wykroczyły poza granice swobody kontraktowej wyznaczone w art. 353¹ k.c. Przenosząc powyższe rozważania na grunt przedmiotowej sprawy stwierdzić należy, że organy zasadnie uznały łączące stronę skarżąca z uczestniczką postępowania umowy, nie za umowy o dzieło, jak nazwały ją strony, lecz za umowy o świadczenia usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, co również słusznie zaakceptował Sąd I instancji. Sporne umowy dotyczyły prowadzenia przez przyjmującą zamówienie zajęć dydaktycznych. Ich przedmiotem było prowadzenie zajęć dydaktycznych z przedmiotów: kontynuacja zajęć finanse i system finansów publicznych w Polce – nowe publiczne zarządzanie (4h) w ramach projektu Studia Podyplomowe Administracja i Finanse Publiczne oraz budżet zadaniowy (8h) oraz finanse i system finansów publicznych w Polsce (4h) w ramach projektu Studia Podyplomowe Administracja i Finanse Publiczne (12h). Wykłady miały być utrwalone w formie konspektu. Powyższe wskazuje, co słusznie zauważył Sąd I instancji, że celem umów był cel edukacyjny - przekazanie studentom skarżącej Uczelni wiedzy teoretycznej na konkretne tematy. Również słusznie w świetle powyższego Sąd I instancji uznał, że cel dydaktyczny umowy, determinował jej prawny charakter, jako umowy o świadczenie usług. Umowy zawarte z wykładowcami, których przedmiotem jest przeprowadzenie wykładów, ćwiczeń czy seminariów, a więc wszelkiej szeroko rozumianej aktywności nakierowanej na przekazanie i nauczenie uczestników zajęć określonej wiedzy, z uwagi na cel dla jakich są zawierane, nie mogą stanowić umów o dzieło, o których mowa w art. 627 k.c. W tego typu umowach nie można bowiem z góry określić zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu tego przepisu. Nie można również poziomu opanowania przekazanej słuchaczom zajęć wiedzy i umiejętności traktować jako rezultatu w rozumieniu powołanego art. 627 k.c. (por. wyroki NSA z: 12 kwietnia 2017 r., sygn. akt II GSK 4624/16; 10 marca 2017 r., sygn. akt II GSK 2954/15). Istotną dla oceny charakteru spornych w sprawie umów jest również okoliczność, na którą szczególną uwagę zwrócił organ, a dotyczącą odpowiedzialności za wady dzieła, jako elementu konstytutywnego umowy o dzieło. Z treści umów nie wynikało bowiem, aby to zainteresowana, w przeciwieństwie do skarżącej, miała brać na siebie odpowiedzialność wobec studentów oraz osób trzecich za prawidłowe wykonanie dzieła. Taki sposób określenia odpowiedzialności przyjmującej zamówienie i za wady "dzieła", jakiem miało powstać w związku z wykonaniem umów, wskazuje, co słusznie wywodził organ, że w swojej istocie przyjmująca zamówienie zobowiązana była wyłącznie do sumiennego i starannego, według jej wiedzy, wykonania powierzonego jej zadania – prowadzenia wykładów na określony w każdej z umów temat. Okoliczność ta wyłączała podstawę przyjęcia, że sporne umowy były umowami o dzieło, skoro faktycznie przyjmująca zamówienie zobowiązana była do starannego działania w ramach zawartych umów, co jest charakterystyczne dla umów starannego działania. Wbrew stanowisku skarżącej, nie można było uznać za element decydujący o charakterze umowy łączącej ją z zainteresowaną konspektu, który zdaniem strony przemawiał za uznaniem umowy za umowę o dzieło. Konspekt stanowiący z definicji skrót wypowiedzi pisemnej lub ustnej ujęty w punktach, bardziej szczegółowy niż plan, ma umożliwić autorowi pracy uporządkowanie wiedzy, ukierunkowanie działań oraz zdefiniowanie ewentualnych braków. Niewątpliwie, mając na względzie temat wykładów, jakie miała przeprowadzić uczestniczka postępowania w ramach podpisanej umowy, wymagał on uszczegółowienia i usystematyzowania wiedzy, jaką wykładowca miał przekazać studentom lub słuchaczom Uczelni. Nie mniej, w świetle argumentacji strony związanej z omawianą kwestią oraz faktu, że umowa przewidywała utrwalenie, tematu wykładów w formie konspektu a więc jego zachowanie na przyszłość, uznać należało, że brak było podstaw do nadania, właśnie na podstawie konspektu, cech klasyfikujących sporną umowę za umowę o dzieło. Jak sama strona wskazała, celem konspektu w ramach przeprowadzonych zajęć dydaktycznych było zachęcenie studentów i uczniów do wybrania danej uczelni i danego kierunku oraz zachęcenia studentów do uczestnictwa w wykładach nie objętych obowiązkowym uczestnictwem. Zatem w swojej istocie celem konspektu nie było stworzenie konkretnego wymiernego nowego w treści dzieła w postaci wykładu, a takie przygotowanie wykładów, aby poprzez swoją niepowtarzalność lub niekonwencjonalność odróżniały się one na tle wykładów z przedmiotów o podobnej tematyce dostępnych na innych uczelniach, co miało prowadzić do zainteresowania się tymi wykładami szerszej grupy studentów i słuchaczy. Również nakład pracy wykonawczyni umowy wraz z opracowanym konspektem, który zasadniczo stanowił środek służący realizacji konkretnego celu w postaci wykładów i zajęć na określony temat, nie przemawiał z uznaniem spornej umowy za umowę o dzieło. Z punktu widzenia umowy o dzieło znaczenie ma jedynie rezultat. W przedmiotowej sprawie rezultatem wykładów i powiązanego z ich przygotowaniem konspektu miało być nabycie przez studentów Uczelni wiedzy w ramach prowadzonych zajęć. Weryfikacja poziomu opanowania wiedzy czy umiejętności nabytych przez słuchaczy w postaci egzaminu, czy zaliczenia, nie może być traktowana i oceniana jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c. Raz jeszcze, w aspekcie powyższego, podkreślenia wymaga, że: "przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, którego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania oraz wykonanie przedmiotu zamówienia. Dzieło jest wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy. Dlatego też jednym z kryteriów umożliwiających odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Taki sprawdzian jest niemożliwy do przeprowadzenia, gdy strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło. Wówczas brak kryteriów określających wynik (wytwór) umowy pożądany przez zamawiającego prowadzi do wniosku, że przedmiotem zamówienia jest wykonanie jedynie określonych czynności, a nie ich efekt (rezultat)" (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 września 2020 r., sygn. akt I UK 96/19). Podsumowując, powyższe rozważania czynią niezasadne zarzuty naruszenia prawa materialnego pomieszczone w petitum skargi kasacyjnej w zakresie, w jakim skarżąca kwestionowała przyjętą przez organy i zaakceptowaną przez Sąd I instancji klasyfikację spornej umowy jako umowy o świadczenia usług, do której zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia nie zaś jako umowy o dzieło. Osobnej oceny wymagają zarzuty skargi kasacyjnej, w ramach których strona podniosła naruszenie przez Sąd I instancji zasad dotyczących tłumaczenia oświadczeń woli – art. 65 § 1 i 2 k.c. oraz swobody umów – art. 3531 k.c. Przeprowadzona powyżej analiza spornej w sprawie umowy oraz argumentacji skarżącej zawartej w motywach skargi kasacyjnej nie dają podstaw do stwierdzenia, aby w sprawie istotnie doszło do naruszenia wymienionych zasad prawa cywilnego. Skarżąca podnosząc naruszenie art. 65 § 1 i 2 k.c. upatrywała jego naruszenia w niewłaściwym zastosowaniu i błędnej wykładni tego przepisu poprzez nieuwzględnienie zgodnej woli stron umowy, a także poprzez brak uwzględnienia ustalonych zwyczajów i praktyki uczelnianej oraz zasad współżycia społecznego. Zauważyć w tym miejscu należy, że część tego zarzutu, która odnosi się do zasad współżycia społecznego nie została umotywowana w sposób wskazujący na sposób naruszenia tejże zasady. Oznacza to, że Naczelny Sąd Administracyjny nie może przeprowadzić kontroli zaskarżonego wyroku w tym aspekcie, a więc czy w spawie doszło do naruszenia zasad współżycia społecznego, czy naruszenie takie miejsca nie miało. Odnosząc się do pozostałej części omawianego zarzutu, jego fragmentu, w którym skarżąca wskazuje na naruszenie art. 65 § 1 k.c. poprzez pominięcie zgodnej woli stron umów oraz praktyk i zwyczajów panujących na Uczelni, dotyczących rodzaju zawieranych z wykładowcami umów, wskazać należy, że ustalone zwyczaje nie muszą mieć charakteru powszechnego, mogą zaś mieć charakter środowiskowy, profesjonalny bądź mogą być powiązane z określonym regionem. Jednakże ustalone zwyczaje w określonym środowisku nie mogą być skutecznie przeciwstawiane przepisom prawnym bezwzględnie obowiązującym (zwyczaje sprzeczne z prawem). Zwyczaj może stanowić podstawę kształtowania stosunków społecznych tylko w wypadkach wyraźne określonych ustawą (vide w: K. Piasecki, Kodeks cywilny. Księga pierwsza. Część ogólna. Komentarz Opublikowano: Zakamycze 2003). Nie można wobec powyższego uznać przyjętych na Uczelni skarżącej praktyk i zwyczajów na podstawie, których zawierane z wykładowcami umowy uzależnione były od sposobu przygotowania i prowadzenia zajęć dydaktycznych przez wykładowców, za kluczowy i decydujący miernik o rodzaju zawieranej umowy cywilnej - czy będzie ona umową o dzieło czy też umową zlecenia. Skoro bowiem zasada swobody umów określona w art. 3531 k.c. warunkuje ułożenie stosunku prawnego pomiędzy zawierającymi umowę od tego, aby stosunek ten nie sprzeciwiał się właściwości (naturze) stosunku, ustawie oraz zasadom współżycia społecznego, to zwyczaj i praktyka panująca w obrębie danego podmiotu gospodarczego, naukowego czy szkolono – dydaktycznego nie może przesądzać o faktycznym rodzaju zawieranych przez taki podmiot umów, w szczególność gdy w swojej istocie z ich treści i zawartych w nich postanowień wynikać będzie, że umowy takie pomimo ich literalnego nazwania nie są zgodne z właściwością czy też naturą faktycznie zawieranego lub zawartego stosunku prawnego. Wobec zasadnego uznania przez organy i Sąd I instancji spornej umowy za umowę o świadczenia usług, z uwagi na ich cel i faktyczną naturę umowy, brak było podstaw do stwierdzenia aby w sprawie niewłaściwie, poprzez pominięcie zwyczajów jednej ze stron, zastosowano art. 65 § 1 k.c. oraz aby pominięto przywołaną już zasadę swobody kształtowania umów, o której mowa w art. 3531 k.c. Brak było również podstaw do stwierdzenia, że przy ocenie charakteru umowy pominięto zgodny zamiar stron tejże umowy. Ów zamiar w sposób jasny wynikał z samej treści umów i nie nasuwał wątpliwości jaki był jej cel, o czym była już mowa. Kwestią sporną było wyłącznie ustalenie, czy sposób realizacji tychże umów prowadzić miał do powstania określonego rezultatu – dzieła i jego prezentacji, czy też był formą świadczenia usługi o charakterze edukacyjnym w zakresie specjalistycznej dziedziny nauki. Kwestia ta została trafnie przesądzona, o czym również była już mowa. W konsekwencji prawidłowości oceny faktycznego charakteru umowy jaką skarżąca zawarła z uczestniczką postępowania, brak jest podstaw do uznania za zasadny ostatni z zarzutów naruszenia prawa materialnego, jaki został postawiony w punkcie I.4 petitum skargi kasacyjnej. Skoro bowiem rzeczona umowa uznana została za umowę o świadczenie usług, to zasadnie uznano, że M. P. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie przepisów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, jej art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e). Nie zasługują na uwzględnienie również zarzuty naruszenia przepisów postępowania, w ramach których strona podnosi niezastosowanie przez Sąd I instancji art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w związku z brakiem wszechstronnego zebrania i rozpatrzenia materiału dowodowego oraz jego wybiórczą ocenę przez organ, wskutek niedoniesienie się do konspektu oraz wskutek niezapewnienia stronie wypowiedzenia się co do zebranego materiału dowodowego oraz możliwości przedłożenia konspektu sporządzonego do umowy. Jak wynika z treści motywów zaskarżonej decyzji i potwierdzającej ją analizy akt administracyjnych przedmiotowej sprawy, strona skarżąca nie została pozbawiona przez organy możliwości wypowiedzenia się w sprawie oraz przedłożenia dowodów przemawiających za zasadnością podnoszonych przez stronę twierdzeń i argumentacji. Zarówno w toku prowadzonego przez organ I jak i organ II instancji postępowań, skarżąca oraz uczestniczka postępowania informowane były o możliwości zapoznania się oraz wypowiedzenia odnośnie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego przed wydaniem decyzji w danej instancji. Ponadto w toku postępowania przed Dyrektorem Mazowieckim Oddziału Wojewódzkiego NFZ strony zostały wezwane do zajęcia stanowiska w sprawie, zaś w toku postępowania prowadzonego przez Prezesa NFZ strony, przed wydaniem decyzji powiadomione zostały, w oparciu o art. 10 § 1 k.p.a., o możliwości zgłoszenia swoich żądań. W takim stanie sprawy, nieskorzystanie przez skarżącą z przysługujących jej, wymienionych uprawnień, nie mogło zostać poczytane jako naruszenie przepisów procedury administracyjnej, które powinno skutkować uchyleniem przez Sąd decyzji na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. Takiej podstawy nie było również w przypadku podnoszonego przez skarżącą kasacyjnie nierozpatrzenia przez organ materiału dowodowego i jego wybiórczą ocenę wskutek niedoniesienie się do konspektu. Lektura uzasadnienia objętej skargą decyzji wskazuje, że Prezes NFZ świadom był istnienia przygotowanych w związku z umowami konspektów i znane mu było stanowisko oraz twierdzenia strony odnośnie wpływu tegoż konspektu na charakter umowy. Zaskarżona decyzja zawierała również obszerną analizę rodzaju umów jaką należało im, zdaniem organu, przypisać z uwzględnieniem konspektu. Mając powyższe na uwadze, stwierdzając bezzasadność skargi kasacyjnej, Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a. orzekł jak w punkcie 1 sentencji wyroku. O kosztach postępowania kasacyjnego, jak w punkcie 2 sentencji wyroku, orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a. w związku z § 14 ust. 1 pkt 1 lit. b) w związku z § 14 ust. 1 pkt 1 lit. c) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. poz. 1804 ze zm.).

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 14.07.2026. · Źródło