VI SA/Wa 1548/21

WyrokWSA w Warszawie2021-11-16

Skład orzekający: Jakub Linkowski, Agnieszka Łąpieś - Rosińska, Dorota Dziedzic-Chojnacka

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o przygotowanie i przeprowadzenie wykładu, nazwana umową o dzieło, podlega przepisom dotyczącym umowy zlecenia, a tym samym czy osoba wykonująca taką umowę podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że umowa nazwana umową o dzieło, której przedmiotem było przygotowanie i przeprowadzenie wykładu, w rzeczywistości stanowiła umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia. Kluczowe dla rozstrzygnięcia było stwierdzenie, że umowa o dzieło wymaga konkretnego, samoistnego rezultatu, podczas gdy wykład jest czynnością starannego działania. W związku z tym, osoba wykonująca taką umowę podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej.
Stan faktyczny
Skarżący (płatnik) zawarł z uczestnikiem umowę nazwaną umową o dzieło, której przedmiotem było przygotowanie i przeprowadzenie wykładu. ZUS zwrócił się do Prezesa NFZ z wnioskiem o ustalenie podlegania uczestnika obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Prezes NFZ wydał decyzję stwierdzającą, że umowa ta w rzeczywistości jest umową zlecenia, a uczestnik podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Skarżący zaskarżył tę decyzję, zarzucając naruszenie przepisów proceduralnych i materialnych, w tym błędną kwalifikację umowy.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Jakub Linkowski Sędziowie Sędzia WSA Agnieszka Łąpieś - Rosińska Sędzia WSA Dorota Dziedzic-Chojnacka (spr.) po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w dniu 16 listopada 2021 r. sprawy ze skargi U. w [...] na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] marca 2021 r. nr [...] w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego oddala skargę Przedmiotem zaskarżenia w niniejszej sprawie jest decyzja Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: "Prezes NFZ" lub "organ") z [...] marca 2021 r. Skarżoną decyzją organ, działając na podstawie art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e i art. 109 ust. 1, 3 i 4 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2020 r., poz. 1398, zwanej dalej: "ustawą o świadczeniach"), ustalił, że E. F. (dalej: "uczestnik") była objęta obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym w okresie od 15 kwietnia 2016 r. do 15 kwietnia 2016 r. z tytułu wykonywania zawartej z [...] (dalej: "skarżący" lub "płatnik") umowy o świadczenie usług, co do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o umowie zlecenia. Decyzję wydano w następujących okolicznościach sprawy: W wyniku kontroli m. in. zgłaszania do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego, przeprowadzonej u płatnika, Zakład Ubezpieczeń Społecznych ("ZUS") 9 października 2020 r. zwrócił się do Prezesa NFZ z wnioskiem o ustalenie obowiązku podlegania przez uczestnika ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania zawartej z płatnikiem umowy o świadczenie usług. Przedmiotem umowy było autorskie przygotowanie i przeprowadzenie wykładu dla pracowników naukowo-dydaktycznych i doktorantów WNS nt. kulturowo-historyczna teoria rozwoju i aktywności L. W.: trudności aplikacji dla praktyki i badań empirycznych. Prezes NFZ, po przeanalizowaniu umowy, uwzględniając wyjaśnienia płatnika złożone w toku postępowania oraz dokumenty przedstawione przez ZUS, zaskarżoną decyzją ustalił, że uczestnik – wbrew treści zawartej umowy nazwanej umową o dzieło – w rzeczywistości wykonywał pracę na podstawie umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z art. 750 k.c. zastosowanie mają przepisy o zleceniu. Uczestnik zatem podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tego tytułu. W uzasadnieniu organ wskazał, że wprawdzie płatnik zawarł umowę, którą nazwano "umową o dzieło", lecz w rzeczywistości jej treść odpowiada umowie o świadczenie usług. Jej przedmiot bowiem obejmuje przeprowadzenie wykładu. Tym samym, uczestnik, realizując umowę, wykonywał obowiązki, które mieszczą się w ramach typowych prac edukacyjnych, mających na celu przekazanie wiedzy i umiejętności, którym nie można przypisać charakteru umowy o dzieło, bowiem ta, w świetle art. 627 i nast. k.c. wymaga określonego rezultatu, który nie występuje w przypadku ciągu określonych czynności starannego działania w postaci przedstawienia zagadnień związanych z wykładaną materią. Odpowiedzialność za wady ponosił płatnik, a nie prowadzący zajęcia, który zobowiązany był wykonać swoją pracę sumiennie według swojej najlepszej wiedzy, ze starannością, jakiej wymaga zakres i charakter pracy. Powyższa decyzja została w całości zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zarzucono w niej naruszenie prawa procesowego, tj. art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2020 r. poz. 256 ze zm., zwanej dalej "k.p.a.") poprzez prowadzenie postępowania jedynie w oparciu o treść kserokopii akt sprawy przekazanych przez inny organ administracji publicznej, brak zweryfikowania, czy kserokopie przekazane przez ZUS stanowią wierne odwzorowanie oryginalnych dokumentów, brak ustalenia, jaki był rzeczywisty zakres postępowania toczącego się przed ZUS i jakie jest ostateczne stanowisko ZUS co do zasadności prowadzenia postępowania, zaniechanie zapoznania się z treścią dzieła, brakiem ustalenia zgodnego zamiaru stron umowy, uniemożliwienie skarżącemu zajęcia stanowiska w sprawie i niezapoznanie się z treścią raportu Najwyższej Izby Kontroli ("NIK") oraz brak ustalenia rekomendacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego ("MNiSW"), tj. nieprzeprowadzenie wszelkich dowodów, które mogłyby przyczynić się do wyjaśnienia sprawy. Zdaniem skarżącego uchybienia te spowodowały błędną interpretację zawartej przez strony umowy i przyjęcie, że była to umowa zlecenia. Skarżący zarzucił także naruszenie art. 8, art. 9 i art. 11 k.p.a. poprzez naruszenie zasady zaufania do organu i prawa z uwagi na wydanie decyzji bez zapoznania się z oryginałami dokumentów w sprawie, uniemożliwienie skarżącemu zapoznania się z wykonanym dziełem, pominięcie stanowiska NIK oraz MNiSW oraz "nieuwzględnienie utrwalonej praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło, których przedmiotem jest sporządzenie opinii habilitacyjnej", nadmierne dążenie do szybkiego zakończenia postępowania. Naruszono zdaniem skarżącego także art. 79a k.p.a., bo nie poinformowano skarżącego, jakie dokumenty powinien przedłożyć w tej sprawie. Ostatni zarzut procesowy dotyczył naruszenia art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a. w związku z art. 107 § 3 , art. 6 i art. 7 Konstytucji RP poprzez nienależyte uzasadnienie decyzji z uwagi na niewykazanie tego, jakie cechy przesądzają o charakterze umowy zawartej pomiędzy stronami, z jakich przyczyn analizowana przez organ umowa nie nosi zdaniem organu cech umowy o dzieło i nieodniesienie się do konkretnych okoliczności sprawy. W zakresie zarzutów prawa materialnego skarżący podniósł naruszenie art. 734 § 1 oraz art. 627 k.c. w związku z art. 66 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach poprzez ich błędną wykładnię. W związku z powyższymi zarzutami skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji i zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego. W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie, podtrzymując argumentację zawartą w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Skarga nie zasługiwała na uwzględnienie, ponieważ w zaskarżonej decyzji nie można dopatrzyć się naruszenia prawa, które zgodnie z art. 145 § 1 pkt 1 lit. a lub c ustawy z 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U z 2019 r., poz. 2325, zwanej dalej: "P.p.s.a.") obligowałyby Sąd do uchylenia tego aktu. Nie zachodzą także w kontrolowanym postępowaniu wady kwalifikowane, uzasadniające stwierdzenie nieważności zaskarżonej decyzji ani podstawy do wznowienia postępowania administracyjnego. Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest charakter prawny umowy zawartej przez uczestnika ze skarżącym, prowadzącym zorganizowaną działalność gospodarczą. Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 ustawy o świadczeniach obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które zostały wymienione w tym przepisie. Należą do nich m.in. osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osoby z nimi współpracujące (lit. e). Ustawa z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2019 r., poz. 300 z późn. zm., zwanej dalej: "u.s.u.s.") stwierdza wprost w art. 6 ust. 1 pkt 4 rozdziału 2, regulującego "Zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym", że obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są m. in. osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Brzmienie tego przepisu jednoznacznie wskazuje, że chodzi tu o tę samą kategorię osób, podlegających ubezpieczeniu społecznemu, a tym samym kwalifikujących się do objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym. W myśl art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający. W świetle art. 69 ust. 1 ustawy o świadczeniach, obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego powstaje i wygasa w terminach określonych w przepisach o ubezpieczeniach społecznych. Stosownie natomiast do art. 13 pkt 2 u.s.u.s. obowiązkowo ubezpieczeniom tym (społecznym) podlegają osoby wykonujące pracę nakładczą oraz zleceniobiorcy - od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Uznanie, iż sporna umowa nie stanowiła umowy o dzieło, uregulowanej w art. 627 i nast. k.c., lecz umowę świadczenia usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.) oznacza, że skarżący, jako płatnik składek, był zobowiązany do obliczania i pobierania składek z dochodu ubezpieczonego oraz ich odprowadzania – na podstawie art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach. Zgodnie z art. 627 k.c., przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Elementami przedmiotowo istotnymi umowy o dzieło jest określenie dzieła, do którego wykonania zobowiązany jest przyjmujący zamówienie, a także, z uwzględnieniem regulacji art. 628 w związku z art. 627 k.c., wynagrodzenia, do którego zapłaty zobowiązany jest zamawiający. Umowa o dzieło jest umową o "rezultat usługi". Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu. Przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] J. Rajski (red.), System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, Warszawa 2011, s. 390-391). Z kolei, jak stanowi przepis art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W tej sytuacji ustalenie, że jakaś konkretna umowa i stosunek zobowiązaniowy jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami", pociąga za sobą obowiązek wykonania nakazu z art. 750 k.c., a więc obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu. Przy czym należy wskazać, że subsumcja zawartej umowy pod przepis art. 750 k.c. nie czyni takiej umowy umową zlecenia, w rozumieniu art. 734 k.c. (por. L. Ogiegło [w:] J. Rajski (red.), System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, Warszawa 2011, s. 573 i nast.). Istota umowy zlecenia, w świetle art. 734 k.c. i nast., wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Chociaż sama definicja zakłada dążenie do osiągnięcia określonego rezultatu - dokonania czynności prawnej, jednakże w razie jego nieosiągnięcia, ale jednoczesnego dołożenia wszelkich starań w tym kierunku, przy zachowaniu należytej staranności, zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania (tak m.in. K. Kołakowski [w:] G. Bieniek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, Warszawa 2006, s. 387). Innymi słowy, odpowiedzialność kontraktowa przyjmującego zlecenie powstanie wówczas, gdy przy wykonaniu zlecenia nie zachował wymaganej staranności, niezależnie od tego, czy oczekiwany przez dającego zlecenie rezultat nastąpił czy nie. Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wady (por. wyrok SN z 4 lipca 2013 r., sygn. akt II UK 402/12, LEX nr 1350308, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., sygn. akt IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 3 lipca 2012 r., sygn. akt II UK 60/12, LEX nr LEX nr 1647032). Należy również podkreślić, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje nazwa umowy czy jej stylistyka, lecz rzeczywisty przedmiot umowy, okoliczności jej zawarcia oraz sposób i okoliczności jej wykonywania, w tym realizowanie przez strony, nawet wbrew postanowieniom umowy, cechy charakterystyczne dla danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych umów cywilnoprawnych. Przy czym wola stron umowy nie może zmieniać ustawy, co wprost wynika z art. 58 § 1 k.c. (tak np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 12 maja 2016 r., III AUa 1392/15, Lex nr 20711315). A zatem niezależnie od deklaracji stron co do nazwy zawieranej przez nie umowy, postanowienia umowy, jak i okoliczności związane z jej wykonywaniem pozwalają na ocenę, czy strony, zawierając danego rodzaju umowę, nie wykroczyły poza granice swobody kontraktowej wyznaczone w art. 353(1) k. c. (tak: Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 6 sierpnia 2018 r., sygn. akt II GSK 1630/17, www.orzeczenia.nsa.gov.pl). Przedmiotem spornej w niniejszej sprawie umowy, nazwanej umową o dzieło, było autorskie przygotowanie i przeprowadzenie wykładu dla pracowników naukowo-dydaktycznych i doktorantów WNS nt. kulturowo-historyczna teoria rozwoju i aktywności L. W.: trudności aplikacji dla praktyki i badań empirycznych. Z umowy wynika ponadto, że wykonawca nie mógł powierzyć wykonania umowy innej osobie bez zgody zamawiającego (płatnika), wykonawca zobowiązał się do przeniesienia prawa autorskiego do utworu, ale pod warunkiem że przedmiot umowy jest utworem (§ 4 umowy). Zgodnie z załączonym rachunkiem, uczestnikowi zostało wypłacone wynagrodzenie w wysokości 1000 zł. Analizując treść umowy i mając na względzie utrwalone orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego w tym przedmiocie, Sąd doszedł do wniosku, że organ prawidłowo zakwalifikował ją do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia. Brak jest bowiem podstaw do przyjęcia, że w wyniku wykonania umowy powstały rezultaty poddające się ocenie z uwzględnieniem odpowiedzialności za wady dzieła. O określeniu rezultatu właściwego umowie o dzieło decyduje wymaganie, by dzieło miało charakter samoistny względem twórcy, tzn. by pozostawało niezależne od dalszego działania twórcy oraz by stało się wartością autonomiczną w obrocie, przy czym rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Tymczasem działalność edukacyjna/szkoleniowa, polegająca na przeprowadzeniu wykładu z określonej dziedziny, nawet dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości słuchaczy/kursantów (także gdy są oni pracownikami naukowymi lub doktorantami) nie nosi cechy dzieła w rozumieniu przepisów k.c., gdyż zwykle jest stosowana przez osoby nauczające na podstawie umowy o pracę czy umowy o świadczenie usług. Powyższego stanowiska nie zmienia postanowienie spornej umowy dotyczące praw autorskich na wskazanych polach eksploatacji, albowiem utworem jest stworzenie czegoś lub przetworzenie do postaci, w jakiej dotychczas nie istniało. W orzecznictwie zasadnie podkreśla się, że wykłady posiadają walory twórcze, ale będą mogły stanowić dzieło tylko wtedy, gdy ich "twórca" będzie przekazywał nową wiedzę w zakresie pewnego przedmiotu/tematu, tzn. będzie wykładał coś, co wcześniej nie było przedmiotem jakichkolwiek rozważań i badań. Natomiast samo przygotowanie wykładu, nawet gdy przekazywana w nim wiedza wykracza poza zwykły poziom i granice programowe oraz jest w sposób indywidualny dostosowywana do potrzeb słuchaczy, nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że w takim wypadku mamy do czynienia z dziełem. Warunkiem, aby wykładowi można było przypisać cechy utworu, jest spełnienie przezeń wyłącznie naukowego, niestandardowego charakteru, niepowtarzalności, wypełnienie kryteriów twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, a nie posiadania charakteru odtwórczego, polegającego jedynie na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazania (tak Sąd Najwyższy w wyroku z 4 czerwca 2014 r. akt II UK 548/13; NSA w wyrokach z: 6 sierpnia 2019 r. II GSK 2313/17; 24 października 2019 r.; II GSK 2369/17; 24 października 2019 r. II GSK 2962/17; 18 grudnia 2019 r. II GSK 2964/17, www.orzeczenia.nsa.gov.pl). Ani uczestnik, ani skarżący w toku postępowania administracyjnego nie wykazał, że w niniejszej sprawie mamy do czynienia z takim wykładem, o jakim mowa powyżej. Natomiast zarzut naruszenia przepisów postępowania poprzez "nieuwzględnienie utrwalonej praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło, których przedmiotem jest sporządzenie opinii habilitacyjnej" nie może być uznany za zasadny, ponieważ przedmiotem spornej umowy nie było sporządzenie opinii habilitacyjnej. W konsekwencji uznać należy, że przedmiotem spornej umowy była określona czynność, a nie jej wynik, co przesądzało o jej kwalifikacji jako umowy starannego działania – tj. umowy o świadczenie usług. Nie został bowiem spełniony żaden z warunków pozwalających na przyjęcie, że wykład prowadzony przez uczestnika był dziełem, o którym mowa w zawartej umowie. Powyższe prowadzi do wniosku, że w sprawie nie doszło do naruszenia wskazanych w skardze przepisów prawa cywilnego odnoszących się do umowy o dzieło, zlecenia ani też przepisów regulujących umowę o świadczeniu usług czy przepisów o oświadczeniach woli i zobowiązaniach i przepisów ustawy o świadczeniach. Skoro sporne umowy stanowiły umowy o świadczenie usług, zasadnie uznano, że uczestnik podlegał, w świetle art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Sąd nie dopatrzył się także żadnych innych, istotnych dla wyniku postępowania naruszeń w obrębie prawa materialnego, w szczególności art. 734 § 1 k.c. ani art. 627 k.c.. Sąd nie stwierdził w niniejszej sprawie także uchybień procesowych. W szczególności nie można organowi przypisać zarzuconego w skardze naruszenia art. 7, art. 77 § 1 ani 80 k.p.a. Niezasadny był w szczególności zarzut posłużenia się przez organ kserokopiami dokumentów. Jak bowiem stwierdził NSA w wyroku z 14 marca 2013 r., II OSK 2174/11, LEX nr 1340206: "Nieuwierzytelniona kserokopia dokumentu urzędowego nie może korzystać z mocy dowodowej oryginału dokumentu. Nie oznacza to jednak, że kserokopia dokumentu urzędowego nie może być środkiem dowodowym w postępowaniu administracyjnym. Różnica w mocy dowodowej polega na tym, że kserokopia właściwie uwierzytelniona korzysta z mocy dokumentu oryginalnego, natomiast brak właściwego uwierzytelnienia powoduje, że taki dokument musi być oceniany w świetle całego materiału dowodowego". Skarżący – jako posiadający oryginały umów, protokołów odbioru i rachunków – mógł skutecznie zakwestionować kopie dokumentów znajdujących się w sprawie, gdyby owe kopie były np. niekompletne lub sfałszowane. Samo jednak podniesienie, iż są to jedynie kopie oryginalnych dokumentów, nie przekreśla ich waloru dowodowego w sprawie, który to walor Sąd ocenił w świetle całości zebranego materiału dowodowego. Sąd dodatkowo podkreśla, że w myśl art. 75 k.p.a. dowodem w postępowaniu administracyjnym może być wszystko, także kopie dokumentów, o ile nie ma wątpliwości co do ich wiarygodności. Tego rodzaju wątpliwości nie powzięto, w ocenie Sądu także nie budzą one wątpliwości. Wbrew twierdzeniom skargi, organ zebrał wystarczający materiał do podjęcia decyzji i go należycie przenalizował. Nie można także zgodzić się ze skarżącym co do tego, że był pozbawiony prawa czynnego udziału w postępowaniu, bo z tego prawa aktywnie korzystał, czego dowodem jest choćby złożenie pisma z 11 lutego 2021 r. Na ocenę organu nie mogły wpłynąć także poglądy wyrażone przez inne podmioty, w szczególności NIK bądź MNiSW. Przede wszystkim stanowiska te nie były w tej sprawie wiążące, a co istotniejsze – podstawowym obowiązkiem organu jest działanie zgodne z prawem. Niedostrzeżenie przez inne podmioty wadliwego zakwalifikowania przez strony zawartej umowy o wygłoszenie wykładu nie zwalnia organu z przestrzegania prawa i wydania decyzji prawidłowo klasyfikującej tę umowę. Nie było też w tej sprawie podstaw do tego, by badać to, w jaki sposób organy ZUS zakwalifikowały sporne umowy, bo po pierwsze nie stanowi to prejudykatu w niniejszej sprawie, jako że postępowania przed ZUS i przed Prezesem NFZ są odrębnie prowadzone, a po drugie, charakter tych umów w świetle niebudzących wątpliwości ustaleń organu jawi się jednoznacznie. Oceny prawnej skarżonej decyzji nie zmienia także załączona przez płatnika do pisma z 11 lutego 2011 r. decyzja ZUS z [...] października 2020 r. Decyzja ta dotyczy bowiem innych umów – a mianowicie dokonania "Analizy wpływu poprawek jonosferycznych na wyniki wyznaczania opóźnienia troposferycznego na obszarze Polski" oraz "Przeprowadzenie reprocessingu obserwacji GNSS w kampanii 2016_1". A zatem decyzja ta nie dotyczy umowy o przeprowadzenie wykładu, jak w przedmiotowej sprawie. Odnosząc się z kolei do zarzutu naruszenia art. 79a k.p.a., wspomnieć należy, iż zgodnie z tym przepisem: "§ 1. W postępowaniu wszczętym na żądanie strony, informując o możliwości wypowiedzenia się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań, organ administracji publicznej jest obowiązany do wskazania przesłanek zależnych od strony, które nie zostały na dzień wysłania informacji spełnione lub wykazane, co może skutkować wydaniem decyzji niezgodnej z żądaniem strony. Przepisy art. 10 § 2 i 3 stosuje się. § 2. W terminie wyznaczonym na wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań, strona może przedłożyć dodatkowe dowody celem wykazania spełnienia przesłanek, o których mowa w § 1". Przepisu tego nie należy stosować w niniejszym postępowaniu, gdyż nie było ono wszczęte z wniosku strony, tj. skarżącego. Postępowanie zakończone zaskarżoną decyzją było bowiem, zdaniem Sądu, postępowaniem wszczętym z urzędu, na pewno zaś nie z wniosku płatnika ani też nie z wniosku ZUS, gdyż inny organ – ZUS nie ma w nim statusu strony postępowania, albowiem wynik tego postępowania w żaden sposób nie dotyczy jego interesu prawnego - por. orzeczenia NSA dotyczące braku statusu ZUS jako strony tego postępowania przed Prezesem NFZ, mimo że postępowanie dotyczy się "na wniosek ZUS", np. wyrok NSA z 9 sierpnia 2017 r., sygn. akt II GSK 3264/15 oraz postanowienia NSA z 20 września 2019 r. sygn. II GSK 784/19 i II GSK 762/19, tak też ponadto WSA w Warszawie w wyrokach z 21 października 2021 r. sygn. VI SA/Wa 1540/21 oraz z 27 października 2021 r. sygn. VI SA/Wa 1536/21. Nie można też organowi skutecznie zarzucić naruszenia zasady zaufania, bo postępowanie prowadzone było w sposób rzetelny, komunikacja ze stroną odbywała się bez zastrzeżeń. Nie można mówić o naruszeniu art. 9 ani art. 11 k.p.a., w szczególności w ujęciu zaprezentowanym w skardze. Organ nie naruszył ani obowiązków informacyjnych względem skarżącego, ani zasady szybkości postępowania. Prowadził je sprawnie, nie naruszając obowiązku ustalenia prawdy obiektywnej ani zapewnienia stronie możliwości korzystania z przysługujących jej gwarancji procesowych. Organ zawiadomił pismem z 24 listopada 2020 r. skarżącego o zakończeniu postępowania dowodowego w sprawie, powiadomił o prawie do wypowiedzenia się. Nie naruszono zatem art. 10 k.p.a. Wydana decyzja zawiera wszechstronne, obszerne uzasadnienie, wyjaśnia powody jej podjęcia z podaniem konkretów i przyczyn zakwestionowania nadanej umowie nazwy. Nie można zatem organowi przypisać naruszenia art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a., art. 107 § 3 k.p.a. w związku z art. 6 k.p.a. i art. 7 Konstytucji RP. Już tylko końcowo Sąd wyjaśnia, że sprawa niniejsza została rozpoznana na posiedzeniu niejawnym na podstawie art. 15zzs4 ust. 3 ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 ze zm.). W tym stanie rzeczy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, na podstawie art. 151 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi orzekł jak w sentencji.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 27.07.2026. · Źródło