II GSK 2360/11

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2013-03-20

Skład orzekający: Jan Bała, Czesława Socha, Henryk Wach

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy podobieństwo znaków towarowych, w tym podobieństwo warstwy słownej, jest wystarczające do odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, nawet jeśli istnieją różnice w warstwie graficznej i znaczeniowej, a towary są podobne?
Ratio decidendi
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną, uznając, że kwestia podobieństwa znaków towarowych należy do sfery ustaleń faktycznych, a nie prawa materialnego. Skoro strona skarżąca nie zakwestionowała ustaleń faktycznych dotyczących podobieństwa znaków na podstawie przepisów postępowania (art. 174 pkt 2 PPSA), nie mogła skutecznie podnosić zarzutu naruszenia prawa materialnego (art. 174 pkt 1 PPSA) poprzez błędną wykładnię przepisów dotyczących podobieństwa znaków. Podobieństwo znaków, w tym warstwy słownej, wraz z podobieństwem towarów, może stanowić podstawę do odmowy udzielenia prawa ochronnego, jeśli istnieje ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd co do pochodzenia towarów.
Stan faktyczny
Spółka T. P. Sp. z o.o. zgłosiła wniosek o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy M. L. dla towarów i usług w klasach 16, 29 i 35. Urząd Patentowy RP odmówił udzielenia prawa ochronnego, uznając zgłoszony znak za podobny do wcześniejszych zarejestrowanych znaków M. i M. dla towarów w klasie 29, ze względu na podobieństwo warstwy słownej (M.), podobieństwo towarów (produkty mleczne i rybne) oraz ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę spółki. Spółka wniosła skargę kasacyjną, zarzucając błędną wykładnię przepisów dotyczących podobieństwa znaków towarowych.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Jan Bała (spr.) Sędzia NSA Czesława Socha Sędzia NSA Henryk Wach Protokolant Patrycja Kozłowska po rozpoznaniu w dniu 20 marca 2013 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej T.. (P.) Spółki z o.o. w K. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w W. z dnia 25 maja 2011 r. sygn. akt VI SA/Wa 2236/10 w sprawie ze skargi T. (P.) Spółki z o.o. w K. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] sierpnia 2010 r. nr [...] w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę kasacyjną. Zaskarżonym wyrokiem z dnia 25 maja 2011 r., sygn. akt VI SA/Wa 2236/10 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę T. P. Sp. z o.o. (zwanej dalej: skarżącą) na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] sierpnia 2010 r. nr [...] w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy. Ze stanu faktycznego sprawy przyjętego przez Sąd I instancji wynika, że w dniu [...] października 2006 r. pod nr [...] został zgłoszony przez skarżącą spółkę T. P. Sp. z o.o. wniosek w celu udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy M. L. przeznaczony do oznaczenia w klasie: 16: obejmującej m.in. katalogi, prospekty, menu, reprodukcje graficzne, fotografie publikacje i inne (o podobnym zakresie); 29: obejmującej m.in. mleko, produkty i przetwory mleczne, nabiał, serki smakowe, żywność produkowana z ryb, ryby nieżywe, ryby konserwowane i inne (produkty rybne i mięsne); 35: usługi w zakresie reklamy, promocji, przekazywania informacji handlowej, prezentowania, zgrupowania towarów spożywczych i papierniczych pozwalające nabywcy wygodnie je nabywać i kupować w punktach sprzedaży detalicznej i hurtowej i inne (usługi dotyczące reklamy i prezentacji). W piśmie z dnia [...] listopada 2009 r. Urząd Patentowy stwierdził, że znak jest podobny w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 w zw. z art. 145 ust. 2 p.w.p. do zarejestrowanych pod nr [...] znaku towarowego m. z pierwszeństwem od [...] grudnia 2001 r. na rzecz M. sp. z o.o. G. oraz znaku towarowego M. z pierwszeństwem od [...] czerwca 2005 r. na rzecz N. A.G., Niemcy, przeznaczonego do oznaczania w: 29 kl. Decyzją z dnia [...] stycznia 2010 r. Urząd Patentowy RP na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 w zw. z art. 145 ust. 3 p.w.p. odmówił w części dotyczącej "mleko, produkty i przetwory mleczne, nabiał, serki smakowe, ryby konserwowane, puszkowane, ryby w galarecie, sałatki warzywne, sałatki rybne z owocami, warzywami, serem, mięso konserwowane, puszkowane", kl. 29 i "usługi w zakresie reklamy, promocji, przekazywania informacji handlowej, prezentowania, zgrupowania towarów spożywczych pozwalające nabywcy wygodnie je wybierać i kupować w punktach sprzedaży detalicznej i hurtowej" – kl. 35 udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy M. L.. W wyniku ponownego rozpoznania sprawy Urząd Patentowy RP decyzją z dnia [...] sierpnia 2010 r. na podstawie art. 245 p.w.p. w zw. z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. utrzymał powyższą decyzję w mocy. W uzasadnieniu Urząd podał, iż w sprawie bezsporna jest identyczność bądź podobieństwo towarów zawartych w wykazach znaku nr [...] i nr [...] w klasie 29. Towary w klasie 29 stanowią towary komplementarne do nabiału, którego wspólną cechą jest ich mleczne pochodzenie. Zarejestrowany znak wcześniejszy nr [...] M. oraz zgłoszony za nr [...] M. L. zawierają w warstwie słownej identyczne słowo M.. W znaku nr [...] wyraz ten jest pisany łącznie a w znaku [...] oddzielnie, jednakże nie ma to znaczenia, gdyż konsument przy wymawianiu tego wyrazu nie będzie skupiał swojej uwagi na różnicy w pisowni w danym wyrażeniu, jako że kwestią bezsporną pozostaje tutaj fakt, że jest ono jednakowe i nieodróżnialne. Znak ten może być postrzegany jako zbitka dwóch popularnych skrótów – "m." w języku angielskim pochodzącego od słowa "mleko" i "kraj" pochodzącego od niemieckiego słowa "l.", a posiadającego odpowiednik w języku polskim. Oznaczenia będą zapewne wymawiane przez polskiego odbiorcę jako M. niezależnie od tego jak są napisane. Odnosząc się do warstwy znaczeniowej, Urząd stwierdził, iż znaki są nośnikami tych samych skojarzeń, gdyż jak powyżej wskazano, utworzono je z zestawienia powszechnie znanych skrótów pochodzących od tych samych znaczeniowo, popularnych słów (mleko, kraj). Wprawdzie wyrazy te nie mają silnej zdolności wyróżniającej to takie zestawienie i tak cechuje pewien rys i dlatego nie można jej pominąć przy ocenie warstwy słownej i znaczeniowej. W porównywanych znakach towarowych nr [...] i nr [...] w warstwie wizualnej centralnie został usytuowany napis M., który zdaniem Urzędu należy uznać za element dominujący w obu znakach, ponieważ w znaku nr [...] grafika ogranicza się do zapisu liter w kolorze białym na tle czarnego owalu a w znaku [...] do zapisu liter niebieską czcionką na tle białej rozbryzgującej kropli umieszczonych w kole, która w całości tworzy tylko motyw zdobniczy i jedynie poprawia estetykę znaku. W świadomości odbiorców utkwi przede wszystkim wybijający się na pierwszy plan słowny element M. a nie grafika o charakterze ornamentacyjnym występująca w obu znakach. Analizując warstwę wizualną znaków, Urząd Patentowy RP stwierdził, iż jakkolwiek wyraz M. zapisano na tle odmiennych chociaż nie aż tak różniących się szat graficznych to jednakże widoczne jest ogólne podobieństwo napisów, gdzie wyraz M. zapisany jest czcionką lekko pochyloną w prawą stronę. W istocie znaki graficzne różnią się nieznacznie kolorystyką i tłem a minimalne różnice nie niwelują podobieństwa wizualnego elementów wyrazowych pochodzącego z jej identyczności w warstwie słownej. Urząd Patentowy RP uznał zatem, że towary są identyczne i jednorodzajowe, bowiem oba analizowane znaki służą do oznaczenia produktów z tej samej branży. Zgłoszony znak słowno graficzny [...] jest podobny do słownego znaku [...] gdzie zamiast powszechnie zrozumiałego angielskiego słowa "m." użyto polskojęzycznego odpowiednika "mleko". Tym samym konsument może sądzić, iż na rynku pojawił się podobny znak z serii znaków już mu znanych pochodzących od tego samego przedsiębiorstwa, a taka sytuacja powodowałaby, iż podstawowa przesłanka odróżnialności ze względu na pochodzenie nie zostałaby spełniona. Różnice dzielące porównywane znaki: zgłoszony [....] oraz zarejestrowane [...] i [...] nie są wystarczające, aby z punktu widzenia właściwego uważnego kręgu odbiorców wykluczyć istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jedn. Dz.U. z 2012 r., poz. 270 ze zm.), zwanej dalej: "p.p.s.a." Sąd I instancji nie podzielił zarzutów skarżącej dotyczących naruszenia art. 7, art. 8, art. 77 § 1 i art. 107 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. z 2000 r. Nr 98, poz. 1071 ze zm.; dalej "k.p.a."), które to zarzuty skarżąca wiąże z pominięciem argumentacji skarżącej na współwystępowanie na rynku wcześniejszych znaków towarowych zawierających element M. (M. L. lub M.) stanowiących dowód, że nie istnieje ryzyko wprowadzenia w błąd przez oznaczenie M. L. z uwagi na brak kolizji ze znakami wcześniejszymi i z dokonaniem sprzecznych ustaleń faktycznych przez przyjęcie, że element nazewniczy M. L. jest dominującym oznaczeniem M. L., a z drugiej strony uznanie tego faktu za nieistotny w ocenie podobieństwa towarów. W postępowaniu w sprawie udzielenia ochrony na zgłoszony znak towarowy Urząd Patentowy RP bada podobieństwo znaków oraz towarów w sposób abstrakcyjny, a zatem w oderwaniu od ich obecności na rynku. Okoliczność, iż wskazywane znaki współistnieją na rynku, na co zwraca uwagę skarżąca, dopatrując się w tym błędnie braku przesłanki z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. w postaci ryzyka wprowadzenia w błąd w odniesieniu do innych znaków zawierających element słowny ze zgłoszonego oznaczenia, pozostaje bez istotnego znaczenia dla oceny dokonanej z punktu widzenia powołanego przepisu. Zdaniem Sądu I instancji istotną w sprawie jest uwzględniona przez Urząd okoliczność, iż na terenie Polski korzystają z ochrony znaki: M. – znak słowny, na który Urząd Patentowy udzielił prawa ochronnego i M. – słowno-graficzny zarejestrowany w międzynarodowym trybie rejestracji znaków towarowych na podstawie Porozumienia Madryckiego z wyznaczeniem m.in. na Unię Europejską, co oznacza, że jej skutki obejmują również terytorium Polski. Bezsporne jest przy tym, iż ich ochrona nastąpiła z wcześniejszym pierwszeństwem. Urząd Patentowy uznał, iż zachodzi podobieństwo zarówno między zgłoszonym przez skarżącą znakiem, a wymienionymi przeciwstawionymi znakami, jak i między towarami i usługami, do których znaki te są przeznaczone. Sąd wskazał, że skarżąca w istocie nie podważa ustaleń co do podobieństwa towarów i usług w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Jej wątpliwości dotyczą stwierdzonego przez Urząd podobieństwa oznaczeń i ryzyka wprowadzenia w błąd w odniesieniu do przeciwstawionych znaków. W ocenie Sądu I instancji Urząd Patentowy dokonał szczegółowej oceny znaków w każdej z płaszczyzn wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej jak również uzasadnił swoją decyzję zgodnie z wymogami z art. 107 § 3 k.p.a. Porównując zgłoszony znak i znak M. Urząd Patentowy stwierdził, że elementem dominującym w każdym z nich jest identyczna warstwa słowna, i są one identyczne zarówno fonetycznie, znaczeniowo, jak i wizualnie. Oceniając znak M. Urząd podał, iż są one wprawdzie podobne tylko znaczeniowo ale podobieństwa w tej jednej płaszczyźnie wystarcza do uznania tych znaków za kolizyjne, bo zgłoszony znak mógłby być przez odbiorców uznany za znak z serii znanych znaków pochodzących od tego samego przedsiębiorcy. W ocenie Sądu I instancji brak jest podstaw do uwzględnienia zarzutu błędnego przyjęcia, iż w świetle ustaleń co do podobieństwa oznaczeń oraz towarów i usług zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. Omawiając szczegółowo kwestię jednorodzajowości towarów i stopień podobieństwa oznaczeń Urząd prawidłowo stwierdził, że różnice dzielące znaki zgłoszone i zarejestrowane [...] i [...] nie wystarczają, by mając na uwadze właściwy uważny krąg odbiorców wykluczyć prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd, a taka sytuacja powoduje, iż odbiorcy będą mogli uznać, iż towary oznaczane tymi znakami pochodzą od tego samego przedsiębiorstwa zwłaszcza, że towary do oznaczania, których znaki służą są towarami powszechnego użytku przeznaczonymi dla szerokiego kręgu odbiorców. Są kupowane codziennie w dużych ilościach bez przywiązywania szczególnej uwagi do oznaczeń, a przy zakupie takich towarów odbiorca nie ma możliwości bezpośredniego porównywania poszczególnych znaków towarowych i polega na ogólnym zapamiętanym wrażeniu co do ich wyglądu. W ocenie Sądu rozpoznającego skargę organ prawidłowo ocenił, iż zachodzą przesłanki z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. a w konsekwencji zasadnie odmówił udzielenia prawa ochronnego. W skardze kasacyjnej T. P. Sp. z o.o. zaskarżyła powyższy wyrok zarzucając: – naruszenie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. poprzez błędną wykładnię polegającą na: – przyjęciu, że o podobieństwie znaków towarowych słowno-graficznych decyduje element słowny znaków towarowych podczas gdy przy ocenie podobieństwa znaków towarowych bierze się pod uwagę znaki towarowe jako całość z uwzględnieniem ich elementów dominujących i odróżniających; – przyjęciu, że zbieżność wyłącznie warstwy słownej będącej elementem nieodróżniającym znaków towarowych stanowi o ich podobieństwie i w konsekwencji o prawdopodobieństwie wprowadzenia w błąd przeciętnego odbiorcy co do pochodzenia znaku towarowego, obejmującego w szczególności skojarzenia znaków towarowych podczas gdy, podobieństwo znaków towarowych w zakresie wyłącznie elementu nieodróżniającego nie powoduje, że znaki towarowe są podobne i, że istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd odbiorcy; – przyjęciu, że dla oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd przeciętnego odbiorcy należy wziąć pod uwagę różnice w znakach towarowych, podczas gdy dla oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd przeciętnego odbiorcy należy wziąć pod uwagę elementy zbieżne znaków towarowych; – przyjęciu, że różnica językowa w występujących elementach słownych znaków towarowych jest nieistotna dla oceny ich podobieństwa i ryzyka wprowadzenia w błąd przeciętnego odbiorcy podczas gdy, różnice językowe decydują o sposobie odbioru znaków towarowych przez przeciętnego odbiorcę o w konsekwencji o ryzyku wprowadzenia w błąd i ryzyku skojarzenia znaków towarowych. Skarżąca wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie lub uchylenie zaskarżonego wyroku i rozpoznanie skargi poprzez jej uwzględnienie i uchylenie decyzji Urzędu Patentowego RP z dnia [...] sierpnia 2010 r. oraz decyzji Urzędu Patentowego RP z dnia [...] stycznia 2010 r. odmawiającej udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy M. L. i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez Urząd Patentowy RP oraz o zasądzenie kosztów postępowania. W uzasadnieniu skargi kasacyjnej skarżąca spółka przedstawiła argumentację podważającą ocenę dotyczącą podobieństwa znaków. Zdaniem kasatora znaki [...] oraz [...] nie są do siebie podobne w stopniu rodzącym ryzyko wprowadzenia w błąd. Znaki towarowe [...] oraz [...] oraz [...] nie są do siebie podobne w stopniu rodzącym ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, obejmującym ryzyko skojarzenia przedmiotowych oznaczeń. Zdaniem skarżącej twierdzenie w przedmiotowej sytuacji, że element słowny m. l./m. jest dominujący, dystynktywny i wyróżnia zarówno oznaczenie M. L. [...] jak i znak towarowy M. nr [...] jest chybione. Dokonując oceny podobieństwa oznaczeń zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami ukształtowanymi przez orzecznictwo, należy stwierdzić, że przedmiotowe oznaczenia wywierając całkowicie odmienne wrażenia na przeciętnym odbiorcy, a kluczową rolę z punktu widzenia odróżnialności znaku na rynku i postrzegania tych oznaczeń przez przeciętnego konsumenta, pełni grafika oznaczeń. Odbiorca będzie kojarzył znaki towarowe [...] oraz [...] po ich ogólnym wyglądzie – po zapamiętanych kolorach i układzie graficznym. Skojarzenie przez odbiorcę oznaczeń lub uznanie danego oznaczenia za tworzące rodzinę znaków może wystąpić tylko wówczas, gdy wspólnym elementem dla oznaczeń jest ich element odróżniający. Odbiorca nie skojarzy oznaczeń w przypadku gdy będzie je łączył w element nie zapadający w pamięć i nie wyróżniający danego oznaczenia. Przeciętny odbiorca kieruje się zapamiętanym wyglądem oznaczeń, które są zdominowane przez oryginalną kolorystykę i układ graficzny. Nie istnieje zatem ryzyko skojarzenia oznaczeń przez odbiorcę, ponieważ nie ma niezbędnego czynnika, aby to skojarzenie nastąpiło, tj. podobieństwa lub identyczności dominującego elementu oznaczenia. Tym bardziej nie może być mowy o ryzyku wprowadzenia w błąd. Oznaczenie "m." jest oznaczeniem o brzmieniu polskim, w sposób błyskawiczny przywodzące na myśl odbiorcy rodzaj towaru, który będzie oznaczało. Nawet określenie "l." jest oznaczeniem zapożyczonym z języka obcego (angielskiego lub niemieckiego), a odbiorca nie zwróci na niego dostatecznej uwagi, ponieważ początek znaku – słowo "mleko" od razu przekaże odbiorcy informacje o rodzaju towaru. W konsekwencji, w odniesieniu do oznaczenia "m. l.", wobec nieoczywistego znaczenia słowa "m." oraz "l.", konsument poświęci chwilę na analizę znaczenia tego zestawienia, przy zapamiętaniu ogólnego wrażenia wywieranego przez grafikę znaku. W odniesieniu do oznaczeń słownych, należy brać pod uwagę warstwę słowną danego oznaczenia. Wbrew twierdzeniom zawartym w zaskarżonym wyroku, oznaczenia te nie są do siebie podobne w stopniu rodzącym ryzyko wprowadzenia w błąd. Poprzez zupełnie inny początek znaku i zupełnie inne jego brzmienie, przy jednoczesnej opisowości polskiego słowa "mleko", znaki wywierają zupełnie inne wrażenie i niemożliwe jest ich skojarzenie przez konsumenta, a tym bardziej pomylenie. Poprzez obcojęzyczne brzmienie słowa "m." polski odbiorca będzie przekonany o "zagranicznym" pochodzeniu towarów, podczas gdy widząc znak towarowy "m.", odbiorca automatycznie przypisze temu znakowi polskie pochodzenie. Zdaniem skarżącej spółki znaki towarowe nie są do siebie podobne w stopniu rodzącym ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorców, obejmującym ryzyko skojarzenia przedmiotowych oznaczeń. W sprawie zatem brak jest podstaw do przyjęcia, że zachodzą przeszkody do zarejestrowania znaku towarowego M. L. [...], a zaskarżony wyrok podtrzymujący decyzję Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej o odmowie rejestracji nie odpowiada prawu. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie. Zgodnie z art. 183 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc pod rozwagę z urzędu jedynie nieważność postępowania. Oznacza to, że z wyjątkiem nieważności postępowania, która w rozpoznawanej sprawie nie zachodzi Sąd jest związany podstawami skargi kasacyjnej. Przepisy o kontroli kasacyjnej są bowiem tak skonstruowane, że wola strony składającej skargę kasacyjną (reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika) decyduje o zakresie kontroli sądu kasacyjnego. W myśl art. 174 p.p.s.a. skargę kasacyjną można oprzeć na następujących podstawach: a) naruszenia prawa materialnego poprzez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie (art. 174 pkt 1 p.p.s.a), b) naruszenia przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 2 p.p.s.a.). Tak więc do autora skargi kasacyjnej należy wskazanie konkretnych przepisów prawa materialnego lub przepisów procesowych, które w jego ocenie naruszył Sąd I instancji i precyzyjne wyjaśnienie na czym polegało ich niewłaściwe zastosowanie lub błędna interpretacja – w stosunku do prawa materialnego, bądź wykazanie istotnego wpływu naruszenia prawa procesowego na rozstrzygnięcie sprawy przez Sąd I instancji – w odniesieniu do przepisów postępowania. Naczelny Sąd Administracyjny, z uwagi na ograniczenia wynikające ze wskazanych regulacji prawnych, nie może we własnym zakresie konkretyzować zarzutów skargi kasacyjnej, ani uściślać bądź w inny sposób ich korygować. W skardze kasacyjnej nie sformułowano zarzutów dotyczących naruszenia przepisów postępowania, a zatem stan faktyczny sprawy nie jest przedmiotem sporu, Autor skargi kasacyjnej sformułował jedynie zarzut naruszenia prawa materialnego, tj. art.132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. poprzez jego błędną wykładnię. Błędna wykładnia oznacza mylne zrozumieniu przepisu. Uzasadnienie takiego zarzutu wymaga zatem wywodu prawnego na temat naruszonego przepisu ze wskazaniem dlaczego dokonana w zaskarżonym wyroku jego interpretacja jest błędna i jak prawidłowo przepis ten należy rozumieć. Kasator zdaje się nie dostrzegać różnicy między błędną wykładnią przepisów prawa materialnego, w rozumieniu art. 174 pkt 1 p.p.s.a., a wadliwym ustaleniem stanu faktycznego sprawy. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 23 lutego 2005 r. (OSK 539/04, Lex nr 165771) wywiódł, że naruszenie prawa materialnego będące następstwem błędnej jego wykładni można określić jako nadanie innego znaczenia treści zastosowanego przepisu, czyli polega na mylnym rozumieniu poszczególnego zwrotu lub treści i tym samym znaczenia przepisu lub też tylko terminu występującego w jego treści. Natomiast w wyroku z dnia 28 czerwca 2011 r. (I OSK 166/11, Lex nr 1082668) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że brak zarzutów natury procesowej oznacza, że przy rozpatrywaniu skargi kasacyjnej w pełni miarodajny jest stan faktyczny przyjęty w zaskarżonym wyroku. Prawidłowość ustaleń faktycznych oraz ocenę tych ustaleń można bowiem zwalczać jedynie za pomocą zarzutu naruszenia przepisów postępowania, wykazując przy tym, że określone uchybienia proceduralne mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 2 p.p.s.a). Nie można natomiast tego skutecznie czynić przez zarzut naruszenia prawa materialnego (art. 174 pkt 1 p.p.s.a.), w tym przez kwestionowanie błędnej wykładni tego prawa. Z argumentacji podniesionej w uzasadnieniu skargi kasacyjnej wynika, że naruszenie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. kasator upatruje w wadliwym ustaleniu i ocenie, iż przeciwstawione znaki towarowe są do siebie podobne, a w konsekwencji, iż nie zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Kwestia podobieństwa bądź niepodobieństwa znaków towarowych nie należy do sfery prawa materialnego, lecz przepisów o postępowaniu administracyjnym, gdyż dotyczy stanu faktycznego, a nie prawa. W szczególności w omawianej ustawie – Prawo własności przemysłowej, w tym w powołanym w skardze kasacyjnej art. 132 ust. 2 pkt 2 tej ustawy nie ma definicji, czy też bliższego określenia znaku podobnego. O podobieństwie znaków towarowych decydują zatem ustalenia faktyczne, które nie zostały zakwestionowane przez stronę skarżącą na podstawie art. 174 pkt 2 p.p.s.a. Jeżeli nie ma zarzutów naruszenia przepisów postępowania, to nie można skutecznie twierdzić, iż nastąpiło naruszenie przepisów prawa materialnego, tylko dlatego, że zdaniem kasatora stan faktyczny sprawy jest inny. Próba zwalczania ustaleń faktycznych mogłaby ewentualnie odnieść zamierzony skutek wyłącznie w ramach drugiej podstawy kasacyjnej określonej w art. 174 pkt 2 p.p.s.a. Z przytoczonych powodów Naczelny Sąd Administracyjny orzekł jak w wyroku na mocy art. 184 p.p.s.a.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 13.07.2026. · Źródło