II GSK 907/24

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2024-09-12

Skład orzekający: Wojciech Kręcisz, Małgorzata Korycińska, Zbigniew Czarnik

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowy nazwane "umowami o dzieło", których przedmiotem było przeprowadzenie ćwiczeń akademickich, powinny zostać zakwalifikowane jako umowy o dzieło, czy jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o umowie zlecenia, w kontekście podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowy nazwane "umowami o dzieło", których przedmiotem było przeprowadzenie ćwiczeń akademickich, nie mogą być kwalifikowane jako umowy o dzieło, ponieważ nie prowadzą do powstania konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (dzieła). Są to umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o umowie zlecenia, co skutkuje obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła kwalifikacji umów nazwanych "umowami o dzieło", zawartych przez skarżącą z wykładowcą, jako umów o dzieło lub umów o świadczenie usług. Organy administracji oraz sąd pierwszej instancji uznały, że były to umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, co skutkowało obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego. Skarżąca wniosła skargę kasacyjną, kwestionując tę kwalifikację i zarzucając naruszenie prawa materialnego oraz przepisów postępowania.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną. Zasądzono od A. w K. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 240 zł tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Wojciech Kręcisz Sędzia NSA Małgorzata Korycińska Sędzia NSA Zbigniew Czarnik (spr.) po rozpoznaniu w dniu 12 września 2024 r. na posiedzeniu niejawnym w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej A. w K. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 10 października 2023 r. sygn. akt VI SA/Wa 4391/23 w sprawie ze skargi A. w K. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 8 maja 2023 r. nr 485/2023/Ub w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego 1. oddala skargę kasacyjną, 2. zasądza od A. w K. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 240 (dwieście czterdzieści) złotych tytułem kosztów postępowania kasacyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (dalej: WSA, sąd pierwszej instancji) wyrokiem z 10 października 2023 r. sygn. akt VI SA/Wa 4391/23 oddalił skargę A. w K. (dalej: skarżąca, płatnik) na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: Prezes NFZ) z 8 maja 2023 r. nr 485/2023/Ub w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Sąd pierwszej instancji orzekał w następującym stanie sprawy: Pismem z 3 kwietnia 2018 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Krakowie zwrócił się do Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o wydanie decyzji w sprawie objęcia obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym J. N. (dalej: uczestnik postępowania, zainteresowany) z tytułu wykonywania w okresach: od 1 października 2014 r. do 30 września 2015 r. oraz od 1 października 2015 r. do 30 września 2016 r., na rzecz skarżącej umów cywilnoprawnych nazwanych "umowami o dzieło", w istocie będących umowami o świadczenie usług, do których zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740; dalej: k.c.) stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Zaskarżoną decyzją Prezes NFZ, działając m.in. na podstawie art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r. poz. 2561, dalej: ustawa o świadczeniach; u.ś.o.z.) utrzymał w mocy decyzję Dyrektora Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ z 15 czerwca 2018 r. stwierdzającą, że uczestnik postępowania we wskazanych w decyzji okresach podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartych ze skarżącą umów zlecenia, których przedmiotem było przeprowadzenie ćwiczeń z przedmiotu "[...]" w roku akademickim 2015/2016 w łącznym wymiarze 18 godzin oraz w roku akademickim 2014/2015 w łącznym wymiarze 98 godzin ćwiczeniowych i 4 godzin konwersatoryjnych na prowadzonych przez płatnika studiach. Oceniając charakter spornych umów Prezes NFZ stwierdził, że pomimo nazwania ich "umowami o dzieło" nie sprecyzowano w sposób zindywidualizowany konkretnego rezultatu (dzieła), określono jedynie czynności do wykonania, które w żaden sposób nie zmierzały do powstania nowego bądź zmodyfikowanego w sposób stanowiący o jego indywidualnym charakterze, samoistnego dzieła. Zdaniem organu czynności ujęte w spornych umowach były częścią procesu edukacyjnego, a ich celem było świadczenie typowych usług dydaktycznych w zakresie oferowanym przez płatnika, a więc przede wszystkim przekazanie uczestnikom zajęć wiedzy w wyznaczonym umowami zakresie, który nie dotyczył wąskiej i wyspecjalizowanej dziedziny, co ewentualnie mogłoby przesądzać o zakwalifikowaniu wygłoszonych wykładów jako dzieła. W ocenie Prezesa NFZ zobowiązaniu określonemu w spornej umowie nie można przypisać cech essentialia negotii umowy o dzieło. Nie zgadzając się z tym rozstrzygnięciem skarżąca wniosła skargę domagając się uchylenia zaskarżonej decyzji i zasądzenia kosztów postępowania. W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ podtrzymał swoje stanowisko w sprawie i wniósł o jej oddalenie. WSA w Warszawie oddalił skargę na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jedn. Dz.U. z 2024 r. poz. 935, dalej: p.p.s.a.). W ocenie sądu pierwszej instancji organy obu instancji dokonały prawidłowej analizy oraz oceny spornych umów i prawidłowo zastosowały obowiązujące przepisy prawa, co doprowadziło do trafnych wniosków, że zakwestionowane umowy zawarte przez skarżącą z uczestnikiem postępowania, których przedmiotem było opracowanie i przeprowadzenie ćwiczeń i konwersatoriów dla studentów z przedmiotu "[...]" były umowami o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, a nie umowami o dzieło. Tym samym za niezasadne WSA uznał zarzuty naruszenia przepisów postępowania, w tym art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. Dz.U. z 2023 poz. 775, dalej: k.p.a.). Zdaniem WSA chybione okazały się również zarzuty naruszenia prawa materialnego, tj. art. 627, art. 750 i art. 65 § 1 i 2 k.c. Okoliczność, że wykładowca lub osoba prowadząca zajęcia utworzyła na potrzeby prowadzonych zajęć materiały pomocnicze takie jak sylabusy, konspekty, programy autorskie zajęć, a następnie realizowała je w toku zajęć nie świadczy o tym, iż stworzone zostało dzieło w postaci wykładu naukowego, a umowa zawarta z taką osobą jest umową o dzieło. Sporządzanie materiałów pomocniczych jest typowe wśród osób prowadzących zajęcia, ponieważ porządkuje i organizuje ich przebieg. W przypadku ćwiczeń i zajęć praktycznych na wyższej uczelni dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia jest zindywidualizowany przez osobę prowadząca zajęcia. Nie zmienia to jednak typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Prowadzenie zajęć praktycznych i ćwiczeń należy zaliczyć do rodzaju pracy umysłowej, a wysiłek intelektualny, czy indywidualne podejście do studentów jest wymagane przy tego rodzaju zajęciach. W spornych umowach nie określono żądanego rezultatu jaki miałby być skutkiem wykonania umowy, a określono czynności jakie zobowiązał się wykonać zainteresowany (przeprowadzenie zajęć praktycznych i przeprowadzenie ćwiczeń). WSA wskazał, że w toku postępowania administracyjnego skarżąca nie przedstawiła dowodów na to, że rezultat umów istnieje samodzielne i niezależnie od zainteresowanego. Zdaniem sądu pierwszej instancji czynności faktyczne w postaci przeprowadzenia ćwiczeń i konwersatoriów na uzgodniony ze zleceniobiorcą temat miały prowadzić do rezultatu w postaci poszerzenia wiedzy studentów w uzgodnionym zakresie, były one poddane reżimowi starannego działania, jednak w żadnym razie nie były one charakterystyczne dla umowy o dzieło, o której mowa w art. 627 k.c. W ocenie sądu pierwszej instancji, organ dokonał prawidłowej interpretacji charakteru spornych umów oraz prawidłowo zastosował art. 66 ust. 1 u.ś.o.z. uznając, że zainteresowany podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, ponieważ wykonywał pracę na podstawie umów o świadczenie usług, do których zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Odnosząc się do zarzutów skargi, WSA podkreślił, że w żadnej z zawartych przez zainteresowanego umów nie zostały opisane takie warunki prowadzenia zajęć, które można by uznać za określenie wykładu naukowego, niestandardowego i niepowtarzalnego. Umowy nie określają takich znamion zajęć, które wypełniałyby kryteria twórczego, indywidualnego dzieła wykładu naukowego, co oznacza, że nie doszło do naruszenia art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jedn. Dz.U. z 2022 r. poz. 2509, dalej: ustawa o prawie autorskim). W skardze kasacyjnej skarżąca zaskarżyła powyższy wyrok w całości i wniosła o jego uchylenie w całości i przekazanie sprawy WSA w Warszawie do ponownego rozpoznania, zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Jednocześnie zrzekła się rozprawy w sprawie. Zaskarżonemu wyrokowi, na podstawie art. 174 pkt 1 i 2 p.p.s.a., zarzucono: I. naruszenie prawa materialnego, a mianowicie: 1) art. 145 § 1 pkt 1 lit. a p.p.s.a. w zw. z art. 627-646 k.c. i art. 734-751 k.c. poprzez nieuzasadnione przyjęcie, że umowa zawarta przez skarżącą z uczestnikiem postępowania była umową starannego działania, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące umowy zlecenia, a nie umową o dzieło, w sytuacji gdy treść umowy i sposób jej realizacji, wskazują na umowę o dzieło; 2) art. 145 § 1 pkt 1 lit. a p.p.s.a. w zw. z art. 353[1] k.c. poprzez nieuzasadnione przyjęcie, że strony nie mogły według swej woli ustalić wzajemnych zobowiązań w ramach umowy o dzieło lub umowy o autorskie dzieło dydaktyczne w sytuacji gdy nie sprzeciwiało się to właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego; a w konsekwencji także naruszenie: 3) art. 145 § 1 pkt 1 lit. a p.p.s.a. w zw. z art. 1 ust. 1 prawa autorskiego poprzez uznanie, że rezultat czynności objętych zawartymi przez strony umowami nie stanowi utworu, a tym samym, nie mogą być one przedmiotem umowy o dzieło, w sytuacji, kiedy efekty tych czynności spełniają wszelkie wymagane prawem przesłanki do uznania ich za utwór tj. są przejawem działalności twórczej, mającej indywidualny i wysoce specjalistyczny charakter, a także zostały ustalone w określonej postaci; 4) art. 145 § 1 pkt 1 lit. a p.p.s.a. w zw. z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e w zw. z art. 69 ust. 1 w zw. z art. 109 ust. 1-3 ustawy o świadczeniach poprzez nieuzasadnione stwierdzenie, że skarżąca z tytułu umowy podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu, podczas gdy nie wystąpiły przesłanki jego zastosowania, gdyż świadczenie następowało w ramach umowy o dzieło; II. naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy: 1. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c i art. 151 p.p.s.a. poprzez oparcie się przez WSA w Warszawie na stanie faktycznym, który nie został wyjaśniony przez organy w sposób pełny, tj. z naruszeniem art. 7, art. 77 § 1 oraz art. 80 k.p.a., w szczególności poprzez nie dość dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego, niewyczerpujące zebranie i rozpatrzenie materiału dowodowego w sposób zbyt dowolny, co w efekcie doprowadziło do błędnego zastosowania środka w postaci oddalenia skargi na decyzję Prezesa NFZ z 8 maja 2023 r., zamiast zastosowania środka w postaci uchylenia decyzji organu drugiej instancji w całości. Argumentację na poparcie powyższych zarzutów skarżąca kasacyjnie przedstawiła w uzasadnieniu skargi kasacyjnej. W odpowiedzi na skargę kasacyjną Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie w całości, zasądzenie kosztów postępowania kasacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: W pierwszej kolejności należy zauważyć, że zgodnie z art. 182 § 2 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny (dalej: NSA lub sąd drugiej instancji) rozpoznaje skargę kasacyjną na posiedzeniu niejawnym, gdy strona, która ją wniosła, zrzekła się rozprawy, a pozostałe strony, w terminie czternastu dni od dnia doręczenia skargi kasacyjnej, nie zażądały przeprowadzenia rozprawy. W rozpoznawanej sprawie, skarżąca kasacyjną złożyła oświadczenie o zrzeczeniu się rozprawy, a Prezes NFZ w terminie 14 dni od otrzymania skargi kasacyjnej nie wniósł o przeprowadzenie rozprawy. Wobec tego NSA rozpoznał skargę kasacyjną na posiedzeniu niejawnym. Stosownie do treści art. 183 § 1 p.p.s.a. NSA rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc z urzędu pod uwagę przyczyny nieważności postępowania sądowoadministracyjnego określone w art. 183 § 2 p.p.s.a. W rozpoznawanej sprawie nie wystąpiły okoliczności skutkujące nieważnością postępowania, zatem spełnione zostały warunki do merytorycznego załatwienia sprawy. Zgodnie z art. 174 pkt 1 i 2 p.p.s.a. skargę kasacyjną można oprzeć na naruszeniu prawa materialnego, które może polegać na błędnej wykładni lub niewłaściwym zastosowaniu albo na naruszeniu przepisów postępowania, jeżeli mogło mieć ono istotny wpływ na rozstrzygnięcie. Skarga kasacyjna płatnika oparta została na obu podstawach kasacyjnych z art. 174 p.p.s.a. W takiej sytuacji sąd drugiej instancji, co do zasady, w pierwszej kolejności rozpoznaje zarzuty procesowe podniesione w skardze kasacyjnej, a dopiero w drugiej zarzuty materialne tej skargi. Zachowanie takiej kolejności rozpoznawania zarzutów kasacyjnych wynika z tego, że ocena stosowania prawa materialnego może być dokonana dopiero wówczas, gdy zostanie ustalone, że stan faktyczny sprawy jest niesporny, albo że nie został on skutecznie zakwestionowany w postępowaniu kasacyjnym. Skarga kasacyjna nie ma usprawiedliwionych podstaw, dlatego nie mogła prowadzić do uchylenia zaskarżonego wyroku. W ocenie NSA oczywiście niezasadny jest zarzut procesowy skargi kasacyjnej. Sąd drugiej instancji zwraca uwagę, że stosownie do treści art. 176 § 1 pkt 2 p.p.s.a. skarga kasacyjna, jako sformalizowany i profesjonalny środek prawny, ma zawierać zarzuty i ich uzasadnienie. W rozpoznawanej sprawie zarzut procesowy skargi kasacyjnej nie został uzasadniony, a więc skarga ta nie spełnia warunków formalnych w tym zakresie, a ponadto w zarzucie tym wskazano naruszenia przepisów p.p.s.a., a więc art. 145 § 1 pkt 1 lit. c i art. 151 p.p.s.a., bez połączenia z przepisami stosowanymi przez organ i bez wyjaśnienia na czym polegało naruszenie przepisów objętych zarzutem. Zdaniem NSA nietrafne są również zarzuty materialne skargi kasacyjnej. Ich sposób ujęcia daje podstawę do łącznego odniesienia się do nich, bowiem z ich treści wynika, że skarżąca kwestionuje wyrok sądu pierwszej instancji ze względu na błędne przyjęcie przez ten sąd, że w rozpoznawanej sprawie mieliśmy do czynienia z umową o dzieło, a nie umową o świadczenie usług, do której znajduje odpowiednie zastosowanie regulacja ustawy Kodeks cywilny odnosząca się do umowy zlecenia. Odnosząc się do tak ujętego problemu prawnego NSA stwierdza, że zgodnie z art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Zgodnie zaś z art. 750 k.c. do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Przez umowę zlecenia, zgodnie z art. 734 § 1 k.c., przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. W praktyce obrotu gospodarczego, co do zasady, przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, aby czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło "wykonawcą"), doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu. Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, a mianowicie o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie w wypadku niezrealizowania celu umowy jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego. Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck – Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390–391). Umowa zlecenia jest natomiast umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. Podkreślenia również wymaga, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje nazwa umowy czy jej stylistyka, lecz rzeczywisty przedmiot umowy, okoliczności jej zawarcia oraz sposób i okoliczności jej wykonywania, w tym realizowanie przez strony, nawet wbrew postanowieniom umowy, a także cechy charakterystyczne dla danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych umów cywilnoprawnych. Wolę stron umowy należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje (art. 65 § 1 k.c.), przy czym nie może ona zmieniać ustawy, co wprost wynika z art. 58 § 1 k.c. (tak np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 12 maja 2016 r., sygn. akt III AUa 1392/15 i wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 29 maja 2019 r., sygn. akt III AUa 1132/17). Wobec tego niezależnie od deklaracji stron co do nazwy zawieranej przez nie umowy, postanowienia umowy, jak i okoliczności związane z jej wykonywaniem pozwalają na ocenę, czy strony, zawierając danego rodzaju umowę, nie wykroczyły poza granice swobody kontraktowej wyznaczone w art. 353[1] k.c. Przenosząc powyższe rozważania na grunt przedmiotowej sprawy, NSA stwierdza, że organy zasadnie uznały łączące stronę skarżącą z uczestnikiem postępowania umowy nie za umowy o dzieło, lecz za umowy o świadczenia usług, do których zastosowanie miały przepisy dotyczące zlecenia, co również słusznie zaakceptował sąd pierwszej instancji. Przedmiotem zawartych umów cywilnoprawnych było zrealizowanie autorskiego programu zajęć o wskazanej w umowach tematyce. Powyższe wskazuje, co trafnie zauważył sąd pierwszej instancji, że celem umów był cel edukacyjny – przekazanie studentom skarżącej wiedzy na konkretne tematy. W świetle powyższego sąd pierwszej instancji uznał, że cel dydaktyczny umów determinował ich prawny charakter jako umowy o świadczenie usług. Jak wielokrotnie NSA wskazywał w swoim orzecznictwie, umowy zawarte z wykładowcami, których przedmiotem jest przeprowadzenie wykładów, ćwiczeń czy seminariów, a więc wszelkiej szeroko rozumianej aktywności nakierowanej na przekazanie uczestnikom zajęć określonej wiedzy, z uwagi na cele, dla jakich są zawierane, nie mogą stanowić umów o dzieło, o których mowa w art. 627 k.c. W tego typu umowach nie można bowiem z góry określić zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu tego przepisu. Nie można również poziomu opanowania przekazanej słuchaczom zajęć wiedzy i umiejętności traktować jako rezultatu w rozumieniu powołanego art. 627 k.c. (por. wyroki NSA z: 12 kwietnia 2017 r., sygn. akt II GSK 4624/16; 10 marca 2017 r., sygn. akt II GSK 2954/15; cytowane orzeczenia dostępne w CBOSA). Raz jeszcze podkreślenia wymaga, że przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, którego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania oraz wykonanie przedmiotu zamówienia. Dzieło jest wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy. Dlatego też jednym z kryteriów umożliwiających odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Taki sprawdzian jest niemożliwy do przeprowadzenia, gdy strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło. Wówczas brak kryteriów określających wynik (wytwór) umowy pożądany przez zamawiającego prowadzi do wniosku, że przedmiotem zamówienia jest wykonanie jedynie określonych czynności, a nie ich efekt (rezultat) (zob.: wyrok Sądu Najwyższego z 2 września 2020 r., sygn. akt I UK 96/19). Podsumowując, powyższe rozważania czynią niezasadnymi zarzuty naruszenia prawa materialnego w zakresie, w jakim skarżąca kwestionowała przyjętą przez organy i zaakceptowaną przez sąd pierwszej instancji klasyfikację spornych umów jako umów o świadczenia usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, nie zaś jako umów o dzieło. Niezasadny jest również zarzut naruszenia przez sąd pierwszej instancji zasad dotyczących swobody umów – art. 353[1] k.c. Przeprowadzona powyżej analiza spornych w sprawie umów oraz argumentacji skarżącej zawartej w motywach skargi kasacyjnej nie dają podstaw do stwierdzenia, że w sprawie istotnie doszło do naruszenia wymienionej zasady prawa cywilnego. Zdaniem NSA nie można uznać przyjętych przez skarżącą praktyk i zwyczajów, na podstawie których zawierane z wykładowcami umowy uzależnione były od sposobu przygotowania i prowadzenia zajęć dydaktycznych przez wykładowców, za kluczowy i decydujący miernik o rodzaju zawieranej umowy cywilnej – czy będzie ona umową o dzieło czy też umową zlecenia. Skoro bowiem zasada swobody umów określona w art. 353[1] k.c. warunkuje ułożenie stosunku prawnego pomiędzy zawierającymi umowę od tego, aby stosunek ten nie sprzeciwiał się właściwości (naturze) stosunku, ustawie oraz zasadom współżycia społecznego, to zwyczaj i praktyka panująca w obrębie danego podmiotu gospodarczego, naukowego czy szkolono-dydaktycznego nie może przesądzać o faktycznym rodzaju zawieranych przez taki podmiot umów, w szczególność gdy w swojej istocie z ich treści i zawartych w nich postanowień wynikać będzie, że umowy takie pomimo ich literalnego nazwania nie są zgodne z właściwością czy też naturą faktycznie zawieranego lub zawartego stosunku prawnego. Skoro bowiem sporne umowy uznane zostały za umowy o świadczenie usług, to zasadnie organy, a za nimi sąd pierwszej instancji stwierdziły, że uczestnik postępowania podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach. Mając powyższe na uwadze, stwierdzając bezzasadność skargi kasacyjnej, Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a. oddalił skargę kasacyjną. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło