II SA/Lu 611/09

WyrokWSA w Lublinie2010-02-02

Skład orzekający: Krystyna Sidor, Witold Falczyński, Ewa Ibrom

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy osoba, która faktycznie włada nieruchomością i uważa się za jej właściciela, ale formalnie nie posiada tytułu prawnego do nieruchomości, może być uznana za posiadacza samoistnego w rozumieniu przepisów ustawy o ochronie przyrody, a tym samym ponosić odpowiedzialność administracyjnoprawną za usunięcie drzew bez zezwolenia?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że osoba, która faktycznie włada nieruchomością jak właściciel, wyrażając wolę sprawowania władztwa dla siebie, jest posiadaczem samoistnym w rozumieniu art. 336 k.c. Taki posiadacz ponosi odpowiedzialność administracyjnoprawną za usunięcie drzew bez zezwolenia, nawet jeśli formalnie nie posiada tytułu prawnego do nieruchomości. Odpowiedzialność ta jest zobiektywizowana i nie zależy od winy sprawcy.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła kary pieniężnej nałożonej na R. B. za usunięcie trzech drzew bez zezwolenia. Organ pierwszej instancji umorzył postępowanie, uznając, że R. B. nie miał tytułu prawnego do nieruchomości. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło tę decyzję i nałożyło karę, uznając R. B. za posiadacza samoistnego nieruchomości, mimo braku formalnego tytułu prawnego. R. B. zaskarżył decyzję SKO, argumentując, że nie był posiadaczem zależnym ani samoistnym, a jedynie osobą trzecią, która samowolnie dokonała wycinki.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę R. B. na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia NSA Krystyna Sidor, Sędziowie Sędzia NSA Witold Falczyński, Sędzia WSA Ewa Ibrom (sprawozdawca), Protokolant Referent Agnieszka Wojtas, po rozpoznaniu w Wydziale II na rozprawie w dniu 19 stycznia 2010 r. sprawy ze skargi R. B. na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego z dnia [...] r. nr [...] w przedmiocie kary pieniężnej za usunięcie drzew oddala skargę. Decyzją z dnia [...] września 2008 r., wydaną po ponownym rozpatrzeniu sprawy, Wójt Gminy K. W. umorzył postępowanie administracyjne w sprawie usunięcia przez R. B. bez zezwolenia trzech drzew: olszy i dwóch wiązów z działki nr 2506, położonej w P, stanowiącej współwłasność A. G. i jego dzieci – W. B. i R. G.. Jako przyczynę umorzenia postępowania w sprawie organ pierwszej instancji wskazał brak tytułu prawnego do nieruchomości po stronie sprawcy wycięcia drzew – R. B., syna W.. W ocenie organu pierwszej instancji, drzewa wyciął R. B, jednak uczynił to, działając bez zgody i wiedzy ówczesnych współwłaścicieli nieruchomości. W dacie wycięcia drzew R. B. nie miał praw do nieruchomości, gdyż jej współwłaścicielem stał się dopiero w dniu 9 października 2007 r. Decyzją z dnia [...] lipca 2009 r., wydaną po rozpatrzeniu odwołania R. G., Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję organu pierwszej instancji i wymierzyło R. B. administracyjną karę pieniężną za usunięcie bez wymaganego zezwolenia trzech drzew: dwóch wiązów i jednej olszy, rosnących na działce nr 2506 w P., ustalając jej wysokość na łączną kwotę 231 415,47 zł. Powyższe rozstrzygnięcie wydane zostało na podstawie art. 138 § 1 pkt 2 k.p.a. oraz art. 88 ust. 1 pkt 2 i art. 89 ust. 1 ustawy z dnia 22 września 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. Nr 92, poz. 880 ze zm.) i § 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 22 września 2004 r. w sprawie trybu nakładania administracyjnych kar pieniężnych za usuwanie drzew lub krzewów bez wymaganego zezwolenia oraz zniszczenia terenów zieleni, zadrzewień albo drzew lub krzewów (Dz. U. Nr 219, poz. 2229) i § 2 rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 13 października 2004 r. w sprawie stawek opłat dla poszczególnych rodzajów i gatunków drzew (Dz. U. Nr 228, poz. 2306). W uzasadnieniu decyzji organ odwoławczy wskazał, iż ustawa o ochronie przyrody traktuje przyrodę jako dziedzictwo i bogactwo narodowe, statuując różnorakie formy jej ochrony. Gdy chodzi o drzewa i krzewy rosnące na nieruchomościach, ustawa nakłada na posiadaczy nieruchomości obowiązek uzyskania zezwolenia odpowiedniego organu administracji publicznej, sankcjonując karami pieniężnymi wycięcie lub zniszczenie drzewa albo krzewów bez zezwolenia. Celem regulacji ustawowej jest możliwie szerokie chronienie zadrzewień na nieruchomościach osób fizycznych. W przypadku usuwania drzew lub krzewów bez zezwolenia właściwy organ administracji publicznej jest zobowiązany wymierzyć administracyjną karę pieniężną. Organ wskazał, iż podmiotem postępowania w sprawie o usunięcie drzew lub krzewów (tak jak w sprawie o wydanie zezwolenia) jest posiadacz nieruchomości (art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody). Zdaniem Kolegium, organ pierwszej instancji zbyt pochopnie wyciągnął wniosek z uzasadnienia decyzji kasacyjnej Kolegium z dnia 31 marca 2008 r., że skoro właściciel nieruchomości jest znany, to nie ma mowy o tym, żeby być posiadaczem nieruchomości. Ustawa o ochronie przyrody nie ogranicza bowiem kręgu uprawnionych, a jednocześnie zobowiązanych do uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew wyłącznie do posiadaczy samoistnych, którymi skądinąd są też właściciele. Ustawodawca posługuje się sformułowaniem "posiadacz nieruchomości", a zatem w grę wchodzi nie tylko posiadacz samoistny ale i posiadacz zależny. W ocenie organu odwoławczego, materiał dowodowy zebrany przez organ pierwszej instancji i uzupełniony w postępowaniu odwoławczym daje wystarczające podstawy do stwierdzenia, że w dacie usunięcia drzew posiadaczem nieruchomości, na której rosły te drzewa, był R. B. Formalnie rzecz biorąc, w tej dacie nieruchomość stanowiła współwłasność spadkobierców zmarłego L. G. /jego ojca, siostry i brata/, ale żadne z nich nie wykonywało swoich uprawnień w stosunku do tej nieruchomości, gdyż bezpośrednio po śmierci L. G. jego ojciec A. zarządził, że będzie nią władał R. B., co jego matka W. B. zaaprobowała, zaś skarżący R. G. nie przeciwstawił się temu ze względu na konflikt rodzinny pomiędzy nim a ojcem i siostrą. Taki stan rzeczy wynika nie tylko z konsekwentnych wyjaśnień R. G., ale też z oświadczenia A. G. (złożonych na piśmie, datowanych na 12 czerwca 2008 r.), jak i oświadczeń samego R. B., złożonych do protokołu z dnia 12 listopada 2007 r. i podpisanych przez niego, a także osobiście spisanych i podpisanych w dniu 26 listopada 2007 r. Kolegium wskazało, iż wyjaśnienia wszystkich krewnych - choć skłóconych ze sobą - zgadzają się co do jednego, że jedynym władającym nieruchomością był R. B. i że władał on nieruchomością sam jak właściciel, będąc przeświadczonym, że tak właśnie może postępować. Podczas składania wyjaśnień w dniu 12 listopada 2007 r. R. B. stwierdził, że "stał się gospodarzem gruntu dopiero od stycznia 2007 r.", a tłumacząc powody nielegitymowania się zezwoleniem, stwierdził, że "uważał, że drzewa rosnące na swojej działce nie wymagają żadnego zezwolenia". Drzewa ściął dlatego, że "rosły na przejeździe do mojej łąki" i dlatego chciał "sobie zrobić swój własny przejazd". Te stwierdzenia R. B. potwierdził własnoręcznym podpisem. Wskazują one, zdaniem Kolegium, jednoznacznie, że R. B. czuł się uprawnionym do władania gruntem, władał nim jako jedyny i władał nim dla siebie. Taki stan rzeczy potwierdził w oświadczeniu datowanym na 26 listopada 2007 r., gdzie pisał wprost o "swojej łące", za którą "opłaca podatek" a drzewa zagrażały "jemu" w uprawie łąki i "jemu" blokowały przejazd. Zatem mimo, że formalnie nieruchomość pozostawała współwłasnością jego matki, wuja i dziadka, to żaden ze współwłaścicieli nie miał jej w posiadaniu. Potwierdza to oświadczenie A. G. z 12 czerwca 2008r., że to on, jako ojciec spadkodawcy, osobiście zarządzał spadkowym gospodarstwem. Kolegium uznało, że oświadczenie A. G. jest w pełni zgodne z tym, co twierdził R. G., a mianowicie że bezpośrednio po śmierci L. G., a więc w stosunku do masy spadkowej, decyzję o oddaniu gospodarstwa we władanie wnukowi podjął właśnie A. G. Formalne stwierdzenie praw do spadku - postanowieniem z dnia 9 lutego 2007 r. - niczego w tej mierze nie zmieniło i gospodarstwo nadal pozostawało w niepodzielnym posiadaniu R. B. Trzecia współwłaścicielka – W. B. potwierdziła stanowisko swojego ojca A. G., a zatem należy rozumieć, że aprobowała to, że jej syn R. włada nieruchomością po L. G.. Kolegium wskazało ponadto, że nawet jeśliby przyjąć, że A. G. i R. B. byli współposiadającymi gospodarstwo, to i tak odpowiedzialność administracyjnoprawną za usunięcie drzew ponosi ten współposiadacz, który usunął drzewa bez zezwolenia. Nie ma natomiast żadnych wątpliwości co do tego, że drzewa wyciął właśnie R. B., bo ten fakt jest niesporny od pierwszego sygnału, w oparciu o który organ pierwszej instancji wszczął postępowanie, a więc w oparciu o pismo Komendanta Powiatowego Policji w R. dnia 4 października 2007 r. i załączoną do niego notatkę urzędową, z której wprost wynika, że R.B. przyznał, że to on wyciął drzewa. Konsekwencją uznania R. B. za posiadacza działki oznaczonej numerem 2506 w P. było przypisanie mu przez organ odwoławczy odpowiedzialności za delikt administracyjny polegający na usunięciu trzech drzew bez wymaganego zezwolenia. Ustalenia co do gatunku i obwodu drzew Kolegium uznało za udowodnione, bo strony, w tym R. B. (i jego pełnomocnik), miały możność wypowiedzenia się co do tego. Bez zezwolenia usunięte zostały dwa wiązy - jeden o obwodzie 134 cm i drugi o obwodzie 118 cm oraz jedna olsza o obwodzie 140 cm. Kolegium uznało za udowodnione ustalenia, jakie organ pierwszej instancji poczynił podczas oględzin w dniu 13 listopada 2007 r., w których brał udział R. B., a oprócz niego również jego matka i wuj R. G., a także osoby trzecie - właściciele sąsiednich nieruchomości. Jak potwierdził na rozprawie R. G., osoby wykonujące oględziny mierzyły kłody wyciętych drzew, które jeszcze wówczas leżały na łące, a pomiaru dokonywały na wysokości 130 cm. Kolegium podkreśliło, iż z punktu widzenia odpowiedzialności za delikt administracyjny nie mają znaczenia motywy ani pobudki, dla których działał sprawca, a więc to, czy drzewa przeszkadzały bądź stwarzały jakiekolwiek zagrożenie, czy były chore, czy przeszkadzały w koszeniu łąki, czy też nie, nie ma też mowy o jego psychicznym stosunku do czynu, a więc o winie. Liczy się jedynie sam fakt usunięcia drzew bez zezwolenia. Kolegium uznało, że przy wymiarze kary za wycięcie drzew należy zastosować stawki obowiązujące w dacie wycięcia drzew, a więc w 2007 r. Za takim rozwiązaniem, zdaniem organu, przemawia przede wszystkim wzgląd na wysokość stawek. Przepisy nie wskazują wprost, z jakiej daty stawki powinny być brane pod uwagę, co daje organowi orzekającemu pewną swobodę w wyborze kierunku rozstrzygnięcia, a zatem nie będzie mogło być poczytane za działanie sprzeczne z prawem opowiedzenie się za rozwiązaniem korzystniejszym dla sprawcy deliktu. Nie bez znaczenia jest też upływ czasu pomiędzy zdarzeniem a zakończeniem postępowania administracyjnego. Biorąc to wszystko pod uwagę, Kolegium doszło do przekonania, że kara pieniężna, jaką należy wymierzyć R. B. za usunięcie drzew bez zezwolenia wynosi 231 415,47 zł - tyle, ile wyliczył organ pierwszej instancji w swojej pierwszej decyzji datowanej na 30 grudnia 2007 r. W skardze na powyższą decyzję skarżący wniósł o jej uchylenie w całości i zasądzenie na rzecz skarżącego kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego, według norm przepisanych. W uzasadnieniu skargi wskazał, iż nigdy nie wiązał go żaden węzeł obligacyjny ze współwłaścicielami przedmiotowej nieruchomości, który pozwalałby przyjąć, że jest on posiadaczem zależnym, co wynikać miało z faktu użytkowania łąki. Podniósł, iż ustanowienie posiadania zależnego jest czynnością przekraczającą zakres zwykłego zarządu, a w niniejszej sprawie nie zostało udowodnione, że wszyscy trzej współwłaściciele taką zgodę wyrazili, a zatem nie może być mowy o oddaniu skarżącemu nieruchomości w posiadanie zależne. W związku z tym, zdaniem skarżącego, rozstrzygnięcie Kolegium zostało podjęte w wyniku błędnego ustalenia stanu faktycznego sprawy i wbrew przepisom prawa. Skarżący podniósł, iż zgodnie z decyzją Kolegium, w momencie wycinki drzew był użytkownikiem nieruchomości, natomiast zgodnie z literą prawa, ustanowienie użytkowania jest czynnością prawną wymagającą co najmniej dwóch oświadczeń woli, przy czym dla ustanowienia użytkowania na nieruchomości wymaga się złożenia przez właściciela oświadczenia w formie aktu notarialnego, który w niniejszej sprawie nie został przedstawiony, gdyż nie istnieje. Podsumowując, skarżący wskazał, iż w tym stanie rzeczy nie do przyjęcia jest stwierdzenie, że był on użytkownikiem nieruchomości, na której dokonano wycinki drzew, a skoro nie był użytkownikiem tej nieruchomości, (a tym samym posiadaczem zależnym), ani też posiadaczem samoistnym, to mimo dokonania wycinki drzew nie może zostać obciążony obowiązkiem uiszczenia administracyjnej kary pieniężnej z tego tytułu. Skarżący podniósł, iż w analizowanym przypadku należy go uznać za osobę trzecią, która samowolnie, bez zgody właściciela dokonała wycinki olszy i dwóch wiązów. Nie były bowiem prowadzone żadne rozmowy, w których którykolwiek ze współwłaścicieli wyraziłby zgodę na wycinkę. Fakt, że skarżący zamieszkiwał z A. G. nie może być podstawą stwierdzenia przez organ administracji zgody na wycinkę. Tymczasem, zdaniem skarżącego, fakt wspólnego zamieszkanie spowodował, że organ administracji przyjął, co jest niedopuszczalne, dwa domniemania: po pierwsze zgody dwóch spośród trzech współwłaścicieli na dokonanie wycinki, po drugie, że pomimo braku tytułu prawnego do nieruchomości, skarżący był w tym czasie posiadaczem zależnym przez fakt użytkowania tej nieruchomości. Taki tok myślowy skłania do przyjęcia, że w prowadzonym postępowaniu doszło do naruszenia art. 8 k.p.a., tj. poszanowania ogólnej zasady pogłębiania zaufania obywateli do organów państwa, poprzez niezachowania podstawowych reguł tej zasady, czyli przede wszystkim rozstrzygania wątpliwości na korzyść uczestników postępowania. W odpowiedzi na skargę organ administracji wniósł o jej oddalenie, podtrzymując argumentację zawartą w uzasadnieniu zaskarżonego rozstrzygnięcia. Odnosząc się do zarzutów skargi, organ wskazał, iż skarżący myli się twierdząc, że Kolegium kierowało się faktem wspólnego zamieszkiwania skarżącego R. B. z A. G. i na podstawie tego faktu wysnuło dwa domniemania, o zgodzie jego matki i dziadka na wycięcie drzew i o tym, że skarżący w dacie zdarzenia był użytkownikiem nieruchomości. Po pierwsze Kolegium w ogóle nie ustalało, gdzie i z kim mieszka lub mieszkał skarżący, ani też gdzie i z kim mieszkał jego dziadek A. G. Jedyny aspekt związany z warunkami mieszkaniowymi dotyczył oświadczenia R. G, że ojciec oddał wnukowi nie tylko rolę, ale i mieszkanie po zmarłym L.. Po wtóre, Kolegium ani nie przyjęło domniemania, że dwoje współwłaścicieli wyraziło zgodę na wycinkę drzew, ani też w ogóle nie zajmowało się rozważaniem sprawy pod takim kątem, bowiem niepodważalnym faktem jest, że zgody takiej nie było. Ponadto Kolegium wskazało, iż nie uznało skarżącego za użytkownika nieruchomości, lecz za jej posiadacza, ale i tego nie wywiodło z faktu zamieszkiwania skarżącego z dziadkiem, bo tą kwestią się nie zajmowało. Tym samym więc zarzut skarżącego, iż w ten sposób Kolegium naruszyło zasadę unormowaną w art. 8 k.p.a. jest całkowicie chybiony. Ustawa o ochronie przyrody nie wiąże bowiem odpowiedzialności administracyjnoprawnej za usunięcie drzew bez zezwolenia z żadnym konkretnym prawem rzeczowym, ale z posiadaniem, czyli z określonym stanem faktycznym polegającym na władaniu rzeczą we własnym imieniu. Jest rzeczą oczywistą, że użytkowanie jest postacią posiadania, jednakże posiadanie nie musi być użytkowaniem, bo treść pojęcia "posiadanie" w ujęciu cywilistycznym jest szersza niż cywilistyczne "użytkowanie". Kolegium wskazało, iż nie wypowiadało się kategorycznie, co do postaci posiadania, jaką można byłoby przypisać skarżącemu, bowiem ustawa o ochronie przyrody nie wskazuje na żadną konkretną postać posiadania. Stwierdzało jedynie, że posiadanie to było wyłączne i miało cechy posiadania samoistnego. Świadczyło o tym to, że R. B. nie tylko faktycznie samodzielnie władał nieruchomością ale i uzewnętrznił wolę sprawowania tego władztwa dla siebie samego. Ten jego stosunek psychiczny do swojego uprawnienia do rozporządzania nieruchomością przejawiał się między innymi w tym, że uprawiał łąkę na swój własny rachunek, sam decydował, czy ściąć rosnące na niej drzewa i co zrobić z drewnem, sam także płacił podatki za grunt. Tak też - jako posiadacz samoistny - był postrzegany przez otoczenie. Za nietrafny Kolegium uznało zarzut skargi, że swoje ustalenia faktyczne oparło na wyjaśnieniach R. G., bowiem przeczy temu treść uzasadnienia decyzji. Przede wszystkim Kolegium uznało moc dowodową wszystkich wyjaśnień złożonych przez skarżącego R. B., dając temu wyraz poprzez przytoczenie jego wypowiedzi z kolejnych środków dowodowych, własnoręcznie przez skarżącego podpisanych. Kolegium dało też wiarę pierwszym dokumentom w sprawie, pochodzącym od Policji, dowodom sporządzonym przez organ pierwszej instancji, a także oświadczeniom A. G., zarówno tym składanym przez niego na piśmie, jak i zaprotokołowanym przez organ pierwszej instancji ustnym wyjaśnieniom. Kolegium nie kwestionowało też wyjaśnień matki skarżącego – W. B., choć ona nie wniosła wiele do sprawy. Wszystkie te materiały dawały jednolity obraz sprawy i wszystkie one współgrały ze sobą. Jest też oczywiste, że wyjaśnienia R. G. były najobszerniejsze i najpełniejsze, bo on aktywnie uczestniczył w postępowaniu i to on, jako jedyny, opisał miejsce, w którym rosły drzewa. Za całkowicie chybione Kolegium uznało te argumenty skargi, które odnoszą się do stanu zdrowia A. G. i tłumaczą stanem jego zdrowia niezłożenie dodatkowych wyjaśnień, nieuczestniczenie w rozprawie administracyjnej i niekorzystanie z uprawnień procesowych gwarantowanych kodeksem postępowania administracyjnego. Po pierwsze należy tu stwierdzić, że sam A. G. nigdy nie powoływał się na stan zdrowia jako przeszkodę w udziale w postępowaniu, po wtóre - w dniu 15 maja 2008 r. A. G., skarżący i jego matka ustanowili pełnomocnika, a więc stan zdrowia żadnego z nich nie mógłby być przeszkodą w korzystaniu z uprawnień i poddawaniu się obowiązkom procesowym, po trzecie - organ pierwszej instancji wyznaczał wciąż nowe terminy poszczególnych czynności uwzględniając przeszkody zgłaszane w toku postępowania (pobyt w szpitalu), po czwarte wreszcie - w toku postępowania odwoławczego ani pełnomocnik, ani żadna ze stron z własnej inicjatywy nie wnioskowała o zmianę terminu którejkolwiek z czynności procesowych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie zważył, co następuje: Skarga jest niezasadna. Zaskarżona decyzja nie narusza przepisów postępowania, ani przepisów prawa materialnego. Organy administracji przeprowadziły postępowanie zgodnie z regułami określonymi w art. 7, 77 § 1 i 80 k.p.a., wyjaśniły wszystkie istotne okoliczności sprawy i prawidłowo ustaliły stan faktyczny sprawy. Okolicznością bezsporną w niniejszej sprawie jest, że w dniu 7 września 2007 r. R. B. dokonał wyrębu trzech drzew: olszy o obwodzie pnia 1,40 m i wysokości 13,75 m i dwóch wiązów o obwodach: 1,34 m i 1,18 m oraz wysokości 9,43 m i 8,33 m, rosnących na działce o numerze 2506, stanowiącej w dniu dokonania wyrębu współwłasność A. G., W. B. i R. G., położonej w miejscowości P.. Niewątpliwe jest również, że R. B. dokonał wyrębu opisanych drzew bez wymaganego prawem zezwolenia organu gminy (kopia notatki urzędowej – k. 1, pismo zastępcy Komendanta Powiatowego Policji w R. – k. 2, wypis z rejestru gruntów k. 3, notatki służbowe z dnia 12 listopada 2007 r. – k. 10 i 11, protokół z oględzin drzew – k. 12, oświadczenie R. B. - k. 16, protokół przesłuchania świadka R. G. - k. 61). W myśl art. 88 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. Nr 92, poz. 880 z późn. zmianami, obowiązujący w dacie wydania zaskarżonej decyzji; obecnie obowiązuje tekst jednolity ogłoszony w Dz. U. z 2009 r. Nr 151, poz. 1220 ze zm.) wójt, burmistrz albo prezydent miasta wymierza administracyjną karę pieniężną za usuwanie drzew lub krzewów bez wymaganego zezwolenia. Z kolei zgodnie z art. 89 ust. 1 cytowanej ustawy, administracyjną karę pieniężną, o której mowa w art. 88 ust. 1, ustala się w wysokości trzykrotnej opłaty za usunięcie drzew lub krzewów ustalonej na podstawie stawek, o których mowa w art. 85 ust. 4-6 tejże ustawy. Odpowiedzialność administracyjna za usunięcie drzew lub krzewów jest odpowiedzialnością zobiektywizowaną, oderwaną od kwestii winy sprawcy. Do poniesienia tej odpowiedzialności wystarczy zatem ustalenie, że podmiot, który dokonał usunięcia drzew lub krzewów, uczynił to bez zezwolenia właściwego organu administracji publicznej. W doktrynie utrwaliło się stanowisko, zgodnie z którym, w pierwszej kolejności organ administracji powinien dokonać ustaleń czy podmiot, który usunął drzewa lub krzewy, mógłby uzyskać zezwolenie na ich usunięcie, a zatem czy jest posiadaczem nieruchomości, na której one rosły, gdyż tylko ten podmiot może ponosić odpowiedzialność za usunięcie drzew lub krzewów bez zezwolenia. Skoro bowiem nikt inny nie mógłby uzyskać zezwolenia, to oczywiście również nikt inny nie może ponosić odpowiedzialności za ich usunięcie bez zezwolenia (W. Radecki, Opłaty i kary pieniężne w ochronie środowiska, J. Sommer (red.), Wrocław 1993, s. 28). Istota sporu w niniejszej sprawie sprowadza się zatem do ustalenia, czy R. B. był w dniu dokonania wyrębu przedmiotowych drzew posiadaczem działki o numerze 2506, na której rosły te drzewa. By rozstrzygnąć tę kwestię, należy sięgnąć do uregulowań cywilnoprawnych dotyczących posiadania, tj. do treści art. 336 i 339 kodeksu cywilnego. Z art. 336 k.c. wynika, że posiadanie jest określonym rodzajem władztwa nad rzeczą. W rozumieniu tego przepisu, na posiadanie składają się dwa elementy: element fizyczny (corpus) oraz element psychiczny (animus). Najogólniej rzecz ujmując, corpus oznacza, że pewna osoba znajduje się w sytuacji, która daje jej możliwość władania rzeczą w taki sposób, jak mogą to czynić osoby, którym przysługuje do rzeczy określone prawo, przy czym nie jest konieczne efektywne wykonywanie tego władztwa. Animus zaś oznacza wolę wykonywania względem rzeczy określonego prawa dla siebie. Wola ta wobec otoczenia wyraża się w takim postępowaniu posiadacza, które wskazuje na to, że uważa się on za osobę, której przysługuje do rzeczy określone prawo (por. J. Ignatowicz (w:) Komentarz, t. I, 1972, s. 768 i n., A. Kunicki (w:) System Prawa Cywilnego, t. II, 1977, s. 830). Artykuł 336 k.c. wyróżnia dwa rodzaje posiadania: posiadanie samoistne i posiadanie zależne. Posiadaczem samoistnym rzeczy jest ten, kto nią włada jak właściciel, wyrażając tym samym wolę wykonywania w stosunku do niej prawa własności. Posiadaczem zależnym natomiast jest ten, kto włada rzeczą w zakresie innego prawa, niż prawo własności, na przykład użytkowania (art. 252 k.c.); zastawu (art. 306 k.c.), najmu (art. 659 k.c.), dzierżawy (art. 693 k.c.). Nie rości więc on sobie do rzeczy prawa własności, lecz zachowuje się tak jak uprawniony z innego prawa, z którym łączy się określone władztwo nad rzeczą. W orzecznictwie wskazuje się, że tymi innymi prawami, oprócz już wyżej wymienionych, mogą być też użyczenie (por. orzeczenie SN z dnia 20 listopada 1968 r., II CR 412/68, Lex nr 6418) oraz użytkowanie wieczyste (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 18 czerwca 1975 r., II CR 238/75, OSP 1976, z. 7-8, poz. 150 z glosą T. Dybowskiego; orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2003 r., IV CKN 84/01, Lex nr 131388). Z posiadaniem ustawodawca łączy szereg domniemań prawnych (art. 339 -341 k.c.), które w braku przeciwnych danych, ułatwiają określenie charakteru danego władztwa nad rzeczą. Domniemanie samoistności posiadania przewidziane w art. 339 k.c. oznacza, że ten kto rzeczą włada, jest posiadaczem (a nie na przykład dzierżycielem) i że posiadanie to ma charakter posiadania samoistnego. Mając na uwadze powyższe, Sąd podzielił stanowisko organów obu instancji, iż skarżący w dacie dokonania wyrębu przedmiotowych drzew był posiadaczem samoistnym nieruchomości, na której te drzewa rosły, co znajduje potwierdzenie w szeregu dokumentach zamieszczonych w aktach administracyjnych niniejszej sprawy. Po pierwsze, z notatki urzędowej sporządzonej przez pracownika Urzędu Gminy w dniu 12 listopada 2007 r. wynika, iż R. B. oświadczył, że "drzewa ściął, bo uważał, że drzewa rosnące na swojej działce nie wymagają żadnego zezwolenia", a ponadto, że "drzewa te rosły na przejściu do jego łąki i chciał sobie zrobić swój własny przejazd" (k. 10 akt administracyjnych). Po drugie, w dniu 26 listopada 2007 r. R. B. złożył oświadczenie, w którym wskazał, że "ściął drzewo na swojej działce, za którą opłaca podatek" (k. 16 akt administracyjnych). Po trzecie, fakt władania przedmiotową nieruchomością przez R. B. potwierdzony został również w zeznaniach R. G. (k. 61 i k. 117 akt administracyjnych). Zatem, skoro skarżący władał przedmiotową nieruchomością jak właściciel, wyrażając tym samym wolę wykonywania w stosunku do niej prawa własności, niewątpliwie uznać go należy za posiadacza samoistnego w rozumieniu art. 336 k.c. Odnosząc się do zawartego w skardze zarzutu, iż organ odwoławczy bezzasadnie uznał skarżącego za użytkownika nieruchomości, na której rosły ścięte przez niego drzewa, wskazać należy, iż w istocie organ ten nie przesądził, że skarżący jest jej użytkownikiem. Wprawdzie w uzasadnieniu decyzji Kolegium wskazało, iż w dacie wyrębu drzew skarżący był posiadaczem zależnym przedmiotowej nieruchomości (akapit 2., zdanie 1 na stronie 5 uzasadnienia, k. 123 akt administracyjnych), jednak w kolejnych fragmentach uzasadnienia konsekwentnie wyjaśniało, iż R. B. czuł się uprawnionym do władania tą nieruchomością, władał nią jako jedyny i władał nią dla siebie, zamieszczając w tym zakresie wyczerpującą argumentację. W konsekwencji organ odwoławczy zasadnie uznał, iż posiadanie przez skarżącego przedmiotowej nieruchomości w dacie wyrębu drzew miało charakter posiadania samoistnego. Ustalenie, iż skarżący był posiadaczem przedmiotowej nieruchomości w dacie dokonania wyrębu drzew bez wymaganego zezwolenia upoważniało zatem organ odwoławczy do nałożenia na niego kary pieniężnej z tego tytułu. W ocenie Sądu, wysokość nałożonej na skarżącego kary pieniężnej została obliczona prawidłowo w oparciu o dyspozycję art. 89 ust. 1 w związku z art. 85 ust. 4-6 ustawy o ochronie przyrody oraz § 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 22 września 2004 r. w sprawie trybu nakładania administracyjnych kar pieniężnych za usuwanie drzew lub krzewów bez wymaganego zezwolenia oraz zniszczenia terenów zieleni, zadrzewień albo drzew lub krzewów (Dz. U. Nr 219, poz. 2229) i § 2 rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 13 października 2004 r. w sprawie stawek opłat dla poszczególnych rodzajów i gatunków drzew (Dz. U. Nr 228, poz. 2306). W tej sytuacji brak podstaw do uwzględnienia skargi. Mając na uwadze powyższe, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł, jak w sentencji na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.).

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 17.07.2026. · Źródło