II SA/Ol 701/20
WyrokWSA w Olsztynie2020-11-24
Skład orzekający: Katarzyna Matczak, Alicja Jaszczak-Sikora, Bogusław Jażdżyk
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy zespół cieśni nadgarstka u pracownika fermy indyków, który wcześniej pracował jako ładowacz, może zostać uznany za chorobę zawodową, jeśli istnieją wątpliwości co do stopnia obciążenia fizycznego i chronometrażu czynności wykonywanych na obecnym stanowisku pracy?Ratio decidendi
Sąd oddalił skargę, uznając, że organy administracji prawidłowo ustaliły wysokie prawdopodobieństwo zawodowego podłoża zespołu cieśni nadgarstka u pracownika. Mimo zarzutów spółki dotyczących braku szczegółowej oceny obciążenia fizycznego i chronometrażu czynności na fermie indyków, sąd stwierdził, że charakter pracy, wymagający powtarzalnych ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych w długich przedziałach czasowych, uzasadniał rozpoznanie choroby zawodowej. Sąd podkreślił, że występowanie czynników szkodliwych w środowisku pracy lub sposób wykonywania pracy, nawet jeśli choroba może mieć inne przyczyny, jest wystarczający do stwierdzenia choroby zawodowej.Stan faktyczny
Spółka A zaskarżyła decyzję Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego o stwierdzeniu choroby zawodowej u pracownika – zespołu cieśni nadgarstka. Spółka zarzuciła błędy w ocenie narażenia zawodowego, twierdząc, że praca na fermie indyków nie jest monotypowa i nie powoduje nadmiernego obciążenia nadgarstków. Kwestionowała sposób oceny warunków pracy, brak chronometrażu i analizy pracy jako ładowacza w poprzednich miejscach zatrudnienia. Organy administracji uznały, że powtarzalne ruchy wykonywane przez pracownika na fermie indyków, jak i praca ładowacza, mogły spowodować chorobę zawodową.Rozstrzygnięcie
Oddalił skargę.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Katarzyna Matczak Sędziowie Sędzia WSA Alicja Jaszczak-Sikora (spr.) Sędzia WSA Bogusław Jażdżyk po rozpoznaniu w trybie uproszczonym w dniu 24 listopada 2020 r. sprawy ze skargi Spółki A na decyzję Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego z dnia "[...]" nr "[...]" w przedmiocie choroby zawodowej oddala skargę. WSA/wyr.1a – sentencja wyroku (tryb uproszczony)
Z przekazanych Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Olsztynie akt sprawy wynika, że w dniu 18 marca 2019 r. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny (dalej jako: "organ I instancji) zawiadomił spółkę A (dalej jako: "skarżąca", "spółka") o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w związku ze zgłoszeniem przez "[...]"– lekarza ortopedę-traumatologa - podejrzenia choroby zawodowej u D. B. (dalej jako: "uczestnik") – przewlekłe choroby obwodowego układu nerwowego wywołane sposobem wykonywania pracy – zespół cieśni w obrębie nadgarstka.
W toku postępowania organ I instancji przeprowadził ocenę narażenia zawodowego. Ustalił, że uczestnik pracował w następujących zakładach:
- w okresie od 22.08.1996 r. do 31.08.1998 r. w "[...]" na stanowisku ładowacza (zakład zlikwidowany);
- w okresie od 1.09.1998 r. do 30.04.2002 r. w "[...]" na stanowisku ładowacza (zakład zlikwidowany);
- w okresie od 1.05.2002 r. do 28.02.2006 r. w "[...]" na stanowisku ładowacza (zakład zlikwidowany);
- w okresie od 1.11.2006 r. do 31.01.2007 r. w spółce A Ferma Indyków Reprodukcyjnych w miejscowości Z. na stanowisku pracownika fermy;
- w okresie od 1.02.2007 r. do chwili obecnej w spółce A Ferma Indyków Reprodukcyjnych na stanowisku pracownika fermy.
Organ I instancji ustalił, że w poprzednich zakładach pracy skarżący wykonywał ręcznie rozładunek i załadunek skrzynek na samochody ciężarowe. Natomiast na fermie indyków uczestnik zajmował się: opieką nad ptakami (m.in. karmieniem, pojeniem, ścieleniem gniazd i boksów); rozładowywaniem ptaków dostarczonych na fermę oraz załadunkiem ptaków wywożonych do uboju; rozładunkiem dostarczonych na fermę środków produkcji; zbiorem jaj, segregacją i ich selekcją; brał udział w procesie sztucznej inseminacji. Praca uczestnika polegała na ręcznym wypychaniu ręką lewą lub prawą indyczek z gniazd w celu zbioru jaj. Liczba zbiorów w ciągu 12 h, wynosi 8-9. Zbiór jaj trwa od 40-50 minut. Po połowie produkcji liczba zbiorów wynosi 8 i trwa od 40-45 minut. W tym samym czasie zebranych zostaje od 80 do 180 sztuk jaj. Podczas zmiany roboczej w godzinach od 6:30 do 16:00 pracownik wykonuje 5 zbiorów,
w których podczas każdego zbioru przegania indyczki i zbiera jaja około 400 razy. Jeżeli zmiana robocza pracownika wynosi 12 godzin to pracownik wykona w ciągu 12 godzin 9 zbiorów x 400 oczek to jest: 3600 gniazd w ciągu 12 godzin. Każde zebrane jajko jest ostemplowane. Zebrane jajka układa się na palecie w ilości 20 sztuk. Następnie palety z jajkami układa się na wózek ręczny. Cztery razy w tygodniu wykonywana jest sztuczna inseminacja w której uczestniczy sześć osób. Jedna osoba masująca indora, jedna inseminująca, i cztery osoby łapiące ptaki (indory do pobrania nasienia i indyczki do inseminacji). Ptaki są zganiane w końcówkę boksu gdzie pracownik sięga lewą ręką za skrzydło ptaka, podaje sobie do drugiej ręki i prawą ręką chwyta za nogi. Proces zainseminowania wynosi 5-10 sekund. Całość pracy łapania ptaków wynosi od 2,5 do 3,5 godzin. Do czynności masażu i pobrania nasienia łapanych jest od 130 do 140 sztuk indorów i 450-500 sztuk indyczek. Ciężar indora wynosi około 30-40 kg a indyczki 11- 13 kg. Zmiana robocza pracownika fermy trwa około 3,5 do 12 godzin.
Orzeczeniem lekarskim nr "[...]" z dnia "[...]" r., Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy rozpoznał chorobę zawodową u uczestnika wymienioną w poz. 20.1 wykazu chorób zawodowych - przewlekłe choroby obwodowego układu nerwowego wywołane sposobem wykonywania pracy – zespół cieśni w obrębie nadgarstka. Jako miejsce i okres narażenia zawodowego wskazano wszystkie zakłady pracy, w których uczestnik dotychczas pracował. W uzasadnieniu lekarz specjalista medycyny pracy wskazał, że praca jaką wykonywał dotychczas uczestnik charakteryzowała się powtarzalnością ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych w długich przedziałach czasowych. Od około 5 lat uczestnik zgłaszał drętwienie palców I-IV ręki prawej, nasilające się w nocy. W marcu 2017 r. konsultowany był przez lekarza neurologa, który skierował na badanie ENeG (26.04.2017 r.- niewielkie wybiórcze uszkodzenie włókien czuciowych lewego nerwu pośrodkowego; 29.06.2017 r.- ciężkie uszkodzenie prawego nerwu pośrodkowego na wysokości nadgarstka). Następnie zakwalifikowany przez lekarza ortopedę do zabiegu operacyjnego. Hospitalizowany w Oddziale Chirurgicznym z p/oddziałem urazowo- ortopedycznym Zespołu Oddziałów Szpitalnych w M. od 27.08.2017 r. do 28.08.2017 r. z rozp. zespół cieśni kanału nadgarstka prawego, gdzie wykonano uwolnienie nerwu pośrodkowego prawego w kanale nadgarstka prawego. Kolejne badanie ENeG wykonano 17.01.2019 r. - niewielkie uszkodzenie lewego nerwu pośrodkowego na wysokości nadgarstka- progresja w stosunku do badania z 2017 r. W oparciu o wyniki przeprowadzonych w trakcie postępowania badań konsultacyjnych (ortopedy, neurologa) i badań dodatkowych (22.08.2019 r. ENeG - umiarkowane uszkodzenie prawego nerwu pośrodkowego na wysokości nadgarstka - poprawa w stosunku do badania z 2017 r. głównie w zakresie włókien czuciowych) oraz analizę zgromadzonej dokumentacji medycznej rozpoznano: zespół cieśni nadgarstka lewego zespół cieśni nadgarstka prawego po leczeniu operacyjnym sierpień 2017 r.
Decyzją z "[...]" r. nr "[...]" organ I instancji stwierdził u uczestnika chorobę zawodową - przewlekłą chorobę obwodowego układu nerwowego wywołaną sposobem wykonywania pracy – zespół cieśni w obrębie nadgarstka - wymienioną
w poz. 20.1 wykazu chorób zawodowych, stanowiącego załącznik do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 2009 r. w sprawie chorób zawodowych (Dz. U.
z 2013 r. poz. 1367), dalej jako: "rozporządzenie". W uzasadnieniu organ I instancji powołał się na ustalenia i ocenę przedstawioną w orzeczeniu lekarskim. Wskazał, że analiza narażenia zawodowego wykazała, że uczestnik w zakresie obowiązków zawodowych wykonywał czynności powtarzalne monotypowe (monotypowe ruchy zginania i prostowania w obrębie stawów nadgarstka nawracania i odwracania ręki, chwytania palcami w długich przedziałach czasowych) stwarzające warunki, w których dochodziłoby do zwiększenia ciśnienia w kanale nadgarstka i długotrwałego ucisku na pnie nerwów pośrodkowych i w konsekwencji wystąpienie zespołu cieśni w obrębie nadgarstka o etiologii zawodowej.
W odwołaniu skarżąca spółka wniosła o uchylenie powyższej decyzji w związku z naruszeniem:
1. § 8 ust. 1 w związku z § 6 ust. 2 pkt 5 rozporządzenia poprzez błędne przyjęcie, że istnieją podstawy do wydania zaskarżonej decyzji pomimo braku prawidłowo wykonanej oceny narażenia zawodowego;
2. § 8 ust. 2 w związku z § 6 ust. 2 pkt 5 rozporządzenia oraz przepisów art. 77 § 1 i art. 7 k.p.a. poprzez niedopełnienie obowiązku zgromadzenia pełnego materiału dowodowego wobec jego rażących braków, w szczególności:
• braku oceny warunków pracy uczestnika na stanowisku ładowacza
w okresie od 22.08.1996 r. do 28.02.2006 r. (10 lat),
• braku określenia stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym oraz chronometrażu czynności wykonywanych przez uczestnika jako ładowacza,
• braku określenia stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym oraz chronometrażu czynności wykonywanych przez uczestnika jako pracownika fermy indyków;
3. art. 80 k.p.a. polegające na dokonaniu dowolnej oceny materiału dowodowego i błędne dokonanie ustaleń faktycznych, tj. błędne przyjęcie, iż okres narażenia zawodowego datuje się również od 1.11.2006 r. do chwili obecnej, mimo iż z akt sprawy wynika, że w okresie już od 22.08.1996 r. do 28.02.2006 r. pracownik wykonywał pracę na stanowisku ładowacza, gdzie występowało ewidentne obciążenie jego kończyn górnych;
4. art. 2351 Kodeksu pracy poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i błędne przyjęcie, że sposób wykonywania pracy przez uczestnika u skarżącej spowodował wystąpienie u niego choroby zawodowej.
Spółka akcentowała, że organizacja pracy oraz warunki bezpieczeństwa
i higieny pracy u skarżącej są zgodne z polskimi i europejskimi normami. Zarzuciła, że organ I instancji nie przeprowadził żadnych badań w miejscu pracy uczestnika – na Fermie Indyków w W. Karta oceny narażenia zawodowego sporządzona została wyłącznie w oparciu o oświadczenia i twierdzenia uczestnika. Spółka wymieniła błędy, jakie zawiera karta oceny narażenia zawodowego. Wskazała, że:
1. podczas wszystkich zbiorów jaj w indyczniku gdzie znajduje się 400 oczek, średnio w ciągu całego dnia zajętych jest około 2/3 oczek przez indyczki - tj. około 267 sztuk, w tym około 90 sztuk indyczek jest ustawionych do wyjścia i w związku z tym wymagany jest mały nakład sił, aby takie indyczki z oczka wypchnąć. Pozostałe około 177 sztuk indyczek znajduje się w pozycji wysiadującej jaja i dla ich wypchnięcia trzeba użyć zdecydowanie więcej siły - oznacza to, iż pracownik nie wypycha z gniazd każdorazowo przy użyciu znacznej siły (dużego obciążenia nadgarstków) 400 indyczek;
2. dwukrotnie w ciągu dnia odbywają się zbiory jaj, gdzie ilość indyczek znajdujących się w oczkach jest bardzo duża, prawie w 100 %, ale są też zbiory gdzie ilość zajętych przez indyczki oczek oscyluje w granicach 50% - oznacza to, że ilość zbieranych w ciągu dnia jaj jest różna, zatem obciążenie tą pracą również jest zmienne; 3. w karcie podano, że zbiory jaj indyczych trwają w granicach 45-50 minut
- w rzeczywistości zbiory jaj są krótsze, trwają do 30 minut;
4. w karcie podano, że ilość zebranych jaj mieści się granicach 80 - 180 sztuk -jednakże są zbiory, podczas których zbiera się tylko 20 sztuk jaj;
5. w karcie wskazano, że podczas zmiany roboczej trwającej od 6.30 do 16.00 pracownik wykonuje 5 zbiorów i za każdym razem przegania z oczek 400 indyczek, zaś w ciągu 12- godzinnej zmiany jest aż 9 zbiorów jaj i każdorazowo pracownik przegania po 400 sztuk indyczek, w ten sposób wyliczono, że łącznie w ciągu dnia pracy pracownik wypycha z gniazd 3.600 indyczek - takie założenie jest niezgodne z prawdą, ponieważ ilość zbiorów w ciągu dnia jest inna w zależności od etapu produkcji. Do 12-tego tygodnia produkcji przeprowadza się po 9 zbiorów jaj dziennie, ale od 13-tego tygodnia produkcji jest tylko 8 zbiorów jaj dziennie. Zatem do 12 tygodnia produkcji średnio w ciągu całego dnia w jednym zbiorze jaj jest do wypchnięcia z oczka około 267 sztuk indyczek x 9 zbiorów, co daje 2403 sztuk indyczek, a od 13 tygodnia jest to około 267 sztuk indyczek x 8 zbiorów, czyli 2136 sztuk indyczek do wypchnięcia. Skarżąca podkreśliła, że innego nakładu siły wymagają ptaki ustawione do wyjścia, a innego ptaki, które należy wypchnąć: indyczek wymagających małego nakładu sił pracownika, czyli ustawionych w kierunku wyjścia jest około 90 sztuk, czyli:90 sztuk x 9 zbiorów = 810 szt.; 90 sztuk x 8 zbiorów = 720 szt.; indyczek wymagających dużej siły podczas ich wypychania jest około 177 sztuk, czyli:177 sztuk x 9 zbiorów = 1593 szt.; 177 sztuk x 8 zbiorów =1416 szt. Zakres i rodzaj prac uczestnika w poniżej wskazanych godzinach pracy przedstawiał się następująco:
- podczas zmiany trwającej od 6.30 do 16.00 - pracownik wykonywał sam tylko 5 zbiorów jaj, a następnie wspólnie z innymi pracownikami wykonywał inseminację oraz VI i VII zbiór jaj wykonywał z innym pracownikiem, oznacza to, że wówczas wypychał o połowę mniej indyczek z oczek;
- podczas zmiany trwającej od 12.30 do 18.30 - pracownik wykonywał sam tylko 1 zbiór jaj, następnie wykonywał wspólnie z innymi pracownikami inseminację oraz 3 zbiory jaj wykonywał wspólnie z innym pracownikiem, czyli w tych zbiorach również wypychał o połowę mniej indyczek z oczek - podczas zmiany trwającej od 6.30 do 18.30 - pracownik wykonywał tylko sam 8 lub 9 zbiorów jaj bez inseminacji.
Spółka oświadczyła, że uczestnik wykonywał inseminację 3 lub 4 razy
w tygodniu, w zależności od ustalonego grafiku pracy.
6. W karcie nie wskazano szczegółowo istotnych informacji dotyczących przewozu jaj przez pracownika - wózek do przewozu jaj waży około 50 kg, jedno jajo waży około 100 g, a cała paleta mieści 20 sztuk czyli około 2 kg. Pracownik przewozi na wózku od 1 do 9 palet w zależności od zbioru. Wózki są lekkie do pchania, i to nie wymaga dużego wysiłku pracownika. Jeżeli są zbiory wspólnie wykonywanego przez dwóch pracowników to tylko jeden z nich pcha wózek.
7. W karcie całkowicie pominięto fakt, że pracownik w czasie 11,5 godzinnej zmiany roboczej odpoczywa podczas przerw trwających łącznie około 5 godzin i ma bardzo dużo czasu na regenerację sił.
8. W karcie błędnie podano, że w ciągu jednego masażu indorów
i pobierania nasienia łapanych jest 130-140 indorów - faktycznie średnia ilość łapanych indorów to 100 sztuk. Choć bywa, że indorów jest tylko 80 sztuk.
9. W karcie błędnie również podano, że złapanie jednego indora, przypięcie go do uchwytów, masowanie i pobranie nasienia wykonuje się przez około 90 sekund - faktycznie czynności te wykonywane są przez 20 sekund,
10. W karcie wpisano, że waga jednego indora wacha się w granicach 30-40 kg, w rzeczywistości waga indora to 30-35 kg,
11. W czasie inseminacji indyczek trzeba wyłapać około 2000 sztuk, jednakże nie jest to praca dla jednej osoby - indyczki łapią 4 osoby.
Zdaniem spółki, powyżej wykazane błędy i nieścisłości świadczą o tym, że dane opisane w karcie z 10 marca 2020 r. są nieprawdziwe i faktycznie nie mają pokrycia
w rzeczywistości, nie mogą zatem stanowić podstawy oceny warunków pracy w spółce A. Powyższe dowodzi, iż organ bezpodstawnie przyjął, iż praca uczestnika w spółce A wykonywana była w warunkach narażających go na powstanie choroby zawodowej.
W wyniku rozpatrzenia odwołania, decyzją z "[...]" r.,
nr "[...]",Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. W motywach rozstrzygnięcia organ II instancji przytoczył ustalenia zawarte w karcie oceny narażenia zawodowego i orzeczeniu lekarskim nr "[...]". Stwierdził, że analiza całości zgromadzonej dokumentacji medycznej, narażenia zawodowego oraz wyników aktualnie wykonanych badań pozwala na rozpoznanie przewlekłej choroby układu nerwowego wywołanej sposobem wykonywania pracy - zespół cieśni w obrębie nadgarstka, o etiologii zawodowej. Organ odwoławczy wyjaśnił, że zgodnie z art. 2351 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U. z 2019 r., poz. 1040 ze zm.), za chorobę zawodową uważa się chorobę, wymienioną w wykazie chorób zawodowych, jeżeli w wyniku oceny warunków pracy można stwierdzić bezspornie lub z wysokim prawdopodobieństwem, że została ona spowodowana działaniem czynników szkodliwych dla zdrowia występujących w środowisku pracy albo w związku ze sposobem wykonywania pracy, zwanych "narażeniem zawodowym". Uznano, że w rozpatrywanym przypadku wystąpiły obie przesłanki niezbędne do stwierdzenia choroby zawodowej - rozpoznano u uczestnika chorobę ujętą w wykazie chorób zawodowych, która według jednostki orzeczniczej (badającej związek przyczynowo-skutkowy) powstała w związku ze sposobem wykonywania pracy. Organ II instancji podkreślił, że orzeczenia lekarskie, wydane na użytek postępowania w sprawie chorób zawodowych, są opiniami w rozumieniu art. 84 § 1 k.p.a., czyli stanowią dowód w sprawie (dowód z opinii biegłego). Inspektor sanitarny jest bezwzględnie związany orzeczeniem lekarskim w zakresie rozpoznawania choroby zawodowej, polegającej na diagnozie, że dane schorzenie znajduje się (bądź nie) w wykazie chorób zawodowych. Jednak nie zwalnia to organu od oceny wydanego orzeczenia lekarskiego. W ocenie organu odwoławczego wydane w sprawie przez WOMP orzeczenie zostało rzeczowo i przekonywująco uzasadnione. Podniósł, że prowadząc postępowanie w sprawie uznania rozpoznanego schorzenia za chorobę zawodową, lekarz orzecznik wnikliwie analizuje zakres wykonywanych czynności na danym stanowisku pracy oraz ustala, czy w wyniku oceny warunków pracy można stwierdzić bezspornie lub z wysokim prawdopodobieństwem, że choroba została spowodowana działaniem czynników szkodliwych dla zdrowia występujących w środowisku pracy. Taka ocena narażenia zawodowego (na potrzeby postępowania orzeczniczego) została sporządzona i przesłana wraz ze skierowaniem 4.06.2019 r. przez organ I instancji do WOMP. Jednakże lekarz orzecznik uznał, że informacje zawarte w tej karcie są niewystarczające do wydania orzeczenia. Dlatego też pismem z 27.01.2020 r. zwrócił się do organu I instancji o jej uzupełnienie, bowiem lekarz musi dysponować pełną oceną narażenia zawodowego, aby móc określić, czy dane narażenie mogło spowodować chorobę wymienioną w wykazie chorób zawodowych. Wobec powyższego organ I instancji sporządził dnia 10.03.2020 r. kolejną kartę oceny narażenia zawodowego, w której opisał szczegółowo każde z poszczególnych czynności wykonywanych przez pracowników fermy, tj. opisał, jak wygląda przeganianie indyczek z gniazd i zbiór jaj, opisano również na czym polega łapanie
i sztuczna inseminacja indyczek, a także opisano czynności wykonywane podczas masażu indora i pobierania nasienia. Przedstawiono m.in. jakie ruchy wykonuje każda ręka, ile tych samych ruchów dłoni wykonuje pracownik w ciągu godziny podczas masażu indora i pobierania nasienia, ile trwa proces inseminacji indyczek itp. Ponadto przedstawiono przykładowy tygodniowy grafik pracy uczestnika wraz z rozdziałem na czynności jakie są wykonywane w poszczególnych dniach tygodnia. Wobec powyższego jednostka orzecznicza przed wydaniem orzeczenia lekarskiego znała charakter wykonywanej pracy przez uczestnika. Wbrew twierdzeniu skarżącej, powyższa karta została sporządzona na podstawie wizytacji na Fermie Indyków Reprodukcyjnych oraz informacji uzyskanych od kierownika fermy i uczestnika. Dlatego też zarzut skarżącej, że dokonujący oceny narażenia zawodowego przedstawiciel PSSE nie był w zakładzie w W., jak również twierdzenie, że została ona sporządzona wyłącznie w oparciu o oświadczenia i twierdzenia uczestnika, jest bezpodstawny.
Organ odwoławczy za bezzasadny uznał także zarzut dotyczący czasu zbioru jaj. Zauważył, że skarżąca twierdzi, że czas zbioru jaj wynosi do 30 min., a nie jak wskazano w karcie oceny 45-50 min. Twierdzeniu skarżącej przeczy dołączony do odwołania szczegółowy chronometraż dnia pracy pracownika fermy z 12.06.2020 r. Wynika z niego, iż na 8 zbiorów jaj, w 3 przypadkach czas ten wynosi 50 min. (przy zbiorze 180-220 szt.). Natomiast przy zbiorze 40 sztuk czas wynosi 30-35 min. Dlatego też trudno uznać za wiarygodne twierdzenie skarżącej, że czas zbioru jaj zajmuje do 30 min. Organ II instancji nie uznał twierdzenia spółki, że w ciągu całego dnia zajętych jest około 2/3 oczek. Podał, że skarżąca w odwołaniu sama przyznała, że dwukrotnie
w ciągu dnia odbywają się zbiory jaj, gdzie ilość indyczek znajdujących się w oczkach jest bardzo duża, prawie 100%. Co do nakładu siły, jaką trzeba użyć przy wypychaniu indyczek (w zależności od ich ustawienia względem wyjścia), organ II instancji skonstatował, że niezależnie od użytej siły przy wykonywaniu tych czynności jest to praca monotypowa, a o pracy monotypowej mówimy wtedy, gdy czynności powtarzają się w odstępach krótszych niż 5 minut. Według skarżącej, złapanie jednego indora, przypięcie go do uchwytów, masowanie i pobranie nasienia wykonuje się 20 sekund, a nie jak podano w karcie oceny 90 sekund. Jednakże, nie zmienia to faktu, że czynności te należy zaliczyć do pracy monotypowej. Odnośnie do wagi jednego indora organ odwoławczy wyjaśnił, iż kierownik fermy podał wagę w granicach 30-45 kg, co zostało odnotowane w protokole z postępowania wyjaśniającego przeprowadzonego
w dniach 15.05. i 24.05.2019 r. Biorąc powyższe pod uwagę, organ odwoławczy nie zgodził się, że dane opisane w karcie oceny z dnia 10.03.2020 r. są nieprawdziwe i nie mają pokrycia w rzeczywistości, tym bardziej, że organ I instancji kartę sporządził m.in. na podstawie informacji uzyskanych od kierownika fermy. Wskazano też, że wbrew twierdzeniu skarżącej jednostka orzecznicza uznała pracę uczestnika na stanowisku ładowacza również jako pracę, która charakteryzowała się powtarzalnością ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych w długich przedziałach czasowych, co zostało odnotowane w orzeczeniu lekarskim. Postępowanie wyjaśniające wykazało, iż uczestnik pracował w czterech zakładach, w których występowało narażenie mogące spowodować skutki zdrowotne uzasadniające postępowanie w sprawie rozpoznania
i stwierdzenia choroby zawodowej. Jednakże decyzję o stwierdzeniu choroby zawodowej u uczestnika przesłano jedynie do spółki A, z uwagi na to, że pozostałe zakłady zostały zlikwidowane. Odnośnie do dołączonych do odwołania obliczonych wydatków energetycznych, organ odwoławczy wskazał, że nie mają one wpływu na rozstrzygnięcie w przedmiotowej sprawie, bowiem wydatek energetyczny jest jedynie podstawowym parametrem określającym ilość energii wydatkowanej przez człowieka podczas wykonywania pracy i jest elementem analizy ergonomicznego stanowiska pracy, jest również konieczny do realizacji rozporządzeń w sprawie profilaktycznych posiłków i napojów oraz w sprawie prac wzbronionych kobietom. Organ II instancji podał, że na rozstrzygnięcie w przedmiotowej sprawie nie ma również wpływu fakt, iż sposób przygotowania produkcji, organizacja pracy oraz warunki bezpieczeństwa
i higieny pracy w spółce są zgodne z polskimi i europejskimi normami, i że spółka stale zdobywa wiedzę i stosuje nowe rozwiązania w zakresie bezpieczeństwa pracy. Działania takie niewątpliwie spowodowały poprawę warunków pracy, jednak nie jest to równoznaczne z brakiem narażenia pracowników na czynniki szkodliwe występujące na danym stanowisku pracy i to, czy pracownik zachoruje na chorobę zawodową, czy też nie, zależy m.in. od wrażliwości osobniczej człowieka.
W skardze na powyższą decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
w Olsztynie spółka powtórzyła zarzuty i argumenty podniesione w odwołaniu. Dodatkowo zarzuciła naruszenie art. 107 § 3 w zw. z art. 11 k.p.a. poprzez brak rozważenia i ustosunkowania się do istotnych zarzutów zawartych w odwołaniu. Zdaniem spółki, zaskarżona decyzja wydana została z pominięciem prawidłowo wykonanej oceny narażenia zawodowego. Podniosła, że przy ocenie narażenia zawodowego w odniesieniu do sposobu wykonywania pracy uwzględnia się określenie stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym oraz chronometraż czynności, które mogą powodować nadmierne obciążenie odpowiednich narządów lub układów organizmu ludzkiego. Organ I instancji nie uczynił tego, zaś organ II instancji przemilczał tę kwestię w swojej decyzji. Trudno jest przyjąć, iż rozmowa z pracownikiem, któremu zależy na konkretnym wyniku sprawy, czy nawet rozmowa z kierownikiem fermy, jest obiektywnym sposobem pozwalającym na określenie stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym. Nie dokonano również w tej sprawie chronometrażu czynności wykonywanych przez pracownika. W literaturze przedmiotu podaje się, że chronometraż to badanie przebiegu określonej pracy za pomocą pomiarów oraz analizy czasów roboczych. Przedmiotem chronometrażu są czynności powtarzalne, stanowiące pracę właściwą. Wymaga on podziału badanej pracy na elementy składowe (ruchy robocze proste i złożone, czynności robocze, itp.) i przeprowadzenia możliwie dużej liczby pomiarów stoperem, chronografem, lub innymi przyrządami. Przy rzekomej ocenie pracy uczestnika nie wykonano żadnych pomiarów ani jego pracy na fermie, ani jego pracy jako ładowacza, a mimo tego organ II instancji utrzymał w mocy decyzję Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Jak wskazano w odwołaniu, przedstawiciel Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nie przeprowadził żadnych badań
i pomiarów na stanowisku pracy uczestnika. Również ta kwestia i ten zarzut zostały pominięte w rozstrzygnięciu organu II instancji. Podkreślono, że nie wykonano prawidłowo zalecenia lekarza orzecznika, który wnioskował o uzupełnienie karty oceny narażenia w przebiegu całego zatrudnienia uczestnika. Natomiast brak jest analizy czynności pracownika jako ładowacza. W tym zakresie materiał dowodowy powinien zostać uzupełniony. Praca ładowacza, wykonywana przez uczestnika w ciągu 10 lat, była pracą ciężką i to jej przebieg mógł mieć wpływ na stan zdrowia uczestnika. Była to praca, podczas której występowało ewidentne obciążenie kończyn górnych, to na tym stanowisku pracy był on narażony na chorobę zawodową. W przekonaniu spółki narażenie zawodowe nie występowało na stanowisku pracownika fermy. Warunki pracy u skarżącej nie zostały prawidłowo zbadane i przeanalizowane. Ze znajdującego się w aktach sprawy szczegółowego chronometrażu dnia pracy pracownika fermy na stanowisku uczestnika (chronometraż wykonanych przez specjalistę do ds. BHP) wynika, iż wykonywana praca nie jest pracą charakteryzującą się powtarzalnością ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych w długich przedziałach czasowych - praca ta jest zróżnicowana, zarówno w zakresie danego dnia pracy, jak
i w zakresie danego cyklu produkcyjnego. Ponadto pracownicy fermy ścielą gniazda
i boksy, rozładowują indyki dostarczane na fermę, słomę oraz inne środki produkcji,
a także załadowują ptaki wywożone na ubój. W ciągu dnia pracownik fermy karmi zwierzęta, myje poidła, zbiera jaja oraz wywozi je wózkiem, ponadto w ciągu pracy pracownik przebywa łącznie 290 minut (blisko 5 godzin) na 7 przerwach celem regeneracji sił. Nie jest to więc praca monotypowa, a orzeczenie lekarskie w tym zakresie jest błędne. Zdaniem skarżącej opinia lekarska wydana w niniejszej sprawie jest bardzo ogólna, nie zawiera właściwego uzasadnienia oraz wykazania rzekomego związku przyczynowego pomiędzy schorzeniem pracownika a warunkami pracy panującymi we wszystkich miejscach jego zatrudnienia. W specjalistycznych opracowaniach powyższego tematu wskazuje się, że o pracy monotypowej można mówić gdy czynności powtarzają się w odstępach krótszych niż 5 minut, przy częstotliwości powtarzania czynności większej niż 40 razy na minutę gdy mięśnie nie mają możliwości odnowy swojej zdolności do skurczu. Analizując dzień pracy pracownika na fermie indyków, trudno jest przyjąć, że wykonuje on pracę monotypową. Do prac monotypowych zalicza się głównie te, które są silnie zmechanizowane, a więc: prace przy taśmie produkcyjnej, obsłudze automatów, ręczne prace transportowe związane z pakowaniem, przenoszeniem, ładowaniem i rozładowywaniem. W niniejszej sprawie okoliczności te zostały całkowicie pominięte. Zdaniem skarżącej w sprawie nie wykazano związku przyczynowego pomiędzy chorobą stwierdzoną u pracownika
a warunkami pracy występującymi w środowisku pracy na fermie indyków. Rozstrzygnięcie powyższej kwestii jest niezwykle istotne dla sprawy. Jeśli choroba ujawniona u uczestnika została spowodowana sposobem wykonywania przez niego przez 10 lat pracy jako ładowacza, to zgodnie z przepisem art. 2352 k.p. rozpoznanie choroby zawodowej u byłego pracownika może nastąpić w okresie po zakończeniu pracy w narażeniu zawodowym, pod warunkiem wystąpienia udokumentowanych objawów chorobowych w okresie ustalonym w wykazie chorób zawodowych
(w niniejszym przypadku jest to 1 rok). Oznacza to, że po upływie ponad 14 lat od zaprzestania przez uczestnika pracy w narażeniu zawodowym (jako ładowacza), organy administracji nie powinny wydać decyzji stwierdzającej chorobą zawodową pracownika. Spółka podniosła też, że przez kilkanaście lat pracy u skarżącej uczestnik poddawany był obowiązkowym badaniom lekarskim, w czasie których nie orzeczono,
iż pracownik jest niezdolny do pracy na zajmowanym stanowisku bądź też występuje podejrzenie choroby zawodowej u tego pracownika. Pracownik nie zgłaszał dolegliwości związanych z kończynami górnymi. Spółka podała, że w opracowaniach dotyczących zespołu cieśni w obrębie nadgarstka podaje się, iż w ponad 90% przypadków zespół cieśni nadgarstka powstaje z niewiadomej przyczyny. Jego rozwojowi sprzyja przeciążenie ręki wykonywaniem powtarzających się czynności. Oznacza to, że przyczyną może być nie tylko praca zawodowa, ale również wielogodzinne korzystanie z klawiatury komputera, operowanie myszką do komputera (przy grach komputerowych), jazda na rowerze, gra na instrumencie, uprawianie sportu - gra w tenisa, siatkówkę. Z akt sprawy nie wynika, aby lekarz orzecznik lub organy
w ogóle analizowały powyższe kwestie, a wydaje się, że jest to istotne dla sprawy.
W odpowiedzi na skargę organ odwoławczy wniósł o jej oddalenie, podtrzymując stanowisko i argumenty wyrażone w zaskarżonej decyzji.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie zważył co następuje:
Stosownie do art. 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 2167 ze zm.) oraz art. 133 § 1, art. 134 § 1
w zw. z art. 145 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 2325), dalej jako "p.p.s.a.", sąd administracyjny dokonuje kontroli zaskarżonego aktu pod względem zgodności
z prawem, nie będąc przy tym związany zarzutami i wnioskami skargi, na podstawie stanu faktycznego i prawnego istniejącego w dacie jego wydania. Wzruszenie zaskarżonego rozstrzygnięcia może mieć miejsce w sytuacji, gdy przedmiotowa kontrola wykaże naruszenie prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy lub naruszenie przepisów postępowania, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Oznacza to, że badaniu w postępowaniu sądowym podlega prawidłowość zastosowania przez organy administracji publicznej przepisów prawa w odniesieniu do istniejącego w sprawie stanu faktycznego oraz trafność zastosowania wykładni tych przepisów. Zgodnie z art. 133 § 1 p.p.s.a. sąd orzeka na podstawie akt sprawy.
W niniejszej sprawie skarżąca spółka przekonywała, że rozpoznane u uczestnika schorzenie w postaci cieśni w obrębie nadgarstka mogło być spowodowane wykonywaniem pracy ładowacza w poprzednich zakładach pracy w okresie od 22 sierpnia 1996 r. do 28 lutego 2006 r. albo nie mieć w ogóle podłoża zawodowego. Dowodziła, że na stanowisku pracownika fermy indyków nie występowało narażenie na chorobę zawodową wymienioną w poz. 20.1 wykazu chorób zawodowych. Zdaniem skarżącej praca uczestnika jest zróżnicowana i nie charakteryzuje się powtarzalnością ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych w długich przedziałach czasowych. Stanowisko spółki nie zasługuje na uwzględnienie.
Zgodnie z art. 2351 kodeksu pracy za chorobę zawodową uważa się chorobę, wymienioną w wykazie chorób zawodowych, jeżeli w wyniku oceny warunków pracy można stwierdzić bezspornie lub z wysokim prawdopodobieństwem, że została ona spowodowana działaniem czynników szkodliwych dla zdrowia występujących w środowisku pracy albo w związku ze sposobem wykonywania pracy, zwanych "narażeniem zawodowym". Z brzmienia tego przepisu wynika, że przedmiotem analizy przy rozpoznaniu choroby zawodowej powinny być warunki pracy. Znaczenie dla rozstrzygnięcia ma stwierdzenie występowania czynników szkodliwych w środowisku pracy albo sposób wykonywania pracy. W przypadku potwierdzenia ekspozycji na narażenie z uwzględnieniem specyfiki schorzenia, można przyjąć wysokie prawdopodobieństwo zawodowego podłoża choroby. Występowanie czynnika narażającego na powstanie schorzenia także poza środowiskiem zawodowym nie przesądza o tym, że rozpoznana choroba zawodowa nie może być stwierdzona.
W wyroku z dnia 21 listopada 2017r., sygn. akt II OSK 138/17 (publ. na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl) Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że występowanie warunków szkodliwych dla zdrowia w środowisku pracy, które powodują określone schorzenie, stwarza domniemanie istnienia związku między warunkami pracy,
a chorobą. Jest to domniemanie zwykłe wzruszalne, które nie wyłącza wykazania, że pomimo pracy w warunkach narażających na chorobę, jej powstanie w konkretnym przypadku nastąpiło z innych przyczyn, niezwiązanych z zatrudnieniem. NSA wyjaśnił, że nie oznacza to jednak obowiązku poszukiwania takich przyczyn przez organ administracji publicznej. Takie działanie organu wykraczałoby bowiem poza zakres postępowania prowadzonego w sprawie stwierdzenia choroby zawodowej, którego celem - w przypadku rozpoznania choroby wymienionej w wykazie chorób zawodowych - jest ustalenie istnienia lub nieistnienia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zdiagnozowanym schorzeniem, a wykonywaniem pracy w warunkach narażenia zawodowego. W związku z tym, jeżeli zostanie udokumentowane, że zakres wykonywanych przez pracownika obowiązków i sposób ich wykonywania może stanowić przyczynę choroby, to bezprzedmiotowe jest dochodzenie stopnia częstotliwości występowania narażenia poza środowiskiem pracy (por. wyrok WSA
w Olsztynie z 23 października, sygn. akt II SA/Ol 439/18, publ. na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl)
W myśl § 6 ust. 2 pkt 5 cytowanego rozporządzenia w sprawie chorób zawodowych - narażenie zawodowe podlega ocenie, przy dokonywaniu której uwzględnia się w odniesieniu do sposobu wykonywania pracy - określenie stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym oraz chronometraż czynności, które mogą powodować nadmierne obciążenie odpowiednich narządów lub układów organizmu ludzkiego. Przepis ten wskazuje, co należy uwzględnić przy ocenie sposobu wykonywania pracy, ale nie wymaga od organu przeprowadzania szczegółowych pomiarów co do stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym lub chronometrażu czynności danego pracownika. Czas w jakim realizowane są czynności powtarzalne czy ocena stopnia obciążenia wysiłkiem fizycznym mogą zostać ustalone w oparciu o różne źródła dowodowe. Zgodnie z art. 75 § 1 k.p.a., jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem.
W świetle powyższego, stwierdzić należy, że w niniejszej sprawie organy inspekcji sanitarnej w zakresie swojej właściwości wyczerpująco zebrały i rozpatrzyły cały materiał dowodowy, zasadnie przyjmując, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż rozpoznana u uczestnika choroba - przewlekła choroba obwodowego układu nerwowego– zespół cieśni w obrębie nadgarstka – wywołana została sposobem wykonywania pracy. Wbrew zarzutom skargi nie doszło do naruszenia powołanych w niej przepisów k.p.a. i art. 2351 kodeksu pracy.
Wskazać należy, że § 8 ust. 1 cytowanego rozporządzenia w sprawie chorób zawodowych, w poczet materiału dowodowego zalicza obligatoryjnie dane zawarte
w orzeczeniu lekarskim oraz formularzu oceny narażenia zawodowego pracownika. Przepis ten dopuszcza także inne środki dowodowe, które podlegają swobodnej ocenie organu. Przy czym, na zasadzie art. 80 k.p.a. organ administracji publicznej ocenia na podstawie całokształtu materiału dowodowego, czy dana okoliczność została udowodniona. W myśl art. 78 § 1 k.p.a. żądanie strony dotyczące przeprowadzenia dowodu należy uwzględnić, jeżeli przedmiotem dowodu jest okoliczność mająca znaczenie dla sprawy. Organ II instancji prawidłowo wyjaśnił zaś skarżącej, że przyjęto w sprawie bezspornie, że w każdym z wymienionych zakładów pracy uczestnik wykonywał pracę w sposób narażający na powstanie rozpoznanej choroby zawodowej. Stwierdzono, że zarówno praca ładowacza, jak i pracownika fermy charakteryzowała się powtarzalnością ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych. Tym samym, w sprawie nie budzi wątpliwości, że długoletnia praca w charakterze ładowacza mogła się przyczynić do powstania zmian chorobowych u uczestnika. Dlatego nie ma potrzeby przeprowadzenia wnikliwej analizy czynności wykonywanych przez uczestnika jako ładowacza. Dostrzec należy przy tym, że pracę ładowacza uczestnik zakończył w lutym 2006 r., a od listopada 2006 r. pracuje u skarżącej na fermie indyków. Z akt sprawy wynika, że uczestnik od około 5 lat odczuwa drętwienie palców prawej ręki, nasilające się w nocy, a więc po około 9 latach pracy u skarżącej.
W 2017 r. stwierdzono u uczestnika ciężkie uszkodzenie prawego nerwu pośrodkowego na wysokości nadgarstka. Dodatkowo, w trakcie badań konsultacyjnych przeprowadzonych w 2019 r. na potrzeby niniejszego postępowania rozpoznano
u uczestnika zespół cieśni nadgarstka lewego. Okoliczności te wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że uczestnik był narażony na rozpoznaną u niego chorobę zawodową także w aktualnym miejscu zatrudnienia. Skoro do czasu rozpoczęcia pracy u skarżącej nie pojawiały się u uczestnika żadne symptomy choroby a objawy zaczęły pojawiać się po około 9 latach pracy na fermie indyków i dolegliwości te postępowały, to istnieje związek przyczynowy między rozpoznanym schorzeniem, a wykonywaną przez uczestnika pracą. Tym bardziej, że charakter wykonywanej pracy, jak prawidłowo wykazane zostało przez organy orzekające, wymagał częstego powtarzania ruchów zginania i prostowania w stawach nadgarstkowych w długich przedziałach czasowych. W karcie oceny narażenia zawodowego z 10 marca 2020 r. sporządzonej na podstawie wyjaśnień uczestnika i kierownika fermy, organ I instancji opisał szczegółowo każde
z poszczególnych czynności wykonywanych przez pracowników fermy, tj. opisał, jak wygląda przeganianie indyczek z gniazd i zbiór jaj, opisano również na czym polega łapanie i sztuczna inseminacja indyczek, a także opisano czynności wykonywane podczas masażu indora i pobierania nasienia. Przedstawiono m.in. jakie ruchy wykonuje każda ręka, ile tych samych ruchów dłoni wykonuje pracownik w ciągu godziny podczas masażu indora i pobierania nasienia, ile trwa proces inseminacji indyczek itp. Ponadto, przedstawiono przykładowy tygodniowy grafik pracy uczestnika wraz z rozdziałem na czynności jakie są wykonywane w poszczególnych dniach tygodnia. Grafiku pracy uczestnika, jej zakresu, czy sposobu wykonywania pracy skarżąca nie neguje, a jedynie wskazuje na zawyżenie ilości wypychanych indyczek, zbieranych jaj, czy łapanych ptaków. Przy czym spółka sama przyznała, że są zbiory,
w których oczka są prawie w 100% zajęte. Zgodnie z chronometrażem dołączonym do odwołania zbiory jaj w ilości 180-220 sztuk, trwają 35-50 minut. Według oświadczenia spółki do inseminacji złapać trzeba 2000 indyczek (co daje na osobę 500 szt.) Ustalenia te są zbieżne z ustaleniami karty oceny narażenia zawodowego, sporządzonej także
w oparciu o wyjaśnienia kierownika fermy. Nie ma podstaw do uznania tego źródła informacji za nieobiektywne. Sama też skarżąca przyznała, że o pracy monotypowej można mówić, gdy czynności powtarzają się w odstępach krótszych niż 5 minut. Potwierdziła też, że uczestnik podczas zmiany trwającej od 6:30 do 16:00 sam wykonuje 5 zbiorów jaj, wymagających wypchnięcia podczas jednego zbioru nawet do 400 indyczek (100 % zajętych oczek), ważących od 11 do 13 kg. Według wyjaśnień kierownika fermy zbiór jaj trwa 40-50 minut każdy, potwierdza to też dołączony do odwołania chronometraż dnia. Jest to długi czas, podczas którego uczestnik musi powtarzać wielokrotnie te same czynności, wymagające dodatkowo nakładu siły potrzebnej do wypchnięcia indyczek. Nawet jeżeli przyjąć, jak podaje skarżąca, że
w zbiorze może być do wypchnięcia tylko 267 sztuk indyczek, to czynności te powtarzają się przez mniej niż minutę. Także opisany proces inseminacji indyczek trwający według wyjaśnień kierownika fermy od 2 do 2,5 godzin jest to długi czas,
w przedziale którego uczestnik musi łapać i przytrzymywać około 100 sztuk indyków ważących nawet 40 kg, albo łapać i przytrzymywać indyczki (500 sztuk na osobę), albo masować indora, albo zapładniać indyczki, co bez wątpienia wymaga częstych ruchów dłoni i zginania nadgarstków. Skarżąca potwierdziła, że uczestnik uczestniczy
w inseminacji 3-4 razy w tygodniu. Powtarzalnością czynności charakteryzują się bez wątpienia również inne zadania uczestnika polegające na ręcznym składowaniu jaj, ich znakowaniu, czy prace związane z ręcznym załadunkiem i rozładunkiem ptaków
i innych środków produkcji. Przedstawione znaczne ilości ptaków jak i ustalony harmonogram pracy, w tym czas przeznaczony na zbieranie jaj i inseminację oraz czas przewidziany na przerwy pracowników, pozwala przyjąć bezspornie, że uczestnik jest zmuszony powtarzać te same czynności w odstępach krótszych niż 5 minut
w dłuższych przedziałach czasowych. Tym samym, nie było konieczne przeprowadzanie szczegółowych pomiarów czasu w jakim uczestnik realizuje powierzone zadania. Okoliczność, że uczestnik ma możliwość korzystania z 7 przerw
w celu regeneracji sił nie zmienia faktu, że w innych znacznych przedziałach czasowych uczestnik wykonuje w godzinach pracy powtarzające się czynności monotypowe. Ręczne wykonywanie przez uczestnika opisanych zadań pozwala na przyjęcie, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż rozpoznana u uczestnika choroba zawodowa ma związek ze sposobem wykonywania pracy na fermie indyków.
Stosownie do § 8 ust. 2 rozporządzenia, którego naruszenie spółka zarzuciła
w skardze, jeżeli właściwy państwowy inspektor sanitarny przed wydaniem decyzji uzna, że materiał dowodowy, o którym mowa w ust. 1, jest niewystarczający do wydania decyzji, może żądać od lekarza, który wydał orzeczenie lekarskie, dodatkowego uzasadnienia tego orzeczenia, wystąpić do jednostki orzeczniczej II stopnia
o dodatkową konsultację lub podjąć inne czynności niezbędne do uzupełnienia tego materiału. Przepis ten nie miał w ogóle zastosowania w niniejszej sprawie, bowiem oba organy orzekające nie miały wątpliwości co do słuszności stanowiska Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy. Uprawniona jednostka orzecznicza I stopnia rozpoznała
u uczestnika chorobę zawodową. Lekarz specjalista medycyny pracy uwzględnił miejsca zatrudnienia pracownika, sposób i rodzaj wykonywanej pracy, symptomy choroby, jej przebieg i wyjaśnił dlaczego uznał schorzenie za chorobę zawodową. Wywód lekarza jest spójny, logiczny i ma oparcie w zgromadzonym materiale dowodowym. Ani sąd, ani organy orzekające nie posiadają wiadomości specjalnych, którymi dysponuje biegły. Nie mogą w związku z tym wkraczać w merytoryczną zasadność orzeczenia lekarskiego. Mogą oceniać orzeczenie lekarskie jedynie pod względem formalnym, a zatem, czy został sporządzony i podpisany przez uprawnioną osobę, czy zawiera wymagane przepisami prawa elementy treści, nie zawiera niejasności, pomyłek, braków, które powinny być sprostowane lub uzupełnione, aby dokument ten miał wartość dowodową. W rozpatrywanym przypadku taka sytuacja nie wystąpiła. Tym samym nie ma podstaw do negowania stanowiska jednostki orzeczniczej.
Z przedstawionych powodów skarga podlegała oddaleniu, na podstawie art. 151 p.p.s.a.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 18.07.2026. · Źródło