VI SA/Wa 2403/11
WyrokWSA w Warszawie2012-03-20
Skład orzekający: Magdalena Maliszewska, Dorota Wdowiak, Danuta Szydłowska
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy Urząd Patentowy RP prawidłowo unieważnił prawo ochronne na znak towarowy "FREDI" z uwagi na jego podobieństwo do wcześniejszego znaku "TEDI" i ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd?Ratio decidendi
Zaskarżona decyzja Urzędu Patentowego RP o unieważnieniu prawa ochronnego na znak towarowy "FREDI" została uchylona z powodu naruszenia przepisów postępowania administracyjnego, w szczególności zasad prawdy obiektywnej, wyczerpującego zebrania materiału dowodowego i prawidłowego uzasadnienia decyzji. Sąd uznał, że organ nie przeprowadził wystarczająco dogłębnej analizy porównawczej znaków towarowych "FREDI" i "TEDI" na płaszczyznach wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, a uzasadnienie decyzji zawierało wewnętrzne sprzeczności, co uniemożliwiło kontrolę legalności rozstrzygnięcia.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła skargi A. Sp. z o.o. na decyzję Urzędu Patentowego RP o unieważnieniu prawa ochronnego na znak towarowy "FREDI". Urząd Patentowy uznał znak "FREDI" za podobny do wcześniejszego znaku "TEDI", przeznaczonych dla identycznych towarów (klasa 32), i stwierdził ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd co do pochodzenia towarów. Skarżąca spółka kwestionowała podobieństwo znaków, wskazując na istotne różnice wizualne i fonetyczne, a także zarzucała organowi naruszenie przepisów postępowania, w tym brak wyczerpującego zbadania stanu faktycznego i wadliwe uzasadnienie decyzji.Rozstrzygnięcie
Uchylono zaskarżoną decyzję Urzędu Patentowego RP. Stwierdzono, że uchylona decyzja nie podlega wykonaniu. Zasądzono od Urzędu Patentowego RP na rzecz skarżącej spółki kwotę 1600 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Magdalena Maliszewska Sędziowie Sędzia WSA Dorota Wdowiak Sędzia WSA Danuta Szydłowska (spr.) Protokolant st. sekr. sąd. Jan Czarnacki po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 20 marca 2012 r. sprawy ze skargi A. Sp. z o.o. z siedzibą w W. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] września 2011 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy 1. uchyla zaskarżoną decyzję; 2. stwierdza, że uchylona decyzja nie podlega wykonaniu; 3. zasądza od Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej na rzecz skarżącej spółki A. Sp. z o.o. z siedzibą w W. kwotę w wysokości 1600 ( jeden tysiąc sześćset ) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego.
Zaskarżoną decyzją z dnia [...] września 2011 r. Urząd Patentowy RP, po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 15 września 2011 r. sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy "FREDI" o nr R-194948 udzielonego na rzecz A. Sp. z o.o. z siedzibą w W., na podstawie art. 246 i 247 ust. 2 oraz art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r., Nr 119, poz. 1117 ze zm.), a także art. 98 k.p.c., w związku z art. 256 ust. 2 p.w.p. unieważnił prawo ochronne na znak towarowy "FREDI" o numerze R-194948 i orzekł o kosztach postępowania.
W uzasadnieniu organ podał, że w dniu 2 października 2008 r. wpłynął do Urzędu Patentowego RP sprzeciw M. Sp. z o.o. (wcześniej M.W. Sp. z o.o.) z siedzibą w W. oparty na art. 246 w zw. z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., wobec udzielenia w dniu 3 lipca 2007 r. prawa ochronnego na znak towarowy "FREDI" nr R-194948 na rzecz A. Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, przeznaczony do oznaczania towarów w klasie 32. Sprzeciwiająca się Spółka wskazała na wcześniejszą datę pierwszeństwa wynikającą z rejestracji na jej rzecz znaku towarowego "TEDI" o nr R- 185567 przeznaczonego do sygnowania towarów w klasie 32, zgłoszonego do rejestracji w dniu 10 lipca 2003r. Przeciwstawione znaki są przeznaczone dla identycznych towarów, a same oznaczenia są do siebie podobne na płaszczyźnie wizualnej i fonetycznej. Każdy z porównywanych znaków jest utworzony z dwóch podobnych sylab, przy czym druga sylaba jest identyczna. Z uwagi na powyższe istnieje ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów.
W piśmie z dnia 29 czerwca 2009 r., uprawniona ze spornego prawa ochronnego A. Sp. z o.o. uznała sprzeciw za bezzasadny. Wskazała, że w przypadku towarów można jedynie stwierdzić częściowe podobieństwo lub identyczność. Podkreśliła, że w wykazach towarów występują także produkty, które się od siebie różnią, przyznała jednak, iż między towarami zachodzi stosunek jednorodzajowości. Zanegowała podobieństwo przeciwstawionych znaków towarowych na płaszczyźnie wizualnej oraz fonetycznej i zaznaczyła, że pod względem znaczeniowym oceniane znaki nie posiadają żadnego znaczenia w języku polskim. Wskazała również na konieczność ustalenia profilu przeciętnego nabywcy przedmiotowych towarów i podniosła, iż od przełomu lat 2000/2001 stosuje "charakterystyczny układ graficzny i kolorystyczny, tzw. layout", który jest wspólny dla serii znaków towarowych używanych na rynkach polskim, czeskim, słowackim, łotewskim, bułgarskim i rosyjskim. Nadmieniła, że posiada wszelkie prawa autorskie do tych oznaczeń.
Wobec uznania sprzeciwu za bezzasadny sprawa została przekazana do rozstrzygnięcia w postępowaniu spornym.
Na rozprawie w dniu 15 września 2011 r. obie strony podtrzymały swoje stanowiska.
Urząd Patentowy RP rozpatrując przedmiotową sprawę wskazał na treść art. 246 i art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Wywiódł, że sprzeciw jest powszechnym środkiem prawnym służącym każdej osobie, która nie musi wykazywać interesu prawnego we wszczęciu postępowania. Podkreślił, że przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. ma zastosowanie wówczas, gdy spełnione są łącznie trzy przesłanki: podobieństwo lub identyczność oznaczeń, podobieństwo lub identyczność towarów lub usług, do oznaczania których przeznaczone są dane znaki towarowe oraz istnienie możliwości spowodowania wśród części odbiorców błędu polegającego w szczególności na skojarzeniu między znakami. Wskazał, że zgodnie z piśmiennictwem porównanie wykazów towarów i usług winno wyprzedzać porównywanie oznaczeń, używanie bowiem nawet identycznych oznaczeń dla towarów niepodobnych nie wywołuje ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów.
Następnie organ powołał się na stanowisko judykatury, zgodnie z którym przy ocenie jednorodzajowości (identyczności) towarów stosuje się różnorakie kryteria, takie jak przeznaczenie towarów, zasadę działania, krąg odbiorców, do których są skierowane towary, sposób działania, sprzedaży (dystrybucji) towarów, czas użytkowania, pomocniczo wygląd towarów.
Urząd stwierdził, że w wykazie towarów i usług znaku spornego występują w klasie 32 następujące towary: napoje bezalkoholowe, soki, nektary i napoje owocowe, wieloowocowe, warzywne oraz owocowo-warzywne, przecierowe soki, nektary i napoje owocowe, wieloowocowe, warzywne oraz owocowo-warzywne, soki, nektary i napoje owocowe, wieloowocowe, warzywne oraz owocowo-warzywne z dodatkiem mikro- i/lub makroelementów i/lub witamin, wody mineralne, wody smakowe, napoje musujące, napoje izotoniczne i energetyczne, syropy, koncentraty, zaprawy, wyciągi, esencje i inne preparaty do produkcji napojów, proszki i pastylki do otrzymywania napojów musujących, a także napoje instant. Z kolei wykaz znaku towarowego "TEDI" o nr R-185567 zawiera towary z klas 32, tj. soki, soki owocowe, soki wieloowocowe, napoje owocowe, nektary, syropy, wody mineralne i piwo.
Zdaniem organu między wymienionymi towarami w większości przypadków zachodzi stosunek identyczności. Dotyczy to soków, nektarów i napojów owocowych, wieloowocowych, a także wody mineralnej. Napoje bezalkoholowe ujęte w wykazie znaku spornego stanowią ogólnie między innymi soki, nektary i napoje owocowe i wielowarzywne, a także wodę mineralną. Natomiast podobieństwo cechuje pozostałe towary. Woda smakowa jest podobna do wody mineralnej. Soki, nektary i napoje warzywne oraz owocowo-warzywne, a także przecierowe soki są bardzo podobne do soków, nektarów i napojów owocowych. Podobne do nich są także napoje musujące, napoje izotoniczne i energetyczne, syropy, koncentraty, zaprawy, wyciągi, esencje i inne preparaty do produkcji napojów, proszki i pastylki do otrzymywania napojów musujących, a także napoje instant. Organ stwierdził, że ocena podobieństwa towarów została dokonana na podstawie tez z orzecznictwa, a w szczególności na kryterium: identycznego przeznaczenia, identycznego kręgu odbiorców, identycznych kanałów zbytu i identycznych funkcji. Podkreślił, że porównywane towary są przedmiotem zainteresowania przeciętnych konsumentów, właściwie poinformowanych, dostatecznie uważnych i rozsądnych.
Przechodząc do oceny podobieństwa oznaczeń – Urząd Patentowy RP, powołując się na orzecznictwo sądowoadministracyjne na wstępie podkreślił, że prowadzona jest ona w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, z uwzględnieniem dystynktywnych i dominujących elementów, pomijając drobne lub nieistotne różnice. Dodał także, że pominięcie kompleksowego badania podobieństwa znaków choćby na jednej z płaszczyzn prowadzi do niepełnej oceny podobieństwa znaków. Wskazał, że do przyjęcia podobieństwa dwóch oznaczeń wystarcza w zasadzie ich zbieżność na jednej z powyższych płaszczyzn.
Dokonując zatem tej oceny w płaszczyźnie wizualnej Urząd Patentowy RP zaznaczył, że porównywane znaki towarowe mają słowno-graficzny charakter, składają się z czterech sylab (odpowiednio: TE i Dl oraz FRE i Dl) oraz mają 4 (TEDI) i 5 liter (FREDI). Stwierdził, że w porównywanych znakach pokrywają się ostatnie trzy litery (EDI), a różnica dotyczy pierwszych liter, tj. samogłosek T oraz FR. Dodał, że w rozpatrywanym przypadku, przy porównaniu przeciwstawnych znaków bardzo istotna pozostaje ich grafika, która została przedstawiona bardzo podobną czcionką w kolorze czerwonym z białą obwódką. Przy czym znak sporny dodatkowo zawiera element graficzny w kolorze zielonym - podkreślenie poszczególnych liter. Następnie organ stwierdził, na podstawie ogólnego wrażenia wywoływanego przez oceniane znaki - brak podobieństwa w sferze wizualnej porównywanych znaków.
Dokonując oceny podobieństwa na płaszczyźnie fonetycznej Kolegium na wstępie podkreśliło, że wymowa porównywanych znaków jest zbliżona - słychać w wymowie podobne dźwięki. Wymowa obu słów powoduje, że słyszalne i dominujące są końcówki (EDI). Identyczne końcówki dają podstawę do stwierdzenia podobieństwa porównywanych znaków.
Odnosząc się do płaszczyzny znaczeniowej, Urząd Patentowy RP uznał, że z uwagi na fantazyjny charakter oznaczenia spornego, nie miał podstaw do stwierdzenia podobieństwa lub jego braku. Wprawdzie, jak Urząd Patentowy RP podkreślił, wyraz "Fredi" i "Tedi" nawiązują do imion występujących w językach obcych (Fred i Ted), to jednak przez przeciętnych odbiorców określenia te nie muszą być w ten sposób interpretowane.
Z uwagi na powyższe, organ stwierdził podobieństwo między porównywanymi oznaczeniami.
Wskazując na ostatnią przesłankę wynikającą z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. spowodowania, wskutek używania znaku towarowego, wśród części odbiorców, błędu polegającego w szczególności na skojarzeniu między znakami organ powołując się na judykaturę wywiódł, że ogólna i całościowa ocena ryzyka wprowadzenia w błąd uwarunkowana jest szeregiem współzależności występujących pomiędzy wszystkimi elementami, które należy poddać analizie w danej sprawie. W doktrynie powszechnie przyjmuje się, że im większe podobieństwo między towarami, tym surowsze wymagania, co do koniecznych cech odróżniających konkurujące znaki. Jednorodzajowość towarów wzmaga ryzyko pomyłki podobnych znaków, im bardziej są podobne towary, tym większa możliwość uznania znaków za podobne do siebie. Powołując się na orzecznictwo wspólnotowe stwierdził, że całościowa ocena podobieństwa znaków powinna uwzględniać pewną współzależność między czynnikami, które brane są pod uwagę, a w szczególności współzależność między podobieństwem znaków towarowych, a podobieństwem towarów i usług tymi znakami oznaczanych. Niewielkie podobieństwo określonych towarów lub usług może bowiem zostać zrekompensowane wysokim stopniem podobieństwa znaków towarowych i odwrotnie. Przywołał wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 7 września 2006 r. o sygn. akt T-133/05, w którym Sąd stwierdził, iż w przypadku, gdy towary oznaczone spornymi znakami towarowymi są identyczne, to ta "identyczność skutkuje tym, iż zakres ewentualnych różnic między przedmiotowymi oznaczeniami ulega zmniejszeniu".
Następnie Urząd Patentowy RP podkreślił, że badając omawianą przesłankę miał na uwadze także warunki obrotu dotyczące przedmiotowych towarów, w szczególności fakt, że klienci nabywając tego rodzaju towary nie zachowują się szczególnie rozważnie i nie analizują znaku w sposób dokładny (tzw. towary impulsowe). Dodał, że przy dokonywaniu oceny podobieństwa znaków z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy (dobrze poinformowanego, rozsądnie spostrzegawczego i ostrożnego), którym na gruncie rozpatrywanej sprawy może być każdy konsument, należy uwzględniać nie tylko to, że taka osoba rzadko ma możliwość bezpośredniego porównania znaków, lecz również i fakt, że zachowuje w pamięci jedynie ich niedoskonały obraz.
Z powyższego organ wywiódł, że przeciętny konsument może mieć problemy z rozróżnieniem znaków TEDI oraz FREDI, szczególnie z uwagi na fakt, że są one do siebie wizualnie podobne (layout), co oznacza, że istnieje prawdopodobieństwo powstania wśród części odbiorców błędu polegającego na skojarzeniu między badanymi znakami towarowymi.
W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, A.Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zwana dalej skarżącą, wniosła o uchylenie zaskarżonej decyzji oraz zasądzenie kosztów postępowania.
Podniosła zarzut naruszenia prawa materialnego tj. art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. przez niewłaściwe zastosowanie oraz naruszenia przepisów postępowania tj.:
- art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 k.p.a. polegające na braku wyczerpującego zbadania stanu faktycznego sprawy, pominięciu szeregu istotnych okoliczności oraz argumentów podnoszonych przez skarżącą, mających wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, braku przeprowadzenia analizy oraz należytej oceny materiału dowodowego przedłożonego na okoliczność różnic pomiędzy znakiem towarowym "FREDI" nr R-194948 i przeciwstawionym znakiem towarowym "TEDI" nr R-185567, wykluczających ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, oraz braku prawidłowego zbadania podobieństwa znaków towarowych w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p., co miało istotny wpływ na wynik sprawy;
- art. 8, art. 11, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a. polegające na braku prawidłowego uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji, w tym sprzecznych i wykluczających się ustaleń, podważających zaufanie do działalności organu, w zakresie oceny podobieństwa porównywanych znaków towarowych, ustalenia ryzyka wprowadzenia odbiorców błąd i unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy "FREDI" nr R-194948 w oparciu o art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., co miało istotny wpływ na wynik sprawy.
W uzasadnieniu skarżąca podkreśliła, że organ ustalając stan faktyczny i dokonując jego oceny pominął w całości argumentację podnoszoną w piśmie z dnia 29 czerwca 2009 r. stanowiącym odpowiedź na sprzeciw oraz na rozprawie w dniu 15 września 2011 r., w zakresie różnic pomiędzy znakami towarowymi "FREDI" nr R-194948 i "TEDI" nr R-185567.
Stwierdziła, że organ nie ustosunkował się do jej twierdzeń odnośnie różnic porównywanych znaków w płaszczyźnie wizualnej, zarówno w warstwie słownej, jak i graficznej. Wskazała, że znak wcześniejszy jest czteroliterowy i składa się ze słowa "TEDI", napisanego dużymi literami o pogrubionej, fantazyjnej czcionce w kolorze czerwonym, przy czym każda z liter jest uwydatniona fragmentarycznymi konturami w kolorze zielonym, położonymi w pewnej odległości u dołu i dodatkowo z lewej strony pierwszej litery "T" (niewielka plamka) oraz z prawej strony ostatniej litery "I" (pionowe pasmo). Znak późniejszy natomiast jest pięcioliterowy i składa się ze słowa "FREDI", posiadającego duże litery "F", "R", "E" i "D" oraz literę "i" o czcionce wprawdzie znamiennej dla liter małych, ale z kropką przesuniętą ku górze tak dalece, iż jej górna krawędź znajduje się najwyżej, nieco ponad górnymi krawędziami wszystkich pozostałych liter. Litery mają charakterystyczną, pogrubioną czcionkę, przy czym litera "F" jest nieco wyższa od pozostałych liter napisu, litery "F" i "R" są przechylone w lewą stronę, natomiast litery "E", "D" i "i" dają efekt optyczny nieznacznego odchylenia w prawo. Wszystkie litery mają kolor czerwony i są uwydatnione pełnymi, czarnymi obrysami konturów każdej z liter, a białe tło napisu jest otoczone czerwoną ramką, odległą od napisu i kształtem odpowiadającą zewnętrznym konturom liter. Czerwona ramka zamyka kompozycyjnie znak w uporządkowaną całość.
Następnie skarżąca wywodziła, że charakterystyczny układ graficzny i kolorystyczny tzw. layout znaku towarowego FREDI jest wspólny dla wszystkich oznaczeń stosowanych przez uprawnionego od przełomu lat 2000/2001 dla soków i napojów owocowych, warzywnych, głównie marchewkowych oraz warzywno-owocowych dla dzieci, oferowanych na wielu rynkach. Dodała, że posiada majątkowe prawa autorskie do wspólnego layout powyższych oznaczeń, potwierdzone rejestracjami znaków towarowych i wzorów przemysłowych oraz stosownymi umowami z autorami projektów. Porównywane znaki w warstwie słownej mają różną ogólną ilość liter i różnią się istotnie odmiennymi pierwszymi literami: pierwsza litera "T" słowa "TEDI" nie występuje w wyrazie "FREDI", a pierwsze litery "F" i "R" wyrazu "FREDI" są nieobecne w słowie "TEDI". Ponadto przeciwstawione znaki różnią się użyciem kolorów dla uwydatnienia liter: zielonego w znaku "TEDI" i czarnego w znaku "FREDI" oraz układem graficznym jako całością: w znaku "TEDI" kompozycja jest "otwarta", a w znaku "FREDI" kompozycja jest zamknięta wyprofilowaną, czerwoną ramką, co jest znamienne dla wspólnego layout serii oznaczeń uprawnionego dla tej grupy towarów, powszechnie znanego na rynku polskim (soki i napoje "PYSIO" - w załączeniu historia i znajomość marki "PYSIO" na rynku polskim w latach 2001 - 2004 w ujęciu tabelarycznym) i na rynkach zagranicznych. Zdaniem skarżącej istnieje niski stopień podobieństwa wizualnego między znakami "TEDI" i "FREDI", zmniejszony dodatkowo powszechną znajomością marki i wcześniejszego, bliźniaczo podobnego graficznie do znaku "FREDI" oznaczenia "PYSIO" wśród krajowych odbiorców dla towarów tego samego rodzaju.
Odnosząc się do warstwy fonetycznej skarżąca twierdziła, że wcześniejszy znak jest wymawiany jako /te-di/, natomiast znak późniejszy jako /fre-di/. Obydwa znaki są dwusylabowe, mają taki sam ostatni dźwięk (-di), oraz pierwszą samogłoskę (-e-), ale różnią się ilością i brzmieniem pierwszych liter, przez co posiadają znacząco odmienne pierwsze dźwięki: (t-) i ( fr-). Podkreśliła, powołując się na stanowisko komentatorów i orzecznictwa, że wizualnie i fonetycznie odbiorca zwraca mniejszą uwagę na końcowe fragmenty słowa, z reguły konsument zwraca większą uwagę na początek znaku niż na jego koniec. Wizualne i słuchowe różnice w elementach słownych "TE" w porównaniu do "FRE", wynikające z ich pozycji na początku znaków stanowiących przedmiot sporu, zostaną bezsprzecznie zauważone przez odpowiednich, polskich odbiorców. Zdaniem skarżącej ogólne wrażenie, jakie konkurujące znaki towarowe TEDI i FREDI sprawiają na zorientowanych odbiorcach jest na tyle różne, zwłaszcza dzięki dominującej różnicy w płaszczyźnie fonetycznej, że pozwala odbiorcom bezpiecznie je rozróżniać. Wykluczona jest zatem możliwość wprowadzenia nabywców w błąd w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p., nawet w odniesieniu do towarów, które są identyczne, mimo możliwości pewnych skojarzeń między znakiem późniejszym a znakiem wcześniejszym.
Ponadto skarżąca podkreśliła, że organ rozstrzygając sprawę, pominął wskazane przez nią w odpowiedzi na sprzeciw - stanowisko utrwalone w orzecznictwie i szeroko przytaczane w literaturze, iż nie każde skojarzenie między porównywanymi znakami prowadzi do powstania błędu co do źródła pochodzenia towarów i usług sygnowanych tymi znakami. Jej zdaniem orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości oraz Izby Odwoławczej Urzędu ds. Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w Alicante, a także orzecznictwo krajowe, przy rozpatrywaniu oznaczenia ocenianego w aspekcie naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy w zakresie specjalizacji wypracowało już ustabilizowany pogląd, iż pojęcie ryzyka skojarzenia nie jest alternatywą wobec ryzyka pomyłki, ale stanowi doprecyzowanie jego zakresu, a dla uznania naruszenia - wprowadzenie w błąd polegające na skojarzeniu między oznaczeniem i znakiem musi prowadzić do wywołania błędu co do źródła pochodzenia. Dodała, że organ pominął powołaną przez nią na rozprawie w dniu 15 września 2011 r. decyzję Kolegium Orzekającego z dnia 4 grudnia 2009 r. w sprawie sygn. akt Sp. 502/08, w uzasadnieniu której stwierdzono, że "w przypadku znaków krótkich (do pięciu liter) wystarczy różnica polegająca i ograniczająca się do odmiennej jednej litery, będącej składową słowa, aby stwierdzić, że znaki towarowe nie są podobne", w odniesieniu do której Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 30 sierpnia 2010 r., sygn. akt VI SA/Wa 807/10 oddalił skargę, a także wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 października 2007 r., sygn. akt VI SA/Wa 1184/07, w którym Sąd uznał, iż "w przypadku trzysylabowych znaków towarowych, różnica jednej sylaby stwarza ostatecznie różny odbiór porównywanych znaków".
W konkluzji skarżąca podkreśliła, że bez żadnego uzasadnienia i wskazania ku temu podstaw faktycznych i prawnych, wbrew wcześniejszym ustaleniom w zakresie braku podobieństwa porównywanych znaków w płaszczyźnie wizualnej, organ w dalszej części uzasadnienia organ stwierdził podobieństwo pomiędzy porównywanymi oznaczeniami oraz, że przeciętny konsument może mieć problemy z rozróżnieniem znaków "TEDI" i "FREDI", szczególnie z uwagi na fakt, że są one do siebie wizualnie podobne (layout) Podczas, gdy właśnie layout porównywanych znaków jest zupełnie różny. Dodała, że w podsumowaniu oceny istnienia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd organ ograniczył się do lakonicznego stwierdzenia, że - mając na uwadze powyższe (przedstawione przez organ) argumenty, a także stanowisko doktryny i sądów - istnieje prawdopodobieństwo powstania wśród części odbiorców błędu polegającego na skojarzeniu między badanymi znakami towarowymi. Oznacza to, że zaskarżona decyzja została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania, mającym wpływ na wynik sprawy, a jednocześnie z naruszeniem prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie, podtrzymując w całości dotychczasową argumentację.
Uczestnik postępowania wniósł o oddalenie skargi.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Skarga zasługuje na uwzględnienie albowiem zaskarżona decyzja została wydana z naruszeniem przepisów prawa procesowego w stopniu mogącym mieć wpływ na rozstrzygnięcie.
Urząd Patentowy RP wydając zaskarżoną decyzję administracyjną w przedmiocie unieważnienia prawa z rejestracji spornego znaku był związany rygorami procedury administracyjnej, określającej jego obowiązki w zakresie sposobu przeprowadzenia postępowania, a następnie końcowego rozstrzygnięcia sprawy (vide: art. 256 ust. 1 p.w.p.).
Wskazać należy, iż naczelną zasadą postępowania administracyjnego jest zasada prawdy obiektywnej. Została ona wyrażona w art. 7 k.p.a. Z zasady tej wynika obowiązek organu administracji publicznej wyczerpującego zbadania wszystkich okoliczności faktycznych dla prawidłowego ustalenia stanu faktycznego sprawy, co jest niezbędnym elementem właściwego zastosowania normy prawa materialnego. Tak, więc organy administracji mają obowiązek dokonać wszechstronnej oceny okoliczności konkretnej sprawy na podstawie analizy całego materiału dowodowego i swoje stanowisko wyrazić w uzasadnieniu podjętej decyzji (v. wyrok NSA z 17 października 2001 r., sygn. I SA 1110/01, Lex nr 75516). Realizację tej zasady zapewniają przede wszystkim przepisy regulujące postępowanie dowodowe. Zgodnie z art. 77 § 1 k.p.a. organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy, a więc podjąć ciąg czynności procesowych mających na celu zebranie całego materiału dowodowego i następnie go rozpatrzyć. Dokładne ustalenie stanu faktycznego możliwe jest tylko na podstawie wszystkich istotnych dowodów i poprzez wyjaśnienie wszystkich nasuwających się w sprawie wątpliwości. Jak stanowi, bowiem art. 80 k.p.a. organ administracji publicznej ocenia na podstawie całokształtu materiału dowodowego, czy dana okoliczność została udowodniona. Organ może odmówić wiary określonym dowodom, jednakże dopiero po wszechstronnym ich rozpatrzeniu, wyjaśniając przyczyny takiej ich oceny, co winno mieć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji. W sytuacji, gdy wyniki postępowania dowodowego zawierają sprzeczne ustalenia, organ ma obowiązek ustosunkować się do tych sprzeczności przez wskazanie dowodów, które przyjął jako podstawę faktyczną rozstrzygnięcia, oraz uzasadnienie, dlaczego innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej.
Ponadto w ocenie Sądu spełnienie normy wynikającej z przepisu art. 8 k.p.a. wymaga prowadzenia postępowania administracyjnego w taki sposób, aby w szczególności w uzasadnieniu decyzji przekonać stronę, że jej stanowisko zostało poważnie wzięte pod uwagę, a jeżeli zapadło inne rozstrzygnięcie, to przyczyną tego są istotne powody.
Możliwość dokonania oceny legalności decyzji warunkowana jest spełnieniem wymogów formalnych określonych w art. 107 § 1 k.p.a. Uzasadnienie decyzji ma, bowiem na celu wykazanie procesu myślowego, który doprowadził do ustalenia treści rozstrzygnięcia
Pamiętać należy, że uzasadnienie (faktyczne i prawne) stanowi integralną część decyzji. A zatem ocenie Sądu nie podlega jedynie jej osnowa, ale decyzja jako całość, łącznie z uzasadnieniem. Tym samym, więc uzasadnienie, którego treść nie pozwala na poznanie motywów, którymi organ kierował się przy załatwianiu sprawy skutkuje wadliwością uzasadniającą uchylenie decyzji z tego powodu, że nie poddaje się kontroli i ocena jej legalności nie jest możliwa (por. wyrok NSA z 28 października 1998 r., sygn. akt I SA/Gd 1651/96; wyrok NSA z 14 grudnia 1998 r., sygn. akt II SA 1756/99). Z uzasadnienia decyzji powinno wynikać, że organ dokonał dokładnej analizy faktów oraz twierdzeń strony i w sposób jasny oraz zrozumiały wyjaśnił przesłanki jakimi kierował się przy wydawaniu rozstrzygnięcia.
Tylko uzasadnienie odpowiadające takim wymogom spełniać będzie wymagania określone w art. 107 § 3 k.p.a, a w konsekwencji odzwierciedlać wypełnienie przez organ wymogów określonych w art. 7, 77 i 80 k.p.a.
Tym samym, w ocenie Sądu, aby zaskarżone rozstrzygnięcie ocenić w sposób prawidłowy, trzeba dysponować stanowiskiem organu zawierającym precyzyjne odniesienie do wszystkich istotnych elementów oraz wszystkich zarzutów stawianych przez stronę skarżącą. Sąd administracyjny nie czyni, bowiem własnych ustaleń w sprawie, a jedynie ocenia zaskarżony akt administracyjny pod względem jego zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi. Taka kontrola jest jednak możliwa tylko w warunkach wyczerpujących istotę zagadnień ustaleń faktycznych i prawnych dokonanych przez organ administracyjny rozstrzygający sprawę.
W rozpoznawanej sprawie decyzja Urzędu Patentowego RP nie spełnia omówionych wyżej kryteriów.
Należy podkreślić, iż w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego przyjmuje się, że kwestia podobieństwa bądź niepodobieństwa znaków towarowych nie należy do sfery prawa materialnego, lecz przepisów o postępowaniu administracyjnym, gdyż dotyczy stanu faktycznego, a nie prawa (wyrok z dnia 3 lutego 2009 r., sygn. akt II GSK 654/08, LEX nr 513856). Należy stwierdzić zatem, że badanie podobieństwa znaków towarowych nie należy do sfery prawa materialnego, które określa jedynie skutki ustaleń dowodowych i ocen w postaci niedopuszczalności rejestracji znaków w razie zaistnienia określonych przesłanek. O podobieństwie znaków towarowych decydują wyłącznie ustalenia faktyczne (wyrok z dnia 24 czerwca 2008 r., sygn. akt II GSK 261/08, LEX nr 512863).
Jak stanowi art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., wskazany przez Urząd Patentowy jako materialnoprawana podstawa zaskarżonej decyzji, nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym.
Generalnie przepis ten ma na celu ochronę obrotu gospodarczego (w tym interesów uprawnionych przedsiębiorców) przed możliwością wywołania błędu co do pochodzenia towaru.
Art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. ma zastosowanie, gdy spełnione zostaną trzy przesłanki-podobieństwa lub identyczności oznaczeń, podobieństwa lub identyczności towarów lub usług, do oznaczania, których przeznaczone są dane znaki towarowe, oraz istnienia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, co do pochodzenia oznaczanych towarów.
W świetle omawianego przepisu niedopuszczalna jest zatem rejestracja znaku towarowego, gdyby w jej wyniku powstało prawo, którego zakres pokrywałby się chociaż częściowo z zakresem prawa z rejestracji z wcześniejszym pierwszeństwem. O tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw z rejestracji, czy porównywane znaki towarowe są podobne, rozstrzyga się na podstawie kryterium niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. Niebezpieczeństwo to polega na możliwości błędnego, nieodpowiadającego rzeczywistości, przypisania przez przeciętnego odbiorcę uprawnionemu z rejestracji danego towaru ze względu na nałożony na niego znak.
Niewątpliwie należy przyjąć, że we wszystkich sprawach, w których powstaje problem podobieństwa znaków towarowych, jest on wypadkową dwóch - ściśle ze sobą powiązanych - elementów: po pierwsze - podobieństwa oznaczeń, a po drugie podobieństwa (jednorodzajowości) towarów, dla których znaki są zgłaszane, zarejestrowane lub używane. Oba te czynniki wyznaczają zakres ochrony znaku towarowego (tak m.in. M. Kępiński /w:/ Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI zeszyt nr 28 z 1982 r., s. 10).
Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd zakłada jednoczesne istnienie identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym a znakiem wcześniejszym oraz identyczność lub podobieństwo pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został wcześniejszy znak towarowy. Przesłanki te powinny być spełnione kumulatywnie (tak m.in. /w:/ wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 12 października 2004 r. w sprawie C-106/03 P, Vedial v. OHIM, Rec. s. I-9573, pkt 51).
Przy ocenie jednorodzajowości towarów/usług stosuje się różnorakie kryteria, takie jak przeznaczenie towarów (usług), zasadę działania, krąg odbiorców, do których są skierowane towary (usługi), sposób działania, sposób sprzedaży (dystrybucji) towarów (usług), czas użytkowania, pomocniczo wygląd towarów.
A zatem Urząd Patentowy RP w toku postępowania zobowiązany jest ocenić zarówno kwestię podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń, jak również rozważyć problem podobieństwa towarów, a także zbadać, czy nie występują inne okoliczności wpływające na zmniejszenie lub też zwiększenie ryzyka konfuzji.
Problem podobieństwa towarów stanowi kwestię wstępną rozstrzyganą przed badaniem podobieństwa oznaczeń.
Odnosząc się do kwestii podobieństwa lub identyczności oznaczeń, Urząd Patentowy RP winien dokonać szczegółowej oceny porównawczej znaków na trzech płaszczyznach postrzegania - wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej kierując się, zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem i poglądami piśmiennictwa, następującymi kryteriami oceny - kryterium ogólnego wrażenia, jakie znaki te wywierają na przeciętnym odbiorcy, ze zwróceniem szczególnej uwagi na elementy dominujące porównywanych oznaczeń, oraz kryterium oceniania znaku jako całości, gdyż sama powtarzalność poszczególnych elementów lub zbieżność członów oznaczeń nie musi determinować stworzenia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd.
W orzecznictwie unijnym przyjęto jako standard szczegółowe porównywania przeciwstawionych znaków, w toku ogólnej oceny niebezpieczeństwa wprowadzania w błąd na w/w płaszczyznach (wyroki SPI: z 20 listopada 2007 r. w sprawie T-149/06, Castellani/OHIM - Markant Handels und Service (CASTELLANI), pkt 52 i nast. oraz z 10 grudnia 2008 r. w sprawie T-290/07, MIP Metro v OHIM - Metronia (METRONIA), pkt 44 i nast.).
Pominięcie kompleksowego badania podobieństwa znaków choćby na jednej z płaszczyzn, prowadzi do niepełnej oceny podobieństwa znaków. Jest to istotna kwestia, gdyż znaki towarowe należy porównywać na trzech w/w płaszczyznach, a ponadto należy wskazać, iż nie ma tutaj żadnego wyłączenia się tych sfer oddziaływania, przeciwnie każda z nich łączy się z drugą. Do przyjęcia podobieństwa dwóch oznaczeń wystarcza w zasadzie ich zbieżność na jednej z powyższych płaszczyzn. Jednakże zbieżność taka może być na innych płaszczyznach utwierdzona albo przeciwnie neutralizowana (Ryszard Skubisz, Prawo znaków towarowych. Komentarz, Wydanie II zmienione i rozszerzone, Wydawnictwo Prawnicze Sp. z o.o., Warszawa 1997, str. 91).
Znak słowno-graficzny wśród znaków towarowych posiada szczególną formę. Ocena podobieństwa takiego znaku jest trudna i tutaj musi być właśnie dokonany rzetelny bilans podobieństwa i różnic. Znak słowno-graficzny z reguły łączy w sobie poprzez szczególne powiązanie znak słowny z graficznym. Nie ulega zatem wątpliwości, że ilość cech indywidualizujących znak słowny, zwiększających odróżnialność, jest zdecydowanie mniejsza od znaku o charakterze słowno-graficznym. Forma graficzna może istotnie ubogacić formę słowną. W przypadku znaków kombinowanych konieczne jest więc rozważenie podobieństwa wszystkich elementów porównywanych oznaczeń.
Niewątpliwie przedmiotem oceny na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. jest określony znak jako integralna całość. Przy czym powyższe założenie nie oznacza zakazu dokonywania oceny poszczególnych elementów tego znaku. Na taką możliwość wskazuje nowsze orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) i Sądu Pierwszej Instancji Wspólnot Europejskich (SPI). Prawdą jest, że w wielu wcześniejszych orzeczeniach, zarówno ETS jak i SPI dawały pierwszeństwo ocenie ogólnego wrażenia wywieranego przez znak towarowy na przeciętnym odbiorcy towarów lub usług nim oznaczonych, wręcz krytykując niejednokrotnie ocenę szczegółów (por. np. orzeczenie T 423/04). Jednakże ETS w wyroku z dnia 15 września 2005 r. w sprawie C-37/03, nie odchodząc wprawdzie od zasady oceny ogólnego wrażenia wywieranego przez znak towarowy wskazał, że badając zdolność rejestracyjną znaku towarowego, można wyjść od oceny poszczególnych elementów znaku towarowego. Trybunał uznał, że owszem, w przypadku znaku złożonego z kilku elementów należy rozpatrywać znak jako całość, ale nie stoi to na przeszkodzie badaniu po kolei poszczególnych jego elementów.
A zatem, w ocenie Sądu, Urząd Patentowy RP winien przeciwstawione znaki oceniać całościowo, biorąc pod uwagę formę prezentacji jako całość. Urząd Patentowy RP winien jednoznacznie stwierdzić, że występuje między nimi takie podobieństwo, które w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego mogłoby wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów
W rozpoznawanej sprawie, zdaniem Sądu, Urząd Patentowy RP nie wyjaśnił w sposób dostateczny na tle rozpatrywanego przypadku, dlaczego zachodzą przesłanki unieważnienia spornego oznaczenia
Jak wynika z uzasadnienia decyzji Urząd Patentowy RP przyjął, iż przeciwstawione oznaczenia składają się z czterech sylab (odpowiednio: TE i Dl oraz FRE i Dl), podczas gdy każde z nich składa się z dwóch sylab. Wskazał, iż znak sporny dodatkowo zawiera element graficzny w kolorze zielonym (podkreślenie poszczególnych liter) tymczasem element ten zawiera znak przeciwstawiony. Organ nie przeprowadził także pogłębionej analizy kompozycji spornych znaków- znak "TEDI" jest kompozycją otwartą natomiast znak "FREDI"- zamkniętą wyprofilowaną czerwoną ramką. Dokonując analizy na płaszczyźnie wizualnej stwierdził na str. 6 uzasadnienia, iż mając na uwadze ogólne wrażenie wywoływane przez oceniane znaki brak jest podobieństwa w sferze wizualnej porównywanych znaków. Natomiast na str. 7 wskazał, iż przy dokonywaniu oceny podobieństwa znaków towarowych oparł się na ogólnym wrażeniu wywieranym przez oznaczenia, z uwzględnieniem elementów o charakterze odróżniającym i dominującym, i uznał, że między porównywanymi oznaczeniami zachodzi podobieństwo. Ponadto na str. 8 uzasadnienia, dokonując oceny ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców uznał, iż przeciętny konsument może mieć problemy z rozróżnieniem znaków "TEDI" oraz "FREDI", szczególnie z uwagi na fakt, że są one do siebie wizualnie podobne (layout).
Tym samym, zdaniem Sądu, Urząd Patentowy RP wysnuł wniosek przeciwstawny do poczynionych ustaleń a uzasadnienie decyzji zawiera wewnętrzną sprzeczność.
Nadto Urząd Patentowy nie przeprowadził pogłębionej analizy w zakresie porównania spornych znaków na płaszczyźnie znaczeniowej uznając oba znaki za fantazyjne. Urząd Patentowy RP podniósł, iż " Co prawda wyraz "Fredi" i "Tedi" nawiązują do imion występujących w językach obcych (Fred i Ted), to jednak przez przeciętnych odbiorców określenia te nie muszą być w ten sposób interpretowane" nie wyjaśniając jednakże dlaczego tak uważa. Można by zauważyć, iż imiona Tedi i Fredi występują w bajkach, filmach czy też programach dla dzieci i nie są na tyle oryginalne czy też obco brzmiące, by uzasadniały uchylenie się organu od przeprowadzenia porównania znaków w płaszczyźnie konceptualnej.
Podkreślić należy, iż w niniejszej sprawie Sąd badał wyłącznie prawidłowość decyzji Urzędu Patentowego RP unieważniającej prawo ochronne na znak towarowy "FREDI". Być może rozstrzygnięcie organu jest prawidłowe jednakże z jego uzasadnienia nie wynika, w jaki sposób organ doszedł do takiej konkluzji.
Reasumując powyższe rozważania uznać należy, Sąd nie miał możliwości zbadania, czy ocena dokonana przez organ jest prawidłowa. Jak już wskazano wyżej, zgodnie z utrwalonymi poglądami doktryny i orzecznictwem sądów uzasadnienie decyzji ma na celu wykazanie prawidłowości procesu myślowego, który doprowadził do ustalenia treści rozstrzygnięcia. Ma ono objaśniać tok myślenia prowadzący do zastosowania w sprawie danego przepisu prawnego oraz umożliwić ocenę prawidłowości wydanej decyzji. Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji nie wynika, aby organ dokonał dokładnej analizy faktów i w jasny i zrozumiały sposób wyjaśnił zasadność przesłanek, jakimi się kierował przy wydawaniu rozstrzygnięcia.
W konkluzji należy stwierdzić, iż Urząd Patentowy RP nie rozpoznał sprawy w sposób wszechstronny i wyczerpujący, a tym samym naruszył art. 7, art. 77 § 1, art. 80 oraz art. 107 § 3 k.p.a. w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
Biorąc pod uwagę konieczność ponownego przeprowadzenia postępowania administracyjnego, Sąd nie odniósł się do pozostałych zarzutów podniesionych w skardze uznając, iż zajmowanie stanowiska odnośnie trafności rozstrzygnięcia zawartego w uchylonej decyzji jest przedwczesne.
Rozpoznając ponownie sprawę organ administracji przeprowadzając postępowanie administracyjne stosownie do zasad ogólnych zawartych w k.p.a. pogłębi swoją argumentację, odniesie się do wszystkich okoliczności faktycznych i całego materiału dowodowego, który zgromadzi w sprawie, by następnie na jego podstawie podjąć decyzję administracyjną prawidłowo uzasadnioną o przekonywującej treści.
Mając wszystkie powyższe względy na uwadze Sąd na zasadzie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.) orzekł, jak w sentencji orzeczenia.
Rozstrzygnięcie w kwestii wykonalności zostało wydane na zasadzie art. 152 p.p.s.a., zaś o zwrocie kosztów postępowania w oparciu o art. 200 p.p.s.a.
.
.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 24.07.2026. · Źródło