2 CR 575/61

PostanowienieIzba Cywilna1961-11-18

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną funkcjonariuszowi państwowemu, który w ramach zorganizowanej przez organy państwowe akcji zwalczania stonki ziemniaczanej doznał zatrucia preparatem chemicznym z powodu braku odpowiedniego pouczenia i środków ostrożności?
Ratio decidendi
Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną funkcjonariuszowi państwowemu, który w ramach zorganizowanej przez organy państwowe akcji zwalczania stonki ziemniaczanej doznał zatrucia preparatem chemicznym z powodu braku odpowiedniego pouczenia i środków ostrożności. Odpowiedzialność ta wynika z obowiązku organów państwowych zapewnienia bezpiecznych warunków pracy uczestnikom akcji, nawet jeśli poszkodowany wykonywał pracę na własnym gruncie. Brak pouczenia o niebezpiecznych właściwościach preparatu i środkach ostrożności stanowi naruszenie tego obowiązku.
Stan faktyczny
Powódka brała udział w akcji likwidacji stonki ziemniaczanej, podczas której rozsypywała ręcznie preparat zawierający sześciochlorocykloheksan. W wyniku tej pracy doznała porażenia połowicznego, które uznała za następstwo zatrucia. Akcja była organizowana przez Gromadzką Radę Narodową, a preparat dostarczył przodownik ochrony roślin. Nie zapewniono uczestnikom odzieży ochronnej ani nie pouczono o zasadach bezpieczeństwa.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję strony pozwanej, utrzymując w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Wasilkowska (sprawozdawca). Sędziowie: Z. Warman, S. Rejman.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Anieli B. przeciwko Skarbowi Państwa (Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w O.) o zapłatę, na skutek rewizji strony pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 2 lutego 1961 r.,rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneWedług ustaleń Sądu Wojewódzkiego mieszkańcy wsi D. przystąpili w dniu 14 lipca 1956 r. na polecenie Gromadzkiej Rady Narodowej w S., przekazane im przez pracownika ochrony roślin Władysława R., do likwidacji stonki ziemniaczanej. W pracy tej brała udział również powódka Aniela B. Praca była wykonywana w ten sposób, że rozsypywano ręcznie z wiaderek preparat zawierający 12% sześciochlorocykloheksanu.Powyższe okoliczności były między stronami niesporne, natomiast sporne było istnienie związku przyczynowego pomiędzy rozsypywaniem wymienionego preparatu a porażeniem połowicznym, jakiego doznała powódka.Biorąc pod uwagę 1) zeznania świadków, że już na polu przy rozsypywaniu preparatu powódka skarżyła się, iż zbiera się jej na wymioty i źle się czuje, 2) orzeczenie kliniki neurologicznej w Lublinie, w której powódka przebywała przez dwa miesiące od dnia 17 lipca 1956 r., stwierdzające porażenie zatruciowe oraz 3) opinię komisji specjalistów powołanej przez Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej Sąd Wojewódzki przyjął, że istnieje ścisły związek przyczynowy między udziałem powódki w likwidacji stonki ziemniaczanej a jej chorobą oraz że porażenie i niezdolność do pracy jest następstwem zatrucia hexachlorocyklohexanem.Organizatorem walki ze stonką ziemniaczaną na terenie wsi jest Gromadzka Rada Narodowa, w której imieniu działa przodownik ochrony roślin. W danym wypadku przodownikiem tym był Władysław R. i on to dostarczył mieszkańcom wsi preparatu do rozsypywania na polu. Preparat rozsypywano ręcznie z wiader. Aparatu do rozsiewania preparatu ani odzieży ochronnej nie dostarczono biorącym udział w zwalczaniu stonki, mimo że obowiązek taki istniał zgodnie z instrukcją nr 28/54 Ministrów Zdrowia, Rolnictwa i Państwowych Gospodarstw Rolnych z dnia 29.VI.1954 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy osób zatrudnionych przy zwalczaniu stonki ziemniaczanej (Dziennik Urzędowy Ministerstwa Zdrowia Nr 15, poz. 77). Nie zwrócono nawet uwagi zatrudnionym na konieczność zachowania ostrożności przy rozpylaniu preparatu i nie pouczono ich o sposobie rozpylania. Opryskiwanie preparatem odbywało się w warunkach prymitywnych z naruszeniem zasad bezpieczeństwa pracy i lekceważeniem niebezpieczeństwa dla zdrowia.Za powyższe zaniedbanie ponosi odpowiedzialność przodownik ochrony roślin Władysław R. Był on funkcjonariuszem państwowym w rozumieniu art. 2 pkt 2 ustawy z dnia 15.XI.1956 r. o odpowiedzialności Państwa za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy państwowych i za szkodę wyrządzoną przez niego odpowiada pozwany Skarb Państwa - Prezydium Powiatowej Rady Narodowej.Powódka jest żoną rolnika, posiadającego przeszło 3 ha ziemi, i ma dwoje małych dzieci. Jest ona obecnie całkowicie niezdolna do pracy i nie może pomóc mężowi w gospodarstwie ani zająć się dziećmi, co czyniła przed wypadkiem. Powódka poniosła więc stratę równą wartości jej pracy. Ponieważ wartość ta nie da się ściśle określić, Sąd Wojewódzki przyjął, że jest ona co najmniej równa wartości pracy najmniej zarabiającego pracownika państwowego, tj. odpowiada kwocie 600 zł miesięcznie. Dlatego też Sąd zasądził na rzecz powódki na podstawie art. 134 i 161 § 2 k.z. rentę miesięczną po 600 zł, oddalając dalsze żądanie jako nadmierne.Tytułem zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powódki 10.000 zł uznając, że będzie ona kwotą odpowiednią w rozumieniu art. 165 § 1 k.z.W rewizji od powyższego wyroku pozwany Skarb Państwa wnosi o jego zmianę i oddalenie powództwa bądź też o jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania, przy czym wskazuje podstawy rewizyjne przewidziane w art. 371 § 1 pkt 1, 3 i 4 k.p.c.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Skarżący kwestionuje ustalenia Sądu Wojewódzkiego co do istnienia związku przyczynowego między czynnościami, jakie wykonywała powódka, a jej chorobą, przy czym powołuje się na pismo Instytutu Medycyny Pracy i Higieny Wsi z dnia 17.XII.1957 r., w którym stwierdzono fakt niewykrycia HCH w moczu powódki.Zarzut ten jest bezzasadny.We wspomnianym piśmie istotnie jest mowa o tym, że w moczu powódki nie udało się wykryć HCH, jednocześnie jednak stwierdza się w nim, że "nie można wykluczyć możliwości wystąpienia zmian chorobowych w zależności od używanego preparatu heksachlorocykloheksanu". Skoro więc Sąd Wojewódzki miał do dyspozycji dalszy materiał dowodowy, a przede wszystkim opinię komisji specjalistów Zakładów Medycyny Sądowej Akademii Nauk, stwierdzającą pozytywnie, że powódka przeszła w lipcu 1956 r. zatrucie hexachlorocyklohexanem z prawostronnym porażeniem, to wniosek Sądu o istnieniu związku przyczynowego pomiędzy rozpylaniem preparatu zawierającego 12% hexachlorocyklohexanu a porażeniem i niedowładem powódki jest całkowicie prawidłowy i nie stoi w sprzeczności ze wspomnianym pismem Instytutu Medycyny Pracy i Higieny Wsi, które możliwości istnienia takiego związku przyczynowego nie wyłączyło.Nietrafny jest również dalszy zarzut rewizji, że Władysław R. nie był funkcjonariuszem państwowym w rozumieniu art. 2 ustawy z dnia 15 listopada 1956 r. (Dz. U. Nr 54, poz. 243).Zgodnie z art. 2 ustawy z dnia 15 listopada 1956 r. funkcjonariuszami państwowymi w rozumieniu ustawy są nie tylko pracownicy organów władzy, administracji lub gospodarki państwowej, lecz także osoby działające na zlecenie tych organów.Przodownik ochrony roślin, jak to wynika z instrukcji Ministerstwa Rolnictwa na 1956 r. w sprawie walki ze stonką ziemniaczaną, jest wybierany na zebraniu wiejskim i otrzymuje następnie w ciągu 15 dni pisemną nominację Gromadzkiej Rady Narodowej. Jest on głównym organizatorem walki ze stonką na terenie wsi i odpowiada za wykonanie powierzonych mu zadań przed Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej. Za należyte wykonanie zadań przodownik ochrony roślin otrzymuje nagrodę pieniężną w kwocie 500-800 zł.W świetle powyższych postanowień instrukcji Ministerstwa Rolnictwa nie może budzić wątpliwości, że przodownik ochrony roślin działa na zlecenie organów administracji państwowej i jest funkcjonariuszem państwowym w rozumieniu art. 2 ust. 2 ustawy z dnia 15.XI.1956 r. (Dz. U. Nr 54, poz. 243). Tak było również w konkretnym wypadku, ponieważ, jak to niewadliwie ustalił Sąd Wojewódzki, Władysław R. wezwał mieszkańców wsi do udziału w likwidowaniu stonki na polecenie Gromadzkiej Rady Narodowej.Rewizja zarzuca ponadto błędne przyjęcie, jakoby organy administracji państwowej miały obowiązek dostarczenia rolnikom odzieży ochronnej lub zapewnienia innych środków bezpieczeństwa pracy, bez rozważenia, że likwidacja ognisk stonki ziemniaczanej jest bezwzględnym obowiązkiem właścicieli lub użytkowników gruntów, że powódka wykonywała ciążący na niej z mocy prawa obowiązek na gruntach przez siebie użytkowanych i że powołana przez Sąd Wojewódzki instrukcja Nr 28/54 Ministrów Zdrowia, Rolnictwa i Państwowych Gospodarstw Rolnych z dnia 29 czerwca 1954 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy osób zatrudnionych przy zwalczaniu stonki ziemniaczanej (Dz. U. Min. Zdrowia Nr 15, poz. 71) nie ma zastosowania do powódki, która nigdy nie pozostawała ze Skarbem Państwa w stosunku pracy. Skarżący podnosi w związku z tym, że gdyby podzielić pogląd Sądu Wojewódzkiego, to należałoby poświęcić przynajmniej połowę budżetu wojewódzkiego na zakup odzieży ochronnej z przeznaczeniem jej dla rolników gospodarujących indywidualnie.W związku z powyższymi zarzutami należy przede wszystkim zauważyć, że aktualny stan prawny w dziedzinie zwalczania stonki ziemniaczanej różni się od tego, jaki istniał w dacie wypadku powódki.Obowiązująca ustawa z dnia 19 listopada 1956 r. o ochronie roślin uprawnych przed chorobami, szkodnikami i chwastami (Dz. U. Nr 55, poz. 253) upoważnia Ministra Rolnictwa do wydania rozporządzeń normujących zakres obowiązku stosowania odpowiednich środków ochrony roślin i nakładających na użytkowników gruntów koszty tej ochrony. Rozporządzenie Ministrów Rolnictwa i Zdrowia z dnia 24 kwietnia 1957 r. w sprawie zwalczania stonki ziemniaczanej (Dz. U. Nr 26, poz. 118) wkłada na wszystkie osoby użytkujące grunty obowiązek indywidualnego i zespołowego poszukiwania stonki oraz niszczenie tego szkodnika przez ręczne jego zbieranie i opylanie lub opryskiwanie ziemniaków odpowiednimi środkami chemicznymi.Jak wynika dalej z zarządzeń i instrukcji Ministerstwa Rolnictwa załączonych do akt sprawy, zwalczanie stonki ziemniaczanej odbywa się obecnie przy założeniu, że każdy producent obowiązany jest do zwalczania stonki w swoim gospodarstwie samodzielnie i na własny koszt. Państwo udziela pomocy i przeprowadza kontrolę wypełnienia przez użytkowników gruntów ich obowiązków, ale nie jest już organizatorem całej akcji zwalczania stonki. Organy państwowe są jednak nadal organizatorami zespołowego poszukiwania i niszczenia stonki (§ 2 pkt 4 powołanego rozporządzenia z dnia 24 kwietnia 1957 r.).Inaczej przedstawiał się stan prawny i faktyczny w dacie wypadku powódki. Rozporządzenie Ministra Rolnictwa z dnia 16.VI.1951 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 278) wkładało na użytkowników gruntów obowiązek brania udziału w zwalczaniu stonki ziemniaczanej. Jednakże - jak wynika z uchwały Prezydium Rządu Nr 284/55 z dnia 9 kwietnia 1955 r. i opartej na niej instrukcji Ministerstwa Rolnictwa - cała akcja walki ze stonką ziemniaczaną miała charakter zespołowy (drużyny ochrony roślin) i organizowana była przez prezydia gromadzkich rad narodowych, pełnomocników gromadzkich i wiejskich oraz przez przodowników ochrony roślin. Właściciele i użytkownicy gruntów nie przeprowadzali samodzielnej likwidacji stonki na swoich gruntach, lecz byli obowiązani do brania udziału w zespołowej akcji poszukiwania i niszczenia stonki, akcji organizowanej przez organy administracji państwowej i przeprowadzanej na koszt Państwa.W tym stanie rzeczy nie można zgodzić się z poglądem rewizji, iż okoliczność, że powódka przez branie udziału w zespołowej akcji poszukiwania i zwalczania stonki wykonywała ciążący na niej obowiązek oraz że aktualnie wykonywała pracę na swoim gruncie, miałaby zwalniać Państwo od odpowiedzialności za wypadek. Skoro bowiem organy państwowe przyjęły na siebie obowiązek organizowania całej akcji, to tym samym podjęły obowiązek przeprowadzenia jej w taki sposób, aby życie i zdrowie jej uczestników nie było zagrożone. Powódka nie wykonywała ciążącego na niej obowiązku samodzielnie, nie miała możności wyboru ani rodzaju preparatu, ani metod pracy, lecz wykonywała tę pracę na podstawie polecenia przodownika ochrony roślin w ramach zespołowej akcji zorganizowanej przez Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej. Choćby zatem powódka uległa wypadkowi, rozpylając preparat HCH na swoim gruncie (co zresztą ustalone nie zostało), to Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę jej wyrządzoną, jeśli nastąpiła ona z winy organu państwowego.Zagadnienie sprowadza się więc do tego, jak daleko sięgały obowiązki organów państwowych w zapewnieniu rolnikom bezpiecznych warunków pracy w zespołach zwalczających stonkę ziemniaczaną.Należy uznać za trafny pogląd skarżącego, że obowiązek rad narodowych w stosunku do rolników doraźnie biorących udział w zespołach ochrony ziemniaków przed stonką nie obejmował zaopatrzenia ich w odzież ochronną. Powołane wyżej zarządzenie Ministrów Zdrowia, Rolnictwa i Państwowych Gospodarstw Rolnych z dnia 29 czerwca 1954 r., mówiąc o obowiązku zaopatrzenia pracowników w odzież ochronną, wyraźnie wymienia pracowników stale zatrudnionych w magazynach środków chemicznych bądź przy opryskiwaniu ziemniaków arsenianem wapnia i stosowaniu chonchloroctanu (pkt 1 i 3 zarządzenia). Powódka nie należała do osób stale zatrudnionych, powołane więc przepisy zarządzenia w tej części jej nie dotyczą.Skarżący przeocza jednak, że zarówno powołane zarządzenie z dnia 29 czerwca 1954 r., jak i instrukcja Ministerstwa Rolnictwa z 1956 r. zawierają szereg przepisów odnoszących się wprost do miejscowych i lotnych drużyn ochrony roślin. Przede wszystkim przed przystąpieniem do pracy jej uczestnicy powinni być poinformowani o niebezpiecznych właściwościach niektórych preparatów chemicznych (do których należy HCH), o metodach ich stosowania i o konieczności zachowania niezbędnych środków ostrożności. Do środków tych należy m. in.: opatrzenie przed przystąpieniem do pracy najdrobniejszych nawet skaleczeń, zakaz spożywania posiłków w ogóle, a picia wody - bez uprzedniego umycia rąk i przepłukania ust, zakaz dotykania rękami twarzy i oczu, zasłonięcie nosa i ust przepaską rzadkiej tkaniny itp.Jak widać z powyższego, nie chodzi tu o nałożenie na organy administracji państwowej szczególnych wydatków, które nadmiernie obciążałyby budżet rad narodowych, jak twierdzi skarżący, lecz o podstawowy obowiązek troski o życie i zdrowie ludzi, którym daje się do ręki preparat o niebezpiecznych trujących właściwościach. Ludzie ci powinni być uprzedzeni o grożącym im niebezpieczeństwie i o środkach, jakie powinni zastosować w celu uniknięcia go. Powołana instrukcja Ministerstwa Rolnictwa przewiduje przy tym wyraźnie, że za właściwe użycie środków chemicznych i aparatów ochrony roślin, jak również za bezpieczeństwo przy pracy z trującymi środkami chemicznymi odpowiedzialny jest przodownik ochrony roślin.W danej sprawie, jak stwierdza Sąd Wojewódzki, nie zastosowano żadnych środków ostrożności. Nikt nie pouczył powódki o konieczności zachowania ostrożności przy rozpylaniu preparatu i o sposobie rozpylania. Praca odbywała się w najbardziej prymitywny sposób przez ręczne rozsypywanie preparatu z wiadra. Nastąpiło więc oczywiste niewykonanie obowiązków ze strony przodownika ochrony roślin, za które pozwany ponosi odpowiedzialność. Obojętne jest przy tym, czy niewykonanie przez Władysława R. ciążących na nim obowiązków nastąpiło wskutek niedbalstwa, czy też wskutek braku dostatecznego przeszkolenia, w tym ostatnim bowiem wypadku wina zachodziłaby po stronie organów rad narodowych, które zgodnie z powołaną instrukcją Ministerstwa Rolnictwa obowiązane były do odpowiedniego przeszkolenia przodownika ochrony roślin.W ostatnim zarzucie rewizyjnym skarżący podnosi, że Sąd Wojewódzki pominął zeznania świadków Heleny W. i Franciszka O., wedle których Władysław R. miał zapowiedzieć, iż nie wolno likwidować stonki do czasu przywiezienia odpowiedniej aparatury. Zarzut ten nie może odnieść skutku. Zbadany w charakterze świadka Władysław R. okoliczności tej nie potwierdził, świadkowie zaś W. i O. nie byli obecni przy rozpylaniu preparatu i mieli jedynie wiadomości pośrednie, zasłyszane od innych osób. Słusznie więc Sąd Wojewódzki ocenił powyższe zeznania tak jak należało.W tym stanie rzeczy, skoro zarzuty rewizji okazały się nieuzasadnione, należało ją oddalić (art. 383 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 2 pkt 2art. 134art. 165 § 1art. 371 § 1 pkt 1art. 2art. 2 ust. 2art. 383 KPC§ 2§ 1§ 1 pkt 1§ 2 pkt 4

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.