2 CR 669/59

PostanowienieIzba Cywilna1959-11-04

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy naruszenie posiadania jest samowolne, jeśli sprawca działał na podstawie ustnego polecenia organu administracji, które było obarczone wadami prawnymi?
Ratio decidendi
Naruszenie posiadania jest samowolne, gdy jest obiektywnie bezprawne, niezależnie od dobrej lub złej wiary naruszyciela. Działanie na podstawie wadliwego aktu administracyjnego, który jest nieważny z powodu wydania przez organ niepowołany lub z pominięciem procedury, nie usprawiedliwia naruszenia posiadania. Nawet jeśli akt administracyjny nie jest bezwzględnie nieważny, ustne polecenie wykonania świadczenia, które nie spełnia wymogów formalnych, nie stanowi podstawy do usprawiedliwienia naruszenia posiadania.
Stan faktyczny
Pozwani zburzyli betonowy mostek na prywatnej drodze należącej do powoda. Twierdzili, że działali na zlecenie Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w ramach tzw. szarwarku. Powód domagał się przywrócenia mostku do pierwotnego stanu lub upoważnienia go do naprawy na koszt pozwanych. Sąd Wojewódzki uznał działanie pozwanych za samowolne i zobowiązał ich do przywrócenia stanu poprzedniego, a następnie upoważnił powoda do naprawy mostku na koszt pozwanych w przypadku niewykonania zobowiązania.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję nadzwyczajną Ministra Sprawiedliwości, uznając wyrok Sądu Wojewódzkiego za zgodny z prawem.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Wiktora G. przeciwko Rochowi P., Konradowi P. i Renacie G. o przywrócenie utraconego posiadania, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Opolu z dnia 9 lutego 1959 r. oraz postanowienia tegoż Sądu z dnia 12 marca 1959 r. rewizję nadzwyczajną oddalił.Uzasadnienie faktycznePowód jest właścicielem nieruchomości położonej w obrębie gromady Ch. Od nieruchomości tej odbiega droga prywatna, określona numerem 390, która prowadzi poprzez grunty sąsiedzkiej wsi M., wchodzącej w skład gromady Ch. Drogę przecina rów, poprzez który przerzucony był mostek betonowy. Mostek ten zburzyli w roku 1958 pozwani nie będący adjacentami drogi. Powód twierdzi, że drogę nr 390 używał od roku 1931 bez sprzeciwu adjecentów i utrzymywał ją własnym kosztem, domagał się zatem powództwem posesoryjnym zobowiązania pozwanych do przywrócenia mostku do pierwotnego stanu w ciągu 7 dni, w razie zaś niespełnienia tego zobowiązania do upoważnienia powoda do wykonania tych czynności na ich koszt. Ponadto powód żądał zabronienia pozwanym dalszego naruszania posiadania drogi. Pozwani żądając oddalenia powództwa bronili się twierdzeniem, że rozebrali mostek na zlecenie Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Ch. Sąd Powiatowy dopatrzył się w świetle obrony pozwanych braku legitymacji po ich stronie i na podstawie art. 288 § 1 k.p.c. powództwo oddalił. Na skutek rewizji powoda Sąd Wojewódzki uznał Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Ch. za organ nie powołany do wydania decyzji w sprawach drogi prywatnej, a tym samym działanie pozwanych za czynność samowolną, przez którą naruszone zostało spokojne posiadanie powoda. Niezależnie do tego Sąd Wojewódzki uznał z uwagi na art. 452 k.p.c. uwzględnienie prawa lub dobrej wiary pozwanych za niedopuszczalne. W związku z tym Sąd Wojewódzki zmienił zaskarżony wyrok i zobowiązał pozwanych do przywrócenia prawa przejazdu powoda drogą nr 390 do stanu poprzedniego przez przywrócenie mostku oraz zabronił pozwanym dalszego naruszenia tego prawa. Na wniosek zaś o uzupełnienie tego wyroku Sąd Wojewódzki z dnia 12 marca 1959 r. postanowił upoważnić powoda do naprawienia mostku na koszt pozwanych, gdyby nie uczynili tego w terminie 7-dniowym.Od tego wyroku Minister Sprawiedliwości wniósł rewizję nadzwyczajną domagając się zmiany orzeczenia Sądu Wojewódzkiego i oddalenia rewizji powoda na tej podstawie, że skoro pozwani rozebrali mostek na skutek nakazu Prezydium dokonania tej czynności w ramach tzw. szarwarku, wyłączony jest element samowoli, gdyż nie można popełnić jej, gdy istnieje upoważnienie właściwej władzy albo brak winy lub innego faktu podpadającego pod kategorię tzw. czynów niedozwolonych. Nie można w szczególności zdaniem skarżącego domagać się od pozwanych, aby zdawali sobie sprawę, czy istniało uprawnienie Prezydium do podjęcia decyzji nakazującej im rozebranie mostku.Na rozprawie w Sądzie Najwyższym pełnomocnik powoda przedłożył zaświadczenie Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Opolu, stwierdzające na podstawie posiadanych protokołów, że Gromadzka Rada Narodowa w Ch. jak i jej Prezydium nie podejmowało w 1958 r. żadnej uchwały w przedmiocie mostka na drodze prywatnej oznaczonej numerem 390. Zaświadczenie to Sąd Najwyższy zaliczył w poczet dowodów z mocy art. 18 § 2 ustawy o zm. post. w spraw. cyw. (w brzmieniu dekretu z dnia 18 stycznia 1956 r. Dz. U. z 1956 r. Nr 2, poz. 13).Uzasadnienie prawneRozpoznając rewizję nadzwyczajną, Sąd Najwyższy rozważył co następuje:Nie można podzielić poglądu rewizji nadzwyczajnej, że naruszenie posiadania ma charakter samowolny tylko wówczas, gdy osobie, która go naruszyła, można przypisać winę lub inne zachowanie się, podpadające pod kategorię czynów niedozwolonych w rozumieniu art. 134 i nast.k.z. Pogląd taki nie znajduje oparcia ani w przepisach prawa rzeczowego, ani kodeksu postępowania cywilnego.Według przeważającego poglądu nauki prawa ochrona posiadania ma charakter rzeczowy, nie zaś obligacyjny. W polskim prawie rzeczowym pogląd ten znajduje szczególne potwierdzenie w przepisie art. 305 pr. rzecz., przyznającego ochronę posiadania nie tylko przeciw temu, kto naruszył posiadanie, ale i przeciw temu, kto z naruszenia odniósł korzyść. Przez samowolne każde naruszenie obiektywnie bezprawne, niezależnie od dobrej lub złej wiary naruszyciela, co wynika wyraźnie także z art. 452 k.p.c. Odmienny pogląd Fr. Zolla, na który powołuje się rewizja nadzwyczajna, wiążący ochronę posiadania z pojęciem czynu niedozwolonego w rozumieniu art. 134 k.z., jest poglądem raczej odosobnionym i nie znajdującym oparcia w przepisach prawa rzeczowego.Naruszenie posiadania nie będzie przeto bezprawne, a więc samowolne w pojęciu naszego prawa, tylko wówczas, gdy istnieje podstawa prawna usprawiedliwiająca wkroczenie w zakres cudzego posiadania. Taką podstawę prawną może stworzyć bądź wyraźny przepis prawa (np. art. 29 pr. rzecz., który zezwala na użycie cudzej rzeczy w celu odwrócenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobrom osobistym lub majątkowym innej osoby), albo orzeczenie władzy sądowej lub administracyjnej.Dlatego też sporne zagadnienie w sprawie niniejszej sprowadzało się do pytania, czy istniało wiążące polecenie władzy administracyjnej do rozebrania mostku, gdyż istnienie takiego orzeczenia lub aktu administracyjnego odebrałoby działaniu pozwanych charakter samowoli.Gromadzkie rady narodowe są organami władzy państwowej i w określonym zakresie sprawują także administrację państwową (art. 2, 9 i 24 ustawy z dnia 25 stycznia 1958 r. o radach narodowych Dz. U. z 1958 r. Nr 5, poz. 16). Należy uznać za prawidłowy pogląd Sądu Wojewódzkiego, którego zresztą i rewizja nadzwyczajna nie kwestionuje, że gromadzkie rady narodowe nie są powołane do orzekania w sprawie drogi prywatnej. Sprawy te ze swej istoty należą do drogi sądowej (art. 1 i 2 k.p.c.), a żaden przepis prawa nie przekazał ich innym władzom, w szczególności radom narodowym.Rewizja nadzwyczajna powołuje się na pismo Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej, z którego wynikałoby, że Gromadzka Rada Narodowa w Ch. (z oczywistym naruszeniem swej kompetencji) podjęła uchwałę o zburzeniu mostku na drodze prywatnej nr 390. Uchwały takiej jednak nie przedłożono. Nie może jej zastąpić powołane wyżej pismo podpisane przez Przewodniczącego Prezydium, gdyż uchwały rady narodowej wymagają zgodnie z art. 36 ustawy o radach narodowych podpisu przewodniczącego i sekretarza. Podobnie w myśl art. 54 ustawy powinny być podpisane uchwały działającego kolegialnie prezydium rady narodowej.Z powyższego wynika, że w sprawie nie mamy do czynienia z prawidłowo podjętą w trybie ustawy o radach narodowych uchwałą Gromadzkiej Rady Narodowej (względnie jej Prezydium). Istnienia takiej uchwały nie stwierdza zresztą również powołane pismo na karcie 17. Z treści jego wynika, że na posiedzeniu Gromadzkiej Rady Narodowej było omawiane zażalenie współwłaścicieli drogi prywatnej skarżących się na niszczenie drogi przez osoby z niej korzystające i że radni uznali zażalenie za słuszne i postanowili "znieść mostek na szarwark". Czy "decyzja" ta została przegłosowana, podjęta w formie uchwały i zaprotokołowana, tego omawiane pismo nie stwierdza, złożone zaś na rozprawie rewizyjnej zaświadczenie Prezydium Powiatowej Rady Narodowej potwierdza, że w rzeczywistości w protokołach brak śladu podjęcia takiej uchwały.Zgodnie z ustalonymi zasadami rozdziału władz administracyjnych i sądowych sądy nie mają prawa badania legalności aktów administracyjnych i są nimi związane przy orzekaniu. Zasada powyższa ulega pewnym ograniczeniom.W szczególności w nauce polskiego prawa administracyjnego przyjmuje się powszechnie, że istnieją decyzje administracyjne dotknięte tak daleko idącą wadliwością, że należy je uważać - za bezwzględnie nieważne, a więc nieistniejące. Sporne jest jedynie, jak daleko sięga zakres bezwzględnej nieważności aktu administracyjnego, tj. jakie wadliwości należy uznać za tak istotne, że skutkują one bezwzględną nieważność aktu.Nie wchodząc w istotę tych spornych zagadnień, należy stwierdzić, że istnieją co najmniej dwie wadliwości, co do których nauka prawa administracyjnego oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego zgodnie przyjmują, że powodują one bezwzględną nieważność aktu względnie orzeczenia administracyjnego. Chodzi tu o przypadki, gdy decyzja administracyjna została wydana przez władzę całkowicie niepowołaną do wydawania aktów lub orzeczeń tego rodzaju lub gdy zostały one wydane z pominięciem jakiejkolwiek procedury. Pogląd taki był przyjmowany przez Sąd Najwyższy zarówno w okresie międzywojennym, jak i w latach ostatnich. W szczególności powyższy pogląd znalazł wyraz w orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 października 1951 r. C. 653/51 (OSN 1952/III poz. 75) oraz w orzeczeniu z dnia 29 czerwca 1957 r. 2 CR 499/57 (OSPiKA 1958/5 poz. 135 wraz z aprobującą glosą St. Grzybowskiego).Sąd Najwyższy w obecnym składzie nie widzi podstaw do odstąpienia od powyższego powszechnego poglądu nauki prawa i orzecznictwa sądowego. Nie mogą być przekonywające ewentualne argumenty, które można wysunąć przeciwko temu poglądowi, a które dadzą się sprowadzić głownie do dwóch, tj. że obowiązujące przepisy o postępowaniu administracyjnym nie przewidują aktów bezwzględnie nieważnych oraz że dopuszczenie istnienia kategorii aktów bezwzględnie nieważnych, od których wykonania każdy ma prawo się uchylić, mogłoby naruszyć porządek prawny.Pominięcie zagadnienia aktów bezwzględnie nieważnych w przepisach o postępowaniu administracyjnym nie jest samo przez się argumentem wystarczającym, gdyż powyższa luka została w drodze należytej interpretacji wypełniona przez naukę prawa administracyjnego o oparte na niej orzecznictwo sądowe. Communis opinio w tym względzie, na które powołuje się m.in. Grzybowski w przytoczonej wyżej glosie, sprowadza się do tego, że akt administracyjny bezwzględnie nieważny należy oceniać tak samo, jak bezwzględnie nieważne czynności prawne w prawie cywilnym. Sądy mogą zatem zarówno na wniosek strony, jak i z urzędu ustalać, że owe rzekomo tylko i pozornie istniejące akty w rzeczywistości prawnie nie istnieją i żadnych skutków prawnych nie wywołały.Jeśli chodzi o argument dotyczący niebezpieczeństwa zachwiania porządku prawnego przez dopuszczenie kategorii aktów administracyjnych bezwzględnie nieważnych, skutecznie przeciwstawia mu się sam fakt, że bezwzględna nieważność ograniczona jest do sytuacji rzeczywiście wyjątkowych, gdy bez szczególnego badania jest widoczne, iż akt administracyjny żadnych skutków prawnych wywołać nie może. Wszelkie inne nawet poważne wadliwości mogą być usunięte tylko przez uchylenie decyzji administracyjnej w drodze prawem przepisanej. Z drugiej strony, tenże porządek prawny byłby zachwiany, gdyby uznać, że mają obowiązek honorowania aktów bezwzględnie nieważnych.Przechodząc od powyższych rozważań do konkretnej sprawy, należy uznać, że decyzja Gromadzkiej Rady Narodowej dotknięta jest obiema wadliwościami, które skutkują jej bezwzględną nieważność. Została ona bowiem wydana przez władzę oczywiście niewłaściwą do wydawania decyzji w tego rodzaju sprawach, ponadto zaś brak jej jakiejkolwiek formy. Czyni to zasadnym wniosek, że "uchwały" Gromadzkiej Rady Narodowej w danej sprawie nie ma, a zatem sąd Wojewódzki prawidłowo pominął ją przy orzekaniu.W sprawie można by jednak dopatrywać się skutecznej obrony pozwanych w tym, że otrzymali oni polecenie rozebrania mostku w trybie szarwarku. Gdyby polecenie to miało charakter samodzielnego aktu administracyjnego nie kwalifikującego się jako bezwzględnie nieważny, wówczas można by twierdzić, że pozwani byli tym aktem związani, dopóki nie został on we właściwej drodze uchylony, mimo nawet że wydanie polecenia w tym trybie było następstwem bezwzględnie nieważnej uchwały Gromadzkiej Rady Narodowej.Okoliczności sprawy wskazują jednak na to, że obrona pozwanych nie może być skuteczna.Przede wszystkim należy stwierdzić, że dekret z dnia 30 czerwca 1951 r. dotyczący tzw. szarwarku, tj. obowiązku świadczeń w naturze na niektóre cele publiczne (Dz. U. z 1951 r. Nr 38, poz. 284), został uchylony przez art. 19 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o funduszu gromadzkim na niektóre cele miejscowe (Dz. U. z 1958 r. Nr 17, poz. 73) z dniem 5 kwietnia 1958 r. z mocą wsteczną od dnia 1 stycznia 1958 r.W dacie przeto wydawania polecenia zburzenia mostku w trybie "szarwarku" (lipiec 1958 r.) nie istniała żadna podstawa prawna do wydania takiego polecenia. Ubocznie wspomnieć należy, że nie istniałaby ona również pod rządem dekretu z dnia 30 czerwca 1951 r., gdyż cele świadczeń w naturze przewidziane tym dekretem nie obejmowały burzenia istniejących urządzeń.Jeśli chodzi o procedurę związaną z wydawaniem nakazów szarwarku, to w myśl art. 14 dekretu z dnia 30 czerwca 1951 r. do spraw, objętych tym dekretem, stosowało się odpowiednie przepisy normujące zobowiązania podatkowe, postępowanie podatkowe i egzekucję administracyjną świadczeń pieniężnych. Stosownie zaś do art. 2 ust. 1 dekretu z dnia 26 października 1950 r. o zobowiązaniach podatkowych (Dz. U. z 1950 r. Nr 49, poz. 452) - zobowiązanie podatkowe powstaje z chwilą doręczenia decyzji ustalającej to zobowiązanie podatnikowi (art. 2 ust. 2 stwierdza, że jeżeli prawo przewiduje obowiązek wykonania zobowiązania podatkowego bez uprzedniego doręczenia decyzji, zobowiązanie powstaje z chwilą powstania okoliczności, z którymi prawo łączy powstanie takiego obowiązku, ponieważ dekret z 30 czerwca 1951 r. nie zawierał przepisu w tym przedmiocie - nakaz wykonania "szarwarku" musiał być zawsze doręczony). Również art. 139 ust. 1 dekretu z dnia 16 maja 1946 r. o postępowaniu podatkowym (Dz. U. z 1957 r. Nr 7, poz. 25) stanowi, że decyzja ustalająca zobowiązanie podatkowe (nakaz płatniczy) powinna być doręczona podatnikowi na piśmie ze wskazaniem terminu jego wykonania. W myśl art. 147 ust. 1 dekretu o postępowaniu podatkowym - decyzja powinna zawierać powołanie się na podstawę prawną, osnowę decyzji, oznaczenie jej rodzaju, datę, podpis lub pieczęć organu oraz pouczenie co do terminu i trybu odwołania lub zażalenia.Pozwani w sprawie niniejszej otrzymali według swych własnych twierdzeń ustne polecenie na "szarwark". Nie została przeto zachowana nawet minimalna forma wymagana przez powołane wyżej przepisy, a która by pozwoliła zakwalifikować "polecenie" sołtysa jako akt administracyjny, choćby wadliwy, lecz wiążący pozwanych do czasu jego uchylenia we właściwym trybie.Dlatego też - niezależnie od kwestii, czy może być uznany za bezwzględnie nieważny akt wydany bez jakiejkolwiek podstawy prawnej (art. 101 p.b. postępowania administracyjnego) - należy uznać, że w danej sprawie polecenie sołtysa było aktem bezwzględnie nieważnym, już z tej przyczyny, że zostało wydane z całkowitym pominięciem jakiejkolwiek procedury.Rewizja nadzwyczajna podnosi ponadto, że nie można wymagać od pozwanych, aby byli w szczegółach zorientowani w zakresie uprawnień rady narodowej oraz że nie można nakładać na nich obowiązku badania legalności uchwał względnie poleceń rady narodowej. Zarzut ten jest o tyle bezprzedmiotowy, że jak to wyżej wskazano, kwestia dobrej czy złej wiary pozwanych nie ma wpływu na ocenę bezprawności naruszenia posiadania.Należy jednak nadmienić, że w okolicznościach sprawy także i kwestia dobrej wiary pozwanych musi nasuwać wątpliwości. Nie chodziło bowiem o orientowanie się w szczegółowych uprawnieniach rady narodowej, co istotnie dla przeciętnego obywatela byłoby rzeczą trudną, lecz o sprawy na ogół dobrze znane mieszkańcom wsi. Pojęcie własności prywatnej oraz fakt, że w sprawach tych należy zwracać się na drogę sądową, jest w stosunkach wiejskich dobrze znane. Podobnie też rolnicy znali procedurę, jaka była stosowana w sprawach tzw. szarwarku, a zapewne też wiedzieli, że obowiązek ten został uchylony, gdyż była to sprawa żywotna dla mieszkańców wsi.Pozwanym powinny były przeto nasunąć się co najmniej wątpliwości co do legalności polecenia nakazującego im zburzenie cudzej własności. Jeśli w tych warunkach zaniechali minimum ostrożności i nie zażądali przynajmniej nakazu wykonania szarwarku na piśmie, uczynili to na własne ryzyko. Wydaje się w tych warunkach wiarygodne twierdzenie powoda, że pozwani działali we własnym interesie, zasłaniając się jedynie uchwałą względnie poleceniem gromadzkiej rady narodowej.Wyrok Sądu Wojewódzkiego jest w tych warunkach zgodny z prawem, a rewizja nadzwyczajna podlega oddaleniu (art. 383 w związku z art. 398 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 288 § 1 KPCart. 452 KPCart. 18 § 2art. 134art. 305art. 29art. 2art. 1art. 36art. 54art. 19art. 14

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.