4 CO 17/59

UchwałaIzba Cywilna1960-09-02

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa dotycząca oddania do użytkowania piekarni wraz z urządzeniami stanowi umowę dzierżawy, a jeśli tak, czy klauzula waloryzacyjna czynszu jest skuteczna na podstawie art. 3 ust. 1 lit. b) lub art. 3 ust. 2 dekretu z dnia 27 lipca 1949 r. o zaciąganiu nowych i określaniu wysokości nie umorzonych zobowiązań pieniężnych?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że klauzula waloryzacyjna w umowie dotyczącej piekarni nie mogła być skutecznie zastosowana na podstawie art. 3 ust. 2 dekretu z dnia 27 lipca 1949 r., gdyż świadczenie nie zostało określone według równowartości części pożytków z przedmiotu umowy. Ponadto, zastosowanie art. 3 ust. 1 lit. b) tego dekretu wymagało uprzedniego ustalenia, czy umowa dotyczy dzierżawy, a nie najmu, co budziło wątpliwości, gdyż sam lokal z urządzeniem nie nadaje się do pobierania pożytków bez zorganizowania przedsiębiorstwa. Sąd wskazał, że dopiero odpłatne oddanie do eksploatacji przedsiębiorstwa rodzi stosunek dzierżawy. Dodatkowo, stwierdzenie o zwyczajowym stosowaniu klauzul waloryzacyjnych wymagało uzupełnienia postępowania dowodowego.
Stan faktyczny
Powódka dochodziła zapłaty zaległego czynszu z tytułu dwóch umów dzierżawy piekarni i sklepu. Pierwsza umowa (1948 r.) dotyczyła piekarni i zawierała klauzulę czynszu w kwintalach żyta, druga (1950 r.) dotyczyła sklepu i określała czynsz w stałej kwocie. Po zmianie systemu pieniężnego pozwana jednostronnie ustaliła niższy czynsz. Sąd Wojewódzki zasądził część żądanej kwoty z tytułu piekarni, uznając klauzulę waloryzacyjną za skuteczną, a w pozostałej części powództwo oddalił.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Lublinie do ponownego rozpoznania w innym składzie.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Ignatowicz (sprawozdawca). Sędziowie: Z. Masłowski, A. Meszorer.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Stanisławy B. przeciwko Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w M. o 42.678 zł, po rozpoznaniu rewizji obu stron od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z dnia 17 marca 1958 r.,zaskarżony wyrok uchylił i sprawę przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Lublinie do ponownego rozpoznania w innym składzie.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 17 marca 1958 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie zasądził od Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w M. na rzecz powódki Stanisławy B. kwotę 30.597 zł, oddalił zaś powództwo w pozostałej części, tj. co do kwoty 12.081 zł, ustaliwszy na podstawie załączonych do akt dokumentów oraz zeznań świadków następujący stan faktyczny.Strony zawarły dwie pisemne umowy dzierżawy: w dniu 23 września 1948 r. oraz w dniu 24 maja 1950 r. Mocą pierwszej umowy powódka wydzierżawiła pozwanej Spółdzielni swą piekarnię, składającą się z lokalu i kompletnego urządzenia, natomiast przedmiotem drugiej umowy był sklep piekarniczy, złożony z lokalu i wyposażenia. W myśl postanowień pierwszej umowy czynsz dzierżawny został określony na 3,5 kwintala żyta miesięcznie w przeliczeniu na gotówkę według cen urzędowych; w dacie zawarcia umowy czynsz został przez strony oznaczony na 7.000 zł w dawnej walucie. Czynsz należny powódce z mocy drugiej umowy został przez strony określony na 4.000 zł bez klauzuli uzależniającej jego wysokość od cen zboża. Urzędowe ceny żyta płacone przez Państwo przy skupie wolnorynkowym wahały się w okresie objętym sporem, tj. w czasie od lipca 1952 r. do czerwca 1957 r., od 87 do 250 zł za 100 kg.Do chwili zmiany systemu pieniężnego nie było sporów między stronami, gdyż pozwana płaciła powódce z obydwu umów kwotę 11.000 zł miesięcznie, a powódka kwotę tę bez zastrzeżeń przyjmowała. Nieporozumienia rozpoczęły się od daty zmiany systemu pieniężnego, gdyż pozwana ustaliła "jednostronnie" czynsz na kwotę 210 zł za piekarnię oraz na 120 zł za sklep, powódka natomiast domagała się podwyżki. Żądania jej nie zostały jednak uwzględnione i pozwana płaciła - i płaci nadal - powódce czynsz w takich samych kwotach.Na podstawie powyższych ustaleń Sąd Wojewódzki uznał, że gdy chodzi o umowę dotyczącą piekarni, to strony obowiązuje klauzula, iż czynsz ma być płacony według równowartości 3,5 kwintala żyta miesięcznie. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego klauzula ta nie jest nieważna z mocy przepisów dekretu z dnia 27 lipca 1949 r. o zaciąganiu nowych i określaniu wysokości nie umorzonych zobowiązań pieniężnych (Dz. U. Nr 43, poz. 332), gdyż w sprawie ma zastosowanie przepis art. 3 ust. 1 lit. b) tego dekretu stanowiący, że świadczenie pieniężne może być określone według innego niż pieniądz miernika wartości m. i. w umowach dzierżawy, jeżeli taki sposób określenia świadczenia jest zwyczajowo stosowany; a zwyczaj taki istniał, albowiem klauzule waloryzacyjne były przy zawieraniu umów dzierżawy powszechnie stosowane. Ponadto Sąd Wojewódzki podkreślił, że klauzula umowy z 1948 r. zachowuje swą moc także z mocy przepisu ust. 2 wymienionego artykułu, a to dlatego, że pozwana jest wykonawcą narodowych planów gospodarczych, a czynsz zastał przez strony określony według równowartości części pożytków z przedmiotu umowy. Zasądzona kwota stanowi różnicę między czynszem, jaki powódka za wymieniony wyżej okres otrzymała, a tym, jaki powinna otrzymać przy uwzględnieniu klauzuli waloryzacyjnej oraz wyżej podanych cen zboża.Jeśli chodzi o czynsz za lokal sklepowy, to wobec braku klauzuli waloryzacyjnej, nie ma, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, podstawy do zasądzenia na rzecz powódki czynszu wyrównawczego i dlatego w tej części Sąd Wojewódzki powództwo oddalił.Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżyły obydwie strony.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Sąd Wojewódzki uznał, że jako wyjątek od zasady nominalizmu, wyrażonej m.i. w art. 11 dekretu z dnia 27 lipca 1949 r., klauzula waloryzacyjna zawarta w umowie stron dotyczącej piekarni jest prawnie skuteczna z mocy dwu przepisów: przepisu art. 3 ust. 1 lit. b) oraz art. 3 ust. 2 tego dekretu.Jeśli chodzi o ten ostatni przepis, to jego zastosowanie w sprawie niniejszej było oczywiście niewłaściwe. Jedną ze stron, które zawarły wymienioną umowę, był wprawdzie podmiot będący wykonawcą narodowych planów gospodarczych, ale - wbrew twierdzeniu Sądu Wojewódzkiego - świadczenie nie zostało w tej umowie określone "według równowartości części pożytków z przedmiotu umowy". Tak byłoby wówczas, gdyby strony zastrzegły, że powódka będzie otrzymywała tytułem czynszu równowartość określonej części (np. jednego procentu) wypieczonego w ciągu miesiąca lub w ciągu innego okresu obliczeniowego pieczywa. Strony jednakże takiego zastrzeżenia nie uczyniły, skoro w charakterze miernika wartości nie przyjęły w ogóle pożytków, jakie przynosi przedsiębiorstwo piekarnicze, lecz zboże, a ponadto miernik ten został w umowie oznaczony w ilości stałej, a nie procentowej.Jeśli chodzi o pierwszy z wymienionych wyżej przepisów, to wstępną przesłanką jego zastosowania jest stwierdzenie, że łączący strony stosunek prawny jest dzierżawą w rozumieniu art. 402 i nast. k.z., a nie najmem. Tak też zakwalifikował ten stosunek Sąd Wojewódzki. Jednakże kwalifikacja ta nie znajduje dostatecznego oparcia w zebranym materiale dowodowym; przeciwnie, okoliczności sprawy budzą poważne wątpliwości co do trafności stanowiska zajętego przez Sąd Wojewódzki.Podstawowa różnica między umową najmu a umową dzierżawy polega na tym, że z mocy umowy dzierżawy dzierżawca uzyskuje nie tylko prawo używania przedmiotu dzierżawy, ale ponadto prawo wytwarzania i pobierania pożytków z tego przedmiotu; jak przy tym wynika z brzmienia art. 402 § 1 k.z., w przepisie tym chodzi o pożytki, które przynosi lub ma przynosić przedmiot dzierżawy, a więc rzecz, tzn. prawo własności lub inne prawo nadające się bezpośrednio do eksploatacji. Nie można zatem mówić o umowie dzierżawy wówczas, gdy przedmiot tej umowy sam przez się nie nadaje się do takiego wykorzystania, lecz stanowi jedynie jeden z elementów warsztatu wytwórczego (lub innego zakładu zarobkowego), do którego dzierżawca zamierza przedmiot dzierżawy włączyć. Dlatego np. nie budzi w praktyce żadnych wątpliwości, że oddanie do użytku w zamian za czynsz tzw. lokalu użytkowego (lokalu sklepowego, hali warsztatowej itp.) nie rodzi stosunku dzierżawy, lecz stosunek najmu, pomimo że lokal taki zostaje przeznaczony nie dla celów konsumpcyjnych, lecz celem jego jest przynoszenie dochodów najemcy. Istota takiego stosunku prawnego nie ulega zmianie przez to, że przedmiotem jego staje się nie sam lokal, lecz lokal wraz z pewnymi urządzeniami przydatnymi do prowadzenia przedsiębiorstwa zarobkowego (por. L. Domański: Instytucje Kodeksu Zobowiązań - Część szczególna, 1939 r., s. 284), np. lokal piekarni wraz z urządzeniami piekarniczymi.Tak wyposażony lokal, podobnie jak lokal użytkowy bez żadnego urządzenia, nie nadaje się sam przez się do prowadzenia działalności produkcyjnej lub innej działalności zarobkowej, a więc do pobierania z przedmiotu umowy pożytków. Aby to osiągnąć, konieczne jest tak ze względów ekonomicznych, jak i ze względu na wymagania prawne, zorganizowanie przedsiębiorstwa zarobkowego, a więc uzyskanie wymaganego przez przepisy zezwolenia lub koncesji, zaangażowanie pracowników, wyrobienie klienteli itp. Dopiero tak zorganizowana całość (por. art. 40 § 1 kodeksu handlowego) nadaje się do eksploatacji. Dlatego odpłatne oddanie innej osobie do eksploatacji przedsiębiorstwa rodzi między stronami stosunek dzierżawy.Wykładni powyższej nie obala fakt, że na skutek oddania - w zamian za czynsz - do użytkowania gruntu rolnego powstaje między stronami stosunek dzierżawy, a nie najem, w odróżnieniu bowiem od lokalu użytkowego lub takiego lokalu wraz z urządzeniem nadającym się do prowadzenia działalności zarobkowej grunt rolny nadaje się bezpośrednio do takiego wykorzystania, które ma przynosić pożytki; nie stoją temu na przeszkodzie ani restrykcje prawne, ani też względy natury ekonomicznej. Dlatego art. 416 k.z. mówi o dzierżawie gruntu rolnego, a nie o dzierżawie gospodarstwa, choć - rzecz oczywista - stosunek prawny mający za przedmiot odpłatne oddanie do eksploatacji gospodarstwa rolnego, jako pewnej zorganizowanej całości, byłby tym więcej z przyczyn wyżej podanych stosunkiem dzierżawy, a nie stosunkiem najmu.Stosując powyższe wyjaśnienia do sprawy niniejszej, należy przede wszystkim podkreślić, że w sprawie brak jest dostatecznych danych, które by pozwalały na ocenę, czy umowa zawarta przez strony w roku 1948 jest umową najmu, czy też umową dzierżawy. W umowie tej mowa jest o tym, że powódka wydzierżawiła pozwanej Spółdzielni swoją piekarnię. Jest to wyrażenie potoczne, które bywa używane zarówno na oznaczenie lokalu wraz z wyposażeniem, jak i na oznaczenie przedsiębiorstwa zajmującego się wypiekiem pieczywa. Jak to wyżej wyjaśniono, tylko w tym ostatnim wypadku, tzn. gdyby przedmiotem zawartej przez strony umowy było oddanie pozwanej do eksploatacji przedsiębiorstwa piekarniczego (por. m.i. art. 49 k.h.), to umowa ta mogłaby być zakwalifikowana jako dzierżawa, jeśli zaś przedmiotem tej umowy jest tylko lokal z urządzeniem piekarni, jest ona umową najmu. Kwestia ta wymaga wyjaśnienia, gdyż od tego zależy przede wszystkim zastosowanie przepisu art. 3 ust. 1 lit. b) dekretu z 27 lipca 1949 r.Jednakże nawet stwierdzenie, że stosunek prawny, o jakim mowa, jest stosunkiem dzierżawy, nie wystarczałoby do zastosowania tego przepisu. Drugą bowiem przesłanką jego zastosowania jest to, aby zastrzeżenie czynszu według innego niż pieniądz miernika wartości było zwyczajowo przyjęte. Wprawdzie Sąd Wojewódzki stwierdza, że taki zwyczaj istnieje, ale to ustalenie nie jest oparte na materiale dowodowym. O ile bowiem określenie czynszu według wartości zboża można uznać za zwyczajowo przyjęte na niektórych terenach kraju, gdy chodzi o dzierżawy gruntów rolnych, o tyle nie można tego powiedzieć o dzierżawach przedsiębiorstw przemysłowych. W tych warunkach wyjaśnienie okoliczności, o której mowa, wymagało bądź zasięgnięcia informacji u odpowiednich organizacji handlowych, bądź też zasięgnięcia opinii biegłych.Pozostałe zarzuty rewizji pozwanej są chybione.Tak więc Sąd Wojewódzki miał podstawę w zebranym materiale dowodowym do ustalenia, że pozwana już od chwili zmiany systemu pieniężnego kwestionowała wysokość czynszu, skoro świadek K. K., na którym m.in. Sąd Wojewódzki się oparł, wyraźnie zeznał, że "po zmianie pieniędzy powódka domagała się podwyżki czynszu".Nie jest także uzasadniony zarzut, że na przeszkodzie do zasądzenia umówionego czynszu stoją obowiązujące od 1 marca 1953 r. przepisy o wysokości czynszów za lokale użytkowe, a to dlatego, że umowa stron dotyczy nie tylko lokalu, ale także urządzenia piekarni.Trafnie także Sąd Wojewódzki uznał, że przez ceny urzędowe zboża należy, zgodnie z wolą stron, rozumieć ceny płacone nie za obowiązkowe dostawy, lecz ceny stosowane przy skupie wolnorynkowym. Poza trafnym argumentem Sądu Wojewódzkiego wskazującym, że ekwiwalent za zboże nabywane przez Państwo w drodze przymusowych dostaw nie ograniczał się tylko do samej ceny, gdyż rolnik ponadto otrzymywał od Państwa inne świadczenia, podkreślić wypada, że niedwuznaczną wolą stron było zabezpieczenie się przed spadkiem siły nabywczej pieniądza; ta intencja byłaby unicestwiona, gdyby przyjąć, że - mówiąc o cenach urzędowych - strony miały na myśli nie zmieniające się w ciągu wielu lat i dalekie od rynkowej wartości zboża ceny płacone przy obowiązkowych dostawach.Wreszcie zupełnie dowolne jest twierdzenie rewizji, że żądanie przez powódkę czynszu należnego z umowy (jeśli oczywiście umowa ta może być z przyczyn wyżej omówionych honorowana) jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.Jeśli chodzi o rewizję powódki, to trafnie skarżąca zarzuca, że Sąd Wojewódzki dowolnie przyjął, iż umowa z 1950 r. dotycząca sklepu nie zawiera klauzuli waloryzacyjnej. Jednakże pomimo trafności tego zarzutu stanowisko skarżącej, że należy przerachować czynsz umówiony w tej umowie, jest nieuzasadnione. Z treści bowiem umowy z 1950 r. wyraźnie wynika, że powódka poddała pozwanej do używania nie przedsiębiorstwo handlowe, lecz lokal sklepowy, a jeśli tak, to umowa ta jest umową najmu, a nie dzierżawy. Brak jest przeto podstaw do stosowania przepisu art. 3 ust. 1 lit. b) dekretu z 1949 r. Z przyczyn podanych wyżej nie ma również zastosowania do tej umowy przepis ust. 2 tego artykułu.Pomimo to Sąd Najwyższy nie oddalił rewizji powódki, albowiem z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, że pozwana wyraziła gotowość płacenia powódce wyższego czynszu od umówionego w roku 1950. Wymaga przeto zbadania, czy w tym zakresie umowa uległa zmianie i ewentualnie od jakiej daty; jeśli tak, to rzeczą Sądu Wojewódzkiego będzie zasądzenie na rzecz powódki czynszu dotychczas przez nią nie pobranego, a należnego jej z mocy dodatkowego porozumienia.To samo dotyczy zresztą i umowy z 1948 r. Jeśli więc Sąd Wojewódzki uzna, że brak jest podstaw do zastosowania do tej umowy klauzuli waloryzacyjnej, zasądzi ewentualnie na rzecz powódki kwotę należną z racji umownej podwyżki czynszu.Z zasad wyżej przedstawionych, skoro prawidłowe rozstrzygnięcie sprawy wymaga uzupełnienia postępowania dowodowego, zaskarżony wyrok należało uchylić i sprawę przekazać z mocy art. 384 k.p.c. Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 3 ust. 1art. 11art. 3 ust. 2art. 402art. 402 § 1art. 40 § 1art. 416art. 49art. 384 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 21.07.2026.