C 1814/52
PostanowienieIzba Cywilna1952-11-21
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy w sytuacji, gdy matka dziecka jest aktywna zawodowo i społecznie, a ojciec dziecka wykazuje postawę mającą na celu odseparowanie dziecka od matki, należy powierzyć władzę rodzicielską matce, mimo jej pracy zawodowej i potencjalnej "nerwowości"?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że prawo do pracy jest zagwarantowane konstytucyjnie i nie może być podstawą do pozbawienia matki władzy rodzicielskiej, zwłaszcza gdy pomoc w opiece nad dzieckiem jest dostępna. Podkreślono, że dobro dziecka wymaga utrzymania kontaktu z obojgiem rodziców, a działania ojca mające na celu wymazanie matki z życia dziecka są sprzeczne z tym dobrem. Władza rodzicielska powinna być powierzona temu rodzicowi, który daje większą gwarancję troski o fizyczny i duchowy rozwój dziecka, uwzględniając jego wiek i potrzeby.Stan faktyczny
Powód wniósł o rozwód z winy żony, powierzając mu władzę rodzicielską nad ich synem. Twierdził, że żona zaniedbywała dom i dziecko, wszczynała awantury i opuściła wspólne mieszkanie. Pozwana zaprzeczyła, wskazując na niechęć męża do jej pracy zawodowej, jego romans oraz dyskryminację ze względu na jej pochodzenie. Sąd Wojewódzki orzekł rozwód z winy obu stron i powierzył władzę rodzicielską ojcu, uznając matkę za winną zaniedbywania dziecka z powodu pracy i jej niezrównoważonego charakteru. Pozwana wniosła rewizję.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i odesłał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania, wskazując na konieczność ponownej oceny kwestii winy oraz władzy rodzicielskiej.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Grudzińsski.Sędziowie: K. Kwapiszewski, J. Ignatowicz (sprawozdawca).SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Edwarda B. przeciwko Wandzie B. o rozwód, po rozpoznaniu rewizji pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 18/22 grudnia 1951 r.,zaskarżony wyrok uchylił i sprawę Sądowi Wojewódzkiemu dla m. st. Warszawy do ponownego rozpoznania odesłał.Uzasadnienie faktycznePowód wniósł o orzeczenie z winy pozwanej rozwodu małżeństwa stron zawartego w 1946 r. i o powierzenie mu wykonywania władzy rodzicielskiej nad jedynym dzieckiem stron, synem Edwardem Eugeniuszem urodzonym dnia 30 kwietnia 1948 r., podając dla uzasadnienia swoich żądań, co następuje:Pożycie małżeńskie stron od samego początku nie było szczęśliwe z winy pozwanej, która nie okazywała najmniejszego zainteresowania domem i mężem, a następnie dzieckiem, wszczynała ustawiczne awantury i scysje, pozostawiała dziecko pod wyłączną opieką powoda i jego rodziny, a wreszcie dnia 9 listopada 1949 r. opuściła wspólne mieszkanie i więcej do męża i dziecka nie wróciła.Pozwana zgłosiła na posiedzeniu pojednawczym gotowość wznowienia pożycia małżeńskiego, w toku dalszego postępowania wyraziła jednakże zgodę na rozwód, wnosząc o jego orzeczenie z winy powoda. Pozwana wyjaśniła przy tym, że w listopadzie 1949 r. wyprowadziła się istotnie ze wspólnego mieszkania stron, została jednakże do tego zmuszona przez powoda. Do października 1949 r. opiekowała się osobiście dzieckiem, w październiku zaś i w początkach listopada 1949 r. dziecko zostało w związku z udziałem pozwanej w 100 koncertach organizowanych z okazji miesiąca pogłębienia przyjaźni polsko-radzieckiej oddane pod opiekę matki powoda. Od chwili opuszczenia przez pozwaną mieszkania stron powód uniemożliwia jej widywanie się z dzieckiem, którym faktycznie zajmuje się nie on, lecz mieszkająca oddzielnie jego matka (teściowa pozwanej). W związku z powyższym pozwana wniosła o powierzenie jej wykonywania władzy rodzicielskiej.W toku dalszego postępowania pozwana wyjaśniła ponadto, że główną przyczyną rozkładu pożycia małżeńskiego stron stała się niechęć powoda do jej pracy zawodowej jako artystki dramatycznej, że pozwany nawiązał w międzyczasie intymne stosunki z inną kobietą oraz że przyczyną całkowitego odseparowania przez powoda dziecka stron od pozwanej i jej rodziny jest jej żydowskie pochodzenie, o czym powód i jego matka dowiedzieli się dopiero po rozejściu się stron.Po zbadaniu powołanych przez strony świadków i po przesłuchaniu stron w trybie art. 311 k.p.c. Sąd Wojewódzki uznał za udowodniony następujący stan faktyczny:Pozwana pracowała i nadal pracuje jako artystka dramatyczna. Powód wyrażał stale z tej przyczyny niezadowolenie i żądał, aby żona porzuciła scenę. Ponieważ pozwana nie chciała się na to zgodzić, między stronami dochodziło na tym tle do nieporozumień, które przybrały na ostrości po przyjściu na świat dziecka. Ostatecznie doprowadziło to do rozejścia się małżonków w listopadzie 1949 r. Drugoplanową przyczyną rozdźwięków w małżeństwie był również niezrównoważony charakter pozwanej. W przeciwieństwie do niej powód jest człowiekiem spokojnym i zrównoważonym. Obecnie strony nie zachowały dla siebie żadnych uczuć przyjaznych, przeciwnie - utraciły do siebie zaufanie i nienawidzą się wzajemnie.W pierwszym okresie po urodzeniu dziecka pozwana, która wówczas przerwała na czas dłuższy pracę w teatrze, wywiązywała się należycie ze swych obowiązków rodzicielskich, stosunek jej do dziecka uległ jednak pogorszeniu z chwilą, gdy wznowiła pracę w teatrze. Praca zawodowa absorbowała ją wówczas do tego stopnia, że przestała się zajmować dzieckiem, które przeszło pod faktyczną opiekę matki powoda. Od chwili rozejścia się stron dziecko znajduje się wyłącznie pod opieką powoda i babki, a matki swej nie widuje i prawie jej nie zna, powód natomiast poświęca dziecku czas wolny po pracy. Dziecko ma zapewnione dobre warunki materialne i troskliwą opiekę.Opierając się na tak ustalonym materiale faktycznym Sąd Wojewódzki uznał, że pożycie małżeńskie stron uległo z ważnych powodów trwałemu i zupełnemu rozkładowi w rozumieniu art. 29 § 1 kod. rodz., że winę za ten stan ponoszą obydwie strony oraz że władzę rodzicielską nad dzieckiem stron powinien wykonywać powód, gdyż wymaga tego dobro dziecka. Dziecko przyzwyczaiło się do ojca i babki i ma u nich zapewnione właściwe warunki wychowania, pozwana natomiast nie mogłaby z racji swego zawodu podobnie jak to miało miejsce, gdy strony jeszcze razem ze sobą mieszkały, zajmować się dzieckiem. Za taką decyzją co do wykonywania władzy rodzicielskiej przemawia również, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, z jednej strony niezrównoważony charakter ("nerwowość i wybuchowość") pozwanej, z drugiej zaś spokojne usposobienie powoda.Kosztami utrzymania i wychowania syna stron Sąd Wojewódzki obciążył oboje rodziców, nie precyzując bliżej, na czym obowiązek ich ma polegać.Wyrok sądu pierwszej instancji zaskarżyła rewizją pozwana, wnosząc o jego zmianę w części dotyczącej jej winy oraz powierzenia wykonywania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem stron powodowi.Skarżąca zarzuca Sądowi Wojewódzkiemu naruszenie prawa materialnego, dokonanie sprzecznych z zebranym materiałem dowodowym ustaleń faktycznych oraz popełnienie uchybień procesowych, które mogły mieć wpływ na wynik sprawy (art. 371 § 1 pkt 3) i 4) k.p.c.).Naruszenie prawa materialnego polega według skargi rewizyjnej na wadliwym przyjęciu, iż odmowa porzucenia przez pozwaną pracy zawodowej przy równoczesnym przerzuceniu ciężaru opieki nad dzieckiem na matkę powoda stanowi zawinione postępowanie w rozumieniu art. 29 § 1 kod. rodz., oraz na pominięciu przy powierzeniu powodowi wykonywania władzy rodzicielskiej pobudek, jakimi kierował się on dążąc do odseparowania pozwanej i jej rodziny od dziecka; w ten sposób Sąd ocenił wadliwie z punktu widzenia dobra dziecka kwalifikacje powoda do wykonywania władzy rodzicielskiej.Wadliwości ustaleń faktycznych skarżąca dopatruje się w pominięciu przez sąd pierwszej instancji szeregu faktów wynikających z zebranego materiału dowodowego, a które, jej zdaniem, dowodzą z jednej strony winy powoda i braku po jego stronie odpowiednich kwalifikacji i warunków obiektywnych do sprawowania władzy rodzicielskiej, z drugiej zaś wskazują na brak znamion winy w zachowaniu się pozwanej. Sąd w szczególności przeszedł do porządku nad tym, że postępowanie powoda w stosunku do żony było wyjątkowo gwałtowne i brutalne, że dopuścił się on zdrady małżeńskiej, że powód zabraniał pozwanej widywania się z dzieckiem, że nie ma on możności osobistego zajęcia się dzieckiem, skoro pracuje, mieszka w innym mieszkaniu (dziecko zamieszkuje wraz z babką) i wiele czasu poświęca kobiecie, którą darzy obecnie uczuciem, że pozwana z chwilą, gdy wznowiła pracę w teatrze, poświęcała mniej czasu dziecku z tej właśnie przyczyny, a nie ze względu na osłabienie uczuć macierzyńskich, że wreszcie warunki mieszkaniowe pozwanej, która zajmuje wraz z rodzicami trzypokojowe mieszkanie, są lepsze od warunków, jakie ma dziecko u matki powoda, skoro mieszkanie tej ostatniej, składa się z jednego pokoju i kuchni.Wreszcie uchybienie przewidziane w art. 371 § 1 pkt 4) k.p.c. polega na takiej ocenie materiału dowodowego, która na skutek pominięcia szeregu istotnych okoliczności nie czyni zadość wymogowi wszechstronnego rozważenia zebranych dowodów (art. 242 § 1 k.p.c.).Uzasadnienie prawneOceniając zarzuty skargi rewizyjnej oraz rozpoznając sprawę niezależnie od granic rewizji (art. 380 § 2 k.p.c.) Sąd Najwyższy zważył, co następuje:I.Skarga rewizyjna zasadnie kwestionuje stanowisko sądu pierwszej instancji, iż pozwana jest współwinną spowodowania rozkładu pożycia małżeńskiego stron. Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd Wojewódzki winy pozwanej dopatruje się w odmowie porzucenia pracy w teatrze, skutkiem czego nie miała ona możności zająć się w pełni domem i dzieckiem. Stanowisko to jest całkowicie błędne. Konstytucyjne zagwarantowane prawo do pracy i rozwijania tą drogą swych zdolności i zamiłowań przysługuje tak mężczyźnie, jak i kobiecie (art. 14, 58 i 66 Konstytucji P.R.L.). "Praca jest prawem, obowiązkiem i sprawą honoru każdego obywatela", bez względu na to, czy jest on stanu wolnego, czy też pozostaje w związku małżeńskim. Jedynie w rodzinach obarczonych dziećmi - i tylko o tyle, o ile rodzice nie mają możności zapewnić małoletnim dzieciom należytej opieki w godzinach swej pracy (np. przez odprowadzanie dzieci do żłobka lub przedszkola) - wzgląd na dobro dzieci może uzasadniać tego rodzaju podział pracy małżonków, że jedno z nich poświęca się pracy zarobkowej, drugie zaś wychowaniu dzieci i prowadzeniu gospodarstwa domowego. Powód i pozwana nie znaleźli się jednakże w takiej sytuacji, skoro mieli możność korzystania w zakresie obowiązków związanych z wychowaniem syna z pomocy swych matek, które tę pomoc chętnie zaofiarowały.W tych warunkach pozwana, nie godząc się na porzucenie swej pracy zawodowej, bynajmniej nie popadła w kolizję ze swymi obowiązkami żony i matki. Wychodząc z odmiennych założeń Sąd Wojewódzki dopuścił się naruszenia art. 14 i 35 kod. rodz.Mimo że powyższe uchybienie polega na naruszeniu prawa materialnego, Sąd Najwyższy nie był władny zmienić z mocy art. 386 k.p.c. orzeczenia w przedmiocie rozwodu małżeństwa stron i orzec jego rozwiązanie z wyłącznej winy powoda, gdyż dalsza decyzja Sądu Wojewódzkiego, a mianowicie rozstrzygnięcie o prawach i obowiązkach stron względem ich nieletniego syna, dotknięta jest tego rodzaju wadliwościami (o czym niżej), które nakazują uchylenie zaskarżonego wyroku. Na przeszkodzie do ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy w części dotyczącej rozwodu przez sąd rewizyjny stoi zatem art. 32 kod. rodz., który stanowi, że bez powyższej decyzji rozwód nie może być orzeczony. Taka wykładnia art. 32 została, zgodnie z jego treścią i celem (załatwienia w postępowaniu rozwodowym całokształtu spraw danej rodziny), od początku przyjęta przez Sąd Najwyższy, który ostatnio potwierdził ją w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 5 stycznia 1953 r. C. 688/51, stanowiącej, że w przypadku uwzględnienia rewizji w zakresie zamieszczonego w wyroku rozwodowym rozstrzygnięcia o alimentach dla małoletniego dziecka sąd rewizyjny uchyla wyrok w całości. Z zasad tych zatem wynika, że orzeczenie w przedmiocie praw i obowiązków małżonków względem ich małoletniego dziecka stanowi część integralną wyroku rozwodowego w tym znaczeniu, że nie może on zapaść bez tego orzeczenia.W tym stanie rzeczy zadaniem Sądu Wojewódzkiego będzie, skoro odpadła podstawa do orzeczenia rozwodu z winy strony pozwanej, odebranie od niej oświadczenia, czy podtrzymuje wyrażoną uprzednio zgodę na rozwód (art. 30 § 1 kod. rodz.), jak to bowiem Sąd Najwyższy wyjaśnił w uchwale całej Izby z dnia 26 kwietnia 1952 r., zgoda na rozwód musi istnieć w momencie wyrokowania i może być w toku postępowania każdej chwili cofnięta.Pozostałe zarzuty skargi rewizyjnej, kwestionujące orzeczenie w przedmiocie winy stron, zmierzają do wykazania okoliczności, które dowodzą winy powoda, a które Sąd Wojewódzki pominął w swych ustaleniach. Nie mają one jednakże istotnego znaczenia dla sprawy, skoro Sąd Wojewódzki winę powoda przyjął za ustaloną, a Sąd Najwyższy stanowiska tego nie kwestionuje. Odpada zatem potrzeba analizowania tych zarzutów w postępowaniu rewizyjnym.II.Przy ocenie, któremu z rodziców należy powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej nad nieletnim synem stron, Sąd Wojewódzki obowiązany będzie kierować się następującymi przesłankami:"Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny" (art. 54 kod. rodz.). Przy rozstrzyganiu kwestii zorganizowania pieczy nad dzieckiem po rozwodzie rodziców Sąd staje przed zagadnieniem, które z nich daje większą gwarancję troski o fizyczny i duchowy rozwój dziecka (art. 35 kod. rodz.). Nie bez znaczenia dla tego rozstrzygnięcia jest wiek dziecka. Zwłaszcza w okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa wskazane jest, by dziecko pozostawało pod pieczą matki. Do sprawowania bowiem pieczy, szczególnie w tym okresie predestynuje matkę konstytucja psychiczna, większa jej uczuciowość i skłonność do tak potrzebnych dziecku zewnętrznych wyrazów uczuciowego stosunku łączącego je z rodzicami, właściwa jej troska o zaspokojenie codziennych potrzeb życiowych dziecka. Obserwowane niemal wyłącznie zjawisko takiego podziału funkcji w małżeństwie, że na żonie spoczywa głównie ciężar wychowywania dzieci, zwłaszcza młodszych, ma niewątpliwie źródło między innymi w szczególnej wartości osobistych starań matki o dziecko. Nic nie przemawia za przyjęciem odmiennych rozwiązań w przypadku orzeczenia rozwodu. Jeśli więc kwalifikacje podmiotowe pozwanej i jej stosunek uczuciowy do dziecka nie nasuwają zastrzeżeń, należy jej powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej nad synem stron. Niekwestionowany przez strony materiał dowodowy wskazuje, że pozwana pracuje zawodowo i bierze czynny udział w życiu społecznym. Jest członkinią Z.M.P. i aktywistką Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Jej postawa społeczno-polityczna daje więc gwarancję wychowania dziecka tak, "aby było przygotowane należycie do pracy dla dobra społeczeństwa" (art. 35 kod. rodz.). Rozważając zagadnienie stosunku pozwanej do dziecka Sąd Wojewódzki przytacza, że pozwana "z racji swego zawodu może poświęcać dziecku niewiele czasu i właściwie byłoby ono dla niej ciężarem tak samo, jak wówczas, gdy jeszcze strony współżyły ze sobą". Nie do przyjęcia jest pozbawienie matki prawa i uniemożliwienie jej wykonywania w pełni obowiązku wychowywania dziecka dlatego, że spełnia ona swój obywatelski obowiązek pracy. Sąd Wojewódzki w rozumowaniu swoim pominął okoliczność, że w pokonywaniu wszelkich trudności pomaga matce Państwo Ludowe, które "otacza szczególnie troskliwą opieką wychowanie młodzieży i zapewnia jej najszersze możliwości rozwoju" (art. 68 Konstytucji P.R.L.), sama pozwana zaś jako pracownica sztuki pozostaje pod szczególną opieką Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (art. 65 Konstytucji P.R.L.). Należy nadto zauważyć, że podany przez pozwaną w ustnym uzasadnieniu podstaw rewizyjnych przed Sądem Najwyższym rozkład jej zajęć zawodowych pozostawia dość czasu do zajmowania się dzieckiem i to w takich godzinach dnia, w których dziecko wymaga opieki. Jeśli chodzi o stwierdzenie Sądu Wojewódzkiego, że "dziecko byłoby ciężarem dla pozwanej, tak samo jak wówczas, gdy strony współżyły ze sobą", to jest ono niejasne. Nie wiadomo bowiem, czy Sąd Wojewódzki kierował się troską o pozwaną i dążył do ulżenia jej trudnościom związanym z wychowywaniem dziecka, które to trudności napotykać może matka pracująca, czy też chciał dać wyraz swemu poglądowi o braku właściwego zainteresowania pozwanej dla dziecka. O pierwszej z tych ewentualności była już mowa, gdyby zaś w grę wchodziła druga, to słusznym okazałby się zarzut rewizji, że Sąd Wojewódzki dokonał nieprawidłowej oceny stosunku pozwanej do dziecka. Zaskarżony wyrok zawiera ustalenie, że "pozwana w początkowym okresie po urodzeniu się dziecka, nie pracując zawodowo, należycie wywiązywała się z obowiązków matki. Stosunek jej do dziecka uległ pogorszeniu, gdy zaczęła pracować i zajęcia w teatrze absorbowały ją całkowicie". Nie można odmówić rewizji słuszności, gdy twierdzi, że z powyższego ustalenia płynie ten tylko logiczny wniosek, iż po podjęciu przez pozwaną pracy w teatrze uległa zmianie ilość czasu, jaki mogła ona poświęcać dziecku, a nie jej stosunek uczuciowy do dziecka.Przy analizie tego stosunku nie można jednak pominąć okresu po zerwaniu przez strony pożycia małżeńskiego. Zachowanie się pozwanej wobec dziecka cechuje wtedy bierność. Brak jest w sprawie dowodów, które by wskazywały na wysiłki pozwanej zmierzające do nawiązania kontaktu z dzieckiem przebywającym u matki powoda. Stanowisko powoda w sprawie utrzymania więzi między pozwaną i dzieckiem (o czym będzie mowa niżej) nie pozwalało wprawdzie na przewidywanie skuteczności takich wysiłków, gdy się jednak zważy siłę uczucia tęsknoty matki za dzieckiem, to trudno jest wytłumaczyć bierną postawę pozwanej. Nie da się ta postawa w pełni usprawiedliwić następującymi wyjaśnieniami pozwanej złożonymi na rozprawie przed Sądem Najwyższym: "wiedziałam, jaki będzie stosunek teściowej do mnie i dlatego nie mogłam się przemóc, aby zobaczyć się z dzieckiem w takich okolicznościach" oraz "(...) gdy zerwałam z mężem (teściowa) zmieniła się w stosunku do mnie do tego stopnia, że nie zawahała się nazwać mnie przy moich rodzicach "łajdaczką". Stała się wprost fanatyczką patrząc na nasze pożycie jedynie przez pryzmat swego syna. W tym stanie rzeczy nie mogłam widywać się później z dzieckiem, ponieważ nie byłabym sobą w obcowaniu z nim".Wprawdzie przytoczone wyżej bierne zachowanie się pozwanej może nasunąć pewne wątpliwości co do głębi jej przywiązania do dziecka, gdy się jednak uwzględni szczególną sytuację zawinioną przez powoda, to nie można uznać za uzasadniony wniosek, że postępowanie pozwanej w okresie rozłąki z dzieckiem samo przez się świadczy o braku dla niego uczucia.Zaskarżony wyrok przytacza nadto jako argument przemawiający za powierzeniem władzy rodzicielskiej powodowi "usposobienie pozwanej, jej nerwowość i wybuchowość". Tym cechom osobistym pozwanej przeciwstawia Sąd Wojewódzki spokój i zrównoważenie powoda. Charakter i usposobienie rodziców mogą mieć wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka. Wątpliwości jednak w przedmiocie kwalifikacji rodziców do sprawowania władzy rodzicielskiej powstać mogą tylko w razie powtarzania się takich odbiegających od normy reakcji emocjonalnych rodziców, które występują wobec dziecka i w formie rażącej. Zaskarżony wyrok żadnych przykładów takiego zachowania się pozwanej nie przytacza i dlatego argument o jej "nerwowości i wybuchowości" nie może odnieść skutku.Sąd Wojewódzki przy ocenie charakterów stron nie uwzględnił nadto momentu, który rzuca światło na osobę powoda i pozwala na wniosek, że jego spokojny i zrównoważony sposób bycia (o ile w ogóle te tylko cechy charakteru człowieka przesądzać mogą o kwalifikacjach do sprawowania władzy rodzicielskiej) bynajmniej jeszcze nie dają gwarancji, że będzie on wykonywał powierzoną mu władzę rodzicielską zgodnie z dobrem i interesem dziecka. Przy rozkładzie pożycia małżeńskiego występują zwykle zadrażnienia między małżonkami, ich stosunki cechuje przeważnie wzajemny brak życzliwości. Stosunek powoda do pozwanej przybrał jednak charakter, który jawnie godzi w dziecko. Powód bowiem obrał taką metodę wychowywania dziecka, by wpoić w nie przekonanie, że nie ma ono matki. W głosie swoim na rozprawie przed Sądem Najwyższym powód przytoczył, że nigdy dziecku o matce nie mówi ani jej dziecku nie przypomina, "ponieważ uważa, że dziecko by tęskniło". Gdy dziecko nazwało pewnego razu babkę (matkę powoda) "mamusią" powód nie zareagował, "ponieważ uważa, że lepiej by było, aby dziecko zapomniało matkę". To zachowanie się powoda, nadto odmowa wydania fotografii dziecka i zgody na widzenie się z nim, jest, obiektywnie rzecz biorąc, okrucieństwem wobec matki, a jeśli przyjąć, że subiektywnie działał on w przekonaniu, iż postępowania takiego wymaga dobro dziecka, to stwierdzić należy, że powód kieruje się zupełnie błędnym poglądem, na czym to dobro polega. Rodzice obowiązani są, zgodnie z art. 35 kod. rodz., troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka, przy czym obowiązek ten najlepiej wykonują, i to powinno być regułą, przez stały osobisty kontakt z dzieckiem. O utrzymanie, tego kontaktu matki z synem powinny starać się obydwie strony, a powód, przy którym było dziecko, miał obowiązek nie tylko nie utrudniać żonie jej starań, ale także aktywnie współdziałać w tym kierunku, aby dziecko pozostawało w stałych stosunkach z matką. Przejawiać się to powinno w organizowaniu spotkań dziecka z matką, w przekazywaniu jej stałych informacji o życiu dziecka oraz stworzeniu mu takiej atmosfery, która sprzyja pogłębieniu uczuć miłości i przywiązania dziecka dla matki i matki dla dziecka. Tego wymaga dobrze pojęte dobro dziecka, które wychowywane inaczej miałoby z chwilą, gdy osiągnie dostateczne rozeznanie, uzasadniony żal do ojca o to, że pozbawił je takiego dobra, jakim dla dziecka są odbierane przez nie objawy miłości i przywiązania matki.Z oświadczeń powoda złożonych na rozprawie w Sądzie Najwyższym wynika, że nie rozumie on należycie swych obowiązków wobec dziecka, skoro nie zawiadomił nawet żony o tak poważnym i niebezpiecznym dla życia dziecka wydarzeniu, jak zapalenie opon mózgowych, oraz skoro uznał za słuszne wyrabianie w dziecku przekonania, iż matką jego jest zajmująca się nim babka.Wszystkie przytoczone wyżej momenty dotyczące kwalifikacji podmiotowych stron przesądzają rozstrzygnięcie, że wykonywanie władzy rodzicielskiej powinno być powierzone pozwanej. Należy jednak rozważyć dalsze argumenty zaskarżonego wyroku, które związane są z materialnymi warunkami bytu dziecka oraz płyną z obawy, że zmiana w postaci odebrania go ojcu i wydania matce odbije się niekorzystnie na psychice dziecka. Oceniając te okoliczności Sąd Najwyższy stwierdza, że dla rozstrzygnięcia, której ze stron powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej, nie mają istotnego znaczenia ich warunki bytowo-mieszkaniowe. Warunki mieszkaniowe matki powoda, u której dziecko przebywa, są może nawet nieco gorsze (pozwana z rodzicami zajmuje lokal trzyizbowy, rodzice powoda - dwuizbowy). Zarówno przy powierzeniu władzy rodzicielskiej ojcu, jak i matce dziecko ma zapewnioną opiekę bądź to ze strony matki powoda, bądź to ze strony matki pozwanej. Z oświadczenia powoda ("uważam, że dobry jest stosunek zarówno ojca, jak i matki żony do dziecka") wynika, że pozwana łącząc obowiązek pracy z obowiązkiem wychowywania dziecka będzie mogła korzystać z pomocy matki. Przy ocenie jednak roli i znaczenia, jakie w życiu stron, na odcinku wychowywania przez nie dziecka, odgrywają ich matki, nie można pominąć następującego zagadnienia. Zjawiskiem dość często spotykanym jest udzielanie przez matkę pomocy dzieciom pozostającym w związku małżeńskim przy prowadzeniu przez nie gospodarstwa domowego i staraniach o wychowanie ich dzieci. Korzystanie przez rodziców z takiej pomocy ich matki nie może się jednak przeradzać w przerzucenie na nią obowiązku całej troski o wychowanie dziecka. Przepisy kodeksu rodzinnego (art. 35 i 54) wyraźnie podkreślają moment obowiązku rodziców sprawowania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka, przy czym obowiązek ten powinien być wykonywany osobiście przez rodziców. Analiza całokształtu stosunków łączących powoda z synem prowadzi do wniosku, że obowiązek wychowania dziecka spoczywa w przeważającym stopniu na babce. Powód nie mieszka razem z synem. Jego kontakty osobiste z dzieckiem, według jego własnego oświadczenia, sprowadzają się na ogół do odwiedzin dziecka po pracy, w godzinach popołudniowych (powód pracuje do godziny 14-ej). Może to nie wystarczyć, jeśli chodzi o wykonanie obowiązku troski o duchowy rozwój dziecka. Warunki jego życia ulegną pod tym względem poprawie, gdy władza rodzicielska powierzona będzie pozwanej. Przede wszystkim bowiem należy podkreślić, że dziecko mieszkać będzie razem z matką, a nadto, że i godziny pracy zawodowej pozwanej (mniej więcej od 10 do 14-ej i od 19-ej) umożliwią jej ściślejszy osobisty kontakt z dzieckiem, aniżeli to ma miejsce w układzie jego stosunków z powodem. I na tym więc odcinku dobro dziecka wymaga powierzenia władzy rodzicielskiej nad nim matce.Pozostaje zatem rozważenie jeszcze jednego i ostatniego argumentu powołanego w zaskarżonym wyroku i przemawiającego, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, za pozostawieniem dziecka u ojca. Sąd Wojewódzki podnosi mianowicie, że "dziecko przyzwyczaiło się do matki powoda, ma dobre warunki mieszkaniowe i troskliwą opiekę ojca, który spędza z nim czas wolny od pracy. Zmiana tych warunków dla dziecka nie jest wskazana". O sprowadzeniu pieczy babki na dzieckiem do właściwych granic, o warunkach mieszkaniowych i opiece ojca była już mowa. Należy więc rozważyć jeszcze, czy wydanie dziecka matce i związana z tym zmiana otoczenia nie odbije się niekorzystnie na dziecku i nie wywoła w nim wstrząsu psychicznego. Tak bowiem należy zapewne rozumieć sformułowanie zaskarżonego wyroku, że zmiana warunków jest nie wskazana. Obawa Sądu Wojewódzkiego płynąca z troski o dobro dziecka nie uwzględnia jednak we właściwym stopniu psychiki pięcioletniego dziecka. Niewątpliwie zmiana otoczenia może wywołać dość silne wrażenie na dziecku. Gdy jednak nowe otoczenie darzyć będzie dziecko miłością, a wszystko przemawia za tym, że to nastąpi, dziecko bardzo szybko przyzwyczai się do nowych warunków życia. Rzecz jasna, że przeżycia dziecka będą o tyle słabsze, o ile zapewni mu się także kontakt z ojcem, o czym będzie jeszcze mowa. Nie można wykluczyć, że pogląd Sądu Wojewódzkiego o ewentualnych przeżyciach dziecka związanych z wydaniem go matce ma swe źródło w obawie przed grożącym dziecku przymusowym wykonaniem odnośnej decyzji sądu. Taka obawa musiałaby przyjąć jako założenie, że powód w sposób rażąco niezgodny z zasadami współżycia społecznego i obowiązkami wobec dziecka uchyli się od dobrowolnego wykonania orzeczenia sądu. Założenie powyższe nie mogłoby jednak wchodzić w grę, jego przyjęcie bowiem oznaczałoby skrępowanie w wydaniu orzeczenia najbardziej, zdaniem Sądu, zgodnego z dobrem dziecka. Z uwagi na wyjątkową sytuację, jaka się wytworzyła w stosunkach stron do ich dziecka, Sąd Wojewódzki nie będzie mógł, powierzając władzę rodzicielską pozwanej, ograniczyć się do stwierdzenia w wyroku, że powodowi będzie służyło prawo nadzoru nad wychowaniem i wykształceniem dziecka oraz prawo utrzymywania z nim stosunków osobistych. Uprawnienia te powinny być bliżej w wyroku sprecyzowane. Za szczególnie celowe uważa Sąd Najwyższy bliższe sprecyzowanie częstotliwości widywania się powoda z dzieckiem. W zasadzie powinna ona być taka, by zapewniała dziecku utrzymanie możliwie ścisłego kontaktu z ojcem. O rozstrzygnięciu jednak w tym przedmiocie zadecyduje przekonanie Sądu Wojewódzkiego, że powód pod wpływem sprawy niniejszej zrozumiał niewłaściwość swego postępowania zmierzającego do oderwania dziecka od matki. Przy ocenie tej okoliczności należy mieć na uwadze okres czasu między rozprawą w Sądzie Najwyższym a datą powtórnego wyrokowania przez Sąd Wojewódzki. Przechodząc do zagadnienia kosztów utrzymania dziecka, jakie każda ze stron obowiązana będzie ponosić, Sąd Najwyższy stwierdza, że zaskarżony wyrok naruszył art. 437 k.p.c. przez wadliwe określenie obowiązku alimentacyjnego stron w stosunku do ich syna. Wskazany przepis stanowi, że w wyroku rozwodowym Sąd powinien orzec, w jakiej wysokości każde z rodziców obowiązane jest do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka. Z brzmienia tego przepisu, a w szczególności z użytego w nim zwrotu "w jakiej wysokości", wynika, że wydana na jego podstawie decyzja powinna, gdy chodzi o obowiązek tego z rodziców, któremu Sąd nie powierzył wykonywania władzy rodzicielskiej, obejmować zasądzenie określonej sumy. Do tego samego wniosku prowadzi wykładnia logiczna omawianego przepisu, przy odmiennej bowiem jego interpretacji decyzja sądu o obowiązku ponoszenia przez rodziców kosztów utrzymania i wychowania dziecka pozbawiona byłaby praktycznej przydatności i wymagałaby uzupełniającego procesu o alimenty. Natomiast obowiązek drugiego małżonka może i powinien być określony w sposób opisany (np. przez stwierdzenie, że jest on obowiązany ponosić pozostałe koszty utrzymania dziecka w naturze i przedsiębrać osobiste starania o jego wychowanie), gdyż jego świadczenia na rzecz dziecka nie mają charakteru pieniężnego (zob. orzeczenie C. 154/51 P. i Pr. nr 3/52, str. 502).Z zasad powyższych, skoro wydanie prawidłowego orzeczenia wymaga dodatkowych ustaleń związanych z określeniem uprawnień powoda w stosunku do osoby dziecka, w szczególności w zakresie nadzoru nad jego wychowaniem i w zakresie utrzymywania z nim stosunków osobistych, a nadto ustaleń dotyczących wysokości alimentów przypadających dziecku od powoda, przeto zaskarżony wyrok należało uchylić i sprawę odesłać Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.Przy ponownym rozpoznaniu Sąd Wojewódzki będzie miał na uwadze uchwałę składu siedmiu sędziów z dnia 9 sierpnia 1952 r. C. 1188/52 (P. i Pr. nr 1/53) o tym, że w wyroku orzekającym rozwód sąd, powierzając wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, nakaże drugiemu wydanie dziecka.III.Sąd Wojewódzki dopuścił się ponadto innych uchybień, które nie miały wprawdzie wpływu na wynik sprawy, ale stanowiły naruszenie praw procesowych stron oraz interesów Skarbu Państwa. Uchybienia te są następujące:W piśmie z dnia 8 listopada 1950 r. pozwana wniosła o powierzenie jej w trybie art. 431 k.p.c. na czas trwania procesu rozwodowego pieczy nad dzieckiem stron. Wniosku tego Sąd Wojewódzki, mimo że od daty jego złożenia do wydania wyroku orzekającego rozwód upłynęło 13 miesięcy, w ogóle nie rozpoznał.Podobnie Sąd Wojewódzki nie rozpoznał wniosku Generalnej Prokuratury P.R.L. z dnia 19 czerwca 1952 r. o sprostowanie oczywistej omyłki wyroku.Natomiast bezpodstawnie przewodniczący wydziału wydał w dniu 28 czerwca 1952 r. zarządzenie, nakazujące zwrot pozwanej 810 zł z sumy 900 zł wpłaconej przez nią tytułem wpisu od skargi rewizyjnej. Wpis ostateczny w wyroku Sąd określił na kwotę 900 zł, tyle przeto wynosi wpis od rewizji, do określenia bowiem wpisu od skargi rewizyjnej złożonej w sprawie rozwodowej nie ma zastosowania art. 28 ust. 2 przepisów o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (skoro stan majątkowy stron, będący podstawą do określenia wpisu ostatecznego, jest już w tym stadium postępowania sądowego znany), co wynika z postanowienia ust. 5 tego artykułu, który między innymi głosi, że sumę wpisu określa sąd przy wydaniu orzeczenia kończącego postępowanie w pierwszej instancji.W wyniku powyższego uchybienia skarga rewizyjna pozwanej nie jest należycie opłacona. Mimo to Sąd Najwyższy był obowiązany ją rozpoznać, gdyż w chwili nadania jej biegu nie była ona tą wadą dotknięta. Obecnie obowiązkiem Sądu Wojewódzkiego będzie jednakże ściągnięcie z pozwanej z urzędu brakującej części wpisu, chyba że złoży ona wniosek o całkowite lub częściowe zwolnienie jej od kosztów sądowych z tej racji, że nie jest w stanie bez uszczerbku dla koniecznego utrzymania uiścić należnych opłat rewizyjnych, a Sąd wniosek ten uzna za uzasadniony i do niego się przychyli.
Powiązane orzeczenia
- C 414/52 1952-04-22Czy dopuszczalne jest powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem obojgu rozwiedzionym rodzicom w sposób polegający na naprzemiennym sprawowaniu opieki w określonych okresach czasu?
- C 1624/52 1952-10-21Czy uzasadnienie wyroku orzekającego rozwód, w którym sąd powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem jednemu z rodziców, było wystarczające, jeśli nie zawierało wyczerpujących ustaleń i rozważań wyjaśniają…
- III CRN 155/81 1981-08-25Czy ograniczenie kontaktów ojca z dzieckiem w obecności kuratora sądowego, przy orzeczonym rozwodzie z winy obu stron, jest uzasadnione dobrem dziecka i interesem społecznym, zwłaszcza w sytuacji konfliktu między rodzica…
- III CZP 70/66 1968-03-18Jak należy stosować przepisy art. 56 i 58 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w sprawach o rozwód, uwzględniając zasady współżycia społecznego oraz dobro małoletnich dzieci?
- I CR 209/61 1961-04-19Czy sąd może odmówić drugiemu z rodziców prawa nadzoru nad wychowaniem dziecka, jeśli władza rodzicielska została powierzona drugiemu z rodziców, a stosunki między rozwiedzionymi małżonkami są napięte?
Powołane przepisy
art. 311 KPCart. 29 § 1art. 371 § 1 pkt 3art. 371 § 1 pkt 4art. 242 § 1 KPCart. 380 § 2 KPCart. 14art. 386 KPCart. 32art. 30 § 1art. 54art. 35
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.