C 496/50

PostanowienieIzba Cywilna1951-02-27

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pomiędzy lekarzem a pacjentem, który pozostawia wierzchnie okrycie na wieszaku w przedpokoju gabinetu lekarskiego na żądanie lekarza, powstaje umowa przechowania, za której naruszenie lekarz ponosi odpowiedzialność?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pomiędzy lekarzem a pacjentem, który na żądanie lekarza pozostawia wierzchnie okrycie na wieszaku w przedpokoju gabinetu, powstaje umowa przechowania. Umowa ta, nawet jeśli jest umową uboczną, może dojść do skutku w sposób dorozumiany, poprzez milczące zaofiarowanie przez lekarza przyjęcia odzieży pod swoją pieczę i akceptację tego przez pacjenta poprzez złożenie odzieży na wieszaku. Lekarz ponosi odpowiedzialność za utratę lub uszkodzenie rzeczy na zasadach odpowiedzialności przechowawcy, nawet jeśli nie pobierał specjalnego wynagrodzenia za przechowanie.
Stan faktyczny
Powódka, pacjentka pozwanej lekarki-dentystki, pozostawiła swoje futro na wieszaku w przedpokoju gabinetu lekarskiego, zgodnie z wymogiem pozwanej dotyczącym zdejmowania wierzchnich okryć ze względów sanitarnych. Futro zginęło w trakcie wizyty powódki w gabinecie. Sąd Okręgowy zasądził od pozwanej na rzecz powódki odszkodowanie, uznając, że między stronami doszło do umowy przechowania. Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w mocy.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną pozwanej, tym samym utrzymując w mocy zaskarżony wyrok Sądu Apelacyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia dr B. Dobrzański. Sędziowie: dr J. Jodłowski (sprawozdawca), J. Kamiński.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Marii W. przeciwko Zofii K. o 400.000 zł, po rozpoznaniu skargi kasacyjnej pozwanej na wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 1 lutego 1950 r.skargę kasacyjną oddalił.Uzasadnienie faktyczne...Sąd Okręgowy, po przesłuchaniu świadków z powołania obu stron i zasięgnięciu opinii biegłego, wyrokiem z dnia 13 kwietnia 1948 r. zasądził od pozwanej na rzecz powódki sumę 330.000 zł, resztę powództwa oddalając. Sąd Okręgowy na podstawie wyników postępowania dowodowego ustalił następujący stan faktyczny sprawy: powódka w marcu 1947 r. przyszła jako pacjentka do mieszkania pozwanej lekarki-dentystki i powiesiła swoje futro na wieszaku w przedpokoju służącym za poczekalnię; powódka musiała zdjąć futro, gdyż pozwana nie pozwalała ze względów sanitarnych wchodzić pacjentom do gabinetu w wierzchnich okryciach; w przedpokoju oprócz powódki znajdowała się jeszcze druga, nieco później przybyła, pacjentka oraz służąca, która otwierała drzwi; gdy powódka była już w gabinecie pozwanej, druga pacjentka poprosiła służącą o szklankę wody, którą wypiła, po czym oddała tę szklankę z powrotem służącej; gdy ta ostatnia odniosła szklankę do kuchni i tam przez chwilę została, osoba ta wyszła z przedpokoju; momentu tego służąca nie zauważyła; powódka po wyjściu z gabinetu pozwanej stwierdziła brak futra na wieszaku, na którym wisiały nadto palta domowników. Sąd Okręgowy przyjął, że pozwana, żądając od pacjentów składania wierzchnich okryć w przedpokoju, zawierała z każdym pacjentem milcząco umowę o przechowanie tych okryć, a tym samym w myśl art. 523 k. z. brała na siebie odpowiedzialność za utratę lub uszkodzenie tych rzeczy. Sąd Okręgowy przyjął, że w danym przypadku doszła do skutku między stronami umowa o przechowanie bez wynagrodzenia i że pozwana z mocy art. 528 k. z. odpowiada za brak staranności, jaką powinna dokładać jak przy przechowaniu rzeczy własnych, gdyż staranności takiej nie zachowała, oraz że z mocy art. 241 k. z. pozwana nie może zasłaniać się winą służącej, gdyż ponosi odpowiedzialność za jej zaniedbanie. Wysokość szkody powódki ustalił Sąd Okręgowy na podstawie opinii biegłego i na tej zasadzie zasądził od pozwanej wymienioną wyżej sumę.Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny wyrok Sądu Okręgowego zatwierdził, uznając, że wyrok ten jest słuszny i należycie uzasadniony zarówno z faktycznego, jak i z prawnego punktu widzenia.Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarża pozwana, która w skardze kasacyjnej wnosi o jego uchylenie z powodu obrazy art. 245 § 1, 250 i 351 k.p.c. w związku z art. 29, 231, 241, 523 i 528 k.z. Skarżąca w szczególności zarzuca:1) że Sąd Apelacyjny pominął fakt, iż umowa o przechowanie jest umową realną, a zatem nie może powstać "solo consensu" i to w sposób dorozumiany, lecz dochodzi do skutku wyłącznie przez wyraźne, fizyczne oddanie rzeczy przechowawcy, co w danym przypadku nie miało miejsca, gdyż powódka nikomu przedmiotowego futra na przechowanie nie oddawała, lecz po prostu powiesiła futro na wieszaku;2) że błędne jest ustalenie zaskarżonego wyroku, iż obowiązek czuwania nad okryciami, które pozwana kazała zostawiać w przedpokoju, ciążył na pozwanej, ponieważ ani z zeznań świadków, ani z innych dowodów nie wynika, aby pozwana żądała od powódki zostawienia futra w przedpokoju, zobowiązując się czuwać przez czas pobytu powódki w jej gabinecie nad zachowaniem futra, a powódka uczyniła to wyłącznie na własne ryzyko...W związku z zarzutami skargi kasacyjnej wymaga przede wszystkim rozważenia fakt, jaka jest podstawa prawna dla oceny odpowiedzialności lekarza wobec pacjenta za odzież i inne rzeczy pozostawione przez pacjenta w przedpokoju. W literaturze prawa cywilnego i judykaturze zagadnienie odpowiedzialności lekarzy i innych osób wolnopraktykujących wobec pacjentów i klientów za rzeczy pozostawione w przedpokoju lub poczekalni wywołało szereg rozbieżności. Jakkolwiek przeważa pogląd, iż wyżej wymienione osoby odpowiadają za szkody poniesione przez ich interesantów wskutek kradzieży i zaginięcia rzeczy pozostawionych przez tych ostatnich w przedpokojach i poczekalniach, to jednak rozbieżne są poglądy, gdy chodzi o ocenę podstaw oraz zakresu tej odpowiedzialności. Na tle przepisów kodeksu cywilnego Napoleona i wzorowanych na nim ustawodawstw, judykatura i doktryna przyjmowały pogląd, iż przez pozostawienie odzieży na wieszaku w przedpokoju lub poczekalni lekarza powstaje stosunek składu już to dobrowolnego, już to koniecznego (zob. orzecznictwo cytowane według Dalloza w pracy St. Szczepańskiego "Odpowiedzialność lekarza za zwierzchnią odzież pacjenta złożoną w przedpokoju", "Kwartalnik Prawa Cywilnego i Handlowego" z 1916 r. str. 249 i n.). Odpowiedzialność lekarza w omawianej sytuacji opierano też na konstrukcji zobowiązania "quasi ex contractu", na milcząco przyjętym obowiązku strzeżenia odzieży pacjenta wypływającym z "umowy nienazwanej" ("contractus innominatus"), bądź wreszcie na odpowiedzialności "quasi ex delictu" za niedbalstwo ze strony służącego.Na tle przepisów polskiego kodeksu zobowiązań uznać należy, że jeżeli lekarz przyjmujący pacjentów u siebie w domu wymaga od nich zdjęcia wierzchniej odzieży przed wejściem do gabinetu i jeżeli w tym celu w przedpokoju lub poczekalni urządzony jest wieszak, na którym pacjent wiesza swą wierzchnią odzież, wówczas między lekarzem a pacjentem powstaje stosunek przechowania. Nie budzi wątpliwości fakt, iż umowa przechowania może dojść do skutku jako umowa uboczna obok innego rodzaju umowy głównej (o dzieło, zlecenia, komisu, najmu itp.), co ma też w praktyce nader często miejsce. Umowa o przechowanie, jako umowa uboczna, może powstać także między lekarzem a pacjentem co do odzieży pacjenta powieszonej na wieszaku w mieszkaniu lekarza.Umowa ta, w przypadku gdy lekarz pobiera od pacjenta honorarium, musi być uznana za umowę o przechowanie za wynagrodzeniem. Niewłaściwy byłby bowiem pogląd, iż umowa o przechowanie za wynagrodzeniem powstaje tylko wówczas, gdy osoba oddająca rzecz na przechowanie płaci specjalne wynagrodzenie za przechowanie rzeczy (np. opłata za szatnię). Gdy umowa o przechowanie jest umową uboczną obok innej umowy głównej, wynagrodzenie za przechowanie mieścić się może w opłacie za główne świadczenie przechowawcy (gdy np. szatnia w teatrze jest bezpłatna, mimo to stosunek przechowania jest odpłatny, gdyż opłata za przechowanie odzieży widza wkalkulowana jest do ceny biletu). Także honorarium lekarza, dentysty, adwokata i innych osób wykonujących wolne zawody obejmuje nie tylko właściwe wynagrodzenie za świadczone usługi zawodowe, ale też i częściowy zwrot kosztów ponoszonych przez wymienione osoby w związku z wykonywaniem zawodu, jak: komornego, utrzymania lokalu, obsługi i pomocy, amortyzacji narzędzi, kosztów materiałów itp., a także kosztów związanych z przechowaniem rzeczy pacjentów i klientów (wynagrodzenie osób mających dozór nad tymi rzeczami, koszty utrzymania poczekalni względnie szatni, koszty ubezpieczenia od kradzieży itp.). O ile jednak lekarz lub adwokat udziela porady bezpłatnie, wówczas umowa o przechowanie odzieży pozostawionej przez pacjenta lub klienta w przedpokoju czy poczekalni jest umową o przechowanie bez wynagrodzenia.Umowa o przechowanie jest umową realną o tyle, że dochodzi ona do skutku przez oddanie rzeczy ruchomej na przechowanie, co wynika z treści art. 523 § 1 k. z. Jest ona jednak zarazem umową konsensualną o tyle, że dojście jej do skutku zależy nie tylko od faktu oddania rzeczy, lecz i od woli stron, aby rzeczy oddane były "na przechowanie". Wola stron zgodnie z ogólnymi zasadami może być wyrażona nie tylko wyraźnie, lecz i konkludentnie (art. 29 k. z., art. 43 przep. og. pr. cyw. z 1950 r.). Skoro lekarz wymaga od pacjenta zdjęcia wierzchniego okrycia przed wejściem do gabinetu (co zwyczajowo ze względów higienicznych jest regułą) i urządza wieszak w przedpokoju lub poczekalni, jest to równoznaczne z milczącym zaofiarowaniem przez niego przyjęcia odzieży pacjenta pod swoją pieczę; prosty fakt złożenia przez pacjenta odzieży na wieszaku jest zaś wyrazem akceptacji oddania odzieży na przechowanie. Fakt ten jest zarazem realnym oddaniem powieszonej odzieży na przechowanie, ponieważ dla wypełnienia wymogu oddania rzeczy ruchomej na przechowanie w rozumieniu art. 523 § 1 k. z. nie jest bynajmniej konieczne oddanie rzeczy do własnych rąk osoby przyjmującej obowiązki przechowawcy, wystarcza, aby rzecz ta była złożona u tej osoby za jej zgodą. Tym bardziej wystarcza złożenie rzeczy do rąk pracownika działającego w imieniu przechowawcy. W ten sposób powstaje rzeczywista umowa między lekarzem a pacjentem o przechowanie odzieży pozostawionej w przedpokoju lub poczekalni.Zaznaczyć jednak należy, że dojście do skutku umowy o przechowanie (jako umowy ubocznej) między lekarzem a pacjentem w sposób wyżej podany, może wchodzić w rachubę tylko w odniesieniu do wierzchniego okrycia (palt, futer, kapeluszy) oraz rzeczy, które normalnie pozostawia się w przedpokoju (parasoli, lasek, kaloszy itp.). Inną jest sprawa odpowiedzialności lekarza za pozostawione przez pacjenta w poczekalni lub przedpokoju rzeczy, których noszenie nie jest niezbędne dla przyjścia do lekarza (walizki itp.). Kwestia ta, a w szczególności, czy co do takich rzeczy można przyjąć domniemanie zaofiarowania przez osobę przyjmującą w swym mieszkaniu pacjentów lub klientów przyjęcia rzeczy tych pod dozór, nie wymaga rozważania w ramach sprawy niniejszej.Podkreślić nadto należy, że wywody powyższe dotyczą tylko stosunku lekarza do pacjenta; inną jest kwestia odpowiedzialności właściciela mieszkania w stosunku do osób, które przychodzą do niego przypadkowo, a w każdym razie nie celem zawarcia umowy o świadczenie usług w zakresie jego zawodu (gość, ajent, inkasent itp.). I ta kwestia nie wymaga rozważenia w sprawie niniejszej, przy czym zauważyć należy, że powołane przez pozwaną orzeczenie S. N. z dnia 16 marca 1948 r. Kr. C. 62/48 (ogł. w P. i Pr. nr 8/48, str. 131) nie może mieć znaczenia dla sprawy niniejszej, ponieważ dotyczy zasadniczo odmiennego stanu faktycznego, gdyż powód (poszkodowany) w tamtej sprawie, któremu skradziono futro w mieszkaniu lekarza, nie przybył do mieszkania tego jako pacjent, lecz jako znajomy pacjentki, przebywającej na badaniu.Przechodząc do poszczególnych zarzutów skargi kasacyjnej pierwszy z nich w świetle powyższych wywodów uznać należy za bezzasadny. Sądy meriti w oparciu o materiał dowodowy miały podstawę przyjąć, iż między stronami powstał stosunek przechowania na skutek faktu powieszenia przez powódkę futra na wieszaku w przedpokoju przed wejściem do gabinetu pozwanej, która żądała zdejmowania palt przez pacjentów. Tak oceniając stosunek prawny powstały między stronami sądy meriti nie dopuściły się obrazy art. 29 i 529 k.z. W szczególności nie jest uzasadniony zarzut pominięcia, iż umowa przechowania jest umową realną, gdyż, jak podkreślono wyżej, oddanie rzeczy na przechowanie ma miejsce nie tylko wówczas, gdy rzecz tę wręczono do własnych rąk przechowawcy, lecz również i wtedy, gdy wręczono ją do rąk jego pracownika, a nawet gdy złożono ją w lokalu przechowawcy za jego zgodą i wolą przyjęcia rzeczy na przechowanie. Według zaś ustaleń faktycznych sądów meriti, pozwana powiesiła futro na wieszaku w przedpokoju w obecności służącej (co wynika z powołanych przez Sąd Okręgowy zeznań świadka B.). To ustalenie na tle okoliczności sprawy wystarcza do przyjęcia, iż nastąpiło wymagane przez art. 523 § 1 k.z. oddanie futra na przechowanie.Niesłuszny jest też drugi zarzut skargi kasacyjnej. Ustalenie sądów meriti, iż pozwana żądała od pacjentów zdejmowania palt przed wejściem do gabinetu, oparte zostało na zeznaniu powołanego w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego świadka Janiny K., która okoliczność tę wyraźnie stwierdziła, potwierdzając ją następnie w ponownym zeznaniu złożonym w postępowaniu apelacyjnym...

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 523art. 528art. 241art. 245 § 1art. 29art. 523 § 1art. 43§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.