I CR 312/65

WyrokIzba Cywilna1966-01-22

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy powódka ma interes prawny w wytoczeniu powództwa o zaprzeczenie macierzyństwa, gdy strony żywią do siebie uczucia macierzyńskie i synowskie?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pogląd Sądu Wojewódzkiego o braku interesu prawnego powódki w wytoczeniu powództwa o zaprzeczenie macierzyństwa jest nietrafny. Powództwo takie zmierza do ustalenia braku stosunku rodzicielskiego, co dotyka stanu cywilnego powódki i tym samym oznacza, że posiada ona interes prawny w uzyskaniu takiego rozstrzygnięcia. Twierdzenie, że powódka nie zdaje sobie sprawy z istoty i skutków procesu, jest dowolne i przeczy mu treść pozwu oraz jej konsekwentne stanowisko w postępowaniu.
Stan faktyczny
Powódka Janina J. wniosła o zaprzeczenie macierzyństwa wobec Marcina Jana S., który został zgłoszony jako jej syn urodzony w 1942 r. W rzeczywistości był to adoptowany chłopiec, którego powódka wybrała z zakładu dla sierot. Pozwany wychowywał się w domu powódki i traktował ją jak matkę, a ona darzyła go uczuciem macierzyńskim, co przejawiało się m.in. w równym podziale majątku. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając brak interesu prawnego powódki.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok i ustalił, że pozwany nie jest synem powódki.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Masłowski. Sędziowie: J. Ignatowicz (sprawozdawca), W. Orlicki.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Janiny J. przeciwko Marcinowi Janowi S. o zaprzeczenie macierzyństwa, na skutek rewizji powódki od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu z dnia 29 kwietnia 1965 r.,zaskarżony wyrok zmienił i ustalił, że pozwany Marcin Jan S., zapisany do aktu urodzenia sporządzonego przez Urząd Stanu Cywilnego w W. jako Marcin Jan J., syn Karola Gustawa J. i jego żony Janiny Heleny J., z domu G., urodzony w dniu 16 grudnia 1942 r. - nie jest synem powódki Janiny Heleny J. i jej zmarłego męża Karola Gustawa J.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 29 kwietnia 1965 r. Sąd Wojewódzki w Poznaniu oddalił powództwo Janiny J. o zaprzeczenie jej macierzyństwa w stosunku do pozwanego Marcina Jana S., ustalając następujący stan faktyczny:W okresie okupacji, znany na terenie miasta P., dziś już nieżyjący, lekarz pediatra Karol Gustaw J. został wysiedlony i wraz z rodziną zamieszkał w W. Tamże żona jego, powódka Janina J., urodziła w dniu 16 grudnia 1942 r. córkę Marię Teresę J. Pomimo to w czasie przeprowadzania przez Niemców pacyfikacji Zamojszczyzny powódka wraz z mężem powzięła decyzję przyjęcia na wychowanie bezdomnego dziecka.Udała się więc do Zakładu dla Sierot imienia ks. Baudouina i tam wybrała niemowlę, na które zwróciła uwagę sekretarka Zakładu twierdząc, że dziecko to źle się chowa.O wyborze dziecka zawiadomiła swego męża, który wraz z koleżanką, również lekarką, udał się do Zakładu i stamtąd dziecko po zbadaniu zabrał. Dziecko w tym czasie, według wypowiedzi powódki, już siedziało i mogło mieć około czterech miesięcy. Dziecko to przez męża powódki, Karola Gustawa J., zostało zgłoszone w urzędzie stanu cywilnego (w kościele św. Józefa na W.) jako dziecko powódki i jej męża, urodzone jako bliźniak w dniu 16 grudnia 1942 r. razem z córką powódki, Marią Teresą.Powódka traktowała swego wychowanka jak swego syna, nie czyniąc żadnej różnicy między nim a córką. Fakt przyjęcia pozwanego na wychowanie pozostał też nawet dla najbliższego otoczenia tajemnicą i wiedziało o nim tylko około pięciu osób, w tym starsza córka, Joanna, która w czasie urodzenia siostry Marii miała 14 lat. Pozwany więc wychowywał się w domu małżonków J. jako ich syn i Marię Teresę J. traktował jako swą rzeczywistą siostrę. Pozwany traktował powódkę i nadal traktuje jako swą rzeczywistą matkę.Również powódka, jak to sama przyznała, kochała pozwanego jak swe własne dziecko i nadal jeszcze żywi do niego najżywsze uczucie. Pozwany nadal uważa dom powódki za swój dom rodzinny, odwiedzając go, w zależności od czasu, kilka razy w tygodniu.Pozwany również nadal rzekomą bliźniaczkę Marię Teresę uważa za swą siostrę, a ta, jak wynika z wyjaśnień powódki, o faktycznym stanie rzeczy dowiedziała się ona dopiero po wytoczeniu powództwa. O macierzyńskim uczuciu powódki do pozwanego świadczy fakt, że rozdzielając swą posiadłość pod Poznaniem, darowała równy obszar gruntu swym córkom Joannie i Marii oraz pozwanemu Marcinowi wydzielając każdemu z nich obszar 3.000 m2.Nawet w czasie, gdy pozwany znalazł się w zakładzie wychowawczym, odwiedzał powódkę i jej dom. W tym stanie rzeczy pozwany (na rozprawie) posiadał moralne uprawnienie do złożenia oświadczenia tej treści, że nawet w wypadku uznania przez Sąd, że nie jest synem powódki, będzie nadal traktował powódkę jako swą matkę.Mając te ustalenia faktyczne na uwadze, Sąd Wojewódzki podkreślił, że zgodnie z ustalonym orzecznictwem w sprawach o prawa stanu nie ma zastosowania art. 3 p.o.p.c. (obecnie art. 5 k.c.) i że w sprawach tych nie może nastąpić oddalenie powództwa z powołaniem się na naruszenie zasad współżycia społecznego. Mimo to Sąd Wojewódzki powództwo oddalił z przyczyn następujących:Proces o zaprzeczenie macierzyństwa jest procesem ustalającym (art. 189 k.p.c.), w którym strona powodowa musi wykazać interes prawny w ustaleniu stosunku prawnego czy prawa. Sąd Wojewódzki nie dopatrzył się takiego interesu po stronie powódki.W sprawie niniejszej interesy obu stron nie są sobie przeciwstawne, lecz przeciwnie, są ze sobą zbieżne. Powódka nadal żywi do pozwanego - choć ten prawdopodobnie swym zachowaniem się, a w szczególności niechęcią do nauki sprawił jej przykrości - najżywsze uczucie.Nie są to puste słowa, bo uczucie to powódka okazała tak przy rozdziale swego majątku, jak i przy składaniu swych zeznań na rozprawie. Pozwany prawdopodobnie w wieku swego dojrzewania sprawił zawód swej przybranej matce, przy czym oddźwięk tego zawodu znajduje swój wyraz w zmianie przez niego nazwiska, lecz obecnie - po uzyskaniu wieku dojrzałego - chce nadal uchodzić za syna powódki, czemu dał wyraz w swych zeznaniach.Powódka, wytaczając powództwo, kierowała się motywami tylko jej znanymi, lecz biorąc pod uwagę treść jej wyjaśnień, przyjąć można za pewne, że nie zamierzała pozwanemu wyrządzić krzywdy, nawet w sensie moralnym. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że w razie uwzględnienia powództwa pozwany pozostałby na przyszłość człowiekiem bez nazwiska, pozbawionym aktu urodzenia. Skoro bowiem rodzice jego nie są znani, zachodziłaby potrzeba zastosowania art. 41 prawo o aktach stanu cywilnego.Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżyła powódka.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Pogląd Sądu Wojewódzkiego, że powódka nie ma interesu prawnego w wytoczeniu powództwa o zaprzeczenie swego macierzyństwa, jest oczywiście nietrafny. Powództwo takie zmierza do ustalenia, że między powódką a pozwanym nie istnieje stosunek rodzicielski, a więc dotyczy m.in. stanu cywilnego powódki. Tym samym orzeczenie sądu uwzględniające takie powództwo dotyka sfery spraw powódki, to zaś - zgodnie z utrwalonym poglądem doktryny - właśnie oznacza, że powódka ma interes prawny w uzyskaniu takiego rozstrzygnięcia.Zupełnie dowolne jest także twierdzenie Sądu I instancji, że powódka nie zdaje sobie sprawy z istoty i skutków procesu, jaki wszczęła. Przeczy temu zarówno jasna treść pozwu, jak i konsekwentne stanowisko zajmowane przez powódkę w toku całego postępowania łącznie z treścią wniesionej przez nią rewizji.W tych warunkach, a nadto z tego względu, że ustalenia faktyczne zaskarżonego wyroku pozwalają na merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy przez sąd rewizyjny. Sąd Najwyższy z mocy art. 390 § 1 k.p.c. orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 3art. 5 KCart. 189 KPCart. 41art. 390 § 1 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.