I CR 463/56

PostanowienieIzba Cywilna1956-10-22

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy ugoda zawarta w toku postępowania scaleniowego, zatwierdzona przez Inspektora Ziemskiego w okresie okupacji, może być uznana za skuteczną w świetle dekretu z dnia 14 kwietnia 1948 r. o dostosowaniu do warunków powstałych w związku z wojną zasad postępowania scaleniowego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że ugoda zawarta w toku postępowania scaleniowego, zatwierdzona przez Inspektora Ziemskiego w okresie okupacji, nie może być uznana za skuteczną w świetle art. 8 dekretu z dnia 14 kwietnia 1948 r., ponieważ zatwierdzenie to, jako akt administracyjny, ma charakter orzeczenia. Jednakże, nie pociąga to za sobą nieważności ugody, a jedynie wymaga ponownego wystąpienia o zatwierdzenie do odpowiednich organów administracyjnych. Ostateczna moc ugody zależy od decyzji organu administracyjnego.
Stan faktyczny
Powód Bolesław S. domagał się eksmisji pozwanego Tomasza S. z gruntu, powołując się na ugodę z 1944 r., na mocy której pozwany przeniósł na powoda własność działki w zamian za zrzeczenie się roszczeń z tytułu świadczonych usług. Ugoda została zatwierdzona przez Inspektora Ziemskiego. Pozwany twierdził, że ugoda jest nieważna, gdyż postępowanie scaleniowe nie zostało zakończone. Sądy niższych instancji oddaliły powództwo, uznając ugodę za nieważną z powodu niezakończenia scalenia gruntów.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone wyroki i przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu w Wołominie do ponownego rozpoznania, nakazując udzielenie powodowi terminu do wystąpienia o zatwierdzenie ugody przez organy administracyjne i zawieszenie postępowania do czasu zakończenia postępowania administracyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Marowski. Sędziowie: J. Ignatowicz (sprawozdawca), L. Moskwa.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Bolesława S. przeciwko Tomaszowi S. o eksmisję z gruntu, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Prokuratora Generalnego PRL od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla województwa warszawskiego w Warszawie z dnia 15 lipca 1955 r., zaskarżony wyrok i wyrok Sądu Powiatowego w Wołominie z dnia 8 lutego 1955 r. uchylił i sprawę przekazał temu ostatniemu Sądowi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneW pozwie wniesionym w dniu 11 października 1954 r. przeciwko Tomaszowi S. powód Bolesław S. domagał się nakazania eksmisji pozwanego z dwóch morgów gruntu położonego we wsi W., powiat Wołomin, wchodzących w skład osady spadkowej po zmarłym Franciszku G. W uzasadnieniu pozwu powód twierdził, że w dniu 3 lutego 1944 r. zawarł z pozwanym i jego żoną, zmarłą w dniu 6 września 1954 r. Franciszką S., przed mierniczym prowadzącym scalenie gruntów wsi W. ugodę, z mocy której pozwany i jego żona przenieśli na powoda prawo własności spornej działki gruntu, w zamian za co powód zrzekł się wszelkich roszczeń pieniężnych z tytułu świadczonych przez szereg lat przez powoda i jego rodzinę usług w gospodarstwie pozwanego. Wymieniona wyżej ugoda została zatwierdzona orzeczeniem Inspektora Ziemskiego w Radzyminie w dniu 23 lutego 1944 r.Pozwany wnosił o oddalenie powództwa zarzucając, że wobec niezakończenia postępowania scaleniowego wsi W. ugoda powyższa jest nieważna.Wyrokiem z dnia 8 lutego 1955 r. Sąd Powiatowy w Wołominie ustaliwszy, że strony istotnie zawarły wymienioną w pozwie ugodę, powództwo oddalił, zaś Sąd Wojewódzki oddalił w dniu 15 lipca 1955 r. rewizję powoda od tego wyroku. Sąd Wojewódzki stanął na stanowisku, że chociaż z mocy przepisów art. 9 i 4 ustawy z dnia 31 lipca 1923 r. o scalaniu gruntów (Dz. U. z 1927 r. Nr 92, poz. 833) wszelkie ugody zawarte wobec komisarza ziemskiego podczas scalenia mają moc prawną orzeczeń i ugód sądowych, "to jednak oczywiście z zastrzeżeniem, że scalenie dojdzie do skutku". Zdaniem Sądu Wojewódzkiego wymienione umowy "zawierane są niejako pod warunkiem zawieszającym, którym jest przeprowadzenie scalenia". Sąd Powiatowy w swym wyroku podkreślił, że ugody zawierane w toku postępowania scaleniowego mogą regulować tylko stosunki już istniejące, natomiast zadaniem ich nie jest stwarzanie stosunków nowych, tak jak to miało miejsce w wypadku ugody stron, skoro zmierzała ona do przeniesienia własności.Wymienione wyroki zaskarżył Generalny Prokurator rewizją nadzwyczajną wniesioną w dniu 24 maja 1956 r., wnosząc o ich zmianę i o nakazanie eksmisji pozwanego ze spornego gruntu.Do rewizji nadzwyczajnej został załączony odpis pisma Centralnego Zarządu Urządzeń Rolnych do Generalnej Prokuratury z dnia 19 marca 1956 r., w którym wypowiedziano pogląd, że ugoda, z której powód wywodzi swe prawa, jest ważna i w pełni skuteczna. W piśmie tym zamieszczono także informację, że postępowanie scaleniowe, w toku którego strony zawarły wymienioną ugodę, nie zostało zaniechane w trybie przewidzianym w art. 39 ustawy scaleniowej, "lecz zostało jedynie czasowo przerwane z powodu innych bardziej pilnych prac związanych z przebudową ustroju rolnego i będzie kontynuowane w miarę posiadania wolnych sił technicznych".Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizja nadzwyczajna trafnie zarzuca, że pogląd Sądu Wojewódzkiego, iż w świetle art. 9 i 44 ustawy o scaleniu gruntów ugoda zawarta w toku postępowania scaleniowego staje się skuteczna i nabiera mocy ugody sądowej dopiero z chwilą doprowadzenia postępowania scaleniowego do końca, jest dowolny. Wymienione przepisy bynajmniej takiego postanowienia nie zawierają, a gdy chodzi o logiczną ich wykładnię, to prowadzi ona do wniosków odmiennych. Postępowanie scaleniowe jest z reguły długotrwałe, przy czym nieraz zdarza się, że nie osiąga ono zamierzonego rezultatu. W tych warunkach przyjęta przez Sąd Wojewódzki wykładnia prowadziłaby - gdy chodzi o ugody zawarte w początkowej fazie postępowania scaleniowego - do długotrwałego stanu niepewności, niepożądanego w stosunkach rolnych, gdyż stabilizacja ich jest koniecznym warunkiem prawidłowej produkcji. Bez wyraźnego postanowienia ustawy brak jest podstaw do takiego ograniczenia mocy ugód zawieranych w toku postępowania scaleniowego, jakie w drodze wykładni, bliżej zresztą nie uzasadnionej, przyjął Sąd Wojewódzki w zaskarżonym wyroku; uznać natomiast należy, że ugody, o których mowa, stają się skuteczne z chwilą ich zatwierdzenia, ostateczny zaś wynik postępowania scaleniowego nie wpływa na ich moc.Nie można się również zgodzić ze stanowiskiem Sądu Powiatowego, że ugoda, o którą chodzi w sprawie, była niedopuszczalna z tej przyczyny, iż nie regulowała ona stosunków już istniejących, lecz tworzyła nowy stan prawny. Sąd Powiatowy trafnie wskazał, że do istoty ugody należy, jak to stanowi art. 621 k.z., poczynienie przez strony wzajemnych ustępstw co do istniejącego między stronami stosunku prawnego, aby uchylić spór istniejący czy powstać mogący lub niepewność co do roszczeń wynikających ze stosunku prawnego albo by zapewnić realizację tych roszczeń. Sąd Powiatowy jednak przeoczył, że między stronami istniał długoletni stosunek pracy i że strony zawarły ugodę właśnie w tym celu, aby uchylić, jak to wynika z jej treści, spór na tle tego stosunku powstać mogący o należne powodowi wynagrodzenie.Nie jest dalej uzasadniony zarzut podniesiony przez pełnomocnika pozwanego na rozprawie w Sądzie Najwyższym, że zawarta przez strony ugoda jest nieważna i z tej przyczyny, iż jeden z jej uczestników, a mianowicie żona pozwanego była niepiśmienna. Ugoda zawarta w toku postępowania scaleniowego ma zgodnie z dyspozycją art. 9 ustawy z dnia 31 lipca 1923 r. moc ugody sądowej, ta zaś zastępuje całkowicie - jak to przyjmuje dotychczasowa praktyka - formę notarialną. Zgodnie przeto z obowiązującym w dacie zawarcia ugody, o którą chodzi w sprawie, przepisem art. 114 k.z. żona pozwanego mogła tę ugodę przenoszącą prawo własności gruntu zawrzeć ważnie w postępowaniu scaleniowym, pomimo że nie umiała pisać i czytać.Chybiony jest również zarzut pełnomocnika pozwanego, że zawarta przez strony ugoda dotknięta jest nieważnością z tej przyczyny, iż nie została zawarta, jak tego wymaga art. 44 ustawy z dnia 31 lipca 1923 r., przed komisarzem ziemskim, lecz przed organem technicznym, jakim jest mierniczy. Zarzut ten jest o tyle nietrafny, że do ugody stron nie ma zastosowania art. 44 (co zresztą przeoczył także Sąd Wojewódzki), lecz art. 9 wymienionej ustawy. Art. 44 reguluje jedynie, jak to wynika w sposób nie budzący wątpliwości z jego brzmienia, tryb zawierania ugód, jakie zainteresowani mogą zawrzeć w toku postępowania scaleniowego w wypadku, gdy przed wszczęciem tego postępowania zawisł między nimi spór sądowy, który strony zdecydowały się, po wszczęciu tego postępowania, załatwić ugodowo. Wówczas komisarz ziemski jest tym organem, który zastępuje sąd. Gdy do sporu sądowego nie doszło, strony po wszczęciu postępowania scaleniowego mogą zawrzeć zgodę w trybie przewidzianym w art. 9, a ten przepis bynajmniej nie wymaga udziału komisarza ziemskiego przy zawarciu takiej ugody. Co więcej, nie wymaga on w ogóle udziału jakiegokolwiek organu urzędowego przy spisaniu ugody, a ingerencję takiego organu ogranicza do zatwierdzenia ugody przez urząd ziemski.Za zasadny natomiast Sąd Najwyższy uznał zarzut pełnomocnika pozwanego, że ugoda stron nie może być uznana za skuteczną ze względu na przepis art. 8 dekretu z dnia 14 kwietnia 1948 r., w sprawie dostosowania do warunków powstałych w związku z wojną - zasad postępowania scaleniowego przewidzianych w ustawie z dnia 31 lipca 1923 r. o scalaniu gruntów (Dz. U. Nr 21, poz. 144). Przepis ten stanowi, że z czynności scaleniowych dokonanych w czasie okupacji mogą być uwzględnione w toku postępowania scaleniowego przewidzianego w ustawie z dnia 31 lipca 1923 r. o scaleniu gruntów tylko te czynności, które odpowiadają przepisom wymienionej ustawy, a nie mają charakteru orzeczeń. Ponieważ zatwierdzenie ugody jest ze swej istoty, jako akt administracyjny, orzeczeniem, przeto zatwierdzenie ugody zawartej przez strony dokonane w dniu 23 lutego 1944 r. przez Inspektora Ziemskiego nie może być uznane w świetle zacytowanego przepisu za skuteczne. Nie pociąga to jednak, jak tego dowodził pełnomocnik pozwanego, nieważności ugody stron. Art. 9 ustawy o scaleniu gruntów nie przewiduje terminu prekluzyjnego, w ciągu którego ugoda zawarta w toku postępowania scaleniowego powinna być zatwierdzona, nie ma przeto przeszkód, aby powód o zatwierdzenie to wystąpił do odpowiednich organów obecnie. Ugoda stron straciłaby moc tylko wówczas, gdyby władze ziemskie zatwierdzenia jej prawomocnie odmówiły.Z tych zasad, skoro ostateczna moc ugody stron zależy od decyzji organu administracyjnego, o której wydanie powód jeszcze nie wystąpił, merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy przez Sąd Najwyższy, jako to wnosi rewizja nadzwyczajna, nie jest możliwe.W końcu podkreślić należy, że upływ 6-miesięcznego terminu od daty uprawomocnienia się zaskarżonego wyroku (art. 399 § 1 k.p.c.) nie stoi na przeszkodzie do uwzględnienia rewizji nadzwyczajnej, gdyż za takim orzeczeniem przemawia interes Państwa Ludowego, jak to bowiem Sąd Najwyższy niejednokrotnie wyjaśniał, interes ten polega m. in. na zapewnieniu człowiekowi pracy możności uzyskania należnego mu wynagrodzenia, a do tego właśnie zmierza rewizja nadzwyczajna w sprawie niniejszej.Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Powiatowy udzieli powodowi terminu do wystąpienia z wnioskiem do władz ziemskich o zatwierdzenie ugody stron, a następnie zawiesi postępowanie w sprawie do czasu prawomocnego zakończenia wszczętego w ten sposób postępowania administracyjnego.Z zasad wyżej przedstawionych, skoro prawidłowe rozstrzygnięcie sprawy wymaga wydania decyzji przez organy administracyjne w przedmiocie zatwierdzenia zawartej przez strony ugody, zaskarżone wyroki należało w myśl art. 384 w związku z art. 398 k.p.c. uchylić i sprawę przekazać Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 9art. 39art. 621art. 114art. 44art. 8art. 399 § 1 KPCart. 384art. 398 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 24.07.2026.