I PR 2/70

WyrokIzba Cywilna1970-05-03

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną pracownikowi przez innego pracownika, który w stanie nietrzeźwości i pod wpływem alkoholu, będąc uzbrojony, naruszył zasady bezpieczeństwa i porządku w miejscu pracy, co doprowadziło do wypadku?
Ratio decidendi
Pracodawca jest obowiązany zapewnić pracownikom bezpieczne warunki pracy, wyłączające zagrożenie ich życia lub zdrowia. Uchybia temu obowiązkowi, jeśli wiedząc o stanie zagrożenia wywołanego bezprawnym zachowaniem innego pracownika, nie podejmuje starań w celu usunięcia takiego stanu. Bezczynność pracodawcy w sytuacji, gdy pracownik w stanie nietrzeźwości, znany ze skłonności do awanturnictwa i uzbrojony, stwarza realne zagrożenie dla załogi, stanowi podstawę jego odpowiedzialności za szkodę wynikłą z wypadku, na zasadach wynikających z przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy oraz przepisów kodeksu cywilnego.
Stan faktyczny
Powód, pracownik Spółdzielni, został ugodzony nożem przez innego pracownika, Franciszka N., który był w stanie nietrzeźwości i awanturował się na terenie zakładu pracy. W wyniku obrażeń powód stał się inwalidą. Powód dochodził odszkodowania od Spółdzielni i Franciszka N., argumentując, że Spółdzielnia ponosi winę za wypadek, ponieważ nie usunęła z terenu zakładu nietrzeźwego i agresywnego pracownika N., mimo że jego zachowanie stanowiło zagrożenie. Sąd Wojewódzki zasądził odszkodowanie, ale Sąd Najwyższy obniżył je z powodu przedawnienia części roszczeń o rentę i uchylił wyrok w części dotyczącej renty za przyszłość, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy obniżył zasądzoną kwotę odszkodowania do 63.422 zł z przyznanymi odsetkami, uchylił wyrok w części dotyczącej renty za czas od 1 września 1968 r. i przekazał sprawę w tym zakresie do ponownego rozpoznania, a pozostałe rewizje oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Tyszka (sprawozdawca). Sędziowie: K. Zieliński, A. Szczurzewski.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Kazimierza D. przeciwko Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w S. i Franciszkowi N. o odszkodowanie, na skutek rewizji obu stron od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Koszalinie z dnia 26 września 1969 r.1) zmienił zaskarżony wyrok w stosunku do obu pozwanych w ten sposób, że zasądzoną na rzecz powoda kwotę 117.222,84 zł obniżył do 63.422 zł z przyznanymi odsetkami;2) uchylił tenże wyrok w części oddalającej powództwo o rentę za czas od dnia 1 września 1968 r. i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Koszalinie do ponownego rozpoznania;3) oddalił wszystkie rewizje w pozostałej części.Uzasadnienie faktycznePowód dochodził pozwem wniesionym w dniu 5 sierpnia 1968 r. od obu pozwanych solidarnie odszkodowania za skutki wypadku w zatrudnieniu, jakiemu uległ w dniu 8 sierpnia 1958 r. Dla uzasadnienia swego żądania powód podał, że gdy w wymienionym dniu jako pracownik pozwanej Spółdzielni stał w kolejce do kasy po wypłatę, został ugodzony nożem w klatkę piersiową przez znajdującego się w stanie nietrzeźwym pozwanego Franciszka N., również pracownika Spółdzielni. Wskutek doznania ciężkiego obrażenia ciała (zranienie serca) powód utracił zdolność do pracy zarobkowej i stał się inwalidą (początkowo I grupy, a następnie II i w końcu III grupy).Współodpowiedzialność pozwanej Spółdzielni powód uzasadnił tym, że pozwana jako pracodawca N. "tolerowała" go jako pracownika, chociaż nadużywał on alkoholu i był skłonny do awantury i chuligaństwa, a w dniu wypadku nie usunięto go z terenu zakładu pracy, mimo że będąc w stanie nietrzeźwym, groził nożem współpracownikom.W szczególności powód żądał zasądzenia od pozwanych solidarnie:1) 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną;2) 6.606,90 zł tytułem utraconych zarobków w okresie pobierania zasiłków chorobowych;3) 94.904,70 zł tytułem zaległej renty za czas od 10 maja 1959 r. do 31 grudnia 1968 r.;4) 54.560 zł tytułem zwrotu wydatków poniesionych w związku z chorobą i leczeniem (dodatkowe odżywianie, pielęgnacja itp.);5) renty w kwocie 1.205 zł miesięcznie za czas od 1 stycznia 1969 r.Pozwana Spółdzielnia wniosła o oddalenie powództwa wywodząc, że nie ponosi odpowiedzialności za czyn pozwanego N. popełniony nie przy wykonywaniu powierzonej mu czynności i będący wynikiem jego nieporozumień z powodem.Natomiast pozwany N. zasłaniał się brakiem środków pieniężnych na naprawienie szkody powoda.Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda od obu pozwanych solidarnie 117.222,84 zł oraz rentę w kwocie 340 zł miesięcznie, począwszy od dnia 1 września 1968 r., a w pozostałej części powództwo oddalił, przy czym oparł się na następujących ustaleniach:Pozwany Franciszek N. został prawomocnie skazany z art. 235 § 1 i 237 § 1 k.k. na 10 lat więzienia za to, że w dniu 8.VIII.1958 r. ugodził powoda nożem w klatkę piersiową, przebijając mu lewy przedsionek serca i powodując chorobę zagrażającą jego życiu, a ponadto za to, że tegoż dnia uderzył nożem Tadeusza J., powodując u niego lekkie uszkodzenie ciała w postaci rany powłoki podbrzusza.Pozwany Franciszek N., który był zatrudniony w pozwanej Spółdzielni w charakterze pomocnika palacza, przybył w dniu 8.VIII.1958 r. około godz. 11 do zakładu pracy po wypłatę oraz dla załatwienia sprawy swego urlopu, przy czym znajdował się wówczas w stanie nietrzeźwym. Najpierw udał się do kierownika działu i kadr Jana M., żądając udzielenia mu urlopu, którego mu odmówiono ze względu na brak zgody kierownika właściwego działu. Następnie N. udał się na teren zakładu i w obecności pracowników zaczął się odgrażać kierownikowi kadr i swemu przełożonemu, kierownikowi działu Zbigniewowi J., ostrzył nóż i groził, że ich zabije. Otoczenie przyjmowało obojętnie zachowanie się N. Około godz. 13 udał się on do pomieszczenia biurowego Spółdzielni po pobory, nie chciał stanąć w kolejce i kłócił się ze stojącymi tam kobietami. Stojący w kolejce powód zwrócił N. uwagę, aby się należycie zachował i aby po odebraniu pieniędzy poszedł do domu. Gdy N. natarł na powoda, ten go odepchnął od siebie. Wówczas N. wyjął z kieszeni nóż składany i w zamieszaniu, które się wytworzyło, uderzył wpierw nożem przypadkowo przechodzącego pracownika Spółdzielni Tadeusza J., a następnie powoda w klatkę piersiową. Skaleczenie J. okazało się powierzchowne, natomiast skaleczenie powoda okazało się ciężkie, zagrażające życiu i gdyby nie niezwłoczna operacja, powód byłby zmarł na skutek skaleczenia lewego przedsionka serca. Stan nietrzeźwości pozwanego N. był w sposób oczywisty dla otoczenia widoczny, zwłaszcza że awanturował się on przed napaścią na powoda, groził, że zabije niektóre osoby, i ostrzył nóż na kamieniu. Pozwany N. był przedtem zwolniony z pracy za wybryki chuligańskie, ale zwolnienie cofnięto, gdyż nie było palacza na jego miejsce. Pomiędzy N. a D. były zatargi o to, że N., jako palacz, za mało dostarczał pary do aparatowni, w której pracował powód.Przełożony pozwanego N., mechanik J., zgłosił o zachowaniu się N. mechanikowi S.Pomieszczenie kasy znajdowało się w biurze Spółdzielni i zachowanie się pijanego N. na korytarzu nie mogło ujść uwagi ogółu pracowników.Powód wskutek zranienia był całkowicie niezdolny do pracy i w czasie od 8.VIII.1958 r. do 10.V.1959 r. pobierał zasiłek chorobowy (1.100 zł miesięcznie), a od 10.V.1959 r. do lutego 1961 r. rentę inwalidzką I grupy w kwocie 1.327 zł miesięcznie. Od lutego 1961 r. do kwietnia 1963 r. powód był inwalidą II grupy i pobierał rentę inwalidzką w kwocie 1.087 zł. Od kwietnia zaś 1963 r. jest on inwalidą III grupy, pobierając do końca grudnia 1967 r. rentę w kwocie 907 zł, a od 1 stycznia 1968 r. w kwocie 988 zł miesięcznie. Średni zarobek powoda przed wypadkiem wynosił 1.834 zł miesięcznie.Od dnia 19 listopada 1964 r. powód jest zatrudniony jako chałupnik w innej Spółdzielni i zarabia przeciętnie 659,16 zł miesięcznie.W okresie choroby i leczenia szpitalnego, gdy życie powoda było poważnie zagrożone, zachodziła potrzeba pełnienia przy nim specjalnych dyżurów nocnych pielęgniarki, osobno opłaconej przez powoda. Między innymi dyżur taki pełniła pielęgniarka Maria K., otrzymując za 8-godzinny dyżur nocny kwotę 100 zł.Ponadto lekarze stwierdzili potrzebę okresowego lepszego odżywiania się powoda w okresie choroby. Powód w latach 1958, 1963 był kierowany 6-ciokrotnie do sanatoriów, ponosząc w związku z tymi wyjazdami wydatki.Pozwany N., jako sprawca, odpowiada za szkodę powoda na podstawie art. 415 i 422 k.c. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego skutki wynikające z obrażeń ciała zadanych powodowi podlegają - z mocy art. XLIX przep. wprow. k.c. - ocenie według przepisów kodeksu cywilnego.Jeśli chodzi o odpowiedzialność pozwanej Spółdzielni jako zakładu pracy, to zdaniem Sądu Wojewódzkiego odpowiada ona również na zasadzie winy, a to wobec zaniechania przez jej pracowników wykonania obowiązków, jakie na nich ciążyły w sytuacji powstałej przez pojawienie się na terenie zakładu pijanego Franciszka N. W szczególności obowiązkiem mechanika J. oraz kadrowca M. było - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - spowodować niezwłocznie usunięcie N. z terenu zakładu pracy. Ten sam obowiązek spoczywał - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - także na innych odpowiedzialnych pracownikach Spółdzielni, którzy zetknęli się krytycznego dnia z N. będącym w stanie nietrzeźwym. Usunięcie w porę N. zapobiegłoby wypadkowi. Zachowanie się jego bowiem było ewidentnie niebezpieczne dla otoczenia, co wynika z faktu, że wygrażał się on współpracownikom i ostrzył ostentacyjnie nóż, a nadto był pijany, w takim zaś stanie należało się liczyć z możliwością wydarzenia niebezpiecznego w skutkach.Zapewnienie pracownikom bezpieczeństwa osobistego jest kardynalnym obowiązkiem zakładu pracy.Niedopełnienie przez pracowników Spółdzielni sprawujących kierownicze stanowiska obowiązku usunięcia N. z terenu zakładu jest - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - czynem karalnym z art. 286 k.k. Wobec zawinień o charakterze karalnym obu pozwanych, odpowiedzialność ich nie uległa przedawnieniu (art. 442 § 2 k.c.) i jest solidarna (art. 441 § 1 k.c.).Na zasądzoną kwotę 117.222,84 zł składa się szereg pozycji według następującego wyliczenia:1) z tytułu różnicy pomiędzy ostatnio pobieranymi przez powoda zarobkami a otrzymywanym zasiłkiem chorobowym za okres od 8.VIII.1958 r. do 10.V.1959 r. należy się powodowi kwota 6.606,90 zł;2) z tytułu różnicy pomiędzy zarobkiem a przyznaną rentą ZUS-u (w kwocie 1.327 zł) za okres od 10.V.1959 r. do 1.II.1961 r. należy się powodowi 10.082 zł;3) z tytułu różnicy obliczonej na zasadzie jak wyżej przypada powodowi kwota 19.422 zł za okres od 1.II.1961 r. do 1.IV.1963 r., w którym to okresie powód pobierał rentę w grupie II w kwocie 1.087 zł;4) w okresie od 1.IV.1963 r. do 18.XI.1964 r. powód pobierał rentę w grupie III-ej w kwocie 907 zł i jeszcze nie mógł pracować, różnica więc pomiędzy dotychczasowym wynagrodzeniem a rentą wynosi za ten okres 18.076,50 zł;5) w okresie od 19.XI.1964 r. do 31.XII.1967 r. powód pobierał rentę jak pod pkt 4, jednakże miał już w tym okresie pracę w Spółdzielni Inwalidów i zarobił tam ogółem kwotę 19.572,26 zł. Różnica pomiędzy wynagrodzeniem powoda pobieranym u pozwanej a rentą wynosi kwotę 34.762,50; od tej kwoty należy odliczyć sumę zarobków uzyskanych w Spółdzielni Inwalidów. Pozostaje więc ostatecznie należność powoda w kwocie 15.190,24 zł;6) w ciągu 1968 r. powód otrzymywał rentę w kwocie 988 zł. Różnica pomiędzy jego dawnymi zarobkami a rentą wynosi za okres od 1.I. do 31.VIII.1968 r. (miesiąc wniesienia powództwa) kwotę 6.768,80 zł. Powód zarobił w tym okresie 5.973,60 zł, wobec czego należy mu się różnica w kwocie 795,20 zł;7) z tytułu zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną, które Sąd Wojewódzki określił na 30.000 zł.Powód domaga się nadto dalszej różnicy za lata 1967 i 1968 twierdząc, że zarobki jego w związku z reformą płac byłyby wyższe i wyniosłyby kwotę 2.300 zł miesięcznie.W związku z tym Sąd Wojewódzki ustalił, że w 1967 r. bądź w 1968 r. przeprowadzone zostały zmiany w systemie płac, lecz nie wystąpiły one generalnie. Nie można więc twierdzić z pewnością, że powód otrzymałby wyższe wynagrodzenie, w jakiej wysokości i od jakiego czasu. Nie wolno zaś oprzeć ustaleń co do różnicy należnej powodowi z tego tytułu za okres ubiegły w stosunku do warunkowej wysokości wynagrodzenia. Ponieważ ustalenia takie nie miałby realnej podstawy, Sąd Wojewódzki nie uznał roszczenia powoda o zapłatę za 1967 r. i osiem miesięcy 1968 r. (do daty wniesienia pozwu).Natomiast Sąd Wojewódzki uwzględnił aktualne kształtujące się wyższe płace i zmienione warunki bytowe uwarunkowane stanem tych płac, jeśli chodzi o rentę wyrównawczą na przyszłość. Gdyby bowiem przyjąć za wielkość stałą poprzednie zarobki powoda w kwocie 1.834 zł miesięcznie, to po odliczeniu renty inwalidzkiej i aktualnych zarobków powoda w kwocie 659,16 zł miesięcznie pozostałaby różnica wynosząca zaledwie kwotę 79,94 zł miesięcznie. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego renta w wysokości tej różnicy nie odpowiadałaby obecnym warunkom, po upływie 10 lat od zaprzestania zarobkowania przez powoda.Podstawy ustalenia renty podlegają zmianom, w grę bowiem wchodzą również potrzeby powoda, które były inne w okresie po wypadku, a inne są one obecnie (art. 907 § 1 k.c.).Z powyższych względów Sąd Wojewódzki przyjął, że do wyliczonej renty w kwocie 80 zł (po zaokrągleniu) należy doliczyć kwotę 260 zł w związku z generalną zmianą warunków płac i warunków bytowych. Powód obecnie, po 10 latach, ma obowiązek przystosowania się do nowych warunków i podniesienia swoich zdolności zarobkowych.Zasądzona renta w kwocie 340 zł stanowi - zdaniem Sądu - dodatkowe wyrównanie utraty zarobków i zapewnia powodowi łącznie z pozostałymi źródłami wystarczające warunki bytowe. Ponadto Sąd Wojewódzki uznał za uzasadnione roszczenie powoda o zwrot wydatków na pielęgniarkę, której opieka była konieczna w okresie 41 dni po wypadku.Sąd Wojewódzki zasądził także na rzecz powoda 10.950 zł z tytułu dożywiania się w okresie choroby.Przyjmując wreszcie, że powód ponosił również pewne wydatki w okresie kilkuletniego leczenia poza świadczeniami z funduszów publicznych, Sąd Wojewódzki przyjął kwotę 2.000 zł za dostateczny ekwiwalent z tego tytułu.Wyrok ten zaskarżyły obie strony.Pozwana Spółdzielnia domaga się w rewizji zmiany wyroku i oddalenia co do niej powództwa w całości.Pozwany N. żąda w rewizji uchylenia wyroku i przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.Natomiast powód domaga się w rewizji zmiany wyroku przez uwzględnienie powództwa w całości.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:1. Co do rewizji pozwanej Spółdzielni:Skarżąca niesłusznie kwestionuje swoją odpowiedzialność za szkodę powoda, albowiem stanowisko Sądu Wojewódzkiego w tym względzie należy - w świetle okoliczności sprawy - uznać za prawidłowe.Pracodawca obowiązany jest zapewnić pracownikowi bezpieczne warunki pracy wyłączające zagrożenie jego życia lub zdrowia. Dotyczy to także obowiązku zapewnienia pracownikowi bezpiecznego środowiska pracy. Pracodawca uchybia temu obowiązkowi, jeśli wiedząc o stanie zagrożenia życia lub zdrowia pracownika wywołanego bezprawnym zachowaniem się innego pracownika nie podejmuje - pomimo możności - żadnych starań w celu usunięcia takiego stanu.Stan nietrzeźwości pracownika spowodowany nadużyciem alkoholu, zwłaszcza pracownika znanego zakładowi pracy ze skłonności do awanturnictwa w takim stanie, a przy tym uzbrojonego w nóż i odgrażającego się takim narzędziem innym pracownikom, stanowi niewątpliwie realne zagrożenie dla załogi.Dobitnym przykładem takiego stanu zagrożenia jest właśnie wypadek, o który chodzi w sprawie niniejszej. Z prawidłowych i zresztą nie kwestionowanych w rewizji ustaleń Sądu Wojewódzkiego wynika, że pozwany N., pracownik pozwanej Spółdzielni, który był jej znany ze skłonności do alkoholu i awanturnictwa, przybył w dniu 8.VIII.1958 r. do zakładu pracy w stanie nietrzeźwym i mimo że awanturował się i odgrażał nożem innym pracownikom, nikt z kierownictwa pozwanej ani jej pracowników nie zareagował na to w sposób właściwy i nie spowodował usunięcia pijanego awanturnika z terenu zakładu pracy (np. przy pomocy milicji), chociaż stan ten trwał parę godzin i był widoczny dla załogi. Słusznie zatem Sąd Wojewódzki dopatrzył się normalnego związku przyczynowego pomiędzy powyższym uchybieniem Spółdzielni a tragiczną w skutkach dla powoda napaścią na niego ze strony pijanego awanturnika, który bez powoda ugodził go nożem w pierś.Wypadek, jakiemu uległ powód, jest wypadkiem w zatrudnieniu w rozumieniu art. 36 dekretu o p.z.e. Bezczynność zaś pozwanej, o której wyżej mowa, należy jej poczytać jako uchybienie zasadom bhp wynikającym z prostego doświadczenia życiowego.Pozwana Spółdzielnia ponosi zatem odpowiedzialność za szkodę powoda na podstawie art. 24 dekretu o p.z.e., odpowiada bowiem za uchybienie (zaniechanie) zarówno swych organów jak i swych pracowników, którzy mając możność usunięcia stanu zagrożenia bez narażenia własnego bezpieczeństwa (np. przez wezwanie milicji), nie uczynili tego, co zresztą sama skarżąca określa jako szkodliwą społecznie "znieczulicę" ze strony swej załogi.Uchybienie powyższe kwalifikuje się co najmniej jako występek nieumyślny z art. 286 § 3 k.k. Słusznie zatem Sąd Wojewódzki przyjął, że w danym przypadku mogłoby wchodzić w grę tylko przedawnienie 10-letnie, które nie nastąpiło (art. 283 § 4 k.z.).Niezależnie jednak od zarzutów rewizji należało podnieść z urzędu (art. 381 § 1 k.p.c.), że inna jest sytuacja w zakresie przedawnienia, jeśli chodzi o dochodzoną przez powoda zaległą rentę za czas od 10.V.1959 r.Sąd Najwyższy wyjaśnił już w uchwale w składzie siedmiu sędziów z dnia 19.XI.1965 r. III PO 32/64, wpisanej do księgi zasad prawnych (OSNCP 6/66, poz. 9), że roszczenie o rentę określone w art. 161 § 2 i 3 oraz w 162 § 2 i 3 k.z. przedawnia się z upływem lat 3 albo 10 (art. 283 k.z.), natomiast roszczenia o zaległe świadczenia okresowe tej renty przedawniają się z upływem lat 5 (art. 282 pkt 2 k.z.).Zasada powyższa zachowała swą aktualność także pod rządem k.c. (art. 444 § 2, 446 § 2, 442 k.c.), ale z uwzględnieniem tego, że roszczenia o zaległe świadczenia okresowe renty przedawniają się obecnie z upływem lat 3 (art. 118 k.c.).Powód nie może zatem dochodzić zaległych rat renty za okres przedawniony, tj. dłuższy niż 3 lata wstecz od daty wniesienia pozwu, czyli za okres do dnia 5.VIII.1965 r. (art. XXXV przep. wprow. k.c.).Wobec więc tego, że zaległa renta należy się powodowi tylko za okres nieprzedawniony od 5.VIII.1965 r. do 30.VIII.1968 r., zaskarżony wyrok podlegał w tym zakresie odpowiedniej zmianie.Uwzględniając wysokość zarobków powoda przed wypadkiem ustaloną przez Sąd Wojewódzki na 1.834 zł miesięcznie, uwzględniając dalej zarobki osiągane przez niego obecnie w kwocie 660 zł miesięcznie (w zaokrągleniu) oraz pobieraną przez powoda rentę inwalidzką (w kwocie 907 zł miesięcznie do końca 1967 r. oraz w kwocie 988 zł od 1.I.1968 r.), należało przyjąć, że z tytułu zaległej renty za powyższy okres wynoszący 37 miesięcy należy się powodowi kwota 9.765 zł, a w szczególności za czas od 1.VIII.1965 r. (dla równego rachunku) do 31.XII.1967 r. - 8.277 zł i za czas od 1 stycznia do 31 sierpnia 1968 r. - 1.488 zł. Ogółem zatem ze wszystkich tytułów wymienionych w zaskarżonym wyroku (zadośćuczynienie, wyrównanie zasiłków, dożywianie, dojazdy, pielęgniarka i zaległa renta) należy się powodowi 63.422 zł (w zaokrągleniu). Do tej też kwoty podlegała obniżeniu zasądzona na rzecz powoda kwota 117.222,84 zł (pkt I sentencji wyroku).2. Co do rewizji pozwanego N.:Rewizja jest całkowicie chybiona.Skarżący został prawomocnie skazany za chuligańską napaść na powoda i zranienie go nożem. Odpowiada więc na podstawie art. 134 k.z. za wynikłą stąd dla powoda szkodę. Skarżący nie kwestionuje zresztą swej winy, która jest oczywista, zasłania się natomiast głównie brakiem środków pieniężnych na pokrycie tej szkody.Kwestia ta może mieć jednak znaczenie dopiero w postępowaniu egzekucyjnym. Brak jest natomiast w świetle okoliczności sprawy jakichkolwiek podstaw do obniżenia odszkodowania należnego powodowi od skarżącego, poza jedynie wspomnianym już wyżej obniżeniem z powodu przedawnienia zasądzonej kwoty z tytułu zaległej renty, co - jak już wyżej wspomniano - należało podnieść z urzędu.3.Co do rewizji powoda:Rewizja uzasadniona jest tylko częściowo.Niesłuszny jest pogląd wyrażony w rewizji, że powodowi należą się od zasądzonej kwoty odsetki od dnia 8 sierpnia 1958 r. tj. od daty czynu, którym wyrządzono mu szkodę. Powód nie wykazał, aby przed wniesieniem pozwu wzywał pozwanych do zapłaty odszkodowania. Słusznie zatem Sąd Wojewódzki przyznał mu odsetki od dnia 5.VIII.1968 r., tj. od dnia wniesienia pozwu (art. 455 i 481 k.c.).Wysokość zasądzonego na rzecz powoda zadośćuczynienia (30.000 zł) nie nasuwa w sprawie zastrzeżeń, jeżeli uwzględnić, że obecny stan jego zdrowia uzasadnia zaliczenie go do III grupy inwalidów. Kwota powyższa odpowiada zasadom przyjętym w orzecznictwie w sprawach podobnych, które dotyczą takiego właśnie inwalidztwa.Nie nasuwa także zastrzeżeń rozstrzygnięcie Sądu Wojewódzkiego w zakresie wydatków powoda poniesionych na intensywniejsze odżywianie się i pielęgnację w okresie choroby oraz na wyjazdy związane z leczeniem. Należy przy tym dodać, że ścisłe ustalenie wysokości szkody powoda w tym zakresie było niemożliwe, a w każdym razie było poważnie utrudnione ze względu na charakter tych roszczeń. Kwoty zasądzone z powyższych tytułów nie mogą być uznane za zbyt niskie (art. 322 k.p.c.).Za słuszne również należało uznać stanowisko Sądu Wojewódzkiego w kwestii wysokości zarobków powoda - jako podstawy wyjściowej do obliczenia zaległej renty wyrównawczej - za okres nieprzedawniony, tj. od 1 sierpnia 1965 r. do 31 sierpnia 1968 r. Brak jest bowiem w sprawie dostatecznych podstaw do przyjęcia, że powód gdyby nie uległ wypadkowi, zarobiłby w tym okresie więcej niż przed wypadkiem, zwłaszcza przy uwzględnieniu jego kwalifikacji (nie ukończył szkoły podstawowej).Skarżący niesłusznie wreszcie powołuje się na to, że obecne swe zarobki osiąga jako chałupnik głównie przy pomocy swej rodziny. Nie jest bowiem istotne, czy i kto pomaga skarżącemu w pracy jako chałupnikowi, ale to, że pobiera on od zatrudniającej go Spółdzielni wynagrodzenie, które musi rzutować na wysokość należnej mu renty odszkodowawczej.Nie można natomiast odmówić słuszności rewizji w części kwestionującej wysokość zasądzonej na rzecz powoda renty bieżącej, tj. za czas od 1.IX.1968 r. W tym zakresie sprawa nie została dostatecznie wyjaśniona.Można mieć wątpliwości, czy powód pomimo wspomnianych już wyżej słabych kwalifikacji w zakresie wykształcenia ogólnego nie mógłby liczyć na awans i zwyżkę zarobków w miarę zdobywania doświadczenia i podnoszenia w ten sposób swych kwalifikacji zawodowych na stanowisku zajmowanym przed wypadkiem. Sąd Wojewódzki uwzględnił wprawdzie generalną zwyżkę płac i powiększył o 260 zł należną powodowi rentę za czas od powyższej daty, ale nie uzasadnił swego stanowiska w tym względzie w sposób umożliwiający kontrolę jego słuszności. Nie wiadomo bowiem, w jaki sposób Sąd Wojewódzki doszedł do powyższej kwoty. Dlatego prościej byłoby wyjaśnić, jak obecnie kształtują się w pozwanej Spółdzielni zarobki na stanowisku zajmowanym przez powoda przed wypadkiem, oraz ustalić, czy powód również osiągałby takie zarobki począwszy od powyższej daty, gdyby nie uległ wypadkowi. Jak wynikałoby z treści pisma Rady Zakładowej przy pozwanej Spółdzielni z dnia 19.IX.1968 r., złożonego na rozprawie rewizyjnej, obecne zarobki na takim stanowisku wynoszą 3.000 zł miesięcznie. Okoliczność ta wymaga sprawdzenia. Dlatego też wyrok w części oddalającej powództwo o rentę (ponad 340 zł miesięcznie) za czas od dnia 1.IX.1968 r. podlegał uchyleniu celem ponownego rozpoznania sprawy w tym zakresie.Z przytoczonych względów oraz na mocy art. 390 § 1, 388 § 1 i 387 k.p.c. Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 235 § 1art. 415art. 286 KKart. 442 § 2 KCart. 441 § 1 KCart. 907 § 1 KCart. 36art. 24art. 286 § 3 KKart. 283 § 4art. 381 § 1 KPCart. 161 § 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.