II CR 330/71

WyrokIzba Cywilna1971-09-22

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy osoba, która dostarczyła materiał do reportażu w formie opowieści o własnych przeżyciach, utrwalonej na taśmie magnetofonowej, może być uznana za współtwórcę dzieła literackiego w rozumieniu prawa autorskiego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że udział osoby, która dostarczyła materiał do reportażu w formie opowieści o własnych przeżyciach, utrwalonej na taśmie magnetofonowej, nie ma cech wkładu twórczego w rozumieniu prawa autorskiego. Osoba taka nie jest współtwórcą dzieła literackiego, nawet jeśli jej opowieść stanowi zasadniczą treść reportażu, ponieważ nie decydowała o treści i formie swoich wypowiedzi, a jedynie dostarczyła materiału, który został następnie zebrany i opracowany przez autora reportażu.
Stan faktyczny
Powód Stanisław O. domagał się ustalenia współautorstwa książki "Co jest za tym murem?", której autorem na karcie tytułowej jest Jacek S. Powód twierdził, że dostarczył pozwanemu materiał w postaci notatek i opowieści o swoich przeżyciach, które zostały następnie opracowane przez pozwanego. Pozwany Jacek S. przeprowadził z powodem szereg rozmów, nagrywając je na taśmę, a następnie opracował materiał w formie książki-reportażu. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając, że wkład powoda nie miał cech twórczych.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję powoda, uznając tym samym wyrok Sądu Wojewódzkiego za prawidłowy.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia K. Piasecki. Sędziowie: J. Policzkiewicz (sprawozdawca), F. Wesely.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Stanisława O. przeciwko Jackowi S. o ustalenie współautorstwa do dzieła literackiego, na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 26 marca 1971 r. II C 145/70, oddalił rewizję.Uzasadnienie faktyczneW 1967 r. ukazała się wydana przez Wydawnictwo Literackie w Krakowie książka "Co jest za tym murem?" Jako autor na karcie tytułowej tej książki wymieniony został Jacek S.W przedmowie autor podał: "Z więźniem Nr (...) zetknąłem się na terenie centralnego zakładu penitencjarnego (...). Przypadkowo nawiązana rozmowa przedzierzgnęła się w długą i osobliwą opowieść o życiu Zdzisława C.. Zanotowałem ją na trzydziestu pięciu kilometrach magnetofonowej taśmy, za zgodą rozmówcy, w ciągu kilku dni spędzonych »pod jedną celą« z więźniem Nr (...). W pisemnym przekazie musiałem dokonać koniecznych skrótów, a także pewnego układu tekstu, gdyż oprócz Zdzisława C. występuje tu i jego żona Ela. W obu wypadkach starałem się zachować oryginalny styl rozmówców (...). Odnotowałem jedynie wiele lat życia tych dwojga osób i innych. Powstrzymałem się również od tak zwanego reporterskiego komentarza, bo jak komentować bieg rzeki, która już wyschła (...). Oczywiście nazwisko więźnia Nr (...), jak i wszystkie inne, jest fikcyjne (...)".Więźniem tym, występującym w książce pod nazwiskiem Zdzisława C., był Stanisław O., kilkakrotnie skazywany przez sądy karne za przestępstwa z art. 257 dawnego k.k. i in. Gdy odbywał on jeszcze karę pozbawienia wolności, Jacek S. przesłał mu książkę wraz z dedykacją, a nadto - zgodnie z zawartą z nim umową - przesłał mu do rąk jego matki kwotę 1.250 zł.Stanisław O. wystąpił w dniu 5.II.1970 r. z pozwem o zasądzenie na jego rzecz od Jacka S. wynagrodzenia wynoszącego 25% od sum uzyskanych honorariów za I wydanie książki pt. "Co jest za tym murem?" oraz za wystawienie w telewizji utworów opartych na tej książce.W piśmie złożonym następnie przez swego pełnomocnika powód wnosił o wydanie wyroku wstępnego ustalającego, że powód jest współtwórcą wraz z pozwanym książki pt. "Co jest za tym murem?" i nakazującego pozwanemu opublikowanie w "Życiu Literackim" i w "Kulturze", że powód jest współtwórcą tej książki, a także opracowanych na podstawie tej książki słuchowisk radiowo-telewizyjnych.W uzasadnieniu tego powód twierdził, że doręczył pozwanemu szereg notatek pamiętnikarskich, które uzupełnił ustnie szczegółami dotyczącymi jego przeżyć związanych z działalnością przestępczą i jego walką z pozostałościami hamulców moralnych. Zdaniem powoda umowa zawarta z pozwanym w dniu 21.I.1966 r., na podstawie której miał otrzymać 5% od sumy honorarium uzyskanego za I wydanie książki, jest niesprawiedliwa, wysoce krzywdząca i sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Zawarta ona została w specyficznych warunkach więziennych, gdzie pozwany wykorzystał nieświadomość powoda.Pozwany wnosił o oddalenie powództwa.Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 26.III.1971 r. oddalił powództwo, przy czym w uzasadnieniu ustalił m.in., co następuje.W 1965 r. Polskie Radio i Komenda Główna MO ogłosiły literacki konkurs radiowy dotyczący działalności milicji obywatelskiej.Zainteresowany konkursem, pozwany, po otrzymaniu potrzebnych zezwoleń, zwrócił się do zastępcy naczelnika Wojew. Aresztu Śledczego w Krakowie mjra Jana K. o umożliwienie mu rozmowy z więźniami. Za jego zgodą pozwany przeprowadził z więźniami kilka lub kilkanaście rozmów, nagrywając je na taśmę magnetofonową Polskiego Radia.Zgromadzony w ten sposób materiał nie odpowiadał jednak pozwanemu pod względem radiowym. Wówczas mjr K. wskazał mu Stanisława O.Przed skontaktowaniem stron ze sobą mjr K. zapytał powoda, czy wyraża zgodę na rozmowę z pozwanym, informując go jednocześnie, że pozwany S. jest redaktorem Polskiego Radia i zamierza opracować audycję radiową, której tematem ma być wejście na drogę przestępstwa.Powód skwapliwie wyraził na to zgodę.W tej sytuacji doszło do spotkania powoda i pozwanego. Spotkania te i rozmowy odbywały się na terenie Wojewódzkiego Aresztu Śledczego i wszystkie były utrwalane na taśmie magnetofonowej.Na podstawie pierwszej rozmowy opracowany został przez pozwanego fragment reportażu "Trzy karty". Z 40-minutowej rozmowy powstało kilkuminutowe opowiadanie.Ponieważ temat i opowiadania powoda zafascynowały pozwanego, zaczął się on zastanawiać, czyby nie napisać książki o psychice ludzi i psychozie panującej "po drugiej stronie muru".Za zgodą powoda pozwany odbył z nim jeszcze kilka rozmów, również w całości nagranych na taśmę.Rozmowy te trwały łącznie około 20 godzin. Odbywały się one bez świadków. Powód opowiadał swoje życie od dzieciństwa aż po skazanie go na 12 lat więzienia, a pozwany z rzadka zadawał pytania. Gdy powód chciał "rozgałęzić" swoje opowiadanie, pozwany "narzucał mu myśl", by się streszczał. Opowiadając o swoich losach powód podawał także motywy swego postępowania, nazwane przez niego tłem, pozwany jednak naprowadzał go stale na jeden temat, a mianowicie na to, jak wchodził w kolizję z prawem.Taśmy z nagranymi rozmowami nie istnieją, gdyż po wykorzystaniu zostały skasowane.Już po przeprowadzeniu i zarejestrowaniu na taśmie rozmów doszło w dniu 21.I.1969 r. do zawarcia pisemnej umowy, w której powód zobowiązał się udzielić pozwanemu wszechstronnych i wyczerpujących informacji o swojej przestępczej działalności, które to informacje posłużą pozwanemu za tło i materiał do literackiego opracowania i opublikowania w książce-reportażu pod roboczym tytułem "Siedem lat, trzy miesiące itd.", w zamian za co pozwany zobowiązał się wypłacić powodowi jednorazowo 5% od sumy honorarium uzyskanego od ewentualnego wydawcy za pierwsze wydanie książkowe. Powód zastrzegł sobie zarazem tajemnicę nazwiska i zobowiązał się nie rościć żadnych dodatkowych pretensji z tytułu zawarcia umowy tak w zakresie wynagrodzenia, jak i praw autorskich.Zeznania powoda o pisaniu przez niego i dostarczeniu pozwanemu pamiętników nie odpowiadają prawdzie.Po rozmowach z powodem pozwany z nagrań na taśmę wybrał te fragmenty, które uznał za interesujące i odpowiadające założeniu jego reportażu. Podane w książce "Co jest za tym murem?" fakty są faktami autentycznymi, opowiedzianymi przez powoda, jednakże ich kolejność, dobór, przedstawienie (tzn. kompozycja) zostały opracowane wyłącznie przez pozwanego. Fragmenty książki, które zawierają opowiadanie żony powoda, są fikcją literacką stworzoną przez pozwanego, by wyjaskrawić i uwypuklić różnice losów bohatera książki i jego żony.Jest w sprawie niesporne, że powód na prośbę pozwanego spisał 3 piosenki więzienne (str. 153-154 i 204-205 książki) oraz napisał listy do żony. List ten uległ następnie przeróbce przez pozwanego, który wprowadził do opowiadania powoda pewne własne określenia, takie jak "twarz jak ser szwajcarski", przysłowia starego Rewery czy "metr pięć w kapeluszu" (str. 207 książki).Jak wynika z powyższych ustaleń, autentyczne opowiadania spontaniczne powoda uległy "obróbce"-montażowi przez pozwanego. Twierdzi tak nie tylko pozwany, ale fakt ten przyznaje również powód podając, że gdyby cała jego relacja została wydrukowana, to książka liczyłaby 400-500 stron (a ma ich tylko 231), oraz że pozwany narzucił mu swój styl, tzn. krótkie, zwięzłe zdania.Omawiając szczegółowo charakter utrwalonego na taśmie opowiadania powoda, Sąd Wojewódzki - zgodnie z opinią biegłego z zakresu literaturoznawstwa doc. dra J.B. - uznał, że opowiadanie to nie jest utworem literackim oraz że wkład powoda był jedynie wkładem pomocniczym, nie wpłynął on bowiem w żadnej mierze ani na ostateczną treść książki, ani na formę w jakiej otrzymał ją odbiorca.Zdaniem Sądu Wojewódzkiego książka ta jest reportażem powstałym w wyniku rozmowy stron, w której pozwany narzucał powodowi "styl i myśl", sprowadzając jego opowiadania do jedynie interesującego pozwanego tematu, tj. do wejścia powoda na drogę przestępstwa.Umowę zawartą przez strony Sąd Wojewódzki uznał za ważną. Nadmienił przy tym, że opowiadanie powoda trwało około 20 godzin, a pozwany pracował nad książką przeszło rok. Nie bez znaczenia także dla oceny wysokości wynagrodzenia powoda jest - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - fakt, że nie płaci się osobie udzielającej wywiadu, ale tylko tej, która wywiad przeprowadza.Powód zaskarżył ten wyrok rewizją, wnosząc o jego uchylenie, o uwzględnienie wstępnego roszczenia i o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania co do wysokości dalszego roszczenia albo uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.Skarżący zaznacza, że w zasadzie nie kwestionuje ustaleń Sądu I instancji, a zastrzeżenia zgłasza tylko co do ustalenia, że powód nie miał notatek pisemnych oraz że opracowanie przez pozwanego opowiadania powoda trwało rok.Podstawowym natomiast zarzutem rewizji jest zarzut naruszenia prawa materialnego. Naruszenia tego upatruje skarżący w tym, że Sąd nie uznał opowiadania powoda utrwalonego na taśmie magnetofonowej za utwór literacki w rozumieniu art. 1 pr. autorskiego, a w związku z tym nie uznał też, że powodowi przysługuje bądź zależne prawo autorskie (art. 3 § 1 pr. autor.), bądź współautorstwo książki (art. 11 pr. autor.).Skarżący ponosi, że opowieść powoda nie była tylko podaniem faktów, lecz miała cechy indywidualnego opracowania słownego. Powód miał fantazję, miał zdolność percepcyjną, umiał podglądać różne sytuacje życiowe w więzieniach, znał wiele historii więźniów i dlatego do swoich osobistych przeżyć wplatał także przeżycia innych osób. A umiał to czynić, co sprawiło, że opowieść była ciekawa i nabierała cech twórczości.Zdaniem skarżącego wniosek rewizyjny jest zasadny także w aspekcie oceny wynagrodzenia z punktu widzenia zasad współżycia społecznego. Nadmienia jednak, że tej kwestii nie badano w zasadzie, bo powód żądał orzeczenia wstępnego.Pozwany wnosił o oddalenie rewizji.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Wbrew zarzutowi rewizji Sąd Wojewódzki, opierając się na zebranym materiale dowodowym, miał podstawę do ustalenia, że pozwany nie otrzymał żadnych notatek powoda prócz tekstu trzech piosenek więziennych i listu do żony, a w szczególności nie otrzymał pamiętników, co do których zresztą nie zostało udowodnione, aby powód w ogóle je pisał (art. 233 § 1 k.p.c.).Materiałem więc, jaki pozwany otrzymał od powoda, a który posłużyć mógł do napisania książki "Co jest za tym murem?", było to, o czym pozwany dowiedział się od powoda z przeprowadzonych z nim rozmów i co zostało podczas tych rozmów utrwalone na taśmie magnetofonowej.Zgodnie z art. 1 pr. autorskiego każdy utwór literacki ustalony w jakiejkolwiek postaci jest przedmiotem prawa autorskiego; w szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory wyrażone drukiem, słowem lub pismem.Ustawa nie określa pojęcia utworu literackiego. Jak podał biegły J.B., określenie "utwór literacki" używane jest w dwojakim znaczeniu. W znaczeniu węższym jest to utwór zaliczony do literatury pięknej, zawierający elementy fikcji albo zmierzający za pośrednictwem indywidualnego opracowania słownego do wywołania efektu estetycznego, natomiast w znaczeniu szerszym jest to utwór słowny, który budzi zainteresowanie publiczności, a nie jest utworem naukowym, administracyjnym, ekonomicznym itp.Zasadne jest też tak szerokie pojmowanie utworu literackiego w rozumieniu art. 1 pr. autorskiego. Odpowiada to bowiem ogólnej tendencji prawa autorskiego, która przejawia się m.in. w rozporządzeniu RM z dnia 11 czerwca 1955 r. w sprawie określenia wynagrodzeń oraz zasad zawierania umów o wydanie w formie książkowej dzieł literackich, naukowych i zawodowych (Dz. U. Nr 32, poz. 190 z późn. zm.).Książka "Co jest za tym murem?" jest - według opinii biegłego - utworem literackim w szerszym tego słowa znaczeniu, a mianowicie utworem zbliżonym do reportażu. Zadaniem zaś autora reportażu jest często wybór faktów (lub wypowiedzi) oraz nadanie im poprawności czy cech stylistycznych, zdolnych pobudzić zainteresowanie czytelników.Tak też - co jest niesporne - postąpił pozwany. Odwiedzając więźniów w zakładach karnych, przeprowadził on m.in. szereg rozmów z powodem jako jednym z tych więźniów, na wybrany przez siebie temat dotyczący przestępczej działalności powoda, a następnie dokonał wyboru i układu z części zanotowanych na taśmie magnetofonowej wypowiedzi powoda, uzupełniając je własnymi wstawkami. Na tym właśnie polegało twórcze opracowanie przez pozwanego obfitego i bogatego materiału dostarczonego mu przez powoda w czasie wspólnych rozmów. Ujęte zaś to zostało w ten sposób, że książka w przeważającej części robi wrażenie wywiadu.Określając znaczenie wkładu wniesionego przez powoda do powstania książki, należy mieć na uwadze jej reportażowy charakter. Jest to mianowicie tzw. reportaż społeczny.Z tego punktu widzenia nie ma istotnego znaczenia, czy i jakie walory ściśle literackie miała opowieść powoda w postaci utrwalonej na taśmie, a co zresztą w toku procesu nie mogło być bliżej oznaczone wobec wcześniejszego już skasowania taśm. Na czoło natomiast wysuwa się tu autentyzm opowiedzianych wydarzeń i występujących w nich postaci, w tym także osoby narratora jako uczestnika tych wydarzeń. Ponieważ zaś opowiadane wydarzenia miały pochodzić z własnych przeżyć narratora, przeto on sam występuje tu raczej tylko jako typ człowieka, który wkroczył na drogę przestępstwa.Udział powoda w powstaniu książki "Co jest za tym murem?" nie ma więc cech wkładu twórczego. W szczególności opowieść powoda nie stanowiła też odrębnego utworu literackiego jako jego pamiętnik. Powód nie decydował bowiem sam o treści i formie swych opowiadań, natomiast czynił to pod kierunkiem i według dyrektyw reportera, przy czym treść tych opowiadań była podporządkowana celowi reportażu.Z istoty zaś utworu literackiego będącego reportażem wynika, że jego twórcą jest ten, kto zebrał i opracował materiał będący przedmiotem reportażu. Nie jest natomiast współtwórcą w rozumieniu art. 11 § 1 pr. autorskiego ten, kto dostarczył materiału do takiego utworu. W szczególności dotyczy to także osoby, która w rozmowach z reporterem, utrwalonych na taśmie magnetofonowej, opowiedziała mu o wydarzeniach ze swego życia, chociażby opowieść jej stała się następnie zasadniczą treścią reportażu. W takim bowiem wypadku także osoba ta staje się obiektem reportażu.Z tego, co już poprzednio powiedziano, wynika, że w ogóle nie może tu wchodzić w grę zależne prawo autorskie z art. 3 § 2 pr. autorskiego, albowiem opowieść powoda nie była odrębnym utworem literackim, który z kolei uległby przeróbce na książkę "Co jest za tym murem?".Bezpodstawne są wobec tego zarzuty rewizji naruszenia wymienionych wyżej przepisów prawa autorskiego. Zauważyć przy tym wypada, że powodowi nie chodzi bynajmniej o ustalenie w wyroku, że to właśnie on jest owym Zdzisławem C. z książki, którego autorstwo z opowieści utrwalonej na taśmie magnetofonowej zostało wskazane w przedmowie do tej książki. Przeciwnie, powód wyraził w sprawie pewien żal do pozwanego, że ten przesłał mu książkę do więzienia ze stosowną dedykacją mimo ustalenia anonimowości więźnia.Bezzasadne są zarazem dalsze zarzuty rewizji. Powodowi nie przysługują prawa autorskie nie dlatego, że zrzekł się ich w umowie z pozwanym, ale dlatego, że ich nie miał. Przewidziane zatem w tej umowie wynagrodzenie nie może być traktowane ani jako wynagrodzenie za zrzeczenie się przez powoda jego autorskich praw majątkowych (art. 56 i nast. pr. aut.), ani też jako wynagrodzenia za zrzeczenie się autorskich dóbr osobistych (art. 53 i nast. pr. aut.); zresztą - w razie przysługiwania tych ostatnich powodowi - zrzeczenie się ich nie byłoby możliwe.Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenie za samo udzielenie przez powoda informacji o swej przestępczej działalności, które posłużyć miały pozwanemu do opublikowania ich w książce-reportażu, to tego rodzaju czynności są w zasadzie nieodpłatne. Powód, dla którego rozmowy z pozwanym stanowiły zresztą dużą atrakcję w warunkach więziennych, też nie żądał żadnej zapłaty. Zobowiązanie zapłaty zamieszczone zostało w pisemnej umowie z własnej inicjatywy pozwanego. Tylko więc w tej wysokości należała się ona powodowi (art. 750 w związku z art. 735 § 1 k.c.).Z tych względów oraz na mocy art. 387 k.p.c. Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 257art. 1art. 3 § 1art. 11art. 233 § 1 KPCart. 11 § 1art. 3 § 2art. 56art. 53art. 750art. 735 § 1 KCart. 387 KPC

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 21.07.2026.