II KR 70/68

WyrokIzba Cywilna1968-07-29

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy oskarżony Mieczysław S., jako inspektor nadzoru budowy, ponosi odpowiedzialność karną z art. 269 k.k. za nienależyte wykonywanie swoich obowiązków, które przyczyniły się do powstania szkody dla inwestora, pomimo zatwierdzenia rachunku końcowego wykonawcy?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że oskarżony Mieczysław S., jako inspektor nadzoru, ponosi odpowiedzialność karną z art. 269 k.k. za nienależyte wykonywanie obowiązków, nawet jeśli zatwierdził rachunek końcowy wykonawcy. Kluczowe jest ustalenie, że oskarżony, posiadając wiedzę fachową i świadomość swoich obowiązków, zaniedbał czynności zapobiegające powstaniu szkody lub odwracające jej skutki, godząc się tym samym na jej nastąpienie (wina w postaci zamiaru ewentualnego). Związek przyczynowy między uchybieniami inspektora a szkodą dla inwestora istnieje, gdyż należyte wykonanie obowiązków zapobiegłoby wadliwemu wykonaniu robót lub spowodowałoby ich usunięcie w odpowiednim czasie.
Stan faktyczny
Oskarżeni Michał G. (wykonawca) i Mieczysław S. (inspektor nadzoru) zostali oskarżeni o popełnienie przestępstw związanych z wyłudzeniem pieniędzy i nienależytym nadzorem nad robotami budowlanymi. Michał G. miał wyłudzić pieniądze na podstawie faktur za roboty niewykonane lub wykonane w mniejszym zakresie. Mieczysław S. miał zatwierdzić rachunek końcowy wykonawcy bez należytego sprawdzenia, przyczyniając się do powstania szkody. Sąd Wojewódzki uniewinnił Michała G., a postępowanie wobec Mieczysława S. umorzył na mocy amnestii. Prokurator i obrońca Mieczysława S. wnieśli rewizje.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Wojewódzkiego, oddalając rewizje prokuratora i obrońcy oskarżonego Mieczysława S.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia A. Pyszkowski (sprawozdawca).Sędziowie: I. Kazimierczak, Z. Kubec.Prokurator Prokuratury Generalnej: M. Marysz.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Michała G., oskarżonego z art. 1 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. a) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) i Mieczysława S., oskarżonego z art. 269 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonych przez prokuratora i oskarżonego Mieczysława S. od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 21 lipca 1967 r., na podstawie art. 375 k.p.k.zaskarżony wyrok utrzymał w mocy (...).Uzasadnienie faktyczneAkt oskarżenia zarzucał oskarżonym:Michałowi G., że:I. w okresie od maja 1962 r. do sierpnia 1964 r. w K., jako prywatny przedsiębiorca prowadzący na zlecenie Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w K. roboty remontowo-budowlane, na podstawie faktur i rachunku końcowego wykazujących roboty nie wykonane lub wykonane w mniejszym zakresie, wyłudził na szkodę tegoż Prezydium kwotę 76.714,48 zł, tj. czyn przewidziany w art. 1 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. a) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11);II. w czasie, miejscu i charakterze jak w punkcie pierwszym, w zamiarze wyłudzenia kwoty 260.000,52 zł, wstawił do rachunku końcowego roboty nie wykonane lub wykonane w mniejszych ilościach, a następnie rachunek ten przedstawił do realizacji w Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w K., lecz zamierzonego skutku nie osiągnął, ponieważ kwota powyższa nie została mu wypłacona, tj. czyn przewidziany w art. 23 § 1 k.k. w związku z art. 1 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36 poz. 228), orazMieczysławowi S., że:III. w czasie i miejscu jak w punkcie I, pełniąc na zlecenie Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w K. obowiązki inspektora nadzoru, działał na szkodę tegoż Prezydium przez to, że zatwierdził do wypłaty rachunek końcowy wystawiony przez Michała G. bez sprawdzenia, czy wykazane tam prace zostały w całości i zgodnie z zasadami sztuki budowlanej wykonane, wskutek czego Michał G. za roboty nie wykonane lub wykonane w mniejszym zakresie wyłudził 76.714,48 zł, domagał się bezzasadnie wypłaty dalszej kwoty 260.000,52 zł, a ponadto spowodował stratę kwoty nie mniejszej niż 150.000 zł, za prace wykonane niezgodnie ze sztuka budowlaną, tj. o czyn przewidziany w art. 269 k.k.Wyrokiem z dnia 21 lipca 1967 r. Sąd Wojewódzki uniewinnił oskarżonego Michała G., a w stosunku do Mieczysława S. postępowanie w sprawie umorzył na podstawie art. 5 w związku z art. 3 ust. 1 pkt 1 dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 174).Od tego wyroku założyli rewizje prokurator i obrońca oskarżonego Mieczysława S.I. Rewizja prokuratora - wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania - zarzuca, powołując się na przepis art. 371 pkt 3 k.p.k., błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, a w szczególności niesłuszne uznanie, że opinia biegłego inż. Stanisława P., jako niejasna i nie dość uzasadniona, nie daje podstaw do uznania Michała G. za winnego zarzutów opisanych w punktach I i II konkluzji aktu oskarżenia, a ponadto że opinia ta w powiązaniu z opinią biegłego inż. Jerzego R. nie pozwala na przypisanie oskarżonemu Mieczysławowi S. zarzuconego mu czynu, natomiast pozwala jedynie na przyjęcie, że oskarżony ten na skutek nienależytego wykonywania funkcji inspektora nadzoru przyczynił się do powstania strat w wysokości około 150.100 zł na skutek zatwierdzenia rachunków zawierających pozycje robót wykonanych wadliwie, chociaż opinia biegłych jest dostatecznie jasno i wyraźnie sprecyzowana i wskazywała na winę obydwóch oskarżonych w rozmiarze przyjętym w akcie oskarżenia.Ponadto rewizja ta w uzasadnieniu zawiera zarzut, że Sąd Wojewódzki, uznając opinie biegłych za niejasne i nieprecyzyjne, powinien był - zgodnie z przepisem art. 8 k.p.k. - powołać innego lub innych biegłych dla wyjaśnienia przy ich pomocy wszystkich wyłaniających się wątpliwości.II. Rewizja obrońcy oskarżonego Mieczysława S., wnosząc o uchylenie wyroku w części dotyczącej tego oskarżonego i o uniewinnienie go, zarzuca w konkluzji:1)oparcie ustaleń Sądu Wojewódzkiego co do określenia wadliwie wykonanych robót budowlanych oraz przyjęcia w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku ich wartości w kwocie około 150.000 zł wyłącznie na opinii biegłego inż. Jerzego R. z pominięciem obliczeń wykonanych przez oskarżonego, których prawidłowość potwierdził doc. dr inż. Kazimierz C., co doprowadziło Sąd Wojewódzki do przyjęcia kosztu usunięcia usterek w wyżej wymienionej wysokości mimo problematyczności potrzeby usunięcia usterek w tym zakresie, to jest rozebrania i wykonania nowych stropów, komina, wieńców oraz stropodachu;2)ustalenie, że za usterki w wykonywaniu budowy ponosi winę oskarżony Mieczysław S., mimo że jako inspektor nadzoru, jak to wynika z zapisów w dzienniku budowy, wielokrotnie dokonywał zapisów i polecał wykonawcy usunięcie usterek, a w konsekwencji zgłosił wniosek do inwestora o zmianę wykonawcy, a więc uczynił to wszystko, co mógł w ramach uprawnień inspektora nadzoru dla zabezpieczenia interesu jego uczynić;3)pominięcie okoliczności, że roboty wykonane przez oskarżonego Michała G. zostały przerwane w dniu 6 marca 1964 r., a biegły inż. Jerzy R. dokonywał oględzin w około rok po tym terminie, gdy budowę wykonywał już inny wykonawca (PPRB), kiedy nie istniały warunki do oceny zasadności rozebrania stropów, a mimo to obciąża za ich wadliwe wykonanie odpowiedzialnością inspektora nadzoru oskarżonego Mieczysława S.;4)pominięcie okoliczności, że budowa prowadzona przez oskarżonego Michała G. została przerwana na polecenie inwestora, a gdyby ją kontynuował oskarżony, to zachodziłaby możliwość usunięcia przez niego usterek mniejszym kosztem oraz w drodze innych rozwiązań technicznych, o czym zeznał świadek dr inż. Jan S., a co mogło mieć wpływ na wysokość straty;5)pominięcie okoliczności, że według rozliczenia wykonanego przez Sąd Wojewódzki inwestor pozostaje dłużny wykonawcy oskarżonemu Michałowi G. kwotę 534.707,70 zł, a więc znacznie przewyższającą przyjęty koszt usunięcia usterek określony przez Sąd Wojewódzki na kwotę 150.000 zł, tym samym więc na zabezpieczenie interesu inwestora dysponuje on wystarczającą kwotą, wobec czego również z tego względu brak jest jakichś uchybień po stronie inspektora nadzoru oskarżonego Mieczysława S., a które to okoliczności mogły mieć wpływ na treść wyroku i wskazują na to, że oskarżony Mieczysław S. nie dopuścił się inkryminowanego mu czynu.Według tej rewizji - na podstawie całokształtu okoliczności sprawy - wydaje się, że w czynie przypisanym oskarżonemu Mieczysławowi S. brak jest elementu umyślnego działania na szkodę osoby, której sprawami majątkowymi zajmował się on na podstawie umowy.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:I. Niezasadne są zarzuty rewizji prokuratora w części dotyczącej oskarżonego Michała G. W szczególności niezasadny jest zarzut obrazy art. 8 k.p.k., a właściwie obrazy art. 124 k.p.k., wskutek niepowołania innego lub innych biegłych zamiast biegłego Stanisława P., którego opinię Sąd Wojewódzki częściowo ocenił negatywnie.Należy tu zaznaczyć, że Sąd Wojewódzki krytycznie się odniósł do opinii biegłego Stanisława P. w części dotyczącej oskarżonego Michała G. i do jego rachunku końcowego za wykonane roboty, natomiast podzielił opinię biegłego Jerzego R., a nadto opinię biegłego Stanisława P. w części dotyczącej obliczenia wartości robót wykonanych wadliwie. W tych warunkach zarzut rewizji prokuratora odnosi się tylko do stanowiska Sądu w związku z opinią biegłego Stanisława P.Według rewizji, jeżeli Sąd uzna, że opinia biegłego jest niejasna lub nieprecyzyjna, to powinien powołać innego lub innych biegłych dla wyjaśnienia wyłaniających się wątpliwości. W konkretnym wypadku pogląd ten nie jest trafny.Opinia biegłego nie zwalnia sądu od obowiązku samoistnych i dokładnych ustaleń faktycznych podstawy wyroku. Przepisy kodeksu postępowania karnego (art. 9) pozostawiają sądowi ocenę każdego dowodu, a więc także opinii biegłego. Sąd może odrzucić opinię biegłego, byleby swe stanowisko uzasadnił. Sąd więc powołany jest do kontrolowania logicznego biegu przesłanek opinii i do sprawdzania jej wyników na podstawie materiału dowodowego sprawy. W razie niejasności opinii biegłego przepis art. 124 k.p.k. daje sądowi prawo ponownego przesłuchania tego samego biegłego lub wezwania innego, ale nie wkłada na sąd takiego obowiązku, zwłaszcza gdy sąd dysponujący wiedzą ogólną ma możność samodzielnie ocenić istniejące w opinii niejasności. Obowiązek taki powstaje dopiero wtedy, gdy do usunięcia tego rodzaju wad opinii konieczna jest również wiedza specjalna (por. orzecz. SN IV K 1058/61).Swobodę oceny opinii biegłych sąd ma pozostawioną nawet wtedy, gdy opinie biegłych są sprzeczne, jeżeli sprzeczności te nie dotyczą zagadnień wymagających wiadomości specjalnych, lecz powstają w zakresie przesłanek rzutujących na ocenę winy oskarżonego (por. wyrok SN z dnia 5 października 1964 r. IV K 249/64, OSNKW z. 6 z 1965 r., poz. 67).W sprawie niniejszej Sąd odrzucił częściowo opinię biegłego Stanisława P. nie dlatego, że - jak to sugeruje rewizja - opinia jego jest niejasna, lecz dlatego, że w omawianej części jest "wysoce nieobiektywna i niesamodzielna", co spowodowało bardzo krytyczny stosunek Sądu do niej i doprowadziło do tego, że Sąd nie podzielił jej w tej części. Stanowisko swoje w tym względzie Sąd Wojewódzki szczegółowo uzasadnił i dał temu wyraz zwłaszcza przy rozważeniu jej w związku z poszczególnymi pozycjami jego "rozliczenia" w stosunku do odpowiednich pozycji rachunku końcowego oskarżonego Michała G. Ponadto odmienna ocena Sądu dotyczyła nie zagadnień techniki budowlanej czy zasad sztuki budowlanej, wymagających wiadomości specjalnych, lecz wynikających z dowodów okoliczności faktycznych oraz ich oceny, a mających dać podstawę do ustaleń faktycznych wyroku (także w zakresie winy oskarżonego). O takim stanie rzeczy świadczą następujące okoliczności sprawy, ustalone przez Sąd Wojewódzki, a nie kwestionowane przez strony:Z dniem 6 marca 1964 r. inwestor "zerwał" umowę z wykonawcą-oskarżonym Michałem G. i bez inwentaryzacji budowy teren tej budowy uznał na przekazany nowemu wykonawcy (PPRB). Potem powołano komisję "w sprawie ustalenia stanu budowy budynku mieszkalnego przy ul. G. w K. do przyjęcia budowy przez PPRB w W. z siedzibą w K.". Następnie powołano rzeczoznawców w osobach inż. Stanisława Z. i inż. Romana O., którzy w dniu 30 czerwca 1964 r. opracowali "Orzeczenie techniczne" dotyczące omawianej budowy. Orzeczenie to w pkt 7 zawiera "Szczegółowy opis jakości wykonanych robót", w którym m.in. stwierdzono, że wobec niemożności uzyskania szczegółowych informacji, "dla stwierdzenia stanu faktycznego i kontroli jakości robót wykonano na budowie cały szereg odkrywek".Orzeczenie to zostało uzupełnione przez inż. Romana O. nie datowanym "Rozliczeniem materiałów na budowę". Rozliczenie to dokonane zostało m.in. na podstawie wykazów rozliczenia z dnia 11 kwietnia 1964 r. rachunków i norm zużycia materiałów.Dnia 12 stycznia 1965 r. prokurator powołał jako biegłego inż. Stanisława Z., który złożył datowane 10 marca 1965 r. orzeczenie. Orzeczenie to oparte zostało m.in. na orzeczeniu z dnia 30 czerwca 1964 r. opracowanym przez tegoż inż. Stanisława Z. i przez inż. Romana O. oraz na materiałach rozliczeniowych i jest sprawdzeniem rachunku końcowego oskarżonego Michała G.Dnia 28 kwietnia 1965 r. prokurator powołał jako biegłych inż. Stanisława P. i inż. Jerzego R. W wyniku tego postanowienia złożono dwie opinie:a)z dnia 5 lipca 1965 r. inż. Jerzego R. opinia techniczna omawiająca "dostrzeżone braki, błędy i nieprawidłowości w zakresie konstrukcji budowlanych i w dokumentacji technicznej, jak i w wykonawstwie wyżej wymienionych robót". Opinia ta była kilka razy uzupełniana w toku procesu;b)z dnia 18 sierpnia 1965 r. inż. Stanisława P. opinia opracowana po zbadaniu dokumentacji i rachunków dołączonych do tomu II i I akt oraz po dokonaniu oględzin i sprawdzeniu obmiarów wykonanych robót. Opinia ta składa się z "Orzeczenia" i "Rozliczenia"."Rozliczenie" odpowiada rachunkowi końcowemu oskarżonego Michała G., przy czym zawiera ono przejęte przez biegłego dane co do wartości poszczególnych pozycji robót, lecz nie jest zaopatrzone uzasadnieniem, które by wskazywało, jakimi przesłankami kierował się biegły przy odrzucaniu lub zmniejszaniu danych wykazanych przez oskarżonego w rachunku."Orzeczenie" zawiera wyprowadzenie wartości robót na podstawie owego "rozliczenia" i pobranych przez oskarżonego sum oraz na podstawie wartości materiałów.Całość opinii nie zawiera uzasadnienia, dlaczego biegły nie uznał niektórych pozycji rachunku lub dlaczego je zmniejszył.Następne opinie tego biegłego, wydawane po wyjaśnieniach oskarżonych, też zawierają takie rozliczenia bez uzasadnienia.Na rozprawie Stanisław P. powołał się na treść opinii na kartach 547-608, stanowiącej uzupełnienie opinii z dnia 18 sierpnia 1965 r. oraz na uzupełnienia i "korekty opinii" złożone na rozprawie (na rozprawie tej opinii na piśmie nie złożono). Sąd zobowiązał biegłego do złożenia na piśmie do dnia 26 czerwca 1967 r. omówienia do poszczególnych wyjaśnień oskarżonych. W dniu 26 czerwca 1967 r. na rozprawie biegły oświadczył, że nie przygotował nawet części omówienia, wobec czego Sąd zobowiązał go do złożenia pisemnych wywodów do dnia 6 lipca 1967 r.Na rozprawie dnia 13 lipca 1967 r. biegły oświadczył, że nie złożył opinii na piśmie i na tej rozprawie. Dalej biegły składa ustne opinie aż do ostatniego dnia rozprawy 18 lipca 1967 r. W aktach nazwanych "tom VI-A" jest uzupełnienie wyliczeń wartości datowane 18 lipca 1967 r., będące w istocie rzeczy egzemplarzem datowanym "kwiecień 1967 r." z naniesionymi atramentem poprawkami.W rezultacie biegły uzasadnienie swego rozliczenia do rachunku końcowego złożył ustnie na rozprawie.Całość materiałów opracowanych i złożonych przez Stanisława P. wskazuje na to, że opierał się w nich głównie na tym, co wynika z opracowań Stanisława Z. i Romana O., którzy nie zajmowali się szczegółowo owym rachunkiem i jego pozycjami.Jak z powyższego widać, opracowania Stanisława P. dotyczą rozliczenia rachunku końcowego oskarżonego Michała G. nie na podstawie fachowych wiadomości, lecz ustaleń faktycznych wynikających z innych dowodów sprawy, a podlegających ocenie sądu. W tym stanie rzeczy Sąd Wojewódzki poddał swej ocenie jedynie te przesłanki faktyczne, na których ocenie opierał biegły swe wnioski co do zasadności poszczególnych pozycji końcowego rachunku, a więc te przesłanki, od których ocen zależy prawidłowość oceny biegłego, a których kontrola należy do sądu. Dlatego Sąd Wojewódzki trafnie wskazał, że wziął na siebie jedynie "rozliczenie". Niezależnie od tego Sąd przekonywająco uzasadnił, dlaczego to zadanie wykonał sam, uznał zaś za niecelowe powołanie innego biegłego. Skoro, jak to już wskazano, Sąd Wojewódzki oparł się na własnych ustaleniach faktycznych i poparł je logicznym rozumowaniem, to brak jest podstaw do przyjęcia, że powołanie nowego biegłego mogłoby mieć wpływ na zmianę ustaleń Sądu.Nieuzasadniony jest także zarzut rewizji, że Sąd Wojewódzki błędnie ocenił opinię biegłego Stanisława P. w zakresie jego oceny poszczególnych pozycji rachunku końcowego oskarżonego Michała G.Oskarżony Michał G. z datą 8 marca 1964 r. złożył rachunek końcowy opiewający na kwotę 1.820.674 zł. Rachunek ten sprawdził inspektor nadzoru inż. Mieczysław S. w dniu 4 kwietnia 1964 r. i zatwierdził go na kwotę 1.609.860 zł, korygując szereg pozycji. Biegły inż. Stanisław P. w swym ostatecznym wyliczeniu datowanym 18 lipca 1967 r. zakwestionował wiele pozycji owego rachunku i na rozprawie ustnie uzasadnił, dlaczego poszczególne pozycje rachunku uznaje za zawyżone lub całkowicie niezasadne.Na podstawie całokształtu wyników rozprawy, a w szczególności na podstawie wyjaśnień oskarżonych, opracowań i zeznań Stanisława Z. i Romana O. oraz opinii biegłego Jerzego R., Sąd Wojewódzki ustosunkował się do opinii biegłego Stanisława P. w zakresie wyliczeń kosztów budowy i opinię te odrzucił. Sąd Wojewódzki przeanalizował pozycja po pozycji kwestionowane przez Stanisława P. poszczególne części rachunku końcowego w zestawieniu z opinią biegłego Stanisława P. i z innymi wynikami rozprawy i odrzucając opinię tegoż Stanisława P. w tym zakresie, szczegółowo w każdym wypadku stanowisko swe uzasadnił, wskazując konkretne argumenty oraz dowody, na których oparł się, a także dlaczego nie uznał dowodów przeciwnych.Sam fakt zamieszczenia w rachunku pozycji niezgodnej z prawdą nie dowodzi jeszcze zamiaru przywłaszczenia (por. wyrok SN z dnia 7 grudnia 1964 r. IV K 240/64 - OSNKW zesz. 7 z 1965 r., poz. 88). Możliwość przypisania prywatnemu wykonawcy robót zagarnięcia mienia społecznego w postaci oszustwa istnieje wtedy, gdy zostanie ustalone, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził on przedsiębiorstwo państwowe - za pomocą wprowadzenia w błąd osób działających w jego imieniu - do niekorzystnego rozporządzenia mieniem tego przedsiębiorstwa lub błąd ten w tym celu wykorzystał. Potrzebne jest więc ustalenie, że działał on z zamiarem bezpośrednim w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez wprowadzenie w błąd lub wykorzystanie błędu (por. wyrok SN z dnia 21 marca 1967 r. IV KR 258/66 - OSNKW zesz. 10 z 1967 r., poz. 100). Z uzasadnienia wyroku wynika, że Sąd Wojewódzki prawidłowo miał na uwadze powyższe przesłanki niezbędne dla ustalenia winy oskarżonego Michała G. zwłaszcza tam, gdzie fakt zawyżenia niektórych pozycji był obiektywnie wykazany.Rewizja prokuratora wyraża pogląd, że przytoczone w niej okoliczności świadczą o prawidłowości opinii biegłego oraz uzasadniają wniosek, iż "wszystkie zawyżenia są wynikiem świadomej działalności oskarżonego Michała G. zmierzającej do wyłudzenia nienależnych mu kwot". Według rewizji są to okoliczności następujące:1.Sąd Wojewódzki niezasadnie odrzucił opinię biegłego Stanisława P. co do pozycji 58, 60, 104, 99 i 101.2.Sąd wysnuł niewłaściwe wnioski na korzyść oskarżonego z ustaleń, że rachunek zawiera pozycje zaniżone na niekorzyść oskarżonego oraz że szereg zawyżeń dotyczy różnic minimalnych, kilkusetzłotowych.3.Sąd wyprowadził błędnie na korzyść oskarżonego wnioski z okoliczności, że rachunek końcowy sporządzony został na zlecenie oskarżonego przez świadków G. i C.Co do tych zarzutów należy zważyć, co następuje:Ad 1). Jak to już wyżej wskazano, Sąd Wojewódzki kolejno przeanalizował w uzasadnieniu wyroku kwestionowane przez biegłego pozycje rachunku oskarżonego i - nie podzielając opinii biegłego - stanowisko swe szczegółowo uzasadnił. Jak to wynika z ustaleń Sądu i opinii biegłego, a nadto z rewizji prokuratora, biegły Stanisław P. co do części kwestionowanych pozycji wycofał się z poprzednio zajętego stanowiska i skorygował je na korzyść oskarżonego. Co do innych kwestionowanych przez biegłego części rachunku rewizja w większości wypadków nie kwestionuje oceny Sądu odmiennej niż biegłego, polemizuje zaś ze stanowiskiem Sądu jedynie co do pozycji wyżej wymienionych. Ponieważ w częściach nie kwestionowanych przez rewizję uzasadnienie wyroku odpowiada warunkom art. 320 i 339 § 1 k.p.k., a rozumowanie Sądu nie wykazuje błędów i wynika logicznie z przesłanek, na których się Sąd oparł, przeto nie zachodzi potrzeba omawiania sprawy w tym zakresie. W tych warunkach należy się ustosunkować jedynie do okoliczności podniesionych w rewizji.W tym zakresie Sąd Najwyższy miał na uwadze, co następuje:Co do pozycji 58 rewizja prokuratora podnosi, że biegły "nie kwestionuje faktu wykonania przez oskarżonego nadproży, a jedynie dowodzi, że pozycji tej nie można liczyć oddzielnie, jak to uczynił oskarżony Michał G.", ponieważ należność za nadproża jest wliczona w cenę muru. Sąd Wojewódzki uznał, że omawiana pozycja nie stanowi przefakturowania, i w szczegółowym uzasadnieniu trafnie to wykazał. W szczególności Sąd Wojewódzki na podstawie ostatecznej opinii biegłego Stanisława P. ustalił, że nadproża zostały wykonane i wmurowane (początkowo biegły negował wykonanie tego). Skoro w tych warunkach ani biegły, ani inne dowody nie wykazały, by oskarżony koszt wykonania nadproży uwzględnił w cenie muru, to ewentualny błąd polegający na oddzielnym ich wykazaniu nie wpłynął na zwiększenie rachunku. Ponadto nie ma podstaw do przyjęcia, że oskarżony kierował się zamiarem zawyżenia rachunku w tej części. W tym zakresie rewizja nie przeciwstawia konkretnych argumentów, które by wykazywały błąd w rozumowaniu Sądu, a właściwie ogranicza się do wyrażenia odmiennego niż Sąd poglądu na omawiane zagadnienie.Co do pozycji 60 rewizja wyraża następujący pogląd:"Pozycja 60 rachunku dotycząca należności za gładź cementową została obniżona zarówno przez inspektora nadzoru, jak i biegłego Stanisława P. Mimo to Sąd przyjmuje, że pozycję tę należy uznać w całości, tak jak tego domaga się oskarżony Michał G." Kwestionując w ten sposób stanowisko Sądu Wojewódzkiego, rewizja pomija zasadne ustalenia, które dały Sądowi podstawę do stanowiska, że "(...) nie można przyjąć, iż w tej pozycji rachunku istniał po stronie oskarżonego zamiar wyłudzenia". Ustalone zostało, że oskarżony w rzeczywistości wykonał 689,02 m2 "szlichty", co jest zgodne z książką obmiarów, i w rachunku wykazał należność za taką jej ilość. Według nie kwestionowanego ustalenia Sądu "została ona (szlichta - gładź cementowa) zrobiona w okresie, gdy były mrozy, więc część (nie ustalono, jaka) uległa zniszczeniu" i to stało się podstawą tego, że inspektor nadzoru, a za nim biegły Stanisław P. uznali tę pozycję rachunku tylko w połowie.W ten sposób powstał spór co do wysokości należności za wykonanie gładzi cementowej, a wynik sporu - jak to podnosi Sąd Wojewódzki - zależy od oceny, czy i w jakim zakresie robota ta została przez oskarżonego wykonana dobrze czy źle, oraz od tego, kto ponosi odpowiedzialność za zniszczenie części wykonanej gładzi. W tych warunkach skoro oskarżony w rachunku wykazał rzeczywiście wykonaną pracę, a następnie powstał spór co do rozmiarów należycie wykonanej pracy, Sąd Wojewódzki (przy braku innych przemawiających przeciwko oskarżonemu w tym względzie okoliczności) - wbrew poglądowi rewizji - zajął trafne stanowisko, że nie ma podstaw do ustalenia, iż oskarżony w tym wypadku działał w zamiarze wyłudzenia nienależnej mu kwoty.Nietrafne jest stanowisko rewizji także co do pozycji 104 rachunku oskarżonego. Sąd Wojewódzki ustalił, a rewizja tego nie kwestionuje, że kwoty wskazane w tej pozycji nie były w ogóle doliczane do sumy ogólnej (zresztą zostały skreślone przez inspektora nadzoru), wobec czego nie wpłynęły "na ewentualne zawyżenie rachunku". W tych warunkach Sąd miał podstawę do uznania, że omawiane kwoty zostały wpisane do rachunku omyłkowo.Wbrew rewizji, także co do pozycji 99 Sąd Wojewódzki zasadnie uznał, że zawyżenie tu o kwotę 421 zł było następstwem błędu rachunkowego, którego nie spostrzegł także sprawdzający rachunek inspektor nadzoru. Znajduje to zresztą potwierdzenie w opinii biegłego Stanisława P., który zauważył "błędne podliczenie". Za trafnością stanowiska Sądu, że błąd nie może obciążać oskarżonego w sensie jego winy (świadomego popełnienia tego błędu), przemawia podniesiona w uzasadnieniu wyroku okoliczność, że sarnę wyliczenia rachunkowe dokonane zostały nie przez oskarżonego lecz przez świadka C.Pod pozycją 101 rachunku wykazano 776,21 m2 tynków na ścianach murowanych. Biegły Stanisław P. uznał wykonanie tylko 143,62 m2 tych tynków. Sąd Wojewódzki wykazał, że biegły nie miał podstawy do swego wyliczenia, oparł się bowiem nie na oryginale książki obmiarów, lecz na podstawie wtórnika odpisu tej książki, który nie może być uznany za miarodajny dowód w sprawie ze względu na to, że odbiega on od oryginału i nie zawiera dużej ilości wpisów (rewizja tego ustalenia nie kwestionuje). W oryginale książki obmiarów początkowo wpisano 776,21 m2 tynków, lecz uznano wykonanie tylko 444,83 m2 tych tynków (60 %) i na taką liczbę poprawiono zapis w książce obmiarów. Dlatego Sąd przyjął tę liczbę jako przybliżoną do rzeczywistości. W rezultacie Sąd Wojewódzki zasadnie uznał, że obiektywnie w rachunku, zawyżono ilość nowych tynków o 296,56 m2, które przyjęto za "przetarcie tynków". Rewizja kwestionuje te ustalenia, lecz rozumowaniu Sądu nie przeciwstawia żadnych argumentów, a ogranicza się do twierdzenia, że Sąd niesłusznie dopatrzył się tu "pomyłki".Stwierdzając zawyżenia rachunku pod pozycją 101, Sąd Wojewódzki rozważył okoliczność, czy oskarżony Michał G. świadomie pozycję tę zawyżył, czy też jedynie zaniedbał sprawdzenia na podstawie książki obmiarów tego, co wstawił - do rachunku świadek C. W wyniku tych rozważań Sąd doszedł do przekonania, że nie można wyłączyć, iż oskarżony nie dokonał jedynie obowiązku sprawdzenia tej pozycji rachunku z książką obmiarów, i w związku z tym, że brak jest dostatecznych dowodów do ustalenia, iż oskarżony celowo rachunek w tej części zawyżył. Za trafnością tego stanowiska przemawia podniesiona przez Sąd okoliczność, że także inspektor nadzoru, który sprawdził rachunek "pod względem cen jednostkowych i obmiarów", błędu tego nie wykrył.Ad 2) i 3). Sąd Wojewódzki ustalił, że w rachunku oskarżonego występuje szereg kilkusetzłotowych różnic, jednakże różnice te występują tak po stronie zawyżeń (a więc na niekorzyść inwestora), jak i po stronie zaniżeń (a więc na niekorzyść oskarżonego). Te nieznaczne różnice - według Sądu Wojewódzkiego - same przez się nie świadczą o winie oskarżonego, o tym, że oskarżony różnice te wprowadził w zamiarze zagarnięcia nienależnych mu kwot w drodze przefakturowania. Stanowisko to Sąd wzmacnia dwiema okolicznościami, a mianowicie: a) zeznaniem świadka inż. Stanisława Z., że "na każdej budowie stwierdza się nieznaczne rozbieżności" oraz b) tym, że rachunek końcowy sporządzony i wyliczony został przez fachowca w tym przedmiocie świadka C., a nie ustalono, by oskarżony sam wpisywał te pozycje do rachunku lub by sugerował świadkowi C. wysokość należności.Rozumowanie Sądu Wojewódzkiego nie wykazuje błędu, a okoliczności przedstawione w wyroku uzasadniają pogląd, że brak jest podstaw do ustalenia, iż wspomniane wyżej różnice świadczą o tym, że oskarżony działał z bezpośrednim zamiarem zagarnięcia nienależnych mu kwot.Rewizja prokuratora, kwestionując stanowisko Sądu Wojewódzkiego, podnosi, iż "trudno przyjąć, że są to istotnie tylko pomyłki" oraz iż "wiadomo, że mniejsze różnice łatwiej ukryć przed kontrolą, jeśli ich nawet będzie dużo". Ponadto rewizja podnosi, że Sąd pominął zeznania świadków G. i C., iż dane do rachunku podawał im osobiście oskarżony Michał G., który zresztą przed podpisaniem dokładnie go sprawdził, i dlatego - wbrew stanowisku Sądu - okoliczność, że rachunek napisały i wyliczyły inne osoby, wcale Michała G. nie odciąża. Te argumenty rewizji nie są przekonywające i nie obalają stanowiska Sądu Wojewódzkiego.Z analizy zeznań świadków C. i G. wynika, że świadkowie ci przy opracowaniu rachunku opierali się na książce obmiarów i na własnych pomiarach tego, co było dostępne, że na wskazówkach oskarżonego Michała G. opierali się oni jedynie w zakresie robót zanikowych i dodatkowych oraz że Michał G. nie sugerował, "żeby powiększać rachunek" (świadek C.). Nadto świadek G. zeznał, że "końcowy rachunek Michał G. dostał w brulionie. Nic nie kazał zmieniać (...)". Analiza ta nie daje podstawy do wynikającej z rewizji sugestii, że oskarżony, podając osobiście dane do rachunku, świadomie dążył do zawyżenia poszczególnych pozycji tego rachunku. Przeciwnie, analiza ta przemawia za trafnością oceny Sądu Wojewódzkiego. Zresztą Sąd ten w wypadkach, w których powołuje się na fakt sporządzenia rachunku przez świadków C. i G. i wyprowadza z niego wątpliwości co do złego zamiaru oskarżonego, pogląd swój uzasadnia.W świetle całokształtu okoliczności podniesionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, skoro zły zamiar oskarżonego nie został wykazany, nie można ustaleń co do winy oskarżonego oprzeć na takich mających charakter supozycji argumentach, że trudno przyjąć, by zachodziły pomyłki, lub że różnice w rachunkach - na korzyść i niekorzyść oskarżonego - świadczą o zamiarze oskarżonego ukrycia przed kontrolą zawyżeń czy zamiaru zawyżenia.II. Co do oskarżonego Mieczysława S.a) Co do rewizji oskarżonego.Sąd Wojewódzki - na podstawie szeregu dowodów, a w szczególności na podstawie opinii biegłego Jerzego R. - ustalił, że oskarżony Michał G. część robót wykonał wadliwie, niezgodnie ze sztuką budowlaną oraz że w następstwie tego inwestor zmuszony był do poczynienia napraw i ponownego wykonania niektórych robót. Ustalenia tego rewizja nie kwestionuje. Rewizja ta nie kwestionuje również stanowiska Sądu, że oskarżony Mieczysław S., działający na podstawie umowy z inwestorem, jako inspektor nadzoru budowy, może być podmiotem przestępstwa z art. 269 k.k.Rewizja, polemizując z ustaleniami Sądu Wojewódzkiego, w zasadzie wyraża pogląd, że - wbrew stanowisku Sądu - oskarżony "(...) uczynił to wszystko, co mógł w ramach uprawnień inspektora nadzoru dla zabezpieczenia interesu (inwestora) uczynić", wobec czego nie ponosi winy. Jednakże w uzasadnieniu rewizji jej autor nie kwestionuje ustalenia, że oskarżony obowiązków swych nie wykonał, a podnosi jedynie, że "trudno przyjąć, iż inspektor nadzoru oskarżony Mieczysław S., nie wykonując swoich obowiązków, działał czy przyczynił się do powstania szkody dla inwestora". W rezultacie wywody uzasadnienia rewizji sprowadzają się do poglądu, że wątpliwy jest związek przyczynowy między przypisanym oskarżonemu niedopełnieniem obowiązków a powstałą dla inwestora szkodą oraz że wydaje się, iż "w czynie przypisanym oskarżonemu Mieczysławowi S. brak jest elementu umyślnego działania na szkodę osoby, której sprawami majątkowymi zajmował się na podstawie umowy".Te podniesione w rewizji wątpliwości nie są zasadne.Zajmowanie się sprawami majątkowymi innej osoby opiera się na wynikającym z ustawy lub umowy stosunku prawnym, upoważniającym do zajmowania się tymi sprawami i wkładającym obowiązek troszczenia się o te sprawy. Istotę przewidzianego w art. 269 k.k. karalnego nadużycia zaufania stanowi naruszenie tego obowiązku przez działanie na szkodę interesów majątkowych, którym posiadane przez sprawcę upoważnienie ma służyć. Taki obowiązek spoczywa na oskarżonym, jako na działającym w imieniu inwestora inspektorze nadzoru. Między innymi - jak to zasadnie ustalił Sąd Wojewódzki - na oskarżonym ciążył obowiązek kontroli jakości wykonywanych robót, wbudowanych elementów i stosowanych materiałów, kontroli zgodności robót z przepisami techniczno-budowlanymi, z normami oraz z projektem i kosztorysem. Sąd Wojewódzki, opierając się na zebranych w toku rozprawy dowodach, a w szczególności na opinii biegłego Jerzego R., którą ocenił jako opracowaną z wyjątkową sumiennością i wnikliwością, czego rewizja nie kwestionuje, ustalił, że chociaż oskarżony Mieczysław S. niektóre czynności wykonawcy zausterkował w dzienniku budowy, to jednak wielu obowiązków wcale nie wykonał lub wykonał je źle. Konkretne ustalenia w tym zakresie Sąd Wojewódzki wykazał i szczegółowo uzasadnił. Okoliczności podniesione w rewizji nie podważają trafnych ocen Sądu i jego końcowego wniosku. W tym bowiem zakresie (co do oceny okoliczności faktycznych, które Sąd przyjął za podstawę ustaleń) rewizja sprowadza się do polemiki z poglądami Sądu, wyrażonymi w uzasadnieniu wyroku, i do zaprezentowania odmiennych poglądów na te same okoliczności, nie wskazując natomiast, jakich konkretnie uchybień dopuścił się Sąd w ocenie materiału dowodowego. Tymczasem kontrola rozumowania Sądu nie wykazuje ani logicznych, ani faktycznych błędów.Sąd Wojewódzki w uzasadnieniu wyroku nie zajął się wyraźnie kwestią rodzaju winy oskarżonego, jednakże z faktu przypisania przestępstwa z art. 269 k.k. oraz z treści uzasadnienia wyroku wynika, że ustalił winę umyślną oskarżonego w postaci zamiaru ewentualnego. Takie stanowisko Sądu jest trafne, a wątpliwości rewizji w tym względzie nie są zasadne.Jak to już wyżej wskazano, Sąd Wojewódzki zasadnie ustalił, że oskarżony wielu obowiązków wcale nie wykonał lub wykonał je źle. Z punktu widzenia obiektywnego zaniedbania oskarżonego co najmniej sprowadzały niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody. W rzeczywistości zresztą szkoda powstała. Szkoda ta bądź możliwość jej powstania objęta była zamiarem ewentualnym oskarżonego.Oskarżony, inżynier budowlany, inspektor nadzoru, ze względu na posiadana wiedzę fachową i znajomość swych obowiązków miał świadomość tego, że zadaniem jego było między innymi przedsiębranie czynności mających na celu zapobieganie powstaniu szkody bądź odwracanie szkody czy możliwości jej powstania, oraz świadomość możliwości szkodliwego skutku swego zaniechania, a skoro mimo to nie wykonał w tym względzie obowiązków, to godził się na nastąpienie takiego skutku, a zatem obejmował szkodę swym zamiarem ewentualnym. W tych warunkach okoliczności wskazane w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku uzasadniają przypisanie oskarżonemu umyślnego działania na szkodę inwestora. Przy tym - wbrew wątpliwościom wskazanym w rewizji - istnieje związek przyczynowy między przypisanymi oskarżonemu uchybieniami a szkodą dla inwestora, gdyby bowiem spełnił on należycie wszystkie istotne obowiązki inspektora nadzoru, nie dopuściłby do wadliwego wykonania robót lub spowodowałby usunięcie braków w takim stadium robót, że nie powstałaby szkoda lub nawet jej możliwość. Tymczasem szkody powstały w następstwie zaniedbań oskarżonego, skutek więc ten był objęty jego winą.W tych warunkach Sąd Wojewódzki prawidłowo uznał, że oskarżony jest winien przestępstwa z art. 269 k.k.Na tym wyczerpuje się w rzeczywistości istota sprawy i czynu oskarżonego Mieczysława S. Nie mają tu istotnego znaczenia argumenty rewizji (zresztą merytorycznie niezasadne) przytoczone wyżej w punktach 1, 3, 4 i 5 jej streszczenia.Do istoty przestępstwa określonego w art. 269 k.k. nie należy rzeczywiste nastąpienie szkody, wystarczy świadomość sprawcy spowodowania niebezpieczeństwa, możliwości powstania szkody, objętej jego choćby ewentualnym zamiarem, a to - jak już wyżej wspomniano - zostało wykazane. Wobec tego nie mają znaczenia zastrzeżenia rewizji co do wartości robót wykonanych wadliwie i wysokości szkody spowodowanej koniecznością ponownego wykonania przez inwestora niektórych robót. Zresztą wartość tych robót Sąd Wojewódzki zasadnie ustalił na podstawie opinii biegłych Jerzego R. i Stanisława P. Nie ma też znaczenia podniesiony w rewizji zarzut pominięcia przez Sąd Wojewódzki i niektórych okoliczności (pkt 3, 4 i 5). Okoliczność, że oskarżony Michał G. mógłby naprawić szkody przy użyciu mniejszych nakładów niż inwestor przy późniejszym wykonaniu robót oraz że inwestor mógł uzyskać odszkodowanie z majątku oskarżonego i Michała G. czy też potrącić je z ewentualnie należnych mu od tegoż inwestora kwot, nie miały znaczenia dla ustaleń dotyczących winy oskarżonego Mieczysława S., nie zachodziła przeto konieczność rozważenia tych szczegółów przez Sąd Wojewódzki. To samo dotyczy podniesionej przez rewizję okoliczności, że biegły Jerzy R. dokonał oględzin budowy i wydał swą opinię po upływie około roku od dnia, w którym oskarżony Mieczysław G. przerwał roboty, skoro okoliczność ta sama przez się nie podważa zasadności opinii biegłego. Wobec tego chybiony jest zarzut rewizji, że w omawianym zakresie Sąd Wojewódzki dopuścił się obrazy art. 320 i 339 § 1 lit. a) k.p.k.b) Co do rewizji prokuratora.Z tego, co powiedziano wyżej w związku z rewizją prokuratora co do oskarżonego Michała G., wynika już, że Sąd Wojewódzki zasadnie nie znalazł podstaw do przypisania oskarżonemu Mieczysławowi S. tej części oskarżenia, w której mu zarzucono, że dopuścił się przestępstwa z art. 269 k.k. przez działanie na szkodę inwestora także wskutek zatwierdzenia (zresztą częściowego) do wypłaty rachunku oskarżonego Michała G. bez sprawdzenia tego rachunku. Należy tu tylko dodać, że oskarżony Mieczysław S. rachunek ten sprawdził i częściowo skorygował, przy czym jego ocena poszczególnych pozycji rachunku w zasadzie nie odbiega od późniejszej trafnej oceny Sądu Wojewódzkiego, oraz że - jak o tym była mowa wyżej i czego rewizja prokuratora nie kwestionuje - wina tego oskarżonego polega na tym, iż ze szkodą dla inwestora nie dopełnił niektórych obowiązków lub dopełnił je nienależycie w zakresie kontroli jakości wykonywanych robót, wbudowanych elementów i stosowanych materiałów, kontroli zgodności robót z przepisami techniczno-budowlanymi, z normami oraz z projektem i kosztorysem, a tych ustaleń rewizja prokuratora nie kwestionuje.c) Sąd Wojewódzki uznając, że w rozmiarach przyjętych przez ten Sąd oskarżony Mieczysław S. winien jest przestępstwa z art. 269 k.k., przytoczył szereg okoliczności, na podstawie których zasadnie ocenił, że za ten czyn należałoby oskarżonemu wymierzyć karę, która ulegałaby darowaniu na mocy art. 3 dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii (Dz. U. Nr 21, poz. 174), i dlatego trafnie umorzył postępowanie karne w tym zakresie na podstawie przepisu art. 5 tegoż dekretu. Zauważyć należy, że tego stanowiska Sądu Wojewódzkiego rewizja prokuratora nie kwestionuje na wypadek, gdyby zakres odpowiedzialności oskarżonego nie został rozszerzony.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 1 § 1art. 269 KKart. 375 KPKart. 23 § 1 KKart. 5art. 3 ust. 1art. 371 pkt 3 KPKart. 8 KPKart. 124 KPKart. 9art. 320art. 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.