II PR 1/65

WyrokIzba Cywilna1965-12-02

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik, który uległ wypadkowi przy pracy, przyczynił się do jego powstania poprzez lekkomyślność lub zlekceważenie ostrzeżenia, jeśli nie zdawał sobie sprawy z grożącego mu niebezpieczeństwa?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pracownik, który dopiero od niedawna pracuje w kopalni i nie zdawał sobie sprawy z grożącego mu niebezpieczeństwa, nie przyczynił się do wypadku przez lekkomyślność lub zlekceważenie ostrzeżenia, jeśli ostrzeżenie to nie było kategorycznym zakazem, a jedynie zwróceniem uwagi na niecelowość podjęcia czynności ze względu na warunki. Gorliwość wynikająca z braku rozeznania w niebezpieczeństwie nie może być uznana za przyczynienie się do szkody w rozumieniu art. 158 § 2 k.z.
Stan faktyczny
Powód, pracownik kopalni, domagał się odszkodowania i renty z tytułu wypadku przy pracy. Wypadek nastąpił wskutek zerwania się stropu, gdy powód udał się do przodka, aby sprawdzić stan przenośnika zgrzebłowego po odstrzale. Pozwana kopalnia zarzuciła powodowi współwinę z powodu lekkomyślności i zlekceważenia ostrzeżeń. Sąd Wojewódzki uwzględnił powództwo, uznając, że powód nie przyczynił się do wypadku, a przyczyna leżała w naruszeniu przepisów bezpieczeństwa przez pracodawcę. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części dotyczącej renty za okres od 1 stycznia 1960 r. z powodu braku uzasadnienia ustaleń dotyczących przyszłych zarobków powoda.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej rentę miesięczną po 200 zł od dnia 1 stycznia 1960 r. i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia W. Formański (sprawozdawca). Sędziowie: S. Graban, A. Zieliński.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Henryka R. przeciwko Kopalni Węgla Kamiennego w K. o odszkodowanie, na skutek rewizji pozwanej Kopalni od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 22 września 1964 r.,uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej rentę miesięczną po 200 zł od dnia 1 stycznia 1960 r. i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktycznePowód, zatrudniony w pozwanej Kopalni w charakterze ładowacza, domagał się zasądzenia od niej zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną w wysokości 20.000 zł oraz renty uzupełniającej po 1.482 zł miesięcznie, poczynając od dnia 1 sierpnia 1958 r. Powód twierdzi, że w dniu 24 września 1957 r. uległ wypadkowi na zabierce Nr 24 w oddziale XII wskutek zerwania się stropu, w następstwie czego doznał uszkodzenia czaszki, stłuczenia barków i wybicia czterech zębów; po wypadku leczył się przez kilkanaście miesięcy i stał się niezdolny do pracy.Pozwana Kopalnia wniosła o oddalenie powództwa zarzucając, że powód jako ładowacz samowolnie udał się na miejsce odstrzału, mimo że był ostrzegany przez przodowego P. i przez mł. górnika K. Przyczyną wypadku była więc lekkomyślność powoda, a w każdym razie jego znaczna współwina. Ponadto pozwana Kopalnia zarzuciła, że żądanie zadośćuczynienia jest wygórowane, a żądanie renty uzupełniającej jest nieuzasadnione, skoro powodowi została przyznana renta w wysokości zarobków osiąganych przed wypadkiem; zresztą powód jest częściowo zdolny do pracy.Sąd Wojewódzki zaskarżonym wyrokiem uwzględnił żądanie zadośćuczynienia w całości, a żądanie renty uzupełniającej - w wysokości po 673 zł miesięcznie za okres od 1 sierpnia 1958 r. do 31 grudnia 1959 r. i po 200 zł miesięcznie począwszy od 1 stycznia 1960 r., w pozostałej zaś części powództwo oddalił.Sąd Wojewódzki ustalił, że w sprawie wypadku, jakiemu uległ powód w dniu 24 września 1957 r., Okręgowy Urząd Górniczy w G. przeprowadził dochodzenie, a Prokuratura Powiatowa w Rybniku przeprowadziła śledztwo, przy czym z zebranego tam materiału wynika, że ten sam obwał stropu w przodku spowodował śmierć dziewiętnastoletniego pracownika, ślusarza Mieczysława R., który miał za zadanie pilnować ciągłości ruchu urządzeń transportowych na zabierce Nr 24 i w związku z tym - po odpaleniu otworów strzałowych - udał się do przodka w celu zbadania stanu zastawy, mającej nie dopuścić do zasypania po strzałach przenośnika zgrzebłowego. Okręgowy Urząd Górniczy przyjął w swym orzeczeniu z dn. 18 października 1957 r., że wypadek nastąpił na skutek naruszenia przepisów bezpieczeństwa pracy przez przodowego z prawem wykonywania roboty strzałowej Rufina M., który dopuścił Mieczysława R. i powoda Henryka R. do przodka bez uprzedniego dokonania obrywki tegoż przodka, oraz przez kierownika Oddziału Ryszarda P., który nie dopilnował przepisowej obudowy zabierki w miejscu wypadku. Prokuratura Powiatowa w Rybniku umorzyła śledztwo wychodząc z założenia, że poszkodowani Mieczysław R. i Henryk R. byli uprzedzeni o tym, aby nie wchodzili do przodka, gdyż nie odeszły jeszcze dymy po odpaleniu otworów strzałowych, jednakże poszkodowany Mieczysław R. nie reagował na to, lecz poszedł, a za nim Henryk R., aby sprawdzić, czy nie został uszkodzony przenośnik zgrzebłowy.W sprawie z powództwa Marii R., matki Mieczysława R., przeciwko pozwanej Kopalni o odszkodowanie Sąd Powiatowy w Rybniku prawomocnym wyrokiem z dnia 26 czerwca 1959 r. uwzględnił częściowo powództwo, przyjmując na podstawie opinii biegłego inż. Władysława U. wyłączną winę pozwanej Kopalni za wypadek.Pozwana Kopalnia powołała dowód ze świadków Rufina P., Andrzeja R. i Wilhelma P., na okoliczność, że powód bez zezwolenia przodowego i wbrew ostrzeżeniom kolegów zbliżył się do miejsca odpalenia otworów strzałowych, a nadto w piśmie procesowym z dn. 15.IX.1964 r. powołała dowód ze świadka Ryszarda P., sztygara oddziałowego, odpowiedzialnego za kontrolę stanu obudowy. Sąd Wojewódzki uznał za zbędne przesłuchanie tych świadków, ponieważ bezpośrednio po wypadku złożyli już oni zeznania w toku dochodzeń (Ryszard P., Andrzej K. i Rufin P.), a następnie byli przesłuchani w toku śledztwa prowadzonego przez prokuraturę (Andrzej K., Ryszard P. i Rufin P.) oraz w procesie Sądu Powiatowego w Rybniku (Rufin P., Andrzej K. i Wilhelm P.). Również powód był przesłuchany przez Okręgowy Urząd Górniczy w G., Prokuraturę Powiatową w Rybniku i przez Sąd Powiatowy w Rybniku.Na podstawie zeznań wymienionych świadków oraz zeznań powoda Henryka R. i protokołu wizji lokalnej Sąd Wojewódzki ustalił, że po ostatniej serii odpalanych otworów strzałowych cała brygada (Rufin P., Andrzej K., Henryk R. i Mieczysław R.) czekała u wlotu zabierki 24 od strony dowierzchni 25 na rozrzedzenie się dymów. Z tego miejsca Mieczysław R. udał się w kierunku przodka mówiąc, że sprawdzi, czy przenośnik zgrzebłowy nie został uszkodzony, a za nim udał się do przodka powód Henryk R., aby stwierdzić, w jakim stanie znajduje się po strzałach zastawa, jaką zbudowali dla zabezpieczenia przenośnika zgrzebłowego przed zasypaniem przez odstrzelony urobek. Po obejrzeniu miejsca odstrzału, gdy obaj znajdowali się w drugim polu, tzw. "starym", na wysokości przodka roboczego, spadły ze stropu duże bryły węgla, które przygniotły Mieczysława R. do spągu, powód zaś został uderzony w głowę spadającymi kawałkami węgla.Według protokołu z wizji lokalnej obudowa zabierki była wykonana niedbale, bez klinowania i wypełnienia pustek (wyrw) nad stopnicami. W miejscu wypadku szerokość przodka roboczego wynosiła 12 m, licząc od podsadzki do ściany. Ta nadmierna szerokość powstała na skutek nieodpowiedniego podmulenia starego zawału, znajdującego się na wysokości czoła zabierki. Według opinii biegłego sądowego w zakresie bezpieczeństwa pracy w górnictwie inż. górniczego Zenona W. niepodmulenie w starej zabierce zawału, który miał miejsce przed dwoma laty przed wypadkiem powoda, oraz niedostateczne zabudowanie zawału nad przenośnikiem zgrzebłowym, jaki miał miejsce w dniu 21 września 1957 r., doprowadziło do osłabienia spoistości zalegającego węgla w stropie zabierki 1 zawału, pod k którym znaleźli się powód i Mieczysław R.Sąd Wojewódzki nie uznał za uzasadniony zarzutu pozwanej Kopalni, że powód przyczynił się do wypadku przez to, iż nie zastosował się do ostrzeżenia przodowego P. i samowolnie udał się na miejsce odstrzału. Powód przepracował dopiero 20 dniówek u pozwanej i nigdy poprzednio w kopalni nie pracował. Z zeznań przodowego P. i mł. rębacza K. wynika, że "ostrzeżenie" ich polegało na zwróceniu uwagi, iż udanie się do przodka nie jest celowe ze względu na małą widoczność z powodu zagęszczenia dymów. Obaj zaś wiedzieli, że warunki stropowe w tej zabierce były złe i kilka dni przed wypadkiem doszło do obwału stropu nad przenośnikiem zgrzebłowym i że obudowa w tzw. "starym polu" nie była należyta. Wypadek nastąpił nie w przodku, gdzie odpalone zostały stwory strzałowe, lecz w "starym polu" przy zawale. Z tych przyczyn Sąd Wojewódzki zgodził się z wnioskiem biegłego inż. W., że stan wyrobiska był niebezpieczny dla całej pracującej tam brygady przodkowej i że powód, który pracował w Kopalni zaledwie 20 dni, nie zdawał sobie po prostu sprawy z grożącego mu niebezpieczeństwa, a ostrzeżenie przodowego przyjął dosłownie, że udanie się do przodka jest niecelowe z powodu zadymienia po strzałach, utrudniającego widoczność. Z tego względu przypisywanie powodowi przyczynienia się do wypadku (art. 158 § 2 kodeksu zobowiązań) Sąd nie uznał za uzasadnione. Powód doznał rany ciętej czoła, z czego następnie wytworzyła się cerobrostenia, był leczony w szpitalach dla nerwowo i psychicznie chorych i zaliczony został do trzeciej grupy inwalidów.Biorąc pod uwagę cierpienia fizyczne i krzywdę moralną wywołane doznanym urazem głowy z następową psychonerwicą urazową, lękową, określoną wprawdzie jako średniego stopnia, jednakże ograniczającą trwale zdolność powoda do pracy pod ziemią, mającego w chwili wypadku 32 lata - Sąd Wojewódzki uznał sumę 20.000 zł zadośćuczynienia za stosowną w rozumieniu art. 165 § 1 kodeksu zobowiązań. Straty powoda w okresie od 1 sierpnia 1958 r. do 31 grudnia 1959 r. wyrażają się kwotą 11.441 zł według następującego wyliczenia: zarobek powoda netto 2.126 zł miesięcznie mniej 1.453 zł przyznanej renty inwalidzkiej, tj. 673 zł razy 17 miesięcy. Od 1 stycznia stan zdrowia powoda zobowiązywał go do podjęcia lekkiej pracy, powód jednak podjął pracę w charakterze drożnika w pełnej wymiarze godzin dopiero od 12 grudnia 1960 r. za wynagrodzeniem brutto 1.451 zł miesięcznie. Podejmując pracę od 1 stycznia 1960 r., powód osiągałby netto 1.400 zł miesięcznie zarobku, a jego renta inwalidzka uległaby obniżeniu o kwotę 320 zł dodatku dla niepracujących i wynosiłaby 1.132 zł. Przyjmując, że zarobki powoda od 1 stycznia 1960 r., gdyby nie uległ wypadkowi, wzrosłyby do ok. 2.700 zł netto, strata powoda wynosi ok. 200 zł miesięcznie (2.700 zł - 1.400 zł - 1.133 zł) i w takiej też wysokości Sąd Wojewódzki uwzględnił powództwo z tytułu renty uzupełniającej (art. 161 § 2 kodeksu zobowiązań).Pozwana Kopalnia wniosła w rewizji o zmianę wyroku przez obniżenie zasądzonej nim kwoty do 23.580 zł i o oddalenie w całości powództwa o rentę za okres od 1 stycznia 1960 r. wywodząc, że powód przyczynił się do wypadku w 1/4 części przez zlekceważenie ostrzeżenia o niebezpieczeństwie i że Sąd Wojewódzki bezpodstawnie przyjął wysokość przypuszczalnych zarobków powoda od roku 1960 na 2.700 zł miesięcznie.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Pierwszy zarzut rewizji jest chybiony. Wprawdzie biegły inż. W. w konkluzji swej opinii przypisuje również powodowi winę za wypadek, której stopień - w porównaniu z winą zakładu pracy - określa jako "nieporównywalnie mniejszy", jednakże Sąd Wojewódzki do opinii biegłego w tej części się nie przychylił, mając - po pierwsze - na uwadze treść ostrzeżenia przodowego i sposób, w jaki powód mógł je przyjąć, oraz opierając się - po drugie - na ustaleniach poczynionych przez Okręgowy Urząd Górniczy w G., Prokuraturę Powiatową w Rybniku i Sąd Powiatowy w Rybniku co do przyczyn śmiertelnego wypadku, jakiemu uległ Mieczysław R. w tym samym czasie i miejscu, gdzie uległ wypadkowi powód. Wymienione władze, dochodząc przyczyn nieszczęśliwego zdarzenia, dysponowały obszernym materiałem dowodowym zebranym bądź bezpośrednio po wypadku, bądź w niedługim czasie po nim i doszły wówczas do zgodnego wniosku, że przyczyna zdarzenia leży wyłącznie w naruszeniu przez zakład pracy obowiązków wynikających z przepisów bezpieczeństwa pracy górniczej. Ponadto Sąd Wojewódzki - jak to wynika z przytoczonych wyżej motywów zaskarżonego wyroku - nie poprzestał na samym zapoznaniu się z zawartym w aktach tych urzędów materiałem dowodowym, lecz poddał go własnej, wnikliwej i wszechstronnej ocenie. Z wyjątkiem przodowego P. nikt wówczas ze słuchanych osób nie potwierdził okoliczności, że przodowy kategorycznie zabronił R. i powodowi udania się do przodka. Z zeznań zaś tych osób wynikało (m.in. z zeznań słuchanego przez Sąd Powiatowy w Rybniku świadka Andrzeja K., mł. rębacza, pracującego w tym dniu razem z powodem), że ostrzeżenie przodowego było w istocie jedynie zwróceniem uwagi R. na niecelowość udania się do przodka ze względu na małą widoczność.Sąd Wojewódzki, oceniwszy wskazany wyżej materiał dowodowy, nie uchybił wymaganiom art. 242 § 1 k.p.c., jeśli uznał, że nie było ze strony przodowego, krótko przed wypadkiem, należytego ostrzeżenia o niebezpieczeństwie grożącym powodowi w razie znalezienie się w tym momencie na przodku. Odmienne wywody pozwanej Kopalni nie liczą się z wynikami postępowania dowodowego, wobec czego nie są one w stanie wzruszyć niewadliwych ustaleń Sądu Wojewódzkiego.Sąd pierwszej instancji nie dopuścił się także uchybienia procesowego przez to, że nie uwzględnił wniosku o przeprowadzenie dowodu ze świadków Rufina P., Ryszarda P., Andrzeja K. i Wilhelma P. Świadkowie ci składali kilkakrotnie zeznania, mianowicie przed Okręgowym Urzędem Górniczym, Prokuraturą Powiatową oraz Sądem Powiatowym w Rybniku, i to w czasie, gdy dokładnie mogli pamiętać przebieg zdarzeń poprzedzających wypadek. Ich zeznania zostały utrwalone w protokołach. W miarę upływu czasu istotne szczegóły w sprawie mogły się zatrzeć w ich pamięci. Dlatego też zeznania tych świadków w niniejszym procesie, choćby nawet odbiegały od zeznań składanych przede wszystkim przed Sądem Powiatowym w Rybniku, nie mogłyby być uznane za mające większą moc dowodową. Zresztą świadek Wilhelm P. nie był obecny przy wypadku, świadek Andrzej K. nie potwierdza tezy dowodowej strony pozwanej, a świadkowie Rufin P. i Ryszard P. byli właśnie tymi, których władze górnicze zdegradowały z dotychczasowych stanowisk za wpuszczenie załogi do przodka przed jego zbadaniem i za tolerowanie braków w obudowie.Należy odróżnić gorliwość pracownika od karygodnej niesubordynacji. Powód pracujący na dole kopalni dopiero trzeci tydzień nie zdawał sobie sprawy z grożącego mu niebezpieczeństwa. Obowiązkiem przodowego było wydać w sytuacji, jaka powstała, bezwzględny zakaz wchodzenia do przodka. Skoro jednak nie padł taki zakaz, a tylko zwrócenie uwagi na niecelowość podjęcia czynności w przodku, to nie można mówić o karygodnej niesubordynacji powoda. Okazanej zaś gorliwości wynikającej z braku dostatecznego rozeznania w niebezpieczeństwie nie można uznać za przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody w rozumieniu art. 158 § 2 k.z. nawet wówczas, gdy pracownik przez zaniechanie tej gorliwości mógł uniknąć wypadku, o którego zagrożeniu nie wiedział.W tym stanie rzeczy ocena Sądu Wojewódzkiego co do przyczyn wypadku i braku podstaw do zastosowania art. 158 § 2 k.z. była prawidłowa i przekonywająco uzasadniona.Nie można natomiast odmówić słuszności zarzutom uchybienia przepisowi art. 218 k.p.c. i w konsekwencji naruszenia także przepisu art. 161 § 2 k.z., jeśli chodzi o rozstrzygnięcie Sądu w kwestii renty za czas od 1 stycznia 1960 r. Wprawdzie wyrok zakłada, że zarobki powoda wzrosłyby od tego czasu do 2.700 zł netto, jednakże nie wiadomo, na jakiej podstawie Sąd Wojewódzki to założenie przyjmuje. W aktach brak jest na ten temat materiału, a w uzasadnieniu wyroku nie podano dowodów, które takie ustalenie usprawiedliwiają. Z tego względu wyrok w tej części uchybia przepisowi art. 336 § 2 k.p.c. i uniemożliwia dokonanie kontroli rewizyjnej co do jego zgodności z prawem. Dlatego też w części zasądzającej rentę od 1 stycznia 1960 r. wyrok Sądu Wojewódzkiego musi ulec uchyleniu, a sprawa przekazaniu temuż Sądowi do ponownego rozpoznania (art. 384 k.p.c.). Rewizja w pozostałym zakresie z przyczyn wyżej przytoczonych podlega oddaleniu (art. 383 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 158 § 2art. 165 § 1art. 161 § 2art. 242 § 1 KPCart. 218 KPCart. 336 § 2 KPCart. 384 KPCart. 383 KPC§ 2§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 15.07.2026.