Rw 1542/68

PostanowienieIzba Cywilna1968-12-30

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kierowca motocykla, wyprzedzając samochód i zjeżdżając na lewy skraj jezdni, naruszył przepisy ruchu drogowego, jeśli potrącił pieszego korzystającego z pobocza, który nagle wszedł na jezdnię?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że kierowca motocykla nie naruszył przepisów ruchu drogowego, wyprzedzając samochód i zjeżdżając na lewy skraj jezdni, nawet jeśli potrącił pieszego, który nagle wszedł na jezdnię z pobocza. Pobocze drogi, poza osiedlami, stanowi główny pas dla pieszych, traktowany jako namiastka chodnika. Kierowca pojazdu mechanicznego poruszającego się po jezdni ma prawo przypuszczać, że osoba idąca poboczem nie wkroczy nagle na jezdnię, a tym samym nie zagraża jej bezpośrednio, nawet jeśli zachowuje niewielki odstęp od krawędzi jezdni. W sytuacji, gdy pieszy nagle wszedł na jezdnię pod nadjeżdżający pojazd, stanowiąc zaskoczenie dla kierowcy, a obrażenia powstały na skutek niewłaściwego zachowania pieszego, wyrok uniewinniający kierowcę jest prawidłowy.
Stan faktyczny
Prokurator wniósł skargę rewizyjną od wyroku uniewinniającego Edwarda L. od zarzutu naruszenia przepisów ruchu drogowego. Oskarżony, prowadząc motocykl służbowy, potrącił 14-letnią Annę L., która szła poboczem. Prokurator zarzucił, że oskarżony nie zachował bezpiecznego odstępu przy wyprzedzaniu i spowodował potrącenie, a współwina pokrzywdzonej nie wyłącza przestępczości działania oskarżonego. Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę na posiedzeniu niejawnym.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy postanowił pozostawić skargę rewizyjną Prokuratora Okręgu Wojskowego w N. bez uwzględnienia i utrzymać w mocy zaskarżony wyrok Sądu Okręgu Wojskowego w N.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk W. Sieracki.Sędziowie: płk T. Nizielski (sprawozdawca), płk Z. Wizelberg.Prokurator: ppłk J. Bilicki.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej Prokuratora Okręgu Wojskowego w N. od wyroku Sądu Okręgu Wojskowego w N. z dnia 11 listopada 1968 r., sprawę Edwarda L., uniewinnionego od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P. mającego polegać na tym, że w dniu 5 lipca 1968 r. około godz. 13,30 w N., prowadząc powierzony mu motocykl służbowy marki "M-72", naruszył przepisy § 23 ust. 1 i 3 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 1 października 1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 61, poz. 295) w ten sposób, że prowadził motocykl nieostrożnie i bez upewnienia się, czy ma dostatecznie wolną jezdnię do wyprzedzenia jadącego przed nim samochodu, zjechał na lewy skraj jezdni, w wyniku czego potrącił idącą w tym samym kierunku 14-letnią Annę L., powodując u niej uszkodzenie ciała w postaci wstrząsu mózgu, rany kłutej pośladka i otarcia naskórka kończyn.Prokurator zarzuca uniewinnienie oskarżonego Edwarda L. wbrew okolicznościom sprawy i wywodzi, że oskarżony nie zachował bezpiecznego odstępu od wyprzedzanej Anny L. Odstęp ten, według wyliczeń prokuratora, nie mógł wynosić więcej niż kilkadziesiąt centymetrów, co nie jest odstępem bezpiecznym. W tych okolicznościach, gdy pokrzywdzona zrobiła krok ku jezdni, została potrącona przez motocykl prowadzony przez oskarżonego. Skarżący uważa więc, że oskarżony Edward L. naruszył przepis § 23 ust. 1 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 1 października 1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 61, poz. 295), zabraniający wyprzedzania, gdyby to narażało kogokolwiek na niebezpieczeństwo. Na skutek bowiem niezachowania bezpiecznego odstępu oskarżony spowodował potrącenie Anny L., która odniosła obrażenia ciała. Podniesiona zaś w wyroku współwina pokrzywdzonej nie wyłącza przestępczości działania oskarżonego.Sąd Najwyższy postanowił skargę rewizyjną prokuratora na wyrok Sądu Okręgu Wojskowego w N. z dnia 11 listopada 1968 r. w sprawie Edwarda L. pozostawić bez uwzględnienia i wyrok ten utrzymać w mocy.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd.Ze sformułowania zarzutu skargi rewizyjnej wynika, że skarżący uważa, iż oskarżony nie zachował bezpiecznego odstępu przy wyprzedzaniu samochodu ciężarowego nie od tego samochodu, lecz od wyprzedzanej Anny L., gdyż odstęp ten nie przekroczył kilkudziesięciu centymetrów (jeden krok). Zarzut ten należy uznać za niesłuszny. W zasadzie wyprzedzanie dotyczy użytkowników jezdni, a nie drogi (por. § 16 i § 23 ust. 7 wymienionego wyżej rozporządzenia z dnia 1 października 1962 r.).Pobocze drogi może występować w różnym charakterze. Ze względu na sformułowanie § 16 rozporządzenia z dnia 1 października 1962 r. (Dz. U. Nr 61, poz. 295) pojazdy powinny się poruszać po jezdni. W wyjątkowych wypadkach (brak miejsca na jezdni przy wyprzedzaniu, omijaniu, wymijaniu) pobocze może być wykorzystywane również przez pojazdy mechaniczne znajdujące się w ruchu (por. wyrok SN z dnia 25 października 1960 r. I K 304/59 OSN zesz. IV z 1961 r., poz. 57). W zasadzie pobocza przeznaczone są dla ruchu pieszych, pędzenia i prowadzenia bydła, postoju pojazdów itp. Wskazują na to przepisy wymienionego wyżej rozporządzenia z dnia 1 października 1962 r. (np. § 6 ust. 1 i 2, § 74 ust. 2 i inne).Skoro zatem pobocze drogi stanowi poza osiedlami główny pas poruszania się osób pieszych, gdyż właśnie z pobocza są one obowiązane korzystać (chyba że jest to niemożliwe), to takie pobocze należy uznać za namiastkę chodnika bądź za wydzielony pas drogi, a osoby korzystające z pobocza przy wchodzeniu czy wjeżdżaniu na jezdnię obowiązane są stosować się do tych samych przepisów co przy schodzeniu z chodnika na jezdnię albo przy zmianie pasa drogi.Prowadzący pojazd mechaniczny po jezdni ma prawo przypuszczać, że osoba poruszająca się po poboczu, dopóki nie okaże wyraźnie zamiaru wkroczenia na jezdnię, będzie się poruszała po poboczu. Dlatego też nie można przy wyprzedzaniu osoby korzystającej z pobocza powoływać się na § 23 wymienionego wyżej rozporządzenia, jak to czyni skarżący, tym bardziej że nie może być mowy o przejeżdżaniu z lewej strony użytkownika drogi (w niniejszym wypadku - pobocza), o czym mówi wyżej wymieniony przepis, skoro po lewej stronie drogi - pobocza obowiązany jest poruszać się pieszy.Przepisy kodeksu drogowego tylko w dwóch wypadkach określają konkretny odstęp, jaki powinien dzielić wyprzedzającego od wyprzedzanego. Dotyczy to wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych poruszających się po jezdni. Tylko w dwóch wypadkach odstęp powinien być nie mniejszy niż 1 metr (§ 23 ust. 1 rozporządzenia z dnia 1 października 1962 r.). W pozostałych wypadkach odstęp powinien być "bezpieczny", a więc taki, żeby przy uwzględnieniu właściwości korzystającego z jezdni nie potrącić go. Czasami może to być odstęp nawet większy niż 1 metr, często mniejszy.Te reguły nie mogą dotyczyć wyprzedzania przez pojazd mechaniczny, poruszający się po jezdni, osób korzystających z pobocza ze względu na podane wyżej powody, że pobocze dla pieszych stanowi quasi - chodnik. Stąd też prowadzący pojazd mechaniczny po jezdni ma prawo uważać, że nie zagraża użytkownikowi drogi idącemu poboczem, jeśli sam jedzie po jezdni nawet w odstępie kilkudziesięciu centymetrów od krawędzi jezdni.W rozpatrywanej sprawie Anna L. zgodnie z przepisami korzystała z pobocza drogi, idąc lewą stroną drogi. Oskarżony w myśl zasady ograniczonego zaufania mógł mniemać, że będzie ona kontynuowała swój marsz tym pasem drogi. Dlatego też mógł on zjechać na lewą stronę jezdni, nie wjeżdżając na pobocze, dla wyprzedzenia jadącego przed nim samochodu. Zjechanie zupełnie na lewą stronę było w tym wypadku tym bardziej konieczne, że jezdnia była wąska (5,2 m szerokości).Anna L., wkraczając nagle na jezdnię pod nadjeżdżający motocykl prowadzony przez oskarżonego, naruszyła § 6 ust. 1 i § 12 ust. 2, 5 i 6 pkt 2 wymienionego wyżej rozporządzenia z dnia 1 października 1962 r., gdyż nie miała prawa poruszać się po jezdni (nie było żadnych przeszkód, by mogła iść po poboczu), wchodząc zaś na jezdnię nie zachowała szczególnej ostrożności, nie upewniła się, czy nie nadjeżdżają pojazdy, i weszła na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd.Z wyliczeń podanych w skardze rewizyjnej, które należy uznać za prawidłowe, wynika, że weszła ona na jezdnię w chwili, gdy motocykl kierowany przez oskarżonego znajdował się od niej w odległości 4 metrów i że na odpowiedni manewr oskarżonemu pozostało tylko około 1/3 sekundy. W tych warunkach zachowanie się Anny L. musiało stanowić całkowite zaskoczenie dla oskarżonego, który jeszcze usiłował odepchnąć ręką Annę L., co jednak mu się nie udało.Skoro zatem, jak wyżej podano, oskarżony nie naruszył żadnych przepisów kodeksu drogowego, skoro wejście na jezdnię Anny L. było dlań zaskoczeniem, którego nie mógł i nie miał powinności przewidzieć, i wreszcie skoro potrącenie Anny L. oraz związane z tym obrażenia ciała powstały na skutek niewłaściwego jej zachowania się na jezdni, to zaskarżony wyrok należy uznać za prawidłowy, a skargę rewizyjną prokuratora za chybioną. Należy zaznaczyć, że powołane wyżej przepisy kodeksu drogowego odnoszące się do niniejszej sprawy nie uległy zmianie w obecnie obowiązującym kodeksie drogowym.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 144 § 1 KK§ 1§ 23 ust. 1§ 16§ 23 ust. 7§ 6 ust. 1§ 74 ust. 2§ 23§ 12 ust. 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.