Rw 854/66

PostanowienieIzba Cywilna1966-10-19

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kierowca pojazdu mechanicznego, zbliżając się do przejścia dla pieszych, ma obowiązek zmniejszyć prędkość i zachować szczególną ostrożność, nawet jeśli pieszy nie ustąpi mu pierwszeństwa?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że kierowca pojazdu mechanicznego zbliżając się do przejścia dla pieszych, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i odpowiednio zmniejszyć prędkość, a nawet zatrzymać się, jeśli sytuacja tego wymaga. Obowiązek ten wynika z faktu, że przejście dla pieszych jest terenem przeznaczonym zarówno dla pojazdów, jak i pieszych, a przepisy drogowe nie przewidują pierwszeństwa dla żadnej ze stron, chyba że jest to przejście z pierwszeństwem. Kierowca nie może liczyć na to, że pieszy ustąpi mu pierwszeństwa, a wręcz powinien zakładać możliwość wtargnięcia pieszego na jezdnię, nawet w niewielkiej odległości od pojazdu.
Stan faktyczny
Oskarżony Stanisław S. prowadził samochód i potrącił pieszego, 80-letniego Michała M., na przejściu dla pieszych, co skutkowało śmiercią pieszego. Oskarżony i jego obrońca wnieśli skargi rewizyjne, kwestionując winę oskarżonego i domagając się uchylenia wyroku. Sąd Najwyższy rozpoznał skargi, analizując zachowanie oskarżonego i przepisy ruchu drogowego dotyczące przejść dla pieszych.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy pozostawił skargi rewizyjne oskarżonego i jego obrońcy bez uwzględnienia oraz utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk J. Badecki.Sędziowie: płk W. Winawer (sprawozdawca), płk A. Kruszka.Prokurator: mjr E. Kemparowa.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skarg rewizyjnych obrońcy i oskarżonego, sprawę oskarżonego Stanisława S., skazanego wyrokiem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 31 sierpnia 1966 r. za przestępstwo z art. 230 § 1 k.k. na karę 1 roku więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 2 lat za to, że nieumyślnie spowodował śmierć 80-letniego Michała M. w ten sposób, iż prowadząc w dniu 21 maja 1966 r. około godziny 19.30 ulicą G. w N. własny samochód marki "Volkswagen-11" nr rej. WB-3729, w czasie zbliżania się do oznaczonego przejścia dla pieszych oraz omijania zaparkowanego po prawej stronie przy prawym krawężniku samochodu osobowego nie zmniejszył odpowiednio szybkości jazdy, która w tych warunkach była nadmierna, oraz nie zachował należytej ostrożności jazdy, w wyniku czego potrącił przodem samochodu na przejściu dla pieszych tegoż Michała M., który na skutek doznanych obrażeń ciała zmarł w dniu 23 maja 1966 r. w szpitalu.Powyższy wyrok został zaskarżony zarówno przez obrońcę oskarżonego, jak i przez samego oskarżonego, przy czym wnoszą o uchylenie wyroku skazującego i umorzenie postępowania z braku dowodów winy. Obrońca zgłasza ponadto wniosek ewentualny o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania do sądu I instancji.Sąd Najwyższy postanowił: skargi rewizyjne oskarżonego i jego obrońcy pozostawić bez uwzględnienia oraz utrzymać w mocy wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z dnia 31 sierpnia 1966 r. w sprawie oskarżonego Stanisława S.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:W 1960 r. oskarżony nabył samochód marki "Volkswagen-11" nr rej. WB-3729, którym do dnia wypadku przejechał około 40.000 km. Łącznie różnymi typami samochodów oskarżony przejechał około 80.000 km.W dniu 21 maja 1966 r. około godziny 19.30 oskarżony prowadził wymieniony samochód ul. G. w N. w kierunku N.1 z szybkością około 60 km/godz. W samochodzie jechała nadto: żona oskarżonego, która zajmowała siedzenie obok kierowcy, oraz Teresa F. wraz z kilkuletnią córką, zajmująca tylne siedzenie. Dojeżdżając do skrzyżowania ul. G. z ul. S., oskarżony zmniejszył nieco szybkość. Około 40 m za tym skrzyżowaniem znajdowało się oznakowane przejście dla pieszych, przed którym stał zaparkowany samochód osobowy. Po lewej stronie znajdowała się wysepka tramwajowa, na której znajdowało się kilkunastu ludzi. Po przejechaniu skrzyżowania oskarżony z tą samą szybkością zbliżał się do przejścia dla pieszych. W tym czasie z prawego chodnika, do kierunku jazdy samochodu, wkroczył na jezdnię w miejscu przeznaczonym dla pieszych 80-letni Michał M., który kierował się do wysepki tramwajowej. Oskarżony spostrzegł przechodnia dopiero w momencie kiedy ten był już oddalony około 3 m od prawego chodnika. Na widok przechodnia oskarżony nacisnął dwukrotnie na klakson i równocześnie lekko hamując odbił ze środka jezdni w lewo. W tym czasie Michał M. zatrzymał się na moment, zawahał się, a następnie przyśpieszonym krokiem ruszył do przodu, skręcając przy tym nieco w prawo. Mniej więcej w tym samym czasie oskarżony zaczął gwałtownie hamować, ale nie zdążył zatrzymać samochodu i około 2 m za przejściem uderzył prawą przednią częścią samochodu M. Po uderzeniu M. dostał się na maskę samochodu, a następnie został odrzucony do przodu na kilka metrów. Samochód zatrzymał się 5,5 m za pasami oraz w odległości 0,40 m od lewego krawężnika. W wyniku wypadku Michał M. doznał licznych obrażeń ciała, na skutek których zmarł w szpitalu w dniu 23 maja 1966 r.Według ustaleń wyroku naruszenie przez oskarżonego przepisów ruchu drogowego polegało na tym, że przed przejściem dla pieszych nie zachował - wbrew § 24 ust. 2 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 1 października 1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 61, poz. 295) - należytej ostrożności przez odpowiednie zmniejszenie szybkości lub nawet zatrzymanie się. Zdaniem Sądu oskarżony miał możność spostrzeżenia w odpowiednim czasie, że M. wkracza na jezdnię, i dostosować szybkość samochodu do powstałej sytuacji. Sąd I instancji stwierdził w wyroku, że również denat w sposób istotny naruszył przepisy ruchu drogowego (§ 12 powołanego rozporządzenia). Sąd I instancji wyraził jednak przy tym pogląd, że przechodnie na przejściu bardzo często zachowują się niesfornie, co wkłada na kierującego pojazdem obowiązek przestrzegania w takich rejonach zasady ograniczonego zaufania.2. Wypadek miał miejsce na jezdni w miejscu stanowiącym przejście dla pieszych. Dlatego też Sąd Najwyższy uważa za celowe przed oceną argumentów skarg rewizyjnych rozważyć w sposób ogólny sytuację prawną przechodnia i pojazdu na przejściach dla pieszych, wynikającą z obowiązujących przepisów drogowych.Przepisy drogowe rozróżniają 2 rodzaje przejść dla pieszych: przejście z pierwszeństwem przechodzenia przez jezdnię dla pieszego (§ 109 ust. 3 powołanego rozporządzenia) i przejście bez tego pierwszeństwa. W niniejszej sprawie chodzi o przejście dla pieszych tego drugiego rodzaju i dlatego rozważania niniejsze zostaną ograniczone tylko do niego. Przejść zresztą dla pieszych z pierwszeństwem przechodzenia prawie nie ma, przynajmniej na terenie N.Otóż stwierdzić należy, że na zwykłych przejściach przez jezdnię dla pieszych obowiązujące przepisy drogowe nie przewidują ani pierwszeństwa dla pieszego, ani pierwszeństwa dla pojazdu. Wynika stąd, że przejście dla pieszych na jezdni jest terenem przeznaczonym na równi tak dla pojazdów, jak i dla pieszych. Oznacza to, że ani kierujący pojazdem, ani pieszy swoim poruszaniem się nie ma prawa "wymuszać" pierwszeństwa przejazdu czy też przejścia. Wyjątek od tej zasady przewiduje § 12 ust. 6 pkt 2 powołanego rozporządzenia, który zabrania pieszemu wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadącym lub ruszającym pojazdem. Przepis ten dotyczy jednak tylko wchodzenia na jezdnię, a nie poruszania się po niej, oraz sytuacji, gdy następuje to bezpośrednio przed poruszającym się pojazdem.W innej jednak sytuacji niż określona w § 12 ust. 6 pkt 2 powołanego rozporządzenia - zarówno kierujący pojazdem, jak i pieszy mogą wkroczyć na teren skrzyżowania pasa ich poruszania się dopiero wówczas, gdy mają podstawy do przewidywania, że odpowiednio pieszy lub pojazd w tym samym czasie nie znajdą się na kolizyjnym skrzyżowaniu dróg ich poruszania się. W praktyce oznacza to, że ani kierujący pojazdem, ani pieszy nie ma prawa liczyć na to, iż drugi uczestnik ruchu drogowego ustąpi mu pierwszeństwa przejazdu czy przejścia, chyba że otrzyma od niego sygnał, że tego pierwszeństwa ustępuje. Sygnałem takim może być zatrzymanie się, znak ręką lub inne podobne zachowanie się. Wkłada to na kierującego pojazdem obowiązek wjeżdżania na przejście dla pieszych jedynie z taką szybkością, by mógł zatrzymać pojazd także wówczas, gdy pieszy nie ustąpi mu pierwszeństwa przejazdu i wejdzie na kolizyjny teren nawet w niewielkiej odległości od pojazdu, co oczywiście nie oznacza, żeby pieszy takim swoim zachowaniem się nie naruszył przepisów drogowych.Powyższej wykładni można niewątpliwie zarzucić to, że stosowanie się do niej może wpłynąć na zwolnienie szybkości ruchu pojazdów samochodowych w miastach. Tak jest istotnie, ale wykładnia taka jest konieczna w sytuacji, gdy obowiązujące przepisy nie określają pierwszeństwa ruchu na przejściach dla pieszych i gdy w związku z tym zarówno kierujący pojazdami samochodowymi, jak i piesi mogą uważać, że to właśnie im przysługuje pierwszeństwo drogi. Tego rodzaju przekonanie u kierujących pojazdami samochodowymi może utwierdzać fakt, że w wielu miastach, a między innymi w N., przejścia dla pieszych rozmieszczane są niekiedy w bardzo bliskiej od siebie odległości, w związku z czym przejeżdżanie ich bez prawa pierwszeństwa dla pojazdu samochodowego byłoby dosyć utrudniono. Przekonanie zaś pieszych o tym, że na przejściach przez jezdnię przysługuje im pierwszeństwo, utwierdza fakt oznakowania tych przejść zebrami, jak również umieszczenia w wielu miejscach tablic z hasłami: "dojdź do skrzyżowania - przejdziesz bezpieczniej".3. Obrońca zarzuca Sądowi I instancji, że wbrew art. 81 i 244 k.w.p.k. nie powołał innego biegłego, i krytykuje od strony merytorycznej opinię biegłego B., który występował w niniejszej sprawie. Otóż stwierdzić należy, że w sprawie oskarżonego Stanisława S. w ogóle nie zachodziła potrzeba powoływania biegłego, gdyż dla wykładni przepisów o ruchu drogowym biegły nie jest potrzebny, sytuacja zaś faktyczna została ustalona na podstawie zeznań świadków i innych dowodów. Opinia biegłego mogła być co najwyżej potrzebna sądowi do określenia - na podstawie śladów hamowania - umiejscowienia samochodu po wypadku itp. oraz z jaką szybkością jechał oskarżony i z jaką szybkością wjechał na skrzyżowanie. W tym zakresie jednak ustalenia Sądu zgodne są z wyjaśnieniami oskarżonego. Sąd bowiem - zgodnie z wyjaśnieniami oskarżonego - przyjął, że oskarżony jechał ulicą G. z dozwoloną szybkością 60 km/godz., a przed przejściem dla pieszych zmniejszył nieco tę szybkość.Sąd nie ustalił w wyroku, jak dalece oskarżony, wjeżdżając na przejście dla pieszych, szybkość zredukował. Jeżeli nawet przyjąć, że oskarżony szybkość tę, jak sam twierdzi w rewizji, zmniejszył do 45 km/godz., to i tak szybkość tę należy uznać za nadmierną. Przy tej bowiem szybkości oskarżony nie miał możliwości zatrzymania samochodu przed przechodzącym przez jezdnię M., chyba że ten dałby pierwszeństwo przejazdu samochodowi, do czego, jak wskazano w pkt 2 niniejszego postanowienia, M. nie był prawnie zobowiązany. Zbliżając się do przejścia dla pieszych z szybkością 60 km/godz. i wjeżdżając na nie z szybkością 45 km/godz. oskarżony musiał zakładać, że ewentualnie każdy pieszy, który znajdzie się na przejściu, w imię własnego bezpieczeństwa ustąpi mu pierwszeństwa przejazdu, co właśnie stanowi "wymuszenie" pierwszeństwa. O takim sposobie prowadzenia przez oskarżonego samochodu świadczy to, iż doprowadził on do sytuacji, w której musiał ostrzegać M. sygnałem dźwiękowym, choć powinien był tak jechać, żeby tego sygnału nie trzeba było używać.Zarówno oskarżony, jak i jego obrońca twierdzą, że oskarżony nie widział i nie mógł widzieć momentu wkroczenia na przejście dla pieszych M., gdyż zasłaniał mu widoczność stojący bezpośrednio przed przejściem samochód. Obaj skarżący są zdania, że Sąd bezpodstawnie dał wiarę zeznaniom świadka Teresy F., która stwierdziła, że będąc pasażerką samochodu prowadzonego przez oskarżonego widziała ze znacznej odległości moment wkroczenia M. na jezdnię. Choć świadek Teresa F. nie umiała ściśle określić tej odległości i zmieniła w tym zakresie swoje zeznania, to jednak instancja rewizyjna nie znajduje błędu w tym, że Sąd I instancji poczynił na podstawie zeznań tego świadka, na pewno życzliwego dla oskarżonego, niekorzystne dla niego ustalenia co do możliwości dostrzeżenia przez niego w porę M. wkraczającego na jezdnię. Gdyby zresztą nawet pójść śladem wywodów obu skarg rewizyjnych, że oskarżony nie mógł dostrzec w porę M., ponieważ zejście na przejściu dla pieszych zasłaniał mu stojący przy chodniku samochód, to w niczym nie poprawiłoby to jego sytuacji. Jeżeli bowiem oskarżony nie miał możności należycie obserwować zejścia na przejście dla pieszych, to powinien był zachować tym większą ostrożność i dostosować szybkość swojego samochodu do sytuacji, w której zza stojącego samochodu mógł ukazać się pieszy.Szczególną ostrożność jazdy, a więc i odpowiednie zmniejszenie szybkości nakazywało oskarżonemu nie tylko zbliżanie się do przejścia dla pieszych, ale także zbliżanie się do przystanku tramwajowego i wysepki tramwajowej oraz omijanie pojazdu ograniczającego widoczność. W tych warunkach szybkość 45 km/godz., z jaką oskarżony wjechał na przejście dla pieszych, nie była szybkością bezpieczną, gdyż nie dawała oskarżonemu możliwości panowania nad pojazdem w sytuacji, gdyby pieszy na przejściu dla pieszych nie ustąpił mu pierwszeństwa, co właśnie miało miejsce z M. Dlatego też Sąd I instancji zajął słuszne stanowisko, że zarówno oskarżony, jak i denat naruszyli przepisy drogowe.Nie jest także istotna wysunięta przez oskarżonego okoliczność, że jechał on za innymi samochodami, które przejeżdżały przez przejście dla pieszych z taką samą co on szybkością. Jeśli tak było istotnie - a nie ma powodów, by oskarżonemu nie wierzyć - to kierowcy tych samochodów także jechali w sposób niebezpieczny i gdyby nastąpił wypadek, odpowiadaliby za jego spowodowanie.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 230 § 1 KKart. 81§ 1§ 24 ust. 2§ 12§ 109 ust. 3§ 12 ust. 6

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 23.07.2026.