Rw 948/68

PostanowienieIzba Cywilna1968-08-27

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy jazda z nadmierną prędkością, która doprowadziła do wypadku i obrażeń ciała, powinna być kwalifikowana jako przestępstwo umyślne, czy nieumyślne?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że jazda z nadmierną prędkością, która doprowadziła do wypadku i obrażeń ciała, powinna być kwalifikowana jako przestępstwo nieumyślne, jeśli sprawca nie miał zamiaru bezpośredniego ani ewentualnego spowodowania wypadku. W przypadku braku okoliczności wskazujących na chęć ucieczki lub popisania się, nadmierna prędkość może być wynikiem lekkomyślności lub niedbalstwa, a nie umyślności działania.
Stan faktyczny
Oskarżony prowadził samochód z nadmierną prędkością, co doprowadziło do zjechania z drogi na zakręcie i uderzenia w przechodnia, powodując u niego ciężkie obrażenia ciała. Sąd pierwszej instancji uznał oskarżonego za winnego przestępstwa umyślnego. Obrońca zaskarżył wyrok, podnosząc zarzuty dotyczące błędnej oceny dowodów, w tym kwestii spożycia alkoholu, nadmiernej prędkości, przyczyn wypadku oraz umyślności działania.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, nadając sentencji nowe brzmienie, zmieniając kwalifikację prawną czynu z art. 242 § 1 k.k. na art. 236 § 1 lit. a) i § 2 k.k., oraz złagodził karę do 8 miesięcy aresztu z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 1 roku.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: płk Z. Wizelberg. Sędziowie: płk T. Nizielski (sprawozdawca), ppłk H. Kwaśny.Prokurator: ppłk J. Bilicki.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej obrońcy od wyroku Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 9 lipca 1968 r., sprawę Tadeusza C., skazanego z art. 242 § 1 k.k. na 1 rok więzienia za to, że 18 maja 1968 r. w N., po wypiciu alkoholu, prowadził własny samochód ulicami tego miasta, przy czym rozwijał nadmierną szybkość nie dostosowaną do warunków drogowych, wskutek czego nie panował nad kierownicą i w końcu na ul. B. zjechał na ostrym zakręcie na lewą stronę i tam na krawężniku uderzył samochodem Jana K., powodując u niego ciężkie uszkodzenie ciała w postaci złamania otwartego prawego podudzia i narażając jego życie na bezpośrednie niebezpieczeństwo.Obrońca skarży wyrok z powodu przyjęcia w sprawie błędnych - zdaniem jego - okoliczności faktycznych i prawnych sprawy oraz błędnej ich oceny. W szczególności obrońca zarzuca:1)niesłuszne przypisanie oskarżonemu, że o godz. 11 wypił 100 g wódki, gdy w rzeczywistości fakt taki w ogóle nie miał miejsca;2)niesłuszne przypisanie oskarżonemu rozwijania nadmiernej szybkości, gdyż żaden ze świadków tej okoliczności nie ustalił i nie mógł ustalić;3)niewłaściwe rozważenie wyjaśnień oskarżonego co do spożywania alkoholu i prowadzenia pojazdu z nadmierną szybkością;4)niewezwanie na rozprawę biegłych, którzy mogliby ustalić przyczynę wypadku, tym bardziej że sytuacja, w jakiej znalazł się oskarżony, wymagała specjalnych wiadomości ze względu na skomplikowany charakter wypadku;5)błędne przyjęcie przez Sąd I instancji protokołu pobrania krwi jako dowodu, że oskarżony przyznał się do wypicia 100 g likieru;6)błędne przypisanie oskarżonemu, że zbiegł z miejsca wypadku, gdy tymczasem ustalono, że oskarżony zabrał pokrzywdzone dziecko do samochodu z zamiarem niezwłocznego odwiezienia go do szpitala, czego jednak nie mógł uczynić wobec zabrania dziecka z samochodu przez matkę;7)błędne i sprzeczne z materiałem dowodowym przypisanie oskarżonemu umyślności działania w ramach art. 242 § 1 k.k., skoro można mówić tylko o nieumyślnym działaniu oskarżonego w ramach art. 242 § 3 k.k.;8)nienależyte rozważenie atmosfery i klimatu sprawy oraz bardzo dobrej opinii służbowej oskarżonego.W związku z powyższym obrońca wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania albo o uchylenie wyroku i uniewinnienie oskarżonego, bądź też - co najwyżej - o uznanie go za winnego przestępstwa z art. 242 § 3 k.k. i skazanie na nieznaczną karę grzywny.Sąd Najwyższy, w uwzględnieniu skargi rewizyjnej obrońcy, postanowił zmienić wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 9 lipca 1968 r. w sprawie Tadeusza C. przez: 1) nadanie sentencji następującego brzmienia: "Tadeusz C. winien jest tego, że 18 maja 1968 r. w N. prowadził własny samochód z nadmierną - w stosunku do warunków drogowych - szybkością, przez co spowodował poślizg samochodu na ostrym zakręcie. ul. B. i nieumyślne uderzenie w stojącego na krawężniku po lewej stronie jezdni Jana K., który doznał ciężkiego uszkodzenia ciała w postaci otwartego złamania podudzia prawego"; 2) zmianę kwalifikacji prawnej czynu z art. 242 § 1 k.k. na art. 236 § 1 lit. a) i § 2 k.k. oraz przez przyjęcie tego ostatniego przepisu za podstawę wymiaru kary; 3) złagodzenie orzeczonej kary do 8 miesięcy aresztu i warunkowe zawieszenie jej wykonania na okres 1 roku - i z tymi zmianami wyrok powyższy utrzymać w mocy.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Szereg punktów skargi rewizyjnej obrońcy zasługuje na uwzględnienie. W szczególności Sąd I instancji niesłusznie przypisał oskarżonemu znajdowanie się w chwili wypadku w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Okoliczność tę przyjął Sąd I instancji na podstawie podania przez oskarżonego przy pobieraniu krwi, że o godz. 11 wypił 100 g likieru miętowego oraz na podstawie zeznań świadków Janiny B. i Zofii M., że tuż po wypadku czuły woń alkoholu z ust oskarżonego. Oskarżony jednak wiarogodnie wyjaśnił, że podając taką godzinę picia likieru, ze zdenerwowania pomylił się, gdyż likier pił po wypadku, około godz. 17, co potwierdzają świadkowie L. i żona oskarżonego; ponadto świadkowie potwierdzają obronę oskarżonego, że przed południem, będąc zajęty sprawami służbowymi, nie pił napojów alkoholowych.Zeznania świadka Zofii M., że czuła woń alkoholu od oskarżonego, nie są aż tak dalece przekonywające, żeby się można było na nich oprzeć, tym bardziej że takiej woni nie czuła od oskarżonego świadek K., która zeznała, że oskarżony był bardzo zdenerwowany. To mogło wywołać wrażenie, że jest pijany. Świadek zaś Janina B., na którą powołuje się Sąd, zeznała, że zdawało jej się, iż czuje alkohol od oskarżonego. Ponadto należy zwrócić uwagę na fakt, że oskarżony nie podpisał protokołu pobrania krwi, gdyż nie udostępniono mu go w całości do przeczytania, i twierdzi, że gdyby go był przeczytał, to sprostowałby nieścisły podany przez siebie fakt co do czasu wypicia likieru.Sąd I instancji nie wziął również pod uwagę okoliczności, ze gdyby nawet oskarżony wypił o godz. 11 likier w podanej ilości, to do godz. 16, to jest do czasu wypadku, nie byłoby już najprawdopodobniej - wskutek spalania - żadnego śladu wypicia alkoholu.Wszystkie te wątpliwości nie pozwalają na przyjęcie, że oskarżony znajdował się w chwili wypadku w stanie wskazującym na spożycie alkoholu.Jeśli chodzi o przyczynę wypadku, to Sąd słusznie przyjął, że była nią w danych warunkach zbyt szybka jazda oskarżonego. Wynika to z samych wyjaśnień oskarżonego, który podaje, że wjeżdżając w ul. B. pod górę, zwiększył nieco szybkość prowadzonego samochodu i w momencie brania zakrętu w lewo zaczęło go "znosić na stodołę", odbił więc kierownicą w lewo, "lecz koła złapały poślizg na piasku" i wtedy siła odśrodkowa zarzuciła samochód na lewe pobocze, gdzie stał pokrzywdzony chłopiec, który doznał złamania nogi.Z powyższych wyjaśnień samego oskarżonego wynika niezbicie, że przyczyną wypadku była zbyt duża szybkość na zakrętach, co spowodowało niemożność utrzymania się na jezdni, zjechanie na pobocze, nagły skręt w celu uniknięcia uderzenia w stodołę oraz związany z tym poślizg samochodu.Nietrafny jest więc pogląd skargi rewizyjnej, że sytuacja była tak skomplikowana, iż należało wezwać biegłych, którzy by ocenili, co było przyczyną wypadku. Sytuacja była tak prosta, że Sąd I instancji, bez uciekania się do pomocy biegłych, mógł zasadnie ocenić, iż właśnie nadmierna szybkość, rozwijana przez oskarżonego w dość trudnych warunkach (wąskie uliczki, zakręty) była przyczyną wypadku.Jakkolwiek Sąd I instancji słusznie odrzucił kwalifikację prawną czynu oskarżonego przyjętą przez akt oskarżenia (art. 215 § 1 k.k.), to jednak niesłusznie uznał czyn oskarżonego za wyczerpujący znamiona umyślnego przestępstwa z art. 242 § 1 k.k.Wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej w sprawach przestępstw drogowych (Monitor Polski z 1963 r. Nr 70, poz. 348) bardzo szczegółowo określają, kiedy można przyjąć winę umyślną przy przestępstwach z art. 215 § 1 k.k. i art. 242 § 1 k.k. i czym te dwa przepisy różnią się od siebie.Sąd I instancji nie rozważył kwestii, czy w wypadku oskarżonego (zamiar bezpośredni nie wchodzi w rachubę) mamy do czynienia z zamiarem ewentualnym, czy też z lekkomyślnością lub niedbalstwem. Wytyczne zwracają uwagę, że dla wyjaśnienia rodzaju winy przy rozwijaniu nadmiernej szybkości, która naraża samego sprawcę na niebezpieczeństwo grożące wpadnięciem w poślizg, uderzeniem w drzewo, dom itp., pomocne będzie ustalenie, co skłoniło sprawcę do tak ryzykownej jazdy, że świadomie przeszedł do porządku nad niebezpieczeństwem dla własnego życia lub zdrowia. Pobudką takiego działania sprawcy może być na przykład chęć ucieczki przed pościgiem lub z miejsca wypadku, chęć popisania się i wyżycia, zwłaszcza pijanego kierowcy, zmuszenia innych uczestników ruchu do ustąpienia z drogi itp.Żadna z tych okoliczności w rozpatrywanej sprawie nie zachodzi. Oskarżony chciał z rozbiegu wjechać pod górę w ul. B. Nie chciał on niewątpliwie wpaść na stodołę, jak również najechać na pokrzywdzonego. Ze względu jednak na wąskie uliczki i ostre zakręty mógł on i powinien przewidzieć, że rozwija zbyt dużą szybkość, co może doprowadzić do wypadku. Stąd też jego wina kształtuje się w granicach winy nieumyślnej i polega na pochopnym rozwinięciu takiej szybkości, w której nie mógł zapanować nad samochodem, a co w danych warunkach terenowych mógł i powinien był przewidzieć.(...) Poprzednia jazda oskarżonego po mieście, o czym wspomina się w uzasadnieniu wyroku, lecz co nie znalazło najmniejszego odbicia w sentencji wyroku, nie może tu mieć żadnego wpływu na kwalifikację czynu oskarżonego, skoro nie ustalono, żeby oskarżony tą jazdą komukolwiek zagrażał. Zeznania zaś świadka D., że samochód (prawdopodobnie prowadzony przez oskarżonego) o mało nie uderzył w wóz konny, na którym jechał ten świadek, bo "przejechał od wozu 2-3 m", nie zasługują w ogóle na wzięcie ich pod uwagę.Należy również uznać za trafne stanowisko skargi rewizyjnej, że Sąd I instancji niesłusznie uznał za okoliczność obciążającą, iż oskarżony uciekł z miejsca wypadku. O ucieczce sprawcy wypadku drogowego można mówić wtedy, gdy sprawca oddala się z miejsca wypadku, by uciekając, utrudnić ustalenie przyczyn wypadku bądź by uniknąć ewentualnej odpowiedzialności. Okoliczności te ma niewątpliwie na względzie art. 11 ust. 2 pkt 1 lit. c) ustawy z 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 53, poz. 295) oraz § 47 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z 1 października 1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 61, poz. 295). Naruszenie przez oskarżonego tych przepisów było tylko formalne, bo nie zawiadomił on bezpośrednio sam milicji obywatelskiej o wypadku. Chciał on jednak udzielić pomocy najechanemu chłopcu, gdyż wziął go do samochodu, by odwieźć do szpitala, ale nie mógł jednak tego uczynić, gdyż chłopca zabrała mu matka. Następnie oskarżony telefonował do szpitala; informując o wypadku, wreszcie wysłał swą żonę do tego szpitala, by przekonała się o skutkach wypadku i otoczyła opieką pokrzywdzonego. Z powyższych okoliczności wynika, że odjazd oskarżonego z miejsca wypadku nie miał charakteru ucieczki i że odjazd ten nie może być uznany za okoliczność obciążającą oskarżonego, tym bardziej że świadkowie zajścia mieli możność zidentyfikowania oskarżonego oraz jego samochodu.Biorąc pod uwagę nieumyślność działania sprawcy, chęć zaopiekowania się pokrzywdzonym, otoczenie opieką w szpitalu pokrzywdzonego oraz bardzo dobrą opinię służbową (22 wyróżnienia i niekaralność dyscyplinarna), a nadto stan zdrowia (gruźlica naciekowa), Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, że oskarżony jest przestępcą przypadkowym, że nie popełni w przyszłości nowego przestępstwa, że zasługuje na warunkowe zawieszenie wykonania kary oraz że kara ta powinna być złagodzona ze względu na górną granicę zagrożenia ustawowego.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 242 § 1 KKart. 242 § 3 KKart. 236 § 1art. 215 § 1 KKart. 11 ust. 2§ 1§ 3§ 2§ 47

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 21.07.2026.