II K 225/64

WyrokIzba Karna1964-10-28

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy oskarżony, który uważał działkę leśną za prywatną, mimo że była to działka państwowa, może być uznany za winnego kradzieży drzewa z tej działki, jeśli brak jest jednoznacznych dowodów jego świadomości co do państwowego charakteru gruntu?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Wojewódzkiego w części dotyczącej Franciszka Ł., uznając, że brak jest wystarczających dowodów winy. Stwierdzono, że sytuacja w terenie co do granic działki nr 120 była zagmatwana, a zeznania świadków nie były jednoznaczne. Wobec wątpliwości co do świadomości Franciszka Ł. co do państwowego charakteru działki, zastosowano zasadę in dubio pro reo na jego korzyść. Sąd Najwyższy uznał również, że skazanie Mariana Ł. za kradzież drzewa o wartości nie mniejszej niż 88.776 zł nie było należycie uzasadnione, a wartość drzewa, które można mu przypisać, wynosiła 70.677,20 zł. Stwierdzono, że część drzewa mogła pochodzić z działki nr 120, której państwowy charakter nie był dla oskarżonych jasny.
Stan faktyczny
Oskarżeni Antoni S. i Marian Ł. zostali oskarżeni o kradzież drzewa z lasu państwowego. Franciszek Ł. został oskarżony o przyjęcie skradzionego drewna. Sąd Wojewódzki skazał wszystkich trzech oskarżonych. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części dotyczącej Franciszka Ł. z powodu braku wystarczających dowodów winy i wątpliwości co do jego świadomości. W odniesieniu do Mariana Ł., Sąd Najwyższy zakwestionował wysokość przypisanej mu wartości skradzionego drzewa i wskazał na niejasności dotyczące pochodzenia części materiału drzewnego.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku i uniewinnił Franciszka Ł. od zarzutu popełnienia przypisanego mu przestępstwa. W odniesieniu do Antoniego S. i Mariana Ł. Sąd Najwyższy uznał ich za winnych kradzieży drzewa i skazał na kary więzienia i grzywny, orzekając również utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz obowiązek zwrotu podwójnej wartości zagarniętego drzewa.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Bogusławski (sprawozdawca).Sędziowie: J. Majewski, A. Pyszkowski.Prokurator Generalnej Prokuratury: W. Anc.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Antoniego S., oskarżonego z art. 2 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 22S), Mariana Ł., oskarżonego z art. 1 § 1 tejże ustawy w związku z art. 1 § 1 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11), i Franciszka Ł., oskarżonego z art. 4 § 1 cytowanej ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r., po rozpoznaniu założonej przez prokuratora rewizji co do oskarżonego Antoniego S. oraz rewizji wszystkich oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku z dnia 11 stycznia 1964 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 3, 388 § 1 k.p.k.I. uchylił powyższy wyrok Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku; II. Antoniego S. i Mariana Ł. uznał za winnych tego, że od stycznia 1960 r. do kwietnia 1962 r. w P., działając w porozumieniu, dokonali kradzieży drzewa użytkowego w ilości 42,45 m3 wartości 45.778 złotych na szkodę Nadleśnictwa w M., i za to skazał: Antoniego S. na mocy art. 2 § 1, a Mariana Ł. na mocy art. 1 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) na kary więzienia po trzy lata i grzywny po dziesięć tysięcy złotych, a nadto na mocy art. 47 § 1 lit. a) k.k. orzekł w stosunku do nich utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres po 2 lata; kary grzywny na wypadek nieuiszczenia ich w terminie zamienił na więzienie zastępcze, licząc sto złotych za dzień więzienia; na mocy art. 58 k.k. zaliczył oskarżonym okresy tymczasowego aresztowania, a mianowicie: Antoniemu S. - od dnia 16 maja 1962 r. do dnia 10 grudnia 1963 r., a Marianowi Ł. - od dnia 18 kwietnia 1962 r.; na mocy art. 5 § 4 cytowanej ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. orzekł w stosunku do Antoniego S. i Mariana Ł. obowiązek zwrotu Nadleśnictwu w M. podwójnej wartości zagarniętego drzewa, tj. przez każdego z nich po złotych 91.556 (...). Franciszka Ł. uniewinnił od zarzutu popełnienia przypisanego mu przestępstwa (...).Zaskarżonym wyrokiem Sąd Wojewódzki uznał za winnego:1. Antoniego S. - tego, że w czasie od stycznia 1960 r. do kwietnia 1962 r., jako leśniczy leśnictwa P., nie dopełnił obowiązku należytego i prawidłowego oznaczenia drzew w lasach prywatnych przeznaczonych do wycięcia oraz przekroczył zakres swych obowiązków, akceptując bez upoważnienia nadleśniczego wnioski rolników o zezwolenia na wyrąb drzewa z lasów prywatnych, i za to z mocy art. 286 § 1 k.k. skazał go na karę 1 roku i 6 miesięcy więzienia;2. Mariana Ł. - tego, że w czasie od stycznia 1960 r. do kwietnia 1962 r. w P. dokonał kradzieży drzewa w lesie państwowym, wyciętego przez siebie lub wyciętego na zrębie przez robotników leśnych, o wartości nie mniejszej niż 66.776 zł, i za to z mocy art. 1 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. w związku z art. 1 § 1 lit. a) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. skazał go na 5 lat więzienia i 20.000 zł grzywny, na zasadzie art. 47 § 1 lit. a) k.k. pozbawił go praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres lat dwóch, na zasadzie art. 2 § 1 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. orzekł przepadek części majątku w postaci stodoły wybudowanej przez niego w P. oraz motocykla, wreszcie na zasadzie art. 5 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. orzekł obowiązek zwrotu podwójnej wartości zagarniętego mienia w wysokości 177.552 zł;3. Franciszka Ł. - tego, że w okresie od stycznia 1960 r. do kwietnia 1962 r. w B. przyjął od swego brata Mariana Ł. drewno budulcowe wartości 33.652,80 zł, które wbudował w stodołę, z wiedzą o tym, iż pochodzi ono z kradzieży w lesie państwowym, i za to z mocy art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. skazał go na karę 1 roku i 6 miesięcy więzienia oraz 15.000 zł grzywny.Od tego wyroku założyli rewizje: prokurator w stosunku do oskarżonego Antoniego S. oraz wszyscy trzej oskarżeni.I. Rewizja prokuratora powiatowego w Suwałkach, wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej oskarżonego Antoniego S., o uznanie go za winnego zarzuconego mu aktem oskarżenia czynu przestępnego z art. 2 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. w związku z art. 1 § 1 ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. i o wymierzenie mu odpowiednich kar zasadniczych i dodatkowych, w granicach przewidzianych tymi przepisami, sprowadza się do zarzutu błędnej oceny okoliczności przyjętych za podstawę wyroku przez ustalenie, że brak jest podstaw do tego, aby go uznać za winnego zaboru drzewa z udziałem oskarżonego Mariana Ł. - mimo dowodów świadczących o kradzieży drzewa, stanowiącego własność Nadleśnictwa, w postaci asygnat zakwestionowanego drzewa, zeznań świadków i wyjaśnień oskarżonych.II. Rewizja oskarżonego Antoniego S., wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej tego oskarżonego i uniewinnienie go, sprowadza się do zarzutu błędnej oceny okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez ustalenie, jakoby oskarżony Antoni S. nie dopełnił ciążących na nim obowiązków przyjęcia drzewa w lasach prywatnych oraz przekroczy zakres swoich uprawnień, podpisując zezwolenia na wyrąb drzewa - pomimo towarzyszących okoliczności, które wyłączają winę oskarżonego.III. Rewizja oskarżonego Mariana Ł., wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej skazania tego oskarżonego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania bądź o uznanie oskarżonego Mariana Ł. za winnego popełnienia przestępstwa z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. oraz o wymierzenie mu kary w granicach czasu trwania aresztu tymczasowego i uznanie kary za odbytą, sprowadza się do zarzutu:a) błędnej oceny okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez ustalenie, że oskarżony Marian Ł. dopuścił się kradzieży drzewa o wartości nie mniejszej niż 88.776 zł,b) obrazy art. 392 k.p.k. przez pominięcie wskazań zawartych w treści uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 1963 r.IV. Rewizja oskarżonego Franciszka Ł., wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej skazania tego oskarżonego i o uniewinnienie go, sprowadza się do zarzutu błędnej oceny okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez ustalenie, że oskarżony Franciszek Ł. przyjął od swego brata Mariana Ł. drzewo budowlane wartości 33.652,80 zł z wiedzą o tym, iż pochodzi ono z kradzieży w lesie państwowym.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Rewizja prokuratora jest zasadna. Według wyjaśnień Mariana Ł. drzewo zakwestionowane u niego w obejściu było drzewem, które na polecenie Antoniego S. bądź wycinał osobiście w lesie, bądź zabierał ze zrębu, a następnie zwoził do siebie do tartaku i przygotowywał je na dom dla Antoniego S., za co otrzymał od niego także drzewo dla siebie zamiast zapłaty gotówkowej.Ponieważ Antoni S. zaprzeczył powyższej wersji przytoczonej przez Mariana Ł., niemożliwe zaś jest, żeby Marian Ł. mógł sam bez wiedzy, zgody i udziału organu leśnego zagarnąć tak dużą ilość drzewa z lasu państwowego - całe zagadnienie sprowadza się do tego, jak dalece wiarygodne jest to pomówienie. W tym względzie należy zwrócić uwagę na następujące okoliczności:1) według zeznań świadków, w szczególności Władysława S., Stanisława D., Ludwika E., Stefana J., Leopolda S. i Felicjana P., u Mariana Ł. znaleziono dużą ilość drzewa, przy czym były w tym drzewie tak zwane dłużyce, oznaczone w sposób niedopuszczalny tym samym numerem cechówką Antoniego S.; zdarzały się też dłużyce podwójne, a nawet potrójne;2) u Mariana Ł. znaleziono dłużyce żywicowane, ocechowane numerem zaczynającym się od cyfry O, co miało być dowodem, że dłużyce pochodzą z lasu prywatnego, aczkolwiek w lesie prywatnym drzew żywicowych nie było;3) u Mariana Ł. ujawniono asygnaty wydane na drzewo innym osobom, które to asygnaty były najpierw w posiadaniu Antoniego S., a następnie znalazły się u Mariana Ł.; legitymował się on tymi asygnatami, aby udowodnić nielegalność posiadanego drzewa. Tak np. świadek Tadeusz N. w "zezwoleniu" rozpoznał własne zezwolenie, które przypuszczalnie zgubił; świadek Leon N. w asygnacie rozpoznał własną asygnatę, którą Antoni S. mu zabrał i nie zwrócił; świadek Stanisław P. rozpoznał w asygnacie swoją asygnatę, przy czym Marian Ł. wyjaśnił, że otrzymał ją od Antoniego S.;4) po ujawnieniu przestępstwa Antoni S., mimo choroby i zwolnienia lekarskiego, udał się do lasu celem numerowania drzewa, a gdy zauważył, że na miejsce przyjechali funkcjonariusze MO, rzucił numerator do bagna;5) według wyjaśnień Mariana Ł., oskarżony Antoni S. prosił go, aby nikomu nie mówił o tym, że mu przeciera drzewo na dom, który miał zamiar budować w rodzinnych stronach w S. Rzeczywiście, oskarżony Antoni S. pochodzi z S. i tam też żyje jego rodzina;6) według wyjaśnień Mariana Ł., znajdujących potwierdzenie w zezwoleniu na wykonywanie robót budowlanych, dom jego miał mieć wymiary 10 X 8, a według wyjaśnień tegoż Mariana Ł. dom Antoniego S. miał mieć wymiary 11 X 3. Według opinii biegłego drzewo zakwestionowane u Mariana Ł. jest tylko zbliżone wymiarami do wymiarów ustalonych w zezwoleniu wydanym dla niego, w związku z czym wyjaśnienie Mariana Ł., że zakwestionowany materiał przeznaczony był na dom Antoniego S., nabiera cech prawdopodobieństwa;7) jak wynika z zeznań świadka D., rolnicy ubiegali się długo u Antoniego S., zanim dostali drzewo, Marian Ł. zaś mógł je dostać każdej chwili; również Antoni S. przedłużał mu termin wywozu drzewa z lasu;8) jak wynika z zeznań świadka F., oskarżony Antoni S. obniżył wykaz ilości drzewa do wyrębu (np. wykazał do wyrębu 200 m3, a uzyskano 400 m3 grubizny).Przytoczone wyżej okoliczności wspierają w sposób istotny wyjaśnienia oskarżonego Mariana Ł., czynią je wiarygodnym dowodem i uzasadniają ustalenie, że Marian Ł. i Antoni S. kradli drzewo z lasów państwowych, działając we wzajemnym porozumieniu.Jeśli chodzi o ilość i wartość skradzionego przez nich drzewa, to decydujące znaczenie dla jej ustalenia będzie miała odpowiedź na pytanie, czy można przyjąć za prawdziwe wyjaśnienie oskarżonego Antoniego S., że nie wiedział o tym, iż działka nr 120 stanowi własność Państwa (Nadleśnictwa), oraz czy prawdziwe są jego wyjaśnienia, że działkę tę uważali obaj za własność prywatną.Co do świadomości Antoniego S., to zaskarżony wyrok poczynił prawidłowe ustalenia, że nie był on poinformowany o tym, jakie grunty zostały przejęte przez Nadleśnictwo z Państwowego Funduszu Ziemi, nie wchodził w skład komisji przejmującej te grunta i nie obejmował tej działki protokolarnie, wobec czego istnieją uzasadnione podstawy do przyjęcia, że Antoni S. działkę nr 120 uważał za działkę prywatną. Argumenty przytoczone przez Sąd Wojewódzki na obronę tego ustalenia są przekonywające i mają oparcie w wynikach rozprawy.O ile ustalenia zaskarżonego wyroku co do tego, że oskarżony Antoni S. wiedział, jaki jest charakter działki nr 120, są prawidłowe, o tyle nasuwają się zastrzeżenia co do prawidłowości ustalenia tegoż wyroku, że "poczynania oskarżonego Franciszka Ł. w stosunku do drzewostanu na tej działce były niewątpliwie poczynaniami czynionymi w złej wierze." Ustalenie to opiera Sąd Wojewódzki na dwóch podstawach, a mianowicie na zeznaniach świadka Jana N., który zeznał, że w czasie sprzedaży ziemi Franciszkowi Ł. dokładnie pokazywał granice gospodarstwa, oraz na tym, że w zbiorze dokumentów dołączonych do księgi wieczystej, założonej dla nabytego przez Franciszka Ł. gospodarstwa, znajduje się mapa identyczna z tą, jaką Sądowi dostarczyło Nadleśnictwo w N., która określa granice posiadłości, z czego Sąd Wojewódzki wyprowadził wniosek, że wobec załączenia mapy do zbioru dokumentów akt notarialny dotyczący transakcji kupna-sprzedaży tej nieruchomości nie określił jej granic, odsyłając zainteresowanych w tej kwestii do mapy.Trzeba stwierdzić, że to ustalenie nie może zadowolić, gdyż nie jest ono wynikiem oceny całokształtu okoliczności ujawnionych na rozprawie. Przede wszystkim więc, jeśli chodzi o zeznania świadka Jana N., to jego wypowiedzi, jakoby Franciszek Ł. dokładnie pokazał granice gospodarstwa, które im sprzedawał, doznają poważnego osłabienia przez zeznania świadka P., obecnego przy pokazywaniu granic nabywanego gospodarstwa, który zeznał, że Jan N. pokazał ręką, jak biegnie granica do jeziora, i wszyscy obecni to wskazanie tak zrozumieli, że część lasu nad jeziorem miała jeszcze należeć do gospodarstwa nabywanego przez Franciszka Ł. Wobec zeznań świadka P., wypowiedzi Jana N. nie mogą mieć decydującego znaczenia. Za prawidłowością wyjaśnień Franciszka Ł. i pokrywających się z nimi zeznań P. przemawiają zeznania tego Jana N., że "od drogi do jeziora część działki, której teren był zalesiony, należała do mnie, a był to pas - licząc od jeziora - długości 35 m, a szerokości 25 m - między drogą a jeziorem". Na zeznania świadka Jana N. rzuca światło także ta część jego wypowiedzi, w której stwierdził, że aczkolwiek wiedział, iż klinik łąki do niego nie należał, to jednak go zaorał i posiał trawę mineralną, korzystając z tego kawałka łąki, i nikt się temu nie sprzeciwiał. Według zeznań tego świadka, nawet po komasacji, dopóki Nadleśnictwo gruntów nie przejęło, kto chciał, ten wycinał drzewa i krzewy. On sam drzew z działki nr 120 nie wycinał, a ludzie - może i wycinali. Zeznania świadka Jana N. prowadzą do wniosku, że po komasacji panował w terenie chaos, zachodzi więc wątpliwość, czy także świadek Jan N. był należycie zorientowany zarówno co do granic pozbywanego gospodarstwa, jak i co do granic działki nr 120.Również z protokołu naoczni sądowej wynika, że sytuacja w terenie co do granic działki nr 120 jest zagmatwana oraz że brak wyraźnej dostrzegalnej granicy między gruntami Franciszka Ł. a działką państwową; podobnie brak wyraźnej granicy w terenie między działką ojca oskarżonych Ł., również Franciszka, a innym działkami.Jak z powyższych rozważań wynika, zeznania świadka Jana N. nie przedstawiają wystarczająco pewnego materiału do ustaleń wyroku.Jeśli zaś chodzi o wniosek Sądu Wojewódzkiego, że w akcie notarialnym nie określono granic nabytej nieruchomości, zainteresowanych zaś odsyła się do mapy - to wniosek ten nie ma oparcia w materiale dowodowym. Świadek Jan N. zeznał bowiem, że notariusz przy spisywaniu aktu żadnych planów nie okazywał, tylko "opiniował" (prawdopodobnie omyłka w protokole, powinno być chyba "spisywał" - uwaga sporządzającego uzasadnienie) na podstawie zaświadczenia otrzymanego przez zainteresowanych z wydziału finansowego.Reasumując dotychczasowe rozważania, należy stwierdzić, że:1) sytuacja w terenie co do działki nr 120 jest zagmatwana. W związku z przeprowadzoną komasacją ludzie nie mieli dostatecznego rozeznania, które działki są prywatne, a które państwowe. Najlepszym przykładem jest wypadek z oskarżonym Antonim S., który jako leśniczy działkę państwową nr 120 uważał za własność prywatną;2) zeznania świadka Jana N. w części dotyczącej okazywania Franciszkowi i Marianowi Ł. granicy pozbywanej nieruchomości nie są przekonywające. Nie tylko dlatego, że są sprzeczne z zeznaniami świadka P., ale również dlatego, że gdyby znał te granice, to by żądał ich oznaczenia w akcie notarialnym;3) akt notarialny nie zawierał oznaczenia granic, a notariusz: nie okazywał mapy przy spisywaniu tego aktu. Sama zaś mapa w tej postaci, bez żadnej dodatkowej części opisowej (zwłaszcza dla osoby nie umiejącej czytać mapy), nie daje jasnego obrazu co do tego, jaką nieruchomość nabył Franciszek Ł.W tym stanie rzeczy rozprawa nie dostarczyła, zdaniem Sądu Najwyższego, dowodu na to, by oskarżony Franciszek Ł., wycinając drzewa z działki nr 120, był świadom tego, że zabiera je z działki państwowej. W każdym razie co do tej okoliczności istnieje co najmniej wątpliwość, która na gruncie przeprowadzonych dowodów nie da się usunąć i którą wobec tego w myśl zasady in dubio pro reo należy wyjaśnić na korzyść oskarżonego. Oskarżony Franciszek Ł. tłumaczył się, że drzewo na budowę stodoły częściowo wycinał z działki nr 120 (którą - jak się później okazało - błędnie uważał za własną), część kupił w lesie państwowym, a część pożyczył od swego szwagra; niewielką ilość obrzynków otrzymał od brata Mariana.Ta obrona oskarżonego nie znalazła odparcia w wynikach rozprawy. Przeciwnie, opinia biegłego potwierdza tę obronę, gdyż biegły po obejrzeniu w czasie naoczni sądowej stodoły Franciszka Ł. stwierdził, że drzewo wbudowane w stodołę może pochodzić z drzew rosnących w krzakach nad jeziorem działki oznaczonej jako działka nr 120.Z powyższych względów, wobec braku dostatecznych dowodów winy, należało tego oskarżonego od zarzutu aktu oskarżenia uniewinnić.Stanowisko zaskarżonego wyroku, że przy ponownym rozpoznawaniu sprawy redakcja zarzutów powinna być przyjęta według brzmienia uchylonego wyroku, jest błędne.Sąd I instancji, po uchyleniu wyroku przez sąd rewizyjny, rozpoznaje sprawę w ramach aktu oskarżenia nawet wtedy, gdy przypisanie czynu uchylonym wyrokiem było dla oskarżonego korzystniejsze oraz gdy wyrok uchylono na skutek rewizji tylko oskarżonego.Trzeba bowiem zważyć, że wskutek uchylenia wyroku nie istnieje czyn przypisany oskarżonemu uchylonym wyrokiem, i sąd rozpocząć musi rozprawę od odczytania aktu oskarżenia (art. 293 k.p.k.). Brak rewizji prokuratora ma tylko ten skutek, że sąd nie może zwiększyć kary orzeczonej w uchylonym wyroku, nie dotyczy to jednak kwalifikacji prawnej czynu, która przecież zależy od ustaleń faktycznych dotyczących samego czynu.W konkretnym wypadku Sąd Wojewódzki na obronę swego stanowiska nie może się powołać nawet na przepis art. 293 k.p.k., gdyż jak wynika z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 1963 r. sąd ten kwestionuje słuszność przyjęcia - przez uchylony wyrok Sądu Wojewódzkiego - w stosunku do Franciszka Ł. konstrukcji przestępstwa z art. 4 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. o odpowiedzialności karnej za przestępstwa przeciw własności społecznej, dopuszcza zaś możliwość takiej konstrukcji tylko co do małej ilości obrzynków, które, jak twierdził Franciszek Ł., otrzymał od brata Mariana.Wobec tego jednak, że - jak to wyniknie z niżej zamieszczonych rozważań odnoszących się do Mariana Ł. - niepodobna ustalić, czy ta mała ilość obrzynków pochodziła z drzewa, jakie Marian Ł. ściął w lesie państwowym dla Antoniego S., czy też z drzewa wyciętego na działce nr 120, należało Franciszka Ł. uniewinnić.Przechodząc do sprawy oskarżonego Mariana Ł., należy na samym wstępie podkreślić, że zaskarżony wyrok nie wyjaśnia należycie, na jakiej podstawie przypisano mu zagarnięcie drzewa wartości nie mniejszej niż 88.776 zł. Uzasadnienie zaskarżonego wyroku operuje bowiem tylko pojęciem "dużej ilości drzewa" znalezionego u oskarżonego Mariana Ł. Z opinii biegłego Z. wynika natomiast, że wartość zużytego przez Mariana Ł. drzewa wynosi 24.899,20 zł; ponadto wartość drzewa zakwestionowanego u tego oskarżonego a zdeponowanego u gajowego B. wynosi 45.778 zł; łączna zatem wartość drzewa, którego zagarnięcie na podstawie istniejących dowodów można by przypisać temu oskarżonemu, wynosiłaby 70.677,20 zł.Zasadność przypisania oskarżonemu Marianowi Ł. zagarnięcia drzewa nawet tej wartości nasuwa jednak poważne wątpliwości, co wynika z następujących rozważań.Biegły Z. odliczył drzewo nabyte przez Mariana Ł. w Nadleśnictwie u S. oraz pochodzące z lasu prywatnego, tj. z lasu Franciszka Ł., ojca oskarżonych braci Ł., i doszedł do wniosku, że wartość drzewa zużytego przez niego wynosi 24.599,20 zł. Jednakże biegły nie uwzględnił, a Sąd Wojewódzki nie rozważył, że w wyniku przeprowadzonej inwentaryzacji na działce nr 120 powołana do tego odpowiednia komisja stwierdziła poważną ilość ściętego drzewa, a mianowicie 22 pni świeżo ściętych drzew cechowanych cechówką Antoniego S. oraz ponumerowanych numeratorem o numerach odpowiadających numeracji lasów prywatnych, dalej - 3 stare pnie powtórnie ścięte, ponumerowane i ocechowane przez oskarżonego Antoniego S. oraz 154 pni drzew świeżo ściętych i nie ocechowanych i nie ponumerowanych.Biegły (podobnie zresztą jak i Sąd Wojewódzki) nie uwzględnił, że drzewo, którego wartość określono na 24.899,20 zł, może pochodzić z działki nr 120, czego najlepszym dowodem jest znalezienie u Mariana Ł. dłużyc ocechowanych tak, jak się cechuje drzewo z lasów prywatnych. Według wyjaśnienia oskarżonego Antoniego S., uważał on działkę nr 120 za las prywatny Franciszka Ł., ojca oskarżonych Ł. Tak samo Marian Ł. tłumaczył się, że część drzewa wyciął w lesie ojca, na co miał zezwolenie właściwego prezydium rady narodowej. Biegły nie uwzględnił tej okoliczności, gdyż działkę nr 120 i drzewo z tej działki traktował jako drzewo pochodzące z lasu państwowego, odliczył zaś tylko drzewo ścięte w lesie Franciszka Ł., ojca oskarżonych, który to las stanowił niewątpliwą jego własność, a nie również i w tym lesie, który Marian Ł. i Antoni S. błędnie uważali za las ojca Franciszka Ł. Nieporozumienie wynikło stąd, że w toku procesu zaczęto operować pojęciem działki nr 120, gdy tymczasem oskarżeni uważali ją za własność rodziny Ł. i określali ją po prostu jako las Ł. z dodatkiem imienia.W obecnym stanie, po upływie kilku lat od wycięcia tych drzew, istnieje małe prawdopodobieństwo, żeby biegły mógł rozpoznać, jaka część drzewa wbudowana w stodołę i chlew Mariana Ł. pochodzi z działki nr 120. Różnica między drzewem z tej działki a drzewem z innych części lasów państwowych musi być znikoma, skoro biegły w wypadku oskarżonego Franciszka Ł. stwierdził, że stodoła tego oskarżonego może być zbudowana z drzewa pochodzącego z działki nr 120, które traktował jako drzewo pochodzące z lasu państwowego.Powyższe rozważania prowadzą do wniosku, że nie da się wyłączyć, iż drzewo nabyte przez Mariana Ł., którego (tj. drzewa) wartość określił biegły na 24.899,20 zł, może pochodzić z działki nr 120, wobec czego brak dostatecznych podstaw do uznania, że także ta część drzewa została przez Mariana Ł. zagarnięta.Natomiast istnieją wystarczające podstawy do przyjęcia, że ta partia drzewa, którą zakwestionowano u Mariana Ł. i zdeponowano u gajowego E., a której wartość biegły wycenił na 45.778 zł, została - w porozumieniu z oskarżonym Antonim S. - zagarnięta na szkodę lasów państwowych. Że ta partia drzewa nie pochodzi z działki nr 120, wynika z wyjaśnień Mariana Ł., iż brał drzewo dla Antoniego S. ze zrębu lub wycinał według jego wskazań. Niepodobna zaś przyjąć, żeby wycinał on drzewo dla Antoniego S. z działki nr 120, którą uważał za własność swego ojca, Franciszka.Przy wymiarze kary oskarżonemu Antoniemu S. Sąd Najwyższy uwzględnił na jego korzyść, że jest on poważnie chory i ma na utrzymaniu rodzinę, a przy wymiarze kary oskarżonemu Marianowi Ł. Sąd Najwyższy uwzględnił na jego niekorzyść tę okoliczność, iż swoim działaniem przyczynił się do dewastacji lasów, które są poważnym czynnikiem w naszej gospodarce narodowej. Mając więc te okoliczności na uwadze, Sąd Najwyższy uznał wymierzone kary za odpowiednie do stopnia winy tych oskarżonych.Wobec skazania oskarżonych na grzywnę oraz wobec orzeczenia w stosunku do nich obowiązku zwrotu przez każdego z nich podwójnej wartości zagarniętego drzewa, orzekanie przepadku majątku, choćby w części uznał Sąd Najwyższy za niecelowe.Postanowienie dotyczące dowodów rzeczowych opiera się na przepisie art. 330 k.p.k., a inne nie omówione części sentencji uzasadniają powołane w niej przepisy prawne.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 2 § 1art. 1 § 1art. 4 § 1art. 375art. 47 § 1art. 58 KKart. 5 § 4art. 286 § 1 KKart. 5art. 392 KPKart. 293 KPKart. 4

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.