II KR 165/68

WyrokIzba Karna1968-12-11

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Sąd Wojewódzki prawidłowo ocenił okoliczności faktyczne i prawne dotyczące odpowiedzialności oskarżonych za niedopełnienie obowiązków służbowych skutkujące pożarem i szkodą?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w całości i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, uznając, że Sąd Wojewódzki nie rozważył wszystkich istotnych okoliczności faktycznych i prawnych dotyczących odpowiedzialności oskarżonych. W szczególności, Sąd Najwyższy wskazał na potrzebę ponownego zbadania kwestii obowiązków dyżurnego Adama T., odpowiedzialności Edwarda W. za brak instrukcji oraz oceny winy Marka L. w kontekście niejasności co do zakresu obowiązków i możliwości popełnienia przestępstwa z art. 215 k.k. zamiast art. 286 k.k.
Stan faktyczny
W sprawie oskarżono Marka L., Adama T. i Edwarda W. o przestępstwo z art. 286 § 1 k.k. (oszustwo), polegające na niedopełnieniu obowiązków służbowych, co doprowadziło do pożaru i zniszczenia mienia o wartości około 3.000.000 zł. Marek L. jako kierownik zmianowy nie nadzorował należycie działu, Adam T. jako mistrz taśmy i dyżurny nie wyłączył regałów wygrzewczych, a Edward W. jako kierownik zespołu nie zapewnił opracowania instrukcji i wyznaczenia osoby odpowiedzialnej za wyłączanie regałów. Sąd Wojewódzki skazał Marka L. i uniewinnił Adama T. oraz Edwarda W.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w całości i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu we Wrocławiu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Zembaty (sprawozdawca).Sędziowie: M. Budzianowski, K. Wagner.Prokurator Prokuratury Generalnej: J. Pozorski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Marka L., Adama T. i Edwarda W., oskarżonych z art. 286 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji prokuratora założonej co do wszystkich oskarżonych i rewizji założonej przez oskarżonego Marka L. od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 15 czerwca 1968 r., na mocy art. 375, 383 pkt 3, 388 § 1 k.p.k.uchylił zaskarżony wyrok w całości i sprawę przekazał temuż Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneA. W sprawie niniejszej zostali oskarżeni:1)Marek L. o to, że w dniu 30 listopada 1967 r. w D., jako kierownik zmianowy w Zespole Wydziału Montażu Zakładów Radiowych "D", pracujący na zmianie od godz. 14 do godz. 22, nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku właściwego nadzoru na powierzonym mu dziale przez to, że opuszczając stanowisko pracy nie zarządził ani też nie wyłączył spod napięcia regałów wygrzewniczych, wskutek czego nie nadzorowane na taśmie wy-grzewczej telewizory i urządzenia uległy zapaleniu oraz zniszczeniu, powodując straty w wysokości 3.000.000 złotych, tj. o czyn z art. 286 § 1 k.k.;2)Adam T. o to, że w dniu 30 listopada 1967 r. w D., jako mistrz taśmy Zakładów Radiowych "D", pełniący obowiązki dyżurnego działu montażowego, nie dopełnił ciążących na nim obowiązków natychmiastowego wyłączenia regałów wygrzewczych po zakończeniu pracy bądź też nie zarządził ich wyłączenia, a jednocześnie pozostawił regały wraz z około 300 sztukami telewizorów pod napięciem i bez właściwego dozoru przez okres co najmniej 12 minut, w wyniku czego od jednego zapalonego telewizora uległy zapaleniu i zniszczeniu dalsze telewizory oraz urządzenia łącznej wartości około 3.000.000 złotych, tj. o czyn z art. 286 § 1 k.k.;3)Edward W. o to, że w miesiącu listopadzie 1967 r. w D., jako kierownik Zespołu Wydziałów Produkcyjnych TPR-2 w Zakładach Radiowych "D", nie dopełnił ciążących na nim obowiązków, wynikających z przepisów przeciwpożarowych i zakresu obowiązków oraz instrukcji o zabezpieczeniu przeciwpożarowym, wyznaczenia odpowiedzialnej osoby do wyłączenia regałów wygrzewczych i nie spowodował opracowania w tym zakresie odpowiedniej instrukcji, mimo że wiedział o tym, iż na tych regałach powstają dość często pożary aparatów telewizyjnych, wskutek czego w dniu 30 listopada 1967 r. regały wygrzewcze wraz z około 300 telewizorami po ukończeniu pracy zatrudnionych na drugiej zmianie nie zostały wyłączone przez okres co najmniej 12 minut spod napięcia, gdyż brak było osoby nadzorującej, a w wyniku tego jeden z aparatów telewizyjnych uległ samozapaleniu, powodując pożar znajdujących się na nich aparatów telewizyjnych, który zniszczył gotową produkcję oraz inne urządzenia wartości około 3.000.000 złotych, tj. o czyn z art. 286 § 1 k.k.B. Sąd Wojewódzki we Wrocławiu wyrokiem z dnia 15 czerwca 1968 r. uznał oskarżonego Marka L. za winnego tego, że dnia 30 listopada 1967 r. w D., jako kierownik zmianowy w Zespole Wydziału Montażu Zakładów Radiowych "D.", działając nieumyślnie, nie dopełnił obowiązku zwrócenia uwagi przy opuszczeniu stanowiska pracy po godzinie 22, iż regały wygrzewcze nie zostały wyłączone spod napięcia, i w związku z tym nie zarządził ich natychmiastowego wyłączenia, przez co działał na szkodę wymienionych wyżej Zakładów, i skazał go za to z mocy art. 286 § 3 k.k. na 6 miesięcy aresztu z zaliczeniem na poczet tej kary okresu tymczasowego aresztowania od dnia 2 grudnia 1967 r. do dnia 15 czerwca 1968 r., tj. do dnia wyroku, a ponadto zasądził od niego koszty postępowania i przepisaną opłatę sądową.Tymże wyrokiem Sąd Wojewódzki uniewinnił oskarżonych Adama T. i Edwarda W. od zarzuconych im czynów, a kosztami postępowania w tej części obciążył Skarb Państwa.C. Od tego wyroku wnieśli rewizje prokurator i oskarżony Marek L. za pośrednictwem swego obrońcy.I. Prokurator wniósł w swej rewizji o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Treść jego rewizji sprowadza się do zarzutów:1)błędnej oceny okoliczności faktycznych, polegającej na przyjęciu, że oskarżony Marek L. dopuścił się przestępstwa działając nieumyślnie, jakkolwiek fakt, że nie przekazał on wydziału dyżurnemu i nie zwrócił mu uwagi na to, by sprawdził, czy zostały wyłączone z sieci regały wygrzewcze, oraz okoliczność wynikająca z wyjaśnień samego oskarżonego, że pełnił on swe obowiązki, nie wiedząc, iż spoczywa na nim obowiązek dbałości o zabezpieczenie mienia przed pożarem - świadczą o tym, że oskarżony, przewidując i godząc się z działaniem na szkodę Przedsiębiorstwa, w sposób systematyczny wykonywał niedbale swe obowiązki służbowe,2)błędnej oceny okoliczności faktycznych, polegającej na przyjęciu, że oskarżony Adam T. nie dopuścił się uchybienia w sposób zawiniony, jakkolwiek z zakresu czynności dyżurnego, wyjaśnień oskarżonych Marka L. i Edwarda W., zeznań świadków S. i T. oraz opinii biegłego N. wynika, że oskarżony Adam T., jako dyżurny, obowiązany był wyłączyć oświetlenie oraz regały wygrzewcze, przy czym na oskarżonym nie spoczywał obowiązek wzywania do tej czynności elektryka, skoro wyłączenie regału spod napięcia nie przedstawiało żadnych trudności ani niebezpieczeństwa, gdyż odbywało się za pomocą zwykłego kontaktu, o czym oskarżony dobrze wiedział,3)błędnej oceny okoliczności faktycznych, polegającej na przyjęciu, że oskarżony Edward W. nie dopuścił się uchybienia, jakkolwiek treść zakresu czynności służbowych, zeznania świadka J. oraz fakt, że - jak to wynika z zeznań świadków wskazanych przez Sąd Wojewódzki - sprawa wyłączenia regałów nie była wyraźnie rozstrzygnięta, świadczą o tym, że istniała "potrzeba wyznaczenia odpowiedniej, konkretnej osoby do wyłączenia regałów ze względu na powstały spór międzywydziałowy", przy czym zagadnienie to mógł opracować jedynie oskarżony, skoro zgodnie z pkt 4 księgi służbowej miał on za zadanie "współpracować ze wszystkimi działami funkcjonalnymi, oddziałami i wydziałami produkcyjnymi".II. Obrońca oskarżonego Marka L. domagał się w swej rewizji uchylenia dotyczącej tegoż oskarżonego części wyroku i uniewinnienia go z zarzutu oskarżenia. Treść tej rewizji sprowadza się do zarzutu błędnej oceny okoliczności faktycznych, polegającej na przyjęciu, że oskarżony przed opuszczeniem wydziału miał obowiązek upewnienia się, czy telewizory znajdujące się na regałach wygrzewczych zostały wyłączone, jakkolwiek:a) z instrukcji przeciwpożarowej oraz karty służby kierownika zmianowego wynikało, że na oskarżonym ciążył obowiązek wyznaczenia dyżurnego, oskarżony zaś obowiązku tego dopełnił, a nawet upewnił się, że oskarżony Adam T. został na wydziale,b) oskarżony dopełnił przekazania wydziału, przy czym na fakt niewyłączenia regałów nie mógł zwrócić uwagi dyżurnemu, skoro o tym nie wiedział,c) oskarżony nie mógł mieć obowiązku upewnienia się, czy regały zostały wyłączone spod napięcia, skoro w odmiennym wypadku należałoby przyjąć, że oskarżony "musiałby dokonać obejścia całej hali i bocznych pomieszczeń", przy czym po pracy "takiego obchodu oskarżony już robić nie mógł", prócz tego zaś "do tego celu był powołany przede wszystkim dyżurny, a ponadto elektrycy dyżurni" (świadek K., N., T., instrukcje przeciwpożarowe), brak jest zaś danych do przyjęcia, że oskarżony "wychodząc wiedział, iż regały nie były wyłączone spod napięcia".Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:I. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Wojewódzki przyjął, że zwłoka przez blisko 12 minut w objęciu przez oskarżonego Adama T. funkcji dyżurnego była usprawiedliwiona koniecznością zdania przez niego jako mistrza taśmy (a raczej dwóch taśm) gotowych produktów do magazynu, tudzież że ten oskarżony nie mógł przypuszczać, iż brygadzista Kazimierz K., kończąc pracę, pozostawi regały wygrzewcze nie wyłączone spod napięcia. W tymże uzasadnieniu Sąd Wojewódzki przyjął również, że w postępowaniu oskarżonego Adama T., polegającym na tym, że po spostrzeżeniu, iż regały wygrzewcze nie są wyłączone spod napięcia, sam ich nie wyłączył, lecz zamierzał zwrócić się o ich wyłączenie do elektryków, nie można się dopatrzyć uchybienia ze względu na to, że żadne przepisy nie wkładały na niego - jako zarówno na mistrza taśmy, jak i dyżurnego - obowiązku wyłączenia tych regałów spod napięcia, jak również z tego powodu, że jego bezpośredni przełożony, nadmistrz Jan T., zabronił tego wyłączania swoim podwładnym i polecił im zwracać się o to do elektryków.Czyniąc te ustalenia, Sąd Wojewódzki nie rozważył - z obrazą art. 320 i 339 § 1 k.p.k. - czy oskarżony Adam T., który wiedział o tym, że o godzinie 22 ma objąć dyżur, był obowiązany w taki sposób zorganizować swą pracę (mistrza dwóch taśm i dyżurnego), by móc objąć funkcję dyżurnego o godz. 22. Ustęp I dołączonej do akt instrukcji stanowi wyraźnie, że do obowiązków dyżurnego oddziału należy kontrola zabezpieczenia przed pożarem w czasie ruchu działu Pr-5 przed końcem zmiany bądź przed zamknięciem wymienionych w tej instrukcji pomieszczeń, a w szczególności zwrócenie uwagi na wyłączenie zbędnych urządzeń energetyczno-mechanicznych.Sąd Wojewódzki nie rozważył również - z obrazą wymienionych wyżej przepisów - że z ustępu III tej instrukcji zdaje się wynikać, iż oskarżony Adam T., jako dyżurny, był obowiązany sam wyłączyć regały spod napięcia w momencie, gdy zauważył, że nie są wyłączone. Wszyscy bowiem pracujący przy regałach wygrzewczych i przy nadzorze nad nimi - a więc i oskarżony Adam T. - jako wykwalifikowani radiomechanicy, znali dobrze wszystkie sposoby wyłączania regałów spod napięcia (opinia biegłego inż. Miłosza N.) i każdy z nich mógł je sam wyłączyć, poleceniem zaś nadmistrza Jana T. oskarżony Adam T. nie powinien się czuć związany, skoro żadnego elektryka nie było na sali, w której znajdowały się nie wyłączone spod napięcia regały, zwłoka zaś spowodowana sprowadzeniem elektryka do tej sali mogła być niebezpieczna dla aparatów stojących na tych regałach. Ponadto należy dodać, że w wypadku ewentualnego stwierdzenia braku pokręteł, służących do wyłączenia regałów spod napięcia, oskarżony Adam T. z racji pełnionej funkcji mistrza taśmy (oskarżonemu Adamowi T. podlegała brygada K.) powinien był podjąć w porę kroki zmierzające do usunięcia tej usterki przez elektryków (świadkowie B. i T.), lecz tego nie zrobił.Niezależnie od tego Sąd Wojewódzki - przyjmując, że oskarżony Adam T. nie miał obowiązku osobistego wyłączenia regałów spod napięcia - pominął, że na tym oskarżonym spoczywał jednocześnie obowiązek niepozostawiania bez dozoru regałów znajdujących się pod napięciem, tak że jeżeli sam nie wyłączył ich spod napięcia, to powinien był w każdym razie zapewnić należyty nadzór nad regałami. Jednakże oskarżony Adam T. nie zrobił tego, udając się najpierw do magazynu, a następnie - gdy zauważył, że regały znajdują się pod napięciem - po elektryka.Sąd Wojewódzki nie rozważył także, iż ze schematu organizacyjnego wynika, że oskarżonemu Adamowi T. podlegała brygada wygrzewcza K., tudzież że w związku z tym można by przyjąć, iż na tym oskarżonym, jako na mistrzu taśmy, ciążył nadto obowiązek upewnienia się, czy podlegające mu miejsce pracy brygady K. zostało pozostawione w należytym stanie pod względem zabezpieczenia przed pożarem. Taki bowiem obowiązek zdaje się wynikać z księgi służb mistrza taśmy głównej z dnia 3 lutego 1964 r.Sąd Wojewódzki - uznając za wiarygodne wyjaśnienia oskarżonego Adama T., w których ten ostatni podał, że widząc, iż regały są nie wyłączone spod napięcia i hala jest oświetlona, udał się w kierunku dyżurki elektryka i powiedział do strażnika (był nim świadek Michał S.), że idzie do elektryka, aby wyłączył wszystkie urządzenia znajdujące się pod napięciem - nie rozważył zeznań świadka Michała S., w których tenże świadek stwierdził, iż oskarżony Adam T. powiedział mu wtedy, że idzie do szatni wyłączyć światło. Dodać również należy, że z zeznań tego świadka w śledztwie, których Sąd Wojewódzki nie odczytał na rozprawie z obrazą art. 299 k.p.k., wynika, iż ta wypowiedź oskarżonego Adama T. dotyczyła szatni znajdującej się "na I piętrze nad montażem", wobec czego ten oskarżony - wbrew temu co wyjaśnił - mógł wtedy nie iść po elektryka, lecz poszedł do szatni.Wszystkie omówione wyżej uchybienia wskazują na to, że uniewinnienie oskarżonego Adama T. z zarzutu oskarżenia nastąpiło przedwcześnie. Gdyby bowiem Sąd Wojewódzki rozważył wskazane wyżej dowody i okoliczności oraz odczytał zeznania świadka Michała S. ze śledztwa i przesłuchał go dokładniej mógł ewentualnie ustalić, że ten oskarżony nie dopełnił należycie swoich obowiązków mistrza taśmy i dyżurnego i przyczynił się przez to do powstania możliwości szkody dla Zakładów w postaci sprowadzenia niebezpieczeństwa pożaru bądź z winy umyślnej, bądź też z winy nieumyślnej.II. Jak stwierdza uzasadnienie zaskarżonego wyroku, Sąd Wojewódzki uniewinnił oskarżonego Edwarda W. z zarzutu, że jako kierownik Zespołu Wydziałów Produkcyjnych TPR-2 nie dopełnił obowiązku wyznaczenia odpowiedniej osoby do wyłączenia regałów ogrzewczych i nie spowodował opracowania w tym zakresie odpowiedniej instrukcji - z tego powodu, iż uznał wykonanie tych czynności przez oskarżonego Edwarda W. za zbędne. Do obsługi bowiem regałów były wyznaczone odpowiednie brygady, na których czele stali brygadziści bezpośrednio odpowiedzialni za ich prawidłową obsługę, a m.in. za ich włączanie i wyłączanie. Poza tym obowiązywała ogólna instrukcja przeciwpożarowa, stanowiąca w pkt 9 o obowiązku każdego stanowiska pracy wyłączenia urządzeń elektrycznych bądź sprawdzenia, czy urządzenia te zostały wyłączone, a niezależnie od tego wyłączanie regałów należało do obowiązków elektryków, którzy po zakończonej pracy powinni byli sprawdzić, czy urządzenia elektryczne zostały wyłączone i w razie ich niewyłączenia dokonać tej czynności. Niezależnie od tego Sąd Wojewódzki stwierdził, że również w zarządzeniach pokontrolnych Zjednoczenia Przemysłu Elektrycznego i Teletechnicznego, wydanych w związku z pożarem w dniu 30 listopada 1967 r. w Zakładach Radiowych "D", a więc po dacie czynu przestępnego, nie wspomniano nic o tym, że oskarżony Edward W. nie opracował instrukcji w sprawie wyłączania regałów oraz że na ten temat nie ma mowy również w odpowiedzi Zakładów Radiowych "D" z dnia 13 stycznia 1968 r. w sprawie wykonania tych zarządzeń, a ponadto że dopiero dnia 10 czerwca 1968 r. opracowano tylko sam wykaz osób odpowiedzialnych za wyłączanie regałów wygrzewczych w ramach brygady obsługującej te regały.To uzasadnienie nie przekonywa o niewinności oskarżonego Edwarda W. Okazuje się to już z tych ustaleń zaskarżonego wyroku, w których stwierdzono, zgodnie z materiałem dowodowym, że w Zakładach Radiowych "D" nie było jasności co do tego, na kim ciążył obowiązek wyłączania regałów wygrzewczych spod napięcia, skoro ten obowiązek cztery grupy osób (świadków i oskarżonych), wskazanych w tym uzasadnieniu, różnie pojmowały, dotyczące zaś tego wyłączania przepisy nie były jasne.Potrzeba wydania tej instrukcji oraz opracowania tego wykazu istniała więc już przed dniem 30 listopada 1967 r. i była ona oczywista, a okoliczność, że zarządzenia pokontrolne Zjednoczenia i odpowiedź z ich wykonania ze strony Zakładów o tym nie wspomniały oraz że wymieniony wyżej wykaz opracowano dopiero dnia 10 czerwca 1968 r., nie ma znaczenia dla oceny winy oskarżonego Edwarda W. Zjednoczenie bowiem, opracowując wspomniane wyżej zarządzenia pokontrolne, mogło się nie orientować w sytuacji, która co do wymienionego wyżej obowiązku istniała faktycznie w Zakładach, odpowiedź zaś Zakładów dotycząca wykonania tych zarządzeń zajmowała się tylko tym, co w nich poruszano.W sytuacji istniejącej faktycznie pod tym względem w Zakładach orientował się natomiast oskarżony Edward W. jako kierownik Zespołu Wydziałów Produkcyjnych TPR-2 w Zakładach od 1 lutego 1967 r. i fachowiec (inżynier) oraz długoletni pracownik Zakładów (od 1 lipca 1962 r.). Wynika to również z jego wyjaśnień.Dla oceny winy oskarżonego Edwarda W. ma więc znaczenie ustalenie, czy na nim, jako na kierowniku wyżej wymienionego Zespołu, ciążył obowiązek opracowania wspomnianej instrukcji oraz wykazu, tudzież czy wiedział on o tym, że należy to do jego obowiązków.W tej istotnej kwestii zaskarżony wyrok nie zawiera żadnych ustaleń. Musiało więc to spowodować uchylenie tego wyroku w części dotyczącej oskarżonego Edwarda W. i przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.Przy ponownym rozpoznaniu sprawy oskarżonego Edwarda W. Sąd Wojewódzki powinien zwrócić w szczególności uwagę na zakres obowiązków tego oskarżonego określony w karcie służby z 20 listopada 1964 r., a zwłaszcza na to, że powinien on współpracować "ze wszystkimi działami funkcjonalnymi, oddziałami i wydziałami produkcyjnymi" (pkt 4), że odpowiada on za "przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych" (pkt 61.1.4), że należy do niego kontrola nad "przestrzeganiem przepisów przeciwpożarowych przez podległych pracowników" (pkt 61.4.2) oraz regulowanie we własnym zakresie, w celu wykonania zadań i obowiązków na nim spoczywających, czynności i zakresu pracy nie uregulowanego instrukcjami (pkt 7-1).Przy ponownym rozpoznaniu sprawy tegoż oskarżonego Sąd Wojewódzki powinien również zwrócić uwagę na treść § 1 zarządzenia nr 9 z dnia 21 lutego 1964 r. oraz wyjaśnić sprawę obowiązywania tego przepisu, sposobu jego wykonania w tej części i praktycznego zakresu obowiązków wskazanych w nim osób w powiązaniu z zagadnieniem wyłączania regałów spod napięcia i w zestawieniu z zakresem obowiązków oskarżonego Edwarda W., określonym we wspomnianej wyżej karcie służby z dnia 20 listopada 1964 r.Przy ponownym rozpoznaniu sprawy tegoż oskarżonego należy ponadto wyjaśnić kwestię jego odpowiedzialności za zmniejszenie stanu bezpieczeństwa przeciwpożarowego w związku ze sprawą wyłączenia regałów spod napięcia. Z wyjaśnień bowiem oskarżonego Edwarda W. wynika, że sprawa wyłączenia regałów wygrzewczych przez elektryków miała jedynie charakter zwyczaju i była przedmiotem korespondencji z głównym energetykiem oraz że świadek Z., który wtedy był głównym energetykiem, zeznał, że sprawę tę załatwił "korespondentką".W związku z tym trzeba również zauważyć, że twierdzenie oskarżonego Edwarda W., iż elektrycy mają obowiązek wyłączania regałów wygrzewczych, została rozstrzygnięta poleceniem dyrektora Zakładów nr 46 z dnia 29 maja 1967 r. - budzi wątpliwości wobec tego, że sformułowanie pkt 2 tego polecenia zdaje się wskazywać na to, iż polecenie to włożyło na głównego energetyka obowiązek założenia instalacji, a nie "instrukcji". Instrukcję bowiem opracowuje się lub wydaje, zakłada się zaś instalację. Przy złym sformułowaniu można również mówić o spowodowaniu ułożenia instrukcji, a chyba nigdy o spowodowaniu "założenia" instrukcji. Dla wszelkiej jednak pewności należy tę kwestię wyjaśnić przez ponowne przesłuchanie świadka J., który podpisał to zarządzenie jako dyrektor Zakładów.III. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Wojewódzki ustalił, że dopatruje się uchybienia oskarżonego Marka L. w tym, iż przekazał wydział oskarżonemu Adamowi T., nie upewniwszy się przed odejściem z Zakładów, czy regały wygrzewcze zostały wyłączone spod napięcia, gdy tymczasem w sentencji wyroku przypisał temu oskarżonemu sprzecznie z uzasadnieniem, że działając nieumyślnie, nie dopełnił obowiązku zwrócenia uwagi przy opuszczeniu stanowiska pracy, iż regały wygrzewcze nie zostały wyłączone spod napięcia. Sentencję bowiem tego "wyroku można rozumieć w ten sposób, że oskarżony Marek L., wiedząc o tym, iż regały wygrzewcze nie zostały wyłączone spod napięcia, nie zwrócił na to uwagi (oskarżonego Adama T. jako dyżurnego) przy opuszczeniu Zakładów.Powyższe uchybienie nie ma istotnego znaczenia dla oceny winy oskarżonego Marka L. wobec tego, że z przeprowadzonych dowodów wynika jasno, iż zgodne z tymi dowodami jest ustalenie zawarte w uzasadnieniu wyroku.Dla oceny winy oskarżonego Marka L. ma natomiast istotne znaczenie inne uchybienie, a mianowicie to, że Sąd Wojewódzki z naruszeniem art. 339 § 1 lit. a) k.p.k. nie wskazał w uzasadnieniu swego wyroku tych przesłanek, które uzasadniałyby ustalenie, iż oskarżony Marek L. ze swej winy nie dopełnił obowiązku upewnienia się przed odejściem z Zakładów, czy regały wygrzewcze zostały wyłączone spod napięcia, a w szczególności że nie dopełnił tego obowiązku nieumyślnie. Niewskazanie bowiem tych przesłanek uniemożliwia Sądowi Najwyższemu przeprowadzenie kontroli rewizyjnej trafności tego ustalenia i ustosunkowanie się do zarzutów rewizji prokuratora w części dotyczącej oskarżonego Marka L. oraz zarzutów rewizji tego oskarżonego. Uchybienie to musiało więc spowodować uchylenie wyroku co do oskarżonego Marka L. (art. 383 pkt 3 k.p.k.) i przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania (art. 388 § 1 k.p.k.).Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Wojewódzki powinien w szczególności zwrócić uwagę na to, że w świetle przeprowadzonych dotychczas dowodów zarzut rewizji prokuratora, streszczony na wstępie niniejszego uzasadnienia pod pkt C, I, 1), nie wydaje się być zasadny. Z wyjaśnień bowiem oskarżonego Marka L. na rozprawie, na które powołała się rewizja prokuratora, zdaje się wynikać, że nie znał on tylko tych obowiązków kierownika zmianowego, które wprowadziła nowa księga służb, obowiązki zaś włożone na kierownika zmiany w księdze służb z dnia 3 lutego 1964 r. były mu znane, oraz że wobec tego nieznajomość przez oskarżonego Marka L. tych obowiązków kierownika zmiany, o których mowa w nowej księdze służb, nie obciąża go. Ta bowiem księga służb w dacie przestępstwa, tj. dnia 30 listopada 1967 r., jeszcze nie obowiązywała, gdyż została wydana w formie obowiązującej dopiero w parę dni po pożarze, tj. po dniu 30 listopada 1967 r. (patrz zwłaszcza zeznania kierownika działu organizacyjnego Zakładów świadka Jana B. oraz harmonogram).Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Wojewódzki powinien również rozważyć, czy niedopełnienia obowiązków służbowych przez oskarżonego Marka L. można dopatrzyć się w tym, iż jako kierownik zmiany wyznaczył dyżurnemu w dniu 30 listopada 1967 r. oskarżonego Adama T., pomimo że ten oskarżony pełnił tego dnia funkcję mistrza dwóch taśm do godz. 22 i mógł z tego powodu rozpocząć i faktycznie rozpoczął wykonywanie obowiązków dyżurnego dopiero w ok. 12 minut po godzinie 22, a to ze względu na konieczność zdawania przez tegoż Adama T., jako mistrza dwóch taśm, gotowych produktów do magazynu w ciągu blisko 12 minut - bądź też czy niedopełnienia obowiązków urzędowych przez oskarżonego Marka L. można upatrywać w tym, iż nie zorganizował pracy oskarżonego Adama T. w taki sposób, by mógł on rozpocząć wykonywanie obowiązków dyżurnego punktualnie o godzinie 22. Wskutek bowiem wspomnianej wyżej kolizji obowiązków oskarżonego Adama T. sala, w której stały regały wygrzewcze, pozostała faktycznie w dniu 30 listopada 1967 r. bez żadnego dozoru przez około 12 minut, a więc przez okres dostatecznie długi do narażenia na zniszczenie aparatów telewizyjnych i radiowych stojących na nie wyłączonych spod napięcia regałach wygrzewczych, a z czego oskarżony Marek L., jako fachowiec (oskarżony Marek L. jest inżynierem) i pracownik pokrzywdzonych Zakładów od 4 lutego 1964 r., powinien sobie zdawać sprawę.IV. W ustępie II niniejszego uzasadnienia wspomniano już, że w pokrzywdzonych Zakładach nie było jasności co do tego, na kim właściwie ciążył obowiązek wyłączania regałów spod napięcia, oraz że w kwestii, kto jest obowiązany do wyłączenia tych regałów, istniały wśród pracowników Zakładów cztery różne wersje. W związku z tym nie można wyłączyć, w świetle dotychczas przeprowadzonych dowodów, że oskarżeni lub niektórzy z nich znajdowali się w błędzie co do zakresu swoich obowiązków służbowych.Według orzecznictwa Sądu Najwyższego błąd urzędnika co do zakresu jego obowiązków służbowych - podobnie jak błąd co do zakresu jego uprawnień urzędowych - jest błędem należącym do istoty przestępstwa z art. 286 k.k. Błąd ten zwalnia jednak urzędnika od odpowiedzialności karnej za przestępstwo, które z mocy przepisów ustaw karnych można popełnić z winy nieumyślnej, a więc i za przestępstwo z art. 286 § 3 k.k., tylko wtedy, gdy błąd urzędnika nie był wynikiem nieostrożności lub niedbalstwa (art. 20 § 1 k.k.).Przy rozpoznaniu sprawy Sąd Wojewódzki powinien zatem poczynić odpowiednie ustalenia w tej kwestii.V. Wniesiony w tej sprawie akt oskarżenia zakwalifikował czyny wszystkich oskarżonych z artykułu 286 § 1 k.k., chociaż w czynie zarzuconym każdemu z nich mieszczą się również znamiona przestępstwa z art. 215 § 1 k.k., co z kolei - stosownie do przepisu art. 36 k.k. - powinno było spowodować zakwalifikowanie czynu każdego z oskarżonych z art. 215 § 1 k.k. W konkluzji bowiem i w uzasadnieniu aktu oskarżenia mówi się o tym, że w następstwie niedopełnienia przez każdego z oskarżonych obowiązku urzędowego zapaliły się i uległy zniszczeniu telewizory i inne urządzenia lub że powstał pożar tych urządzeń, który spowodował dla pokrzywdzonych Zakładów szkodę w wysokości około 3.000.000 zł bądź w kwocie 4.181.326,25 zł (uzasadnienie aktu oskarżenia).W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku jest również mowa o pożarze oraz o tym, że według wykazu strat, powołanego w tym uzasadnieniu, łączna szkoda spowodowana tym pożarem wynosiła 4.181.325,25 zł.W związku z tym należy jeszcze dodać, że spowodowanie pożaru, o którym mowa w art. 215 § 1 k.k., zawsze pociąga za sobą szkodę dla interesu publicznego lub prywatnego w rozumieniu art. 286 § 1 k.k. Nie można bowiem wyobrazić sobie pożaru, który by nie spowodował szkody dla interesu publicznego lub prywatnego. Jeżeli więc urzędnik spowoduje pożar wskutek niedopełnienia swego obowiązku urzędowego, odpowiada karnie (art. 36 k.k.) - w zależności od tego, czy działał umyślnie, czy też nieumyślnie - bądź z art. 215 § 1, bądź też z art. 215 § 2 k.k., a nie z art. 286 § 1 lub z art. 286 § 3 k.k. Za przestępstwo bowiem zarówno z art. 215 § 1, jak z art. 215 § 2 k.k. grozi kara surowsza niż za przestępstwo z art. 286 § 1 lub z art. 286 § 3 k.k. Nie ulega to zmianie w wypadku takim jak niniejszy, a mianowicie gdy urzędnik wskutek niedopełnienia swego obowiązku urzędowego nie spowodował pożaru, lecz tylko sprowadził jego konkretne i bezpośrednio grożące niebezpieczeństwo. Istotę bowiem przedmiotową przestępstwa z art. 215 (§ 1 i 2) k.k. wypełnia już sprowadzenie takiego niebezpieczeństwa pożaru, a istotę przedmiotową przestępstwa z art. 286 (§ l-3) k.k. wyczerpuje już sama możliwość konkretnej i bezpośredniej szkody w następstwie niedopełnienia obowiązku służbowego przez urzędnika.Z tych względów orzeczono jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 286 § 1 KKart. 375art. 286 § 3 KKart. 320art. 299 KPKart. 339 § 1art. 383 pkt 3 KPKart. 388 § 1 KPKart. 286 KKart. 20 § 1 KKart. 215 § 1 KKart. 36 KK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.