III KR 21/76
WyrokIzba Karna1976-03-09
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy oskarżony, który w obronie przed atakiem ojca śmiertelnie ugodził go metalową rurą, przekroczył granice obrony koniecznej?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że oskarżony nie przekroczył granic obrony koniecznej. Ustalenia faktyczne Sądu Wojewódzkiego, zgodnie z którymi oskarżony działał w obronie, wycofywał się i nie miał możliwości zaniechania ostatniego ciosu, znalazły potwierdzenie w materiale dowodowym. Sąd podkreślił, że napadnięty ma prawo bronić się, utrzymując napastnika na odległość, nawet jeśli napastnik atakuje gołymi rękami, bez obowiązku wdawania się w bijatykę.Stan faktyczny
Oskarżony Tadeusz Ł. został uniewinniony od zarzutu zabójstwa ojca, którego śmiertelnie ugodził metalową rurą. Prokurator wniósł rewizję, zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych, twierdząc, że oskarżony sprowokował zajście, jego działanie wykraczało poza ramy obrony koniecznej, a ostatni cios mógł zostać zaniechany. Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę po rewizji prokuratora.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok uniewinniający oskarżonego od zarzutu zabójstwa.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Dankowski (sprawozdawca). Sędziowie: K. Grzebuła, F. Kozłowski (sędzia SW deleg. do SN). Prokurator Prokuratury Generalnej: E. Sanecki. SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Tadeusza Ł., oskarżonego z art. 148 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionej przez prokuratora od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kaliszu z dnia 1 grudnia 1975 r. u t r z y m a ł w mocy zaskarżony wyrok (...). Uzasadnienie faktyczneWyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Kaliszu z dnia 1 grudnia 1975 r. Tadeusz Ł. został na podstawie art. 22 § 1 k.k. uniewinniony od zarzutu popełnienia przestępstwa określonego w art. 148 § 2 k.k. polegającego na tym, że w dniu 30 lipca 1975 r. w Ż., w zamiarze pozbawienia życia Kazimierza Ł., działając pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami uderzył go metalową rurą w okolicę lędźwiową lewą, a następnie w tył głowy, w związku z czym na skutek tego drugiego ciosu Kazimierz Ł. doznał wieloodłamowego złamania kości pokrywy czaszki z wgłębieniem odłamów do wnętrza czaszki oraz złamania kości podstawy czaszki i stłuczenia mózgu, co spowodowało jego natychmiastowy zgon. Od tego wyroku wniósł rewizję prokurator, zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych, polegający na uznaniu, że: a) oskarżony cały czas był do swego ojca nastawiony pojednawczo, chociaż w rzeczywistości sam sprowokował zajście, b) oskarżony tylko się bronił, w rzeczywistości jednak jego działanie wykraczało znacznie poza ramy obrony koniecznej, c) oskarżony wykonując ruchy zamachowe nie był w stanie zaniechać zadania ostatniego, śmiertelnego ciosu, w rzeczywistości zaś mógł zaniechać zadania tego ciosu, a mimo to zadał go ze zwiększoną siłą. Rewizja zawiera wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy, rozpoznając sprawę, doszedł do przekonania, że dokonane przez Sąd Wojewódzki ustalenia faktyczne nie zawierają błędu. W szczególności twierdzenie, że oskarżony zachowywał się pojednawczo w stosunku do swojego ojca znajduje oparcie w zeznaniach dosłownie wszystkich naocznych świadków zajścia, którzy wypowiadali się co do początku zdarzenia i jego przyczyn. W rewizji wniesionej przez prokuratora nie kwestionuje się przecież - i słusznie - wiarygodności tych dowodów. Okoliczność, że oskarżony powiedział do ojca: "Kainie zabiłeś szwagra", jest zgodna z prawdą, lecz słowa te nie mogą być traktowane jako prowokacja. Padły one bowiem już w trakcie zajścia, gdy ojciec oskarżonego niedwuznacznie godził w jego życie, wykazując w tym dążeniu ślepą zaciekłość. W odniesieniu do tego fragmentu zdarzenia w wywodach rewizji przyczyna przemienia się w skutek, a skutek w przyczynę. Podanie w wątpliwość trafności ustalenia, że oskarżony tylko się bronił, nie znajduje oparcia w żadnym elemencie materiału dowodowego bez względu na to, jak by go interpretować. Dokonane przez Sąd Wojewódzki ustalenie, że nie było takiego momentu, w którym oskarżony atakował swojego ojca, oraz że zachowanie się oskarżonego polegało przez cały czas na uciekaniu lub zasłanianiu się przed ciosami, również znajduje oparcie w zeznaniach wszystkich naocznych świadków. W rewizji nie kwestionuje się wiarygodności dowodów także i w tym zakresie. Wreszcie, twierdzenie w niej zawarte, że oskarżony mógł powstrzymać cios będący rezultatem zamachnięcia się rurą oraz że mimo to zadał go ze wzmożoną siłą, jest całkowicie dowolne. Z zeznań świadków wynika, że oskarżony oganiał się od atakującego go ojca, rozwścieczonego oraz grożącego mu zabójstwem, machając na wysokości swojej klatki piersiowej przypadkowo znalezioną i podniesioną z ziemi rurą, oraz że jednocześnie cofał się. Ten obraz sytuacji nie pozwala na wysnucie innego wniosku niż ten, że oskarżony spodziewał się, iż nie dopuści w ten sposób, by ojciec go dosięgnął. Gdy wbrew tej nadziei ojciec podszedł za blisko, został uderzony rurą w bok, a gdy na wskutek tego przewrócił się na ziemię, ugodził go w tym momencie cios w głowę. W rewizji pominięto zeznania biegłego Jana K., że gdy po uderzeniu w klatkę piersiową nastąpił drugi zamach, to nie mógł on być już zatrzymany przez oskarżonego. Dodać należy, że przecież po zadaniu pierwszego ciosu, tego, który trafił w klatkę piersiową, oskarżony nie mógł się zorientować w jego skutkach przed zamachnięciem się rurą po raz drugi, skoro zajście miało charakter dynamiczny, a zdarzenia następowały szybko po sobie. Oskarżony był zamroczony uprzednim pobiciem go przez ojca i tak bardzo przestraszony, że nawet nie odczuwał ciężaru trzymanego w ręce przedmiotu. Brak w ogóle jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że umiejscowienie tego drugiego ciosu było przez oskarżonego zamierzone, a nie przypadkowe. Nie można nikomu odmówić prawa do tego, by trzymał napastnika na odległość za pomocą takiego przedmiotu, jaki się nadarzy, choćby napastnik atakował gołymi rękami. Napadnięty bowiem nie ma obowiązku wdawać się w bijatykę z napastnikiem i narażać się na ciosy po to, by podjętej przez siebie obronie przed bezpośrednim bezprawnym zamachem nadać formę wyrównanego pojedynku. Sąd Najwyższy podziela pogląd Sądu Wojewódzkiego, że oskarżony nie przekroczył granic obrony koniecznej.
Powiązane orzeczenia
- I KR 346/72 1973-02-12Czy działanie oskarżonego, który w obronie koniecznej uderzył napastnika nożem, powodując jego śmierć, stanowiło przestępstwo z przekroczenia granic obrony koniecznej?
- I KR 63/80 1980-04-17Czy działanie oskarżonego, który w obronie własnej i mienia zadał napastnikowi ciosy siekierą, a następnie kontynuował zadawanie ciosów po unieszkodliwieniu napastnika, stanowiło obronę konieczną z przekroczeniem jej gra…
- II KR 8/82 1982-02-11Czy oskarżony, który zadał napastnikowi kilka ciosów nożem w obronie koniecznej, przekroczył jej granice, jeśli nie wykazano, że dysponował innym skutecznym sposobem odparcia zamachu, a uzasadnienie wyroku zawiera wewnęt…
- IV KR 18/85 1985-02-08Czy działanie oskarżonego, który w obronie przed atakiem, użył noża i spowodował śmierć napastnika, można uznać za obronę konieczną, a jeśli tak, to czy nie przekroczył jej granic?
- III K 958/61 1962-10-01Czy oskarżony, który uderzył szwagra kołkiem, działając w sytuacji, gdy szwagier kontynuował agresję i groził jego żonie, działał w granicach obrony koniecznej, czy przekroczył jej granice?
Powołane przepisy
art. 148 § 2 KKart. 22 § 1 KK§ 2§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.