IV K 299/62
WyrokIzba Karna1964-10-06
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy zeznania świadków, którzy przyjmowali korzyści majątkowe od oskarżonej w zamian za przydział do lepszej pracy, mogą być uznane za niewiarygodne z powodu ich późniejszego podpisywania petycji w obronie oskarżonej, zwłaszcza w kontekście atmosfery zastraszenia panującej w miejscu pracy?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający, uznając, że Sąd Wojewódzki błędnie ocenił dowody. Odmówienie wiary zeznaniom świadków z powodu podpisania petycji w obronie oskarżonej było niezasadne, zwłaszcza gdy istniały dowody na atmosferę zastraszenia w miejscu pracy, która mogła wpływać na ich późniejsze działania. Ponadto, Sąd Najwyższy wskazał na błędną wykładnię art. 11 ustawy o zezwoleniach na wykonywanie przemysłu, rzemiosła, handlu i niektórych usług, która wymagała osiągnięcia zysku, podczas gdy przepis ten dotyczy samej działalności zarobkowej bez względu na jej efektywność.Stan faktyczny
Zofia B. i Stefania P. zostały oskarżone o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za przydział do lepszej pracy oraz o prowadzenie działalności gospodarczej bez zezwolenia. Sąd Wojewódzki uniewinnił obie oskarżone. Prokurator wniósł rewizję, zarzucając obrazę prawa materialnego i procesowego oraz błędną ocenę dowodów. Sąd Najwyższy uchylił wyrok, wskazując na wadliwą ocenę dowodów i błędną wykładnię przepisów.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Krakowie do ponownego rozpoznania.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia T. Rek (sprawozdawca).Sędziowie: M. Paluch, D. Piotrowski.Prokurator Generalnej Prokuratury: K. Bitomski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Zofii B. i Stefanii P. oskarżonych z art. 11 ustawy z dnia 1 lipca 1958 r. o zezwoleniach na wykonywanie przemysłu, rzemiosła, handlu i niektórych usług (Dz. U. Nr 45, poz. 224) z innych przepisów, po rozpoznaniu założonej przez prokuratora rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 10 stycznia 1962 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 3 i 388 § 1 k.p.k.uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał temuż Sądowi do ponownego rozpoznania.Prokuratura oskarżyła: Zofię B. o to, że:1) w okresie od 1956 r. do wiosny 1961 r. w K., wykorzystując powierzoną jej funkcję brygadzistki Zakładów Przemysłu Tytoniowego, w celu osiągnięcia dla siebie korzyści majątkowych, w sposób systematyczny przyjmowała od różnych osób, a między innymi od Władysławy K., Wiktorii W., Anny K. i Genowefy T., pieniądze, artykuły odzieżowe i spożywcze, tj. o przestępstwo przewidziane w art. 290 § 1 k.k.;2) w tym samym czasie i miejscu, nie posiadając zezwolenia, prowadziła działalność gospodarczą, sprzedając sama lub za pośrednictwem podległej jej pracownicy Stefanii P. na terenie Zakładów Przemysłu Tytoniowego artykuły odzieżowe, zabawki i inne, tj. o przestępstwo przewidziane w art. 11 ustawy z dnia 1 lipca 1958 r. (Dz. U. Nr 45, poz. 224);Stefanię P. o to, żew okresie od 1956 r. do wiosny 1961 r. w K., nie posiadając zezwolenia, prowadziła działalność gospodarczą, sprzedając na terenie Zakładów Przemysłu Tytoniowego artykuły odzieżowe, zabawki i inne przedmioty otrzymywane w tym celu od Zofii B. i innych osób, tj. o przestępstwo z art. 11 ustawy z dnia 1 lipca 1958 r. (Dz. U. Nr 45, poz. 224).Sąd Wojewódzki w Krakowie wyrokiem z dnia 10 stycznia 1962 r. uniewinnił obie oskarżone - Zofię B. i Stefanię P. - od postawionych im zarzutów oskarżenia.Od powyższego wyroku założył rewizję prokurator, zarzucając:1) obrazę przepisu art. 11 ustawy z dnia 1 lipca 1958 r. (Dz. U. Nr 45, poz. 224) polegającą na błędnej jego wykładni;2) obrazę art. 8, 320 i 339 § 1 k.p.k. polegającą na pominięciu zeznań świadków Stanisława P., Józefy W., Anny U., Janiny K., Marianny P., Anieli M., Teofili B., Anny M., Wiesławy D., Antoniny D., Janiny S., Celiny S., Władysławy W., Natalii K., Rozalii S., Marii W., Heleny W., Heleny K., Anny W., Anny P., Heleny K., Stanisławy B., Zofii P., Stefanii A., Zofii G., Stanisławy K., Juliana K., Stanisławy J. i Jerzego F. oraz dokumentów zgłoszonych w akcie oskarżenia, mianowicie notatki służbowej, wykazu przedmiotów spisanych u oskarżonej Zofii B., listy zbiórek imiennych zakwestionowanych u oskarżonej Zofii B., dowodów rzeczowych, tj. kalendarzy, notatek i obrazu, oraz na nieuzasadnieniu przez Sąd, dlaczego nie oparł się na tych dowodach;3) błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, a w szczególności niesłuszne odmówienie wiary zeznaniom świadków Władysławy A., Genowefy T., Anny K., Wiktorii W., Ernestyny P. i Janiny T. oraz niewłaściwą interpretację zeznań świadków Jadwigi J., Antoniny P., Władysławy D., Antoniego K., Barbary R. i Marii B.Rewizja, opierając się na przepisach art. 383 pkt 2 i 3 oraz 388 § 1 k.p.k., wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku oraz o przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy w sprawie tej zważył, co następuje:Podniesionym w rewizji zarzutom nie można w zasadzie odmówić trafności.I. Co do zarzutu z art. 290 § 1 k.k.W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Wojewódzki podał, że głównymi dowodami mającymi potwierdzić zasadność zarzutu popełnienia przez oskarżoną Zofię B. przestępstwa z art. 290 § 1 k.k. są zeznania świadków: Władysławy M., Genowefy T., Anny K., Wiktorii W., Janiny T., Rufina K. i Ernestyny P. Jednakże zeznaniom tych świadków Sąd odmówił wiary, uznając je za tendencyjne.Jeśli chodzi o świadków M., T. i P., to Sąd twierdzi, iż osoby te na ogół nie były zatrudnione przy maszynach głównie z tego powodu, że się do tej pracy nie nadawały. Z tego faktu Sąd wyciąga wniosek, że ich zeznania - dotyczące faktu, iż dawały one oskarżonej Zofii B. korzyści materialne po to, by dostać się do pracy na maszynach - są nieprawdziwe, skoro osoby te do takiej pracy się nie nadawały. W rozumowaniu tym jednak może tkwić oczywisty błąd, logiczne zaś mogą się okazać wnioski wręcz przeciwne. Albowiem właśnie dlatego, że M., T. i P. rozumiały, iż praca przy maszynach nie szła im tak sprawnie jak innym pracownicom (a chciały koniecznie na maszynie więcej zarobić), mogły się one starać różnymi sposobami o to, by dostać się do tej pracy, w danym wypadku - przez wręczenie oskarżonej Zofii B. korzyści majątkowych.Gdyby osoby te miały wszelkie dane ku temu, by dobrze wykonywać pracę na maszynach, nie potrzebowałyby się wkupywać do tej pracy przez wręczanie prezentów. Ale mimo braku odpowiednich zdolności w tym kierunku zostały one przez pewien czas przydzielone do tej pracy przez oskarżoną Zofię B. Cóż więc zdecydowało o tym, że zostały do tej pracy skierowane, choć się do niej nie nadawały? Należy to wnikliwie rozważyć, a w szczególności zastanowić się nad tym, czy nie zadecydowały o tym "prezenty" w naturze i gotówce?Drugim momentem dyskwalifikującym świadków M., P. i T. jest - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - to, że osoby te podpisały pismo skierowane do dyrekcji Zakładu, w którym autorzy (pracownicy) domagali się pozostawienia oskarżonej Zofii B. w charakterze brygadzistki na zmianie "B". Jednakże i ten moment budzi wątpliwości. Bo po ujawnieniu faktu pobierania przez oskarżoną Zofię B. od pracowników korzyści materialnych wytworzyła się tak wroga atmosfera wobec tych, którzy to ujawnili, że wymienieni świadkowie ulegli presji i nie zdobyli się na odwagę, by odmówić podpisu na petycji. Z materiałów sprawy wynika, że podpisy te nie były składane spontanicznie, lecz osoby zaufane w stosunku do oskarżonej Zofii B. chodziły po zakładzie i zbierały podpisy. Po stronie oskarżonej Zofii B. zaangażował się nawet dyrektor, przyrzekając załodze zmiany na "B", że Zofia B. po urlopie wróci na swoje stanowisko. Jednocześnie oskarżona Zofia B., ciesząca się poparciem dyrekcji, odgrażała się ludziom, którzy będą ją obciążali.Nie można przy tym przeoczyć faktu, że sygnały o łapówkach przyjmowanych przez oskarżoną Zofię B. pojawiły się 12 marca 1961 r., a ze stanowiska brygadzistki została ona usunięta dopiero z początkiem czerwca 1961 r., tymczasowe aresztowanie zaś nastąpiło w dniu 22 czerwca 1961 r. Był zatem czas na różne czynności przygotowawcze i tuszujące. Jest też charakterystyczne, że histeria popleczników oskarżonej Zofii B. doszła do tego stopnia, iż jej zaufane zbierały nawet pieniądze na "mszę świętą" na intencję "dobrego" zakończenia sprawy.Powyższe okoliczności znajdują oparcie w licznych dowodach ujawnionych na rozprawie głównej, a pominiętych w uzasadnieniu zaskarżonego wyrobu. Należy przytoczyć przynajmniej niektóre z tych dowodów.Świadek Józefa W. zeznała; "Listę w obrocie Zofii B. podpisałam, bo posłyszałam, że kobiety mówiły, iż kierownik Antoni Z. powiedział, żeby takowe pismo napisać do Dyrekcji i tam rozpatrzą tą sprawę". Antoni Z. to przełożony Zofii B., kierownik całej pakowali. Czyż więc robotnice miałyby odwagę odmówić podpisania "petycji", którą zainicjował ich przełożony?Ten właśnie świadek, Józefa W., zbierała na "mszę świętą" na intencję Zofii B., jak to w swoich zeznaniach sama przyznaje podając, że na życzenie kobiet zbierała na mszę świętą, ale Anna M. ją skrzyczała i świadek zrezygnowała z dalszej zbiórki.Świadek Anna U. zeznała: "Zofia B. wciąż robiła, co sama chciała. Ponadto Zofia B. sama osobiście zbierała pieniądze na imieniny dla kierownika i zastępcy dyrektora. Zofia B. stała zawsze przy wypłacie i oficjalnie do pracownic mówiła: dawaj tu składkę. Dlatego też każdy musiał dawać; miała do zbierania pudełko tekturowe".Świadek Janina K. zeznała: "Jeżeli chodzi o podpisanie listy, aby Zofia B. została w pracy, to ja tej listy nie podpisywałam, to potem byłam prześladowana za to przez Annę K." I dalej: "Zofia B. robiła, co jej się podobało z pracownikami".Świadek Teofila B. zeznała: "Słyszałam, jak kobiety mówiły, że jak sprawa łapówek wyszła na jaw, to Zofia B. odgrażała się, iż musi mnie wykończyć, bo ja donoszę organom śledczym na nią".Tu trzeba zaznaczyć, że Zofia B. dlatego odgrażała się Teofili B., że Anna K. pożaliła się właśnie Teofili B., iż dawała Zofii B. łapówki, a z kolei Teofila B. zawiadomiła o tym przewodniczącego Rady Oddziałowej Stanisława P. i sekretarza POP.Świadek Anna M. zeznała: "Zofia B. robiła, co jej się podobało z ludźmi".Świadek Natalia K. zeznała: "Zbierano na mszę świętą, aby pokrzyżowały się plany prokuratury".Świadek Maria B. zeznała: "Kiedyś W. przyszła do nas i powiedziała, abyśmy dały pieniądze na mszę świętą na brygadzistkę". Dalej świadek zeznała, że zbierała pieniądze i zaniosła je W.Świadek Stanisław P. zeznał: "Zofia B. należała również do Rady Oddziałowej. Ona umiała sobie załatwić różne sprawy. Przełożeni jej nawet ustępowali".Świadek Janina T. zeznała: "Zofia B. odgrażała się pracownikom, że ich wykończy, jak powróci do pracy".W uzasadnieniu swego wyroku Sąd podaje, że dyrekcja usunęła Zofię B. ze stanowiska w tym celu, aby robotnicom zapewnić swobodę w wypowiadaniu się. To stwierdzenie Sądu jest sprzeczne z wynikami przewodu sądowego. Zofię B. zdjęto ze stanowiska dopiero w czerwcu. Miała ona czas wytworzyć wśród pracowników atmosferę zastraszenia. Stwierdzają to powołani wyżej świadkowie. Antoni Z., kierownik pakowalni, prowadził jawną akcję (petycja) w obronie Zofii B. Oczywiście tyło to zastraszeniem wszystkich, którzy by przeciwko Zofii B. chcieli występować.Również dyrektor Adam M. wytworzył atmosferę i warunki zastraszenia wobec pracowników. Kiedy bowiem pracownicy udali się do niego, aby interweniować w obronie Zofii B., Antoni M. przyrzekł im, a nawet dał im słowo, że Zofia B. po urlopie wróci na stanowisko brygadzistki. Przyznały to obie oskarżone.Oskarżona Zofia B. zeznała: "Dyrektor M. wyszedł i powiedział, że sprawę rozpatrzy i dał słowo, że wrócę na swoje stanowisko. Dyrektor powiedział, że teraz idę na urlop i po urlopie wrócę".Oskarżona Stefania P. zeznała: "Powiedział nam dyrektor, że Zofia B. do nas wróci i nie będzie przeniesiona z naszej zmiany".Jakże wobec takich zapewnień dyrektora, że Zofia B. wróci, pracownicy nie mieli być zastraszeni, jak mogli odmówić podpisania "petycji" do Dyrekcji w obronie Zofii B., jak mogli wreszcie zeznawać przeciwko niej, skoro byli świadomi, że Zofia B. wróci, wiedzieli zaś, jakie Zofia B. ma względy w dyrekcji?Czy wobec takiej świadomie i celowo wytworzonej wobec osoby Zofii B. atmosfery można się dziwić, że M., P. i T. podpisały pismo do dyrekcji o pozostawienie Zofii B. na stanowisku brygadzistki? Wyjaśniły przed Sądem logiczne motywy swego czynu, a mianowicie zeznały, że były zastraszone i bały się utracić pracę.Świadek B. zeznała na ten temat: "Podpisałam to pismo - zbierała podpisy S. - bo nie chciałam sobie robić wrogów".Świadek T. zeznała: "Pisma do dyrekcji nie czytałam, a podpisałam, bo bałam się, abym nie wyleciała za bramę".Świadek Ernestyna P., składając swoje zeznania w Sądzie, zeznała co innego aniżeli w śledztwie. Po odczytaniu jej zeznań złożonych w śledztwie świadek wyjaśniła: "Nie chciałam zeznawać tak jak było. Prawdziwe są moje zeznania złożone w śledztwie. Każdy się boi i nie mówi tak jak jest. W śledztwie zeznawałam prawdę. Początkowo nie chciałam mówić prawdy y na rozprawie. Żałuję teraz, że w śledztwie wszystko powiedziałam, tak jak było".Oto skutki zastraszenia wytworzonego wśród załogi. Zastraszony świadek żałuje przed Sądem powiedzenia prawdy, gdyż boi się, co zrobi z nią Zofia B., gdy wróci na swoje stanowisko. Zofia B. na rozprawie słuchała jej zeznań.W takich okolicznościach podpisy złożone na piśmie skierowanym do dyrekcji nie powinny być momentem dyskwalifikującym prawdomówność i wartość zeznań świadków M., T. i P.Trzeci moment podważający prawdomówność zeznań świadków T., M., P., K i W. to - zdaniem Sądu - okoliczność, iż inne osoby, na które ci świadkowie się powołali, zeznań ich nie potwierdziły.Świadek Anna K. zeznała, że Jadwidze J. dała kwotę 400 zł, żeby ta z kolei wręczyła kwotę tę Zofii B. i prosiła ją, by przeniosła Annę K. na maszynę. Świadek Jadwiga J. w ogóle nie była na ten temat przesłuchiwana, a tylko konfrontowana w dochodzeniu z Anną K. W czasie konfrontacji Jadwiga J. potwierdziła w całej rozciągłości zeznania świadka Anny K. z wyjątkiem tej okoliczności, że Anna K. wręczyła jej kwotę 400 zł.Oceniając wiarygodność zeznań tych dwóch osób, należy raczej dać wiarę świadkowi Annie K. Trudno się dziwić Jadwidze J., że nie przyznała się do pobrania kwoty 400 zł. Jeżeli bowiem pieniędzy tych nie wręczyła Zofii B., to stanęłaby pod zarzutem ich przywłaszczenia. A jeżeli kwotę tę wręczyła Zofii B., to nie chciała tego zeznać, będąc zastraszona tak jak wielu innych świadków lub broniąc Zofii B. jako swojej koleżanki.Prawdziwość zeznań świadka Anny K. potwierdzają zeznania innych świadków.Świadek Natalia K. zeznała: "Anna K. powiedziała mi, że dała Zofii B. dwa razy kiełbasę, cielęcinę, jajka i śmietanę oraz łącznie 400 zł z tym, że raz dała jej 100 zł, a drugi raz 300 zł. Co prawda ona też mnie prosiła, abym prosiła Zofię B. o pracę na maszynie i że -za to dawała mi 100 zł, ale ja się na to nie zgodziłam. Ja ją skierowałam do Jadwigi J."Świadek Stefania A. zeznała: "Anna K. niedobrze pracowała na maszynie i ludzie jej nie chcieli. Mimo to ona tam pracowała. Jedni mówili właśnie, że ona musiała coś dawać Zofii B."Świadek Stanisław P. zeznał, że Anna K. w pracy jest powolna. Nadto zeznał, że w styczniu 1961 r. Anna K. przyszła do brygadzistki Teofili B. i żaliła się, że kiedy dawała prezenty i pieniądze, to pracowała na maszynie, a obecnie gdy przestała dawać, to Zofia B. zdjęła ją z tej pracy. Poza tym powiedziała, że kiedy chorowała, to dała dla Zofii B. 400 zł przez Jadwigę J., koleżankę Zofii B.Zeznania powyższych świadków potwierdzają prawdziwość zeznań Anny K. Zeznania Anny K. tym bardziej zasługują na wiarę, że słuchana dwukrotnie w dochodzeniu oraz na rozprawie zawsze zeznawała jednakowo i stanowczo. Odmówienie przez Sąd wiarygodności zeznaniom świadka Anny K. jest wynikiem mało wnikliwej ich oceny i nieprzeanalizowania zeznań w tym względzie innych świadków.Również zasługują na wiarę zeznania świadka Wiktorii W. Zeznania te są konsekwentne, jasne i stanowcze. Zostały w całości potwierdzane przez świadka Janinę T. Doszukiwanie się przez Sąd rzekomej rozbieżności w zeznaniach świadka Janiny T. jest wynikiem niezrozumienia, że świadek ten w dochodzeniu była przesłuchana tylko przez milicję, że zeznania jej są sformułowane krótko i zwięźle, sprzeczności jednak między tym, co zeznała w dochodzeniu, a tym, co zeznała na rozprawie, nie ma. Świadek ten w sposób stanowczy zeznał na rozprawie, że Wiktoria W. dała jej paczkę, którą ona z kolei wręczyła Zofii B.Zeznania świadka Janiny T. tym więcej zasługują na wiarę, że są ostrożne i nie ma w nich jakiejś niechęci do Zofii B.Prawdziwość zeznań świadka Wiktorii W. potwierdził również częściowo świadek Z. i świadek D. Świadek Z. zeznał, że Wiktoria W. chciała się przenieść na zmianę "B" i przychodziła z D. do niego w tej sprawie. Skoro D. przychodziła z W. do Z., to - rzecz jasna - tylko po to, aby poprzeć jej prośbę. Z. zgodził się na przeniesienie, ale później cofnął swoją decyzję, gdyż D. oświadczyła, że ze względu na warunki rodzinne nie może przejść na zmianę "A".Świadek P., przewodniczący Rady Oddziałowej, zeznał, że co do pracy nie było zastrzeżeń do W.Nie może podważyć prawdomówności zeznań świadka P. okoliczność, że świadkowie M. i D. zaprzeczyły, iżby dawały prezenty Zofii B.Oceniając zeznania świadka P., Sąd pominął okoliczność, że w czasie rewizji zakwestionowano u Zofii B. obrus, który P. wręczyła jej na imieniny. Obrus ten P. rozpoznała z całą stanowczością. Ten dowód rzeczowy jest potwierdzeniem prawdziwości zeznań świadka P.Przy ocenie wiarygodności zeznań świadków M., T., K., W. i P. Sąd nie rozważył bardzo istotnej okoliczności, a mianowicie pobudek, jakie skłoniły tych świadków do złożenia zeznań obciążających oskarżoną Zofię B. Gdyby Sąd rozważył powyższą kwestię, to doszedłby do przekonania, że świadkowie ci, składając swoje zeznania, nie powodowali się żadną nienawiścią, zemstą lub choćby niechęcią do oskarżonej Zofii B. Sama bowiem oskarżona Zofia B. w swoich wyjaśnieniach złożonych na rozprawie przyznała, że ze świadkami tymi nie miała żadnych nieporozumień, zatargów i kłótni. Również inne dowody ujawnione na przewodzie sądowym nie dają podstawy do przyjęcia, żeby świadkowie w swoich zeznaniach kierowali się zemstą w stosunku do oskarżonej Zofii B. Wręcz przeciwnie, świadkowie ci, zastraszeni wrogą atmosferą wytworzoną wobec nich, nie chcieli się narażać oskarżonej Zofii B. nie podpisując "petycji" lub - jak świadek P. - żałując, że ujawnili prawdę, tzn. że obciążyli Zofię B. Analizując więc pobudki złożenia przez powyższych świadków zeznań obciążających oskarżoną Zofię B., należy dojść do przekonania, że zeznali oni prawdę.Na rozprawie ujawniono szereg okoliczności wskazujących na to, że Zofia B. przyjmowała od pracowników różne korzyści materialne. Dowodzą tego zeznania następujących świadków pominiętych przez Sąd.Świadek Anna U. zeznała: "Słyszałam od pracownic, że Zofia B. otrzymywała prezenty i dlatego niektóre pracownice zawsze miały dobre prace". Dalej świadek ten zeznał, że z okazji imienin zbierano wśród pracowników dla Zofii B. pieniądze na listę i pieniądze te wraz z listą oddawano Zofii B.Świadek Janina K. zeznała: "Słyszałam, że pracownice dawały Zofii B. prezenty, lecz kto dawał takowe, ja nie wiem; przede mną się kryły, gdyż ja jestem członkiem Partii. Słyszałam, że w ubiegłym roku z tej zbiórki dla Zofii B. w kopercie przekazano jej pudło i 1.000 zł. Lista wędrowała do Zofii B. i dlatego dawałem".Świadek Aniela M. zeznała: "Ja znałam brygadzistkę Zofię B. Nie miałam u niej uznania, byłam poniewierana dlatego, że nie dawałam jej prezentów. Słyszałam od pracownic, że dawały dla niej prezenty".Świadek Anna M. zeznała: "Słyszałam od kobiet, że jak ktoś co dał Zofii B., to miał dobrą pracę i nikogo nigdzie nie przeniosła".Świadek Wacława D. zeznała, że słyszała iż kobiety dawały Zofii B. prezenty, ale tego nie widziała i dodała: "Myślę, że Zofia B. robiła to skrycie".Świadek Władysława W. zeznała: "Słyszałam, że niektóre kobiety miały dawać Zofii B. jakieś korzyści, ale kto, nie wiem. Mówili też u nas, że jak ktoś coś dał Zofii B., to otrzymał lepszą pracę".Świadek Stanisław P. zeznał: "Zofia B. ma przeważnie pracownice pochodzące z wiosek; ma ona możliwość pobierania tych prezentów".Świadek Marianna P., sekretarz ZMS, zeznała: "Słyszałam, że w ubiegłym roku to Zofia B. ze zbiórek na swe imieniny otrzymała 1.000 zł. Dlatego otrzymała 1.000 zł, bo nie wiedziały kobiety, co mają jej kupić".Świadek Barbara M. zeznała: "Widziałam, że Zofia B. na dzień imienin dostała bardzo dużo prezentów, lecz kto jej dawał, to trudno mi w tej chwili powiedzieć". W dalszym ciągu świadek ten podaje, że na imieniny Zofii B. dawała na listę po 10 i 20 zł.Świadek Antonina D. zeznała: "Przed dwoma lub trzema laty na imieniny Zofii B. dałam jej pudełko pomadek w cenie 30 zł i kwiatki. W tym okresie na inne jej imieniny dałam Zofii B. komplet damski nowy, który otrzymałam w podarku i był dla mnie za duży. Był on jedwabny, koloru żółtego. Powyższe rzeczy dałam do jej rąk osobiście. Rzeczy te Zofia B. przyjęła i podziękowała za nie".Świadek Natalia K. zeznała: "Słyszałam, że jakieś rzeczy dawały: T. (ona sama mi to powiedziała), M. oraz Janina J. O Janinie J. powiedziała mi zdaje się, P. Janina J., o ile pamiętam, miała dać 2 kg cytryn". Zaś pozostałe dwie kobiety miały dać między innymi pieniądze.Świadek Rozalia S. zeznała: "Ja w zasadzie dowiedziałam się o sprawie Zofii B. po jej ujawnieniu wiosną br. Ja co prawda wcześniej już słyszałam o tych sprawach w rozmowach z kobietami, a raczej z ich zeznań, ale nie przykładałem do tego wagi. Raz słyszałam, jak S. mówiła, że wykonuje prace pomocnicze i mało zarobi. Wtedy inna kobieta oświadczyła jej, że pewnie za mało dała".Świadek Maria B. zeznała: "Gdy sprawa wyszła na jaw, wtedy ludzie mówili, że dawali Zofii B. pieniądze i prezenty. Po ujawnieniu tego w gazecie, mówiono o tym odważniej".Świadek Helena Z. zeznała: "Od J. dowiedziałam się, że coś dała Zofii B. oraz że musiała dać, aby nie być przeniesioną".Świadek Helena K. zeznała: "Mówiono, że kto dał, to miał lepszą pracę, a kto nie dał, to był odsyłany do ZUT (Zakład Uprawy Tytoniu). Ja osobiście tego nie widziałam i nie wiem, kto to mówił. W każdym razie mówiła o tym cała pakowalnia".Świadek Stanisława B. zeznała: "Obecnie jeszcze wszystkie pracownice źle mówią o Zofii B".Świadek Zofia B. zeznała: "Od ludzi słyszałam, że Zofia B. miała brać różne rzeczy. Słyszałam też, że kto jej nic nie dał, to był przeznaczony do gorszej pracy".Świadek Augustyna S. zeznała: "Teraz opowiadają, że jak kto co dał Zofii B., to otrzymał lepsze stanowisko".Świadek Stanisława K. zeznała, że Stefania P. chodziła z listą i zbierała pieniądze na imieniny dla Zofii B.Świadek Julian K. portier zeznał, że w lecie 1960 r. po południu przyszła na portiernię jakaś kobieta mówiąc, że jest na zwolnieniu lekarskim i chciała iść do zakładu do Zofii B. Świadek nie chciał jej wpuścić, wobec tego rozmawiała ona z portierni przez telefon z Zofią B. Zofia B. kazała świadkowi wpuścić tę kobietę, a kiedy świadek odmówił, przysłała na portiernię jakąś pracownicę. Świadek K. zeznał dalej, że owa kobieta, która przyszła do Zofii B., miała ze sobą pół litra wódki oraz pudełko, w którym znajdowały się tort i ciastka. Tort i ciastka kobieta wręczyła pracownicy przysłanej na portiernię przez Zofię B. Wódki nie pozwoliła jej wręczyć rewidentka Stanisława J.Świadek Stanisława J., rewidentka Zakładu, całkowicie potwierdziła zeznania Juliana K. Ponadto świadek ten zeznał dosłownie: "Nadmieniam, że jak nadeszły imieniny Zofii B. 15 maja, to po pracy wynosiła Zofia B. bagaże, jak kupony na suknię, komplety damskie, kryształy, czekolady, słodycze. Było ich tak dużo, że nieraz zamawiała samochód. Na każde święta wynosiła wędlinę".Świadek Jerzy F. potwierdził zeznania Juliana K.Zeznania powyższych świadków dowodzą, że oskarżona Zofia B. przyjmowała od podległych sobie pracowników korzyści materialne i że pracownicy powszechnie między sobą o tym mówili. Sąd jednak całkowicie pominął zeznania tych świadków i nie uzasadnił, dlaczego tak uczynił.Sąd pominął również dowód z wykazu przedmiotów spisanych u Zofii B. Spis ten obejmuje 111 pozycji różnego rodzaju garderoby i artykułów tekstylnych w tak wielkich ilościach, że nie sposób uwierzyć, żeby Zofia B. przedmioty te mogła kupić za pieniądze stanowiące wynagrodzenie za swoją pracę. Wynagrodzenie to wynosiło do 1.800 zł miesięcznie, trudno więc przyjąć, żeby starczyło ono na utrzymanie i na zakup tak wielu rzeczy. A przecież również wycieczka na Węgry w roku 1960 kosztowała Zofię B., jak sama podała, 2.500 zł. Sąd nie rozważył kwestii, skąd Zofia B. posiada te ruchomości i czy posiadanie ich nie wiąże się z wręczaniem jej prezentów przez pracownice.Gdyby Sąd nie pominął wszystkich przytoczonych wyżej zeznań świadków, dotyczących atmosfery zastraszenia i powszechnie panującej opinii, iż Zofia B. brała łapówki, oraz wymienionych dowodów rzeczowych, to być może doszedłby do przekonania, że zeznania świadków W., K., M., T. i P. zasługują w całej pełni na wiarę, i w konsekwencji poczyniłby inne ustalenia co do winy oskarżonej Zofii B. w kwestii zarzuconego jej przestępstwa z art. 290 § 1 k.k.II. Co do zarzutu z art. 11 ustawy z dnia 1 lipca 1958 r.Oceniając dowody w kwestii zarzutu postawionego zarówno oskarżonej Zofii B., jak i oskarżonej Stefanii P. co do popełnienia przestępstwa z art. 11 ustawy z dnia 1 lipca 1958 r. (Dz. U. Nr 45, poz. 224), Sąd Wojewódzki doszedł do wniosku, że przewód sądowy nie dostarczył materiału do uznania zasadności tego zarzutu. Ponadto Sąd stwierdził, że działalność gospodarcza, którą trudniły się Zofia B. i Stefania P., nie przyniosła im zarobków i w konsekwencji - błędnie interpretując art. 11 cytowanej ustawy - obie oskarżone od tego zarzutu uniewinnił.Do takich wniosków Sąd doszedł dlatego, że oparł się w tym względzie wyłącznie na wyjaśnieniach samych oskarżonych oraz na częściowych zeznaniach jedynego świadka Barbary K., a wszystkie inne dowody ujawnione na przewodzie sądowym pominął, nie uzasadniając swojego stanowiska. Tymczasem liczni świadkowie zeznali, że oskarżone Zofia B. i Stefania P. sprzedawały artykuły pochodzenia zagranicznego oraz pochodzenia krajowego, nowe i używane, i że sprzedawały je po cenach wyższych od cen detalicznych w sklepach.W szczególności świadek Janina S. zeznała, że kupiła od oskarżonej Stefanii P. komplet dziecięcy polskiej produkcji za 30 zł, który w sklepie kosztował 25 lub 26 zł. Kupiła dlatego, gdyż był jej bardzo potrzebny.Świadek Celina S. zeznała, że w roku 1960 kupiła od oskarżonej Stefanii P. trzy bańki na choinkę po 9 zł.Świadek Władysława W. zeznała, że kupiła od oskarżonej Stefanii P. sweter damski za 300 zł, 2 pary rajtuz po 31 zł, komplet dziecięcy za 30 zł i majteczki dziecięce za 12 zł. Wszystkie powyższe artykuły były artykułami polskimi, nowymi.Świadek Maria W. zeznała, że przed około 2 laty kupiła od oskarżonej Stefanii P. sweter za 100 zł oraz skarpetki dla dziecka. Jak się później dowiedziała, taki sweter w sklepie kosztował 60-90 zł.Świadek Helena W. zeznała, że wiosną 1961 r. kupiła od oskarżonej Stefanii P. 2 pary pończoch damskich pierwszego gatunku polskiej produkcji po 120 zł za parę. Pończochy te Stefania P. sprzedała jej na raty. W sklepie pończochy takie kosztowały 70-80 zł.Świadek Helena Z. zeznała, że w roku 1960 kupiła od oskarżonej Stefanii P. na raty sweter damski za 120 zł. Jak się później dowiedziała, sweter taki kosztował w sklepie 100 zł. Kupiła go dlatego, że jej się podobał, a w sklepie nie można było podobnego nabyć.Świadek Anna W. zeznała, że od oskarżonej Stefanii P. kupiła dla siebie na raty bluzeczkę trykotową za 50 lub 60 zł, która w sklepie kosztowała około 40 zł.Świadek Anna P. zeznała, że oskarżona P. sprzedawała różne rzeczy, które były droższe niż w sklepie, np. za sweter damski, który kosztował w sklepie 150 zł, brała 300 zł.Świadek Ernestyna P. zeznała, że kto kupił jakąś rzecz od Zofii B. lub Stefanii P., to miał "lepsze poważanie" u Zofii B.Świadek Barbara M. zeznała, że kupiła od Zofii B. wieczne pióro za kwotę 45 zł, które w sklepie kosztuje 18 zł, oraz trzy bluzki damskie trykotowe po 130 zł, które w sklepie kosztowały po 60 zł. Świadek dodała, że dlatego kupiła te przedmioty od Zofii B., aby później nie patrzyła na nią krzywym okiem.Sąd pominął wszystkie powyższe dowody, jakkolwiek dowodzą one, że oskarżona Zofia B. i oskarżona Stefania P. sprzedawały nie tylko artykuły zagraniczne, ale i artykuły polskie (i to artykuły nowe i atrakcyjne) po wyższych cenach.Pominął również Sąd dowód z notatki służbowej sporządzonej przez funkcjonariusza MO, który przeprowadzał rewizję u oskarżonej Zofii B. Według tej notatki w czasie rewizji znaleziono u oskarżonej Zofii B. kalendarzyki za lata 1959 r. i 1960 oraz kilka kartek, na których widniało szereg nazwisk i kwot. Jak wyjaśniła oskarżona Zofia B., były to zapiski osób, które dały jej różne przedmioty do sprzedania. W notatce służbowej funkcjonariusz podał, że oskarżona Zofia B. chciała koniecznie zniszczyć te notatki i prosiła, żeby jej "nie kopać" do więzienia tymi zapiskami. Dowody te zostały dołączone do akt i wymienione w akcie oskarżenia.Gdyby Sąd nie pominął wyżej przytoczonych dowodów, to mógłby dojść do innych wniosków. Nie zastosowałby również mylnej wykładni art. 11 cytowanej ustawy. Ta mylna wykładnia polega na tym, że Sąd Wojewódzki przyjmuje, iż osoba trudniąca się działalnością zarobkową musi z tej czynności uzyskać efektywny zysk. Jeżeli zysku takiego osobiście nie uzyskała, nie dopuściła się przestępstwa.Taka wykładnia jest błędna. Art. 11 cytowanej ustawy wymaga bowiem tylko, żeby działalność gospodarcza miała charakter działalności zarobkowej bez względu na to, czy w konkretnym wypadku osoba trudniąca się tą działalnością osiągnie zysk, lub nawet poniesie stratę.W rozstrzyganym wypadku działalność obu oskarżonych miała charakter działalności gospodarczej i zarobkowej. Wyprzedawały one bowiem artykuły atrakcyjne polskiej produkcji po cenach wyższych, a więc w celach zarobkowych. Z zarobkiem również sprzedawały artykuły przywiezione z Czechosłowacji oraz pochodzące z paczek zagranicznych, gdyż jest rzeczą znaną i zrozumiałą, że artykuły takie posiadacze sprzedają w celach zarobkowych.Obojętna jest tutaj również okoliczność, czy zarobek ten przypadł oskarżonym, czy też osobom, które powierzyły im artykuły do sprzedaży.Gdyby przyjąć inną wykładnię powyższego 11 artykułu cytowanej ustawy, to przepis ten stałby się fikcją. Każdy bowiem sprzedawca jakiegokolwiek artykułu w celach zarobkowych bez wymaganego zezwolenia zawsze by się tłumaczył tym, że artykuły te sprzedał bez zysku bądź że są one własnością innych osób, których nie zna i których nazwisk nie pamięta. W ten sposób zawsze uniknąłby odpowiedzialności karnej. Podobnie zresztą tłumaczą się oskarżone, twierdzą bowiem, że ze sprzedaży nie osiągnęły zysku i że nie pamiętają nazwisk osób, które powierzyły im artykuły do sprzedaży.Z powyższych względów należało orzec jak w sentencji wyroku.
Powiązane orzeczenia
- I K 1111/51 1952-03-19Czy sąd pierwszej instancji, uniewinniając oskarżonego od zarzutów oszustwa i przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, prawidłowo ocenił zebrany materiał dowodowy, w szczególności zeznania świadków…
- I KK 37/21 2022-06-28Czy Sąd Apelacyjny, uniewinniając oskarżonego od zarzutu nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym i przywłaszczenia mienia, prawidłowo ocenił dowody i zastosował przepisy prawa procesowego, w szczególności art. 5 § 2 k.…
- Rw 226/79 1979-07-11Czy brak jednoznacznych dowodów na świadomość oskarżonych o wspólnym działaniu w celu zagarnięcia mienia społecznego, przy jednoczesnym działaniu zgodnie z konsultacjami z przedstawicielami przedsiębiorstwa, uzasadnia un…
- II KR 360/65 1966-06-05Czy Sąd Najwyższy powinien uchylić wyrok Sądu Wojewódzkiego i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania w sytuacji, gdy istnieją wątpliwości co do prawidłowości ustaleń faktycznych i kwalifikacji prawnej czynów oskarżony…
- WA 11/13 2013-08-28Czy zeznania świadka złożone pod wpływem zastraszenia i gróźb ze strony funkcjonariuszy służb specjalnych mogą stanowić podstawę ustaleń faktycznych w sprawie karnej, prowadząc do skazania oskarżonego?
Powołane przepisy
art. 11art. 375art. 290 § 1 KKart. 8art. 383 pkt 2§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.