V KRN 437/69

WyrokIzba Karna1970-03-03

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sąd drugiej instancji, skazując oskarżonego uniewinnionego w pierwszej instancji, musi w uzasadnieniu wyroku ustalić rzeczywisty przebieg zdarzenia i czy odstąpienie od zasady bezpośredniości przy odmiennej ocenie dowodów stanowi obrazę prawa?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu drugiej instancji, uznając, że choć zarzuty rewizji nadzwyczajnej dotyczące obrazy przepisów o uzasadnieniu wyroku i zasady bezpośredniości nie były zasadne, to jednak sąd ten dopuścił się rażąco błędnej oceny dowodu z konfrontacji świadków. Błąd ten polegał na niewłaściwym odniesieniu przez sąd drugiej instancji słów świadka "może tak było, jak zeznała S." do momentu przekazania informacji, a nie do kolejności zdarzeń, co miało kluczowe znaczenie dla oceny, czy doszło do rozboju. Ponadto, ze względu na potrzebę wyjaśnienia licznych okoliczności i sprzeczności w zeznaniach, konieczne było uchylenie również wyroku sądu pierwszej instancji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Stan faktyczny
Sąd Powiatowy dwukrotnie uniewinnił oskarżonego Władysława S. od zarzutu kradzieży pieniędzy po uprzednim doprowadzeniu pokrzywdzonego do nieprzytomności. Sąd Wojewódzki, po rewizji prokuratora, uchylił wyrok uniewinniający, uznał oskarżonego za winnego i skazał go. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wniósł rewizję nadzwyczajną, zarzucając obrazę przepisów proceduralnych. Sąd Najwyższy, mimo że uznał zarzuty rewizji za niezasadne, uchylił wyrok sądu drugiej instancji z powodu rażąco błędnej oceny dowodu z konfrontacji świadków oraz wyrok sądu pierwszej instancji, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok Sądu Wojewódzkiego oraz wyrok Sądu Powiatowego i przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia A. Pyszkowski. Sędziowie: Z. Kubec (sprawozdawca), J. Szamrej.Prokurator Prokuratury Generalnej: M. Tuszyńska.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 3 marca 1970 r. na rozprawie sprawy Władysława S., oskarżonego z art. 259 d.k.k., z powodu rewizji nadzwyczajnej wniesionej przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na korzyść oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie z dnia 11 czerwca 1968 r.,uchylił zaskarżony wyrok oraz wyrok Sądu Powiatowego w Ostródzie z dnia 14 grudnia 1967 r. i przekazał sprawę temuż Sądowi Powiatowemu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem Sądu Powiatowego w Ostródzie z dnia 30 grudnia 1966 r. oskarżony Władysław S. uniewinniony został z zarzutu aktu oskarżenia, że dnia 3 września 1966 r. w O., doprowadziwszy Franciszka L. do nieprzytomności wskutek uderzenia w głowę, zabrał na jego szkodę i w celu przywłaszczenia kwotę 2.650 zł.Z powodu rewizji założonej przez prokuratora Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie wyrokiem z dnia 26 maja 1967 r. uchylił ten wyrok, przekazując sprawę Sądowi Powiatowemu w Ostródzie do ponownego rozpoznania.Po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Powiatowy ponownie wydał wyrok uniewinniający oskarżonego Władysława S.Na skutek rewizji prokuratora opartej na zarzucie błędnej oceny okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, Sąd Wojewódzki w Olsztynie wyrokiem, obecnie zaskarżonym, uchylił wyrok uniewinniający Sądu pierwszej instancji, uznał oskarżonego Władysława S. za winnego zbrodni z art. 259 d.k.k. zarzucanej mu aktem oskarżenia i skazał go na 3 lata więzienia, 3.000 zł grzywny oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres 3 lat.Ten ostatni wyrok zaskarżył rewizją nadzwyczajną Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, zarzucając obrazę art. 339 § 1 lit. a) d.k.p.k. popełnioną przez to, że skazując uniewinnionego oskarżonego Władysława S., Sąd rewizyjny nie ustalił w uzasadnieniu tego wyroku rzeczywistego przebiegu zdarzenia, oraz obrazę art. 389 § 2 d.k.p.k. przez przyjęcie odmiennej oceny dowodów, niż uczynił to Sąd pierwszej instancji, bez ich bezpośredniego przeprowadzenia, wskutek czego odstąpił od zasady bezpośredniości, której ten artykuł służy, co mogło mieć wpływ na treść wyroku, i wnosząc w konkluzji o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania w granicach rewizji prokuratora.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Zarzuty podniesione w rewizji nadzwyczajnej nie są zasadne.1. W szczególności nie jest słuszny zarzut obrazy art. 339 § 1 lit. a) d.k.p.k.Zauważyć należy, że przepis art. 339 d.k.p.k. odnosi się tylko do uzasadnień wyroków pierwszej instancji, ponieważ kwestię uzasadnień wyroków sądów rewizyjnych normuje art. 391 § 1 d.k.p.k., a art. 339 d.k.p.k. wśród przepisów, które w postępowaniu rewizyjnym stosuje się odpowiednio, nie został w art. 382 d.k.p.k. wymieniony. Podniesiony w rewizji nadzwyczajnej zarzut należało więc ocenić w ramach art. 391 § 1 d.k.p.k., a nie art. 339 d.k.p.k.W myśl art. 391 § 1 d.k.p.k. sąd rewizyjny sporządza uzasadnienie swych orzeczeń w granicach koniecznych do wyjaśnienia podstaw orzeczenia. Granice te będą różne w zależności od treści wyroku. W wypadku skazania przez sąd rewizyjny oskarżonego uniewinnionego w I instancji konieczne jest ustalenie podstawy orzeczenia, a w szczególności jego podstawy faktycznej i prawnej oraz uzasadnienia wymiaru kary.W rewizji nadzwyczajnej zarzuca się, jakoby "Sąd Wojewódzki, skazując uniewinnionego Władysława S., nie wskazał w uzasadnieniu wyroku, jakie fakty uznał za ustalone".Zarzut ten, jak to wynika wyraźnie z treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku, nie jest słuszny. Między innymi Sąd rewizyjny stwierdza, że zebrany w sprawie materiał dowodowy jest dostateczny do przypisania winy za popełnienie zarzucanego czynu i że na materiał ten składają się przede wszystkim zeznania świadka L., z których wynika kategorycznie, że to właśnie oskarżony w toalecie restauracyjnej uderzył go czymś w głowę, co spowodowało chwilową utratę przytomności, i że następnie świadek ten stwierdził brak 2.650 zł. Dalej, Sąd rewizyjny powołuje się na inne dowody wspierające zeznania świadka Franciszka L., rozprawia się z dowodem przeciwnym i parokrotnie ustala, że to "oskarżony zagrabił Franciszkowi L. pieniądze", że "oskarżony był sprawcą obrabowania poszkodowanego". Wynika stąd, że Sąd Wojewódzki nie dopuścił się obrazy art. 391 § 1 d.k.p.k.Dodać należy, że również według nowego k.p.k. sąd rewizyjny uzasadnia swoje orzeczenia odmienne niż sąd pierwszej instancji, który kieruje się wskazaniami zawartymi w art. 372. Przepisu tego nie stosuje się w postępowaniu rewizyjnym odpowiednio (art. 407), ponieważ kwestia uzasadnienia orzeczenia sądu rewizyjnego została w art. 406 § 2 unormowania inaczej.O ile sąd pierwszej instancji musi dokładnie wskazać w całości, jaki stan faktyczny uznał za udowodniony, o tyle sąd drugiej instancji, nawet jeżeli zmienia zaskarżony wyrok, uniewinniając skazanego lub skazując uniewinnionego, nie ma potrzeby uzasadnienia tych nie kwestionowanych przez rewizję ustaleń sądu pierwszej instancji, które podziela, a tylko te, które uznaje za błędne; musi więc wskazać jedynie na te fakty, które odmiennie niż sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione lub nie udowodnione, i uzasadnić, dlaczego tak uczynił.Różnica zachodząca między uzasadnieniami orzeczeń sądów pierwszej i drugiej instancji jest konsekwencją różnic postępowania przed tymi sądami. Sąd pierwszej instancji, rozpoznając sprawę w granicach aktu oskarżenia, musi swoje orzeczenie uzasadnić w całości według wskazań zawartych w art. 372, natomiast sąd rewizyjny, rozpoznając sprawę w zasadzie w granicach środka odwoławczego, musi swe orzeczenie uzasadnić stosowanie do treści art. 406 § 2 przez podanie, czym się kierował, wydając wyrok, oraz dlaczego zarzuty i wnioski rewizji uznał za zasadne lub niezasadne.2. Nie jest też słuszny zarzut obrazy art. 389 § 2 d.k.p.k. Nie można bowiem pogodzić się z poglądem, że przyjęcie odmiennej oceny dowodów, niż to uczynił sąd pierwszej instancji, jest możliwe tylko na podstawie bezpośredniego przeprowadzenia tych dowodów w postępowaniu rewizyjnym i że granicą i zaporą przyjęcia przez sąd rewizyjny własnych ustaleń na podstawie odmiennej oceny wyjaśnień oskarżonego i zeznań świadków jest zasada bezpośredniości.Otóż z art. 389 k.p.k. z 1928 r. (obecnie z art. 402 k.p.k.) wynika, że postępowanie rewizyjne stanowi wyłom w zasadzie bezpośredniości. Sąd rewizyjny bowiem nie może przeprowadzać postępowania dowodowego co do istoty sprawy, co jest zasadą, wyjątkiem zaś jest możliwość przeprowadzenia dowodów bezpośrednio na rozprawie, i to nie w całości ani nawet w znacznej części. Z tych względów nie można się dopatrzyć w postępowaniu Sądu rewizyjnego w niniejszej sprawie obrazy art. 389 § 2 d.k.p.k.3. W rewizji nadzwyczajnej zarzuca się nadto, że uzasadnienie Sądu II instancji jest raczej polemiką i krytyką zasadności ocen Sądu I instancji, wyprowadzonych z materiału dowodowego, który się przewinął w toku postępowania dowodowego w pierwszej instancji i że "nie może stan faktyczny ustalony na podstawie ocen Sądu I instancji być raz podstawą do wydania wyroku uniewinniającego z powodu braku dowodów winy, a drugi raz, przy nie zmienionych ustaleniach faktycznych, podstawą wyroku skazującego w II instancji".Również i z tymi poglądami nie można się zgodzić, albowiem istota kontroli rewizyjnej polega właśnie m.in. na kontroli zasadności ocen sądu pierwszej instancji, a więc także na krytyce tych ocen bez konieczności przeprowadzenia ocenianego dowodu bezpośrednio na rozprawie rewizyjnej oraz na kontroli zgodności ustaleń z materiałem dowodowym. A skoro w wyniku odmiennej oceny dowodów Sąd rewizyjny uznał za udowodniony inny stan faktycznych od ustalonego przez Sąd pierwszej instancji, o czym była już mowa, to nie można twierdzić, że skazanie w postępowaniu rewizyjnym nastąpiło "przy nie zmienionych ustaleniach faktycznych".4. Aczkolwiek zarzuty rewizji nadzwyczajnej nie są zasadne, to jednak Sąd Najwyższy uwzględnił wniosek w niej zawarty o uchylenie zaskarżonego wyroku, ponieważ Sąd rewizyjny dopuścił się, o czym w rewizji nadzwyczajnej się nie wspomina, rażąco błędnej oceny dowodu z konfrontacji świadków C. i S.Otóż świadek C. zeznała, iż słyszała stuk w toalecie i wówczas powiedziała do S., że jakiś pijak się przewrócił i że dopiero po tym stuku wszedł do toalety oskarżony.Natomiast świadek S. zeznała, że nie widziała, by oskarżony wchodził do toalety i nie słyszała żadnego stuku w toalecie, a opowiadała jej o tym C. dopiero wtedy, kiedy dzwoniono po milicję.W czasie konfrontacji świadek C., nie zmieniając swoich zeznań co do tego, iż naprzód usłyszała stuk, a później widziała, jak oskarżony wszedł do toalety, oświadczyła, że jest możliwe, iż o tych faktach powiedziała S. nie od razu, lecz - tak jak ona twierdzi - dopiero wtedy, gdy była już milicja.Tymczasem Sąd rewizyjny, niezgodnie z materiałem dowodowym, słowa: "może tak było, jak zeznała S." odnosi do samego faktu kolejności zaobserwowanych przez C. wydarzeń (naprzód stuk, później wejście oskarżonego do toalety), a nie do momentu, w którym C. poinformowała o tym S. Ten błąd w ocenie doprowadził Sąd rewizyjny do wniosku, iż "nie jest wyłączone, że oskarżony wszedł przed usłyszanym przez te dwie kobiety stukiem dochodzącym z ubikacji". Zauważyć wypada, że stuk słyszała tylko C., a nie dwie kobiety.Ponieważ dla kwestii rozboju kolejność dwóch wspomnianych wydarzeń (stuk i wejście oskarżonego do toalety) ma zasadnicze znaczenie, przeto choćby z tego powodu należało zaskarżony wyrok uchylić.Sąd Najwyższy uznał za konieczne uchylić nie tylko zaskarżony wyrok, ale również wyrok Sądu Powiatowego, a to dlatego, że potrzeba wyjaśnienia szeregu okoliczności wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego w tak szerokim zakresie, iż przekracza to możliwości Sądu rewizyjnego (art. 402 § 1 i § 2 k.p.k.).Ze względu na liczne sprzeczności w kolejnych wyjaśnieniach oskarżonego i w kolejnych zeznaniach świadków, a nadto ze względu na znaczny upływ czasu od chwili czynu, zajdzie potrzeba korzystania przez Sąd w ponownym rozpoznaniu w szerokim zakresie z prawa do ujawnienia protokołów poprzednich przesłuchań oraz prawo domagania się od przesłuchiwanych wyjaśnienia przyczyny tych sprzeczności. Przykładowo więc należy zaznaczyć, iż oskarżony początkowo wyjaśnił, że leżącego w toalecie mężczyzny nie poznał i że idąc do toalety, podniósł i schował do kieszeni leżący pod stołem plik papierów, przy czym nie wie, czy były to pieniądze, bo ich nie oglądał; później oskarżony na pierwszej rozprawie wyjaśnił, że nie przypomina sobie, czy Franciszek L. wchodził przed nim do toalety, że zauważył go leżącego w toalecie dopiero wtedy, gdy z niej już wychodził, i że pod stołem znalazł coś, ale co to było i czy to zabrał, nie pamięta. Na drugiej zaś rozprawie oskarżony zasłaniał się niepamięcią z tego powodu, że był pijany, wyjaśnił jednak, że gdy wrócił z toalety, to oświadczył, że Franciszek L. leżał tam pobity i że w pewnym momencie koło stolika znalazł pieniądze.Również sprzeczności w zeznaniach świadka C. nie zostały wyjaśnione. Początkowo bowiem zeznała ona, że nie widziała, jak Franciszek L. wchodził do ubikacji, później zaś oraz na pierwszej rozprawie twierdziła, że widziała, jak on wchodził, a na drugiej rozprawie zeznania jej zaprotokołowano niejasno: "Słyszałam, jak Franciszek L. wszedł do restauracji i powstał zaraz stuk", a dalej że "już po stuku Władysław S. wszedł do toalety".Wyjaśnienia wymagać będzie również kwestia, czy poza oskarżonym wchodził jeszcze ktoś do toalety, ponieważ z zeznań świadka C. wynika, że P. wchodził do ubikacji i że to on "narobił szumu", iż oskarżony pobił Franciszka L.Sąd Powiatowy, opierając się na zeznaniach świadka C., doszedł do wniosku, że nie można wyłączyć możliwości doznania przez Franciszka L. obrażeń na skutek uderzenia się będącego wynikiem upadku, zwłaszcza że Franciszek L. był wówczas w stanie nietrzeźwym, a w toalecie było ślisko. Za nie wyjaśnioną zaś uznał Sąd kwestią ilości posiadanych przez oskarżonego pieniędzy, których znaleziono przy nim więcej, aniżeli sam podawał, mniej jednak, niż powinien mieć w razie zabrania pieniędzy Franciszkowi L. Tę właśnie kwestię należało wyjaśnić i rozważyć możliwość wejścia w posiadanie pieniędzy pokrzywdzonego w inny sposób aniżeli w drodze rozboju. Oskarżony podawał różne kwoty, ale na ostatniej rozprawie utrzymywał, że miał przy sobie 1.900 zł, na które składała się kwota 500 zł otrzymana w tym dniu od Franciszka L., czemu ten stanowczo przeczy, oraz kwota 1.100 zł otrzymana od żony, co potem żona potwierdziła.Jak wynika z danych o karalności, oskarżony był skazany na 1 rok i 6 miesięcy więzienia za znęcanie się nad rodziną pod wpływem alkoholu. Przy ponownym rozpoznaniu sprawy pożądane będzie załączenie tych akt do materiału dowodowego, co może mieć znaczenie dla oceny zeznań żony oskarżonego w kwestii wręczenia mężowi 1.100 zł.Konieczne też będzie przesłuchanie świadka Franciszka L. i jego żony na okoliczności ujawnienia braku 2.650 zł, gdyż żony nie przesłuchano, a dotychczasowe zeznania Franciszka L. na tę okoliczność zawierają liczne sprzeczności. Otóż zeznał on, że kiedy wrócił do przytomności, żona prosiła go o pieniądze za jałówkę, na co on odpowiedział, żeby sobie wzięła z kieszeni w bluzie. Wówczas żona powiedziała, że żadnych pieniędzy w bluzie nie ma, a Franciszek L. oświadczył wtedy: "przywieziono mnie do domu samochodem z lekarzem i milicją, a pieniądze mnie zabrał Władysław S. chyba". Przy następnym przesłuchaniu Franciszek L. zeznał inaczej, a mianowicie że to matka żądała pieniędzy i stwierdziła brak 2.650 zł i urwany guzik od kieszeni oraz że on sam ma podejrzenie, iż pieniądze te zrabował mu Władysław S. Na pierwszej zaś rozprawie zeznał, że na drugi dzień stwierdził brak pieniędzy i udał się na posterunek. Wreszcie na ostatniej rozprawie lakonicznie w tej kwestii zeznał, że wieczorem dopiero stwierdził brak pieniędzy.Pewne znaczenie w rozpoznawanej sprawie może mieć dokładne wyjaśnienie okoliczności towarzyszących stwierdzeniu braku pieniędzy, a w szczególności, czy podejrzenie, jakie się zrodziło u Franciszka L., że został pobity i ograbiony z pieniędzy przez oskarżonego, nie powstało w wyniku sugestii czynionych przez inne osoby.Gdyby w wyniku oceny zeznań świadka Franciszka L. co do kwoty 500 zł i żony oskarżonego co do kwoty 1.100 zł Sąd doszedł do przekonania, że oskarżony w dniu przestępstwa nie miał przy sobie pieniędzy, to wówczas fakt znalezienia przy nim kwoty 2.650 zł, która właśnie zginęła w tym dniu świadkowi Franciszkowi L., nakazywałby rozważenie dwóch wersji: jednej podanej przez Franciszka L., która wskazywałaby na rozbój, oraz drugiej, że oskarżony wszedł do toalety, gdy Franciszek L. leżał już potłuczony na podłodze (za czyn przemawiają zeznania świadka C.) i wtedy zabrał mu pieniądze, co wskazywałoby na kradzież. Franciszek L. bowiem, będąc wówczas w stanie nietrzeźwym, mógł w takiej sytuacji - po odzyskaniu w domu przytomności i stwierdzeniu braku pieniędzy - swój przypadkowy upadek w toalecie przypisać oskarżonemu, którego tam dostrzegł, zwłaszcza jeśli takie sugestie były czynione przez inne osoby.Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy uchylił wyroki Sądów obu instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 259art. 339 § 1art. 389 § 2art. 339art. 391 § 1art. 382art. 372art. 407art. 406 § 2art. 389 KPKart. 402 KPKart. 402 § 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.