V KRN 560/90

WyrokIzba Karna1991-11-15

Skład orzekający: Andrzej Deptuła

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy doszło do naruszenia przepisów postępowania karnego, w szczególności zasady bezpośredniości i prawa do obrony, w postępowaniu sądowym dotyczącym oskarżonego A. M., co uzasadnia zmianę zaskarżonych wyroków i uniewinnienie?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy stwierdził, że sądy obu instancji dopuściły się istotnych uchybień procesowych. Naruszono zasadę bezpośredniości poprzez odstąpienie od przesłuchania pokrzywdzonej na rozprawie oraz nieodczytanie wcześniejszych zeznań świadków. Sąd odwoławczy przekroczył granice postępowania rewizyjnego, przeprowadzając dowody o kluczowym znaczeniu dla sprawy. Ponadto, zignorowano znaczenie opinii biegłych psychologów i psychiatrów, a także nieprawidłowo oceniono zeznania kluczowych świadków, co doprowadziło do naruszenia zasady in dubio pro reo. W konsekwencji, Sąd Najwyższy zmienił zaskarżone wyroki i uniewinnił oskarżonego.
Stan faktyczny
Oskarżony A. M. został oskarżony o zgwałcenie małoletniej B. C. i spowodowanie u niej obrażeń. Po uchyleniu wcześniejszych uniewinniających wyroków, Sąd Rejonowy skazał go na 6 lat pozbawienia wolności, a Sąd Wojewódzki utrzymał ten wyrok w mocy. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wniósł rewizję nadzwyczajną, zarzucając błędy w ustaleniach faktycznych i naruszenie przepisów postępowania. Sąd Najwyższy rozpoznał rewizję, uwzględniając jej zarzuty.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżone wyroki i uniewinnił oskarżonego A. M. od popełnienia zarzuconego mu czynu, obciążając Skarb Państwa kosztami postępowania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: Sędzia SN Andrzej DeptułaSędziowie SN: Ewa Strużyna, Stanisław Zabłocki (spr.)przy udziale prokuratora w Ministerstwie Sprawiedliwości Alicji BaranowskiejSentencjaSąd Najwyższy w Warszawie Izba Karna po rozpoznaniu w dniu 15 listopada 1991 r. sprawy A. M. oskarżonego z art. 168 § 1 k.k. w zw. z art. 176 k.k. i art. 156 § 1 k.k. z powodu rewizji nadzwyczajnej, wniesionej przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na korzyść oskarżonego (NK.I. 4120/87/90) od wyroku Sądu Rejonowego w Ś. z dnia 17 maja 1985 r. sygn.: (...) i Sądu Wojewódzkiego w S. z dnia 26 czerwca 1987 r., sygn.: (...) zmienia zaskarżone wyroki i A. M. od popełnienia zarzuconego mu czynu uniewinnia; kosztami postępowania w sprawie obciąża Skarb Państwa.Uzasadnienie faktyczneProkurator Rejonowy w Ś. oskarżył A. M. o to, że:- w dniu 1 lipca 1979 r. w Ś., przemocą polegającą na przytrzymywaniu, zakryciu ręką ust, przewróceniu na ziemię i rozebraniu z dolnych części garderoby, doprowadził małoletnią B. C. do odbycia z nim stosunku cielesnego, przy czym spowodował u niej obrażenia naruszające czynności organizmu na okres powyżej 7 dni, to jest o przestępstwo z art. 168 § 1 k.k. w zb. z art. 176 i art. 156 § 1 k.k.Kolejnymi wyrokami Sądu Rejonowego w Ś. z dnia 2 czerwca 1980 r. (...) oraz z dnia 11 października 1982 r. (...) - uchylonymi przez Sąd Wojewódzki w S. - A. M. uniewinniony został od stawianego mu zarzutu.Sąd Rejonowy w Ś., rozpoznając sprawę po raz trzeci, wyrokiem z dnia 17 maja 1985 r. (...) uznał oskarżonego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i przyjmując za podstawę wymiaru kary art. 168 § 1 k.k. skazał A. M. na karę 6 lat pozbawienia wolności.Wyrok ten zaskarżył obrońca oskarżonego.Sąd Wojewódzki w S., po uzupełnieniu postępowania dowodowego w trybie art. 402 § 2 k.p.k., wyrokiem z dnia 26 czerwca 1987 r. (...), zaskarżone orzeczenie utrzymał w mocy.Rewizję nadzwyczajną od wyżej wymienionych wyroków, tj. od wyroku Sądu Rejonowego w Ś. z dnia 17 maja 1985 r. i wyroku Sądu Wojewódzkiego w S. z dnia 26 czerwca 1987 r., wniósł na korzyść oskarżonego A. M. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.Na zasadzie art. 376, 386, 387 pkt 2 i 3 k.p.k. zarzucił zaskarżonym wyrokom:1.błąd w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę orzeczeń, polegający na wyrażeniu poglądu, że zebrany materiał dowodowy w sposób nie budzący wątpliwości uzasadnia przypisanie oskarżonemu zarzucanego mu czynu;2.obrazy przepisów postępowania, a zwłaszcza art. 3, 4, 357, 372, 391 § 3 i 402 § 1 i 2 k.p.k., przez:- nierozważenie całokształtu ujawnionych dowodów i okoliczności, niepoddanie ich wszechstronnej analizie i ocenie oraz rozstrzygnięcie nie dających się usunąć wątpliwości na niekorzyść oskarżonego,- niewykonanie przez Sąd Rejonowy w Ś. wiążących zaleceń sądu odwoławczego, wynikających z art. 391 § 3 k.p.k.,- naruszenie przez Sąd Wojewódzki w S. zasady rewizyjności przez przeprowadzenie w znacznej części postępowania dowodowego co do istoty sprawy i wnosił:1.o zmianę zaskarżonych wyroków i uniewinnienie A. M. od zarzutu popełnienia przestępstwa określonego z art. 168 § 1 k.k. w zb. z art. 176 i 156 § 1 k.k.,2.o wstrzymanie na podstawie art. 469 § 1. k.p.k. wykonywania wobec oskarżonego wyroku Sądu Rejonowego w Ś. z dnia 17 maja 1985 r.Uwzględniając drugi z wyżej wymienionych wniosków Sąd Najwyższy w dniu 29 grudnia 1990 r. postanowił na podstawie art. 469 § 1 k.p.k. zarządzić wstrzymanie wykonania powyższych wyroków co do oskarżonego A. M. do czasu rozpoznania rewizji nadzwyczajnej.Uzasadnienie prawneRozpoznając wniesioną rewizję nadzwyczajną Sąd Najwyższy zważył, co następuje:W pierwszej kolejności stwierdzić należy, iż podniesiony w rewizji nadzwyczajnej zarzut naruszenia przez sądy orzekające obu instancji szeregu istotnych przepisów procedury, jest w pełni zasadny.I tak bezspornym jest, iż Sąd Rejonowy w Ś. wbrew zasadzie bezpośredniości, z obrazą przepisu art. 337 § 1 i 338 § 1 k.p.k., a nadto przechodząc do porządku dziennego nad wskazaniami sądu odwoławczego (zawartymi na k. 783), a więc naruszając przepis art. 391 § 3 k.p.k., odstąpił od przesłuchania pokrzywdzonej B. C., na zeznaniach której oparł podstawę skazania i której przesłuchanie w tych warunkach z udziałem biegłego - psychologa (art. 174 § 3 k.p.k.) było niezbędne.Prowadząc postępowanie dowodowe Sąd Rejonowy w sposób nader lakoniczny przesłuchał szereg świadków, przy jednoczesnym niewykorzystaniu uprawnień, wynikających z treści art. 337 § 3 k.p.k. w zw. z art. 334 § 3 k.p.k., w zakresie ujawniania dotychczasowych pełniejszych, lub sprzecznych ze składanymi na rozprawie, depozycji świadków z wcześniejszych faz postępowania.Przypomnienia zatem wymaga to, iż:- jeśli świadek na rozprawie złoży zeznania odmienne od jego poprzednich zeznań, to przewidziana w art. 337 § 1 k.p.k. możliwość odczytania protokołów zeznań poprzednich, złożonych czy to w postępowaniu przygotowawczym, czy to przed sądem we wcześniejszej fazie postępowania, przekształca się w obowiązek ich odczytania;-jeżeli wymagania art. 337 § 3 k.p.k. nie zostaną spełnione, to dokonana przez sąd ocena rozbieżnych zeznań świadka nie korzysta z ochrony wynikającej z art. 4 § 1 k.p.k., a wyrok musi być uznany za wydany z naruszeniem przepisu art. 357 k.p.k.Sąd I-ej instancji nie wezwał też na rozprawę biegłego-psychologa, dr. K. M., której opinię poddał następnie w wątpliwość; nie powołał innego biegłego dla usunięcia eksponowanych w uzasadnieniu swego orzeczenia wątpliwości, wdając się w merytoryczną ocenę okoliczności wymagających wiadomości specjalnych (naruszenie art. 176 § 1 k.p.k.).Z kolei Sąd Wojewódzki w S., dążąc do konwalidacji tych uchybień, uzupełnił postępowanie dowodowe, jednakże zakres tego uzupełnienia zdecydowanie wykroczył poza granice określone normą art. 402 § 2 k.p.k. Wyraźne brzmienie tego przepisu, mogącego mieć zastosowanie w wyjątkowych wypadkach, przemawia jedynie za dopuszczalnością bezpośredniego przeprowadzenia dowodu uzupełniającego, wyjaśniającego, a nie dowodu (a tym bardziej grupy dowodów) mającego podstawowe znaczenie w sprawie. Zakaz prowadzenia przez sąd rewizyjny na nowo przewodu w całości lub w znacznej części dotyczy nie tylko przeprowadzenia na nowo w takim zakresie dowodów już przeprowadzonych w sądzie pierwszej instancji, ale również ewentualności przeprowadzania w takim zakresie dowodów nowych, tj. nie przeprowadzonych w ogóle przez sąd pierwszej instancji lub tych, przy których ujawnieniu sąd pierwszej instancji uchybił zasadzie bezpośredniości.Tymczasem Sąd Wojewódzki - w ramach postępowania rewizyjnego, toczącego się przez okres blisko dwóch lat (17 września 1985 r. - 26 czerwca 1987 r.) - przeprowadził dowody o kluczowym znaczeniu dla istoty sprawy: przesłuchał pokrzywdzoną, czterech innych świadków, dwóch psychologów oraz zlecił opracowanie opinii psychologicznej kolejnym biegłym (to ostatnie zamierzenie nie zostało zrealizowane).Tak więc, w konsekwencji tych uchybień, orzeczenie sądu odwoławczego oparte zostało nie na kontroli prawidłowości orzekania sądu I-ej instancji, lecz na dowodach przeprowadzonych w postępowaniu rewizyjnym. Taka sytuacja pozbawiła zaś oskarżonego "prawa do instancji".Słusznie podnosi również rewizja nadzwyczajna, iż poważne zastrzeżenia nasuwa, zaprezentowany w zaskarżonych wyrokach, sposób oceny zgromadzanych dowodów. Truizmem wydaje się być przypomnienie, iż sąd wyrokujący obowiązany jest oprzeć swe orzeczenie na przekonaniu wysnutym ze swobodnej oceny całokształtu ujawnionych okoliczności, wszechstronnie i bezstronnie rozważonych, z jednakowym uwzględnieniem okoliczności przemawiających za oskarżonym, jak i przeciwko niemu.Specyfika niniejszej sprawy polegała na tym, iż za podstawę skazania sądy orzekające przyjęły jednostkowy dowód - tj. rozpoznanie oskarżonego przez B. C. Sytuacja taka jest - oczywiście - teoretycznie i praktycznie możliwa. O przekonaniu sędziowskim nie może bowiem przesądzać ilość dowodów ("za" i "przeciw"), ale ich merytoryczny walor.Problem zasadniczy sprowadza się jednak do tego, iż sądy obu instancji nie poddały zeznań, pokrzywdzonej analizie i sprawdzalnej ocenie tak w kontekście całokształtu relacjonowanych przez nią faktów, jak i we wzajemnym powiązaniu z innymi dowodami. Nie przeprowadziły zatem jakiejkolwiek wartościującej (krytycznej) oceny zeznań pokrzywdzonej, pozostając pod przemożnym wpływem konsekwencji i kategoryczności rozpoznania oskarżonego przez B. C.W ścisłym związku z powyższym pozostaje istotne uchybienie obu sądów, polegające na niezasadnym zdyskredytowaniu opinii psychologicznej biegłego K. M., a w następstwie wyeliminowanie tego kluczowego dowodu przy ocenie zeznań pokrzywdzonej.Również dyskredytacja opinii psychiatrycznej dotyczącej j A. M., zawartej na k. 281-297, 380-391, 560-563 akt sprawy (aczkolwiek opinia ta zawiera pewne mankamenty, o których będzie jeszcze mowa), opinii psychologicznej z k. 298-311, 378-379v, 568-571 i opinii seksuologicznej z k. 312-316, 564-567 nie sprzyjała zachowaniu zasady bezstronności orzekania.Generalnie stwierdzić należy, iż sądy obu instancji pozostawiły poza sferą swych rozważań szereg istotnych okoliczności, których uwzględnienie i przeanalizowanie poddaje w wątpliwość trafność wniosku co do zawinienia oskarżonego A. M. Wszelkie wątpliwości nasuwające się zaś przy ocenie dowodu centralnego, tj. zeznań B. C., zostały zinterpretowane z naruszeniem zasady in dubio pro reo.Szczegółowe umotywowanie powyższych uwag, dotyczących oceny dowodów, zawarte jest w dalszej partii niniejszego uzasadnienia.Podnieść należy, że Sąd Najwyższy dostrzegł i inne, nie sygnalizowane w rewizji nadzwyczajnej, poważne uchybienia procesowe, nad którymi sądy orzekające przeszły do porządku dziennego. Przykładowo wymienić należy tolerowane przez sądy prowadzenie obrony (przez jednego z obrońców) w warunkach naruszających dyspozycję art. 76 k.p.k. Zakaz prowadzenia obrony w sytuacji tzw. kolizji interesów nie może być odnoszony jedynie do sytuacji równoczesnego łączenia obrony dwóch oskarżonych, zasiadających jednocześnie na ławie oskarżonych. Istota tego zakazu wynika wszak z następującego źródła: nie można w pełni wywiązać się z obowiązku obrończego, gdy podnoszenie okoliczności sprzyjających obronie jednego człowieka eksponowałoby jednocześnie czy to zawinienie, czy choćby okoliczności obciążające, innego człowieka, który jest lub był mocodawcą tego samego adwokata. Nie jest to tylko problem moralny, pozostający w sferze zasad etyki adwokackiej, ale i problem procesowy, jeśli prawo do obrony ma być realną gwarancją procesową oskarżonego. Późniejszy świadek J. Ś. był podejrzany o ten sam czyn, pod zarzutem popełnienia którego stanął oskarżony A. M. Dla efektywnej obrony A. M. wręcz niezbędnym było eksponowanie tych elementów materiału dowodowego, które wskazywały na J. Ś., jako na sprawcę. J. Ś. był jeszcze tymczasowo aresztowany (vide postanowienie o uchyleniu aresztu - k. 84), gdy A. M. zatrzymano pod tym samym zarzutem (vide - k. 76).Kontakty obrońcy z jednym z dwu ludzi, podejrzanych o popełnienie tego samego czynu, mogą dostarczyć mu takich informacji, czy spostrzeżeń, których nie będzie mógł wykorzystać w obronie ewentualnego następnego mocodawcy, bez obciążenia swego poprzedniego klienta.Podkreślenia wymagają w tym kontekście dwa elementy:- "Rozłożenie w czasie" obrony dwu ludzi, których interesy pozostają, w sprzeczności, nie likwiduje sytuacji kolizyjnej, albowiem żaden upływ czasu nie może zwolnić obrońcy od zachowania tajemnicy adwokackiej, czy lojalności wobec byłego mocodawcy (tak więc moment złożenia pełnomocnictw i brak "równoległości" w tym zakresie nie może przesądzać o istnieniu lub braku "sprzeczności");- Nie jest możliwym wykazanie, iż obrońca w opisanej konfiguracji procesowej nie wykorzystał wszystkich możliwości obrony klienta, który był jego drugim mocodawcą, aby nie zaszkodzić pierwszemu z mocodawców, ale nie jest również możliwym wykazanie, że sytuacja taka nie zaistniała. Sama możliwość takiego "zawiązania rąk" obrońcy przemawia za objęciem jej zakazem z art. 76 k.p.k.Również werbalna wykładnia art. 76 k.p.k. nie upoważnia do ograniczania zakresu jego działania do "obrony równoczesnej". Fakt zaś, że w przepisie tym mowa jest o "oskarżonych" traci na znaczeniu w zestawieniu z treścią art. 61 § 2 k.p.k.Drastyczna wręcz sprzeczność interesów procesowych A. M. i J. Ś. będzie omawiana jeszcze w niniejszym uzasadnieniu w części dotyczącej oceny dowodów. Tak więc prowadzenie obrony A. M. (k. 105 - pełnomocnictwo) przez tego samego adwokata, który uprzednio bronił pozostającego pod tym samym, zarzutem późniejszego świadka J. Ś. (k. 45 - pełnomocnictwo) stanowiło - zdaniem Sądu Najwyższego - naruszenie art. 76 i art. 9 k.p.k. Z tych też przyczyn Sąd Najwyższy dostrzegłszy opisaną sprzeczność poinformował o niej, zgodnie z obowiązkiem sądu, obrońcę i oskarżonego, co spowodowało zmianę stanowiska (niestety - znacznie spóźnioną) samego obrońcy, uwidocznioną w protokole rozprawy z dnia 22 maja 1991 r.Nagromadzenie i charakter omówionych wyżej uchybień procesowych, którymi obciążone było postępowanie przed Sądami obu instancji, przemawiało za tym, aby po uchyleniu zaskarżonych wyroków sprawę przekazać do ponownego rozpoznania miejscowo właściwemu sądowi rejonowemu. Sąd Najwyższy podzielił jednak wniosek rewizji nadzwyczajnej i wydał orzeczenie merytorycznie kończące postępowanie w sprawie, kierując się następującymi przesłankami:- przeprowadzanie kolejnego, ponownego przewodu sądowego po upływie ponad 12 lat od zdarzenia historycznego, stanowiącego przedmiot zarzutu, siłą rzeczy musiałoby się sprowadzić do ujawniania kolejnych protokołów zeznań świadków, czy wyjaśnień oskarżonego, albowiem tak znaczny upływ czasu wręcz uniemożliwiałby przesłuchiwanym osobom odtwarzanie realnych spostrzeżeń, dotyczących wydarzeń z lipca 1979 r.;- ewentualne nowe elementy tych zeznań z istoty rzeczy miałyby charakter projekcji i jako takie nie mogłyby być przydatne dla czynienia nowych, stanowczych, ustaleń;- kluczowi świadkowie w momencie zdarzenia byli małymi dziećmi, obecnie są to już osoby dorosłe; dynamiczne zmiany charakterologiczne zachodzące, jak notoryjnie wiadomo, w okresie dojrzewania, sprawiły, że obecnie sąd przesłuchiwałby osoby o tych samych personaliach, a nie - ujmując rzecz w skrócie myślowym - "tych samych świadków", gdy wziąć pod uwagę ich sposób reakcji, formułowania wypowiedzi, zdolność odtwarzania wydarzeń. Z tego punktu widzenia zachowanie zasady bezpośredniości i tak musiałoby ustąpić pola interpretacji treści protokołów przesłuchań, sporządzonych przed wieloma laty.Protokołami tych przesłuchań dysponował zaś i Sąd Najwyższy;- jak podkreśliła biegła psycholog, której opinię w tym przedmiocie należy podzielić, w zakresie wartości dowodowej zeznań centralnego świadka, tj. B. C. największy walor mają pierwsze protokoły przesłuchań (por. k. 361v).Przechodząc do oceny materiału dowodowego niniejszej sprawy stwierdzić należy, co następuje;1°- Sąd Najwyższy dostrzegł, najdelikatniej rzecz ujmując: brak precyzji w cytowaniu przez rewizję nadzwyczajną istotnego fragmentu zeznań św. B. C. z k. 33 akt sprawy. W istocie rzeczy wypowiedź świadka podczas okazania jej J. Ś. była zupełnie inna: "... to napewno nie on". Ta ważna korekta nie miała jednak wpływu na ocenę całokształtu materiału dowodowego sprawy, której dokonał Sąd Najwyższy.2°- Sąd Najwyższy analizował i oceniał również dowody które w zaskarżonych wyrokach eksponowano jako dowody obciążające A. M., a nad którymi z kolei rewizja nadzwyczajna przeszła do porządku dziennego, całkowicie je pomijając. I one nie zmieniły jednakże przekonania Sądu Najwyższego, iż skazanie A. M. (a w konsekwencji: oddalenie wniesionej na jego korzyść rewizji nadzwyczajnej) możliwe byłoby jedynie w wypadku ignorowania dyrektywy interpretacyjnej w art. 3 § 3 k.p.k., albowiem:a) dowód z zeznań św. P. (k. 375-377) o rzekomym "samoprzyznaniu się" A. M. przed współtowarzyszami z celi jest wysoce niewiarygodny nie tylko z uwagi na kontekst sytuacyjny, w jakim doszło do "ujawnienia" przez P. tej okoliczności (obciążenie go przez oskarżonego M. inicjatywą w sporządzeniu grypsów, sugerowanie roli prowokatora współpracującego z organami ścigania), ale i z uwagi na treść zeznań drugiego ze współaresztantów, tj. św. Z. (k. 402v-k. 403);b) z dokładnej lektury grypsów, które próbował przesłać oskarżony (k. 115-116 fotokopie, k. 180 oryginały), płynie równoprawny wniosek o braku winy oskarżonego. Wprawdzie niewątpliwym jest, iż czynił on starania o zapewnienie sobie per fas et nefas alibi, chociażby nieprawdziwego, ale równie charakterystyczne jest to, iż poszukiwał tego alibi na okres świadczący o braku rozeznania, w jakiej, dacie B. C. została zgwałcona i negował swój związek z tym wydarzeniem.3°- Nie można podzielić stanowiska, prezentowanego w zaskarżonych wyrokach, iż opinie: psychiatryczna, psychologiczna i seksuologiczna, sporządzone po szczegółowych badaniach i długotrwałej obserwacji oskarżonego, nie mają znaczenia dla oceny kwestii zawinienia A. M. w kontekście całokształtu materiału dowodowego. Wprawdzie obszernej opinii psychiatrycznej pierwszego kompletu biegłych można postawić zarzut, iż w zbyt otwarty i kategoryczny sposób wypowiada się ona co do kwestii centralnej procesu karnego, tj. wiarygodności lub niewiarygodności wersji o zawinieniu oskarżonego (to kluczowe ustalenie jest wyłączną domeną sądu orzekającego), tym niemniej nie sposób nie zauważyć i tego, że podstawą tego typu wypowiedzi, poczynionych przez biegłych - psychiatrów, było recypowanie do opinii psychiatrycznej wyników badań dodatkowych, stanowiących materię opinii psychologicznej i opinii seksuologicznej.Tym°dwu ostatnim opiniom, a w szczególności opinii psychologicznej, trudno zaś czynić zarzut z tytułu podjęcia wyżej wymienionej kwestii, jeśli zważyć treść dyspozycji sądu (k. 233), który postawił przed biegłymi zadanie określenia sylwetki psychologicznej oskarżonego i sylwetki psychologicznej domniemanego sprawcy.Wywiązując°się z tak zakreślonego zadania biegli konkludowali (szeroko i wnikliwie argumentując swoje stanowisko), iż uwzględniając z jednej strony realia niniejszej sprawy, a z drugiej strony wiedzę specjalistyczną prezentowanych przez siebie dyscyplin naukowych, dojść należy do wniosku, że przedmiotowy czyn pozostaje w rażącej sprzeczności z cechami osobowości oskarżonego oraz z jego sylwetką psychologiczną i seksuologiczną (k. 281-316, 378-380, 560-571 i in.). Na szczególne podkreślenie zasługuje to, iż wyniki przeprowadzonych testów (przy których biegli - z uwagi na charakter badań - wykluczyli możliwość świadomej, intelektualnej, kontroli ze strony oskarżonego, mającej na celu zafałszowanie wyników) w najmniejszej mierze nie wskazywały na istnienie u A. M. zahamowań, czy dewiacji seksualnych, które powinny - zgodnie ze wskazaniami wiedzy - charakteryzować sprawcę przedmiotowego czynu (k. 293).4°- Przechodząc do oceny kluczowego dowodu, tj. zeznań (i rozpoznania) św. B. C., poczynić należy dwie uwagi wstępne.Po pierwsze - zdaniem Sądu Najwyższego nie można uczynić temu świadkowi zarzutu, iż świadomie zafałszowywała ona na jakimkolwiek etapie postępowania treść swych zeznań. Sam fakt, że zeznania te uznać należy za - używając skrótu myślowego - "subiektywnie prawdziwe" (zgodne z przekonaniem i wiedzą tego świadka) nie może przesądzać ich waloru dowodowego w płaszczyźnie istotnej dla procesu karnego, tj. w płaszczyźnie "obiektywnej wiarygodności", sprawdzalności, czy wreszcie choćby tylko "nieusuwalnych wątpliwości".Po drugie - z uwagi na charakter tych zeznań nie mogą być one oceniane jako dowód wyizolowany z całokształtu innych dowodów, a w szczególności w oderwaniu od zeznań dwu innych małoletnich świadków (a to M. S. i B.Ś.) oraz od treści opinii psychologa K. M. i treści zeznań innego psychologa, tj. D. K. - R.Wyeksponowania wymagają w szczególności następujące okoliczności:a) Podczas pierwszego protokolarnego przesłuchania (k. 31-32), a więc tego, które zgodnie z opinią psychologa (k. 361v) ma największy walor dowodowy, pokrzywdzona podała szereg szczegółów identyfikacyjnych gwałciciela, które eliminują możliwość ustalenia, że był nim A. M., w jednoznaczny sposób wskazywały natomiast na osobę J. Ś. I tak B. C. zeznała m.in., że: "Mężczyznę, tego, który mi to zrobił, znam z widzenia... Mężczyzna ten mieszka w budynku usytuowanym naprzeciwko szkoły podstawowej Nr 4. Przed budynkiem tym rośnie dużo kwiatów róż. Są tam także kręcone schody. W ogrodzie jest duży pies, taki biały i mały piesek również biały... Ostatnio widziałam tego mężczyznę, jak niósł koszyk, w którym była woda "Wolinianka".Dziewczynka zawarła w tych zeznaniach nadto ogólny opis wyglądu sprawcy (m.in. wyróżniający ubiór, okulary) i jego zachowania, dodając, że sprawcę znają też jej koleżanki.b) C., kolejny niezwykle charakterystyczny szczegół identyfikacyjny, który prowadził do osoby J. Ś. ("śmietniki w kształcie betonowych niedźwiadków").c) Przesłuchana na powyższe okoliczności małoletnia M. S. (k. 28-29) w pełni potwierdziła informacje, odnoszące się do mężczyzny określanego przez dzieci jako "zboczeniec" i "pedał", jego miejsca zamieszkania i zachowania, przy czym - jako cechy wyróżniające obserwowanego mężczyznę - wyodrębniła zwracające uwagę, charakterystyczne szczegóły garderoby (różnokolorowe majtki, w tym czerwone obszyte białą koronką.) oraz spacery z psami właściciela posesji. Świadek ta rozpoznała również J. Ś. podczas czynności okazania (k. 30) jako "zboczeńca", o którym mówiła w swych zeznaniach.Zespół tych charakterystycznych danych (wymienionych wyżej w pkt.: a - c) zweryfikowany został przez funkcjonariuszy M.O., którzy zidentyfikowali posesję położoną naprzeciwko szkoły Nr 4, należącą do św. Z. L., u którego jako sublokator zamieszkiwał J. Ś., odpowiadającą w najdrobniejszych szczegółach opisowi podanemu przez małoletnie. Dowodowa weryfikacja tych danych w drodze przesłuchania świadków Z. L. (k. 23), H. L. (k. 25), W. K. (k. 17-18) oraz podejrzanego J. Ś. (k. 20-21, 34-35) wykazała, iż zeznania B. C. i M. S., dotyczące miejsca zamieszkania, otoczenia i wystroju domu, wyglądu psów, ogólnych cech rysopisu (wzrost, barwa włosów, okulary) odpowiadają osobie J. Ś. Informacja o charakterystycznych, wyróżniających szczegółach garderoby potwierdzona została zeznaniami św. K. (k. 17) i wynikami przeszukania przeprowadzonego w mieszkaniu J. Ś. (k. 11 - zabezpieczenie 8 par różnokolorowych kąpielówek, m.in. czerwonych, obszytych białą koronką). W wyjaśnieniach J. Ś. potwierdzenie znalazł nawet tak charakterystyczny szczegół zeznań B. C., jak zakupy przez owego mężczyznę wody mineralnej w dniu poprzedzającym krytyczne zdarzenie (vide k. 20v in fine - k. 21). Stwierdzono również, iż J. Ś. wykazuje zaburzenia popędu seksualnego (skłonności homoseksualne przy jednoczesnych niesatysfakcjonujących kontaktach z kobietami, nieuregulowane życie seksualne).Sąd Najwyższy miał na uwadze również i to, że:d) Podczas okazywania jej zdjęć sygnalitycznyoh B. C. wskazała na J. Ś. jako na "mężczyznę bardzo podobnego" do tego, który złapał ją w lesie, ale bez dokonania rozpoznania w sposób pewny, a nadto podała, iż sprawca miał w okolicy "...brody, szczęki znamię (k. 14);e) Podczas czynności okazania jej osoby J. Ś. (k. 33) nie dokonała rozpoznania jego osoby, wskazując jedynie na podobieństwo Ś. do sprawcy;f) Natomiast w dalszej fazie postępowania w sposób stanowczy dokonała rozpoznania A. M. (k. 59-60) i rozpoznanie to konsekwentnie podtrzymywała w całym toku postępowania;g) Na rozprawie odwoławczej w dniu 28 sierpnia 1980 r. (k. 447) odnotowano do protokołu rozprawy, iż u A. M. na lewym policzku, poniżej nosa, a powyżej górnego kącika ust widoczne jest znamię wielkości główki od zapałki.Nie tracąc z pola widzenia i charakterystycznych elementów materiału dowodowego (wymienionych wyżej w pkt.: d - g) Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, iż bez uchybienia dyrektywie interpretacyjnej art. 3 § 3 k.p.k. nie można oprzeć skazania właśnie na wyżej wymienionych fragmentach materiału dowodowego, niekorzystnych dla A. M. (pkt. d - g), przechodząc do porządku dziennego nad równie stanowczymi fragmentami materiału dowodowego, sygnalizowanymi we wcześniejszej partii niniejszego uzasadnienia (pkt a - c).Należało nadto uwzględnić i to, że:h) Niespornym w sprawie było, iż A. M. odbywał spacery i treningi w lasku; we wcześniejszym okresie czasu twarz jego mogła być zatem znana bawiącym się tam dzieciom, w tym i B. C.;i) Reakcje zarówno B. C., jak i okazywanego jej J. Ś., podczas czynności okazania pokrzywdzonej tej właśnie osoby, były nietypowe (vide zeznania psychologa D. K. - R. - w szczególności k. 4v);j) Jak wynika z badania somatycznego A. M. w okolicy lędźwiowej ma on blizny po oparzeniach (k. 289), a więc znaki co najmniej równie charakterystyczne jak owo znamię na twarzy; nie zostały one nigdy wymienione przez pokrzywdzoną, przed którą sprawca miał się obnażyć ("opuścił spodnie").Wypada też wskazać, iż już przy ferowaniu wyroku skazującego A. M. (ale dla "osłabienia wymowy" charakterystycznych elementów materiału dowodowego, prowadzących do osoby J. Ś.) Sąd Rejonowy konkludował, iż "małoletnim wówczas świadkom... osoba świadka Ś. i oskarżonego M. zachodziły na siebie" (k. 949). Z tego ustalenia Sąd I-ej instancji nie wysnuł jednak prawidłowych wniosków, a na ten mankament rozumowania nie zwrócił również uwagi Sąd Wojewódzki. Podkreślenia zatem wymaga to, że:- fizyczne podobieństwo utrudnia, nie zaś ułatwia rozpoznanie,- stwierdzenie, iż małoletnim dziewczynkom osoby obydwu mężczyzn "zachodziły na siebie" i z łatwością brały je na przemian jeden za drugiego, nie tylko nie wzmacnia waloru dowodowego rozpoznania A. M., ale - wręcz przeciwnie - co najmniej osłabia, jeśli nie podważa.Należy też podzielić argument rewizji nadzwyczajnej, iż fizycznym podobieństwem nie sposób wyeliminować tych cech identyfikacyjnych, które wiązały się z miejscem zamieszkania, jego otoczeniem, zachowaniem, nietypowym ubiorem (te zaś eliminowały możliwość przypisania przedmiotowego czynu A. M.).W opisanej wyżej, niezwykle skomplikowanej, konfiguracji dowodowej bardzo istotne znaczenie ma weryfikacja zeznań B. C. na tle:- analizy okoliczności zdarzenia oraz jego wpływu na stan emocjonalny małoletniej i realne możliwości percepcji przy uwzględnieniu stwierdzonego szoku pourazowego;- treści rozmów prowadzonych na temat sprawy w rówieśniczym środowisku pokrzywdzonej;- osobowości dziecka, a w szczególności specyficznych dla wieku dziecięcego dyspozycji psychicznych (spostrzegania, zmysłu obserwacyjnego, podatności na sugestię, stanu emocjonalnego, potrzeb i mechanizmów obronnych).W tej mierze dowodem o wielkiej wadze była złożona do akt sprawy opinia biegłego psychologa, specjalisty z zakresu psychologii rozwojowej - dr K.M.Przed przejściem do omówienia istotnych merytorycznych treści tej opinii zwrócić należy uwagę na tę okoliczność, dyskwalifikująca ocena tej opinii nie została poprzedzona wnikliwą analizą zawartych w niej ustaleń na tle całokształtu ujawnionych okoliczności, lecz zastąpiona bądź odwołanie się do wyizolowanych z kontekstu tej opinii pojedyńczych stwierdzeń (sąd I-ej instancji), bądź też przeciwstawieniem wywodom biegłego fragmentów wypowiedzi pokrzywdzonoj (sąd II-ej instancji).Owej dyskwalifikującej oceny opinii biegłego K. M. Sąd Najwyższy nie podziela. To właśnie opinia, wymagająca wiadomości specjalnych, miała służyć - w świetle wskazań tej dziedziny nauki, jaką jest psychologia rozwojowa weryfikacji waloru dowodowego zeznań małoletniej. Nie można zatem treści opinii przeciwstawiać właśnie tych zeznań, których walor miał być w świetle wskazań wiedzy weryfikowany. Sąd Wojewódzki miał zresztą, jak się wydaje, świadomość tego, iż bez podważenia opinii dr K. M. uznanie zeznań B. C. za dowód pewny i pełnowartościowy nie jest możliwe. Z tej też przyczyny podejmował aktywne starania w kierunku zasięgnięcia opinii innego biegłego psychologa. (vide postanowienie k. 1013). Wszelkie kroki podjęte w tym zakresie (por. k. 1022-1026, 1028, 1030-1035, 1038-1039) nie przyniosły rezultatu. W tej sytuacji aprioryczne przyjęcie czy to braku kompetencji biegłej, czy też braku zaufania do wydanej przez nią opinii, jest nie do zaakceptowania.Uwzględniając warstwę merytoryczną opinii dr K. M. (k. 333-348, 361v, 556-558, 1011-1012) zwrócić należy uwagę przede wszystkim na to, że:- przeprowadzone badania B. C. wykazały obniżoną w stosunku do normy rozwojowej zdolność wykrywania różnic i podobieństw, wyodrębniania szczegółów istotnych od nieistotnych, zdolności uogólniania, klasyfikowania i abstrahowania, spostrzegawczości, myślenia przyczynowo-skutkowego oraz procesów pamięciowych, w tym zwłaszcza pośredniego rozpoznawania;- pokrzywdzoną, cechuje: brak powściągu myślowego, obniżony krytycyzm, lękliwość, niska odporność na stres oraz (co - zdaniem Sądu Najwyższego - najistotniejsze) znaczna podatność na sugestię;- realne możliwości percepcji sprawcy gwałtu były znacznie ograniczone przez związane z traumatyzującym przeżyciem czynniki emocjonalne, które podporządkowały sobie procesy poznawcze (spostrzeganie, uwagę, pamięć), stanowiąc gwarancję zniekształcenia zapamiętywania oraz psychologiczne mechanizmy zapełniania luk pamięciowych naleciałościami z poprzednich doświadczeń i nowymi skojarzeniami;- na proces krystalizowania się zdarzenia w relacjach dziecka wywierały wpływ: jakość i forma zadawanych mu pytań oraz sugestie środowiska rówieśniczego i rodzinnego.Szczególne znaczenie mają końcowe wnioski opinii biegłej, iż:- podany przez pokrzywdzoną rysopis sprawcy jest najprawdopodobniej wynikiem komplikacji cech fizycznych kilku mężczyzn, których widywała ona na terenie lasku oraz na ulicy,- stwierdzona podatność na sugestię może wskazywać, iż w świadomości poszkodowanej powstał pierwowzór oskarżonego A. M. jako gwałciciela już w momencie przygodnego spotkania go na ulicy, podczas którego to spotkania była w towarzystwie świadka B. Ś. (dziewczynka ta z racji przewagi wiekowej była dla B. C. osobą znaczącą) i następnie pokrzywdzona już bez większego trudu i oporów psychicznych rozpoznawała oskarżonego jako sprawcę czynu.Z urzędu Sąd Najwyższy zauważa, iż diagnozowany przez biegłą mechanizm kompilacji cech, "scalenia się" w świadomości pokrzywdzonej obrazu dwu mężczyzn w obraz sprawcy, jest nie tylko możliwy, ale i wysoce prawdopodobny, gdy zważyć, że podobny mechanizm nastąpił i w świadomości drugiej z małoletnich, tj. świadka M. S. o czym najwymowniej świadczy treść jej zeznań z k. 189v w zestawieniu z zeznaniami z k. 28-29. Potwierdzeniem trafności opinii w tym zakresie w odniesieniu do osoby samej B. C. jest natomiast treść jej zeznań z k. 188v in fine - k. 139.Należy też z całą mocą podkreślić, iż należałoby założyć już nie brak kompetencji biegłej, ale wręcz jej złą wolę, a nawet działanie wbrew prawu (którego to założenia żadną miarą zaakceptować nie można), by nie uwzględnić przy treści ferowanego orzeczenia kluczowego wręcz fragmentu jej opinii (k. 345), iż podczas badań psychologicznych nieletnia stwierdziła, że "nie widziała twarzy tego pana, widziała go tylko z tyłu, jak odchodził" (vide też protokół rozprawy - k. 361v i złożony do akt sprawy własnoręczny rysunek pokrzywdzonej, sporządzony podczas badań psychologicznych - k. 359). W kontekście tego fragmentu opinii nie sposób pominąć niejednolitość protokolarnych zeznań pokrzywdzonej, co do momentu dostrzeżenia twarzy sprawcy (k. 31-32, 59-60, 187v, a w szczególności k. 998v: "W czasie zdarzenia widziałam niezbyt dobrze jego twarz. Na pytanie, czy świadek widziała twarz tego mężczyzny w lasku, świadek milczy").Cały zespół omówionych wyżej okoliczności, o ile nie wyklucza w sposób jednoznaczny możliwość przypisania A. M. sprawstwa przedmiotowego czynu, to co najmniej poddaje w poważną wątpliwość trafność identyfikacji oskarżonego przez B. C. Wątpliwości te są wątpliwościami nieusuwalnymi, w szczególności, jeśli zważy się dotychczasowe wysiłki organów ścigania i organów sądowych w zakresie gromadzenia materiału dowodowego i dwunastoletni upływ czasu od momentu krytycznego wydarzenia. Kierunek rozstrzygnięcia tych wątpliwości mógł zaś być - zgodnie z normą wyrażoną w art. 3 § 3 k.p.k. - tylko jeden.Z uwagi na reguły rozkładu ciężaru dowodu w procesie karnym omawianie kwestii dowodowych wiążących się z problematyką tzw. alibi A. M. jest niecelowe.Z wszystkich wyżej podanych powodów Sąd Najwyższy orzekł jak w części dyspozytywnej wyroku.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 168 § 1 KKart. 176 KKart. 156 § 1 KKart. 176art. 402 § 2 KPKart. 376art. 3art. 391 § 3 KPKart. 469 § 1art. 469 § 1 KPKart. 337 § 1art. 174 § 3 KPK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.