Rw 185/69
PostanowienieIzba Cywilna1969-03-19
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy czyn polegający na uderzeniu przełożonego lub starszego stopniem, popełniony przez dwóch sprawców niemających z góry ustalonego wspólnego zamiaru, może być kwalifikowany jako czyn popełniony w skupieniu i wspólnymi siłami na podstawie art. 124 § 1 k.k.W.P.?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że nie każde bezpośrednio następujące po sobie działanie drugiego sprawcy czynnej napaści na tego samego przełożonego lub starszego stopniem świadczy o jego woli skupienia się z pierwszym sprawcą i dokonania napaści wspólnymi siłami. Aby przyjąć kwalifikację z art. 124 § 1 k.k.W.P., muszą istnieć dowody wskazujące na jedność pobudek lub motywów działania obu sprawców oraz chęć dołączenia się drugiego sprawcy do działania pierwszego. W przypadku, gdy każdy ze sprawców działał w ramach własnego zamiaru i z innych pobudek, łączenie ich działań tylko dlatego, że odbywało się ono tuż jedno po drugim, jest niesłuszne.Stan faktyczny
Jerzy O. i Władysław W. zostali skazani za czynną napaść na starszego w stopniu służbowym Alojzego J. Jerzy O. uderzył pokrzywdzonego w usta, a Władysław W. uderzył go w ucho, powodując lekkie obrażenia. Obrońcy wnieśli rewizje, kwestionując kwalifikację prawną czynu jako popełnionego w skupieniu i wspólnymi siłami (art. 124 § 1 k.k.W.P.) oraz domagając się zmiany kwalifikacji i złagodzenia kary. Sąd Najwyższy częściowo uwzględnił rewizje, zmieniając kwalifikację prawną czynów i łagodząc orzeczone kary.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w N. z dnia 15 stycznia 1969 r. w sprawie Jerzego O. i Władysława W. poprzez zmianę kwalifikacji prawnej czynów i złagodzenie orzeczonych kar pozbawienia wolności, utrzymując w mocy pozostałe postanowienia wyroku.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk Z. Wizelberg.Sędziowie płk T. Nizielski (sprawozdawca), płk Z. Furtak.Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej: ppłk E. Kemparowa.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skarg rewizyjnych obrońców od wyroku Wojskowego Sądu Garnizonowego w N. z dnia 15 stycznia 1969 r., sprawę Jerzego O. i Władysława W., skazanych z art. 117 § 1 i 2 k.k.W.P. w związku z art. 124 § 1 k.k.W.P., każdy z nich na kary po 3 lata więzienia i degradację, za to, że w dniu 4 grudnia 1968 r. około godz. 23,30 w N., w toalecie klubu garnizonowego, działając w skupieniu i wspólnymi siłami, dopuścili się czynnej napaści na starszego w stopniu służbowym Alojzego J. w ten sposób, że Jerzy O. uderzył go pięścią w usta, a Władysław W. pięścią w ucho, po czym uderzyli go jeszcze dwukrotnie, w wyniku czego Alojzy J. doznał lekkich obrażeń ciała.Obrońca Jerzego O. skarży wyrok z przyczyn wymienionych w art. 275 § 1 lit. a) i d) k.w.p.k. i wywodzi, że Sąd I instancji niesłusznie uznał Jerzego O. za winnego czynnej napaści - w porozumieniu i wspólnymi siłami z oskarżonym Władysławem W. - na Alojzego J. Z materiału dowodowego wynika, że oskarżonemu Jerzemu O. można przypisać jedno tylko, to pierwsze uderzenie Alojzego J. w twarz. Brak jakichkolwiek dowodów, żeby oskarżony Jerzy O. wchodził w zmowę z oskarżonym Władysławem W. co do pobicia Alojzego J., jak również brak dowodów, by wiedział o tym, że oskarżony Władysław W. dołączy się później do zajścia i też uderzy pokrzywdzonego. W związku z powyższym obrońca wnosi o zmianę kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego Jerzego O. przez pominięcie przepisu art. 124 § 1 k.k.W.P. i o znaczne złagodzenie wymierzonej kary.Obrońca oskarżonego Władysława W. skarży wyrok z powodu naruszenia przepisów postępowania, co mogło mieć wpływ na treść wyroku oraz na zastosowanie błędnej kwalifikacji prawnej czynu przez przyjęcie działania w skupieniu i wspólnymi siłami z oskarżonym Jerzym O. w napaści na Alojzego J. W szczególności obrońca podkreśla, że sąd I instancji niesłusznie odrzucił wniosek obrońcy o zbadanie poczytalności oskarżonego Władysława W. Niezależnie od tego, okoliczności sprawy przemawiają za odrzuceniem działania oskarżonego Władysława W. w skupieniu. Oskarżony Władysław W. zachował się pod wpływem własnej, odrębnej, chociażby nielogicznie umotywowanej pobudki. Uzasadnienie wyroku nie zawiera odmiennych, przekonywających przesłanek za tym, żeby przyjąć kwalifikację czynu z art. 124 § 1 k.k.W.P. Dlatego też obrońca wnosi albo o uchylenie wyroku w stosunku do oskarżonego Władysława W. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w celu poddania oskarżonego badaniom psychiatrycznym, albo też o zmianę kwalifikacji tylko na art. 117 § 1 i 2 k.k.W.P. i o znaczne złagodzenie kary.Sąd Najwyższy, w uwzględnieniu skarg rewizyjnych obrońców, postanowił zmienić wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w N. z dnia 15 stycznia 1969 r. w sprawie Jerzego O. i Władysława W. przez:1) zmianę kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego Jerzego O. z art. 117 § 1 i 2 w związku z art. 124 § 1 k.k.W.P. na właściwą z art. 117 § 1 k.k.W.P. i przyjęcie tej kwalifikacji za podstawę wymiaru kary pozbawienia wolności oraz przez zmianę kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego Władysława W. z art. 117 § 1 i 2 w związku z art. 124 § 1 k.k.W.P. na właściwą z art. 117 § 1 i 2 k.k.W.P. i przyjęcie tegoż artykułu 117 § 2 k.k.W.P. za podstawę wymiaru kary pozbawienia wolności;2) nadanie sentencji następującego brzmienia:a)oskarżony Jerzy O. jest winien tego, że 4 grudnia 1988 r. około godz. 23.00 w klubie garnizonowym w N. uderzył starszego w stopniu służbowym Alojzego J. ręką w twarz, gdy ten szarpał się z Janem M.;b)oskarżony Władysław W. winien jest tego, że 4 grudnia 1968 r. około godz. 23.30 w klubie garnizonowym w N. uderzył starszego w stopniu służbowym Alojzego J. ręką w okolicę ucha, powodując ranę tłuczoną oraz obfite broczenie krwi, gdy ten przyjął postawę bokserską w stosunku do niego po uderzeniu przez oskarżonego Jerzego O.;3) złagodzenie orzeczonych obu oskarżonym kar pozbawienia wolności, a mianowicie: oskarżonemu Jerzemu O. - do kary 1 roku więzienia, a oskarżonemu Władysławowi W. - do kary 1 roku i 6 miesięcy więzieniai z tymi zmianami wyrok powyższy w pozostałej części utrzymać w mocy.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:I. Zarzut naruszenia przepisów postępowania przez niepoddanie oskarżonego Władysława W. badaniom psychiatrycznym w celu ustalenia stopnia jego poczytalności należy uznać za chybiony. Sąd I instancji miał już na uwadze wszystkie okoliczności dotyczące tej kwestii i oddalił odpowiedni wniosek obrońcy, należycie i przekonywająco uzasadniając swoje stanowisko. Należy tu w szczególności zwrócić uwagę na to, że po wypadku samochodowym oskarżony Władysław W. był badany przez wojskową komisję lekarską w związku ze swoją prośbą o przyjęcie go do wojskowej służby zawodowej i został przez tę komisję uznany za całkowicie zdrowego. Również okoliczności zajścia nie wskazują na to, by oskarżony Władysław W. działał w sposób wskazujący na anomalia psychiczne. Był on całkowicie trzeźwy, a podany przezeń powód uderzenia pokrzywdzonego jest logiczny i nie mający nic wspólnego z jakimkolwiek zaburzeniem psychicznym.II. Za uzasadnione natomiast należy uznać wnioski skarg rewizyjnych, częściowo poparte przez przedstawicielkę Naczelnej Prokuratury Wojskowej, o zmianę kwalifikacji prawnej przypisanych oskarżonym czynów i o złagodzenie kary.Przede wszystkim należy stwierdzić, że Sąd I instancji nieprecyzyjnie, bez poważnego i dogłębnego rozważenia dowodów i ustosunkowania się do nich ustalił stan faktyczny sprawy.Poza sporem jest fakt, że oskarżony Jerzy O. uderzył raz ręką w usta, a oskarżony Władysław W. - jeden raz w okolicę ucha Alojzego J. Wynika to zarówno z zeznań pokrzywdzonego, jak i z wyjaśnień obu oskarżonych, przyznających się w tym zakresie do winy, które to stwierdzenia znajdują potwierdzenie w zaświadczeniu lekarskim. Natomiast za nietrafne uznać należy ustalenie Sądu, że cały przebieg zajścia przedstawiał się tak, jak to podał pokrzywdzony oraz świadek Jan M., a nie tak, jak to przedstawili oskarżeni.Według wersji Alojzego J. i świadka Jana M. oskarżeni weszli do toalety, w której znajdowali się wyżej wymienieni, i bez żadnego powodu najpierw oskarżony Jerzy O., a potem oskarżony Władysław W. uderzyli Alojzego J. Natomiast według wersji podawanej przez oskarżonych - po wejściu do ubikacji oskarżony Jerzy O. zauważył, jak Alojzy J. szarpie się ze świadkiem Janem M. Podszedł wówczas do Alojzego J. i uderzył go ręką w okolicę ust. Wtedy Alojzy J. przyjął postawę bokserską w stosunku do oskarżonego Władysława W., który, obawiając się zaatakowania, uderzył Alojzego J. w okolicę ucha.Mając te dwie wersje zdarzenia, Sąd I instancji powinien był zadać sobie trud wnikliwego ustosunkowania się do nich, by stwierdzić, którą z nich należy przyjąć za prawdziwą zgodnie z logiką i przedstawionymi dowodami. Sąd I instancji stwierdził, że przyjmuje wersję podaną przez pokrzywdzonego, gdyż znajduje ona oparcie w zeznaniach świadka Jana M. Nie zwrócił jednak Sąd I instancji uwagi na to, że świadek Jan M. jest niezwykle zainteresowany w takim przedstawieniu sprawy, jak czynił to pokrzywdzony, gdyż w przeciwnym razie mógłby on uchodzić również za napastnika. Nie zwrócił także Sąd I instancji uwagi na to, że za wersją oskarżonych przemawia fakt, iż na krzyk Alojzego J. z toalety i budynku klubu uciekli nie tylko oskarżeni, ale także świadek Jan M. Nie zauważył również Sąd wyrokujący, że pokrzywdzony, udawszy się do oddziału WSW, gdzie złożył odpowiednie zameldowanie, wskazał on na trzech sprawców pobicia (obu oskarżonych i świadka Kazimierza P.), przy czym udział świadka Kazimierza P. w zajściu nie potwierdził się później. Za słusznością wersji podanej przez oskarżonych mogą również świadczyć zeznania świadka Kazimierza P., który stając w drzwiach toalety przed kotarą, za którą byli wtedy tylko pokrzywdzony i świadek Jan M., słyszał słowa "odczep się", co wskazuje na to, że między tymi osobami wynikł jakiś spór.Za wersją oskarżonych przemawia także i to, że świadek Jan M. zaraz następnego ranka poszedł do domu pokrzywdzonego, by dowiedzieć się, czy ten nie ma do niego pretensji. Szczególnie charakterystyczne są zeznania Jana M. Przyznając się do ucieczki z toalety, zeznał on, co następuje: "Ja słyszałem, że prawdopodobnie po wyjściu z klubu, ja miałem się wyrywać kolegom z zamiarem powrotu do klubu, by bić Alojzego J. Ja w każdym razie nie przypominam sobie tego". I dalej: "Ja poszedłem do Alojzego J. do domu zaraz na drugi dzień rano, jeszcze przed przesłuchaniem, bo chciałem się dowiedzieć, jak to było".Taki świadek, który nie wie, jaki był przebieg zajścia, nie powinien być uznany przez Sąd I instancji za wiarogodnego świadka, gdy przedstawia potem drobiazgowo - identycznie jak pokrzywdzony - przebieg zajścia i udział w nim oskarżonych. Nasuwa się tutaj podejrzenie, że albo świadek Jan M. doszedł do porozumienia z pokrzywdzonym, by ten go nie oskarżał, i że tak właśnie zeznaje, obciążając zarazem oskarżonych, w obronie własnej, albo że przyjął taką postawę wygodną dla siebie dlatego, że Alojzy J. nie przypominał sobie dobrze szczegółów zajścia. Ta ostatnia wersja jest bardzo prawdopodobna dlatego, że spośród wszystkich uczestników zajścia i świadków pokrzywdzony Alojzy J. był najbardziej pijany. Wynika to między innymi z jego zeznań, że "w cztery osoby" (w tym dwie kobiety, które niewątpliwie piły mniej) wypił dwa litry wódki. Należy przyjąć, że pokrzywdzony znajdował się w stanie bardzo wysokiego opilstwa i że miał niewątpliwie zakłócone postrzeganie, a - być może - tylko przebłyski postrzegania, na co również wskazuje adnotacja oficera dyżurnego WSW tej treści, że dalszych czynności związanych z wyjaśnieniem zajścia zaniechał, ponieważ Alojzy J. był w stanie nietrzeźwości.W przeciwieństwie do pokrzywdzonego oskarżony Władysław W. był całkowicie trzeźwy. Niezrozumiałe więc byłoby jego zachowanie się, gdyby przyjąć, że bez żadnego powodu uderzył pokrzywdzonego, którego - co jest poza sporem - przedtem zupełnie nie znał, nie miał z nim żadnych zatargów i nie stykał się z nim również krytycznego dnia w klubie aż do chwili zajścia w toalecie. To samo, jeśli chodzi o brak uprzednich kontaktów z pokrzywdzonym, dotyczy oskarżonego Jerzego O. Dlatego też - poza omówionymi już poprzednio okolicznościami - również i to że w wersji podanej przez oskarżonych widać logikę wydarzeń, brak zaś jej w wersji podanej przez pokrzywdzonego, oraz że na zeznaniach świadka Jana M., z przyczyn wyżej podanych, nie można w ogóle polegać, a zeznania pokrzywdzonego wykazują luki i sprzeczności - należało się oprzeć na tym, co podali oskarżeni.Za wersją podaną przez oskarżonych przemawia wreszcie ich zachowanie się następnego dnia po zajściu, opisane przez Alojzego J. Zeznał on mianowicie tak: "Jak do mnie przyszli Władysław W. i Jerzy O. (dla przeproszenia pokrzywdzonego - dopisek SN), to mówili, że oni są pokrzywdzeni, bo to od Jana M. się zaczęło, że to on musiał mnie uderzyć, bo jeszcze na ulicy rwał się, by wrócić do klubu i mnie pobić". Trudno przyjąć, by tak mówili przy przeprosinach ludzie, którzy nie są przekonani o słuszności swego twierdzenia.Przy okazji nie można nie zwrócić uwagi na to, że Sąd I instancji przyjmując, iż oskarżeni bez żadnego powodu pobili Alojzego J., w ogóle nie zastanawiał się, że w takim razie czyn ich miałby charakter chuligański. Oczywiście w drugiej wersji, którą należało przyjąć, brak takich cech w czynie oskarżonych.Odrzucając wersję zdarzenia podaną przez pokrzywdzonego, a przyjętą przez Sąd I instancji, i uznając za właściwą wersję podaną przez oskarżonych, należy się zastanowić nad kwalifikacją prawną ich czynów.W sprawie brak jakichkolwiek dowodów, by oskarżeni wchodzili w zmowę czy też działali wspólnie w sposób dorozumiany, by pobić pokrzywdzonego. Nawet w wersji przyjętej przez Sąd I instancji działanie oskarżonego Jerzego O. skończyło się na jednorazowym uderzeniu Alojzego J. Rację więc mają skarżący oraz przedstawicielka Naczelnej Prokuratury Wojskowej, że w stosunku do tego oskarżonego należało odrzucić działanie w warunkach określonych w art. 124 § 1 k.k.W.P.Ponieważ uderzenie Alojzego J. przez oskarżonego Jerzego O. zostało popełnione bez jakiegokolwiek związku ze służbą (pokrzywdzony nie pełnił wtedy żadnych obowiązków służbowych, uderzenie zaś wynikło z przyczyn osobistych) i nie wywołało ono uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia (vide co do tego uderzenia: zaświadczenie lekarskie), przeto czyn oskarżonego Jerzego O. wyczerpuje znamiona tylko przestępstwa z art. 117 § 1 k.k.W.P.Nieco inaczej przedstawia się sytuacja oskarżonego Władysława W. Również i tutaj należy odrzucić kwalifikację z art. 124 k.k.W.P. Uzasadnienie przyjęcia tej kwalifikacji przez Sąd I instancji sprowadza się do tego, że skoro oskarżony Władysław W. uderzył Alojzego J. prawie bezpośrednio po uderzeniu go przez oskarżonego Jerzego O., to tym samym skupił się z nim i dokonał wspólnymi siłami czynnej napaści na pokrzywdzonego.Tego rodzaju rozumowanie również jest bardzo uproszczone. Abstrahuje ono od motywów działania sprawcy. Nie każde bezpośrednio następujące po czynie pierwszego sprawcy działanie drugiego sprawcy czynnej napaści na tego samego przełożonego lub starszego stopniem świadczy o jego woli skupienia się z pierwszym sprawcą i dokonania napaści wspólnymi siłami. Jakkolwiek - jeżeli brak dowodów na z góry ustalone wspólne działanie będące cechą skupienia - można się go niekiedy dopatrzyć z czynności konkludentnych, to jednak czynności te dają podstawę do przyjęcia skupienia i wspólnego działania tylko wtedy, gdy z nich wynika jedność pobudek lub motywów działania obu sprawców oraz chęć dołączenia się drugiego sprawcy do działania pierwszego.Oskarżony Jerzy O. zaatakował Alojzego J. z powodu jego szarpaniny z Janem M. Natomiast oskarżony Władysław W. uderzył świadka Alojzego J. nie jednocześnie i nie dlatego, żeby przyjść z pomocą Janowi M. lub dołączyć się do działań Jerzego O., lecz dlatego, że świadek Alojzy J. przyjął postawę bokserską w stosunku do oskarżonego Władysława W., który, obawiając się uderzenia, uprzedził - według swego mniemania - Alojzego J. i zadał mu cios. Inna więc była sytuacja i motywy działania oskarżonego Jerzego O., a inne zupełnie oskarżonego Władysława W. Każdy więc z nich działał w ramach własnego zamiaru i z innych pobudek, łączenie zatem ich działania tylko dlatego, że odbywało się tuż jedno po drugim, jest niesłuszne i niezgodne z treścią przepisu art. 124 § 1 k.k.W.P. Nie odpowiada ono bowiem pojęciu "skupienia się" i działania "wspólnymi siłami".Z tych powodów należało odrzucić kwalifikację prawną czynu oskarżonego Władysława W. z art. 124 § 1 k.k.W.P. Czyn jego natomiast wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 117 § 1 i 2 k.k.W.P. gdyż tylko wskutek uderzenia oskarżonego Władysława W. w okolicę ucha wynikło uszkodzenie ciała ("rana tłuczona, obficie brocząca krwią"). Do tego zresztą uderzenia oskarżony Władysław W. szczerze się przyznał. Oczywiście nie można tu mówić nawet o przekroczeniu obrony koniecznej, gdyż "postawa bokserska" pokrzywdzonego nie może być uznana za zaatakowanie czy chęć zaatakowania; mogła to być tylko postawa obronna pijanego osobnika po uderzeniu go.Odpowiednio do poczynionych ustaleń i kwalifikacji prawnej czynów należało złagodzić wymierzone oskarżonym kary. W stosunku do oskarżonego Jerzego O. należało wziąć pod uwagę z jednej strony jego dość dobrą opinię służbową, a z drugiej strony działanie w stanie nietrzeźwości. W stosunku zaś do oskarżonego Władysława W. należało wziąć pod uwagę jego karalność sądowa oraz słabą opinię służbową. Za słuszne jednocześnie należy uznać stanowisko Sądu I instancji co do tego, że obaj oskarżeni nie wykazali walorów, jakie powinny cechować podoficerów - wychowawców żołnierzy, i dlatego należy utrzymać orzeczoną przez Sąd I instancji karę dodatkową: degradację obu sprawców.
Powiązane orzeczenia
- Rw 919/65 1965-09-09Czy w przypadku braku możliwości ustalenia kolejności działań sprawców i ich współdziałania, kwalifikacja prawna czynu jako przestępstwa popełnionego w skupieniu (art. 124 § 1 k.k.W.P.) jest prawidłowa?
- Rw 171/64 1964-02-19Czy czyn żołnierzy polegający na zbiorowej czynnej napaści na przełożonego, który nie był poprzedzony uprzednią zmową, może być kwalifikowany jako przestępstwo z art. 124 § 1 k.k.W.P. w związku z art. 117 § 2 k.k.W.P.?
- Rw 549/67 1967-05-07Czy dla zastosowania art. 124 § 1 k.k.W.P. (odpowiedzialność kwalifikowana za czynną napaść wspólnymi siłami) konieczne jest uprzednie porozumienie sprawców?
- Rw 497/62 1962-05-29Czy czyn żołnierza polegający na wspólnym pobiciu przełożonego, który wcześniej zabrał im czapki, może być kwalifikowany jako zbrodnia wojskowa z art. 124 § 1 w związku z art. 117 § 1 i 2 k.k.W.P.?
- Rw 533/67 1967-06-22Czy spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała przez sprawcę czynnej napaści na przełożonego lub starszego w stopniu wojskowym, będące znamieniem kwalifikowanego typu przestępstwa z art. 117 § 2 k.k.W.P., może stanowić oko…
Powołane przepisy
art. 117 § 1art. 124 § 1 KKart. 275 § 1art. 117 § 1 KKart. 124 KK§ 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.