I CR 234/60

PostanowienieIzba Cywilna1960-11-18

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy naruszenie praw autorskich poprzez przywłaszczenie autorstwa dzieła i plagiat artykułu uzasadnia zasądzenie odszkodowania i publikację wyroku?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pozwany naruszył prawa autorskie powoda, przywłaszczając sobie autorstwo książki w 40% i publikując artykuł będący plagiatem pracy powoda. Sąd oparł się na opinii biegłych, którzy określili wkład powoda na 40% i potwierdzili plagiat artykułu. Pozwany, mimo początkowych ustaleń o współautorstwie i późniejszych prób usprawiedliwienia, nie mógł skutecznie twierdzić, że powód nie miał legitymacji do dochodzenia praw autorskich. Sąd zasądził odszkodowanie w wysokości 7.000 zł i zezwolił na publikację wyroku.
Stan faktyczny
Powód dochodził od pozwanego odszkodowania za naruszenie praw autorskich. Pozwany przywłaszczył sobie autorstwo książki powoda w 40% i opublikował pod swoim nazwiskiem artykuł, który przepisał z rękopisu powoda. Sąd Wojewódzki ustalił, że strony pierwotnie planowały wspólne autorstwo książki, ale pozwany później odebrał rękopis, uzupełnił go i wydał jako swoje wyłączne dzieło. Sąd oparł się na opinii biegłych, którzy potwierdzili naruszenie praw autorskich i określili wkład powoda na 40%.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję pozwanego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Ignatowicz. Sędziowie: A. Meszorer (sprawozdawca), H. Jaślan.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Mariana N. przeciwko Wacławowi T., po rozpoznaniu rewizji pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 12 listopada 1959 r.,oddalił rewizję.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy ustalił, że Wacław T. naruszył autorskie dobro osobiste powoda Mariana N. w ten sposób, że przywłaszczył sobie w 40% autorstwo książki powoda wydanej w 1953 r., bo pominął nazwisko powoda jako współautora przy wydaniu książki, nie podał go nawet jako źródła i nie wskazał go jako autora części zdjęć i dostawcą, rysunków wykonanych przez Zuzannę K., oraz w ten sposób, że w sierpniu 1952 r. umieścił w miesięczniku "K." pod swoim nazwiskiem jako autora artykuł pod tytułem "Metodyka szkolenia w zakresie kajakarstwa", który z minimalnymi i nieistotnymi zmianami przepisał z rękopisu powoda. Ponadto Sąd Wojewódzki zezwolił powodowi na ogłoszenie treści wyroku w piśmie "K." lub "S." na koszt pozwanego i zasądził od pozwanego na rzecz powoda 7.000 zł z 8% od dnia 19 października 1953 r., oddalając powództwo w pozostałej części.Sąd Wojewódzki wyszedł z następujących założeń:Na Radzie Trenerów Sportu Kajakowego w dniu 4 listopada 1951 r. omawiano potrzebę wydania książki o kajakarstwie. Na następnej Radzie Trenerów w dniu 9 grudnia 1951 r. pozwany dał do oceny niektórym kolegom rękopis projektowanej książki "Zasady kajakowania". Praca ta nie nadawała się do druku bez dodatkowego opracowania przez fachowca. Były sugestie, aby powód pomógł pozwanemu w opracowaniu tej książki. Pozwany wkrótce porozumiał się z powodem co do wspólnego opracowania książki, przy czym każdy z nich miał opracować poszczególne rozdziały książki, a obaj będą figurowali jako współautorzy i podzielą się uzyskanym honorarium.Przez pewien czas strony przygotowywały rękopisy utrzymując ze sobą stały kontakt. Koledzy stron i ich władzę wiedzieli o tej współpracy. Sekcja Sportu Kajakowego G.K.K.F. umieściła w planie na rok 1952 wydawnictwo "Zasady Kajakowania", podając jako autorów Wacława T. i Mariana N.Po przygotowaniu rękopisu strony złożyły go w Wydziale Wydawnictw G.K.K.F. w dniu 5 kwietnia 1952 r., przy czym pokwitowanie wystawiono na nazwisko Mariana N.Wydział Wydawnictw zlecił Antoniemu M. opracowanie recenzji tej książki. Jeszcze z listu pozwanego z dnia 10 lipca 1952 r. pisanego do powoda wynika, że wydanie omawianej książki jest w interesie obu stron i że wkrótce książka będzie wydana i mogą spodziewać się gotówki.W tym czasie, bo w sierpniu 1952 r., ukazał się artykuł pozwanego "Metodyka szkolenia w zakresie kajakarstwa" w "K". Powód uważał, że artykuł jest jego pracą i na tym tle powstało między stronami nieporozumienie. Po recenzji red. M., który sugerował uzupełnienie pracy rozdziałem o turystyce, pozwany sam odebrał rękopis, uzupełnił go, a następnie zawarł umowę wydawniczą ze Spółdzielnią Wydawniczą "S i T", podając siebie za wyłącznego autora książki.Ponieważ powszechnie było wiadome, że nad książką wspólnie pracowali powód i pozwany, wydawnictwo z ostrożności zażądało od pozwanego podpisania oddzielnej deklaracji, że jest on wyłącznym autorem książki.Powyższe ustalenia wynikają z zeznań świadków.Po ukazaniu się omawianej książki w sprzedaży zarówno powód, jak i jego koledzy po przeczytaniu stwierdzili, że są tam umieszczone rozdziały opracowane przez powoda z małymi przeróbkami, a niektóre są dosłownie przepisane. Powód miał różne zdjęcia, na podstawie których świadek Zuzanna K. robiła na jego zlecenie rysunki; rysunki te zostały umieszczone w książce wydanej przez pozwanego. Został tam też umieszczony rysunek robiony przez świadka M.Prezydium Rady Trenerów na posiedzeniu w dniu 14 lutego 1954 r. stwierdziło, że wydana książka jest pracą zbiorową powoda i pozwanego.Po ukazaniu się książki pozwany uznawał częściowo roszczenia powoda, skoro proponował mu 25% uzyskanego honorarium.Wobec tych niewątpliwych ustaleń bez znaczenia są zeznania świadków P. i F., według których pierwotny rękopis pozwanego nadawał się do wydania.Dla dokładnego ustalenia wkładu pracy powoda w omawianej książce Sąd powołał biegłych.W swej opinii, dokładnie i wnikliwie opracowanej, biegli stwierdzili naruszenie praw autorskich powoda w książce pozwanego i określili wkład pracy powoda na 40%, a pozwanego na 60%. Zdaniem biegłych artykuł w miesięczniku "K." jest plagiatem z partii książek opracowanych bądź gruntownie przepracowanych przez powoda.Opinia biegłych jest zgodna z ustaleniami wynikającymi z zeznań świadków i dlatego należy ją przyjąć jako trafną i miarodajną.Pozwany nie zaprzeczył, że otrzymał tytułem honorarium 15.000 zł i za artykuł 1.000 zł.Wkład powoda w opracowanie książki wynosił 40%, wobec czego przysługuje mu część honorarium równające się kwocie 6.000 zł. Za artykuł umieszczony w "K." całe honorarium należy się powodowi.Łącznie należało zasądzić na rzecz powoda 7.000 zł.Sąd nie uwzględnił żądań pozwu co do umieszczenia ogłoszeń w pismach sportowych, natomiast zezwolił powodowi na ogłoszenie treści wyroku w pismach "K." lub "S.".Ogłoszenia proponowane w pozwie byłyby obecnie nieaktualne, natomiast powód może uzyskać zadośćuczynienie za naruszenie swych praw autorskich przez ogłoszenie treści wyroku lub odpowiedniej części w jednym z poczytnych pism sportowych.Z tych względów na zasadzie art. 10, 11, 15, 52, 53 § 1 i 56 prawa autorskiego Sąd orzekł jak w sentencji.W rewizji pozwany wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Skarżący zarzuca naruszenie przepisów postępowania wskutek nierozpatrzenia wszechstronnie materiału sprawy i nieuzupełnienia tego materiału oraz niesłusznego uznania sprawy za dojrzałą do rozstrzygnięcia, przy czym rewizja podnosi, że dotyczy to głównie opinii biegłych, która wykazuje nieobiektywność i jest niewszechstronna. Pogląd na to, że zachodzi jak najdalej idąca wątpliwość co do obiektywności opinii biegłych, skarżący uzasadnia tym, że biegli przywiązują na przykład specjalną wagę do okoliczności, iż pozwany złożył dodatkowy wykaz źródeł po 6 latach od wytoczenia procesu, z czego wyciągają wniosek, że źródła te były pozwanemu przedtem nie znane i nie wykorzystane w momencie pisania książki.Zarzut powyższy co do braku obiektywności opinii biegłych jest chybiony, skoro biegli słusznie mogli przyjąć, że pomimo istnienia w literaturze przedmiotu źródeł, których wykaz złożył pozwany po 5 latach trwania procesu, pozwany czerpał materiał nie z tych źródeł, lecz - jak to podali w poprzedniej opinii - z tekstu należącego do powoda, a to tym bardziej, że - jak wynika z poprzedniej opinii biegłych - sam pozwany przyznał, że np. Rozdział III w całości należy w pierwszej części do powoda, a Podrozdział "Style" prawie w całości jest powoda. Skoro biegli stwierdzili, że zbieżności, jakie pozwany udowodnił złożeniem dodatkowego wykazu źródeł, nie sięgają nawet jednego procentu tekstu drukowanego, to trudno biegłemu zarzucać brak obiektywizmu w przyjęciu, iż pozwany złożył dodatkowy wykaz źródeł po wielu latach trwania procesu, a to tym bardziej, gdy sam pozwany wobec biegłych przyznał, że całe partie materiału niemal w całości bądź w częściach należą do powoda.Twierdzenie, że części książki, których autorstwo przypisuje sobie powód, nie pochodzą od powoda, ale są zaczerpnięte całkowicie z innych utworów, o tyle nie może odnieść skutku, że stosownie do korespondencji powołanej przez Sąd Wojewódzki sam pozwany w liście do powoda z dnia 10 lipca 1952 r. pisał o książce jako dziele obu stron ("książka nasza jest na bardzo dobrej drodze i już nic zmienić się nie może (...) na 10-go sierpnia możemy spodziewać się gotówki"). Gdy zatem pozwany, jak obecnie twierdzi, dawno znał źródła, na które obecnie się powołuje, a pomimo to opracowanie partii książki przez powoda przy korzystaniu z tych źródeł uznał za część wspólnej książki stron, to nie może obecnie twierdzić skutecznie, że powód nie ma legitymacji do dochodzenia praw autorskich z tej przyczyny, iż posługiwał się innymi źródłami, a to tym bardziej, gdy z opinii biegłych wynika, że obie strony korzystały z różnych źródeł, pozwany zaś nie twierdził nigdy przedtem ani też nie twierdził na rozprawie rewizyjnej, aby powód ograniczył się do dosłownego mechanicznego przepisywania źródeł.W tych warunkach nie zachodziła potrzeba konfrontowania tekstu książki z tekstami źródeł przez pozwanego wskazanych, powodowi zaś, wbrew mniemaniu pozwanego, przysługuje legitymacja do występowania przeciwko pozwanemu w tej sytuacji, gdy pozwany, jak to formułuje w rewizji, korzystał "z odnośnych źródeł poprzez maszynopis powoda".Skoro biegli uznali, że wkład pracy powoda w książkę wynosi tylko 40%, a pozwanego 60%, to nie było żadnej podstawy do dalszego jeszcze uwzględnienia specjalnego wkładu pracy, który by polegał na wystąpieniu z projektem książki, albowiem wystąpienie z projektem książki nie stanowi jeszcze żadnego utworu, tym bardziej że samodzielne opracowanie pierwszego projektu opracowanego przez samego pozwanego nie nadawało się do wydania i konieczna była współpraca powoda.Dlatego też i jeśli zważyć ponadto, że z zeznania świadka S. wynika, iż po ukazaniu się książki powód miał propozycję od pozwanego, że pozwany przyznaje mu 25% honorarium za książkę, słusznie Sąd Wojewódzki uznał zeznania świadków P. i F. za nie mające znaczenia dla sprawy, skoro zeznania, te wbrew zebranemu materiałowi miałyby wskazywać na to, że projekt pozwanego (a więc wersja opracowana przez pozwanego) nadawał się do przyjęcia. Skarżący w rewizji w ogóle nie podaje tego, na jakie okoliczności miałyby być dowodem zeznania wspomnianych świadków. W tych warunkach zarzut pominięcia zeznań tych świadków należało uznać za bezpodstawny.Zarzut nieuwzględnienia zeznań świadka F. jest chybiony, skoro Sąd Wojewódzki zeznanie tego świadka rozważył i przytoczył, że zgodnie z zeznaniem tego świadka udział pozwanego w książce mógł wynosić maksimum 60%, a to łącznie z opracowaniami świadka F., przy czym to oszacowanie zbieżne jest z opinią biegłych co do udziału pozwanego, co zresztą Sąd Wojewódzki podkreśla.Skarżący w ogóle nie wspomina o tym, jakie okoliczności stwierdzone przez świadka F. nie zostały uwzględnione.Twierdzenie skarżącego, że współautorstwo powoda było narzucone, nie znajduje dostatecznego uzasadnienia w zebranym materiale, zwłaszcza że pozwany nie tylko w pismach swych do powoda określał dzieło jako wspólne, lecz rzeczywiście skorzystał z wyników pracy autorskiej powoda, a następnie po ukazaniu się książki przyznawał powodowi 25% honorarium, na którą to ostatnią okoliczność wskazał świadek S. W związku z tezą biegłych, że obie strony korzystały także z innych źródeł, zarzuty naruszenia prawa materialnego wskutek nieprzeprowadzenia dowodu, czy praca przypisana powodowi stanowi jego myśl twórczą, nie zasługują na uwzględnienie. Skoro pozwany w sprzeciwie oświadczył, że praca jest wyłącznie jego pióra, a następnie wobec biegłych przyznał, że pewne partie książki niemal w całości stanowią tekst powoda, to nie może on obecnie zarzucać, że nawet te partie nie stanowią przejawu myśli powoda, jakkolwiek wydał je bez wskazania źródeł jako przejaw myśli własnej pomimo określenia w korespondencji z powodem książki jako wspólnej.Gdy zatem pozwany zawarł umowę co do współautorstwa książki i podniósł następnie, że znane mu były wszystkie źródła, na podstawie których wszystkie partie książki zostały opracowane, to nie może twierdzić, że ma on wyłączne prawa autorskie do całej książki, jakkolwiek korzystał z pracy współautora i wbrew umowie naruszył prawa tego współautora przywłaszczając je. To postępowanie pozwanego narusza normę art. 10 prawa autorskiego, albowiem prawo autorskie do poszczególnych części dzieła zbiorowego przysługuje ich twórcom, natomiast w myśl art. 11 prawa autorskiego współtwórcom przysługuje prawo autorskie łącznie. Oczywiście nie może być mowy o tym, ażeby praca powoda nie miała cech samodzielnej twórczości, nawet pomimo korzystania z pewnych źródeł, skoro biegli podnoszą, że opracowanie książki wymagało konsultacji fachowca (z czego zdawał sobie sprawę pozwany, szukając współpracy właśnie z powodem), oraz wskazują, że powód nie tylko przejrzał i poprawił część opracowaną przez pozwanego bądź dla pozwanego, ale także opracował nowe materiały i dostarczył częściowo materiału ilustracyjnego.Wreszcie należy zauważyć, że rewizja nie podważa w ogóle ustaleń dotyczących plagiatu, jakiego dopuścił się pozwany, ogłaszając artykuł w czasopiśmie "K.".Z tych zasad Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 10art. 11§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.