2 CR 332/61

PostanowienieIzba Cywilna1961-10-02

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną pracownikowi przez innego pracownika w wyniku pobicia, które nastąpiło przy sposobności wykonywania czynności służbowych, a nie przy ich bezpośrednim wykonywaniu?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pracodawca nie ponosi odpowiedzialności na podstawie art. 145 k.z. za szkodę wyrządzoną pracownikowi przez innego pracownika w wyniku pobicia, jeśli zdarzenie to nastąpiło przy sposobności wykonywania czynności służbowych, a nie przy ich bezpośrednim wykonywaniu. Odpowiedzialność pracodawcy na podstawie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. może być jednak uzasadniona, jeśli pracodawca naruszył obowiązki wynikające z przepisów o ochronie zdrowia i życia pracowników, np. poprzez zignorowanie skarg pracownika na agresywne zachowanie współpracownika i zmuszanie go do pracy w niebezpiecznych warunkach.
Stan faktyczny
Powód, pomocnik maszynisty, został uderzony i popchnięty przez maszynistę D. podczas wykonywania obowiązków służbowych, co spowodowało u niego pęknięcie kręgosłupa i 50% niezdolność do pracy. Powód dochodził od pracodawcy (PKP) zasądzenia skapitalizowanej renty i zadośćuczynienia. Pracodawca podnosił, że nie ponosi odpowiedzialności, gdyż czyn D. był przestępstwem popełnionym poza zakresem obowiązków służbowych. Sąd Wojewódzki częściowo uwzględnił powództwo, opierając odpowiedzialność na art. 145 k.z. i wadliwym uzasadnieniu. Sąd Najwyższy uchylił częściowo uzasadnienie, ale utrzymał odpowiedzialność pracodawcy na innej podstawie prawnej.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję strony pozwanej, utrzymując w mocy zaskarżony wyrok, choć z częściowo odmiennym uzasadnieniem prawnym.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Kazimierza O. przeciwko Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w W., po rozpoznaniu rewizji strony pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 15 września 1960 r. rewizję oddalił.Uzasadnienie faktycznePowód pracował w pozwanej dyrekcji PKP w charakterze pomocnika maszynisty. W dniu 10 czerwca 1956 r. w tym charakterze pomagał maszyniście L.D. w prowadzeniu lokomotywy z N. do W. W czasie jazdy D. kierując się niechęcią do powoda bez żadnej szczególnej przyczyny uderzył i popchnął powoda w sposób tak nieszczęśliwy, że powód doznał pęknięcia kręgosłupa. Za czyn ten D. został skazany w postępowaniu karnym. Powód na skutek uszkodzenia ciała stał się w 50% niezdolny do pracy zarobkowej.Na podstawie powyższego stanu faktycznego powód żądał w pozwie zasądzenia od pozwanej kwoty 70 000 zł tytułem skapitalizowanej renty oraz 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia.Pozwana Dyrekcja PKP wniosła o oddalenie powództwa, podnosząc, że w ramach art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin kolej nie odpowiada za skutki wypadku, którego przyczyną jest nie naruszenie z jej strony obowiązków wynikających z przepisów o ochronie zdrowia i życia pracowników, lecz czyn bezprawny innego pracownika. Zdaniem strony pozwanej, nie może ona ponosić odpowiedzialności za skutki wypadku powoda również i na podstawie art. 145 k.z., albowiem pobicie powoda przez D. miało miejsce nie przy wykonywaniu, lecz z okazji wykonywania powierzonych D. czynności.Sąd Wojewódzki, uwzględniając powództwo częściowo, zasądził na rzecz powoda kwotę 12 000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz rentę miesięczną w wysokości po 686,14 zł za czas od 12 grudnia 1956 r. do 30 czerwca 1958 r., po 457,60 za okres następny do 30 września 1959 r. oraz po 261,43 zł od dnia 1 października 1957 r., resztę zaś żądań pozwu oddalił.Sąd Wojewódzki przyjął odpowiedzialność.strony pozwanej za skutki wypadku na podstawie art. 145 k.z. wobec ustalenia, że D. przy wykonywaniu swych obowiązków służbowych uderzył powoda, który był jego podwładnym, oraz że powód bezpośrednio przed wypadkiem zwracał się ze skargą do kierownika pociągu i do dyżurnego ruchu, zwracając uwagę na niewłaściwe zachowanie się D. i prosząc o interwencję.W odniesieniu do wysokości roszczeń Sąd Wojewódzki zasądzając rentę oparł się na ustaleniu, że zarobki powoda wynosiły przed wypadkiem 1307,14 zł oraz że wypłacona powodowi renta z ZUS w kolejnych okresach wynosiła: do dnia 1 lipca 1958 r. - 621 zł, do dnia 1 października 1959 r. - 849,64 zł oraz od 1 października 1959 r. - 1045,71 zł. Zasądzając rentę uzupełniającą w wysokości całej różnicy pomiędzy utraconymi zarobkami a rentą ZUS, Sąd Wojewódzki uznał, że powód, mimo utraty zdolności do pracy tylko w 50%, na skutek pewnych zmian psychicznych, będzie miał znaczne trudności w znalezieniu odpowiedniej dla siebie pracy i będzie musiał ograniczyć się do zarobków dorywczych. Nie uwzględnił przy tym Sąd ewentualnych wyższych zarobków, jakich powód w miarę czasu mógł się spodziewać, gdyby nie uległ wypadkowi, wychodząc z założenia, że tę dalszą różnicę powód zdoła wyrównać dorywczymi zarobkami. Określając wysokość zadośćuczynienia, Sąd Wojewódzki wziął pod uwagę, że powód doznał cierpień fizycznych i pomimo upływu dłuższego okresu czasu od chwili wypadku - odczuwa nadal dolegliwości w związku z obrażeniami doznanymi w dniu 10 czerwca 1956 r. Zmiany psychiczne, będące również skutkiem wypadku, utrudniają powodowi współżycie z ludźmi, znalezienie pracy i są dla niego przykrymi dolegliwościami. Należy dodać, że powód jest człowiekiem młodym, miał zawód, w związku z wypadkiem w pewnym stopniu zmalały jego szansę życiowe, możliwości awansowania.W rewizji od powyższego wyroku strona pozwana wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w części zasądzającej powództwo lub jego zmianę i oddalenie powództwa w całości, zarzucając Sądowi Wojewódzkiemu naruszenie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. oraz art. 145, 157, 158 i 261 § 2 k.z. przez:1)błędne przyjęcie odpowiedzialności Kolei za skutki pobicia powoda przez innego pracownika,2)nierozważenie przyczyn pobicia i pominięcie dowodów z akt dochodzenia władz kolejowych, wskazujących na to, że powód był trudnym pracownikiem i swoim zachowaniem się przyczynił do powstania zajścia z D., oraz że zaburzenia systemu nerwowego powoda nie są następstwem obrażeń doznanych w czasie zajścia, lecz były przyczyną samego zajścia,3)błędne przyjęcie za podstawę określenia wysokości renty zarobków powoda brutto za miast netto,4)przyznanie powodowi pełnej renty wyrównawczej mimo ustalenia, że powód utracił zdolność do pracy tylko w 50% i że może częściowo zarobkować, oraz dowolne przyjęcie, iż zarobki powoda będą wynosić tyle, ile wyniosłaby podwyżka zarobków, jakiej mógł się powód spodziewać, mimo braku jakichkolwiek ustaleń zarówno, co do wysokości zarobków, jakie może osiągać powód, pracując jako ślusarz fachowiec, jak i co do możliwości uzyskania przez powoda wyższych zarobków na kolei, gdyby nie uległ wypadkowi, zdaniem strony skarżącej powód nie mógłby uzyskać awansu ani podwyżki płacy wobec braku potrzebnego wykształcenia i wobec ujemnej opinii w pracy,5)przyznanie renty za cały okres po wypadku, mimo że powód przebywał jakiś czas w więzieniu.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje. W zasadzie nie można odmówić słuszności zapatrywaniu skarżącego, że na skutek pobicia pracownika w czasie pracy przez współpracownika lub nawet zwierzchnika pracodawca nie odpowiada ani na podstawie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r., ani też z mocy art. 145 k.z.W odniesieniu do pierwszej podstawy fakt pobicia, choć przedstawia dla pracownika niebezpieczeństwo, nie może być oceniony jako naruszenie przepisów o bezpieczeństwie pracy. Jak wynika z brzmienia art. 24 cyt. dekretu wina pracodawcy warunkująca jego odpowiedzialność za szkodę doznaną przez pracownika polegać musi na naruszeniu obowiązków wynikających z przepisów o ochronie zdrowia i życia pracowników. Zgodnie z przyjętą w orzecznictwie sądowym wykładnią cyt. przepisu dekretu naruszenia tych obowiązków dopuścić się może zarówno organ pracodawcy, jak i każdy pracownik, a nawet osoba działająca na podstawie umowy zlecenia. Sam czyn jednak powodujący powstanie odpowiedzialności pracodawcy polegać musi na naruszeniu obowiązków ciążących na tych osobach na podstawie łączącego ich z pracodawcą stosunku prawnego (np. sprawowanie funkcji organu, umowy o pracę, zlecenia). Do takich czynów nie można jednak zaliczyć przestępstwa, jakiego dopuszcza się pracownik (organ, osoba działająca na podstawie umowy zlecenia) w stosunku do innego pracownika, choćby swego podwładnego, poza granicami swych obowiązków i uprawnień służbowych.Z tej przyczyny przedsiębiorstwo nie będzie odpowiadać za szkodę spowodowaną zabójstwem, jakiego dopuszcza się dyrektor w stosunku do podległego mu pracownika w czasie jego pracy. Podobna pod względem prawnym sytuacja zachodzi w sprawie niniejszej, gdy chodzi o ocenę czynu maszynisty D., polegającego na spowodowaniu uszkodzenia ciała powoda.Jeśli chodzi o przepis art. 145 k.z., wchodzi on w zastosowanie również przy ocenie odpowiedzialności na podstawie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. i właśnie pozwala na przyjęcie tej odpowiedzialności w przypadkach, gdy winy naruszenia obowiązków wynikających z przepisów bhp dopuszcza się nie organ, lecz podwładny przedsiębiorstwa. Przepis art. 145 k.z. ma tu więc zastosowanie niejako zawężane do granic winy kwalifikowanej podwładnego przewidzianej w art. 24 dekretu. Trafne jest więc stanowisko rewidującego, że gdy chodzi o inne zawinienie podwładnych wyrządzające szkodę pracownikowi, pracodawca odpowiedzialności nie ponosi z tej racji, że nie mieszczą się one w art. 24 dekretu.Niezależnie od tego, gdyby nawet zająć stanowisko przeciwne, że pracodawca odpowiada na zasadzie art. 145 k.z. za zawinione czyny podwładnych wyrządzające pracownikowi szkodę na zdrowiu, a nie przewidziane w art. 24 dekretu, to i w tym przypadku należy się zgodzić z poglądem skarżącego, że gdy chodzi o pobicie jednego pracownika przez drugiego, wyrządzenie szkody ma tu miejsce nie przy wykonywaniu powierzonej czynności, lecz przy sposobności jej wykonania, i ta już okoliczność sama przez się również wyłącza odpowiedzialność z mocy art. 145 k.z., odmienne zaś stanowisko zaskarżonego wyroku uznać należy za błędne.Mimo trafności powyższych poglądów rewidującego omawiany zarzut rewizji jest jednak w ostatecznym wyniku z innych przyczyn chybiony.Jak wynika z niewadliwych i w rewizji niekwestionowanych ustaleń zaskarżonego wyroku, powód na stacji O. zgłosił się do dyżurnego ruchu oraz do kierownika pociągu ze skargą, że maszynista D. wygania go z pociągu i grozi, że będzie go bić, i w związku z tym nie chciał jechać dalej na parowozie. Na dalszej stacji w N. powód uskarżał się, że został przez D. uderzony, po czym dalszą drogę odbył już nie na parowozie, lecz w wagonie. Zarówno kierownik pociągu, jak i dyżurny ruchu w O. zbagatelizowali skargi powoda i nie zajęli właściwego stanowiska, narażając powoda na niebezpieczeństwo, które okazało się realne. W tych okolicznościach trafnie dopatruje się Sąd Wojewódzki winy Kolei w rozumieniu art. 24 dekretu, polegającej na przydzieleniu powoda do pracy pod zwierzchnictwem osoby, której zachowanie groziło niebezpieczeństwem dla zdrowia powoda, o czym kierownik pociągu i dyżurny ruchu wiedzieli ze skarg powoda. Wprawdzie nie miało tu miejsca naruszenie konkretnego przepisu aktu ustawodawczego z zakresu bhp, jednak w okolicznościach w sprawie ustalonych, gdy powód zmuszony był pracować w jednym małym zamkniętym pomieszczeniu na parowozie, będącym w ruchu, ze zwierzchnikiem, który, obojętnie z jakich powodów, grozi powodowi pobiciem, ignorowanie skarg powoda i zmuszanie go do dalszej pracy w tych warunkach pozwala na ocenę, że nastąpiło tu ze strony pozwanej naruszenie zwykłych, znanych z doświadczenia życiowego zasad ostrożności, równoznaczne, w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego, z naruszeniem przepisów o bezpieczeństwie pracy. Również nie budzi wątpliwości związek przyczynowy pomiędzy powyższym uchybieniem a powstaniem szkody.Twierdzenie skarżącego, że niemożliwa była zmiana w czasie trasy i że powód obowiązany był zameldować o swych obawach przed rozpoczęciem podróży, jest o tyle nietrafne, że na dalszej, również przejazdowej stacji N., powód już po pobiciu, został zwolniony z pracy na parowozie, co świadczy, że w drodze zmiana taka jest możliwa, co zaś się tyczy drugiej okoliczności, to ani z materiału w sprawie, ani nawet z twierdzeń skarżącego nie wynika, by groźby ze strony D. wobec powoda miały miejsce przed rozpoczęciem podróży.W tym stanie Sąd Wojewódzki mimo częściowego błędnego uzasadnienia trafnie przyjął odpowiedzialność kolei na podstawie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r., wobec czego pierwszy zarzut rewizji okazał się chybiony.Również drugi zarzut rewizji nie może odnieść skutku.Skoro skarżący nie twierdził w postępowaniu cywilnym, by D. miał zeznać jakieś nowe okoliczności, pominięcie dowodu z przesłuchania go w charakterze świadka nie mogło mieć wpływu na wynik sprawy i zarzut w tym przedmiocie nie stanowi usprawiedliwionej podstawy rewizyjnej. To samo dotyczy gołosłownego twierdzenia w rewizji, że zaburzenia systemu nerwowego powoda istniały przed wypadkiem i czyniły go trudnym we współpracy. Materiał w sprawie takich okoliczności nie zawiera.Chybione są również pozostałe zarzuty rewizji kwestionujące wysokość przyznanych powodowi roszczeń.Trafne jest stanowisko Sądu Wojewódzkiego, który za podstawę obliczenia wysokości renty przyjął zarobki powoda brutto. Według przepisów ustawy o podatku od wynagrodzeń (Dz. U. z 1949 r. Nr 7, poz. 41), podatnikiem jest pracownik, zatem otrzymuje on zawsze wynagrodzenie pełne, tj. brutto i z tego wynagrodzenia podatek pobiera Państwo. Jedynie w celu usprawnienia techniki ściągania podatku pracodawca ma obowiązek potrącania podatku i wypłacania władzy finansowej. Sprawa pobierania podatku dotyczy więc stosunku Państwa do obywatela, w stosunku zaś do pracodawcy pracownik jest odbiorcą całego wynagrodzenia bez potrącenia podatku. Określając więc wysokość szkody polegającej na utracie zarobku, należy brać za podstawę pełne wynagrodzenie. Okoliczność, że renty są wolne od opodatkowania, stanowi dobrodziejstwo ze strony Państwa w stosunku do rencisty i stanowi jego osobistą korzyść. Obliczenie renty wyrównawczej według wysokości wynagrodzenia po potrąceniu podatku pozbawiałoby pracownika korzyści, jaką przyznało mu Państwo, zwalniając go od podatku, i korzyść tę dawało osobie zobowiązanej do odszkodowania, takie zaś stanowisko jest nie do przyjęcia.Przyznanie powodowi pełnej renty wyrównawczej mimo 50% niezdolności do pracy uzasadnił Sąd Wojewódzki należycie tym, że powód będąc zdatnym tylko do pracy lekkiej i o niepełnym wymiarze godzin oraz ze względu na zmiany psychiczne i stąd łatwość popadania w konflikty z otoczeniem - będzie miał w praktyce znaczne trudności w uzyskaniu odpowiedniej pracy i nie będzie mógł liczyć na stałą pracę. Również usprawiedliwione jest wbrew mniemaniu skarżącego uwzględnienie przez Sąd Wojewódzki możliwości awansu powoda oraz podniesienia zarobków w przyszłości, gdyby nie uległ wypadkowi. Okoliczność, że powód nie mógł awansować u pozwanego, nie wyłącza możliwości uzyskania lepszych warunków u innego pracodawcy, a fakt, że powód był fachowcem, pozwalał na prawidłowy wniosek, że mógłby liczyć w przyszłości na wyższe zarobki. Skwitowanie tej sperandy z obecnymi możliwościami zarobkowymi powoda ma charakter może zbyt przybliżony i hipotetyczny, jednak w świetle zasad doświadczenia życiowego nie jest niedopuszczalne, a w konkretnych okolicznościach sprawy niniejszej jest słuszne, jeśli zważyć, że obie możliwości, które Sąd Wojewódzki wzajemnie zniósł, nie mogą być dostatecznie ściśle określone i opierają się na prawdopodobieństwach.Stanowisko swoje mógł Sąd Wojewódzki oprzeć na przepisie art. 330 k.p.c.Ostatnia wreszcie podniesiona w rewizji okoliczność dotycząca pobytu powoda w więzieniu, jest okolicznością nie podnoszoną w pierwszej instancji, a przeto w świetle art. 18 ustawy z dnia 20 lipca 1950 r. rozważenia nie wymaga wobec niewykazania, że pozwany nie mógł jej wskazać w Sądzie Wojewódzkim.Skoro powód na rozprawie rewizyjnej przyznał, że przebywał w więzieniu przez kilka miesięcy, uznać należy, że tak krótki okres czasu nie może wpływać na zmianę wysokości renty.Z tych wszystkich przyczyn należało z mocy art. 383 k.p.c. rewizję oddalić.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 24art. 145art. 330 KPCart. 18art. 383 KPC§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.