I OSK 786/14
WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2015-10-09
Skład orzekający: Jolanta Rajewska, Jolanta Rudnicka, Mirosław Gdesz
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy okres pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym w charakterze domownika, przypadający na czas nauki szkolnej, może zostać zaliczony do wysługi lat policjanta, od której zależy wzrost uposażenia zasadniczego?Ratio decidendi
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Komendanta Głównego Policji, uznając, że wyrok WSA w Warszawie uchylający rozkazy odmawiające zaliczenia okresu pracy w gospodarstwie rolnym do wysługi lat policjanta, odpowiada prawu. Sąd podkreślił, że praca w gospodarstwie rolnym w charakterze domownika, nawet jeśli wykonywana w czasie nauki szkolnej, może zostać zaliczona do wysługi lat, o ile zostanie wykazany jej stały charakter i istotne znaczenie dla funkcjonowania gospodarstwa. Wymaga to jednak szczegółowych ustaleń faktycznych, które nie zostały dotychczas dokonane.Stan faktyczny
A. K., policjant, wnioskował o zaliczenie do wysługi lat okresu pracy w charakterze domownika w indywidualnym gospodarstwie rolnym rodziców w latach 1988-1991. Organy Policji odmówiły, uznając, że w tym okresie A. K. uczęszczał do szkoły i mógł jedynie doraźnie pomagać w gospodarstwie. WSA w Warszawie uchylił decyzje organów, uznając, że praca w gospodarstwie mogła mieć charakter stały. Komendant Główny Policji złożył skargę kasacyjną, kwestionując ocenę dowodów i wykładnię prawa przez WSA.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną Komendanta Głównego Policji.Pełny tekst orzeczenia
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia NSA Jolanta Rajewska (spr.), Sędzia NSA Jolanta Rudnicka, Sędzia del. WSA Mirosław Gdesz, Protokolant starszy asystent sędziego Joanna Ukalska, po rozpoznaniu w dniu 9 października 2015 r. na rozprawie w Izbie Ogólnoadministracyjnej skargi kasacyjnej Komendanta Głównego Policji od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 9 stycznia 2014 r. sygn. akt II SA/Wa 1689/13 w sprawie ze skargi A. K. na rozkaz personalny Komendanta Głównego Policji z dnia [...] lipca 2013 r. nr [...] w przedmiocie odmowy przyznania prawa do wzrostu uposażenia zasadniczego z tytułu wysługi lat za okres pracy w gospodarstwie rolnym oddala skargę kasacyjną
Wyrokiem z dnia 9 stycznia 2014 r. sygn. akt II SA/Wa 1689/13 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (dalej WSA w Warszawie) w sprawie ze skargi A. K. na rozkaz personalny Komendanta Głównego Policji z dnia [...] lipca 2013 r. nr [...] w przedmiocie odmowy przyznania prawa do wzrostu uposażenia zasadniczego z tytułu wysługi lat za okres pracy w gospodarstwie rolnym uchylił zaskarżony rozkaz personalny i utrzymany nim w mocy rozkaz personalny z dnia [...] czerwca 2013 r. nr [...] oraz orzekł, że zaskarżony rozkaz personalny nie podlega wykonaniu w całości.
Wyrok został wydany w następującym stanie faktycznym i prawnym sprawy.
Raportem z dnia [...] kwietnia 2013 r. A. K. zwrócił się do [...] Komendanta Wojewódzkiego Policji w K. o zaliczenie mu do wysługi lat okresów pracy w charakterze domownika w indywidualnym gospodarstwie rolnym rodziców od dnia 6 kwietnia 1988 r. do dnia 31 września 1991 r.
[...] Komendant Wojewódzki Policji w K. rozkazem personalnym z dnia [...] czerwca 2013 r. nr [...] odmówił przyznania A. K. prawa do wzrostu uposażenia zasadniczego z tytułu wysługi lat za okres pracy w gospodarstwie rolnym, wskazując, że we wnioskowanym okresie wymieniony uczęszczał do szkoły ponadpodstawowej. Mógł zatem pomagać rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa rolnego, ale czynności te z uwagi na zajęcia szkolne nie mogły mieć charakteru stałej pracy.
Komendant Główny Policji, po rozpatrzeniu odwołania A. K., rozkazem personalnym z dnia [...] lipca 2013 r. nr [...] utrzymał w mocy rozkaz personalny organu I instancji. W uzasadnieniu decyzji Komendant Główny Policji podkreślił, że przy ustalaniu wysługi lat, od której zależą konkretne uprawnienia pracownicze, nie można uwzględnić incydentalnych czynności świadczonych przez domownika na rzecz rolnika, czyli pomocy, jaką w warunkach wiejskich zwyczajowo w rodzinie udziela się osobom prowadzącym gospodarstwo rolne. O pracy w gospodarstwie rolnym można mówić tylko wtedy, gdy stanowiła ona główny cel i zajęcie domownika. A. K. niewątpliwie miał określone obowiązki w gospodarstwie rolnym rodziców, ale wykonywanie takich obowiązków nie jest wystarczające do uznania, że w gospodarstwie rolnym rodziców świadczył stałą pracę, zgodnie z wymaganiami wynikającymi z przepisów o ubezpieczeniu społecznym rolników. A. K. oraz świadkowie jednakowo charakteryzowali pracę, którą wnioskodawca miał wykonywać od dnia 6 kwietnia 1988 r. do 30 grudnia 1990 r. (tj. do dnia obowiązywania ustawy z dnia 14 grudnia 1982 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin) oraz od dnia 1 stycznia 1991 r. (tj. od dnia obowiązywania ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (Dz. U. Nr 7, poz. 24 ze zm. – dalej jako "ustawa z dnia 20 grudnia 1990 r.") do dnia 31 sierpnia 1991 r. Podważa to wiarygodność oświadczeń odnoszących się do całego wnioskowanego okresu. Ponadto świadkowie nie byli w stanie podać, ile godzin A. K. pracował w gospodarstwie rolnym. Dlatego też powyższe zeznania nie mogą stanowić podstawy do stwierdzenia stałej pracy wnioskodawcy w gospodarstwie rolnym rodziców. Należy również mieć na uwadze, że A. K. zamieszkując w miejscowości R., w latach 1987- 1991 był uczniem Liceum Zawodowego [...] w K. W tym czasie jego głównym zajęciem było wypełnianie obowiązków szkolnych. Czynności w gospodarstwie mógł wykonywać jedynie w czasie wolnym od zajęć szkolnych. Ponadto przekazane przez PKS [...] S.A. rozkłady jazdy autobusów nie potwierdzają oświadczeń strony, że w latach 90-tych autobus PKS (zatrzymujący się na wielu przystankach pośrednich) pokonywał trasę ok. 20 km (według zeznań świadków ok. 30 km) w ciągu 30 minut. Nie bez znaczenia jest również fakt, że we wnioskowanym okresie wnioskodawca brał udział w czasochłonnym postępowaniu kwalifikacyjnym do służby w Policji. Później podejmując służbę w Policji, nie przedstawił żadnej informacji o tym, że wcześniej pracował w gospodarstwie rolnym rodziców ani że rodzice prowadzili gospodarstwo rolne. Należy również zwrócić uwagę na to, że według oświadczeń strony gospodarstwo miało łączną powierzchnię "3,96 ha później doszło 1,5 ha łaki". Prowadzono tam hodowlę inwentarza żywego (2 krowy, 2 cielęta, 10 sztuk trzody chlewnej i 30 sztuk drobiu) oraz dokonywano zasiewów żyta, pszenżyta, a także uprawiano warzywa i ziemniaki. Nie można uznać, by wymiar obowiązków niezbędnych do zapewnienia prawidłowego funkcjonowania takiego gospodarstwa wymagał stałej pracy 6 osób. Według oświadczenia wnioskodawcy razem z nim oraz rodzicami zamieszkiwali trzej bracia i trzy siostry. Nie sposób przyjąć, że rodzeństwo nie świadczyło w gospodarstwie żadnej pomocy, a cały ciężar pracy spoczywał wyłącznie na stronie. W świetle przedstawionych okoliczności A. K. we wnioskowanym okresie mógł świadczyć w gospodarstwie rolnym rodziców doraźną pomoc, ale takiej pomocy nie można utożsamiać z pracą, o której mowa w ustawie z dnia 20 lipca 1990 r. o wliczaniu okresów pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do pracowniczego stażu pracy (Dz. U. Nr 54, poz. 310 – dalej jako "ustawa z dnia 20 lipca 1990 r.").
Decyzję Komendanta Głównego Policji A. K. zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, nie zgadzając się z oceną organów, że w gospodarstwie rolnym rodziców wykonywał tylko doraźne czynności, podczas gdy w czasie wolnym od nauki w gospodarstwie tym pracował codziennie i systematycznie, po kilka godzin dziennie.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w uzasadnieniu powołanego wyroku z dnia 9 stycznia 2014 r. sygn. akt II SA/Wa 1689/13 wyjaśnił, że do okresu pracy lub służby, od którego zależą uprawnienia pracownicze lub uprawnienia wynikające ze stosunku służbowego, zaliczeniu podlegają także okresy pracy w gospodarstwie rolnym w charakterze domownika rolnika w rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym rolników. Ustawa z dnia 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników zdefiniowała pojęcie domownika w art. 6 pkt 2. Ustawa ta na mocy art. 122 uchyliła poprzednią ustawę z dnia 14 grudnia 1982 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin. W ustawie z dnia 14 grudnia 1982 r. pojęcie domownika wyjaśniono w art. 2 pkt 2, a taką definicję domownika doprecyzowywano w § 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 marca 1983 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin (Dz. U. z 1988 r. Nr 2, poz. 10 ze zm.). Ustawa z dnia 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników, uchylając ustawę z dnia 14 grudnia 1982 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin, nie zawierała żadnych przepisów intertemporalnych, które wskazywałyby przypadki stosowania ustawy uchylonej. Dlatego też, zdaniem Sądu I instancji, w niniejszej sprawie należy stosować – przepisy obowiązujące w dniu orzekania przez organ.
W rozpoznawanej sprawie nie budzi wątpliwości fakt, że we wnioskowanym okresie A. K. miał ukończone 16 lat życia, pobierał naukę w Liceum Zawodowym w K., zamieszkiwał na terenie gospodarstwa rolnego rodziców i nie był związany z rodzicami stosunkiem pracy. Nie można zaaprobować stanowiska organów, że sam fakt pobierania przez skarżącego nauki wykluczał możliwość wykonywania przez niego stałej pracy pracą w gospodarstwie rolnym rodziców. Pojęcie stałej pracy wielokrotnie wyjaśniał Sąd Najwyższy. W wyroku z dnia 4 października 2006 r. sygn. akt II UK 42/2006 Sąd ten wskazał na potrzebę odstąpienia od rozumienia "stałości pracy w gospodarstwie rolnym" jako nieustannego, ciągłego wykonywania prac w gospodarstwie. Istota działań domownika sprowadza się do pomocy rolnikowi w prowadzeniu gospodarstwa, czyli do wykonywania prac wskazanych przez osobę prowadzącą gospodarstwo. Dla uznania pracy domownika w gospodarstwie rolnym za stałą pracę wystarczające jest wykonywanie wszystkich zabiegów agrotechnicznych związanych z prowadzoną produkcją rolną w rozmiarze dyktowanym potrzebami i terminami tych prac oraz używaniem sprzętu ułatwiającym te prace. W myśl ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników praca domownika w gospodarstwie rolnym nie może być utożsamiana z charakterem pracy rolnika prowadzącego takie gospodarstwo. Domownik nie prowadzi zawodowej działalności rolniczej na własny rachunek, lecz wyłącznie pomaga rolnikowi w prowadzeniu takiej działalności. Nie musi on zatem pracować w takim samym wymiarze godzinowym jak rolnik i może sobie pozwolić na jednoczesne kształcenie. Wskazuje na to fakt, że w art. 6 pkt 1 i 2 zawarto odrębne definicje "rolnika" i "domownika". Gdyby zamiarem ustawodawcy było jednakowe traktowanie nakładu pracy domownika i rolnika oraz ich wkładu w rozwój gospodarstwa rolnego, to nie wprowadzałby takiego rozróżnienia. Reasumując, nie można więc przyjmować, że jeśli osoba mająca status domownika pobiera naukę w szkole i jednocześnie realnie pomaga rolnikowi w prowadzeniu gospodarstwa rolnego, to jej praca w tym gospodarstwie nie ma charakteru stałego.
Z powyższych względów Sąd I instancji stwierdził, że jego zdaniem A. K. spełnia przesłanki domownika w rozumieniu art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. i w konsekwencji - uwzględniając tylko tę przesłankę - okres jego pracy w indywidualnym gospodarstwie od dnia 6 kwietnia 1988 r. do dnia 31 września 1991 r. winien być mu zaliczony do stażu służby (wysługi lat).
Sąd I instancji wskazał ponadto, że organ podejmując decyzję administracyjną w omawianych sprawach, jest związany rygorami procedury administracyjnej określającej jego obowiązki w zakresie prowadzenia postępowania administracyjnego i orzekania. Musi więc przestrzegać zasad określonych w art. 7, art. 75, art. 9, art. 77 § 1 i art. 80 oraz art. 107 § 3 k.p.a. Tymczasem z akt sprawy, jak i z uzasadnienia rozkazu personalnego, nie wynika, aby Komendant Główny Policji wywiązał się z tych obowiązków i zbadał wyczerpująco wszystkie okoliczności faktyczne oraz dokonał wnikliwej ich oceny pod kątem pracy skarżącego w gospodarstwie rolnym rodziców. Organ dokonał wybiórczej analizy zeznań świadków, akcentując tylko te fragmenty, w których wymienieni stwierdzili, że nie pamiętają dokładnie czasookresu oraz częstotliwości prac wykonywanych przez skarżącego. Organ zeznań świadków nie zestawił z zeznaniami skarżącego i nie podał, dlaczego tym pierwszym zeznaniom dał wiarę, a odmówił waloru wiarygodności zeznaniom skarżącego, czym naruszył art. 107 § 3 k.p.a. Ponadto organ nie wziął pod uwagę faktu, że od tego czasu upłynęło przeszło 20 lat i rzeczą oczywistą jest, że świadkowie omawianych okoliczności nie pamiętają, tym bardziej, że w ówczesnych czasach nikt od nich nie wymagał oraz nie było szczególnej potrzeby rejestrowania wskazanych faktów w pamięci. Organ całkowicie pominął te fragmenty zeznań świadków, które świadczyły korzystnie na rzecz A. K. i raczej potwierdzały jego wersję, wskazując, iż prace które skarżący wykonywał miały charakter stały, a nie dorywczy.
W ocenie Sądu I instancji organ w sposób gołosłowny wskazał, że nie daje się wiary skarżącemu co do czasu jego przejazdu autobusem do i ze szkoły. Poprzestał jedynie na tym stwierdzeniu, nie dokonując konkretnej symulacji ani nie przeprowadzając w tym zakresie innych dowodów. Organ stwierdził tylko, że przekazano mu rozkład jazdy PKS [...] S.A., ale w zaskarżonej decyzji nie dokonał żadnej weryfikacji zeznań skarżącego w świetle tego dokumentu.
Nie sposób też się zgodzić z organem, że postępowanie kwalifikacyjne prowadzone w związku z ubieganiem się przez A. K. było aż tak czasochłonne, iż uniemożliwiało zainteresowanemu pracę w gospodarstwie rolnym rodziców. Wszak sprowadzało się ono tylko do złożenia podań (w dniach 4 kwietnia i 16 lipca 1991 r.), ankiety (w dniu 5 kwietnia 1991 r.) i badania lekarskiego (w dniu 29 kwietnia 1991 r.).
Nie do przyjęcia jest też stanowisko organu, że okolicznością mającą świadczyć przeciwko A. K. jest to, że w czasie powoływania go do służby nie zgłosił faktu pracy w gospodarstwie rolnym rodziców. Takie oświadczenie nie było wówczas wymagane.
Nieprzekonujące są również twierdzenia organu, że z uwagi na mały obszar gospodarstwa niewielki był zakres obowiązków związanych z prowadzeniem tego gospodarstwa. Zauważyć należy, że ojciec skarżącego był zatrudniony w [...] Kombinacie Ogrodniczym w charakterze kierowcy. Jeżeli ojciec skarżącego był zajęty inną pracą, to należało zbadać, czy główne obowiązki w gospodarstwie rolnym rzeczywiście nie spoczywały na skarżącym. Nie do przyjęcia jest również teza organu, że skoro skarżący miał rodzeństwo, to nie można dać mu wiary, iż to na nim głównie spoczywał obowiązek świadczenia pracy w gospodarstwie. Po pierwsze taka teza nie została poparta żadną analizą dowodową (w protokole przesłuchania skarżącego ograniczono się jedynie do pytania o liczbę rodzeństwa), a po drugie organ nie wziął pod uwagę, że rodzeństwo A. K. nie pracowało w gospodarstwie, na co skarżący wskazał w skardze. Organ nie ustalił też, jaki profil miało gospodarstwo rolne rodziców skarżącego, jakie prace w nim wykonywano i ile czasu zajmowały te czynności.
Z powyższych względów WSA w Warszawie uznał, że rozkazy organów obu instancji zostały wydane z naruszeniem prawa materialnego, tj. powołanego art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r. oraz art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r., a także z naruszeniem przepisów procesowych, tj. art. art. 7 k.p.a., art. 75 k.p.a., art. 9 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. i art. 80 k.p.a. oraz art. 107 § 3 k.p.a., co bez wątpienia miało wpływ na wynik sprawy.
Od powyższego orzeczenia skargę kasacyjną złożył Komendant Główny Policji, zaskarżając wyrok WSA w Warszawie w całości i wnosząc o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji, a w przypadku stwierdzenia, że doszło jedynie do naruszenia przepisów prawa materialnego – o uchylenie wyroku i rozpoznanie skargi poprzez jej oddalenie.
Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono:
1. na podstawie art. 174 pkt 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2012 r. poz. 270 ze zm., dalej P.p.s.a.) naruszenie przepisów postępowania, które miały istotny wpływ na wynik sprawy, gdyż doprowadziły do uwzględnienia skargi, tj. a) art. 141 § 4 w zw. z art. 145 § 1 pakt 1 lit. c P.p.s.a. w zw. z art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. z 2014 r. poz. 1647, dalej P.u.s.a.) poprzez przeprowadzenie wadliwej kontroli legalności zaskarżonego rozkazu personalnego (i rozkazu personalnego go poprzedzającego) oraz bezzasadne uznanie, że organ przy orzekaniu naruszył art. 7, art. 9, art. 75, art. 77 § 1, art. 80 oraz 107 § 3 k.p.a., co skutkowało podjęciem przez Sąd odmiennej oceny dowodów zgromadzonych w aktach administracyjnych rozpoznawanej sprawy z jednoczesnym zaniechaniem wyjaśnienia przyczyn, z powodu których Sąd dokonał takiej oceny dowodów; b) art. 141 § 4 w zw. z art. 145 § 1 pkt 1 lit. a i c P.p.s.a. poprzez sporządzenie uzasadnienia wyroku w sposób sprzeczny z wymogami powołanych przepisów a polegający na zawarciu w jego treści wzajemnie wykluczających się ustaleń faktycznych i wykładni art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r.;
2. na podstawie art. 174 pkt 1 P.p.s.a. naruszenie prawa materialnego, tj. błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. poprzez błędne przyjęcie, że strona pracowała w gospodarstwie rolnym rodziców w charakterze domownika, podczas gdy faktycznie jedynie pomagała rodzicom w czasie dogodnym dla siebie.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej stwierdzono, że nie można podzielić wyrażonego przez WSA w Warszawie poglądu o naruszeniu przez organ przepisów postępowania, tj. art. 7, art. 75, art. 9, art. 77 § 1, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a., które to naruszenie miało mieć wpływ na wynik sprawy. Wywody Sądu w tej mierze mają charakter autorytarny i nie spełniają wymogu przewidzianego w art. 141 § 4 P.p.s.a. W orzecznictwie sądów administracyjnych podkreśla się, że uzasadnienie ma służyć weryfikacji rozumowania, jakie legło u podstaw danego rozstrzygnięcia. Stanowi ono istotny element pozwalający organowi na prawidłowe późniejsze wykonanie wyroku. Organ wbrew twierdzeniom Sądu I instancji rozpoznał sprawę, mając na względzie przepisy, które Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał za naruszone. Sąd w istocie dokonał odmiennej oceny dowodów zebranych przez organ, bezpodstawnie twierdząc, że ocena dokonana przez organ była wadliwa. Nie można zgodzić się z Sądem, że skoro ojciec strony był zajęty inną pracą, to organ winien był zbadać czy syn przejął główne obowiązki związane z prowadzeniem gospodarstwa. Takie twierdzenie pozostaje w sprzeczności z samą ustawą oraz z wywodami zawartymi w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, w których stwierdzono, że skoro domownik nie pracuje w oparciu o umowę o pracę, a jedynie pomaga rolnikowi w prowadzeniu gospodarstwa, to nie musi on pracować w takim samym wymiarze godzinowym jak rolnik i może sobie pozwolić na jednoczesne kształcenie (vide str. 14 uzasadnienia, wersy 4-6). Jeśli strona utrzymuje, że w okresie od dnia 6 kwietnia 1988 r. do dnia 31 września 1991 r. była domownikiem, to wywód Sądu, jakoby przejęła prowadzenie gospodarstwa pozostaje w sprzeczności z pojęciem domownika. Ponadto Sąd w sposób bezkrytyczny ocenił zeznania świadków, jak i wyjaśnienia strony. Zdaniem Sądu organ miał nie zauważyć, iż świadek K. K. zeznała, że w czasie wolnym od szkoły skarżący pomagał rodzicom w sianokosach i wykopkach oraz wtedy gdy tylko była praca w polu, a także na pewno popołudniami lub w sobotę pomagał rodzicom. Ponadto Sąd przyjął, że niepamięć świadków co do okoliczności wykonywania konkretnych prac w gospodarstwie rolnym rodziców jest usprawiedliwiona i nie może być poczytywana na niekorzyść A. K. Zdaniem organu taka argumentacja wymyka się wykładni prawa dokonanej przez Sąd w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Skoro stałą pracą jest wykonywanie w jej przebiegu wszystkich zabiegów agrotechnicznych związanych z produkcją rolną, to okoliczności te winny zostać udowodnione przez stronę w toku postępowania. Dowodem, który spoczywa na stronie jest dowód z zeznań świadków. To świadkowie mają zeznać, czy rzeczywiście widzieli stronę wykonującą takie czynności. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie zauważył, że powołany przez niego świadek zeznał, że A. K. "na pewno pomagał". Zatem świadek nie podał co widział, bo tego nie pamięta, a jedynie założył, że syn rolników musiał pomagać rodzicom. Przytoczone przez Sąd twierdzenie świadka, iż skarżący nie pracował dorywczo, należy nie do sfery faktów lecz prawa. Takiej oceny może dokonać jedynie organ. Świadek nie jest zaś uprawniony do oceny czy strona pracowała stale czy tylko dorywczo. Sąd nie wyjaśnił, z jakiej przyczyny ocenę świadka uważa za trafniejszą niż ocenę dokonaną przez organ na podstawie różnorodnych dowodów, a nie tylko wewnętrznego przekonania. Stanowisko Sądu w tym zakresie nie spełnia zatem wymogów prawidłowego sporządzenia uzasadnienia wyroku.
Organ skarżący kasacyjnie zarzucił, że Sąd I instancji w swych rozważaniach pominął kwestię psychicznego nastawienia domownika do wykonywanej pracy. Tymczasem to psychiczne nastawienie łączy się z dyspozycyjnością domownika, a tym samym możliwością wykonywania prac w gospodarstwie nie tylko wtedy, gdy domownik dysponuje takimi możliwościami (zazwyczaj czasowymi), ale gdy jest to potrzebne rolnikowi. Mając na względzie głównie zwierzęcy profil produkcji (30 sztuk drobiu i 10 sztuk trzody chlewnej oraz bydło), trudno prace w okresie letnim (wakacyjnym) oraz w soboty uznać za prace wykonywane z uwagi na potrzeby gospodarstwa, a nie tylko wtedy, gdy A. K. mógł je wykonać. Sąd nie dostrzegł też, że przywołany w uzasadnieniu świadek wśród prac, jakie miał podejmować skarżący, w ogóle nie wymienił prac przy zwierzętach, wskazują jedynie na prace na łące (o powierzchni1,5 ha) oraz przy wykopkach. Sąd pominął też powszechnie znany fakt, iż sianokosy odbywają się wyłącznie w okresie letnim i to dwa razy w odstępie kilku tygodni, zasadniczo - czerwiec/lipiec i pod koniec sierpnia. Praca przy wykopkach to praca tylko w okresie jesiennym i co najwyżej przez kilka dni. Drób karmi się dwa razy dziennie. Nawet przyjmując, że skarżący pomagał w podbieraniu jaj lub w uboju, to są to zajęcia mało czasochłonne i raczej wykonywane w trakcie dnia, a nie pod wieczór (mięso należy jeszcze sprawić i zabezpieczyć przed zepsuciem). Prace przy trzodzie chlewnej to głównie karmienie zwierząt trzy raz dziennie oraz sprzątanie (co kilka dni) wyściółki. Sąd nie odniósł się również do wskazania, iż pracami w zakresie chowu drobiu i karmienia trzody chlewnej w warunkach wiejskich na ogół zajmują się kobiety. Nie wyjaśnił ponadto, dlaczego za miarodajne jedynie uznał wyjaśnienia strony co do ilości osób pracujących w gospodarstwie rolnym rodziców, a zwłaszcza zaakceptował twierdzenia, że matka, ojciec, starsze rodzeństwo zamieszkujące na terenie gospodarstwa nie pracowali w tym gospodarstwie. Nie do przyjęcia jest teza Sądu, że rolnicy i inni członkowie rodziny nie byli zaangażowani w prowadzenie gospodarstwa oraz jednoczesne bezkrytyczne uznawanie wielkości wkładu pracy skarżącego. Sąd zatem pominął fakty powszechnie znane oraz te, które wynikają z zebranych przez organ dowodów. Przy czym Sąd dokonał całkowicie dowolnej oceny tychże dowodów, bez podania rzetelnej argumentacji mającej przemawiać za dokonaną przez siebie oceną. Sąd skupił się jedynie na zwalczaniu oceny dokonanej przez organ w uchylonych rozstrzygnięciach, a tym samym bezpodstawnie uznał, że organ naruszył powołane przepisy k.p.a. Wbrew twierdzeniom Sądu organ kompleksowo zebrał i wszechstronnie ocenił materiał dowodowy, wyciągając logiczne wnioski prowadzące do uznania, iż skarżący nie pracował w gospodarstwie rolnym rodziców, lecz jedynie w czasie dogodnym dla siebie pomagał w niektórych pracach. Nie zasługuje również na aprobatę stanowisko Sądu I instancji polegające na przyjęciu, że znaczenie prawne mają zeznań świadka K. K. tylko w zakresie, w jakim potwierdziła ona fakt pracy w gospodarstwie, z jednoczesnym zaakceptowaniem niepamięci świadka co do okoliczności tej pracy. Z uzasadnienia wyroku wynika, że organ winien bezwzględnie uznać te zeznania, bez weryfikacji ich prawdziwości poprzez zbadanie czy świadek w ogóle pamięta okoliczności tej pracy, gdyż w ocenie Sądu logicznym jest, że świadek nie będzie tego pamiętał z uwagi na upływ czasu. Tymczasem na przykład w postępowaniu karnym fakt braku wiedzy świadka co do czynności podejmowanych przez oskarżonego w zakresie czynu objętego aktem oskarżenia dyskwalifikuje takie zeznania jako wiarygodne.
Zdaniem organu w świetle art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. błędna jest również dokonana przez Sąd wykładnia oraz subsumpcja pojęcia domownika. Oczywiście należy zgodzić się z poglądem prawnym wyrażonym w ugruntowanym już orzecznictwie sądowym, lecz nie sposób uznać, iż stanowisko to ma zastosowanie w realiach niniejszej sprawy. Sąd rzeczoną wykładnię ograniczył tylko do niektórych elementów. Nie rozważył pojęcia domownika w aspekcie ograniczonej dyspozycyjności osób, które wykonują także inne zajęcia. Kompleksowe rozpoznanie desygnatu tego pojęcia prowadzi do uznania, iż A. K. nie mógł być domownikiem w rozumieniu cytowanych przepisów prawa, gdyż z racji obowiązku szkolnego nie mógł być w pełni dyspozycyjny. Za błędny należy też uznać pogląd, jakoby skarżący mógł przejąć w pełni lub w znacznej części prowadzenie za ojca (i chyba matkę) gospodarstwa. Wtedy byłby bowiem raczej rolnikiem niż domownikiem. Jeśli domownikiem jest ktoś kto pomaga rolnikowi, to uczący się nastolatek nie spełnia tego warunku. Nie chodzi tu o naukę, ale o brak owej szczególnej dyspozycyjności, jaka musi cechować domownika. W realiach niniejszej sprawy rolnik zasadniczo w godzinach od 8-16 zajmował się pracą zarobkową, a zatem sam nie był zainteresowany prowadzeniem gospodarstwa. Jeśli ojciec strony – jak twierdzi Sąd – pozostawił na tak skomplikowanym i pracochłonnym gospodarstwie, jedynie swoją żonę i nie wymagał od starszych dzieci udzielania pomocy matce, obarczając tym wyłącznie stronę, to najwyraźniej, wbrew twierdzeniom Sądu, praca w tym gospodarstwie nie wymagała aż takich nakładów. Zatem pojęcie stałości pracy jako takiej winno być ocenione nie przez pryzmat ogólnych założeń, jak dokonał tego Sąd w zaskarżonym wyroku, lecz poprzez fakty dotyczące niniejszej sprawy. Stałą pracą domownika jest wykonywanie jej w przebiegu wszystkich zabiegów agrotechnicznych związanych z prowadzoną produkcją. Musi to mieścić się w normie prawnej, a ta wymaga, aby owe zajęcia były wykonywane przez co najmniej 4 godziny dziennie, co daje średnio 120 godzin miesięcznie i 1440 godzin rocznie. Skarżący nie mógł, mając na względzie profil gospodarstwa rolnego, podejmować pracy w charakterze domownika przez wskazaną liczbę godzin. Dokonanie wykładni zastosowanych przepisów prawa w tym kontekście wyklucza udział A. K. jako domownika w prowadzeniu gospodarstwa. Jednakże Sąd poniechał dokonania wykładni w tym aspekcie, a priori zakładając konieczność nakładów czynionych przez skarżącego, co doprowadziło do błędnego przyjęcia, iż stan faktyczny wyczerpuje dyspozycję art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył co następuje:
Skarga kasacyjna nie mogła być uwzględniona. Zaskarżony wyrok, którym WSA w Warszawie uchylił rozkaz personalny Komendanta Głównego Policji oraz utrzymany nim w mocy rozkaz personalny organu I instancji odpowiada prawu, mimo że nie wszystkie poglądy Sądu I instancji zasługują na aprobatę.
Na wstępie wskazać należy, że uposażenie zasadnicze policjanta zależy m.in. od posiadanej przez funkcjonariusza wysługi lat (art. 101 ust. 1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji - Dz. U. z 2011 r. Nr 287, poz. 1687 ze zm.). Do wysługi zalicza się przede wszystkim okresy służby w Policji (§ 4 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia z dnia 6 grudnia 2001 r. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie szczegółowych zasad otrzymywania i wysokości uposażenia zasadniczego policjantów, dodatków do uposażenia oraz ustalania wysługi lat, od której jest uzależniony wzrost uposażenia zasadniczego - Dz. U. Nr 152, poz. 1732 ze zm. – dalej jako "rozporządzenie z dnia 6 grudnia 2001 r.") oraz okresy służby w innych formacjach mundurowych, wymienione w § 4 ust. 1 pkt 2 i 3 powołanego rozporządzenia. W omawianym zakresie uwzględnia się również – najogólniej rzecz ujmując – wcześniejsze, zakończone okresy zatrudnienia wykonywanego w pełnym wymiarze czasu pracy (§ 4 ust. 1 pkt 4 rozporządzenia z dnia 6 grudnia 2001 r.). W myśl § 4 ust. 1 pkt 5 rozporządzenia z dnia 6 grudnia 2001 r. do ogólnego stażu służby zalicza się ponadto inne okresy, jeżeli na podstawie odrębnych przepisów podlegają one wliczeniu do okresu pracy lub służby, od którego zależą uprawnienia pracownicze lub uprawnienia wynikające ze stosunku służbowego. Do tych odrębnych przepisów należy m.in. ustawa o wliczaniu okresów pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do pracowniczego stażu pracy. Z przytoczonych unormowań wynika, że zasadą jest, iż przy ustalaniu stażu mającego wpływ na wysokość uposażenia zasadniczego uwzględnia się okresy służby w Policji i w innych formacjach mundurowych, a także okresy zatrudnienia wykonywanego w pełnym wymiarze czasu pracy. Odstępstwem od powyższej zasady jest zaliczenia do wysługi lat także okresów pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym. Przepisy wprowadzające takie możliwości mają charakter wyjątkowy i jako takie muszą być interpretowane ściśle. Ich rozszerzająca wykładnia nie jest zatem dopuszczalna.
Stosownie do art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r., ilekroć przepisy prawa (...) przewidują wliczanie do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownika wynikające ze stosunku pracy, okresów zatrudnienia w innych zakładach pracy, do stażu tego wlicza się pracownikowi także przypadające po dniu 31 grudnia 1982 r. okresy pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym w charakterze domownika w rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin.
Zaliczenie okresu pracy w gospodarstwie rolnym następuje na wniosek zainteresowanego, a zatem to on decyduje kiedy skorzysta z przysługującego mu uprawnienia. Ujawnienie przez pracownika (funkcjonariusza) pracy w gospodarstwie rolnym dopiero po wielu latach od podjęcia pracy (służby) może utrudniać zainteresowanemu należyte udokumentowanie charakteru i okresów pracy w gospodarstwie rolnym. Jednakże sama ta okoliczność nie dyskwalifikuje jeszcze zasadności zgłoszonego roszczenia. W omawianej kategorii spraw istotne jest przede wszystkim to czy wnioskodawca w dostateczny sposób wykaże, że pracował w gospodarstwie rolnym oraz że z uwagi na charakter tej pracy należy ją uwzględnić przy obliczaniu stażu służby.
Przepis art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r. przewidując zaliczanie do stażu pracowniczego okresów pracy w gospodarstwie rolnym, odwołuje się do pojęcia domownika w rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin. Pojęcie "domownika" definiuje m.in. powołany art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. Zgodnie z tym przepisem, ilekroć w ustawie jest mowa o domowniku, to należy przez to rozumieć osobę bliską rolnikowi, która: a) ukończyła 16 lat, b) pozostaje z rolnikiem we wspólnym gospodarstwie domowym lub zamieszkuje na terenie jego gospodarstwa rolnego albo w bliskim sąsiedztwie, c) stale pracuje w tym gospodarstwie rolnym i nie jest związana z rolnikiem stosunkiem pracy.
Zasadniczy spór zaistniały w niniejszej sprawie sprowadzał się do sposobu interpretacji określenia "stała praca". Sposób odkodowania przez Sąd I instancji tego pojęcia w podstawowym zakresie jest prawidłowy. W orzecznictwie i w piśmiennictwie dominuje bowiem pogląd, że wykonywanie stałej pracy w gospodarstwie rolnym nie wyklucza innych form aktywności domownika. Przepisy ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. nie przewidują wymogu, aby praca w gospodarstwie rolnym stanowiła jedyne czy główne zajęcie domownika. Zatem samo kształcenie się w dziennej, wieczorowej czy zaocznej szkole ponadpodstawowej nie eliminuje jeszcze możliwości zakwalifikowania pracy wykonywanej w gospodarstwie rolnym jako stałej. Nawet codzienne przeznaczanie kilku godzin na naukę i dojazdy do pobliskiej szkoły nie pozbawia domownika możliwości wykonywania kilkugodzinnej pracy w gospodarstwie rolnym. O świadczeniu stałej pracy w gospodarstwie rolnym z pewnością nie może być mowy jedynie wówczas, gdy osoba bliska rolnikowi pobiera naukę w szkole znajdującej się w znacznej odległości od miejsca położenia gospodarstwa i swego miejsca zamieszkania. Nie pozwala to bowiem na codzienny powrót do domu i wiąże się z koniecznością zamieszkania na przykład w internacie lub akademiku. Oznacza to, że łączenie nauki w szkole z pracą w gospodarstwie rolnym – co do zasady – nie stanowi przeszkody do zaliczenia do stażu pracowniczego okresu pracy wykonywanej w gospodarstwie, o ile zostanie wykazane, że stała praca rzeczywiście w gospodarstwie rolnym była wykonywana (zob. E. Szemplińska "Praca w gospodarstwie rolnym a uprawnienia pracownicze", Praca i Zabezpieczenie Społeczne z 1998 r., nr 6, str. 32 oraz T. Śmigiewicz-Podgórska "Praca na roli a świadczenia pracownicze" - Przegląd Ustawodawstwa Gospodarczego z 1993 r., nr 2, str. 14).
WSA w Warszawie trafnie ponadto wskazał, że pracy domownika nie można oceniać taką samą miarą jak pracy samego rolnika. Domownik nie prowadzi zawodowej działalności rolniczej na własny rachunek, lecz pracuje na rzecz rolnika. Nie można wykluczyć, że domownik dysponując czasem wolnym dopiero po zajęciach szkolnych, w tym właśnie czasie będzie w stanie wykonywać wskazane mu przez rolnika czynności niezbędne do prawidłowego funkcjonowania jego gospodarstwa rolnego.
Ustawodawca w żadnym przepisie prawa nie zdefiniował pojęcia "stałej pracy". Charakter pomocy świadczonej przez domownika na rzecz rolnika należy zatem analizować indywidualnie i na tle okoliczności konkretnej sprawy oceniać czy pomoc taką można uznać za "stałą pracę" w celu uzyskania określonych uprawnień pracowniczych.
Dla oceny czy praca w gospodarstwie rolnym miała charakter stały nie wystarczy jedynie ustalenie, że osoba bliska rolnikowi wykonywała czy mogła wykonywać jakiekolwiek czynności związane z produkcją rolną. W rachubę nie może bowiem wchodzić każda pomoc i w każdym rozmiarze. Istotny wpływ na możliwość zakwalifikowania pomocy jako stałej pracy i na obowiązek zaliczenia okresu wykonywania takich czynności do stażu służby (pracy) musi mieć również zakres pomocy świadczonej przez domownika. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek do tak liberalnego traktowania osób bliskich rolnika, by nawet drobne prace domownika wykonywane przez niego w gospodarstwie rolnym bezwzględnie uznawać za stałą pracę w omawianym znaczeniu. Stanowiłoby to nadmierne uprzywilejowanie osób świadczących jakąkolwiek pomoc w gospodarstwie rolnym w stosunku do pracowników (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1997 r. sygn. akt II UKN 318/97 Lex 33101 i z dnia 15 czerwca 2010 r. sygn. akt II CSK 37/10 Lex 852536 oraz NSA z dnia 22 maja 2014 r. sygn. akt I OSK 1234/13 Lex 1578853 i wyrok WSA w Warszawie z dnia 22 kwietnia 2013 r. sygn. akt II SA/Wa 5/13 Lex 1317090). W warunkach wiejskich dzieci rolnika na ogół pomagają swym rodzicom czy dziadkom w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Nie oznacza to jednak, że każde z nich może w przyszłości skorzystać z omawianego przywileju. Gdyby taki był zamysł ustawodawcy, to określone profity pracownicze połączyłby on nie ze stałą pracą w gospodarstwie rolnym lecz z jakąkolwiek pomocą udzielaną osobie prowadzącej takie gospodarstwo. Zakres czynności wykonywanych w gospodarstwie rolnym nie może być zatem obojętny dla oceny czy pomoc ta może być rzeczywiście uznana za stałą pracę w gospodarstwie rolnym. Drobnych czynności, nawet systematycznie wykonywanych w ramach rodzinnego podziału obowiązków oraz innych, ale świadczonych okazjonalnie, nie można kwalifikować jako stałej pracy w gospodarstwie rolnym. O stałej pracy można mówić tylko w przypadku pracy o istotnym znaczeniu dla prowadzonej w gospodarstwie działalności rolniczej (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 2014 r. sygn. akt I UK 349/13 –Lex 1477426). Zatem przy ustaleniu stażu pracowniczego nie uwzględnia się każdej pomocy w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Doraźna pomoc, zwyczajowo świadczona przez członków rodziny rolnika, nie stanowi stałej pracy w gospodarstwie rolnym, a tym samym pracy mającej wpływ na wysokość wysługi lat ustalanej dla celów pracowniczych. Celem ustawy z dnia 20 lipca 1990 r. i ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. nie było stworzenie dodatkowych przywilejów dla wszystkich członków rodziny rolnika pomagających mu w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Powołana ustawa z dnia 20 lipca 1990 r. w swoim tytule i treści jednoznacznie odnosi się do okresów pracy w gospodarstwie, które podlegają zaliczeniu do stażu pracy, tak jak inne okresy służby i zatrudnienia wykonywanego w pełnym wymiarze czasu pracy. Ustawodawca przyznając domownikom rolnika uprawnienia pracownicze, położył akcent na pracę, która – chociaż wykonywana poza stosunkiem pracy – bezwzględnie musi mieć charakter stały. Dlatego też – jeszcze raz podkreślić należy – że nie każda pomoc udzielana rolnikowi lecz wyłącznie stała praca w omawianym znaczeniu podlega zaliczeniu do stażu pracowniczego, z którym prawodawca wiąże określone uprawnienia pracownicze, w tym wymierne profity finansowe.
Z powyższych względów dokonując oceny, czy w danej sprawie osoba bliska rolnika faktycznie wykonywała stałą pracę w gospodarstwie rolnym, należy przeanalizować przebieg pracy wnioskodawcy w gospodarstwie oraz ustalić, jaki był charakter gospodarstwa, ile osób faktycznie współpracowało z rolnikiem, a także, jakie konkretnie czynności w gospodarstwie wykonywał wnioskodawca. Dopiero po uzyskaniu takich danych możliwa jest ocena czy pomoc domownika faktycznie była świadczona w zakresie znaczącym dla funkcjonowania gospodarstwa rolnego, a jeżeli tak to, czy była ona wykonywana w takim rozmiarze przez cały rok czy jedynie okresowo, a także czy z uwagi na profil gospodarstwa, zabudowania znajdujące się na terenie gospodarstwa, stopień zmechanizowania i liczbę osób pracujących w gospodarstwie (stale lub sezonowo) rzeczywiście w całym wnioskowanym okresie zachodziła potrzeba wykonywania pracy o deklarowanym przez stronę charakterze i rozmiarze. W przypadku osoby, która miała stale pracować w gospodarstwie rolnym i jednocześnie w tym samym okresie pobierać naukę w szkole położonej w innej miejscowości niż miejsce położenia gospodarstwa rolnego, celowym może być również ustalenie, ile faktycznie czasu uczeń musiał poświęcić na dojazd do szkoły i ze szkoły, a nie tylko jak długo trwał sam taki przejazd. Oczywistym bowiem jest, że niejednokrotnie z uwagi na rzadkie połączenia komunikacyjne czas dojazdu do innej miejscowości był znacznie dłuższy niż sama podróż środkami transportu powszechnego. Takie ustalenia mogą być również pomocne przy ocenie charakteru oraz zakresu pracy, którą rolnik mógł powierzyć uczniowi po jego powrocie ze szkoły.
Sygnalizowane ustalenia i analizy w niniejszej sprawie nie zostały przez organy orzekające przeprowadzone. Na powyższe trafnie - co do zasady - zwrócono uwagę w zaskarżonym wyroku. W tej sytuacji tym bardziej niezrozumiałe są kategoryczne stwierdzania Sądu I instancji, że A. K. spełnia przesłanki pozwalające uznać go za domownika w rozumieniu art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. oraz że wnioskowany okres jego pracy w gospodarstwie rolnym powinien być mu zaliczony do stażu służby. Zgromadzony dotychczas materiał dowodowy nie daje bowiem pewności, że A. K. świadczył rodzicom pomoc, którą bezwzględnie należy zakwalifikować jako stałą pracę domownika w ich gospodarstwie, ani też nie wyklucza jeszcze takiej możliwości. Nie może zatem ulegać wątpliwości, że na dotychczasowym etapie sprawy stanowisko WSA w Warszawie w omawianej kwestii jest mało przekonywujące i stanowczo przedwczesne.
Przy wykładni i zastosowaniu art. 6 pkt 2 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. oraz art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r. istotne jest nie tylko to, czy wnioskodawca ubiegający się o uwzględnienie okresu pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym mógł potencjalnie połączyć naukę z jakąkolwiek pomocą świadczoną na rzecz rolnika, ale czy taką pomoc w całym analizowanym przedziale czasowym wykonywał i czy w okolicznościach konkretnej sprawy można ją rzeczywiście uznać za "stałą pracę". Ponadto ocena, czy w danej sprawie osoba bliska rolnika faktycznie wykonywała stałą pracę w gospodarstwie rolnym – czego również nie dostrzegł Sąd I instancji – nie może opierać się jedynie na domniemaniach lub przypuszczeniach co do istotnych w sprawie faktów. Okoliczności stanowiące podstawę takiej oceny muszą wynikać z konkretnych, zgromadzonych w sprawie dowodów, które następnie powinny szczegółowo omówione w motywach kontrolowanych przez Sąd decyzji. Takich mankamentów, w tym sferze motywacyjnej organów rozstrzygających sprawę, w żaden sposób nie mogą konwalidować argumenty organu przytoczone dopiero w uzasadnieniu skargi kasacyjnej.
W omawianej kategorii spraw należy mieć także na uwadze, że zgodnie z art. 3 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r. okresy pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym można potwierdzić albo stosownym zaświadczeniem urzędu gminy albo zeznaniami co najmniej dwóch świadków zamieszkujących na terenie, na którym jest położone gospodarstwo rolne. Zasadnicze ustalenia muszą być udokumentowane przede wszystkim w określony przez ustawodawcę sposób. Zeznania świadków mogą mieć taką samą wartość dowodową jak zaświadczenie właściwego urzędu gminy. Zeznania te nie powinny jednak budzić wątpliwości co do ich kompletności oraz wiarygodności stwierdzonych w nich faktów. Jeżeli dokumenty przedstawione przez wnioskodawcę nasuwają zastrzeżenia, w tym zeznania świadków są ogólnikowe i lakoniczne, to organ nie może od razu dyskwalifikować wartości takich dowodów. W takiej sytuacji organ może bowiem, a nawet powinien, rozważyć potrzebę samodzielnego, dodatkowego przesłuchania zawnioskowanych osób. Niedopuszczalna jest natomiast praktyka organów Policji, które często – zamiast przeprowadzić dodatkowe przesłuchanie świadków i wnioskodawcy – żądają od nich jedynie pisemnych odpowiedzi na zadane pytania. Pisemne wyjaśnienia takich świadków nie spełniają wymogów, o jakich mowa w art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 20 lipca 1990 r., a zatem na ich podstawie nie można dokonywać ustaleń mających kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia omawianej kategorii spraw. Oczywistym przy tym jest, że przesłuchani świadkowie powinni relacjonować jedynie znane im osobiście fakty a nie dokonywać kwalifikacji przedstawianych zdarzeń. Ocena czy pomoc świadczona rolnikowi przez wnioskodawcę miała charakter pracy w gospodarstwie rolnym należy organu prowadzącego postępowanie a nie osób przesłuchiwanych w charakterze świadków. Zatem sugestie świadków, że pomoc świadczona przez wnioskodawcę na rzecz rodziców, stanowiła w ich przekonaniu stałą pracę w gospodarstwie rolnym, nie mogą być wiążące do organów prowadzących postępowanie w przedmiocie ustalenia prawa funkcjonariusza do wzrostu uposażenia z tytułu zaliczenia do wysługi lat okresów pracy w gospodarstwie rolnym.
Dodać ponadto należy, że postępowanie w sprawie prawa do wzrostu uposażenia (także z tytułu ewentualnego zaliczenia do wysługi lat okresów pracy w gospodarstwie rolnym) jest postępowaniem administracyjnym. Postępowanie to, o ile przepisy szczególne nie stanowią inaczej, powinno być więc prowadzone z zachowaniem ogólnych standardów procedury administracyjnej. Zgodnie z ustawą z dnia 20 lipca 1990 r. okresy pracy w gospodarstwie rolnym muszą być udowodnione w ściśle określony sposób. Konieczność przedstawienia przez wnioskodawcę określonych przez ustawodawcę dowodów nie wyklucza wcale możliwości przeprowadzenia w sprawie innych dowodów, w tym dowodów z dokumentów przedstawionych przez wnioskodawcę lub zgromadzonych z urzędu przez organ prowadzący postępowanie, a także dowodów z przesłuchania innych jeszcze świadków.
W niniejszej sprawie niezbędne są dodatkowe ustalenia oraz rzetelna analiza całego zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Zatem uchylenie przez WSA w Warszawie kontrolowanych przezeń rozkazów było w istocie uzasadnione. Dopiero po prawidłowym ustaleniu stanu faktycznego sprawy możliwa będzie ocena, w jaki sposób wskazane przepisy prawa materialnego powinny mieć w sprawie zastosowanie. Dlatego też sformułowane w skardze kasacyjnej zarzuty nie mogły odnieść zamierzonego skutku.
Z tych względów Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 - ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzekł jak w sentencji wyroku.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło